Siemens: Bez Rosji Europa nie stanie się globalnym graczem. Problemy narastają, ale Gazprom nie poddaje się w Chinach

Źródło:  ONZ
Źródło: ONZ

W rozmowie z dziennikiem Wiedomosti dyrektor rosyjskiego oddziału Siemensa, Dietrich Miller przekonuje, że sankcje i kryzys gospodarczy przeminą, a współpraca Rosji z Europą pozostanie. Wiceprezes Gazpromu podkreśla, że wszystkie kontrakty jego firmy z Chinami pozostają w mocy, a prowadzone są rozmowy o kolejnych.

Siemens: Bez Rosji Europa nie stanie się globalnym graczem

(Wiedomosti/Wojciech Jakóbik)

W rozmowie z dziennikiem Wiedomosti dyrektor rosyjskiego oddziału Siemensa, Dietrich Miller przekonuje, że sankcje i kryzys gospodarczy przeminą, a współpraca Rosji z Europą pozostanie.

Miller mówi o zaangażowaniu Siemensa w budowę szybkiej kolei w Kazaniu. Firma ma nie tylko budować infrastrukturę, ale także wspomagać automatyzację jej obsługi, budować linie wysokiego napięcia i współfinansować inwestycje. Będzie również zapewniać tabor na potrzeby nowych połączeń. Rozważa włączenie Chińczyków w projekty realizowane we współpracy z Kolejami Rosyjskimi. – Myślę, że współpraca niemiecko-rosyjsko-chińska przeniosłaby projekty na całkiem nowy poziom jakości – ocenia rozmówca Wiedomosti.

Niemiec odnosi się także do tematu turbin gazowych dostarczonych przez Siemensa elektrowni w Tamanie. Dziennikarz zapytał go, czy mogłyby one ostatecznie trafić na Krym zajęty przez Rosję i w ten sposób doprowadzić do ominięcia sankcji przez Siemensa. Zdaniem Millera jest gwarancja, że turbiny z Niemiec nie trafią na Krym. – Te turbiny są tak wielkie, że widać je z kosmosu. To nie są smartfony, które można schować w kieszeni i przenieść z Tamanu do Sewastopola – ironizuje interlokutor rosyjskiego dziennika. Podkreśla, że bez wsparcia serwisowego z Siemensa byłoby bardzo trudno konserwować turbiny na Krymie. – Nie ma wątpliwości, że przekazane turbiny zostaną wykorzystane w Tamanie – mówi. Jego zdaniem niie ma nic dziwnego w tym, że turbiny zostały dostarczone, choć nie ma jeszcze przetargu na budowę elektrowni. Projekt miał zostać przedstawiony jeszcze przed aneksją Krymu. Miller zapewnia, że gdyby Rosjanie zechcieli przetransportować obiekty na Krym, doszłoby do anulowania kontraktu z Siemensem.

Niemiecki rozmówca Wiedomosti opowiada też o latach 1998-2013, które były „rajem” dla zagranicznych inwestycji w Rosji. Obecnie ten czas się skończył, ze względu na kryzys gospodarczy w Rosji oraz sankcje zachodnie. – Pracuję już 10 lat w Rosji. W ostatniej dekadzie poprawiło się prawo. Oczywiście nie jesteśmy w łatwej sytuacji, ale nie takiej złej, jakby się wydawało – przekonuje Miller. Jego zdaniem Rosja jest dla Siemensa czymś więcej niż klientem. – Rosja to dla nas kierunek strategiczny – podkreślił. – Jeżeli odłożyć na bok obecny konflikt, to widać, że Europa i Rosja to naturalni partnerzy. Rosja ma nieskończone rezerwy surowców i wielką potrzebę rozwoju gospodarczego oraz technologicznego. Europa, wręcz przeciwnie, szczególnie w Niemczech brakuje potrzebnych surowców, ale jest wiele do zaoferowania w sferze technologii. Myślę wręcz, że bez Rosji Europa nie będzie globalnym graczem. Razem z nią będzie – ocenił przedstawiciel Siemensa. – Przetrwamy kryzys i sankcje. Jest optymizm. Być może trzeba jeszcze chwilę poczekać na poprawę sytuacji – skwitował.

Rosyjski Balcerowicz wierzy w reformy bez niepokojów społecznych

(RBC/Wojciech Jakóbik)

Brany pod uwagę jako kandydat na doradcę prezydenta Rosji ds. ekonomicznych, były minister finansów Aleksiej Kudrin utrzymuje, że powrót wzrostu gospodarczego w jego kraju jest nadal możliwy bez bolesnych skutków reform, ale Moskwa unika konkretnych działań.

Zdaniem Kudrina władze odwlekają reformy, chociaż istnieje możliwość przeprowadzenia ich w sekwencji, która „pozwoli przywrócić wzrost gospodarczy bez poważnych problemów, ze społecznymi włącznie, bez odrzucenia tego rodzaju reform”. Z jego wyliczeń wynika, że przy cenie ropy naftowej w wysokości 43 dolarów za baryłkę, w 2016 roku rosyjska gospodarka skurczy się o 1 procent Produktu Krajowego Brutto.

Były minister finansów przyznał, że nie wyklucza wsparcia programu prezydenta Władimira Putina na wybory w 2018 roku. – Jeśli prezydent powie, że jest zainteresowany moimi poglądami na strategię po 2018 roku, to oczywiście będzie to interesujące, a część z nich mogłaby zostać wykorzystana – powiedział Rosjanin cytowany przez dziennik RBC. Zapowiedział, że jednym z postulatów mogłoby być podniesienie wieku emerytalnego, bez którego nie będzie możliwe podniesienie emerytur.

26 kwietnia Aleksiej Kudrin został wybrany na szefa Centrum Badań Strategicznych. Ten think tank wspierał kampanię Putina w 1999 roku. RBC sugeruje, że Kudrin może napisać nowy plan gospodarczy dla prezydenta Rosji, który pomoże mu wygrać kolejne wybory. Wykorzystanie liberalnego wizerunku Kudrina mogłoby pomóc Kremlowi na poprawę odbioru społecznego w Rosji, ale i za granicą.

Więcej: Dobra zmiana w Rosji czyli gra na zbliżenie z Zachodem

Kreml odmówił Rosnieftowi pomocy finansowej

(Kommiersant/Wojciech Jakóbik)

Rosnieft nie poddaje się w wysiłkach na rzecz włączenia wydobycia węglowodorów do działalności wspieranej przez pożyczki refinansujące Banku Centralnego Rosji. Prezes Igor Sieczin poprosił wicepremiera i ministra gospodarki Arkadego Dworkowicza o dodanie projektów wydobywczych firmy na listę podmiotów, które mają otrzymać wsparcie. Ministerstwo gospodarki odmówiło.

Na liście znalazły się najbardziej priorytetowe projekty z punktu widzenia rosyjskiej gospodarki. Bank Centralny ma refinansować te inwestycje z oprocentowaniem w wysokości 9 procent i gwarancjami państwowymi na 25 procent pożyczki. Pieniądze zapewnią rosyjskie banki, w tym Gazprombank. Mają wesprzeć sektory metalurgiczny, inżynieryjny, farmaceutyczny, agrarny, elektroenergetyczny, elektroniczny, telekomunikacyjny i inne. Do początku kwietnia banki przyznały pożyczki na 80 mln rubli, które Bank Centralny zrefinansował do 70 mld rubli.

To nie pierwsza próba pozyskania pieniędzy państwowych przez Rosniet. Ministerstwo gospodarki dopuszcza jednak refinansowanie projektów downstream, ale już nie upstream. Ponadto Bank Centralny refinansuje projekty do łącznej kwoty 100 mld rubli. Tymczasem wybrane projekty potrzebują razem około 250 mld rubli, więc już teraz przekraczają wartość planowanego wsparcia o 1,5 razy. Mimo to 41 projektów objętych pomocą ma ją nadal otrzymać. Nie wiadomo jednak, czy ostatecznie znajdą się środki na poszerzenie listy o inwestycje Rosnieftu.

Nielegalna ropa z Libii u bram Europy

(Financial Times/Wojciech Jakóbik)

Malta poinformowała o tym, że uniemożliwiła wejście do swojego portu tankowcowi transportującemu 650 tysięcy baryłek ropy naftowej wysłane przez nieuznawany przez społeczność międzynarodową rząd panujący nad terytorium wschodniej Libii. Władze w Trypolisie postrzegają tego rodzaju działalność jako zagrożenie dla zjednoczenia kraju ogarniętego wojną domową.

Tankowiec Distya Ameya zacumował na wodach międzynarodowych w pobliżu Malty po tym jak władze wyspy zabroniły mu wstępu do portu. Od czasu obalenia dyktatora Muammara Kadafiego w 2011 roku, w Libii trwa wojna domowa. Terytorium kraju jest podzielone na część zachodnią, zarządzaną przez legalny rząd w Trypolisie, oraz wschodnią, zarządzaną przez samozwańcze władze w Tobruku. Organizacja Narodów Zjednoczonych chce doprowadzić do powstania rządu jedności narodowej. Trypolis wezwał Radę Bezpieczeństwa ONZ do umieszczenia na czarnej liście tankowca z dostawą ropy pochodzącą od seperatystów. Brytyjski ambasador w Libii, Peter Millet, uznał dostawę za niezgodną z prawem międzynarodowym i rezolucjami ONZ. Petrodolary ze sprzedaży ropy mogłyby posłużyć władzom wschodniej części Libii do ugruntowania kontroli nad zajmowanym terytorium.

Problemy narastają, ale Gazprom nie poddaje się w Chinach

(TASS/Wiedomosti/Wojciech Jakóbik)

Wiceprezes Gazpromu podkreśla, że wszystkie kontrakty jego firmy z Chinami pozostają w mocy, a prowadzone są rozmowy o kolejnych, w tym dotyczącym projektu Siła Syberii 2. Rosjanin przekonuje, że chociaż negocjacje są długie, to „prowadzone są aktywne prace” w ich ramach.

Kirył Mołodcow, wiceminister energetyki Rosji, zapowiedział, że Gazprom zamierza zmaksymalizować wolumen dostaw, które miałyby docierać do Chin przez Siłę Syberii 2, którą nazwał „głównym szlakiem tranzytowym” do Państwa Środka. Chodzi o planowany gazociąg ze złóż Zachodniej Syberii na zachód Chin (zachodni szlak), który jest omawiany przez Gazprom i chińskie CNPC. O ile w sprawie pierwszej Siły Syberii (wschodni szlak) mającej zapewniać gaz z Syberii Wschodniej podpisano umowę ramową na dostawy do 38 mld m3 rocznie, o tyle w sprawie drugiego chińskiego projektu sygnowano jedynie memorandum o porozumieniu w sprawie budowy gazociągu o przepustowości do 30 mld m3 rocznie. Rosjanom zależy na podpisaniu umowy o dostawach. Wicepremier Rosji Arkady Dworkowicz przyznał, że warunki budowy zachodniego szlaku mogą się zmienić, ale projekt pozostaje w planach.

Władze spółki przekonują, że dostawy od Gazpromu wschodnim szlakiem wystarczą do zapewnienia całego zapotrzebowania na gaz z tego kierunku w Chinach i nie będą potrzebne umowy z niezależnymi dostawcami, jak Rosnieft – który chce ekspansji w Państwie Środka – czyli rywal koncernu Miedwiediewa. Wicedyrektor Gazpromu Witalij Markelow przyznał jednak, że jeśli po stronie chińskiej pojawi się zapotrzebowanie na dodatkowy gaz, przepustowość Siły Syberii mogłaby zostać zwiększona.

Markelow ocenia, że liberalizacja eksportu LNG z Rosji zagraża kontraktom chińskim. Chińczycy mają używać jej jako argumentu w negocjacjach cenowych. Argumentują, że gaz od Gazpromu powinien być tańszy, bo istnieje alternatywa w postaci dostaw gazu skroplonego. – To negatywnie wpływa na rozmowy ze stroną chińską o innych projektach dostaw gazu z Rosji – powiedział.

Konkurencja nadchodzi także z Azji Centralnej. Turkmenistan buduje stację sprężania gazu w pobliżu pola gazowego Malai w celu zwiększenia możliwości eksportu gazu do Chin. Budowa instalacji o przepustowości 30 mld m3 rocznie pozwoli na realizację planu zapewnienia 65 mld m3 gazu ziemnego rocznie na eksport do Państwa Środka.

Dostawy z Turkmenistanu stanowią konkurencję do możliwego eksportu z Rosji do Chin. Według informacji operatora Gazociągu Azja Centralna-Chiny w pierwszym kwartale 2016 roku Chińczycy odebrali 10,6 mld m3 gazu ziemnego z tego kierunku, czyli o 33 procent więcej, niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Wspomniany gazociąg transportuje surowiec z Turkmenistanu i Uzbekistanu. Składa się z trzech nitek o łącznej przepustowości 55 mld m3 rocznie. Dostarcza gaz od 2009 roku. W 2020 roku ma zakończyć się budowa czwartej nitki wartej 6,7 mld dolarów.

Pomimo spowolnienia gospodarczego w Chinach, rośnie ich zapotrzebowanie na błękitne paliwo. Wzrosło w tym roku o 3,7 procent do 191 mld m3. Według prognozy CERS w 2020 roku osiągnie poziom 290 mld m3, a w 2030 aż 480 mld m3. Według oficjalnych danych Pekinu do 2020 roku zużycie gazu wzrośnie o 6 procent z 300 do 360 mld m3. Chiński rynek jest atrakcyjnym kierunkiem dostaw, na które liczą w przyszłości Kazachstan i Iran. Dostawy do Państwa Środka planują także Rosjanie.

Ropa powyżej 46 dolarów. Wenezuela chce spotkania producentów

(Bloomberg/Reuters/Wojciech Jakóbik)

Rząd Wenezueli nadal domaga się spotkania państw producentów ropy naftowej z kartelu OPEC i spoza niego, które mogłoby się odbyć przy okazji szczytu organizacji zaplanowanego na czerwiec. Caracas liczy na to, że uda się osiągnąć porozumienie w sprawie skoordynowanego zamrożenia poziomu wydobycia odrzucone podczas szczytu w Doha w kwietniu tego roku.

W liście do ministra energetyki Kataru, który przewodniczy obecnie obradom OPEC, jego wenezuelski odpowiednik Antonio Del Pino wzywa do kontynuacji rozmów z Doha podczas spotkania kartelu w Wiedniu. Rozmowy nie przyniosły dotąd skutku, bo Arabia Saudyjska domagała się udziału Iranu w porozumieniu, a ten nie zamierzał ograniczać planowanego wzrostu wydobycia i eksportu ropy. Wenezueli zależy na układzie, bo jest krajem najbardziej doświadczonym ekonomicznie przez niskie ceny paliwa. Na sprzedaży ropy opiera się stabilność reżimu socjalistycznego w Caracas. Alternatywa są bolesne reformy i być może zmiana systemu politycznego.

Być może jednak porozumienie naftowe nie będzie potrzebne. Według spółki BP rynek ropy naftowej powinien „wrócić do zdrowej równowagi” do końca 2016 roku. Jej zdaniem cena baryłki ustabilizuje się w widełkach 50-55 dolarów za jedną. Obecnie ropa stabilnie drożeje w odpowiedzi na dobre sygnały gospodarcze ze świata. – Fundamentalne wskaźniki rynkowe nadal sugerują, że duże zapotrzebowanie i mały popyt powinny skierować rynek ku równowadze w okolicach końca roku – ocenił prezes BP Bob Dudley.

We środę 27 kwietnia o godzinie 10.00 ropa marki Brent kosztowała 46,41 dolary za baryłkę, a WTI – 44,61 dolarów. Obie mieszanki notowały wzrost wartości.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s