Bruksela dopłaci do inwestycji w gazociągi Ukrainy. Polska rozważa udział. Budżet Rosji blisko 20-letniego dna. Tylko droższa ropa uratuje Putina

Siedziba Komisji Europejskiej w Brukseli. Zdjęcie: Wikipedia
Siedziba Komisji Europejskiej w Brukseli. Zdjęcie: Wikipedia

Komisja Europejska deklaruje, że jest gotowa dofinansować modernizację systemu przesyłowego gazu na Ukrainie „pomimo” niepewności, co do zasad jego funkcjonowania w przyszłości.

Jeżeli baryłka nie zacznie drożeć, Rosji grozi kryzys budżetowy. Analitycy z Moskwy liczą na powrót wyższych cen surowca, który pozwoli Kremlowi uniknąć trudnych reform w okresie wyborczym.

Bruksela dopłaci do inwestycji w gazociągi Ukrainy. Polska rozważa udział

(UNIAN/Neftegaz/Wojciech Jakóbik)

Komisja Europejska deklaruje, że jest gotowa dofinansować modernizację systemu przesyłowego gazu na Ukrainie „pomimo” niepewności, co do zasad jego funkcjonowania w przyszłości – donosi ukraińska agencja UNIAN powołując się na wiceprzewodniczącego Komisji ds. Unii Energetycznej Marosa Szefczovicza.

– W naszym wspólnym interesie leży modernizacja systemu przesyłowego gazu na Ukrainie – powiedział komisarz podczas wspólnej konferencji z ukraińskim premierem Wołodymyrem Hrojsmanem. Dodał, że tego rodzaju współpraca będzie pozytywnym sygnałem dla każdego, kto stawia pod znakiem zapytania przyszłość ukraińskich gazociągów.

Rosja i partnerzy Nord Stream 2 podważają starania Brukseli

Rosja kwestionuje bezpieczeństwo dostaw gazu przez Ukrainę. Jako alternatywę wskazuje projekt Nord Stream 2, który – jeżeli dojdzie do realizacji – podwoi wolumen dostępnych mocy przesyłowych na szlaku dostaw przez Morze Bałtyckie, bezpośrednio z Rosji do Niemiec.

Rosjanie wskazują, że przed rozpoczęciem sezonu grzewczego nad Dnieprem, w magazynach gazu musi się znaleźć około 17 mld m3 surowca, aby technicznie był możliwy przesył na terytorium Unii Europejskiej. We wrześniu znajdowało się tam 12,8 mld m3.

Kijów chce się obyć bez zakupów od Gazpromu, z którym ma negocjować za pośrednictwem Komisji Europejskiej. Rosjanie odmawiają jednak podania terminu spotkania. Do ostatniego momentu przeciągali rozmowy na temat dostaw na Dniepr w poprzednich latach – 2014 i 2015. Ukraina oskarża także rosyjski Gazprom o obniżenie dostaw na potrzeby ustabilizowania tranzytu przez jej gazociągi, co zmusiło Kijów do uzupełniania niedoborów własnym gazem. W opinii Ukraińców było to naruszenie kontraktu. Strona rosyjska odrzuca te oskarżenia.

Chociaż Bruksela niezmiennie podkreśla, że szlak ukraiński jest stabilną i najbardziej opłacalną opcją dostaw do Europy, to szereg spółek europejskich: niemieckie Uniper i Wintershall, holendersko-brytyjski Shell, austriackie OMV i francuskie Engie – zaangażowały się w Nord Stream 2, podkopując działania KE. Komisja oceniła, że w przeciwieństwie do szlaku ukraińskiego, nowa magistrala przez Bałtyk musi być zgodna z prawem europejskim, ale nie wspiera dywersyfikacji ani celów politycznych Unii Energetycznej.

W oczekiwaniu na dalsze reformy

Bruksela domaga się dalszych inwestycji w dostawy gazu przez Ukrainę, co ma ustabilizować gospodarkę tego kraju zależną od wpływów z tranzytu. Będzie to także logiczna kontynuacja inwestycji podjętej przez Europejczyków w wsparcie reform nad Dnieprem.

Problemem jest powolny proces reform w sektorze gazowym na Ukrainie. Choć w zeszłym roku została przyjęta ustawa o rynku gazu zgodna z trzecim pakietem energetycznym Unii Europejskiej, to nie wprowadzono dotąd aktów wykonawczych. Komisja sygnalizuje obawy związane z tempem zmian. Mimo to popiera inwestycje w ukraińskie gazociągi.

KE może w ten sposób zachęcić europejskich inwestorów zastanawiających się nad inwestycjami w prywatyzowanego operatora gazociągów przesyłowych nad Dnieprem. Ukraińcy liczą na kapitał z Unii Europejskiej i USA. Inwestor uzyskałby wpływ na infrastrukturę przesyłową, a Kijów środki na modernizację. Według informacji BiznesAlert.pl udział w takiej inwestycji rozważają Polacy.

Polskie plany dla Ukrainy

Integracja systemów przesyłowych gazu Polski i Ukrainy jest istotna z punktu widzenia ambitnych planów rozwoju rynku przedstawionych przez Warszawę. W ramach rozwoju terminala LNG im. Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu, kolejnych przepustowości udostępnionych na potrzeby importu gazu skroplonego (rozbudowa gazoportu, budowa nowego) oraz ewentualnej eksploatacji Korytarza Norweskiego przez Polaków, planowany jest reeksport surowca na rynki Europy Środkowo-Wschodniej.

Gazociąg Polska-Ukraina, którego budowa ma ruszyć w 2017 roku ma osiągnąć przepustowość 5 mld m3 rocznie w pierwszym etapie i 8 mld m3 rocznie w drugim. Do takiej ilości mógłby potencjalnie wzrosnąć eksport polskiego LNG lub gazu sprowadzanego z Norwegii na Ukrainę. Polacy chcą maksymalizować sprzedaż surowca z gazoportu i Korytarza Norweskiego, czyli tzw. Bramy Północnej, w celu zwiększenia rentowności inwestycji w oczach partnerów tych przedsięwzięć poprzez zwiększenie wykorzystania ich przepustowości.

Łączna długość gazociągu na Ukrainę to około 112 km. Dla prawidłowego funkcjonowania interkonektora niezbędne będzie wybudowanie Tłoczni Strachocina, a także gazociągów: Hermanowice – Strachocina, Strachocina – Pogórska Wola, Pogórska Wola – Tworzeń i Tworóg – Tworzeń. Zakończenie projektu planowane jest na 2019/2020 rok. Polska infrastruktura powstanie niezależnie od losów odcinka ukraińskiego, bo jest to element planów rozbudowy krajowego systemu przesyłowego.

Dostawy na rynek ukraiński przez Polskę to także perspektywa wykorzystania mocy magazynowych o wolumenie 31 mld m3. Na Ukrainie znajdują się największe magazyny gazowe w Europie. Klienci europejscy mogliby wykorzystywać je do gry cenowej zapasami w wypadku gdyby nie były wystarczające ich własne moce magazynowe.

Budżet Rosji blisko 20-letniego dna. Tylko droższa ropa uratuje Putina

(Wiedomosti/RBC/Wojciech Jakóbik)

Jeżeli baryłka nie zacznie drożeć, Rosji grozi kryzys budżetowy. Analitycy z Moskwy liczą na powrót wyższych cen surowca, który pozwoli Kremlowi uniknąć trudnych reform w okresie wyborczym.

Jak donoszą Wiedomosti, rosyjski budżet ma się kurczyć w następnych trzech latach, by w 2019 roku osiągnąć rekordowe minimum, czyli 13,3 procent PKB. Niższy budżet w historii posowieckiej Rosji zanotowano tylko w 1999 roku, kiedy wyniósł 12,8 procent PKN.

Powodem kurczenia się budżetu ma być kontynuacja spadków przychodów z handlu węglowodorami. Jednocześnie mają rosnąć przychody spoza tego sektora, ale zbyt wolno, aby pokryć różnicę. Jak podają Wiedomosti, w 2016 roku przychody z handlu ropą i gazem będą stanowiły, co najmniej 6 procent PKB. W latach 2018-19 będzie to mniej niż 5 procent. Tymczasem w 2006 roku było to 10 procent.

Wyliczenia pochodzą z bazowego scenariusza przedstawionego przez ministerstwo gospodarki, który zakłada ceny ropy na poziomie 40 dolarów za baryłkę w następnych trzech latach. Przychody z handlu węglowodorami zależą od wartości ropy, ponieważ decydują o wartości kontraktów naftowych i gazowych. Długoterminowe umowy na dostawy gazu ziemnego są indeksowane do wartości baryłki.

Ciekawym przykładem tego problemu są przychody Gazpromu, który sprzedaje coraz więcej gazu, ale zarabia na nim coraz mniej. W okresie od stycznia do maja 2016 roku przychody Gazpromu z eksportu gazu spadły o 31,4 procent rok do roku do poziomu 12,9 mld dolarów. Stało się to mimo faktu, że Rosjanie zwiększyli w badanym okresie eksport o 7,9 procent do 81,1 mld m3.

Według ministerstwa finansów tegoroczne przychody wyniosą 1,2 bln rubli. To mniej niż zapisano w planach budżetu, który został zapisany w oparciu o założenie średniej ceny ropy na poziomie 50 dolarów za baryłkę. Wskutek zmian cen baryłki realne przychody spadły w tym roku o 23,6 procent w porównaniu z 2015 rokiem.

Aby utrzymać stabilność budżetową, Rosjanie musieliby wprowadzić w nadchodzącym trzyleciu cięcia wydatków na 3,5 bln rubli lub zwiększyć o tę sumę przychody z handlu węglowodorami.

W obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych w tym roku i prezydenckie w 2018 roku Kreml chce uniknąć bolesnych cięć. Liczy na wzrost cen ropy. Stworzyli scenariusz bazowy „plus”, który jest uzależniony od średniej ceny baryłki na poziomie 50-55 dolarów. Źródło Wiedomosti uznaje ten wariant za „kluczowy”.

Wzrost średnich cen ropy o każdy 1 dolar z poziomu 40 dolarów ma według ministerstwa finansów dać budżetowi dodatkowe 87 mld rubli przy obecnej cenie dolarów za rubel. Według Wiedomosti wzrost cen ropy do 50 dolarów „rozwiąże w pełni problem”.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s