OPAL: Niejasności i niepewny los układu Gazpromu z Komisją. EUGAL: Niemcy nie rezygnują z odnogi Nord Stream 2

EUGAL:Ustępstwo Komisji Europejskiej w sprawie dostępu do niemieckiej odnogi Nord Stream w Niemczech dla rosyjskiego Gazpromu nie zadowala zainteresowanych stron. W ich przekonaniu przed akceptacją ugody należy rozstrzygnąć niejasności.

:Pomimo narastającego sporu o gazociąg Nord Stream 2, który miałby powstać w celu zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu do Niemiec i dalej, do Europy Środkowo-Wschodniej, niemiecki operator gazociągów GASCADE z udziałami Gazpromu kontynuuje przygotowania do budowy odnogi, która ma to umożliwić.

OPAL: Niejasności i niepewny los układu Gazpromu z Komisją

(RIA Novosti/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik)

Ustępstwo Komisji Europejskiej w sprawie dostępu do niemieckiej odnogi Nord Stream w Niemczech dla rosyjskiego Gazpromu nie zadowala zainteresowanych stron. W ich przekonaniu przed akceptacją ugody należy rozstrzygnąć niejasności.

Niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci (Bundesnetzagentur – BnetzA) zamierza rozpocząć rozmowy z Gazpromem na temat podpisania nowej umowy na wykorzystanie przepustowości gazociągu OPAL – łączącego wychodzący na niemieckim wybrzeżu gazociąg Nord Stream z systemem przesyłowym w Czechach. Umowa ta będzie uwzględniała zmiany naniesione przez Komisję Europejską – poinformował w rozmowie z agencją RIA Novosti przedstawiciel biura prasowego niemieckiego regulatora.

Przypomnijmy, że Gazprom ogłosił, że analizuje decyzję Komisji Europejskiej dotyczącą udzielania spółce większego dostępu do przepustowości gazociągu OPAL, po tym jak do wspomnianego dokumentu Bruksela wniosła zmiany. Umowa została podpisana pomiędzy Gazpromem, Gazprom Eksportem, operatorem przesyłowym OPAL Gastransport oraz Federalną Agencją ds. Sieci.

Według źródła RIA Novosti umowa, którą przedstawił Komisji Europejskiej niemiecki regulator, zakłada, że dla stron trzecich będzie zarezerwowane 4 procent przepustowości z możliwością zwiększenia jej do 8 procent. Jednak według źródeł agencji RIA Novosti KE uznała, że jest to niewystarczająca wielkość i podniosła ją do 10 procent. Zdaniem Gazpromu były to zmiany wprowadzone „jednostronnie”.

– Komisja Europejska zechciała dokonać zmian w umowie. Bundesnetzagentur rozpocznie rozmowy ze stronami umowy na ten temat. Powinny one rozstrzygnąć kwestię podpisania nowej umowy z uwzględnieniem poprawek wymaganych przez Komisję. Następnie Federalna Agencja ds. Sieci poinformuje Komisję Europejską o rezultacie rozmów. Konieczne jest wyjaśnienie mechanizmu wykorzystania przepustowości gazociągu OPAL przez strony trzecie oraz Gazprom w ramach nowego porozumienia uwzględniającego poprawki wymagane przez Komisję Europejską– powiedział przedstawiciel BnetzA.

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zgodziła się na zwiększenie dostępu Gazpromu do przepustowości gazociągu OPAL. Zgodnie z decyzją Brukseli do 2033 roku, w zależności od sytuacji na rynku, rosyjski koncern będzie mógł wykorzystać do 80 procent przepustowości odnogi Nord Stream w Niemczech o nazwie OPAL, która wynosi 36 mld m3. Na mocy ustępstwa z 2011 roku Gazprom mógł mieć dostęp jedynie do 50 procent mocy.

EUGAL: Niemcy nie rezygnują z odnogi Nord Stream 2

(Wojciech Jakóbik)

Pomimo narastającego sporu o gazociąg Nord Stream 2, który miałby powstać w celu zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu do Niemiec i dalej, do Europy Środkowo-Wschodniej, niemiecki operator gazociągów GASCADE z udziałami Gazpromu kontynuuje przygotowania do budowy odnogi, która ma to umożliwić.

Komisja Europejska ustąpiła Gazpromowi w sprawie wykorzystania istniejącej odnogi gazociągu Nord Stream 1 o nazwie OPAL, która dostarcza gaz z Rosji przez Niemcy do Europy Środkowo-Wschodniej. Rosjanie będą mogli użyć 80 procent przepustowości, zamiast dotychczasowych 50 procent. 20 procent ma być zarezerwowane dla stron trzecich pod warunkiem pojawienia się zainteresowania tą przepustowością.

Podobną rolę w przypadku planowanego bliźniaczego gazociągu przez Bałtyk – Nord Stream 2 – ma pełnić odnoga EUGAL projektowana przez GASCADE. W przekonaniu niemieckiego operatora gazociąg zwiększy bezpieczeństwo energetyczne Europy poprzez dostawy do „Niemiec, Polski i krajów Europy Południowowschodniej”.

GASCADE prowadzi obecnie konsultacje społeczne w sprawie budowy nowej magistrali. W listopadzie organizuje szereg spotkań informacyjnych w Saksonii. Wtedy także ma się rozpocząć oficjalna procedura planowania regionalnego w celu wyznaczenia optymalnego szlaku EUGAL. Plan ma zostać zatwierdzony do połowy 2017 roku. Potem będzie mogła ruszyć budowa gazociągu.

Z Greifswaldu, gdzie bieg kończy Nord Stream 1 i ma w przyszłości kończyć Nord Stream 2, przez terytorium Saksonii ma się ciągnąć jedna nitka EUGAL, zamiast pierwotnie planowanych dwóch. Ma on się ciągnąć dwiema nitkami z gazociągu Nord Stream 2 do okolic Adelsdorfu w północnej Saksonii i stamtąd jedną nitką do granicy z Czechami, gdzie gaz popłynie istniejącą infrastrukturą czeską pod kontrolą operatora Net4Gas.

– Dzięki EUGAL wypełnimy w kilku przypadkach znaczące luki w dostawach i przepustowości – przyznaje szef projektu Ludger Humbs. GASCADE przekonuje, że zapotrzebowanie na gaz w Europie ma delikatnie wzrosnąć do 2035 roku, ale wydobycie europejskie ma w tym samym czasie spać. „Luka importowa” ma wynieść około 170 mld m3 rocznie. „Długoterminowo zapotrzebowanie na moce przesyłowe między Niemcami a ich sąsiadami będzie w wielu przypadkach znacznie wyższe od obecnie dostępnych możliwości” – przekonuje operator.

Gdyby Komisja Europejska nie udzieliła zgody na większe wykorzystanie OPAL, EUGAL mógłby służyć do zwiększenia dostaw przez Niemcy bez konieczności ubiegania się o nowe moce przesyłowe. Przepustowość OPAL (36 mld m3 rocznie) i EUGAL (analizowane do 51 mld m3 rocznie) mogą posłużyć w przyszłości do dostaw z Nord Stream 1 i Nord Stream 2, których maksymalna przepustowość ma sięgnąć 110 mld m3 rocznie. Możliwe jest także zwiększenie przepustowości Nord Stream 1 do 60 mld m3 rocznie, dzięki budowie dodatkowych sprężarek.

Ostrzeżenie dla Gazpromu: megaprojekty mogą zostać na papierze

(Wiedomosti/Wojciech Jakóbik)

Eksperci ostrzegają Gazprom, że los projektu Turkish Stream i pozostałych megaprojektów infrastrukturalnych pozostaje niepewny, a ewentualna porażka będzie kosztowna dla firmy z Petersburga.

Chociaż o projekcie rosyjskiego gazociągu do Turcji trwają rozmowy i przygotowania do jego realizacji, to nie ma pewności, że „ten lub którykolwiek inny duży projekt” zostanie ukończony. – Jeżeli tego rodzaju projekty zostaną anulowane lub znacząco zmienione może to oznaczać duże konsekwencje dla kondycji finansowej i wyników operacyjnych – czytamy w szkicu prospektu emisyjnego euroobligacji, do którego dotarł dziennik Wiedomosti.

Przedstawiciele Gazpromu odmówili komentarza w tej sprawie. Autorami szkicu są międzynarodowi konsultanci i prawnicy. Źródła Wiedomosti w spółce uspokajają, że nie podziela ona obaw ekspertów. Gazociąg Turkish Stream ma w założeniu porozumienia międzyrządowego uwzględniać dwie nitki po 15,75 mld m3 rocznej przepustowości. Pierwsza nitka posłuży dostawom do Turcji. Druga ma pozwolić na eksport na południe Europy i powstanie, jeżeli otrzyma gwarancje z Unii Europejskiej. Budowa ma według planów zakończyć się w 2019 roku.

W przekonaniu ministra spraw zagranicznych Turcji Mevluta Cavusoglu projekt Turkish Stream nie jest zagrożony. W podobnym tonie wypowiadał się minister energetyki Rosji Aleksander Nowak. Jednak porozumienie międzyrządowe ma charakter polityczny, a uwagi ekspertów – ekonomiczny. Realizacja projektu zależy nadal od ostatecznej decyzji inwestycyjnej podjętej po studium wykonalności. Gazprom musi znaleźć także wykonawcę odcinka morskiego, za który jest w całości odpowiedzialny.

Gazprom straszy przerwą dostaw gazu przez Ukrainę

(Interfax/Reuters/Naftogaz/Wojciech Jakóbik)

Chociaż Komisja Europejska zaapelowała do Ukrainy i Rosji o nowe rozmowy trójstronne w sprawie obowiązującego porozumienia pozwalającego kupować rosyjski gaz ukraińskiemu Naftogazowi na korzystnych warunkach, Rosjanie nie chcą rozmawiać na ten temat.

– Zagrożenie dostaw gazu do Europy przez Ukrainę zimą jest wysokie ze względu na niewystarczające zapełnienie tamtejszych magazynów gazu – ocenił wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew w rozmowie z telewizją Russia 24. – Ryzyko problemów w przesyle jest bardzo wysokie, ponieważ niedobór zapasów w magazynach wynosi ponad 3 mld m3 nawet w porównaniu z zeszłym rokiem – dodał.

Zdaniem Rosjanina nie ma potrzeby rozmów z udziałem stron trzecich na temat dostaw gazu od Gazpromu na Ukrainę. – Wielokrotnie mówiliśmy stronie ukraińskiej, że mamy działający kontrakt. Cena jest bardzo atrakcyjna dla każdego kupca. Nie jest potrzebna ingerencja ani pomoc kogokolwiek. Wystarczy przekazać przedpłatę – powiedział Miedwiediew.

Od dwóch lat Ukraina sprowadza rosyjski gaz zimą na mocy tzw. pakietu zimowego, czyli suplementu do umowy gazowej, który zawiesza obowiązek take or pay, obniża cenę dostaw i opiera je o mechanizm przedpłat. Ukraiński Naftogaz zrezygnował z dostaw od Gazpromu w listopadzie zeszłego roku i przetrwał relatywnie ciepłą zimę bez konieczności uzupełniania dostaw z Unii Europejskiej gazem z Rosji.

W tym roku zima ma być ostrzejsza. Co roku Gazprom ostrzega przed ryzykiem przerwy dostaw gazu przez Ukrainę w okresie zimowym. Do tej pory po okresie oporu siadał do stołu rozmów z udziałem Komisji Europejskiej i strony ukraińskiej.

Pojemność ukraińskich magazynów to 31 mld m3. W magazynach znajduje się około 14,7 mld m3, czyli 48 procent przepustowości. W przekonaniu ekspertów Gazpromu musi się tam znaleźć około 19 mld m3, aby było możliwe ustabilizowanie dostaw przez Ukrainę do Unii Europejskiej w sezonie zimowym, kiedy potrzebne jest wyższe ciśnienie w gazociągach. Ze względu na umiarkowane temperatury w zeszłym roku Ukraińcy poradzili sobie z tym z niższymi zapasami.

W październiku gotowość do inwestycji w dostawy i magazynowanie gazu na Ukrainie ogłosiło francuskie ENGIE. Zapewnia ono około 10 procent dostaw na Ukrainę na mocy umowy gazowej na 3,5 mld m3 rocznie.

Pierwszy odwiert za gazem łupkowym na Ukrainie

(Interfax/Wojciech Jakóbik)

Ukraińska spółka Ukrgazdobycza należąca do państwowego Naftogazu rozpoczęła pierwszy odwiert z wykorzystaniem szczelinowania hydraulicznego. Chce wydobyć gaz łupkowy, który pomoże Ukrainie zmniejszyć zależność od rosyjskiego Gazpromu.

Prezes Naftogazu Andriej Kobolew powiedział, że jego kraj zamierza zwiększyć wydobycie gazu ziemnego z 20 do 27 mld m3 rocznie i w ten sposób stać się „samowystarczalny” jeśli chodzi o dostawy tego surowca. Partnerstwo z firmami zagranicznymi ma pozwolić na skuteczny rozwój wydobycia ze złóż niekonwencjonalnych pomimo braku doświadczenia Ukrgazdobyczy.

Według amerykańskiej Energy Information Administration pod Ukrainą spoczywa do 128 bln m3 gazu łupkowego. W 2015 roku ten kraj wydobył 17,4 mld m3, czyli najmniej od dziesięciu lat. Ukrgazdobycza odpowiada za około 70 procent wydobycia surowca w kraju.

Problemem dla rozwoju sektora niekonwencjonalnego może być opuszczenie koncesji przez amerykański Chevron i holendersko-brytyjski Shell, które chciały szukać go na koncesjach morskich na wodach Krymu. Został on nielegalnie anektowany przez Rosję w 2014 roku. Ukraina złożyła pozew do sądu w sprawie nielegalnego przejęcia tamtejszych aktywów wydobywczych przez Gazprom.

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s