Rosja może użyć Nord Stream 2 do zdominowania Bałtyku. Ropa tanieje. Wood Mackenzie ostrzega przed niedoborami w 2035 roku

Nord Stream.  Grafika: Gazprom
Nord Stream. Grafika: Gazprom

Portal EU Observer ostrzegał, że budowa bazy sprzętowej dla Nord Stream 2 może być sposobem na ukrycie działań na rzecz zablokowania działań sił NATO. Po szybkim wzroście powyżej 47 dolarów, baryłka Brent wróciła do okolic 46 dolarów za sztukę. W środę 27 kwietnia cena wzrosła do najwyższego poziomu w tym roku. Powodem był taniejący dolar, ale eksperci przekonują, że to nie koniec podwyżek.

Rosja może użyć Nord Stream 2 do zdominowania Bałtyku

(Estonian World/Sverige Esterna/Wojciech Jakóbik)

Estoński Kongres Narodowy w Szwecji (ENCS) 23 kwietnia przyjął rezolucję, w której wyraża obawy odnośnie bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim w związku z planami budowy gazociągu Nord Stream 2. Bazą sprzętową ma być Gotlandia.

– Firmy usługowe pracujące dla Nord Stream 2 chcą rozbudować port Slite, a władze lokalne mogą się na to zgodzić, patrząc na perspektywę inwestycji i nowych miejsc pracy. Należy jednak spojrzeć na tę sprawę w szerszym kontekście i przeprowadzić publiczną debatę na ten temat – apelują Estończycy.

Minister spraw zagranicznych Szwecji Margot Wallstrom odpowiedziała na list ENCS z 5 lutego. Stwierdziła, że Szwecja dotrzyma międzynarodowych obligacji, ale władze regionalne Gotlandii mają duży poziom niezależności w podejmowaniu decyzji.

Zdaniem organizacji zgoda na większe inwestycje rosyjskie na Gotlandii może w przyszłości doprowadzić do wzrostu wpływów rosyjskich w regionie. Portal EU Observer ostrzegał, że budowa bazy sprzętowej dla Nord Stream 2 może być sposobem na ukrycie działań na rzecz zablokowania działań sił NATO. Przypomina, że wojsko szwedzkie wróci na wyspę dopiero w 2018 roku.

– Gotlandia to baza strategiczna dla każdego, kto chce kontrolować Morze Bałtyckie. Jeżeli spojrzeć na działania Rosji wobec jej sąsiadów, wynajmowanie jej portu w Slite może być postrzegane jako zagrożenie dla Szwecji i Estonii – ocenił Aho Rebas z ENCS i były dyrektor estońskiego wywiadu i kontrwywiadu.

Evelin Tamm, przewodnicząca Komisji ds. Polityki i Stosunków Międzynarodowych w ENCS deklaruje, że organizacja będzie przyglądać się bacznie rozwojowi sytuacji.

Ukraińcy liczą na udział europejskich firm w budowie hubu gazowego

(Natural Gas Europe/Wojciech Jakóbik)

Operator ukraińskich gazociągów chce zaoferować Europejczykom do 14 mld m3 pojemności do magazynowania gazu w cenie w wysokości jednej dziesiątej oferty w sąsiednich krajach – powiedział dyrektor wykonawczy firmy Siergij Makogon. Był gościem Środkowo-Europejskiego Kongresu Gazowego w Bratysławie.

Ukraińcy szukają inwestorów, którzy dofinansowaliby modernizację infrastruktury gazowej służącej do tranzytu i magazynowania surowca na terytorium ukraińskim. Przekonują, że szlak ukraiński pozostaje najtańszym i najbardziej godnym zaufania kierunkiem dostaw rosyjskiego gazu do Europy. Pomimo braku zaniedbań po stronie ukraińskiej, Rosjanie twierdzą, że dostawy tym szlakiem są ryzykowne. Zamierzają zmniejszyć ryzyko poprzez zwiększenie dostaw przez Morze Bałtyckie przy wykorzystaniu gazociągu Nord Stream 2. Komisja Europejska stoi na stanowisku, że ustabilizowanie dostaw przez Ukrainę jest najtańsze i kluczowe dla utrzymania stabilizacji politycznej nad Dnieprem, ze względu na zależność ukraińskiego budżetu od zysków z opłat tranzytowych. Kijów wyszedł z ideą Wschodnio-Europejskiego Hubu Gazowego, który pozwoliłby na stworzenie płynnego rynku gazu na granicach polsko-ukraińskiej, słowacko-ukraińskiej i węgiersko-ukraińskiej. Narzędziem jego budowy miałoby być wykorzystanie ukraińskich magazynów.

Makogon wylicza, że sąsiedzi Ukrainy są zainteresowani wykorzystaniem 3,5 mld m3 przepustowości jej magazynów, ale do wykorzystania jest w sumie 14 mld m3. Cena ma wynosić 0,40 euro za megawatogodzinę na cykl. Wolne moce są dostępne, ponieważ rosyjski Gazprom postanowił zrezygnować z ich wykorzystywania. Każdej zimy Naftogaz zapełnia surowcem około 17 mld m3 z dostępnej przepustowości (w celu ustabilizowania tranzytu odpowiednim ciśnieniem i zgromadzenia zapasów), a pozostałe 14 mld m3 udostępnia potencjalnym klientom. Po wdrożeniu trzeciego pakietu energetycznego rozdziela przepustowość w drodze aukcji.

Również Polacy mogliby skorzystać z mocy magazynowych na Ukrainie, jeżeli krajowe okazałyby się niewystarczające. Współpraca polsko-ukraińska w sektorze gazowym to ciekawa perspektywa z punktu widzenia terminala LNG w Świnoujściu, który mógłby być dla Kijowa kolejnym źródłem alternatywnych dostaw. Zwiększone zamówienia w gazoporcie poprawiłyby jego rentowność.

Rosnieft sądzi się z dziennikarzami

(RBC/Wojciech Jakóbik)

Rosyjska firma naftowa Rosnieft oskarżyła dziennikarzy holdingu mediowego RBC przed moskiewskim Trybunałem Arbitrażowym. Dziennikarze Timothy Dziadko, Ludmiła Podobiedowa i Maksym Towkajło, którzy napisali artykuł na temat rzekomych obaw Rosnieftu przed zwiększeniem udziałów, a więc i wpływu brytyjskiego BP w naftowym gigancie. Okazją miałaby być dalsza prywatyzacja spółki, przełożona z tego roku na nieokreślony termin. Rosnieft zaprzecza doniesieniom medium.

Jak informował we wspomnianej publikacji portal RBC.ru prezes Rosnieftu miał zwrócić się do rządu o pomoc. Miał obawiać się, że brytyjskie BP w wyniku planowanej prywatyzacji 19,5 procent akcji spółki uzyska mniejszość blokującą w akcjonariacie naftowego giganta. Koncern przeżywa problemy w dobie taniej ropy i sankcji zachodnich, którymi został objęty. Nabywcy akcji Rosnieftu zostaną zobowiązani do tego, aby nie wchodzić w transakcje z BP. Groziłyby one przejmowaniem kolejnych udziałów w rosyjskiej firmie. Brytyjczycy mają już 19,5 procent akcji Rosnieftu. Według gazety RBC na Kremlu rośnie obawa przed wzrostem wpływów BP. Rozważa on sprzedaż udziałów dwóm inwestorom z Azji. Inna wersja wydarzeń zakłada podział sprzedaży na trzy pakiety, które zostaną przedstawione Azjatom.

Rząd rosyjski posiada obecnie 69,5 procent akcji Rosnieftu za pośrednictwem spółki Rosnieftegaz. Z tego 19,5 procent ma zostać przeznaczone do prywatyzacji w 2016 roku. Rosnieft obawia się, że sprzedaż akcji odbędzie się w okresie dekoniunktury dla Rosnieftu i przez to nie będzie korzystna. W rozmowie z RBC przedstawiciele BP przekonywali jednak, że nie chcą kupować większej ilości akcji. Kolejne argumenty przeciwko procesowi mogą pojawiać się w rosyjskich mediach za inspiracją Rosnieftu.

Rosnieft informuje, że ma „wysoką gotowość” do prywatyzacji poprzez sprzedaż 19,5 procent jego akcji należących obecnie do państwowego Rosnieftegazu w „uczciwej cenie”. Poinformowała o tym Federalna Agencja Zarządzania Własnością.

Jeszcze w 2014 roku rząd podjął decyzję o sprzedaży powyższych akcji w cenie nie niższej, niż rynkowa i nie niższej, niż oferta z momentu wejścia na giełdę w 2006 roku. Podczas wstępnej oferty publicznej (IPO) w Londynie wartość akcji Rosnieftu została wyceniona na 203 ruble, czyli 7,55 dolarów. Dnia 25 stycznia 2016 roku akcje były warte 255 rubli i 3,17 dolarów.

Państwowy Rosnieftegaz posiada 69,5 procent akcji Rosnieftu. Po sprzedaży 19,5 procent udziałów, państwo zachowałoby kontrolę nad spółką naftową. W 2016 roku ma dojść do prywatyzacji strategicznych aktywów Federacji Rosyjskiej w ramach poszukiwania środków na domknięcie budżetu doświadczonego przez spadające eny ropy naftowej. Według ministerstwa finansów sprzedaż wspomnianych akcji Rosnieftu ma dać budżetowi co najmniej 500 mld rubli zysku.

Jednakże sprzedaż akcji Rosnieftu w okresie dekoniunktury będzie oznaczała straty dla samej spółki, czego obawia się prezes Sieczin.

Ropa tanieje. Wood Mackenzie ostrzega przed niedoborami w 2035 roku

(Reuters/Forbes/Wojciech Jakóbik)

Po szybkim wzroście powyżej 47 dolarów, baryłka Brent wróciła do okolic 46 dolarów za sztukę. W środę 27 kwietnia cena wzrosła do najwyższego poziomu w tym roku. Powodem był taniejący dolar, ale eksperci przekonują, że to nie koniec podwyżek.

Wzrost cen jest wspierany przez spadek wartości amerykańskiej waluty i aktywności producentów ropy na wiertniach w USA. Dolar staniał o 5 procent w stosunku do koszyka innych, wiodących walut. Międzynarodowa Agencja Energii podała, że wydobycie w USA spadło w zeszłym tygodniu do 8,94 mln baryłek dziennie. Czynnikiem wpływu mogły być także przerwy w dostawach ropy z Libii i Wenezueli, a także obawy o pojawienie się podobnych w przyszłości.

Według ośrodka Wood Mackenzie obecny kryzys cen ropy może doprowadzić w 2035 roku do niedoborów surowca na rynku. Jeżeli firmy wydobywcze ograniczą obecnie poszukiwania nowych złóż, za dwie dekady rynkowi grozi niedobór w ilości 4,5 mln baryłek dziennie. W latach 2008-2011 przemysł wydobywczy odkrył złoża dające 19 mln baryłek dziennie więcej. W latach 2012-2014 ta ilość spadła do 2,9 mld baryłek. Tymczasem budżety na poszukiwania w spółkach na świecie kurczą się, bo są pierwszym źródłem oszczędności w dobie kryzysu. Wood Mackenzie przekonuje, że niskie ceny ropy nie utrzymają się długo, a tylko ich wzrost pobudzi nowe poszukiwania.

O 8.30 polskiego czasu w czwartek 28 kwietnia ropa Brent kosztowała 46,89 dolarów za baryłkę. WTI była warta 45,04 dolary za tę samą ilość. Obie notowały spadki wartości.

Rosja rozwija giełdę ropy, by zyskać wpływ na cenę

(Bloomberg/Wojciech Jakóbik)

Jak podaje agencja Bloomberg, Rosjanie chcą stworzyć własny mechanizm wyceny ropy naftowej. Są blisko realizacji tego celu.

Największa giełda surowców w kraju w Petersburgu – SPIMEX – nakłania traderów do wejścia na rynek transakcji futures. Celem jest zwiększenie zysków ze sprzedaży rosyjskiej mieszanki Urals, poprzez uniezależnienie jej ceny od najczęściej wykorzystywanego punktu odniesienia, czyli baryłki ropy Brent i wyceny w dolarach amerykańskich. Aby plan Rosjan się powiódł muszą stworzyć atrakcyjny rynkowo parkiet, który posłuży do czegoś więcej, niż windowania ceny rosyjskiego surowca. Budżet rosyjski potrzebuje jak największego wolumenu i ceny sprzedaży ropy naftowej, bo stanowi ona ważny komponent dochodów. Zachodni inwestorzy obawiają się jednak politycznej interwencji Kremla na SPIMEX. Boją się, że wydawane przez rząd rosyjski zgody na eksport określonymi szlakami i przy użyciu wybranej infrastruktury mogą posłużyć do forsowania rosyjskich interesów kosztem rozwoju rynku.

Bank Rosji przygotowuje rozwiązania prawne dające firmom zagranicznym wejście na SPIMEX. W 2008 roku rząd wprowadził obligo giełdowe na poziomie 5 i 10 procent krajowego handlu ropy. Na giełdzie w zeszłym roku sprzedano ponad 15 procent paliw, którymi handlowano na rynku rosyjskim.

Wiecej w przegladzie informacji BiznesAlert.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s