Finansowanie Nord Stream 2 ma zostać ustalone w tym tygodniu. Przed wyborami prezydenckimi Stany przygotowują się na cyberataki

Nord Stream.  Grafika: Gazprom
Nord Stream. Grafika: Gazprom

:W dniach od 4 do 7 października w Petersburgu będzie trwało Forum Gazowe, w trakcie którego Gazprom i jego europejscy partnerzy mają omówić nowy model finansowania kontrowersyjnego projektu Nord Stream 2. O sprawie poinformował prezes Gazpromu Aleksiej Miller.

:Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA poinformował, że hakerzy ingerowali w system rejestracji wyborców w ponad 20 stanach.

Finansowanie Nord Stream 2 ma zostać ustalone w tym tygodniu

(TASS/Wojciech Jakóbik)

W dniach od 4 do 7 października w Petersburgu będzie trwało Forum Gazowe, w trakcie którego Gazprom i jego europejscy partnerzy mają omówić nowy model finansowania kontrowersyjnego projektu Nord Stream 2. O sprawie poinformował prezes Gazpromu Aleksiej Miller.

– Omówimy nowy model, spotkamy się, będziemy negocjować i szukać rozwiązania – powiedziała agencji TASS.

Gazprom oraz Engie, OMV, Shell, Uniper i BASF/Wintershall chciały utworzyć konsorcjum o nazwie Nord Stream 2, w którym Rosjanie mieliby zachować 50 procent akcji, a Europejczycy po 10 procent. Ten ruch zablokowały jednak zastrzeżenia polskiego Urzędu Ochrony Konsumenta i Klienta (UOKiK), który ocenił, że tego rodzaju koncentracja mogłaby zagrozić konkurencji na rynku w Polsce.

W odpowiedzi na stanowisko UOKiK partnerzy projektu wycofali się z planów wejścia do konsorcjum. Gazprom pozostaje na razie jedynym udziałowcem Nord Stream 2. Strony szukają nowego rozwiązania. Przekonują, że projekt zostanie zrealizowany do końca 2019 roku, zgodnie z pierwotnymi założeniami.

Zakłada on budowę magistrali z Rosji do Niemiec o przepustowości 55 mld m3 rocznie, która biegłaby po szlaku istniejącego gazociągu Nord Stream. Pozwoliłaby na zwiększenie dostaw rosyjskiego gazu do Niemiec, a za ich pośrednictwem do krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Krytycy inwestycji przekonują, że w ten sposób zagroziłaby rozwojowi rynku, konkurencji i alternatywnym projektom w regionie. Mogłaby także zaszkodzić przychodom Ukrainy i Słowacji, które czerpią istotne zyski z przesyłu rosyjskiego gazu.

Spór gazowy: Kolejne uderzenie Białorusi w Rosję

(Charter 97/Wojciech Jakóbik)

Białoruś ponownie podwyższa taryfy na przesył ropy przez jej terytorium. Podniosła je o 50 procent. Do ostatniej podwyżki doszło w lutym 2016 roku.

Ministerstwo handlu Białorusi podjęło 26 września decyzję w rezultacie której taryfy wyznaczane przez Gomeltransnieft i Polocktransnieft wzrosną o 50 procent. Na odcinku Unecha- Adamowa Zastawa wzrosną z 267,32 do 400,98 rubli rosyjskich za tonę bez VAT, a na odcinku Unecha-Brody z 114,82 do 172,23 rubli. Na szlaku Newel-Połock-Unecha wzrosną z 32,31 do 48,47 rubli. Zwiększą tym samym koszty dostaw rosyjskiej ropy do Polski, Niemiec, Czech, Słowacji, Węgier i Ukrainy.

Decyzja wchodzi w życie 10 dni po jej publikacji.

Przez terytorium Białorusi przebiega ropociąg Drużba. Operatorem północnej nitki jest Połocktransnieft Drużba, a południowej Gometransnieft Drużba.

Podwyżka taryf może być kolejną retorsją – odpowiedzią na brak zgody Moskwy na udzielenie Mińskowi rabatu na dostawy gazu od Gazpromu. Chociaż umowa z Rosjanami opiewa na 133 dolary za 1000 m3, Białorusini wyliczają należność w oparciu o cenę 73 dolarów, która ich zdaniem jest sprawiedliwa.

Według rosyjskiego ministerstwa energetyki dług Białorusi sięga obecnie 270-300 mln dolarów. Ona podnosi, że ze względu na członkostwo w unii celnej z Rosją, powinna płacić za gaz tyle, co obywatele rosyjscy plus transport.

W celu rekompensaty strat, Rosjanie ograniczyli dostawy produktów naftowych do rafinerii pod kontrolą Mińska. Może to wpłynąć negatywnie na kondycję gospodarczą Białorusi i stan jej budżetu, bo zmusi kraj do importu surowca z nowych kierunków.

Spór trwa od początku 2016 roku.

Przed wyborami prezydenckimi Stany przygotowują się na cyberataki

(The Washington Times/Wojciech Jakóbik)

Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA poinformował, że hakerzy ingerowali w system rejestracji wyborców w ponad 20 stanach.

Trwa dyskusja o tym, że zagraniczni hakerzy mogą podważyć wiarygodność wyborów prezydenckich zapowiedzianych na listopad tego roku. Chociaż byłoby im trudno zmienić wynik, to mogą podkopać zaufanie do systemu wyborczego.

Anonimowe źródło Associated Press wyznaczone przez Departament do zakomunikowania faktów na temat działalności hakerskiej przeciwko systemowi wyborczemu w USA podało, że trudno ustalić, czy hakerzy pochodzili zza granicy. Nieznane pozostają ich motywy. Wiadomo jednak, że ataki dotknęły systemu w ponad 20 stanach.

FBI poinformowało we wrześniu, że system rejestracji wyborców musi zostać zmodernizowany po tym, jak doszło do ataków na niego w stanach Illinois i Arizona. W kampanii prezydenckiej pojawiło się oskarżenie Hillary Clinton (kandydatka Demokratów), że za ataki są odpowiedzialni Rosjanie i za ich pomocą zamierzają przeforsować zwycięstwo kandydata Republikanów – Donalda Trumpa. Jednak obawy o ataki wyraził także sam Trump.

Współpraca z rządem federalnym w zakresie walki z cyberterroryzmem leży w gestii władz stanowych. Do tej pory 21 stanów zgłosiło chęć współpracy na rzecz wdrożenia „cybernetycznej higieny”, czyli standardów pracy w Internecie, które utrudnią hakerom ataki.

W zeszłym tygodniu FBI poinformowało o działalności hakerów świadczącej o przygotowaniach do ataku.

Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozważa wpisanie systemu głosowania na listę infrastruktury krytycznej. Dyrektywa prezydencka z 2013 roku wyznaczyła 16 sektorów – wśród nich energetyka, transport, finanse, – które są infrastrukturą krytyczną, a zatem mają priorytet w przygotowaniach Waszyngtonu do odpierania fizycznych i wirtualnych ataków. Departament musi regularnie prowadzić kontrolę bezpieczeństwa i raportować o jego stanie prezydentowi.

Indie ratyfikowały porozumienie paryskie

(The Washington Post/Wojciech Jakóbik)

Kraj sceptyczny wobec polityki klimatycznej, a jednocześnie kluczowy dla jej sukcesu – Indie – ratyfikowały porozumienie paryskie. Dały tym samym nadzieje na zgodę największych emitentów na globie w sprawie dalszych działań na rzecz walki ze zmianami klimatu.

W niedzielę 2 października Indie formalnie ratyfikowały porozumienie klimatyczne z Paryża. Tym samym wchodzi ono w życie, bo potrzebowało do tego co najmniej 55 krajów reprezentujących 55 procent globalnych emisji.

– Troska o środowisko naturalne to integralny element etosu Indii – powiedział premier Narendra Modi. – Indie zamierzają zrobić wszystko w celu ograniczenia zmian klimatu – dodał. Mimo to Delhi zadeklarowało, że nie zamierza rezygnować z energetyki węglowej.

W nadchodzących latach zapotrzebowanie na energię elektryczną ma tam skokowo rosnąć. Według prognoz kraj Modiego będzie w przyszłości największym konsumentem węgla i ropy na świecie. Z tego względu Indie nie zamierzają przyjmować dodatkowych zobowiązań, na co liczyli zwolennicy ambitnej polityki klimatycznej na poziomie globalnym.

Najwięksi emitenci: USA, Chiny i Brazylia, także ratyfikowały porozumienie. Do porozumienia przystąpiły według stanu na 3 października 62 kraje odpowiedzialne za 51,89 procent emisji globalnych. Ratyfikacji mogą jeszcze dokonać Rosja (7,5 procent emisj), Japonia (3,79 procent), Kanada (1,95 procent), Korea Południowa (1,85 procent), Meksyk (1,7 procent), Indonezja (1,49 procent), Republika Południowej Afryki (1,46 procent) i Australia (1,46 procent).

Decydujące będzie jednak stanowisko Unii Europejskiej, która zdecydowała o szybkiej ratyfikacji porozumienia klimatycznego z Paryża. Odpowiada ona za 12,1 procent globalnych emisji. Do ratyfikacji może dojść w tym tygodniu.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s