Rosjanie zapraszają Japończyków do złóż. Trwa tournée Rosji ws. porozumienia naftowego. Społeczeństwo godzi się na zaciskanie pasa

Tankowiec Sirius Star na Oceanie Indyjskim
Tankowiec Sirius Star na Oceanie Indyjskim

Autorski przegląd informacji o energetyce

Rosjanie zapraszają Japończyków do złóż

(RIA Novosti/Wojciech Jakóbik)

Wicepremier Federacji Rosyjskiej odpowiedzialny także za resort rozwoju ekonomicznego udzielił wywiadu japońskiemu Nikkei Asian Review. Obiecuje Japończykom wejście do przedsięwzięć naftowo-gazowych w Rosji.

– Rosja przeprowadziła bardzo konstruktywne rozmowy z firmami japońskimi, co tworzy dobre środowisko do dialogu politycznego – ocenił Dworkowicz. Do podpisania nowych umów gospodarczych mogłoby dojść podczas wizyty prezydenta Władimira Putina w Tokio. Miała się ona pierwotnie odbyć jesienią 2014 roku, ale przez agresję rosyjską na Ukrainę, została odwołana. Potem plany uwzględniały 2015 rok, ale strony nie uzgodniły nigdy daty wizyty.

Tokio wsparło sankcje USA i Unii Europejskiej wobec Rosji.

Dnia 29 stycznia Kansai Electric Power Company uruchomiła ponownie trzeci reaktor elektrowni jądrowej Takahama w prefekturze Fukui.

Po katastrofie ekologicznej w elektrowni Fukushima Daichi z marca 2011 roku, która spowodowała silne skażenie okolicznych terenów, Tokio zatrzymało pracę 43 reaktorów jądrowych. Do tej pory pracę wznowiły trzy, w tym obiekt w Takahama.

Japończycy chcą, aby energia jądrowa była odpowiedzialna za realizację 22 procent zapotrzebowania na energię elektryczną na wyspach w 2030 roku. 25 kolejnych reaktorów czeka na zgodę na powrót do pracy. Pomimo protestów ekologów, rząd kontynuuje powrót do atomu.

Zwiększanie wytwórczości energii elektrycznej z elektrowni jądrowych zmniejszy presję na ceny LNG powstałą po tym, jak odwrót Japonii od atomu skłonił ją do zwiększenia importu gazu skroplonego, zmniejszenia podaży i istotnego wzrostu cen tego surowca w Azji. W 2015 roku Japończycy sprowadzili 85 mln ton LNG, czyli o 3,9 procent mniej, niż w 2014 roku. W 2016 roku import ma dalej spadać. Według ośrodka analitycznego Energy Aspects, w tym roku spadnie o 2,4 mln ton, a w 2017 roku o 2,2 mln.

To dobra wiadomość dla importerów LNG z innych części świata, na przykład z Polski. To złe wieści dla dotychczasowego, głównego dostawcy gazu skroplonego do Kraju Kwitnącej Wiśni, czyli Rosji. Rosjanie próbują zachęcić Japończyków do współpracy, poprzez przełomowe zaproszenie do akcjonariatu w złożach ropy i gazu na terenie kraju. Potrzebują kapitału zza granicy, by wykorzystać ich potencjał w dobie kryzysu ekonomicznego, taniej ropy i sankcji.

Trwa tournée Rosji ws. porozumienia naftowego. Społeczeństwo godzi się na zaciskanie pasa

(Kommiersant/Bloomberg/Financial Times/Wojciech Jakóbik)

Rosjanie kontynuują tournée po krajach eksportujących ropę naftową w celu przekonania ich do skoordynowanego ograniczenia eksportu surowca, w celu podniesienia jego ceny na rynkach. Znaczna obniżka wartości ropy odbija się na budżetach państw uzależnionych od jej eksportu, jak Rosja.

Minister energetyki Rosji Aleksander Nowak odwiedzi Meksyk i Norwegię. Jego zdaniem działania producentów powinny dążyć do ustabilizowania ceny surowca na poziomie w okolicach 50 dolarów za baryłkę. – Rozmawiamy z kolegami o tym, że cena 50 dolarów za baryłkę powinna zostać długoterminowo ustalona między klientami a eksporterami – mówi cytowany przez Kommiersant.

Zdaniem Nowaka zagwarantowane 16 lutego w Doha porozumienie Rosji z Arabią Saudyjską, Katerem i Wenezuelą jest gwarantem powodzenia inicjatywy, bo poparli ją już eksporterzy odpowiedzialni za około 75 procent eksportu ropy naftowej na świecie.

Nowak przyznał, że chociaż Iran przedstawił konstruktywne stanowisko na temat cięć, to nie zdecydował się na przyłączenie do planu.

Rynek weryfikuje negatywnie potencjał porozumienia. Jak podaje Bloomberg, fundusze inwestycyjne zmniejszyły liczbę transakcji z założeniem wzrostu ceny ropy naftowej. Na długo gra ropą WTI o 5,3 procent mniej inwestorów. To największy spadek od lipca zeszłego roku. Inwestorzy nie wierzą, że porozumienie usunie nadwyżkę. Do takiego skutku potrzebne byłoby nie zamrożenie, ale zmniejszenie wydobycia przez kraje eksportujące ropę, a na to nikt nie chce się zgodzić, bo to zagrożenie dla udziałów rynkowych, o które walczą intensywnie Rosja, Arabia Saudyjska i Iran.

Sami Rosjanie nie spodziewają się rewolucyjnej zmiany ceny. – Mało prawdopodobne jest, by ceny ropy zanotowały znaczący wzrost w nadchodzących dwóch trzech latach, dlatego byłoby błędem przywiązywanie zbyt wielkich nadziei do perspektyw wzrostu gospodarczego w Rosji – powiedział wiceminister finansów Federacji Rosyjskiej Maksym Oreszkin na antenie Rossija 24. – Światowa gospodarka nie zademonstruje szybkiego wzrostu. Dlatego w celu wzmocnienia eksportu musimy wygrać konkurencję, musimy wejść w najtrudniejsze potyczki z innymi krajami i wygrać. Musimy polegać tylko na własnych możliwościach – mówił oficjel.

Spadek cen ropy naftowej odbił się na kieszeniach Rosjan. Ceny podstawowych dóbr w Rosji wzrosły dramatycznie – donosi Financial Times. Cena zboża wzrosła o 42 procent, cukru – o 40 procent, a olej słonecznikowy – o 31 procent. Płace nie rosną razem z inflacją. Coraz częściej dochodzi do ich cięć. Mimo to Rosjanie nie buntują się. Według badań Centrum Lewada tylko 21 procent mieszkańców rosji spodziewa się protestów na tle ekonomicznym. Tylko 10 procent badanych deklaruje gotowość do udziału w nich. Zdaniem Julii Ioffe z Foreign Policy, rosyjska narracja o obronie świata chrześcijańskiego przed zepsuciem Zachodu i zagrożeniem ze strony Państwa Islamskiego działa na społeczeństwo, które jest gotowe ponosić koszty ekonomiczne ambitnej polityki zagranicznej Kremla.

Więcej: Tania ropa jeszcze długo będzie uderzać w budżety państw i firm naftowych

Zamach na łupkową rewolucję nie powiódł się

(Financial Times/Reuters/Bloomberg/Wojciech Jakóbik)

Minister ropy Arabii Saudyjskiej Ali Al-Naimi spotka się z producentami ropy łupkowej ze Stanów Zjednoczonych podczas konferencji IHS CERAWeek w Houston, zaplanowanej na 23 lutego. To pierwsza wizyta Naimiego w USA po decyzji kartelu naftowego OPEC z listopada 2015 roku o utrzymaniu eksportu na obecnym poziomie.

Ceny ropy naftowej wzrosły ze względu na spadek liczby wiertni naftowych w USA o kolejne 26 sztuk, co oznacza, że przy obecnej ich ilości wydobycie ropy w Stananach w 2016 roku spadnie o 445 tysięcy baryłek dziennie.

Główny trend obniżający cenę surowca, czyli spadek zapotrzebowania w Chinach, a jednak pozostać ważny, bo dane na temat tamtejszej gospodarki nie napawają optymizmem.

Z tego względu ograniczony będzie wpływ zamrożenia produkcji przez kraje naftowe z i spoza kartelu OPEC. Zamrożenie jej na obecnym poziomie oznacza, że rekordowe wydobycie w Rosji i Arabii Saudyjskiej zanotowane w styczniu pozostanie otrzymane, co nie zapewni zmniejszenia nadpodaży. Ważny jest także fakt, że Iran odmówił udziału w układzie.

Jak donosi Financial Times, rośnie niezadowolenie tanią ropą wśród producentów prywatnych w USA i państwowych spółek w krajach naftowych. Jednak w przekonaniu Rijadu żadna interwencja w wydobycie nie zmieni ceny baryłki. Według gazety wejście w porozumienie z Rosją jest jednak sygnałem, że Saudyjczycy szukają już sposobu na zbalansowanie rynku. Powodem ma być porażka polityki zgody na obniżkę ceny surowca w celu ograniczenia wydobycia w USA. Pomimo problemów biznes łupkowy w Ameryce daje sobie radę z kryzysem, dzięki dobremu dostępowi do kapitału i elastyczności, jaką daje niezależna polityka kadrowa i zarządzanie portfolio.

Pomimo obaw o przyszłość sektora łupkowego w USA, tania ropa naftowa nie zniechęciła firm do inwestycji. Zabezpieczyły one pożyczki na poczet dalszych inwestycji w wydobycie.

Z informacji Reutersa wynika, że z 19 firm wydobywających ropę łupkową w USA ankietowanych przez agencję, co najmniej 11 zadeklarowało, że ich baza pożyczkowa została utrzymana lub wręcz powiększona. Tylko pięć z nich przyznało się do cięć. Tymczasem na rynku amerykańskim działa co najmniej 60 takich koncernów. Pozostałe podadzą oficjalne informacje o pożyczkach dopiero w październiku.

Chociaż część analityków spodziewała się problemów z pożyczkami dla firm z branży, dane grupy doradczej Macquarie Tristone pokazują jedynie skromny spadek ich ilości. Bankierzy spodziewają się powrotu droższej ropy naftowej. W przyszłym roku miałaby kosztować 54 dolary za baryłkę i ponad 61 dolarów w 2018 roku. Obecnie WTI kosztuje około 45 dolarów.

Dzięki elastyczności amerykańskiego rynku firmy wydobywcze wytrzymują presję ze strony taniej ropy naftowej, która podważa rentowność wydobycia ze złóż niekonwencjonalnych.

Teheran i Moskwa grają w Gruzji przeciwko kaspijskiemu gazowi dla Europy

(Wojciech Jakóbik)

Gruzja jest polem sporu interesów największych eksporterów gazu do regionu. O jej rynek będą rywalizować Azerbejdżan, Rosja i Iran. Ten pierwszy kraj zapewnia 90 procent gruzińskiego zapotrzebowania, ale rywale rosyjscy i irańscy nie zasypiają gruszek w popiele.

Rosja zapewnia 10 procent zapotrzebowania Gruzji jako opłatę za korzystanie z jej gazociągów do transportu gazu dla Armenii. Większe dostawy z Gazpromu zwiększyłyby jej zależność od Rosji, z którą w 2008 roku prowadziła wojnę.

Rozpoczęcie dostaw z Iranu byłoby dobrym gruntem pod rozwój eksportu Gazociągiem Południowokaspijskim (SCP), i dalej Gazociągiem Transanatolijskim (TANAP) i Transadriatyckim (TAP) na rynek europejski. Mógłby on także docierać do Polski przez Korytarz Północ-Południe, lub w formie skroplonej. 20 stycznia ambasador Iranu w Baku Mohsen Pak Aeien zadeklarował zainteresowanie swojego kraju wejściem w projekt TANAP i eksportem gazu do Europy.

Problemem jest prorosyjski rząd w Tbilisi, który z zainteresowaniem patrzy na ofertę Gazpromu. Minister energetyki Kakha Kaladze spotkał się z przedstawicielami tej firmy 19 stycznia. Kaladze powiedział, że Azerbejdżan jest monopolistą na gruzińskim rynku, który nie ma możliwości technicznych zapewnienia surowca w regionach, w których rośnie zapotrzebowanie. Gruzji brakuje 2,5 mld m3 rocznie. Gruziński minister mówi o możliwości importu 10-12 procent gazu z Rosji.

Tymczasem Teheran wyszedł z kontrpropozycją. Chce słać do 14 mln m3 gazu rocznie przez Armenię. Rosja może nie mieć nic przeciwko, bo głównym celem jest osłabienie pozycji Azerbejdżanu, który jest głównym rywalem geopolitycznym. Wykorzystanie do dostaw Armenii, z którą Baku prowadzi spór o Górski Karabach, byłoby przykładem irańsko-rosyjskiej gry na osłabienie wpływów gazowych tego kraju w Gruzji, przy silnym wydźwięku politycznym.

Wypowiedzi o dostawach gazociągowych do Europy z Iranu mogą być zasłoną dymną. Irańscy oficjele przyznają, że najbardziej opłacalną drogą transportu jest rozwój sektora LNG, w którym walny udział ma brać rosyjski Gazprom. Kontroferty słane do Tbilisi mają zmniejszyć zainteresowanie Gruzinów rozwojem importu za pomocą SCP z Azerbejdżanu, a tym samym zwiększaniem rentowności szlaku Korytarza Południowego, co jest kluczowe dla ściągnięcia nowych dostawców, jak Turkmenistan.

Iran nie zapomina jednak o Azerbejdżanie, któremu zaoferował intratne umowy o budowie elektrowni wodnych i wiatrowych w miastach Meszkin Szahr i Chaf. Irańczycy chcą także dostarczać Azerom energię elektryczną. W grudniu strony podpisały umowę o współpracy w 12 sektorach, w tym energetycznym. Nie było jednak podpisów pod umowami dotyczącymi sektora gazowego.

Jeżeli kooperacja Irańczyków i Rosjan przeobraziłaby się w strategiczną współpracę w sektorze LNG, irański gaz może dotrzeć do Europy w metanowcach Gazpromu, co jest mniej atrakcyjne z punktu widzenia dywersyfikacji, niż kaspijski gaz słany rurociągami.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s