Polska wśród 10 sygnatariuszy listu przeciwko Nord Stream 2. Ostateczna decyzja ws. Turkish Stream w przyszłym tygodniu

Nord Stream.  Grafika: Gazprom
Nord Stream. Grafika: Gazprom

Autorski przegląd informacji o energetyce

Polska wśród 10 sygnatariuszy listu przeciwko Nord Stream 2

(Reuters/Wojciech Jakóbik)

Według agencji Reuters dziesięć krajów unijnych skierowało do Komisji Europejskiej list, w którym krytykuje projekt Nord Stream 2 i wzywa do dyskusji na jego temat na kolejnym szczycie przywódców Unii Europejskiej.

Te państwa to Bułgaria, Czechy, Estonia, Grecja, Węgry, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia i Słowacja. Przekonują, że projekt powinien podlegać jak najściślejszej ocenie pod względem zgodności z prawem unijnym i wymaga otwartej dyskusji podczas szczytu unijnego zaplanowanego na grudzień.

– Stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie Nord Stream 2 będzie miało także kluczowy wpływ na postrzeganie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa przez jej kluczowych sojuszników oraz tradycyjnych partnerów – można przeczytać w liście, do którego dotarł Reuters.

Autorzy listu ostrzegają, że realizacja projektu Nord Stream 2 będzie miała poważne konsekwencje dla Ukrainy, jako obecnie głównego kraju tranzytowego dla rosyjskiego gazu słanego do Europy. – Utrzymanie dostaw przez Ukrainę jest w strategicznym interesie Unii Europejskiej, jako takiej, nie tylko z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego, ale także ze względu na stabilność regionu Europy Wschodniej – napisali twórcy listu.

– Ukraina to bezpieczny szlak tranzytu. Gaz powinien nadal przez nią płynąc – przyznał komisarz ds. energii i klimatu UE Miguel Arias Canete w rozmowie z dziennikarzami 27 listopada. Przekonywał, że Komisja nie boi się przerw dostaw przez ten kraj. Komisja już zadeklarowała, że dokona dokładnej oceny zgodności Nord Stream 2 z prawem.

Projekt zakłada budowę trzeciej i czwartej nitki gazociągu Nord Stream ciągnącego się po dnie Bałtyku z Rosji do Niemiec. Długoterminowo może pozwolić na zwiększenie dostaw gazu do Europy Zachodniej, a krótkoterminowo ominąć Ukrainę w tranzycie surowca na kontynent.

Gazprom  i Naftogaz eskalują wzajemne roszczenia w sądzie

(Prime/Wojciech Jakóbik)

Firmy Naftogaz Ukrainy i rosyjski Gazprom zwiększają sumy wzajemnych roszczeń w toku sporu przed sądem arbitrażowym w Sztokholmie.

Suma roszczeń Naftogazu osiągnęła sumę 25,7 mld dolarów. Gazprom rości sobie prawa do 29,8 mld dolarów do Ukraińców. Sprawa została skierowana do arbitrażu w czerwcu 2014 roku.

Strony zarzucają sobie niedopełnienie warunków kontraktu na dostawy gazu na Ukrainę. Rosjanie domagają się pieniędzy za zakontraktowany, a nieodebrany gaz. Ukraińcy chcą innego sposobu obliczania ceny, a co za tym idzie, zwrotu pieniędzy nadpłaconych za dostawy. Firmy nie doszły dotąd do porozumienia w żadnym punkcie.

Ostateczna decyzja ws. Turkish Stream w przyszłym tygodniu

(TASS/Wojciech Jakóbik)

Wbrew spekulacjom części mediów, minister energetyki Rosji Aleksander Nowak poinformował, że nie została dotąd podjęta decyzja o przyszłości projektu gazociągu Turkish Stream. Turcja zestrzeliła rosyjski samolot po naruszeniu przez niego jej przestrzeni powietrznej. Rosjanie rozważają w odpowiedzi wprowadzenie sankcji gospodarczych.

– Na ten moment nie ma konkretnych rozwiązań, dziś (26 listopada) premier zlecił rządowi rozważenie i przedstawienie propozycji prawa o specjalnych środkach ekonomicznych. Te propozycje będą niebawem przedstawione i będziemy mogli ostatecznie powiedzieć jakie decyzje zapadną w rządzie – powiedział minister. Przyznał, że mogą dotyczyć projektu Turkish Stream.

Gazociąg miał połączyć Rosję z Turcją, dając alternatywny do ukraińskiego szlak dostaw gazu dla Turków i krajów bałkańskich. Początkowo mówiono o przepustowości 63 mld m3. Potem projekt zredukowano do 15,75 mld m3 rocznie.

Zestrzelenie rosyjskiego myśliwca przez Turków stawia pod znakiem zapytania projekt gazociągu Turkish Stream, czyli nowego szlaku dostaw rosyjskiego gazu do Turcji. Ze względów ekonomicznych nie jest to najgorsza wiadomość dla Gazpromu.

Gazociąg Turkish Stream to projekt będący następcą South Stream – gazociągu zablokowanego przez fakt, że Komisja Europejska wymogła od Gazpromu, aby podlegał on bez wyjątków prawu unijnemu, co podważało jego rentowność. Rosjanie chcieliby mieć monopol na eksport tą magistralą, aby szybko uzyskać zwrot. Taką możliwość wyklucza prawo unijne, które wprowadza rozdział właścicielski i wolny dostęp do przepustowości.

Turkish Stream miał być pozbawiony tego problemu, bo omijałby terytorium Unii Europejskiej, która mogłaby skorzystać z dostaw tym szlakiem pod warunkiem dobudowania odpowiedniej infrastruktury. Zabrakło jakiejkolwiek wiążącej umowy w tej sprawie, więc Rosjanie zaczęli lansować zredukowaną z czterech do jednej nitki wersję Turkish Stream, który miał być poświęcony już jedynie dostawom do Turcji. Problemem było jednak niejasne stanowisko Turcji, która przechodziła okres niestabilności politycznej. Nowy rząd miał przyjąć wiążącą decyzję w tej sprawie. Jednakże na kilka dni przed jego powołaniem doszło do incydentu lotniczego, który zaognił relacje turecko-rosyjskie.

Turcy mają alternatywę w postaci planowanego uruchomienia dostaw surowca azerskiego, z których część powędruje dalej do Europy. W obliczu sporu politycznego z Rosją, realizacja unijnej koncepcji Korytarza Południowego, który miałby to umożliwić przy udziale Turcji, wydaje się tym bardziej prawdopodobna. Projekt Turkish Stream musi poczekać na lepsze czasy, o ile te dla niego nadejdą.

Gazprom zapowiedział już rewizję studium opłacalności projektu. Jego anulowanie oznaczałoby, że Rosja będzie nadal skazana na eksport gazu na Bałkany i do Turcji poprzez infrastrukturę ukraińską. Należy jednak zaznaczyć, że część dostaw dla Turków Rosjanie realizują za pomocą istniejącego gazociągu przez Morze Czarne o nazwie Blue Stream.

Pomimo rosnącej konkurencji Gazprom chce zachować udziały w Europie

(RBC/Wojciech Jakóbik)

Zdaniem rosyjskiego koncernu Gazprom, jego eksport gazu do Europy wzrośnie do 2025 roku o 149 mld m3, a w 2035 o 195 mld m3 w stosunku do poziomu w 2015 roku szacowanego na 160 mld m3. Rosjanie bazują swoje przewidywania na średniej z wyliczeń największych ośrodków badawczych, jak CERA, Wood Mackenzie, piony analityczne Statoil i Exxon Mobil.

Ma to oznaczać wzrost udziałów Gazpromu na rynku europejskim. Chociaż w trzech kwartałach 2015 roku Gazprom wysłał do Europy 115,4 mld m3, do końca roku chce wysłać na ten rynek 150-160 mld m3 w zależności od warunków pogodowych. Największe wzrosty prognozuje dla Niemiec i Włoch, oraz mały spadek eksportu do Turcji. Firma pomija w raporcie Ukrainę, która istotnie zmniejsza import surowca z Rosji.

Gazprom przyznaje, że jego konkurencja z innych krajów zwiększa sprzedaż gazu do Europy. Norwegia zwiększyła eksport z 82,4 do 90,2 mld m3, Katar – z 17,9 do 19,9 mld m3. Rośnie także wolumen dostaw LNG do Europy. W trzech kwartałach 2015 roku wzrósł o 4 procent do 39,6 mln ton, z czego o 2,2 mln ton z Norwegii.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s