Kompromis ws. Nord Stream 2 za gwarancje dla PGNiG? Pozycję Gazpromu w Azji podważa dobra oferta na giełdzie

Nord Stream.  Grafika: Gazprom
Nord Stream. Grafika: Gazprom

:Nieoficjalne źródła rosyjskiego Kommiersanta donoszą, że możliwy jest kompromis między polskim Urzędem Ochrony Klienta i Konsumenta a konsorcjum Nord Stream 2. Urząd zgłosił zastrzeżenia do koncentracji poprzez powołanie owego konsorcjum na rzecz budowy nowego gazociągu z Rosji do Niemiec.

:Ze względu na spadające ceny spotowe gazu indyjski GAIL zwrócił się do Gazpromu o renegocjację dwudziestoletniego kontraktu na dostawy gazu. Są one indeksowane do ceny ropy naftowej. Niemrawe zapotrzebowanie w Indiach zmniejsza zainteresowanie dostawami zakontraktowanymi w Rosji.

Kommiersant: Gazprom może zostać zmuszony przez Polaków, by budować Nord Stream 2 samotnie

(Kommiersant/Wojciech Jakóbik)

Nieoficjalne źródła rosyjskiego Kommiersanta donoszą, że możliwy jest kompromis między polskim Urzędem Ochrony Klienta i Konsumenta a konsorcjum Nord Stream 2. Urząd zgłosił zastrzeżenia do koncentracji poprzez powołanie owego konsorcjum na rzecz budowy nowego gazociągu z Rosji do Niemiec.

UOKiK uznał, że stworzenie konsorcjum może dodatkowo wzmocnić pozycję Gazpromu na rynku polskim, co miałoby negatywne skutki dla klientów. Bez zgody na powstanie konsorcjum, udziałowcy nie będą mogli rozpocząć finansowania kontrowersyjnej inwestycji. Ma ona podwoić przepustowość dostaw przez Morze Bałtyckie z 55 do 110 mld m3 rocznie. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej obawiają się negatywnych skutków dla dywersyfikacji. Komisja Europejska ostrzega, że nie zgodzi się na projekt, jeżeli będzie godził w stabilność Ukrainy, przez którą obecnie słana największa część dostaw gazu z Rosji do Unii Europejskiej. Konsorcjum zapewnia, że odpowie na zastrzeżenia Polaków i liczy na kompromis. Kommiersant ustalił, że możliwe są cztery scenariusze rozwoju sytuacji.

Pierwszy scenariusz zakłada, że UOKiK nie zgadza się na koncentrację i nie pozwala na powołanie joint venture Nord Stream 2. W takim wypadku Gazprom musiałby zbudować gazociąg samodzielnie. Obecnie jest on właścicielem stu procent akcji konsorcjum, które według planu z grudnia 2015 roku ma przydzielić po 10 procent akcji europejskim partnerom: E.on/Uniper, BASF/Wintershall, OMV, Engie i Shell. Chociaż samodzielna budowa Nord Stream 2 to najprostsze rozwiązanie z punktu widzenia technicznego, to ekonomicznie jest ono najtrudniejsze do wdrożenia, bo udział europejskich partnerów dawał wiarygodność i pieniądze nowemu gazociągowi. – Polacy najpierw oskarżyli nas o monopol, a potem zakazali angażować w projekt dodatkowych partnerów – skarży się źródło Kommiersanta w Gazpromie.

Drugi scenariusz zakłada, że konsorcjum rzuci wyzwanie UOKiK w sądzie. Może do tego posłużyć odpowiedni sąd do spraw monopoli w Warszawie, a w razie porażki, Sąd Najwyższy. W razie porażki Gazprom może zostać obłożony karą do 10 procent rocznych zysków ze sprzedaży na rynku polskim i nakazem zmiany w strukturze zarządzania dostawami. Kommiersant podaje, że w 2015 roku Gazprom sprzedał poprzez joint venture z PGNiG o nazwie EuroPol Gaz surowiec za około 10 mld rubli, czyli 2,4 mld dolarów.

Trzecia opcja to poddanie się orzeczeniu UOKiK i dostosowanie projektu do wymogów polskiej instytucji. W ten sposób konsorcjum Nord Stream 2 zwiększyłoby szansę, że projektu nie zakwestionuje Komisja Europejska. Polakom byłoby także trudniej dowieść, że zablokuje ono konkurencję na rynku.

Czwarty i najbardziej prawdopodobny scenariusz według Kommiersanta to kompromis. Negocjacje na ten temat miały się już rozpocząć. Polacy mogą domagać się określonych zmian w umowie gazowej Polska-Rosja oraz gwarancji niezależności od działań Gazpromu i Nord Stream 2 na rynku niemieckim, który jest jednym ze źródeł dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Anonimowi rozmówcy Kommiersanta przekonują, że UOKiK nie zależy na zablokowaniu projektu, ale na maksymalizacji korzyści dla klientów.

Przeciek do rosyjskiej gazety może być zawoalowaną ofertą Rosji dla Polski w sprawie kontrowersyjnego projektu. Konsorcjum Nord Stream 2 ma dwa tygodnie od zgłoszenia zastrzeżeń przez UOKiK na udzielenie odpowiedzi. Może otrzymać dodatkowe 14 dni na jej przygotowanie. W razie braku porozumienia polski urząd może zablokować koncentrację.

Walka frakcji gospodarczych o względy Władimira Putina

(RBK/Wojciech Jakóbik)

Prezydent Rosji Władimir Putin zlecił Klubowi Stołypina dokończenie raportu zawierającego średnioterminowy plan gospodarczy, który byłby alternatywą dla propozycji przedstawionej przez Aleksieja Kudrina, twórcy gospodarczego programu na wybory parlamentarne i prezydenckie dla partii prezydenta.

Międzyresortowa grupa ekspertów otrzymała zielone światło do rozpoczęcia dyskusji na temat nowego programu. Ma on zostać przedstawiony w czwartym kwartale tego roku w Biurze Rady Ekonomicznej. Ma stanowić alternatywę dla planu przedstawionego przez Centrum Badań Strategicznych pod przewodnictwem Aleksieja Kudrina. Ma proponować zwiększenie inwestycji w gospodarkę kosztem budżetu i rezerw Banku Rosji. Kudrin proponował inwestycje prywatne i oszczędności budżetowe. Skupia on wokół siebie liberałów gospodarczych. W Klubie Stołypina również znajdują się  przedstawiciele elit rządzących: doradca prezydenta Siegiej Glazjew, dyrektor Wneszekonombanku Andrej Klepacz.

Gazeta RBK informuje o walce liberałów z etatystami o względy Władimira Putina. Chociaż Kudrin wskazuje na konieczność reform, to Kreml może im być niechętny ze względu na zbliżające się wybory prezydenckie i parlamentarne w Rosji. Bolesne reformy mogą przynieść negatywny oddźwięk społeczny, a rozdawnictwo proponowane przez konkurencję przyniosłoby nowe głosy poparcia.

Nie wiadomo na ile rywalizacja frakcji na Kremlu jest rzeczywista, a na ile animuje ją Kreml w celu osiągnięcia określonych celów politycznych w kraju i za granicą. Pluralizm jest korzystny wizerunkowo w oczach wyborców i partnerów zagranicznych.

W dobie taniej ropy naftowej i sankcji międzynarodowych rosyjska gospodarka znalazła się w recesji.

Pozycję Gazpromu w Azji podważa dobra oferta na giełdzie

(Indian Times/Wojciech Jakóbik)

Ze względu na spadające ceny spotowe gazu indyjski GAIL zwrócił się do Gazpromu o renegocjację dwudziestoletniego kontraktu na dostawy gazu. Są one indeksowane do ceny ropy naftowej. Niemrawe zapotrzebowanie w Indiach zmniejsza zainteresowanie dostawami zakontraktowanymi w Rosji.

Pierwotnie ustalono, że dostawy w wysokości 2,5 mln ton rocznie miałyby ruszyć na przełomie 2018 i 2019 roku. Uzależnione od ropy naftowej ceny w kontrakcie mają według prognoz indyjskich rosnąć, choć ceny na giełdzie ze względu na przewidywany wzrost podaży przez dostawy LNG z Australii, mają utrzymać się na niskim poziomie. Z tego względu GAIL chciałby zmienić warunki kontraktu z Gazpromem – donoszą źródła Indian Times. Firma ma dążyć do opóźnienia realizacji kontraktu i renegocjacji formuły cenowej.

Źródło w Gazpromie powiedziało gazecie Indian Times, że GAIL przeszarżowało w zamówieniu i jej głównym celem będzie teraz opóźnienie dostaw. Dostawy od Gazpromu są szacowane obecnie na koszt ponad 7 dolarów za mmBTU, podczas gdy oferta giełdowa wynosi około 5 dolarów. Ponadto Indyjczycy zamówili około 5,8 mln ton LNG rocznie z USA.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s