PE dyskutuje o praworządności w Polsce. Premier mówi o górnictwie. Ukraina: Rosja nie może wygrać militarnie, więc używa Nord Stream 2

FSRU Kłajpeda, Klaipedos Nafta
FSRU Kłajpeda, Klaipedos Nafta

Autorski przegląd informacji o energetyce

PE dyskutuje o praworządności w Polsce. Premier mówi o górnictwie

(Wojciech Jakóbik)

– Mówicie państwo o sprawiedliwości i równości. Bardzo się cieszę i wierzę, ze pochylicie się z troską nad polską gospodarką – powiedziała w Parlamencie Europejskim premier RP Beata Szydło.

Polska premier wzięła udział w debacie poświęconej praworządności w Polsce. „Wierzę głęboko, że moje wyjaśnienia nadadzą nową jakość informacji o Polsce. Jestem przekonana, że właśnie w dialogu i w porozumieniu będziemy wspólnie budowali dobrą przyszłość Unii Europejskiej” – powiedziała premier do europosłów.

– Chcemy budować w porozumieniu ze wszystkimi klubami parlamentarnymi dobre zmiany dla Polski. Jesteśmy otwarci na to, by wspólnie rozwiązywać polskie problemy. Myślę że dla nas wszystkich ważne jest to, byśmy w tych działaniach czuli wsparcie ze strony Unii Europejskiej – powiedziała premier Szydło.

Dodała, że chodzi o ty byśmy mieli poczucie, że Polska jako wolny, suwerenny kraj może liczyć zawsze na wsparcie i że w decyzjach dotyczących wewnętrznych spraw pozostaje zachowana nasza suwerenność.

– Mówicie państwo o sprawiedliwości i równości. Bardzo się cieszę i wierzę, ze pochylicie się z troską nad polską gospodarką – powiedziała. Zaapelowała o wsparcie dla górnictwa oraz przemysłu stoczniowego. Zasady pomocy publicznej stanowią, że środki państwowe na restrukturyzację górnictwa w Polsce, mogą finansować jedynie zamykanie nierentownych zakładów. Polski rząd rozważa możliwość subsydiowania ich z budżetu.

Ukraina: Rosja nie może wygrać militarnie, więc używa Nord Stream 2

(EurActiv.com/Wojciech Jakóbik)

Prezes ukraińskiego Naftogazu Andrij Kobolew podczas wizyty w Brukseli, skomentował projekt Nord Stream 2, który ma pozwolić na zwiększenie eksportu rosyjskiego gazu do Europy.

Kobolew spotkał się z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej ds. Unii Energetycznej Marosem Szefczoviczem. Przypomniał, że jego kraj złożył skargę na Nord Stream 2 do Sekretariatu Wspólnoty Energetycznej, a ten przekazał sprawę Komisji Europejskiej.

Nord Stream 2 zakłada budowę trzeciej i czwartej nitki gazociągu bałtyckiego z Rosji do Niemiec. Ma zwiększyć przepustowość połączenia z 55 do 110 mld m3. W konsorcjum odpowiedzialnym za inwestycję, prócz Gazpromu (50 procent akcji), udziały posiadają także BASF, E.on, Engie, OMV i Shell (po 10 procent).

Według Naftogazu projekt jest niezgodny z prawem Unii Europejskiej: trzecim pakietem energetycznym oraz wymogiem zwiększania konkurencyjności na rynku przez nowe projekty. Według Ukraińców doprowadzi on do zmniejszenia konkurencji.

Firma podkreśla, że tranzyt przez Nord Stream 2 nie ma uzasadnienia ekonomicznego, bo dostawy gazu przez Ukrainę, które miałby zastąpić są „godne zaufania i bezpieczne”.

Podobną skargę na projekt złożyły Polska, Słowacja, Węgry, Litwa, Łotwa, Estonia i Rumunia. Komisja Europejska ma odpowiedzieć także na te zarzuty. Zdaniem Kobolewa „stanowiska w sprawie Nord Stream 2 zmieniły się w ostatnich miesiącach dramatycznie na korzyść” Ukrainy.

– Jeśli spojrzeć na liczby i koszty oraz ostateczny rezultat, każdy kto je rozumie, będzie wiedział, że ten projekt jest daleko od jakiejkolwiek opłacalności – mówił Ukrainiec. – Jeśli widzisz coś nieopłacalnego, ale ktoś dalej naciska na tego realizację, zaczynasz wierzyć, że są inne pobudki – powiedział.

– Dla Gazpromu to kwestia zwycięstwa wojny na Ukrainie. Rosjanie wiedzą, że nie mogą zwyciężyć militarnie, więc najlepszym narzędziem obecnie jest uderzyć w gospodarkę naszego kraju – ocenił. Ukraina straci do 2 mld euro rocznych zysków z opłat tranzytowych, jeżeli Gazprom porzuci dostawy przez jej terytorium.

Zdaniem Kobolewa udział europejskich firm w projekcie potwierdza „znaną zdolność Gazpromu do przekonywania”, ale w rzeczywistości ciężar inwestycji spoczywa na Rosjanach, a spółki zachodnie mogą zostać w niego włączone za „symbolicznego dolara”. Uważa on, że Rosja odbije sobie straty na projekcie, kiedy doprowadzi do bankructwa ukraińskie gazociągi i skaże Unię Europejską na dostawy przez Nord Stream.

Wtedy to Unia będzie musiała zainwestować w infrastrukturę niezbędną do zwiększenia dostaw tym szlakiem. Obecnie gazociągi OPAL i NEL w Niemczech są przystosowane do przetransportowania w sumie 55 mld m3 rocznie, czyli tyle, ile ma przepustowości Nord Stream. Aby przepompować 110 mld m3, musiałyby powstać gazociągi OPAL 2 i NEL 2. Poza tym Komisja Europejska musiałaby się zgodzić na monopol Gazpromu na wykorzystanie ich przepustowości. Obecnie ogranicza go do 50 procent w przypadku OPAL, co daje Rosjanom połowę z 35 mld m3 mocy magistrali.

Kobolew odniósł się także do cen oferowanych przez Gazprom Ukrainie. Ocenił, że firma nie mogła dać obniżki Ukraińcom, bo wywołałaby podobne oczekiwania wśród klientów Europy Środkowo-Wschodniej. Z tego względu Ukraina sprowadza gaz z Zachodu. Naftogaz płaci za gaz z rewersów około 190 dolarów za 1000 m3. W pierwszym kwartale tego roku sprowadzi 1,7 mld m3 za pieniądze Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju za 188-211 dolarów za 1000 m3. Przypomina, że w tym samym czasie Gazprom oferuje gaz za 212 dolarów za tę samą ilość.

Prezes Naftogazu poinformował, że gdyby doszło do kompromisu z Gazpromem w sprawie wykorzystania tzw. dużego rewersu na granicy ze Słowacją, Ukraina mogłaby zwiększyć możliwości importu z Zachodu z 14,5 do 24 mld m3 rocznie.

Gazprom domaga się od Ukrainy 2,5 mld dolarów za rzekome zerwanie kontraktu na dostawy gazu. W umowie Gazprom-Naftogaz jest klauzula take or pay, która określa minimalny wolumen, który klient musi sprowadzić pod rygorem kary. – Biorąc pod uwagę minimalną ilość w trzecim kwartale 2015 roku, Naftogaz otrzymał rachunek na 2,549 mld dolarów – podał Gazprom. Firma oczekuje spłaty w 10 dni od ogłoszenia tej informacji z 19 stycznia.

Ukraina i Rosja zwiększają intensywność sporu gospodarczego. Rosjanie wprowadzili ograniczenia transportu ukraińskich dóbr przez ich terytorium w odpowiedzi na brak spłaty tzw. długu Janukowycza, czyli pożyczki na 3 mld dolarów zaciągniętej przez poprzedniego prezydenta kraju obalonego w toku Rewolucji Godności w 2014 roku. Ukraińcy nie uznają tego długu i nie zamierzają go spłacać.

Litwa walczy z konkurencją LNG na Bałtyku

(The Baltic Course/Wojciech Jakóbik)

– Terminal LNG w Kłajpedzie na Litwie wystarczy, by zapewnić zapotrzebowanie krajów bałtyckich, a budowa drugiego w porcie Paldiski w Estonii nie ma wiele sensu – ocenił minister energetyki Litwy Rokas Masiulis w rozmowie z LETA/BNS.

– W moim przekonaniu rynek krajów bałtyckich jest za mały na dwa gazoporty. Otworzenie kolejnego nie ma według mnie sensu – powiedział, dodając, że dwa terminale spowodowałyby nadpodaż w regionie.

Zdaniem ministra uruchomienie pływającego obiektu do regazyfikacji i magazynowania LNG (FSRU – na zdjęciu) w Kłajpedzie wystarczy do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego krajom w regionie, a Komisja Europejska może zrezygnować z wsparcia finansowego dla nowego obiektu w Estonii lub Finlandii, jak to pierwotnie planowała.

FSRU na Litwie jest wydzierżawione na 10 lat od norweskiego Hoegh LNG. Estońska firma Alexela rozwija projekt terminala w Paldiski od 2007 roku. Wystąpiła do Komisji Europejskiej o 344 mln euro dofinansowania z narzędzia Łącząc Europę (CEF).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s