Śmierć pokory

Ruch OburzonychBrak samokrytyki to podstawowy problem naszej cywilizacji. W Europie rodzi się gniew – pisze Jarosław Makowski  w tekście pt. „W Europie rodzi się gniew” opublikowanym na łamach Rzeczpospolitej. Rzeczywiście tak jest ale jego podłożem nie jest kryzys nadziei, jak chciałby tego publicysta. To kryzys tożsamości, którego europejskie elity nie widzą z powodu problemów z autorefleksją.

W Europie dominują obecnie dwie, równie roszczeniowe postawy wobec rzeczywistości. Obie rodzą permanentny konflikt społeczny, który musi doprowadzić do wybuchu. Pierwsza z nich to roszczeniowość marksistowska. Oczekiwanie od państwa samych przywilejów bez jakiejkolwiek odpowiedzialności i obowiązków. Taką postawę widać szczególnie mocno w środowiskach tzw. Oburzonych, którzy manifestują swą bezrefleksyjną złość niczym dzieci rzucające drewnianymi klockami. Druga to libertarianizm promujący „społeczeństwo rynkowe” wspomniane przez Makowskiego. Obywatele Europy chcą kupić młodość, wykształcenie i szlachetność. To lucyferyczne budowanie świata i siebie samych na własną modłę, jedynie w oparciu o wiarę w nieograniczone możliwości człowieka, której skrajnym przejawem będzie w przyszłości transhumanizm. To najmłodsza twarz eugeniki – inżynierii społecznej. Zakłada możliwość ulepszenia rodzaju ludzkiego dzięki biotechnologii i augmentacji. Europejczycy płacą i wymagają – tylko nie od siebie. Ta nieodpowiedzialność wynika z braku szacunku dla cnoty dużo ważniejszej dla naszej tożsamości, niż wymieniona przez Makowskiego nadzieja – chodzi o cnotę pokory. Wspominanie o niej zapewne skrzywi botoksowe oblicza chronicznie dziecinnych kapłanów bezrefleksyjnej nowoczesności.

Depardieu Which Tax Paradise To Choose?
Gerard Depardieu: Który raj (podatkowy) wybrać? (Zdjęcie: Tjebbe van Tijen / Imaginary Museum Projects)

Jarosław Makowski, a wraz z nim wielu obserwatorów słusznie zauważa gniew narastający w poszczególnych grupach społecznych. Nie próbuje jednak zlokalizować jego źródła. Przecież państwo, zawodzące swoich obywateli z jednej strony i obywatele mający sobie za nic wspólnotę narodową to jedynie skutki wieloletniej demoralizacji, której najsilniejszym przejawem jest brak pokory ludzi współczesnych. Europejskie dziecko gniewa się i żąda prostych rozwiązań tu i teraz. Odpowiedzią na ten problem nie jest folgowanie jego zachciankom. Gniew hiszpańskiego młodzieńca, który zdecydowawszy spełnić się podróżując po świecie za pieniądze rodziców lub przyznanych z programu ERASMUS (nawiasem mówiąc obecnie zdychającego) i grać na gitarze, dziś orientuje się, że nie może tak żyć w nieskończoność, bo kiedyś musi odpracować swoje wieloletnie wakacje. Zamiast opracować business plan i założyć firme, na złość wszystkim ogłasza strajk i wychodzi na ulice robić zadymy. To przypomina szał dziecka, które zepsuło sobie zabawkę i kopie ją bezsilnie w szewskiej pasji. Wbrew temu, co pisze redaktor Makowski, przyczyn problemu należy szukać u źródeł naszej ginącej tożsamości.

Sprawę dobrze opisuje myśliciel z przełomu wieków XIX i XX. „Życie publiczne zamieniło się na prywatne. Rewolucje polityczne spadły do plugawości rewolucji socjalnych, w których naród już nie o swoją wielkość walczy, ale sam siebie, rozpadłszy się na indywidualne łakomstwo pojedynczych dążeń, jak obłąkany szarpie. Rewolucji socjalnej idzie tylko o majątek, ale nie o ten majątek, który praca tworzy, przemysł podwaja, oszczędność gromadzi, tylko o ten majątek, który jeden drugiemu przez zazdrość, lenistwo, i rozpasaną chuć wydziera. Tym, co podły materializm w sferze moralnej, tym samym jest rewolucja socjalna w sferze politycznej. – Jest to polityczny materializm, wszelkiej wyższej idealności pozbawiony, bezecna kałuża, w której wszystkie wyższe namiętności zamieniają się w proste tarzanie się trzody w błocie i wygryzanie się wzajemne od napełnionego koryta”. To słowa pisane w 1850 r. przez Józefa Gołuchowskiego, którego dzieło „Rozbiór kwestii włościańskiej w Polsce i w Rosji” ukaże się niebawem w Ośrodku Myśli Politycznej.

English: occupy wall street
Ruch Occupy Wall Street (Zdjęcie: Wikipedia)

Polityka ciepłej wody w kranie to najbliższy Polakom przykład ignorancji wobec misji społecznej elit. Chcąc się przypodobać „człowiekowi pospolitemu” (termin profesora Ryszarda Legutki), nie są już w stanie postawić przed nimi żadnych wymagań. Maszynka demokratyczna służy dziś jedynie spełnianiu oczekiwań najsilniejszej aktualnie grupy społecznej. Te są coraz mocniej skłócane przez oba bieguny socjalliberalnej myśli społecznej. Nic dziwnego, że owa maszynka zaczęła się zacinać. Podobnie jak państwo opiekuńcze, a może raczej państwo-niańka, jak nazywa europejskie „raje na ziemi” słabo znany w Polsce badacz Mark Steyn. Elity nie potrafiące sprostać rosnącym oczekiwaniom mas zawiodły. Te, wytresowane przez lata propagandy od „Czterech Pancernych” po „Kapitana Planetę”, oczekują teraz rewolucji. Chodzi o szybkie przetasowanie, które (oczywiście bez ich udziału i wysiłku) pozwoli w mig uleczyć chorą Europę – oczywiście na kształt zgodny z nieograniczonymi oczekiwaniami „człowieka pospolitego”. Ma być chleb, igrzyska i wieczne szczęście – tutaj na ziemi. Takiego życzenia nie spełni żaden polityk a na pewno nie zrealizują go masy. Jednakże padają puste obietnice. Stąd znów rosnąca popularność trybunów ludowych, podobna do tej z czasów poprzedzających wielkie totalitaryzmy dwudziestego wieku. Czy ostatnie oazy wartości na pustyni aksjologicznej Europy dobije nowy system totalitarny? Czymże innym jest dekonstrukcja naszej cywilizacji trwająca co najmniej od czasu rewolucji kulturalnej? A może dojdzie do ich autodestrukcji?

Occupy Wall Street Socialist 2011 Shankbone
Occupy Wall Street 2011, Shankbone. Jednym z symboli wykorzystywanych przez Ruch jest czerwona flaga – symbol rewolucji (Zdjęcie: Wikipedia)

Przecież dziś prawdziwi oburzeni powinni werbować się wśród konserwatystów. Jej przedstawiciele przez lata powtarzali, że libertarianizm i socjalizm to złe owoce tego samego drzewa i nie mogą być receptą na problemy społeczne. Dziś, kiedy po latach władzy różnorakich mutacji stronnictw lewicowych, Europa gnije wskutek ich eksperymentów, ci prawicowcy mogą jedynie powiedzieć – a nie mówiłem! To jest dopiero powód do frustracji. Jednak wyjście na ulice z antysystemowymi okrzykami na ustach to najgorsze, co moglibyśmy zrobić. Konserwatyści są ostatnimi obrońcami autorytetów. Jeżeli sami przeciwko nim wystąpią, przyspieszą ich upadek. Chodzi o rodzinę, tradycję i religię – ostatnie ostoje porządku świata zburzonego przez lewicę. Każda rewolucja – także kontrrewolucja – uderzy właśnie w nie poprzez naruszenie porozumienia społecznego. Nowi bolszewicy to właśnie robią. W odpowiedzi na prowokację tego świata należy sięgnąć po zasady nie z tego świata. Niezbędna jest tutaj pokora nakazująca posłuszeństwo im nawet wbrew rozsądkowi.

Największą cnotą naszego społeczeństwa zawsze była właśnie pokora, a jej najsilniejszym archetypem Jezus Chrystus – wszechmocny Bóg-człowiek upadający przed ułomnym stworzeniem i oddającym za niego życie. Ten ideał to podążanie na przekór wsobnej i egoistycznej naturze. „Postępujcie jak ludzie naprawdę wolni, dla których wolność nie jest jedynie przykrywką do czynienia zła. Zachowujcie się jednak jak niewolnicy Boga(1 List Św. Piotra, 2:16)” – pisze Św. Piotr. A zatem wolność konserwatysty polega na sztuce odmawiania sobie dóbr tego świata, a nie na uleganiu ich dyktatowi. Ojcowie Kościoła każą człowiekowi odrzucić pokusy tego świata i gardzić niskimi pobudkami. To konserwatywna elita powinna stać w pierwszym szeregu realizacji tego wzorca. Jeśli nie stoi, to dziś powinna uderzyć się w piersi, krzycząc „mea culpa” bo dając się wciągnąć w dyskusję o grubości rur doprowadzających ciepłą wodę do kranu skapitulowała ze swoich pierwotnych pozycji. Jak pisze Św. Jan „wiemy też, że należymy do Boga, natomiast cały ten zepsuty świat jest poddany władzy szatana (1 list Św. Jana 5:19)”. Jeżeli w tym momencie jakiś ateista oburzy się na wykorzystanie Pisma Świętego w tekście około-politycznym to niechaj zerknie do encykliki Rerum Novarum i poczyta o misji chrześcijan w polityce. Prawda jest jedna i powinna kierować naszymi działaniami. Konserwatyści wierzący w Boga muszą otrzepać się z relatywistycznego pyłu i przypomnieć sobie o imponderabiliach, które powinny kierować nimi w polityce. „Jest to Duch prawdy, którego świat nie może przyjąć, bo Go nie dostrzega i nie zna. Wy jednak Go znacie, bo już jest z wami, a będzie także w was (Ewangelia Jana, 14:17)” – jak pisze Jan. Ciągnące się od lat dywagacje polityków ile komu dać, wcześniej zabierając komuś innemu, to plugawienie polityki.

Polityka pokory to wyjście poza schemat własnych potrzeb i oddanie części siebie dla wspólnoty – nie do zaakceptowania dla libertarianina. Z drugiej strony jest to personalizm każący stawiać wartości ponad interes grupy – ciężki do przyjęcia dla marksisty. Cóż innego uzasadnia etos rycerstwa, szlachty i inteligencji? To wiara w nadrzędność uniwersalnego dobra, prawdy i piękna. To podążanie za nią wbrew przeciwnościom. Jest to ideał oparty na wierze, że szczęścia – zbawienia nie dadzą ani pieniądze, ani państwo. Ów etos nakazuje działać według wyznawanych przez pokolenia zasad, które zazwyczaj każą poświęcić interes własny lub własnej grupy dla większego dobra. Bez wiary nie znajdziemy dla niego uzasadnienia. Bez silnej rodziny i tradycji zabraknie nośnika tej wiary. Dlatego niewierząca, zatomizowana i wyrzekająca się własnych korzeni Europa o nim zapomina, jednocześnie tracąc uzasadnienie swojego istnienia. Dlatego też tak wadzi jej moralizatorski ton Watykanu. W Ewangelii Św. Jana możemy przeczytać: „Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi (1 list św. Jana 15:19)”. Prześladowania biorą się stąd, że dla wielu ludzi – nihilistów i fanatyków – wzorzec pokory Jezusa Chrystusa jest niezgodny z prostą logiką tego świata, a więc bezprawiem hedonistów sankcjonującym demoralizację z jednej strony oraz prawem dżungli nakazującym atakować inność i dobijać słabszego z drugiej. Ale przecież to wszystko zostało już opisane w Świętej Księdze którą cytuję. Może w Czasach Ostatecznych konserwatyści powinni częściej wracać do zawartych w niej prawd?

W czasie tak trudnym dla Polaków te słowa mogą brzmieć jak drwina. Ludzie nie mają pieniędzy na pożywienie i lekarstwa a każe im się myśleć o idei. Niestety oto nasz trud,  jeśli na poważnie chcemy „być” a nie „mieć”. Ponieważ ciężko sobie wyobrazić masową odnowę moralną na mocy wielkiego programu odbudowy naszej cywilizacji (to wizja na wskroś rewolucyjna), to zadanie musi spaść na elity. Ale na kogo innego ma spadać? Przecież to jest właśnie ponadczasowa misja inteligencji. Na tę prawdę ta nie powinna się oburzać. Misja ta polega na obronie wartości – ciepłą wodą w kranie mogą zajmować się inni. Ciężko przebić się z taką myślą, gdyż współcześnie nastąpiło odwrócenie wartości. Państwo, które miało stać na straży prawa naturalnego, dziś staje się agencją usługową obywateli. Karmi ich, dofinansowuje, gimnastykuje i zapewnia pracę. Nie realizuje jednak fundamentalnego zadania – nie broni już wartości. Jak może bronić wartości państwo laickie? Konserwatysto, nie tędy droga. Należy uciąć ciąg dialektyki serwowanej nam od wieków. Państwo dobrobytu powinno zostać ponownie zdetronizowane na korzyść państwa wartości z których naczelną będzie pokora. Nikt tego za elity nie zrobi. Jeżeli po tych wszystkich Palmirach i Katyniach coś z nich jeszcze w Polsce zostało, to muszą wrócić do realizacji tego podstawowego zadania. Może w końcu na coś przydadzą się pretendenci do miana inteligencji z nowego pokolenia? Dziś, zamiast krzyczeć „niech żyje kontrrewolucja” powinniśmy złamać schemat i znów krzyknąć „precz z rewolucją”. Bez względu na wynik naszej konfrontacji, zgodnie z dogmatem, powinniśmy wierzyć w ostateczne zwycięstwo. Te słowa pisze człowiek tak samo ułomny i słaby jak wszyscy. To właśnie od rozpoznania w sobie tych cech rozpoczyna się prawdziwa walka z socjalliberalną rewolucją.

Na koniec nagranie dające wiele do myślenia:

Enhanced by Zemanta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s