Rosyjska propaganda winduje cenę baryłki. Ukraina szachuje Rosję dostawami gazu do Turcji

Tankowiec Sirius Star na Oceanie Indyjskim
Tankowiec Sirius Star na Oceanie Indyjskim

:Analityk Bloomberga Leonid Berszydski ocenia, że już same rozmowy o porozumieniu naftowym dają zysk państwom uzależnionym od sprzedaży ropy na czele z Rosją. Potwierdza tezy stawiane na łamach BiznesAlert.pl.

:Ukraina przygotowuje się na przerwę dostaw rosyjskiego gazu przez jej terytorium – podaje Kommiersant. Ze względu na plan uruchomienia Turkish Stream, Ukraińcy porzucają modernizację południowych gazociągów, którymi teraz płynie gaz do Turcji.

Rosyjska propaganda winduje cenę baryłki

Analityk Bloomberga Leonid Berszydski ocenia, że już same rozmowy o porozumieniu naftowym dają zysk państwom uzależnionym od sprzedaży ropy na czele z Rosją. Potwierdza tezy stawiane na łamach BiznesAlert.pl.

– Trudno winić Rosję za to, że używa swojej maszyny propagandowej w celu budowy świata post faktów, skoro jej gospodarka zależy od rynku post faktów, czyli sektora naftowego – pisze analityk. Jego zdaniem reakcja rynku na wieść o porozumieniu państw kartelu OPEC w sprawie ograniczenia wydobycia surowca ujawniła ten mechanizm.

Według ustaleń Bloomberg News Rosja zarobiła 6 mld dolarów na samym udziale w rozmowach z OPEC na temat ograniczenia wydobycia ropy. Informacja o ich podjęciu wywindowała cenę baryłki. Zgoda na ograniczenie wydobycia rosyjskiego o 300 tysięcy baryłek, pod warunkiem pojawienia się takich możliwości technicznej także wpłynęła na cenę, choć decyzja nie została jeszcze podjęta. Tymczasem Rosja bije rekordy wydobycia i zarabia na rosnącej cenie ropy, dzięki „manipulacji informacją”.

Według Berszydskiego nie ma to nic wspólnego z rzeczywistym wpływem porozumienia na nadpodaż ropy na rynku. Analityk Bloomberg Gadfly Liam Denning obliczył, że do końca trzeciego kwartału 2017 roku pełna współpraca państw naftowych przy realizacji porozumienia da średnio obniżkę zapasów ropy na świecie z 65 do 56 dni realizacji zapotrzebowania, co w praktyce oznacza, że w magazynach nadal będzie spoczywać ilość surowca gwarantująca dostawy przez dwa miesiące. Rezerwy pozostaną znaczne.

Analityk Bloomberga przypomina, że nie ma mechanizmów karania państw, które nie podporządkują się porozumieniu, a mogą się takie znaleźć, jeżeli wbrew intencjom członków układu, cena ropy nie będzie rosła. Przypomina on, że Arabia Saudyjska odpowiedzialna za największe cięcia w przeszłości zwiększała ad hoc poziom wydobycia w celu odparcia konkurencji z Iranu i Rosji. Ryzyko takiego ruchu rośnie wraz z faktem, że Iran uzyskał zgodę na nieznaczny wzrost produkcji czarnego surowca.

– Zawsze będzie można znów porozmawiać o cięciach za kilka miesięcy. Skok ceny będzie gwarantowany – kwituje Berszidsky. Na spekulacjach na ten temat zarobią traderzy. – To rynek fałszywych wiadomości, który jest nawet bardziej lukratywny od politycznego – ocenia.

Zdaniem analityka Bloomberga problem pojawi się wtedy, gdy prywatni producenci z USA wrócą na wiertnie wraz ze wzrostem ceny baryłki. – Kiedy tylko wrócą do pracy, pojawią się raporty na ten temat, sprawa stanie się przedmiotem spekulacji na giełdzie, ceny spadną, a Rosja, Saudyjczycy i inni gracze z Zatoki Perskiej będą musieli zwiększyć wydobycie by zbilansować budżety – pisze autor komentarza.

Podobną tezę postawił BiznesAlert.pl w tekście pt.: Efekt jojo czyli jak zarobić na ropie.

Bloomberg

Ukraina szachuje Rosję dostawami gazu do Turcji

Ukraina przygotowuje się na przerwę dostaw rosyjskiego gazu przez jej terytorium – podaje Kommiersant. Ze względu na plan uruchomienia Turkish Stream, Ukraińcy porzucają modernizację południowych gazociągów, którymi teraz płynie gaz do Turcji.

Jednakże los tureckiego projektu Gazpromu nie jest rozstrzygnięty, a w razie porażki, Rosjanie mogą mieć problem z dostarczeniem gazu na południe Europy i do Turcji przez Ukrainę. Naftogaz zdecydował, że nie zakupi sprzętu potrzebnego do modernizacji trzech stacji kompresorowych w środkowej Ukrainie. Powodem ma być fakt, że miały one posłużyć dostawom „w kierunku Morza Czarnego”, a biorąc pod uwagę układ Rosji z Turcją i plan uruchomienia gazociągu Turkish Stream, który ma posłużyć zastąpieniu dostaw przez Ukrainę, „taka inwestycja byłaby niewłaściwa”.

Wśród trzech tłoczni jest ta obsługująca odcinek Kremeńczuk-Ananiew, czyli główny szlak dostaw z Rosji, przez Ukrainę, do Mołdawii, Rumunii, Macedonii, Bułgarii, Grecji i Turcji. W 2015 roku dostawy do Bułgarii, Grecji i Turcji wyniosły 17,4 mld m3, z czego 12,3 mld m3 trafiło do tego ostatniego kraju.

Bez Turkish Stream i modernizacji tłoczni na Ukrainie dostawy gazu z Rosji do Turcji będą niemożliwe – ostrzega Kommiersant. Tymczasem nadal nie wiadomo kto położy morski odcinek gazociągu. Gazprom zapowiada jednak, że zamierza zmniejszyć tranzyt przez Ukrainę z 67 mld m3 rocznie w 2015 roku do 10-15 mld m3 rocznie w 2020 roku. Spowoduje to stratę około 2 mld dolarów zysków Ukrainy z opłat przesyłowych oraz konieczność przeorientowania systemu przesyłowego na dostawy z Zachodu na Wschód.

Kommiersant

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s