Czy powstaje nowa brama dla gazu z Rosji do Polski? Zachodnie firmy wypychają Rosjan z rynku energetycznego Ukrainy

Gazociągi Nord Stream, OPAL i NEL
Gazociągi Nord Stream, OPAL i NEL

Czy jest sposób na zwiększanie sprzedaży gazu z Rosji w Polsce w zgodzie z przepisami dotyczącymi liberalizacji rynku gazu? Rosjanie tracą ukraiński rynek gazu i paliwa jądrowego na Ukrainie. Powodem jest ekspansja firm zachodnich.

Czy powstaje nowa brama dla gazu z Rosji do Polski?

(Wojciech Jakóbik)

Byłe kadry PGNiG mają sposób na pozbawienie krajowego giganta kolejnych udziałów na rynku. Chcą sprzedawać gaz z Niemiec za pośrednictwem nowej platformy. Poza tym, że może ona dostarczać rosyjski gaz z Nord Stream 2, to nie daje ona gwarancji bezpieczeństwa zakupu i dostawy gazu takich, jak działająca już od kilkunastu lat Towarowa Giełda Energii.

Obrót gazem na Towarowej Giełdzie Energii w Polsce systematycznie rośnie. To największy parkiet tego typu w regionie Europy Środkowo-Wschodniej z perspektywą dalszego rozwoju dzięki dostawom LNG i norweskiego gazu do Polski.

Giełda oprócz standardowych produktów na rynku spot i terminowym umożliwia również zawieranie transakcji w postaci aukcji na rynku terminowym. Są one realizowane w na podstawie zleceń między uczestnikami giełdy, czyli podmiotami posiadającymi umowy na korzystanie z niej. Izba rozliczeniowa jest odpowiedzialna za zabezpieczenie transakcji na TGE, w przypadku niewypłacalności jednego z kontrahentów IRGIT realizuje jego płatności. Nie ma takiego mechanizmu zabezpieczeń w przypadku rynku OTC.

W ramach Grupy TGE działa także platforma InfoEngine OTC, która oferuje komplementarne usługi, umożliwiając zawieranie transakcji na Rynku Dnia Bieżącego w systemie notowań ciągłych na produkty godzinowe w trybie 24 godziny przez 7 dni w tygodniu. Obecnie uczestnikami platformy jest kilkanaście przedsiębiorstw.

Działalność TGE zwiększa płynność rynku. Według Urzędu Regulacji Energetyki od początku monitoringu do końca zeszłego roku doszło do ponad 30 tysięcy zmian sprzedawcy gazu. Jeszcze 5 lat temu takich przypadków odnotowano tylko kilka. Wolumen sprzedaży na giełdzie osiągnął w 2015 roku poziom 106,9 TWh.

Według Zajdler Energy Consultants, pod względem stosunku obrotu na giełdzie do konsumpcji w danym kraju, polski rynek gazu zajmuje trzecie miejsce za Wielką Brytanią i Holandią. Za nim są rynki duński, francuski i niemiecki. Daleko w tyle zostają rynki w Czechach i na Węgrzech, co świadczy o regionalnym potencjale naszej giełdy.

Na rynku pojawiła się nowa oferta. Firma Polish Trading Point zaoferowała platformę brokerską, która ma rozpocząć pracę 9 maja. Założycielem jest Radosław Dudziński, były wiceprezes PGNiG, oraz Marek Kossowski, były prezes PGNiG. PTP ma być pośrednikiem w handlu gazem. Z jednej strony ma brać na siebie część ryzyka, a z drugiej część zysków z operacji. To ona ma być odpowiedzialna za realizację i rozliczenie kontraktu. Klienci mogą obawiać się udziału w nowej platformie ze względu na brak doświadczenia, a co za tym idzie wiarygodności.

Założyciele nowej platformy celują w 80 potencjalnych klientów, z których chcieliby pozyskać co najmniej połowę. Chodzi o dostawców gazu na rynku niemieckich, sprzedawców w Polsce i dużych odbiorców przemysłowych (powyżej 20 mln m3 rocznie). Byli członkowie zarządu PGNiG rzucają więc wyzwanie swojej byłej firmie, bo to ona dominuje dziś w dostawach do największych polskich odbiorców. Chcą przejąć dostawy o wolumenie 2-3 mld m3 gazu ziemnego rocznie. Do tego celu planują wykorzystać rewers na Gazociągu Jamalskim w punkcie Mallnow oraz połączenie gazowe z Niemcami w Lasowie. Informują, że chodzi o dostawy gazu z rynku niemieckiego. Twórcy PTP rozważają w przyszłości uruchomienie dostępu do giełdy Gaspool, poprzez punkt wirtualny.

Biorąc pod uwagę obecne i przewidywane nasycenie rynku niemieckiego gazem rosyjskim z gazociągu Nord Stream oraz jego planowanego bliźniaka, Nord Stream 2, źródłem surowca będzie prawdopodobnie Gazprom, choć klienci będą kupować surowiec na mocy umowy z innymi firmami. Czy jest to sposób na zwiększanie sprzedaży gazu z Rosji w Polsce w zgodzie z przepisami dotyczącymi liberalizacji rynku gazu? Twórcy platformy przekonują, że większość transakcji gazowych na Zachodzie odbywa się na rynku OTC, a w Polsce większość nadal na giełdzie. Zamierzają rozwijać ten perspektywiczny rynek.

Ciekawe w tym kontekście są zapowiedzi prywatnych firm dostarczających gaz do Polski. – Powstanie połączenia Nord Stream 2 należy nadal traktować jako czysto teoretyczne. Jeśli dojdzie do powstania Nord Stream 2 pierwsze dostawy gazu popłyną dopiero za kilka lat. Będziemy mieli wtedy prawdopodobnie inną sytuację rynkową, stąd możemy tylko prognozować podejmowane przez nas działania związane z wykorzystaniem przepustowości tego połączenia. Jeśli Nord Stream 2 będzie objęty zasadą Third Party Access możliwe jest, że będziemy pośrednio wykorzystywać jego przepustowość kupując gaz na niemieckich rynkach, na których już dziś jesteśmy obecni. Za wcześnie jednak jest na mówienie o jakichkolwiek planach, tym bardziej o formie kontraktu czy kontrahentach – powiedział nam Bartosz Milewski odpowiedzialny za portfel zamówień w Hermes Energy Group.

Rosną dostawy węglowodorów do Kłajpedy. Polska ma w tym swój udział

(Ambasada Republiki Litewskiej w RP/Wojciech Jakóbik)

Objętość ładunków w terminalu AB „Klaipėdos nafta“ i Subačiaus bazie paliw w marcu b.r. podskoczyła o 120 proc., a załadunek skroplonego gazu ziemnego zwiększył się o 3,5 razy. Pozytywne tendencje utrzymywały się przez cały kwartał. W terminalach produktów naftowych podczas pierwszego kwartału ogółem przeładowano 2.321 tys. ton produktów naftowych – o 58 proc. więcej niż w tym samym okresie w ubiegłym roku, kiedy przeładowano 1.499 tys. ton produktów naftowych.

Za pośrednictwem terminalu LNG w okresie stycznia-marca regazyfikowano 5.088 MWh, co jest 2,6 razy więcej w porównaniu z tymże okresem ubiegłego roku, kiedy to regazyfikowano 1.399 MWh. Terminal skroplonego gazu, w chwili obecnej posiadający trzech dużych klientów, zaspokaja potrzeby 90 proc. użytkowników oraz spółek dystrybucyjnych skroplonego gazu ziemnego na Litwie.

Wzrost załadunku produktów naftowych nastąpił ponieważ zwiększył się przepływ produkcji obecnych klientów korzystających z litewskiego gazoportu – AB „Orlen Lietuva“ i zakładów białoruskich. Przychody „Klaipėdos nafta“ w pierwszym kwartale wyniosły 17,6 mln euro – 8,6 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Do państwa należy 72,32 proc. akcji „Klaipėdos nafta“.

Wzrost wspomnianych wskaźników jest wynikiem zwiększenia liczby użytkowników terminala tj. SC, Lietuvos Duju Tiekimas, JSC oraz Achema. Było to możliwe dzięki rozwojowi importu LNG z Norwegii przy wykorzystaniu obiektu do magazynowania i regazyfikacji gazu skroplonego (FSRU) w Kłajpedzie oraz ropy naftowej przez tamtejszą infrastrukturę importową. Litwini zmniejszają dzięki nim zależność od rosyjskich węglowodorów. W sektorze naftowym jest to możliwe dzięki działaniom polskiego Orlen Lietuva.

Na mocy aneksowanej umowy o dostawach ropy naftowej między PKN Orlen a rosyjskim Rosnieftem, Polacy mogą wybierać punkt odbioru surowca. Mają także mieli możliwość sprowadzenia ropy do rafinerii Możejki na Litwie. To szansa na urentownienie tego obiektu i utrzymanie roli Orlen Lietuva na litewskim rynku, gdzie jest największym pracodawcą.

Istnieje szansa, że w przyszłości Polacy będą mieli wpływ na wzrost dostaw LNG na Litwę, jeżeli zsynchronizują działania w ramach proponowanego przez te kraje mechanizmu wspólnych zakupów gazu. Wtedy gaz z różnych części świata, np. z USA lub Iranu, mógłby docierać do terminali w Świnoujściu i Kłajpedzie na mocy jednej umowy.

Moskwa broni monopolu Gazpromu na gazociągi eksportowe

(TASS/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik/Bartłomiej Sawicki)

Nie wiadomo jaki jest cel spekulacji rosyjskich mediów na temat możliwości zniesienia monopolu Gazpromu na eksport gazu przy użyciu gazociągów eksportowych. Oficjalne stanowisko ministerstwa energetyki świadczy o tym, że oficjalnie Moskwa nadal obstaje za utrzymaniem dominacji koncernu i nie ulega lobbingowi pozostałych dostawców.

Rosyjskie ministerstwo energii otrzymało propozycję umowy agencyjnej pomiędzy Gazpromem a Rosnieftem w sprawie dostaw gazu do Europy. Poinformował o tym dziennikarzy szef resortu Aleksander Nowak. – Widzieliśmy ten dokument. Jest on przedmiotem analizy – powiedział Nowak. Podkreśla jednak, że stanowisko ministerstwa w sprawie liberalizacji eksportu gazu ziemnego z Rosji przy użyciu gazociągów pozostaje niezmienne.

– Nie zmieniamy naszego stanowiska w sprawie utrzymania jednego kanału eksportowego – powiedział minister. Podpisanie umowy agencyjnej jest domeną „stosunków cywilno-prawnych”.

5 maja Izwiestia informowała, że rosyjski rząd zezwolił Rosnieftowi na eksport gazu ziemnego przy użyciu gazociągów kontrolowanych przez rywala – Gazprom.

Obecnie rosyjskie ustawodawstwo daje prawo do eksportu gazu poprzez rurociągi jedynie Gazpromowi oraz jego spółce zależnej Gazprom Export. Eksport LNG jest otwarty dla wszystkich graczy. „Niezależni” dostawcy postanowili lobbować także za dostępem do rurociągów.

Być może potencjalna decyzja Moskwy o udzieleniu prawa dostępu do eksportu gazu do Europy innym podmiotom, ma być sygnałem dla Unii Europejskiej świadczącym o tym, że Rosja chce wdrożyć przepisy trzeciego pakietu energetycznego do swoich projektów i w ten sposób uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na ich realizację. Chodzi o zasadę TPA tzn. dostępu stron trzecich do infrastruktury przesyłowej. W kontekście projektu Nord Stream 2, Komisja Europejska utrzymuje, że każda nowa infrastruktura energetyczna musi być zgodna z obowiązującym prawem unijnym.

Spór o dostęp do rosyjskich gazociągów to kolejny wymiar rywalizacji Gazpromu i Rosnieftu – gigantów węglowodorowych z Rosji, z których ten drugi postanowił rzucić wyzwanie pierwszemu na rynku eksportu gazu ziemnego. Rosnieft chciałby eksportować więcej gazu ziemnego za granicę, co będzie jednak trudne bez dostępu do gazociągów eksportowych znajdujących się pod kontrolą Gazpromu. Areną ich rozgrywki stał się ostatnio Egipt.

Zmiany w Arabii nie zaszkodzą wojnie cenowej korzystnej dla Polski

(Financial Times/Piotr Stępiński/Reuters/Wojciech Jakóbik)

7 maja minister ropy Ali Al-Naimi został zastąpiony przez wiceprezesa Saudi Aramco Khalida al-Faliha. Nie oznacza to automatycznie zmian w polityce eksportu ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej. Obecnie o wzroście ceny baryłki decydują nie eksporterzy, ale ich klienci i zdarzenia geopolityczne.

Zdaniem Financial Times jego nominacja powinna zapewnić kontynuację polityki naftowej. Zarówno 30-letni książę Mohammed oraz al-Falih wierzą, że utrzymanie wysokiego poziomu wydobycia ropy jest najlepszą strategią dla branży w warunkach konkurencji z wydobyciem niekonwencjonalnym, szczególnie w USA.

– Arabia Saudyjska nigdy nie deklarowała, że będzie brała na siebie odpowiedzialność za równoważenie rynku w obliczu strukturalnie zachwianej równowagi – mówił Falih podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego w Davos. Daniel Yergin, wiceprezes IHS, uważa, że Falih przyniesie ,,prawdziwe, strategiczne podejście” do roli ropy, „w ramach ogólnego programu reform”.

Nowy minister ma według FT odgrywać kluczową rolę w planie księcia Mohammeda dotyczącym prywatyzacji Saudi Aramco. Ma ona pomóc sfinansować projekt stworzenia wartego 2 bln dolarów funduszu, który przyspieszy proces uniezależnienia saudyjskiej gospodarki od ropy.

Celem następcy tronu jest zagwarantowanie państwowej spółce naftowej niezależności oraz przesunięcia jego aktywów do wspomnianego funduszu. Według Financial Times prawdopodobnie takie podejście było niezgodne z poglądami byłego ministra, który opowiada się za utrzymaniem nacjonalizacji aktywów naftowych.  – Naimi był za stary. Nie udało mu się dostosować do nowego sposobu myślenia – uważa jeden z saudyjskich bankierów, na którego powołuje się brytyjska gazeta.

Jednak jak zauważa Financial Times, w trakcie rządów Naimiego w resorcie pewne założenia były niezmienne: Rijad nie upolityczniał handlu ropą naftową. Rynek oczekiwał, że powstrzyma się przed zwiększaniem eksportu kosztem przyłożenia się do większej nadpodaży i dalszego spadku cen. Natomiast następca saudyjskiego zapowiada, że królestwo jest w stanie łatwo zwiększyć wolumen wydobywanego surowca do 11 mln baryłek dziennie. Tymczasem jego rywal w regionie – Iran – próbuje odzyskać udziały w rynku sprzed nałożenia międzynarodowych sankcji. Możliwe, że państwa te zwiększą skalę rywalizacji o klientów poprzez dalsze zwiększanie eksportu.

Mimo to, w swoim niedzielnym oświadczeniu minister Falih stwierdził, że Rijad ,,powinien utrzymać stabilną politykę naftową”. Przytoczył ostanie komentarze księcia Mohammeda podkreślając znaczenie Arabii wynikającym z faktu, że jest ona jedynym państwem, które posiada znaczące, wolne moce wydobywcze, przez co staje się naturalnym beneficjentem rosnącego popytu na surowiec. Należy się spodziewać dalszej walki o udziały rynkowe przy wykorzystaniu ceny i wolumenu dostaw.

Zdaniem Amrity Sen, szefowej działu gospodarki naftowej w Energy Aspects, „nadeszła nowa era dla saudyjskiej polityki naftowej, która jest pełna niepewności”. Spodziewane jest, że zostanie ona doprecyzowana podczas szczytu OPEC, do którego ma dojść w czerwcu. Jak zauważa Financial Times w miesiącach letnich Rijad zwykle zwiększa dostawy ropy do elektrowni w celu zaspokojenia zwiększonego zapotrzebowania wywołanego wzrostem użycia klimatyzacji.

Według brytyjskiej gazety to, czy polityka wzrostu wydobycia zostanie utrzymana, stanie się jasne po szczycie OPEC. Jednak plan księcia Mohammeda zmierzający do zmniejszenia zależności gospodarki od przemysłu naftowego może być zachętą do zwiększenia wydobycia i zabezpieczenia przychodów, które pomogą królestwu przejście do gospodarki post naftowej.

Cena ropy naftowej rośnie po tym, jak brytyjskie BP ogłosiło, że ze względu na siłę wyższą musi obniżyć wydobycie w Kanadzie, gdzie rozszalały się pożary lasów. Ogień zajął już teren o wielkości Londynu i dalej się rozprzestrzenia. Wydobycie z piasków roponośnych jest zagrożone spadkiem o 40 procent, czyli około 1 mln baryłek dziennie. Oprócz zmiany na stanowisku ministra ds. ropy naftowej jest to kluczowy czynnik wskazywany, jako przyczyna wzrostu wartości baryłki. Dodatkowo, spadki eksportu zanotowała Libia ogarnięta wojną domową.

Czynnikiem równoważącym może być wzrost importu ropy naftowej do Chin, które w kwietniu tego roku sprowadziły o 7,6 procent więcej surowca, niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Cena ropy w poniedziałek 9 maja o 9 rano polskiego czasu wynosiła 45,37 dolarów za baryłkę WTI i 45,82 dolary za Brent. Obie notowały wzrost wartości. Za wzrost odpowiedzialności jest odpowiedzialne ponad 20 niezależnych spółek, zwanych teapots (imbryki), którym Pekin pozwolił na import bez pośrednictwa państwowych koncernów na wolumen do 1/5 importu chińskiego. Import w kwietniu wzrósł o 3,1 procent w stosunku do marca, do 7,92 mln baryłek dziennie. W pierwszych czterech miesiącach tego roku Chiny sprowadziły 123,7 mln ton ropy naftowej, czyli o 11,8 procent więcej od analogicznego okresu w zeszłym roku.

Długofalowo trend wzrostu cen może się jednak wzmocnić, bo niska cena baryłki powoduje spadek poszukiwań nowych złóż. Ich poziom spadł poniżej 60-letniego minimum – podaje ośrodek IHS. Poszukiwacze ropy na świecie znaleźli w 2015 roku tylko 2,8 mld baryłek nowych złóż. Większość z nich znajduje się pod dnem morskim, skąd wydobycie opłacalne jest tylko przy cenie baryłki powyżej 100-120 dolarów. Oznacza to, że do końca dekady może znacznie spaść produkcja z nowych złóż. Pozostają jeszcze stare złoża, skąd według Wood Mackenzie pochodzi większość nowej ropy obecnie. Jednak do 2035 roku może się pojawić niedobór w ilości do 4,5 mln baryłek dziennie.

Według Amerykanów bilansowaniem popytu i podaży zajmie się rynek. Specjalny przedstawiciel ds. energetyki w departamencie stanu USA Amos Hochstein przekonuje, że wobec powrotu Iranu do eksportu ropy naftowej i wzrostu podaży na rynku, naturalną reakcją rynkową jest wzrost popytu. Nie należy zatem reagować na niego spadkiem wydobycia.  Firmy reagują spadkiem wydatków na prace wydobywcze i efekt jest taki sam, ale bez interwencji państw. Hochstein zadeklarował, że jego kraj nie będzie brał udziału w żadnych układach na rzecz „sztucznej interwencji na rynku”. Taką propozycją było zamrożenie wydobycia na poziomie ze stycznia tego roku. Padła ona na szczycie naftowym w Doha, gdzie kraje-producenci nie doszły do porozumienia. Powodem był sprzeciw Arabii Saudyjskiej wobec zamrożenia wydobycia bez udziału Iranu.

Na wojnie cenowej Arabii Saudyjskiej z pozostałymi dostawcami korzysta Polska. 6 maja PKN Orlen podpisał umowę z Saudi Aramco na dostawę ropy naftowej do rafinerii Koncernu. Kontrakt przewiduje zaopatrzenie w surowiec na poziomie około 200 tysięcy ton miesięcznie. Umowa będzie obowiązywała od 1 maja do 31 grudnia 2016 r. i zakłada opcję automatycznego przedłużenia na kolejne lata. Surowiec będzie trafiał do przerobu w rafineriach koncernu w Polsce, Czechach i na Litwie – czytamy w komunikacie spółki. Ciąg dalszy wojny cenowej to gwarancja, że dostawcy będą walczyć o klienta, jak Polska warunkami dostaw.

Zachodnie firmy wypychają Rosjan z rynku energetycznego Ukrainy

(ZIK/Slowo i Dilo/Wojciech Jakóbik)

Rosjanie tracą ukraiński rynek gazu i paliwa jądrowego na Ukrainie. Powodem jest ekspansja firm zachodnich.

W piątek 6 maja ministerstwo rozwoju ekonomicznego Rosji opublikowało prognozę sprzedaży gazu ziemnego z Rosji na Ukrainę w 2016 roku. Rosjanie przewidują, że eksport w tym kierunku nie przekroczy 11 mld m3.

W rekordowym okresie poprzedzającym rewolucję godności Ukraina sprowadzała ponad 30 mld m3 gazu z Rosji rocznie. W zeszłym roku Ukraińcy sprowadzili 6,1 mld m3 gazu ziemnego z Rosji, rok wcześniej 14,5 mld m3. Obecnie zrezygnowali z zakupów w Gazpromie na korzyść dostaw z Unii Europejskiej sięgających w 2015 roku 10,3 mld m3. Sprzedaż do krajów byłego Związku Sowieckiego ma także spadać.

Zdaniem Forum Nuklearnego Ukrainy, Rosja obawia się utraty rynku paliwa jądrowego nad Dnieprem na korzyść firm europejskich i amerykańskich. – W Moskwie istnieje poważna obawa, że Rosja nie tylko utraci Ukrainę, ale i cały rynek w Europie Wschodniej – ocenia Olha Koszarna w rozmowie z Ukraińską Prawdą.

Amerykański Westinghouse ogłosił ekspansję na rynku paliwa jądrowego w Europie Wschodniej. Na otwarciu fabryki paliwa w Szwecji był obecny ambasador Ukrainy. Kijów planuje budowę nowych reaktorów przy wykorzystaniu know-how firm europejskich. Koszarna przyznaje, że dostawy paliwa jądrowego z Rosji były kolejną po gazie i ropie dźwignią nacisku Rosji na Ukrainę.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s