Na brzegu Rubikonu

Xi Jinping Visit-7
Xi Jinping na spotkaniu z Joe Bidenem – z czasu gdy ten pierwszy był jeszcze wiceprezydentem (Zdjęcie: Antonio Villaraigosa)

Napięcie w regionie Azji i Pacyfiku rośnie. Choć mało kto mówi o tym wprost, winą za ten stan rzeczy obarczane jest Państwo Środka. Zbliżające się spotkanie Baracka Obamy i Xi Jinpinga w USA będzie okazją do uziemienia tego napięcia. O ile przywódcy skorzystają z owej możliwości.

Niedługo po zakończeniu kolejnej odsłony Dialogu Shangri-La w Singapurze i przed zbliżającą się wizytą sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin Xi Jinpinga w Kaliforni atmosfera wokół Państwa Środka zagęszcza się. Nie licząc zalewu pustych deklaracji ministrów obrony narodowej, którzy uczestniczyli w kolejnym Dialogu, Stany Zjednoczone oraz Japonia zaprezentowały twarde stanowisko wobec coraz bardziej „asertywnej” polityki Pekinu.

Sekretarz obrony Chuck Hagel oskarżył Chiny o odpowiedzialność za serię ataków cybernetycznych w amerykańskim sektorze bezpieczeństwa, które doprowadziły do kradzieży kluczowych danych wojskowych, z informacjami na temat nowego myśliwca F-35 na czele. W ten sposób uderzył pięścią w stół przed spotkaniem Xi z dobrym policjantem – prezydentem Barackiem Obamą. Jest ono zaplanowane na 7-8 czerwca. Hagel wzmocnił w ten sposób pozycję negocjacyjną Waszyngtonu, który będzie mógł teraz domagać się od Chińczyków określonych koncesji w zamian za przymknięcie oka na tak mocne uderzenie w bezpieczeństwo USA. Zgodnie z zapowiedziami, celem rozmów w Kalifornii ma być budowa „wzajemnego zaufania i prywatnych więzi między przywódcami”. Amerykanie mają już listę sprawunków niezbędnych dla realizacji tego celu. Obama może poruszyć temat wojny walutowej między dolarem i juanem. Po raz kolejny może zaapelować o zaprzestanie sztucznego zaniżania wartości tego drugiego. Amerykański prezydent z pewnością będzie rozmawiał z Xi o napięciu na Morzu Południowochińskim. Atak cybernetyczny Chin może tu posłużyć jako wytrych do popchnięcia owych spraw naprzód. W ten sposób straty sektora obronnego USA mogą zostać przekute na zyski polityczne.

F-35
F-35 będzie perełką U.S. Air Force. Tymczasem po kradzieży danych przez Chiny jego podzespoły mogą wesprzeć myśl techniczną PLAAF (Zdjęcie: Rennett Stowe)

Nie mniej bojowe stanowisko od Hagela zaprezentował podczas Dialogu Shangri-La minister obrony narodowej Itsunori Onodera wspominający w swej przemowie o „silnej Japonii”. Japończycy prowadzą obecnie intensywną modernizację wojskową, która jest reakcją na wzrost potencjału militarnego Chin. Także w swoich dokumentach wymieniają Państwo Środka jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Również inne kraje regionu, jak Filipiny i Wietnam, będące sojusznikami Stanów Zjednoczonych sygnalizowały rosnący niepokój, powodowany przez chińskie aspiracje. Chińczycy nie pozostali dłużni. Podczas Dialogu marszałek Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej gen. Qi Jianguo ocenił, że marynarka chińska patroluje Morze Południowochińskie, ponieważ jest to terytorium należące do Chin.

Wszystkie te okoliczności sprawiają, że spotkanie w Kalifornii może być punktem bez powrotu lub okazją do przekroczenia Rubikonu przez jedną ze stron. Dyplomatyczne zabiegi zeszły już na drugi plan. Ameryka i jej sojusznicy będą teraz oczekiwać od Chin konkretnych koncesji. Problem polega na tym, że rosnące w siłę militarną Państwo Środka może być zbyt ambitne, by na takie się zgodzić.

Tekst ukazał się pierwotnie w portalu CSPA

Enhanced by Zemanta

2 uwagi do wpisu “Na brzegu Rubikonu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s