Orlen Lietuva: Litwini stosują wobec nas praktyki monopolistyczne. Włosi nadal krytykują Nord Stream 2

Tankowiec Sirius Star na Oceanie Indyjskim
Tankowiec Sirius Star na Oceanie Indyjskim

Trwa spór o opłaty za dostawy kolejowe produktów naftowych z litewskiej rafinerii Możejki pod kontrolą Polaków z Orlen Lietuva. Polska spółka nie uznaje roszczeń strony litewskiej.

Włoska firma gazowa zabiera głos w sprawie gazociągu Nord Stream 2. Jest on krytyczny.

Rosja staje się naftowym zapleczem Chin. Rośnie jej zależność od południowego sąsiada, ale dzięki temu może wyprzeć z rynku głównego konkurenta – Arabię Saudyjską. Ta odpowiada atakiem na tradycyjny matecznik rosyjskiej ropy nad Bałtykiem. Na rywalizacji korzystają Polacy.

Orlen Lietuva: Litwini stosują wobec nas praktyki monopolistyczne

(15min/Wojciech Jakóbik)

Trwa spór o opłaty za dostawy kolejowe produktów naftowych z litewskiej rafinerii Możejki pod kontrolą Polaków z Orlen Lietuva. Polska spółka nie uznaje roszczeń strony litewskiej. – Nie jesteśmy nic winni – ocenia kategorycznie prezes spółki-córki PKN Orlenu Ireneusz Fąfara. Spór ma być kontynuowany w trybunale arbitrażowym.

Wilno domaga się od Możejek zwrotu 30 mln długu z tytułu nieopłaconych w pełni taryf. Od czasu wybuchu sporu Orlen płaci stawkę w wysokości sprzed nieuznawanej przez niego podwyżki wyznaczonej przez Koleje Litewskie.

– Przede wszystkim kontrakt z Kolejami Litewskimi obowiązuje do 2024 roku i jest realizowany przez Orlen Lietuva zgodnie z jego zapisami, więc nie ma podstaw do jego rozwiązania – ocenia Fąfara w rozmowie z 15min.lt. – Spór dotyczy interpretacji zapisów w kontekście prawa unijnego i z tego powodu został on skierowany do arbitrażu z udziałem wybranej przez strony instytucji rozjemczej.

– Jesteśmy spokojni o wynik arbitrażu, bo w przeszłości większość spraw z Kolejami Litewskimi wygrywaliśmy. To świadczy o tym, że mamy w większości przypadków rację – dodał Polak.

Zdaniem Fąfary Orlen nie domaga się od Litwy „kolejnych obniżek”. Chce jedynie, aby Koleje Litewskie przestrzegały kontraktu, którego zapisy rozumieją inaczej. – Niestety nie wykazały one wystarczającej woli dla znalezienia wzajemnie akceptowalnego rozwiązania – ubolewał prezes Orlen Lietuva. Według 15min.lt Polacy domagają się podwojenia rabatu cenowego na taryfy tranzytowe. – To nadal więcej, niż oferowano innym klientom – podkreśla Fąfara.

Jego zdaniem powodem skierowania sprawy do arbitrażu był spór o wymienioną wyżej należność. – To przez niego skierowaliśmy sprawę do sądu arbitrażowego. Litewskie Koleje utrzymują, że nie zapłaciliśmy całej należności, używając argumentu podwyżki opłat. Jednak, co Koleje doskonale wiedzą, wprowadzenie wyższych opłat dotyczyło wyłącznie Orlenu. Podwyżka opłat wyniosła średnio 4 procent, ale dla Orlenu była kilkukrotnie wyższa – ocenił. Jego zdaniem efekt jest taki, że ci klienci przewoźnika mający alternatywne opcje transportu zaczęli narzekać na wysokie opłaty wyznaczone przez Litewskie Koleje.

– Litewskie Koleje zachowują się odpowiednio i oferują konkurencyjne opłaty tylko tym klientom, którzy mają dostęp do wielu przewoźników. Kiedy klient jak Orlen Lietuva nie ma alternatywnych opcji, Koleje zachowują się jak monopolista i dyktują opłaty oraz inne warunki transportu – przekonywał Fąfara. – Jesteśmy zdeterminowaniu w obronie naszych praw w procesie rozwiązywania tego sporu.

15min.lt przypomina, że Komisja Europejska bada już sprawę. – Wierzymy, że ten fakt niepokoi naszych partnerów z Kolei Litewskich, bo skupił dużo uwagi podczas naszych negocjacji – ocenił prezes Orlen Lietuva. – Czasem odnoszę wrażenie, że jedynym celem podejmowania rozmów przez stronę litewską jest złagodzenie działań Komisji.

Polak przypomniał, że Orlen poniósł starty z tytułu rozmontowania sekcji szyn kolejowych na szlaku dostaw produktów naftowych z rafinerii Możejki na Łotwę. Zdaniem Fąfary był to ruch mający wykluczyć współpracę Polaków z kolejami łotewskimi, które mogły stanowić konkurencję dla przewoźnika litewskiego.

Pierwsza od 5 lat zgoda na prace łupkowe w Wielkiej Brytanii

(Financial Times/Wojciech Jakóbik)

Władze hrabstwa Północne Yorkshire przegłosowały zgodę na plan odwiertów za gazem łupkowym przedstawiony przez firmę Third Energy. Chodzi o testy na istniejącym odwiercie w pobliżu miejscowości Kirby Misperton. Jeżeli wyniki będą dobre, spółka chce wykonać w okolicy setki odwiertów.

Kiedy w 2011 roku na terenie hrabstwa Lancashire w pobliżu Blackpool doszło do trzęsień ziemi, władze zablokowały odwierty firmy Cuadrilla Resources i dotąd utrzymały zakaz w mocy. Samorząd zdominowany przez Konserwatystów zagłosował obecnie za pracami w Północnym Yorkshire. Przeciwko nim protestują liczne organizacje pozarządowe, które przekonują, że tzw. fracking zniszczy środowisko naturalne: zatruje wodę pitną i glebę.

Zgoda dla Third Energy może ściągnąć do regionu robotników z Ineos, który posiada koncesje na terenie hrabstwa.

Włosi nadal krytykują Nord Stream 2

(Reuters/Wojciech Jakóbik)

Włoska firma gazowa zabiera głos w sprawie gazociągu Nord Stream 2. Jest on krytyczny.

– Ceny gazu we Włoszech wzrosną, jeżeli powstanie gazociąg Nord Stream 2, a do Niemiec zacznie docierać dwa razy więcej gazu z Rosji – twierdzi Claudio Descalzi, prezes włoskiej firmy ENI.

Zdaniem Włocha, projekt nowej magistrali z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie wywołał podziały w Unii Europejskiej, bo faworyzuje północne kraje organizacji. Jego realizacja może poskutkować podniesieniem taryf tranzytowych dla Włoch. – To w rzeczywistości gazociąg dla północnej Europy – ocenił Descalzi. – Efekt Nord Stream 2 jest oczywisty. Powstanie silniejszy hub gazowy na północy, co przełoży się na wyższe ceny gazu na południu Włoch.

W projekt Nord Stream 2 są zaangażowane Gazprom (50 procent akcji) oraz E.on, Wintershall, Shell, OMV i Engie (po 5 procent akcji). W akcjonariacie zabrakło firmy włoskiej pomimo spekulacji rosyjskich mediów na temat możliwości zaangażowania Włochów w projekt.

Saipem, spółka-córka ENI, straciła na anulowaniu projektu South Stream przez Rosjan do 1,5 mld dolarów potencjalnych dochodów. Część obserwatorów oczekiwała, że w ramach rekompensaty zostanie zaproszona do konsorcjum Nord Stream 2. Krytyczny komentarz Descalziego na temat projektów może świadczyć o tym, że strony nie doszły nadal do porozumienia.

Co ciekawe, ENI jest pierwszą w historii spółką gazową, która w sporze cenowym z Gazpromem zdołała wywalczyć odejście w formule cenowej od indeksu ceny ropy naftowej. Stało się to 22 maja 2014 roku. Włoska spółka posiada alternatywę w postaci dostaw z Algierii i Norwegii, co poprawia jej pozycję negocjacyjną w relacjach z Rosjanami.

Włochy krytykują projekt Nord Stream 2. Oskarżają zwolenników projektu w Europie o hipokryzje. Gazociąg dla Bałkanów i Włoch promowany przez Gazprom – South Stream – został zablokowany przez Komisję Europejską poprzez żądanie dostosowania go do przepisów unijnych. Tymczasem Komisja nie podjęła dotąd decyzji o zablokowaniu Nord Stream 2 z tych samych przyczyn. Rzym jest rozczarowany faktem, że Europa potrafi wspólnie przedłużyć sankcje wobec Rosji, ale nie jest w stanie zablokować kontrowersyjnej magistrali. Włosi oczekują spójnej i konsekwentnej polityki Brukseli w tym zakresie.

W grudniu 2015 roku premier Włoch Matteo Renzi włączył się do krytyki projektu Nord Stream 2 artykułowanej przez kraje Grupy Wyszehradzkiej, Rumunię i państwa bałtyckie. To między innymi za sprawą Włochów, temat gazociągu pojawił się w agendzie grudniowej Rady Europejskiej.

Strajki zablokują francuskie terminale LNG

(Reuters/Engie/Wojciech Jakóbik)

Ze względu na to, że do strajkujących pracowników branży naftowej we Francji zamierzają dołączyć ich koledzy operujący terminalami LNG, ma dojść do przerw w pracy dwóch z trzech gazoportów firmy Elengy.

Protest pracowników Elengy zrzeszonych w radykalnym związku zawodowym CGT ma trwać od północy 23 maja, do północy 26 maja. Zakłóci pracę dwóch z trzech obiektów w Montoir-de-Bretagne.

Elengy to spółka-córka firmy Engie. Posiada terminal Fos-Tonkin o przepustowości 5,5 mld m3 LNG rocznie, Fos Cavaou o przepustowości 8,25 mld m3 rocznie oraz Montoir-de-Bretagne o przepustowości 10 mld m3 rocznie.

Rosyjska ropa wypycha Saudyjczyków z Państwa Środka

(Oilprice/Ośrodek Studiów Wschodnich/Wojciech Jakóbik)

Rosja staje się naftowym zapleczem Chin. Rośnie jej zależność od południowego sąsiada, ale dzięki temu może wyprzeć z rynku głównego konkurenta – Arabię Saudyjską. Ta odpowiada atakiem na tradycyjny matecznik rosyjskiej ropy nad Bałtykiem. Na rywalizacji korzystają Polacy.

W kwietniu 2016 roku dostawy ropy z Rosji do Chin prawie podwoiły się. Jej główny rywal na rynku chińskim, czyli Arabia Saudyjska, zanotowała straty udziału na nim.

Według wyliczeń Głównego Urzędu Taryfowego Chińskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, dostawy ropy na ilość 4,81 mln ton metrycznych w kwietniu oznaczały wzrost o 52 procent rok do roku. W marcu dostawy osiągnęły poziom 4,65 mln ton. W tym samym przedziale czasowym dostawy ropy saudyjskiej zanotowały spadek o 22 procent do 4,12 mln ton. Dostawy z Iranu spadły o 5,1 procent do 2,76 mln ton. Największy wzrost zanotowała jednak Angola, która sprzedała do Chin 3,98 mln ton ropy, czyli o 39 procent więcej w stosunku do analogicznego okresu w zeszłym roku.

Z danych Międzynarodowej Agencji Energii wynika, że Rosja strąciła z pozycji pierwszego dostawcy ropy do Chin Arabię Saudyjską. Relacjom naftowym Chin i Rosji jest poświęcona analiza Ośrodka Studiów Wschodnich autorstwa Marcina Kaczmarskiego i Szymona Kardasia pt. Naftowa przyjaźń: stan i perspektywy rosyjsko-chińskiej współpracy energetycznej. – Z punktu widzenia Pekinu dostawy rosyjskiej ropy mają znaczenie strategiczne – główne trasy dostaw przebiegają bowiem lądem. Z kolei Rosja jest zainteresowana zwiększaniem eksportu ze względu na coraz trudniejszą sytuację na strategicznym do tej pory rynku europejskim – piszą analitycy. – Współpraca energetyczna jest i pozostanie najważniejszym komponentem rosyjsko-chińskich stosunków gospodarczych. W jej obecnym kształcie Rosja odgrywa głównie rolę naftowego zaplecza Chin.

– Wiele czynników po stronie chińskiej sprzyja wzrostowi importu surowej ropy z Rosji. Po pierwsze, na chińskim rynku wewnętrznym funkcjonuje mechanizm administracyjnej kontroli cen produktów ropopochodnych, wiążący je z globalnymi cenami ropy. W odpowiedzi na spadek cen surowca, w styczniu 2016 roku ustanowione zostały widełki, które wynoszą od 40 do 130 USD za baryłkę (poniżej 40 USD wydobycie chińskie przestaje być opłacalne dla producentów) – piszą eksperci OSW. – W praktyce oznacza to, że koncerny naftowe, zwłaszcza Sinopec i CNPC (PetroChina) mogą sprzedawać produkty przetwórstwa ropy po cenach dużo wyższych niż światowe, zwiększając tym samym swój dochód. Dodatkowo, władze chińskie dopuściły do przetwórstwa wiele małych rafinerii. Kolejnym czynnikiem napędzającym chiński popyt na surową ropę jest tworzenie rezerw strategicznych. Pekin dąży do stworzenia do 2020 roku zapasów pokrywających zużycie ropy przez 100 dni. W początkach 2016 roku chińskie rezerwy oceniane są na 29 dni.

– Barierą dla dalszego dynamicznego wzrostu eksportu rosyjskiej ropy do Chin mogą się okazać problemy infrastrukturalne oraz opóźnienia w zagospodarowywaniu złóż mających stanowić surowcowe zaplecze nowych dostaw – możemy przeczytać w analizie.

Słabnąca pozycja Saudyjczyków na rynku chińskim może skłonić ich do dalszej ekspansji w Europie. Zwiastunem zmian jest umowa PKN Orlen z Saudi Aramco podpisana w tym roku. Ze względu na problemy w Chinach Arabia Saudyjska rzuca wyzwanie Rosji w jej tradycyjnym mateczniku.

Więcej: Naftowa przyjaźń

Iran ma ambitny plan eksportu gazu

(Wojciech Jakóbik)

Jak podaje agencja Shana, Iran ukończył budowę gazociągu do Iraku. To pierwszy krok do realizacji celu rozwinięcia eksportu gazociągowego z tego kraju. Po zniesieniu sankcji Irańczycy chcą podbijać swoimi surowcami zagraniczne rynki.

Chociaż Polacy dyskutują głównie o możliwości sprowadzenia ropy naftowej z Iranu, ten kraj ma do zaoferowania także pokaźne zasoby gazu ziemnego. Największe na świecie złoża Południowy Pars są szacowane na 51 bln m3. Barierą dla rozwoju eksportu gazu z Iranu jest brak infrastruktury. Teheran bierze pod uwagę dwie opcje: chce rozbudować terminale eksportowe LNG we współpracy z zagranicznymi firmami i rozważa eksport przy użyciu gazociągów. Surowiec może trafiać na cały świat, także do Europy oraz Polski.

Dzięki gazociągowi do Iraku, będzie możliwe rozpoczęcie eksportu do 1,4 mld m3 rocznie. W przyszłości ten wolumen może wzrosnąć do 9 mld m3 na rok. W zeszłym roku wydobycie gazu w Iranie sięgnęło 178 mld m3, w tym 132 mld m3 z Południowego Pars. W 2016 roku ma wzrosnąć o 55 mld m3. W 219 roku wydobycie ze złoża ma sięgnąć 390 mld m3. Wzrost wydobycia ma sprawić, że gaz z irańskich złóż oprócz zaspokajania istotnego zapotrzebowania w kraju, mógł posłużyć do rozwoju eksportu. Irańczycy konsumują rocznie ponad 170 mld m3 gazu ziemnego.

W ciągu następnej dekady Irańczycy chcą wydać na projekty gazociągowe do 55,8 mld dolarów. Pozwolą one na eksport w każdym kierunku. Iran eksportuje obecnie gaz do Turcji, Iraku, Pakistanu i Omanu na wolumen około 100 mln m3 dziennie. W 2015 roku Iran i Turcja omówiły możliwość wspólnego dostarczenia irańskiego gazu na rynek europejski. Iran nie był jednak zadowolony z proponowanych cen. W Europie trwa wojna cenowa między dostawcami z Rosji i Norwegii, którzy przygotowują się do rywalizacji ze spodziewanym dostawcą amerykańskim. To trudne warunki dla nowego gracza. Z tego względu możliwe jest, że gazociągami dostarczy surowiec gdzie indziej, a do Europy wyśle go gazowcami. Do 2019 roku Teheran planuje, że jego gazoporty osiągną przepustowość 10,5 mln ton LNG rocznie.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s