Francuzi apelują o radykalną reformę rynku energii w UE. Czy Gazprom szantażował firmy europejskie?

Nord Stream.  Grafika: Gazprom
Nord Stream. Grafika: Gazprom

Autorski przegląd informacji o energetyce

Francuzi apelują o radykalną reformę rynku energii w UE

(Montel/Wojciech Jakóbik)

Francuski EDF wzywa do „szybkiej i radykalnej reformy” rynku energii elektrycznej w Europie w celu umożliwienia inwestycji w nowe moce wytwórcze. Według Francuzów jest to niezbędne do stawienia czoła wyzwaniom przejścia energetycznego.

Prezes firmy Jean-Bernard Levy powiedział, że poprzez inwestycje i zmiany w miksie energetycznym EDF aktywnie wspiera politykę Komisji Europejskiej w sektorze energetycznym. Jednocześnie wzywa o przedefiniowanie modelu rynku energii w Europie, aby pogodzić interesy klientów z przejściem ku niskowęglowej gospodarce.

EDF dostrzega dwa kluczowe działania dla realizacji tego celu. Po pierwsze, domaga się „znaczącej”, minimalnej ceny uprawnień do emisji CO2, w celu pobudzenia inwestycji w wytwarzanie energii ze źródeł alternatywnych. Cena powinna wynosić od 30 do 40 euro za tonę CO2.

Po drugie firma zaleca stworzenie efektywnego mechanizmu mocowego, który zapewni bezpieczeństwo dostaw pomimo turbulencji na rynku, co według Francuzów będzie najlepsze dla klientów.

Prezes EDF wskazał kluczowe przyczyny problemów europejskiego rynku energii. To niskie ceny i nadpodaż spowodowane powolnym wzrostem gospodarczym i rozwojem odnawialnych źródeł. W zeszłym roku hurtowe ceny energii w Unii Europejskiej spadły o 30 procent, co sprawia, że operatorzy sieci przesyłowych są ledwie w stanie opłacić koszty swej działalności. Z tego względu bezpieczeństwo dostaw jest zagwarantowane, ale bez wsparcia państwa nie ma pieniędzy na inwestycje w nowe moce wytwórcze na potrzeby rosnącego zapotrzebowania w przyszłości.

EDF wskazuje, że ceny w europejskim Systemie Handlu Emisjami nie mają znaczenia dla miksów energetycznych i nie pobudzają przejścia ku OZE.

Czy Gazprom szantażował firmy europejskie?

(EurActiv.com/Wojciech Jakóbik)

Przywódca frakcji Zielonych w Parlamencie Europejskim, Claude Turmes, nie szczędził ostrego komentarza projektowi gazociągu Nord Stream 2.

Poinformował, że firmy zaangażowane w projekcie, czyli Shell, E.on, BASF/Wintershall, Engie i OMV, były pod naciskiem Gazpromu, głównego udziałowca, który domagał się, by przestały dostarczać gaz na Ukrainę. Miał być to warunek ich udziału w Nord Stream 2.

– Shell, Wingas (spółka-córka Wintershallu należąca do Gazpromu) i Engie znalazły się pod presją Gazpromu zmierzającą do tego, by przestały słać gaz przez Ukrainę – powiedział luksemburski europoseł. – A Komisja mówi mi, że to komercyjny projekt – ironizował polityk. – To efektywny lobbystycznie rosyjski makiawelizm. To polityczny projekt mający podzielić Europę – grzmiał w Parlamencie Europejskim.

Występował on na konferencji zorganizowanej przez portal EurActiv w ramach uruchomienia rankingu 40 najlepszych ekspertów do spraw Unii Energetycznej w Europie pod nazwą EurActory40.

Poseł odniósł się także do procesu decyzyjnego odnośnie Nord Stream 2. Jego zdaniem wystarczył jeden telefon od „numeru dwa na liście” EurActory 40, czyli Angeli Merkel, do numeru jeden w Komisji Europejskiej – nie pana Junckera (przewodniczącego Jean-Claude Junckera – przyp. red.), ale pana Selmayr – mówił enigmatycznie. Chodzi o Martina Selmayra, Niemca będącego szefem gabinetu przewodniczącego Komisji Europejskiej. Jeden telefon miał doprowadzić do zmiany podejścia wiceprzewodniczącego Komisji ds. Unii Energetycznej Marosza Szefczovicza odnośnie Nord Stream – twierdzi Turmes. Po nim komisarz ds. energii i klimatu Miguel Arias Canete miał zainicjować przygotowanie ekspertyzy służb prawnych Komisji, w których stwierdzono zdaniem Turmesa, że „Niemcy mogą budować Nord Stream, a my się tym nie przejmiemy”.

– To absolutne uderzenie w Unię Energetyczną – ostrzegł polityk. – Jeśli Komisja nie jest w stanie sprzeciwić się wąskim interesom Niemiec, obawiam się, że przyniesie to dużo szkód.

– Jaka jest spójność jednoczesnego słania miliardów na Ukrainę i pozwalania Rosji za pomocą Nord Stream zabijać ją? Nie widzę spójności w stanowisku Komisji – mówił Turmes.

Projekt krytykował także jeden z ojców Unii Energetycznej, Jerzy Buzek. – Jeden kraj z lub spoza Unii Europejskiej może narobić kłopotów. Rozbudowa Nord Stream będzie oznaczała porażkę w realizacji kluczowego celu Unii Energetycznej, czyli dywersyfikacji – powiedział Polak.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s