Lobby spółek przeciwko solidarności gazowej wspieranej przez Polskę. Powrót rewolucji łupkowej może wysadzić porozumienie naftowe

Zdjęcie z wizyty na gazoporcie w Świnoujściu. Fot. Stefan Kulesza
Zdjęcie z wizyty na gazoporcie w Świnoujściu. Fot. Stefan Kulesza

:Polska i inne kraje Unii Europejskiej zaangażowane w pracę na rzecz wzmocnienia solidarności gazowej mają silnego przeciwnika.

:Według Międzynarodowej Agencji Energii cena 60 dolarów za baryłkę, to granica, od której przekroczenia rozpocznie się powrót rewolucji łupkowej.

Lobby spółek przeciwko solidarności gazowej wspieranej przez Polskę

(Wojciech Jakóbik)

Polska i inne kraje Unii Europejskiej zaangażowane w pracę na rzecz wzmocnienia solidarności gazowej mają silnego przeciwnika. Lobby spółek gazowych Eurogas namawia posłów do Parlamentu Europejskiego do zablokowania inicjatyw na rzecz wzmocnienia solidarności, większej przejrzystości i poprawy pozycji europejskich klientów w relacjach z dominującym dostawcą, Gazpromem.

W mailu przesłanym do członków parlamentarnej komisji ds. przemysłu, badań naukowych i energetyki (ITRE), Eurogas przekonuje, że należy głosować przeciwko poprawkom do Rozporządzenia o Bezpieczeństwie Dostaw (SOS), które zmierzają do zebrania informacji o cenach oferowanych w kontraktach gazowych. W przekonaniu organizacji propozycja Parlamentu Europejskiego daje powody do obaw, bo zmusza firmy do raportowania informacji o cenach gazu do Brukseli.

Zdaniem Eurogasu cena gazu nie ma znaczenia dla bezpieczeństwa dostaw. Parlament chciałby, aby Komisja zbierała te dane i informować opinię publiczną o średniej cenie gazu. Byłoby to narzędzie w negocjacjach cenowych, szczególnie istotne dla tych klientów, którzy otrzymują niesprawiedliwe ceny od Gazpromu. W toku śledztwa antymonopolowego Bruksela ustaliła, że tak jest w przypadku krajów Europy Środkowo-Wschodniej w tym Polski.

Eurogas krytykuje także mechanizm dobrowolnych wspólnych zakupów gazu i tworzenia wspólnotowych, wirtualnych zapasów surowca. To rozwiązania istotne dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, które dzięki nim mogłyby wspólnie kupować gaz po lepszych cenach i dzielić się zapasami w razie kryzysu dostaw. Zdaniem organizacji jest to podejście nierynkowe i należy te propozycje Komisji odrzucić.

W tym tygodniu dojdzie do głosowania w ITRE. Sprawozdawcą w przypadku rozporządzenia SOS będzie poseł do Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

Polska chce dostarczyć gaz na Ukrainę. LNG z USA jest jedną z opcji

(Wojciech Jakóbik)

Polska liczy na współpracę z Ukrainą w sektorze gazowym. Gaz-System chciałby być pośrednikiem w dostawach gazu skroplonego, na przykład z USA, na rynek ukraiński.

Podczas konferencji Gaz-Systemu w Warszawie spotkali się przedstawiciele Polski i USA odpowiedzialni za politykę energetyczną. Jej celem było nawiązanie współpracy przy wykorzystaniu istniejącej i planowanej infrastruktury Bramy Północnej – terminalu LNG i Korytarza Norweskiego – w celu zmniejszenia zależności od gazu z Rosji.

– Połączenie z Ukrainą ma znaczenie strategiczne. Dzięki niemu dotrzemy do klientów ukraińskich, ale także do innych klientów na LNG ze Świnoujścia – ocenił pełnomocnik ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. Gazociąg Polska-Ukraina ma osiągnąć przepustowość 5 mld m3 rocznie w pierwszym etapie, i 8 mld m3 w drugim. Prace po stronie polskiej są praktycznie zakończone, bo były związane z niezależną od projektu modernizacją gazociągów na Podkarpaciu. Ukraińcy mają zacząć budowę w 2017 roku i liczą na wsparcie Komisji Europejskiej.

Współpraca Polski i Ukrainy ma być alternatywą do oferty Niemiec i Rosji. – Wolelibyśmy, aby gaz docierał do Świnoujścia, niż punktu odbioru z Nord Stream w Greifswaldzie. Na stole jest projekt Nord Stream 2 przygotowywany przez Gazprom i głównie niemieckie firmy, ale także niemiecki rząd. Ten gazociąg jest niezgodny z naszym interesem. Mogę mówić otwarcie, że jesteśmy w kontakcie z naszymi przyjaciółmi w Niemczech. Oni znają nasze stanowisko. Mogą realizować projekt, bo ich kraj jest duży. Wiedzą jednak, że jest on niezgodny z interesem regionu, bo ugruntuje pozycję Gazpromu, jako dominującej firmy – grzmiał w Warszawie minister Naimski.

– Chcemy realizować własne projekty, naszą pozytywną strategię. Możemy przyspieszyć realizację naszych planów. Otwieramy nową bramę dla pomysłów i projektów infrastrukturalnych. Wydaje się na razie, że między wschodnim wybrzeżem USA a Kijowem czy Odessą jest duży dystans. Dzisiaj ich połączenie jest możliwe, więc pracujmy nad tym – ocenił.

Zgodnie z informacjami BiznesAlert.pl w konferencji o dostawach LNG z USA wzięli udział przedstawiciele ambasady Ukrainy oraz Naftogazu. Wykorzystanie polskiej infrastruktury do dostaw gazu skroplonego do naszego wschodniego sąsiada pozwoliłoby na zwiększenie jej wykorzystania, a co za tym idzie rentowności.

Ambasador Jones: USA rozmawiają o Nord Stream 2 z Unią Europejską

Według Amerykanów wspieranie Nord Stream 2 jest działaniem na przekór wysiłków podejmowanych przez Waszyngton i Brukselę w celu ustabilizowania sytuacji na Ukrainie.

W Warszawie trwa konferencja poświęcona dostawom LNG z USA do Europy Środkowo-Wschodniej za pośrednictwem Polski. Podczas konferencji prasowej z udziałem przedstawicieli strony amerykańskiej, ambasador USA w Warszawie Paul Jones i pozostali uczestnicy spotkania odpowiadali na pytania dziennikarzy.

– Prezydent Barack Obama mówił o Nord Stream 2 podczas szczytu NATO w Warszawie. Całkiem otwarcie przedstawił nasze stanowisko na temat tego projektu – powiedział dziennikarzowi BiznesAlert.pl ambasador Jones. – Nie jest to przedsięwzięcie pomocne w obliczu rosnących wyzwań w energetyce Unii Europejskiej.

– Bezpieczeństwo energetyczne nie było głównym tematem szczytu NATO. Znaczące decyzje dotyczyły sfery militarnej odnośnie wschodniej i południowej flanki. Nord Stream 2 nie jest sprawą Sojuszu, ale europejską. To temat dla Komisji Europejskiej. Stany Zjednoczone są mocno zaangażowane w dialog na ten temat z Komisją, a także bilateralnie – podkreślił polityk.

– Nord Stream 2 to ten sam dostawca, ten sam gaz, docierający tym samym szlakiem. Zamiast dwóch nitek, będziemy mieli cztery nitki, którymi do Europy będzie docierać 80 procent rosyjskiego gazu – powiedziała  Robin Dunnigan, zastępca podsekretarza stanu USA ds. współpracy energetycznej.

– Strategia Unii Energetycznej opiera się na dywersyfikacji. Jest wiele analiz na temat zapotrzebowania na gaz w Europie…po prostu nie rozumiem, w jaki sposób ten projekt pomoże zdywersyfikować dostawy gazu – mówiła.

– Obecnie USA i Europa, a także Polska, która odgrywa w tym zakresie krytyczną rolę, wspieramy Ukrainę. Ona otrzymuje do 2 mld dolarów z tranzytu gazu przez swoje terytorium. Kiedy Nord Stream 2 powstanie, a Rosja zatrzyma dostawy przez Ukrainę, straci ona te pieniądze. W kontekście naszych wspólnych wysiłków na rzecz tego kraju, to nie wiem kto zapewni jej ekwiwalent tych pieniędzy – powiedziała uczestniczka konferencji prasowej.

Mały krok Białorusi ku integracji energetycznej z UE

(Wspólnota Energetyczna/Wojciech Jakóbik)

Wspólnota Energetyczna informuje, że Białoruś wystąpiła o status obserwatora w organizacji. Strony Traktatu o Wspólnocie Energetycznej mają rozpatrzyć prośbę jeszcze w 2016 roku. Pojawiła się ona po kilku miesiącach rozmów władz Białorusi z Sekretarzem Wspólnoty Energetyczne Janezem Kopacem.

Wspólnota to zagraniczny wymiar polityki energetycznej Unii Europejskiej. Jej państwa członkowskie, np. Ukraina, otrzymują prawo do wsparcia finansowego, politycznego i eksperckiego Unii, a w zamian zobowiązują się do wdrożenia acquis communautaire w zakresie energetyki, czyli regulacji trzeciego pakietu energetycznego. Białoruś zabiega o status obserwatora, który przysługuje obecnie np. Turcji. Sprawia to, że bierze ona bierny udział w pracach Wspólnoty, ale nie jest zobowiązana do wdrożenia acquis.

Powrót rewolucji łupkowej może wysadzić porozumienie naftowe

(Reuters/OilPrice/Wojciech Jakóbik)

Według Międzynarodowej Agencji Energii cena 60 dolarów za baryłkę, to granica, od której przekroczenia rozpocznie się powrót rewolucji łupkowej. W dłuższej perspektywie doprowadzi on do ponownego spadku cen. W tym świetle rozmowy o porozumieniu naftowym jawią się, jako bezcelowe.

Prezes Rosnieftu Igor Sieczin przypomniał, że ograniczanie wydobycia ropy naftowej nie ma sensu, jeżeli po podwyżce cen ropy wzrośnie nadpodaż surowca ze złóż łupkowych w Stanach Zjednoczonych.

W poniedziałek 10 października cena ropy Brent przekroczyła 53 dolary za baryłkę. To skutek emocji wywołanych nadziejami na porozumienie państw OPEC i producentów spoza kartelu w sprawie ograniczenia poziomu wydobycia ropy i – w założeniach promotorów układu – podwyżki cen baryłki na giełdach. Istotny wzrost ceny spowodowała deklaracja prezydenta Rosji Władimira Putina, że poprze porozumienie, jeżeli konsensus w jego sprawie zostanie wypracowany przez państwa OPEC.

To już teraz jest wątpliwe. Irak zapowiedział, że zamierza zwiększyć wydobycie. Arabia Saudyjska wycofuje się z deklaracji o gotowości do ograniczeń. Jako największy producent OPEC ma wątpliwości, czy porozumienie rzeczywiście zdejmie nadpodaż z rynku.

Według austriackiego JBC Energy GmbH, jeżeli ceny ropy sięgną 60 dolarów za baryłkę, producenci w USA mogą uznać, że powrót do odwiertów zawieszonych w okresie zniżki cenowej jest opłacalny i mogą zwiększyć podaż o ponad 1 mln baryłek dziennie na początku 2018 roku. – Możemy się spodziewać znacznego wzrostu produkcji w Ameryce Północnej w najbliższym czasie – zapowiedział prezes Międzynarodowej Agencji Energii Fatih Birol.

Część spółek naftowych już zwiększyła ilość odwiertów. Ich liczba wzrosła z 328 w maju do 428 sztuk w zeszłym tygodniu – podaje Baker Hughes. Według SEB AB liczba wiertni ma rosnąć o około 10 sztuk tygodniowo aż do formalnego posiedzenia OPEC, które odbędzie się w listopadzie. To na nim ma zapaść ewentualna decyzja o wdrożeniu porozumienia naftowego, które zakłada ograniczenie produkcji OPEC.

W środę 13 października kraje członkowskie kartelu mają omówić szczegóły planowanych ograniczeń i podział zobowiązań pomiędzy nie. Układ zakłada obniżenie wydobycia z 33,75 mln baryłek dziennie do 32,5-33 mln. Nigeria, Libia i Iran są wyłączone z obciążeń. Według banku Goldman Sachs realne cięcia będą zbyt małe, by zbalansować rynki w 2017 roku.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s