Polska zabiega w Teheranie o węglowodory i kontrakty dla firm. Porozumienie KE-Ukraina-Rosja bez podpisów. Gazprom dalej grozi przerwami dostaw gazu

Zasoby gazu w Iranie wg. OPEC
Zasoby gazu w Iranie wg. OPEC

Autorski przegląd informacji o energetyce

Polska zabiega w Teheranie o węglowodory i kontrakty dla firm

(Ministerstwo Gospodarki/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik)

– Chcemy budować stabilne i wzajemnie korzystne kontakty gospodarcze i handlowe z Iranem. Szczególnie zależy nam na rozwoju współpracy w sektorze rolno-spożywczym – powiedział wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński podczas Polsko-Irańskiego Forum Biznesu. Spotkanie odbyło się 26 września 2015 r. w Teheranie.

Wicepremier Piechociński podkreślił, że Polska postrzega Iran jako atrakcyjnego partnera biznesowego, nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i w skali globalnej. – Wyrazem tego jest zainaugurowany w 2015 roku program „Go Iran”, którego celem jest zintensyfikowanie wzajemnych relacji gospodarczych – powiedział. – Jedną z najskuteczniejszych strategii biznesowych jest konsekwentna obecność na danym rynku. Polskie towary i usługi w Iranie prezentujemy poprzez udział w międzynarodowych targach i wystawach oraz organizację misji i seminariów gospodarczych – dodał.

Szef resortu gospodarki zwrócił uwagę na potrzebę zwiększenia polsko-irańskich obrotów handlowych. – Liczymy, że oczekiwane zniesienie sankcji i barier pozwoli ożywić handel we wszystkich dziedzinach gospodarki. Możliwości dalszego rozwoju współpracy polskich i irańskich firm poszukujemy m.in. w branży rolno-spożywczej, kosmetycznej, budowlanej, sektorze maszynowym oraz motoryzacyjnym – wymienił. – To Forum to dobra okazja do nawiązania kontaktów pomiędzy przedsiębiorcami i zintensyfikowania wzajemnej współpracy gospodarczej – dodał.

Wicepremier Piechociński spotkał się także z szefem Irańskiej Izby Handlu, Przemysłu, Górnictwa i Rolnictwa Mohsenem Jalalpour. – Zależy nam na pogłębieniu polsko-irańskiej współpracy inwestycyjnej. Polska jest krajem otwartym i wysoko ocenianym w rankingach, dzięki stabilnej sytuacji politycznej i ekonomicznej oraz członkostwu w UE. Zachęcamy do realizacji projektów w naszym kraju – powiedział.

Podczas pobytu w Teheranie szef resortu gospodarki wziął również udział w seminarium organizowanym przez Social Security Investment Company.

Polska i Iran rozpoczęły nową rundę rozmów na temat handlu węglowodorami. Okazją była wizyta polskiego wicepremiera oraz ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego w Teheranie, podczas której spotkał się on ze 150-osobową delegacją przedstawicieli biznesu oraz inwestorów irańskich.

– Pierwszym krokiem w otwarciu nowego rozdziału pomiędzy naszymi państwami będzie podpisanie umowy handlowej w sprawie sprzedaży ropy – powiedział irański minister ropy Bijan Zanganeh. – Polska zgłosiła gotowość do współpracy w sektorze petrochemicznym, a dzięki modernizacji polskich rafinerii, będzie możliwe wykorzystanie tam irańskiej ropy – dodał.

Z informacji BiznesAlert.pl wynika, że tym razem w polskiej delegacji nie znaleźli się przedstawiciele PKN Orlen, choć w rozmowie z naszym portalem przyznają, że są optymistyczni jeśli chodzi o perspektywę importu ropy z Iranu do naszych rafinerii.

Zanganeh dodał przy tym, że strony porozumiały się w sprawie eksportu LNG do Polski wspominając, że niebawem zacznie prace polski terminal na gaz skroplony. Kwestia budowy podziemnych magazynów gazu w Iranie, jak i optymalizacja zużycia paliwa były także przedmiotem spotkania polskiego wicepremiera.

Irańczycy chcą ukończyć budowę własnych terminali eksportowych, która została zamrożona po wprowadzeniu sankcji przeciwko temu krajowi przez Organizację Narodów Zjednoczonych.

Shell, Repsol i Total miały wybudować trzy terminale na gaz skroplony. Shell i Repsol miały wybudować Persian LNG o przepustowości 16,2 mln ton rocznie. Total miał postawić terminal Pars LNG o mocy 10 mln ton rocznie. Iran rozpoczął także własny projekt Iran LNG o planowanej przepustowości 10,5 mln ton LNG rocznie. Ten ostatni projekt jest według Teheranu ukończony w 50 procentach. Po zniesieniu sankcji ma być możliwy import niezbędnego sprzętu do zakończenia projektu. Iran analizuje także możliwość zakupu FSRU, czyli statku do magazynowania i regazyfikacji LNG.

Projekty zostały zamrożone w 2010 roku ze względu na sankcje. Obecnie Teheran chce wrócić do planu osiągniecia przepustowości importowej na wolumen do 40 mln ton LNG rocznie. Alternatywą jest porozumienie z marca 2014 roku w sprawie sprzedaży 10 mld m3 gazu rocznie do Omanu przez 25 lat. Kontrakt przewiduję budowę terminala eksportowego w tym kraju i słanie gazu skroplonego w świat za jego pośrednictwem.

Dostawy LNG są alternatywą dla możliwego udostępnienia irańskiego gazu za pomocą gazociągów Korytarza Południowego. Komisja Europejska rozważa włączenie Irańczyków do projektu, który ma rynkowi europejskiemu zapewnić 10 mld m3 rocznie z Azerbejdżanu. Możliwe jest jednak poszerzenie inicjatywy o nowych dostawców. W rozmowie z agencją Trend minister informacji i technologii komunikacyjnych Iranu Mahmud Waezi stwierdził, że jego kraj będzie współpracował z Azerbejdżanem w tym zakresie.

Więcej: Iran chce słać gaz do Europy. Sygnał dla PGNiG

Polacy mogliby też wrócić na złoża Lawan w ramach porzuconego przez sankcje kontraktu wartego 7 mld dolarów. Jego zasobność jest szacowana na 269 mld m3. Dzienne wydobycie może wynieść 21 mln m3. Na złożu znajdują się także pola naftowe: Salman, Reshadat i Resalat. PGNiG nie chce ujawnić informacji na temat tego czy przed sankcjami chciało wydobywać w Iranie ropę, gaz czy oba surowce. Firma powołała jednak specjalny zespół do rozmów na temat możliwości powrotu do Iranu.

Więcej: Iran zmieni rynek ropy czy rynek zmieni Iran? Dla Polaków ważniejszy jest gaz

Piechociński kontynuuje zabiegi, podjęte już przez resort spraw zagranicznych. W dniach 4-5 maja odbyła się wizyta wiceminister spraw zagranicznych Katarzyny Kacperczyk w Iranie.

– Polska może i powinna odgrywać czołową rolę w ożywającym na nowo dialogu Europy z Iranem, na wszystkich jego płaszczyznach – od kontaktów politycznych, kulturalnych aż po współpracę gospodarczą, która w ostatnich latach wytraciła na dynamice na skutek ograniczeń związanych z reżimem sankcyjnym – mówiła podczas tamtej wizyty wiceminister Katarzyna Kacperczyk.

Konsultacje wiceminister Kasperczyk prowadzone były z osobami piastującymi najwyższe stanowiska państwowe oraz z czołowymi przedstawicielami resortów gospodarczych Iranu. Wiceszefowej MSZ towarzyszyła grupa reprezentantów  ok. 70 przedsiębiorstw, którzy wzięli udział w polsko-irańskim forum gospodarczym, przeprowadzili szereg rozmów business to business oraz odwiedzili stołeczną strefę ekonomiczną.

Wizyta Piechocińskiego to kolejne spotkanie Irańczyków z przedstawicielami Zachodu. Po wynegocjowaniu w lipcu planu stopniowego znoszenia sankcji wobec Iranu firmy zachodnie odwiedzają Teheran w nadziei na intratne kontrakty.

Wobec osiągnięcia układu o utrzymaniu cywilnego charakteru irańskiego programu atomowego w zamian za stopniowe znoszenie sankcji, w kolejce po kontrakty w Iranie ustawiły się największe zachodnie koncerny. Oprócz BP chodzi o Shell, Total, ENI, E.on, Chevron i inne spółki. Rozmowy podjęły także polskie PGNiG i PKN Orlen.

Minister ropy Bijan Zanganeh zapowiedział przedstawienie rządowi projekt budowy nowego modelu umów naftowych z międzynarodowymi koncernami. Chodzi o zintegrowane umowy naftowe. Mają one dotyczyć poszukiwań, wydobycia i modernizacji niedoinwestowanego sektora wydobywczego w Iranie wraz z promocją zagranicznych technologii i przejrzystości finansowej. Firmy, jak polskie PGNiG i PKN Orlen, liczą nie tylko na kontrakty dotyczące dostaw surowców, ale także umowy na wykonanie usług serwisowych w ramach modernizacji sektora energetycznego.

Iran poinformował, że oferuje inwestorom ponad 50 projektów węglowodorowych wartych 185 mld dolarów. Liczy na pieniądze i technologię z zagranicy, które nie mogły płynąć do kraju Persów przez sankcje ONZ.

Więcej: Czas na wspólną dyplomację energetyczną rządu i prezydenta RP

Porozumienie KE-Ukraina-Rosja bez podpisów. Gazprom dalej grozi przerwami dostaw gazu

(Kommiersant/Piotr Stępiński/Rosinvest/Wojciech Jakóbik)

Pomimo wynegocjowania w Brukseli porozumienia o dostawach gazu dla Kijowa, w wywiadzie dla telewizji Rassija 24 prezes Gazpromu Aleksiej Miller stwierdził, że nie wyklucza, iż zimą mogą wystąpić problemy z tranzytem gazu do Europy przez Ukrainę.

– Jeżeli zima będzie nienormalnie zimna to jednak można oczekiwać problemów – powiedział szef rosyjskiego koncernu.

Wyjaśnił, że zgodnie z umową przewidziano zakup tylko 2 mld m3 gazu w założeniu, że zima będzie łagodna. Natomiast według Millera dla bezproblemowego przejścia przez sezon jesienno-zimowy Ukraina powinna kupić od 5 do 7 mld m3 gazu ale brakuje gwarancji, że Kijów będzie posiadał środki na zakup koniecznych 5 mld.

Jak poinformował 26 września BiznesAlert.pl, po serii spotkań dwu- i trójstronnych Komisja Europejska, Rosja i Ukraina uzgodniły warunki dostaw na Ukrainę w sezonie zimowym od 1 października do końca marca 2016 roku. Zainicjowały one wiążący protokół i przekazały go swoim rządom do potwierdzenia – informuje Komisja.

Warto także odnotować fakt, że zdaniem rosyjskiego ministra energetyki Aleksandra Nowaka jest mało prawdopodobne, aby kontrakt gazowy z Ukrainą był w przyszłości ponownie rewidowany pod kątem ceny ze względu na sankcje jakie Kijów nałożył na rosyjski biznes. Do rozmów będzie jednak musiało dojść. Kommiersant ostrzega, że obniżka została wynegocjowana tylko na pierwszy kwartał z dwóch, których dotyczy porozumienie. Pytany przez media minister energetyki i przemysłu węglowego Ukrainy Wołodymyr Demczyszyn powiedział, że cena wynegocjowana z Rosjanami jest „bliżej sprawiedliwego poziomu”. W ostatnim kwartale tego roku Ukraińcy zapłacą 227.36 dolarów za 1000 m3.

Obniżka jest możliwa dzięki decyzji rządu w Moskwie o obniżeniu taryfy eksportowej i wynosi 20-24 dolary za 1000 m3. Umowna cena dostaw nad Dniepr wynosi 252 dolary za tę ilość ale – na co wskazuje Kommiersant – spadła wraz z ceną ropy naftowej, do której jest indeksowana, do około 248 dolarów. W osobnym porozumieniu Naftogaz zgodził się z Gazpromem, że cena nie może być niższa od oferowanych na giełdach europejskich.

– Porozumienie w sprawie warunków nowego pakietu zimowego to kluczowy krok na rzecz zapewnienia Ukrainie wystarczających zapasów gazu w nadchodzącej zimie i, że nie ma zagrożenia dla utrzymania godnego zaufania tranzytu gazu z Rosji do Unii Europejskiej. Porozumienie pokazuje, że obie strony dojrzały do roli godnych zaufania partnerów w gazowym biznesie. Jestem pewien, że porozumienie zostanie niebawem zatwierdzone i sprawnie implementowane dla korzyści wszystkich stron zainteresowanych – powiedział wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. Unii Energetycznej Maros Szefczovicz.

Komisja informuje, że na mocy porozumienia Ukraina zobowiązała się do zabezpieczenia tranzytu przez jej terytorium poprzez wpompowanie 2 mld m3 gazu ziemnego do swoich magazynów w październiku tego roku.

Rosja zobowiązuje się do obniżenia ceny dostaw dla Ukrainy, poprzez obniżenie taryfy eksportowej do poziomu konkurencyjnego, porównywalnego do tego z sąsiednich krajów Unii Europejskiej, w czwartym kwartale 2015 i pierwszym 2016 roku.

Komisja Europejska będzie nadal organizować, poprzez europejskie i międzynarodowe instytucje, niezbędne finansowanie dla zakupu gazu przez Ukrainę w okresie zimowym, z czego co najmniej 500 mln dolarów powinno być dostępne przed końcem tego roku.

Naftogaz apelował o podpisanie wiążącego protokołu, który stanowiłoby podstawę dla „skutecznego rozwiązania dotyczącego warunków dostaw rosyjskiego gazu w czasie nadchodzącej zimy”, zwanego także pakietem zimowym.

W zeszłym roku Ukraińcy także domagali się wiążącej deklaracji Rosjan o obniżce. Podpisany przez premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa dekret o zniżce jest decyzją polityczną i może zostać wycofany, lub zmieniony. Z komunikatu Komisji wynika, że Rosja zadeklarowała utrzymanie rabatu do końca marca 2016 roku.

Porozumienie pozwoli Ukraińcom uzupełnić niedobory gazu w magazynach przed zimą, gdy musi się w niej znaleźć od 16,5 do 19 mld m3 surowca w zależności od szacunków i warunków pogodowych nad Dnieprem w celu ustabilizowania tranzytu rosyjskich dostaw do klientów europejskich. Pakiet zimowy ma obowiązywać przez dwa kwartały.

Aby jednak weszło w życie, strony muszą złożyć podpisy pod dokumentami. Zamiast tego Ukraińcy zadeklarowali, że muszą przekazać je swoim prawnikom. Do asygnaty nie doszło także po stronie rosyjskiej.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s