We wrześniu odbędzie się spotkanie krajów UE popierających rosyjski gazociąg do Turcji. Chińczycy podważają rosyjski projekt naftowy

Turkish Stream. Rosyjska grafika błędnie oznacza Krym jako terytorium rosyjskie.
Turkish Stream. Rosyjska grafika błędnie oznacza Krym jako terytorium rosyjskie.

Autorski przegląd informacji o energetyce

We wrześniu odbędzie się spotkanie krajów UE popierających rosyjski gazociąg do Turcji

(Wiedomosti/Wojciech Jakóbik/EurActiv.pl/Teresa Wójcik)

Z  nieoficjalnych informacji rosyjskiego dziennika Wiedomosti wynika jakoby Grecja, Macedonia, Serbia i Wegry omawiały możliwość przedłużenia gazociągu Turkish Stream o odcinek do Austrii. Rozmowy dotyczą budowy magistrali o długości 1300-1400 km, która mogłaby ruszyć w 2019 roku.

We wrześniu ma odbyć się spotkanie szefów resortów spraw zagranicznych tych państw w celu podpisania memorandum o budowie gazociągu z Turcji do Austrii. Pierwsze spotkanie w tej sprawie odbyło się już 25 czerwca.

Chodzi o gazociąg Tesla o przepustowości 27 mld m3, którego koszt jest szacowany na 4-5 mld euro. Wrześniowe spotkanie ma pozwolić na ustalenia odnośnie przeprowadzenia studium opłacalności projektu. Kraje mają także zabiegać o status Projektu Wspólnego Interesu (PCI) Unii Europejskiej, co dawałoby mu dofinansowanie i wsparcie polityczne Brukseli.

Minister spraw zagranicznych Węgier powiedział Wiedomostiiom, że Tesla mogłaby odbierać gaz nie tylko z rosyjskiego Turkish Stream ale także z Gazociągu Transanatolijskiego (TANAP), którym na początku następnej dekady ma popłynąć surowiec z Azerbejdżanu. Dodał, że Tesla ma uwzględniać przesył na rewersie, czyli z Austrii do Turcji. Przedstawiciele Gazpromu odmówili komentarza w tej sprawie.

Turkish Stream czeka na nowy rząd

Rozmowy koalicyjne między Partią Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) a Republikańską Partią Ludową (CHP) zakończyły się niepowodzeniem. Najprawdopodobniej oznacza to ogłoszenie przyspieszonych wyborów w listopadzie br.

W wyniku czerwcowych wyborów rządząca Turcją od 2002 r.  AKP straciła większość parlamentarną, co zmusiło ją do szukania koalicjanta. W tym celu AKP rozmawiała z różnymi partiami, ale jej starania nie przyniosły skutku.

11 sierpnia premier Ahmet Davutoğlu (AKP) usiadł do rozmów z liderem największej partii opozycyjnej, Kemalem Kılıçdaroğlu (Republikańska Partia Ludowa, CHP). 13 sierpnia, ogłosili oni, że zawarcie koalicji ostatecznie nie dojdzie do skutku.

Premier Davutoğlu ma czas na utworzenie rządu do 23 sierpnia. Inaczej, zgodnie z prawem, będą musiały zostać rozpisane przyspieszone wybory.

Po ogłoszeniu fiaska rozmów, premier Davutoğlu stwierdził, że przyspieszone wybory wydają się być teraz jedyną możliwością, dlatego też wezwał turecki parlament do przegłosowania takiej decyzji. „Teraz wiemy, że nie ma już żadnych możliwości, by stworzyć koalicję rządzącą” – stwierdził premier po spotkaniu z opozycją.

Przewodniczący CHP Kemal Kılıçdaroğlu wyjawił, że ze strony AKP nie wyszła propozycja prawdziwej koalicji i że zmierzała ona jedynie w kierunku krótkoterminowego porozumienia lub utworzenia mniejszościowego rządu. Ocenił, że w konsekwencji Turcja straciła „historyczną szansę”. AKP mogłaby postarać się o zawiązanie koalicji z nacjonalistyczną Partią Ruchu Narodowego (MHP), jednak po ostatniej deklaracji premiera szanse na to są bliskie zeru.

Minister energetyki i zasobów naturalnych Turcji Taner Yildiz powiedział, że międzyrządowe porozumienie Ankary i Moskwy o budowie gazociągu Turkish Stream oraz umowa o obniżce ceny rosyjskiego gazu dla tureckiego państwowego odbiorcy, koncernu BOTAS powinny być podpisane jednocześnie. Jednak będzie to możliwe dopiero po utworzeniu nowego rządu w Turcji.  Turkish Stream pozostaje teoretycznym planem zbudowania dużego gazociągu z Rosji do Turcji, z największa częścią magistrali ułożoną po dnie Morza Czarnego.

Oświadczenie Yildiza jest odmienne od wcześniejszej informacji rosyjskiego ministra energetyki Aleksandra Nowaka, który ujawnił, że „Gazprom i turecki BOTAS porozumiały się, że strona turecka będzie dostawać gaz tańszy o 10,25 proc. od dotychczasowego.” Nowak zaznaczył wprawdzie, że dokument o obniżce ceny gazu nie został jeszcze podpisany, ale ustalenia są.

– Ustaliliśmy z Rosjanami, że obniżka cen gazu wchodzi w życie od 1 stycznia 2016 r.  Nasza gospodarka zaoszczędzi na tym 1 mld dol. rocznie. Ale to strona rosyjska zapowiedziała na zakończenie rozmów, że dokument o obniżce cen zostanie podpisany jednocześnie z porozumieniem międzyrządowym o realizacji Turkish Stream. Wprawdzie to są dwie odrębne sprawy, ale dla nas to nie jest problem – powiedział dziennikarzom.

Przy tej okazji wyjaśnił, że dane techniczne projektu Turkish Stream strona rosyjska przekazała z opóźnieniem, co przesunęło termin decyzji Ankary o przeprowadzeniu koniecznych badań inżynierskich. Turecki minister powiedział, że strony doszły do porozumienia co do projektu, ale nie we wszystkich kwestiach. – Wszystko jeszcze uzgodnimy. Z naszej strony międzyrządowe porozumienie musi ratyfikować parlament, ale Turcja musi przede wszystkim najpierw powołać nowy rząd – zauważył Yildiz.

Ukraina dwukrotnie zmniejsza wydobycie węgla. Będzie potrzebowała dostaw z okupowanego Donbasu

(TASS/Wojciech Jakóbik/Patrycja Rapacka/Piotr Stępiński)

Wydobycie węgla na Ukrainie w okresie styczeń-lipiec 2015 roku spadło o 53,2 procent – wynika z danych służby statystycznej Gosstat cytowanej przez TASS. W lipcu tego roku wydobyto 2,2 mln ton węgla, czyli tylko 58 procent wydobycia z tego samego miesiąca w 2014 roku.

Z kolei wydobycie gazu ziemnego spadło o 2,3 procent do 11,3 mld m3. Wydobycie ropy zmalało o 10,4 procent do 1,082 mln ton.

Minister energetyki i przemysłu węglowego Ukrainy Wołodymyr Demczyszyn poinformował, że górnictwo jego kraju w pierwszej połowie roku przyniosło straty w wysokości 94,8 mln dolarów. Głównym obciążeniem są według niego wysokie pensje górników. Jednakże ich obniżenie wiązałoby się ze wznowieniem protestów górniczych, które zdaniem części obserwatorów były podsycane zza granicy.

Jak poinformował w rozmowie z 18 sierpnia z Doniecką Agencją Informacyjna (DAI) minister transportu samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Semen Kuzmenko władze w Kijowie bez Donbasu nie będą w stanie zapewnić ukraińskim obywatelom ciepła oraz energii elektrycznej.

– Nasza republika zaopatrza się w energię elektryczną w pełni samodzielnie i autonomicznie, zapewnimy mieszkańcom zarówno ogrzewanie jak i energię elektryczną. Na Ukrainie tego po prostu nie ma. W związku z czym władze w Kijowie, rozumiejąc charakter oraz skalę tragedii, która może się przydarzyć usiłują nawiązać z nami stosunki – powiedział Kuzmenko.

Podkreślił też, że pomiędzy ,,politycznymi ambicjami i dobrobytem mieszkańców władze DRL w przeciwieństwie do władz Ukrainy wybiorą drugi wariant”.

Jak dodaje DAI w niedzielę 16 sierpnia ruch pociągów na jedynej trasie kolejowej z Ukrainy (przez stację Skotowataja) został wstrzymany ze względu na wznowienie działań wojennych. Trasa ta jest wykorzystywana dla dostaw węgla do ukraińskich elektrociepłowni.

Jak poinformował 12 sierpnia ukraiński minister energetyki oraz przemysłu węglowego Wołodymyr Demczyszyn rząd w Kijowie uzgodnił plan wznowienia importu węgla z niekontrolowanego Donbasu przez terytorium Rosji.

– Rozmowy dotyczyły o wywozie węgla z terenu ATO przez terytorium Rosji. Kwestia ta była dzisiaj pozytywnie przegłosowana – powiedział ukraiński minister.

Jak informuje telewizja 112 Ukraina według słów Demczyszyna uzgodniony schemat wywozu przez terytorium Rosji zakłada dostawy węgla nie dla elektrociepłowni w Ługańsku pod kontrolą rosyjskich bojowników, jak to było wcześniej ustalone, a do tych elektrowni, które pracują w ramach jednolitego systemu energetycznego Ukrainy. Zdaniem ministra rozważano trzy szlaki o długości od 10 do ponad 300 km.

Minister energetyki oraz przemysłu węglowego Wołodymyr Demczyszyn dodał, że w ramach przygotowań do sezonu grzewczego Ukraina będzie zmuszona kupować węgiel u wszelkich możliwych dostawców, w tym z Rosji .

Jak informował 4 sierpnia BiznesAlert.pl, podczas posiedzenia energetycznego sztabu kryzysowego premier Arsenij Jaceniuk stwierdził, że według pozytywnego scenariusza aby przetrwać sezon jesienno-zimowy Ukraina powinna zgromadzić 7 mln ton węgla. Natomiast przy negatywnym 11 mln ton.

– Zakładam dwa scenariusze: zły przy temperaturze minus 5 stopni oraz bardzo zły przy temperaturze minus 20 stopni. Przy minus 5 stopniach konieczne jest 7 mln ton, przy minus 20 – 11 mln ton – powiedział Jaceniuk odnosząc się do opinii zagranicznych ekspertów dotyczących sytuacji w ukraińskim sektorze energetycznym.

1 sierpnia z powodu braku surowca największy na Ukrainie należący do Rinata Achmetowa prywatny holding energetyczny DTEK przerwał prace elektrociepłowni w Dniepropietrowsku

Jak informował BiznesAlert.pl 31 lipca, premier Arsenij Jaceniuk stwierdził, że obecna sytuacja w sektorze energetycznym na Ukrainie jest katastrofalna. Obawiając się, że zimą, kiedy zapotrzebowanie wzrośnie, sektorowi nie uda się wytworzyć odpowiedniej ilości energii elektrycznej dla kraju. Tym bardziej, że tydzień wcześniej minister energetyki i przemysłu węglowego Wołodymyr Demczyszyn nie wykluczył, że w nadchodzącym sezonie grzewczym może dojść do odłączeń w dostawach energii.

Z kolei 16 sierpnia  w programie „10 minut z premierem” Aresnij Jaceniuk wezwał ludność Ukrainy do ocieplenia domów, wymiany kotłów oraz do projektowania subsydiów tak aby zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz, energię elektryczną oraz paliwo.

Według premiera ,,Ukraina zużywa nieprawdopodobne ilości energii elektrycznej”. To prawda, bo krajowa energetyka jest wysoce nieefektywna. W celu zmniejszenia zużycia Jaceniuk doradza swoim obywatelom przeprowadzenie ,,modernizacji energetycznej”.

– Konieczna jest zmiana kotłów, które zużywają dużo gazu i kiepsko ogrzewają domostwa z powodu, których generowane są duże rachunki – powiedział Jaceniuk. Zdaniem premiera kolejnym krokiem jest ocieplenie domów.

Jaceniuk podkreślił, że rząd umożliwi ludności wzięcie kredytów w Oszczadbankie oraz Ukrgazbankie dla przeprowadzenia tych działań. Ponadto stwierdził, że Ukraińcy otrzymają kompensację w wysokości 20 procent od wartości kotła oraz 30 procent od wartości ogrzewania.

Wcześniej rada ministrów podjęła decyzję o obniżeniu minimalnej temperatury w domach zimą z 18 do 16 stopni.

1 sierpnia minister energetyki oraz przemysłu węglowego Ukrainy Wołodymyr Demczyszyn stwierdził, że Kijów aby przetrwać sezon grzewczy potrzebuje zakupu jeszcze 5-6 mld m3 gazu.

Według słów ministra Ukraina prowadzi rozmowy z międzynarodowymi instytucjami finansowymi jednakże ,,rozmowy się przeciągają”. ,,Bez gazu będą problemy z przejściem przez sezon grzewczy dlatego uważam gaz za kluczowy surowiec dla przetrwania zimy” – podkreślił Demczyszyn.

Wcześniej ukraiński wicepremier Walerij Woszczewskij stwierdził, że Kijów przejdzie przez najbliższy sezon grzewczy bez ,,większych problemów”.

Jak informował 14 sierpnia BiznesAlert.pl  w porównaniu z analogicznym okresem w zeszłym roku między styczniem a lipcem 2015 roku ukraińskie przedsiębiorstwa górnicze zmniejszyły wydobycie węgla o 50,8 procent (o 23,5164 mln ton).

W tym samym czasie Demczyszyn stwierdził, że w przypadku mroźnej zimy Ukraina nie przetrwa bez dostaw rosyjskiego gazu ziemnego. Wyraził jednocześnie przekonanie, że Kijów podejmie decyzję o wznowieniu dostaw surowca z Rosji.

1 lipca Ukraina zrezygnowała z kupna gazu od rosyjskiego Gazpromu ze względu na fiasko rozmów gazowych KE-Ukraina-Rosja z 30 czerwca. Naftogaz poinformował, że sprowadzałby gaz z Rosji tylko w razie uzyskania porozumienia dającego odpowiednią zniżkę, o czasie obowiązywania do zakończenia okresu grzewczego (pierwszy kwartał 2016).

Po rezygnacji z dostaw od rosyjskiego Gazpromu 1 lipca, Ukrtransgaz poinformował, że sprowadza gaz wyłącznie przez Słowację ale po tym, jak pojawi się odpowiednie zgłoszenie o potrzebie uruchomienia importu przez Węgry, rozpocznie się on bez przeszkód.

Czytaj także:

Rosyjskie koleje nie wiedzą nic o uzgodnieniach w sprawie wywozu węgla z Donbasu

Demczyszyn: Rosja pomogła Ukrainie przetrwać obciążenia sieci energetycznej  

Pomimo sankcji USA Gazprom będzie badał złoża u brzegów Sachalinu

(Wojciech Jakóbik)

Pomimo sankcji USA wobec projektu poszukiwań węglowodorów na złożu Jużno Kirinskoje, Gazprom Geologorazwedka otrzymał zgodę na przeprowadzenie badań sejsmicznych 3D.

Mają one pozwolić na ocenę potencjału tamtejszych złóż oraz zabezpieczenie tamtejszej fauny oraz flory przed ewentualnymi odwiertami. W 2014 roku firma wykonała już podobne badania na przestrzeni 1200 km2 Morza Ochockiego. Firma operuje na trzech koncesjach w pobliżu Sachalinu: Jużno Kirinskoje, Wostoczno-Odoptinski i Ajaszski.

Amerykanie rozszerzyli sankcje wobec Rosji o złoże Jużno-Kirinskoje u wybrzeży Sachalinu. Złoże jest źródłem surowca dla projektu Sachalin 3 Gazpromu, w który chciał się zaangażować mimo obostrzeń Shell. Departament Skarbu USA objął sankcjami złoże Jużne Kirinskoje z którego ma pochodzić surowiec dla projektów Gazpromu na wyspie Sachalin. Rosyjską firmę miał tam wesprzeć brytyjsko-holenderski Shell. Chociaż chodzi o projekt gazowy, instytucja tłumaczy, że wpisuje się ona w dotąd przyjęty kanon sankcji, bo znajduje się tam znacząca ilość ropy naftowej. Do tej pory obostrzenia dotyczyły sektora naftowego. W związku z nimi projekty Gazpromu na Sachalinie związane ze wspomnianym złożem nie mogą otrzymać technologii ani kapitału od firm zachodnich. W ten sposób uderzają w Gazprom jako głównego zainteresowanego – kupca. Bez sprzętu i pieniędzy z Zachodu rosyjska firma nie będzie w stanie sięgnąć po tamtejsze wymagające złoża. Według Kommiersanta miała je dostarczyć firma American FMC Technologies, która zapewniła go już projektom na złożach w pobliżu Kirinskoje.

18 czerwca Shell podpisał z Gazpromem memorandum o współpracy przy rozwoju wydobycia na Sachalinie w ramach projektu Sachalin 3. Miało ono pozwolić na zwiększenie przepustowości jedynego rosyjskiego terminala LNG. Znajduje się on na opisywanej wyspie i należy do Gazpromu. Obecnie te plany stoją pod znakiem zapytania.

Więcej: USA uderzają w czuły punkt Gazpromu. Europa milczy

Chińczycy podważają rosyjski projekt naftowy

(Wojciech Jakóbik)

Przedstawiciele rosyjskiej firmy naftowej Transnieft dyskutowali z menadżerami chińskich PetroChina i CNPC na temat dostaw ropy z Rosji do Chin.

– Uczestnicy odnieśli się do obecnie obowiązujących porozumień międzyrządowych o współpracy w sektorze naftowym – podaje spółka. Transnieft sprzeciwia się chińskiemu planowi rewizji modelu dostaw polegającej na zmniejszeniu wolumenu słanego przez ropociąg ESPO z 30 do 20 mln ton rocznie na korzyść

W okresie od stycznia do czerwca 2015 roku przez odnogę ropociągu ESPO – Skowordino-Mohe, ciągnącą się z Rosji do Chin przepompowano 7,78 mln ton ropy naftowej. To wzrost o 27 procent w stosunku do analogicznego okresu w zeszłym roku. Rosja jest drugim po Arabii Saudyjskiej dostawcą tego surowca na rynek chiński.

Dostawy odbywają się na mocy umowy Rosnieft-CNPC z 19 czerwca 2011 roku. Dotyczy ona wolumenu w wysokości 300 tysięcy baryłek ropy dziennie. W czerwcu 2013 strony zgodziły się na podwojenie dostaw. W październiku 2013 roku Rosnieft i Transnieft zgodziły się na rozbudowę ESPO o odcinek do Chin w oparciu o finansowanie ze specjalnej taryfy.

W celu zwiększenia wolumenu dostaw potrzena jest rozbudowa ropociągu po stronie chińskiej (Odnoga ESPO – Skowordino-Mohe-Daqing). W kontrakcie zapisano początek budowy na 1 stycznia 2018 roku ale przygotowania do niej zatrzymały się. Rosjanie będą nalegać na ich przyspieszenie.

Według Transnieftu, Chińczycy nie zamierzają zwiększać dostaw ropy naftowej przez ropociąg Wschodnia Syberia-Ocean Spokojny (WSTO), ponieważ faworyzują dostawy przez port Kozmino i Kazachstan. Oznacza to, że plan rozbudowy odnogi ESPO jest zagrożony , a razem z nim potencjalne zyski rosyjskiej spółki z większego tranzytu.

Kreml chciał słać docelowo na wschodni rynek 80 mln ton, z czego 30 mln przez ESPO a 50 przez Kozmino oraz do rosyjskich rafinerii.

Ropa dalej w dół

(Reuters/Bloomberg/Wojciech Jakóbik)

Ceny ropy naftowej 19 sierpnia spadają dalej ze względu na rozpoczęcie sezonu zmniejszonego zapotrzebowania w USA oraz dalsze oznaki spowolnienia gospodarczego w Azji. Dlatego chwilowy wzrost cen z 18 sierpnia spowodowany dobrymi danymi z USA został zniwelowany. 19 sierpnia o 8.30 polskiego czasu baryłka WTI kosztowała 42,30 dolarów a Brent 48,60 dolarów. Obie notowały nieznaczne spadki.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s