Najtańszy gaz dla Ukrainy pochodził z Polski. Apel do samorządów Szwecji o zablokowanie Nord Stream 2

Tak powstaje gazociągowa obręcz dla Europy Środkowo-Wschodniej.
Tak powstaje gazociągowa obręcz dla Europy Środkowo-Wschodniej.

:Z danych statystycznych przekazanych przez Ukrainę wynika, że kupowała ona najtaniej gaz w Polsce. To zwiastun możliwych, korzystnych transakcji przy użyciu Gazociągu Polska-Ukraina, którego budowa po stronie ukraińskiej ruszy w 2017 roku.

:Szwedzki parlamentarzysta apeluje do samorządów o zablokowanie wykorzystania portów Gotlandii i Karlshamn jako baz sprzętowych dla kontrowersyjnego projektu gazociągu Nord Stream 2.

Najtańszy gaz dla Ukrainy pochodził z Polski

(Interfax/Wojciech Jakóbik/Piotr Stępiński)

Z danych statystycznych przekazanych przez Ukrainę wynika, że kupowała ona najtaniej gaz w Polsce. To zwiastun możliwych, korzystnych transakcji przy użyciu Gazociągu Polska-Ukraina, którego budowa po stronie ukraińskiej ruszy w 2017 roku.

W okresie styczeń-lipiec 2016 roku Ukraina importowała 3 mld 411,239 mln m3 gazu ziemnego o łącznej wartości 668,23 mln dolarów, z czego tylko w samym lipcu nad Dniepr trafiło 409,571 mln m3 surowca za 82,201 mln dolarów.

Według ukraińskiego urzędu statystycznego w lipcu średnia cena importowanego paliwa wynosiła 200,7 dolarów za 1000 m3, co w porównaniu z analogicznym okresem w roku ubiegłym oznacza spadek o 10,2 dolarów (210,9 dolarów).

Kontrahentami Kijowa były spółki ze Szwajcarii – 177,045 mln m3 za 36,512 mln dolarów (średnia cena 206,2 dolarów za 1000 m3), z Niemiec – 83,033 mln m3 za 16,242 mln dolarów (średnia cena 195,6 dolarów), z Włoch – 57,249 mln m3 za 11,374 mln dolarów (średnia cena 198,7 dolarów), z Francji – 52,852 mln m3 za 10,322 mln dolarów (średnia cena 195,5 dolarów), z Polski – 16,592 mln m3 za 3,078 mln dolarów (średnia cena 185,5 dolarów), z Luksemburga – 15,066 mln m3 za 3,108 mln m3 (średnia cena 206,3 dolarów), Norwegii – 7,409 mln m3 za 1,499 mln dolarów (średnia cena 200,9 dolarów), z Austrii – 0,326 mln m3 za 0,066 mln dolarów (średnia cena 202,5 dolarów).

Należy zauważyć, że po blisko rocznej przerwie Ukraina wznowiła zakupy surowca od norweskiej spółki. Wcześniej, od października 2014 roku do września 2015 roku Naftogaz nabywał surowiec na podstawie kontraktu ze Statoilem.

W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku nad Dniepr trafiło łącznie od kontrahentów: z Niemiec – 710,101 mln m3 (o wartości 138,138 mln dolarów), ze Szwajcarii – 620,693 mln m3 (124,364 mln dolarów), z Francji – 509,989 mln m3 (99,104 mln dolarów), z Wielkiej Brytanii – 426,334 mln m3 (86,724 mln dolarów), z Austrii – 385,856 mln m3 (71,141 mln dolarów), z Polski – 274,48 mln m3 (52,069 mln dolarów), z Włoch – 205,43 mln m3 (41,368 mln dolarów), Węgier – 150,478 mln m3 (26,954 mln dolarów), z Luksemburga – 120,856 mln m3 (26,97 mln dolarów), z Norwegi – 7,409 mln m3 (1,489 mln dolarów).

Przypomnijmy, od listopada ubiegłego roku Ukraina nie kupuje gazu od rosyjskiego Gazpromu. Jednocześnie we wtorek ukraiński minister energetyki oraz przemysłu węglowego Ihor Nasałyk zadeklarował gotowość do zapewnienia niezbędnych zapasów gazu ziemnego w swoich magazynach przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Ma się tam znaleźć 17 mld m3 surowca.

W 2015 roku Ukraina importowała łącznie 16 mld 478,018 mln m3 gazu o łącznej wartości 4 mld 512,437 mln dolarów, w tym z Europy 10 mld 340,364 mln m3 (2 mld 835,883 mln dolarów) a z Rosji 6 mld 137,654 mln m3 (1 mld 676,554 mln dolarów).

Korzystne zakupy w Polsce mogą być zapowiedzią głębszej współpracy w przyszłości. Ukraiński Ukrtransgaz poinformował, że w 2017 roku rozpocznie się budowa ukraińskiego odcinka Gazociągu Polska-Ukraina, który ma osiągnąć przepustowość 8 mld m3 rocznie. Według planów operatora gazociągów przesyłowych w Polsce, Gaz-Systemu, ma on posłużyć do reeksportu surowca sprowadzanego przez tzw. Bramę Północną, czyli terminal LNG w Świnoujściu oraz planowane połączenie ze złożami na norweskim szelfie kontynentalnym, zwane Korytarzem Norweskim.

Polskie PGNiG rozpoczęło w sierpniu 2016 roku dostawy na Ukrainę na mocy umowy z największym prywatnym inwestorem ERU Trading. Spółki odmawiają podania informacji o wolumenie i cenie dostaw, zasłaniając się tajemnicą handlową.

Przytoczone wyżej dane statystyczne dają jednak pojęcie o możliwościach polskiego dostawcy. Okazuje się, że polska oferta może być najlepsza wśród składanych przez dostawców z Unii Europejskiej. Dane za okres sierpień-grudzień powinny odsłonić informacje o cenie i wolumenie dostaw dla ERU Trading.

Apel o zablokowanie portów Szwecji dla Nord Stream 2

(Dagens Samhalle/Wojciech Jakóbik)

Szwedzki parlamentarzysta apeluje do samorządów o zablokowanie wykorzystania portów Gotlandii i Karlshamn jako baz sprzętowych dla kontrowersyjnego projektu gazociągu Nord Stream 2.

Jesper Skalberg Karlsson z partii Moderaterna pisze w Dagens Samhalle, że Szwecja powinna sprzeciwić się projektowi „na wszystkich poziomach”. Jego zdaniem dotyczy to także samorządów Gotlandii i Karlshamn, gdzie mają powstać bazy sprzętowe potrzebne do budowy gazociągu z Rosji do Niemiec po dnie Morza Bałtyckiego na odcinku szwedzkim.

Moderaterna apeluje do Sztokholmu o polityczną decyzję o zablokowanie projektu. Samorządy mogą zatrzymać budowę baz sprzętowych, co utrudniłoby realizację przedsięwzięcia.

– Dla nas jasne jest, że budowa jest niezgodna z założeniami Unii Energetycznej. Rosyjska tradycja zakręcania kurka z gazem dla celów polityki bezpieczeństwa jest nam znana. Należy dodać do tego Ukrainę, która jest narażona na utratę zysków z tranzytu gazu z Rosji. Mimo to Komisja Europejska działa z ociąganiem – ocenił polityk. – W sytuacji, gdy zarówno Komisja, jak i szwedzki rząd, nie chcą mówić wprost o skutkach tego nowego gazociągu, pozostaje niewiele sposobów na zablokowanie projektu. Jest jednak jasne, że nie powstanie on bez istotnej infrastruktury na terytorium Szwecji.

Karlsson przypomina, że obecnie dwa porty są kandydatami na bazy sprzętowe dla Nord Stream 2. Chodzi o Slite na Gotlandii i Karlshamn. Jesienią tego roku i wiosną przyszłego samorząd Gotlandii ma podjąć decyzję w tej sprawie. Wladze Karlshamn przekazały decyzję w tej sprawie zarządowi portu należącemu do samorządu. Moderaterna uważa, że w tej sprawie powinien zadecydować rząd lokalny. – Nasz przekaz do samorządów w obu miejscach to apel o powiedzenie „nie” projektowi – pisze Szwed.

Jego zdaniem pomimo ostrzeżeń z USA podczas wizyty wiceprezydenta Joe Bidena, który ocenił, że Nord Stream 2 budzi niepokój, rząd Szwecji nie zamierza podjąć żadnych działań na rzecz zablokowania projektu. Tymczasem polityka energetyczna w Unii Europejskiej powinna zmierzać do zmniejszenia zależności od jednego dostawy. Nord Stream 2 działa odwrotnie. – Ponadto jest to dopuszczanie rządu rosyjskiego na zaplecze jednych z najbardziej wrażliwych obszarów militarnych Szwecji w czasie wyraźnego pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa w regionie bałtyckim – pisze Karlsson. Przypomina, że Sztokholm zdecydował we wrześniu 2016 roku o przywróceniu obecności wojskowej na Gotlandii.

– Szwedzi powinni sprzeciwiać się Nord Stream 2 na każdym poziomie. Kiedy Unia i rząd się wahają, ostatnią szansą jest „nie” samorządów Gotlandii i Karlshamn. Powinny one przyjąć tę odpowiedzialność – sumuje szwedzki polityk.

Pod jego apelem podpisali się koledzy partyjni: Annicka Engblom, Simon Harenstam i Magnus Garde Bring.

USA naciskają na reformę gazową na Ukrainie

(Kyiv Post/Reuters/Wojciech Jakóbik)

Reforma zarządzania ukraińską infrastrukturą gazową nadal nie weszła w życie. Stany Zjednoczone, które są jednym z głównych wierzycieli Ukrainy, naciskają na przyspieszenie prac.

Wiceprezydent USA Joe Biden 20 września odwiedził Ukrainę, gdzie spotkał się z prezydentem Petrem Poroszenką. Nawoływał do przyspieszenia reform na rzecz wzmocnienia sektora energetycznego i sądowego nad Dnieprem.

Działania w tym kierunku mają umożliwić przekazanie trzeciej transzy pomocy finansowej z USA w postaci gwarancji pożyczkowej do 1 mld dolarów.

Pomimo prób zahamowania reformy zarządzania sektorem gazowym na Ukrainie, rząd zdecydował o jej kontynuacji. Państwowy Naftogaz ma zostać podzielony na spółkę handlującą gazem i zarządzającą ukraińskimi gazociągami przesyłowymi. Docelowo akcjonariat mniejszościowy ma trafić w ręce inwestorów z Unii Europejskiej i USA.

W ten sposób ma zostać ustabilizowany przesył gazu z Rosji przez terytorium Ukrainy, będzie możliwa modernizacja sieci i dalsza jej integracja z Unią Europejską na mocy członkostwa ukraińskiego we Wspólnocie Energetycznej. Zobowiązuje ono Kijów do wdrożenia reform zgodnych z trzecim pakietem energetycznym, w tym rozdziału właścicielskiego, który uniemożliwia skupianie w jednej spółce zarządzania wydobyciem, transportem i handlem surowcami.

Ministerstwo energetyki i przemysłu węglowego ma „jak najszybciej” przygotować plan powołania firmy PJSC Gazociągi Przesyłowe Ukrainy. Decyzja w tej sprawie została podjęta przez rząd jeszcze w lipcu tego roku, ale do jej realizacji dotąd nie doszło.

Norweski fundusz węglowodorowy na celowniku populistów

(The Economist/Wojciech Jakóbik)

The Economist przygląda się, w jaki sposób Norwegia wydatkuje środki swego Funduszu Bogactwa Narodowego. Petrodolary z handlu węglowodorami trafiają do niego już od dwudziestu lat. Dzięki wysokim cenom ropy udało się tam zgromadzić już 882 mld dolarów. W okresie spadku wartości baryłki Fundusz wspiera budżet norweski.

Norwedzy nie wykorzystali zysków z handlu węglowodorami do bezpośredniego zasilania budżetu. Chcieli w ten sposób uniknąć uzależnienia od nich, jak dzieje się to w przypadku petrostates, czego najlepszym przykładem jest pogrążona obecnie w kryzysie Wenezuela.

Norweski fundusz pod względem zasobów przewyższa zapasy finansowe Chin, Arabii Saudyjskiej, Singapuru, Australii i Nowej Zelandii. Na jego koncie znajduje się 7,3 mld norweskich koron, czyli 882 mld dolarów. To ponad dwukrotność PKB Norwegii. Fundusz posiada 2 procent akcji będących w obrocie na giełdach w Europie i 1 procent papierów wartościowych na skalę globalną. Jego środki zostały zainwestowane w spółki Alphabet, Apple, Microsoft i Nestle. W sumie fundusz posiada udziały w ponad 9000 firm w 78 krajach.

Fundusz został wydzielony, jako osobny podmiot w ramach Banku Centralnego. Za jego nadzór jest odpowiedzialne ministerstwo finansów, a działalność dodatkowo monitoruje parlament. Każda z inwestycji jest szczegółowo opisana w rejestrze umieszczonym w sieci. Wydatkowaniem środków rządzi zasada, że w danym roku nie można wydać więcej, niż spodziewane przychody funduszu w danym roku. Z tego względu, w przeciwieństwie do oszczędności Arabii Saudyjskiej, środki norweskie nie kurczą się w okresie taniej ropy.

The Economist wskazuje, że spowodowany wzrostem imigracji populizm spowodował, że w pierwszej połowie 2016 roku, po raz pierwszy w historii państwo wzięło z funduszu więcej, niż zdeponowało z tytułu sprzedaży ropy. Niektórzy domagają się także bardziej ryzykownej polityki inwestycyjnej, na przykład w rynki wschodzące. Kwestionowana jest etyka działalności zakładająca, że 1 procent inwestycji zostanie przeznaczony na spółki rozwijające energetykę odnawialną, a żadne środki nie mogą trafić do podmiotu, który marnotrawi zasoby, zanieczyszcza środowisko lub jest skorumpowany. Na czarnej liście znalazło się ponad 100 spółek.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s