Nie ma już czasu zwlekać z rynkiem mocy. Kiedyś Gazprom, dziś Rosatom

:Polacy dyskutowali o rynku mocy w Brukseli. Polski Komitet Energii Elektrycznej przekonuje, że nie należy mieszać narzędzi polityki energetycznej i klimatycznej przy wdrażaniu tego rynku. W ten sposób broni sektora węglowego przed ograniczeniami dla rynku mocy z tytułu polityki klimatycznej.

:Financial Times publikuje reportaż na temat budowy elektrowni jądrowej w białoruskim Ostrowcu. Obiekt powstaje kilkadziesiąt kilometrów od Wilna i budzi niepokój na Litwie. – Kiedyś był Gazprom, teraz jest Rosatom – mówią przedstawiciele litewskiego ministerstwa energetyki.

:Naftogaz i pięć spółek-córek: Czronomornaftogaz, Ukrntransgaz, Likwo, Ukrgazwydobywania, Ukrtransnafta i Gaz Ukrainy, domagają się od Rosji rekompensaty 5 mld dolarów za grabież aktywów na okupowanym Krymie.

Nie ma już czasu zwlekać z rynkiem mocy. PKEE przeciwko uderzeniu w węgiel

Polski Komitet Energii Elektrycznej/Wojciech Jakóbik

Polacy dyskutowali o rynku mocy w Brukseli. Polski Komitet Energii Elektrycznej przekonuje, że nie należy mieszać narzędzi polityki energetycznej i klimatycznej przy wdrażaniu tego rynku. W ten sposób broni sektora węglowego przed ograniczeniami dla rynku mocy z tytułu polityki klimatycznej.

We wtorek 19 czerwca odbyła się konferencja wysokiego szczebla poświęcona sektorowi energetycznemu pt. Europe’s Future Electricity Market w Tallinie. W przekonaniu polskich uczestników konferencji w stolicy Estonii polityka klimatyczna jest realizowana za pośrednictwem systemu handlu emisjami i regulacji BAT. Rynek mocy musi zaś maksymalizować wsparcie i zapewnić jego stabilność.

PKEE wskazuje, że bez rynku mocy zostaną zamknięte nierentowne elektrownie, które spowoduje spadek dostępności mocy znacznie poniżej kryteriów bezpieczeństwa dostaw. Z tego powodu Polacy sprzeciwiają się regulacji ograniczającej wsparcie z rynku mocy dla bloków emitujących powyżej 550 g CO2/kWh proponowanej w pakiecie zimowym.- Nie należy mieszać narzędzi polityki klimatycznej i energetycznej. Regulacja 550 gram jest niewłaściwa – mówił autor prezentacji PKEE i wiceprezes Grupy Tauron, Jarosław Broda.

Dlatego PKEE skłania do wykorzystania neutralnego technologicznie rynku mocy, który poprawi opłacalność tego rozwiązania. Przekonuje, że uzupełnienie spadku podaży z elektrowni węglowych budową  nowych gazówek skończy się opóźnieniami, także w zakresie infrastruktury przesyłowej i zwiększy zależność Polski od gazu o 70 procent do 2040 roku. Mają także wzrosnąć koszty dla konsumentów – o 240 mln euro od 2017 do 2040 roku.

Tymczasem realizacja rynku mocy bez regulacji 550 g zapewni dodatkowe inwestycje w Demand-Side Response i wysokowydajne elektrownie węglowe. Po 2030 roku nawet po wprowadzeniu tego mechanizmu elektrownie gazowe z technologią CCGT staną się bardziej konkurencyjne w aukcji rynku mocy, wraz ze wzrostem kosztów emisji dwutlenku węgla.

– Nie ma już czasu na czekanie z rynkiem mocy. Trzeba go budować w oparciu o zaufanie i z uwzględnieniem zróżnicowanej sytuacji w poszczególnych krajach Unii Europejskiej – mówił Broda. Przypomniał, że Niemcy wydają na zwrot energetyczny Energiewende miliardy euro, a mimo to i tak notują wzrost emisji CO2 w ostatnich dwóch latach.

 

Kiedyś Gazprom, dziś Rosatom. Polska i Litwa razem ale inaczej przeciwko Elektrowni Ostrowiec

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Financial Times publikuje reportaż na temat budowy elektrowni jądrowej w białoruskim Ostrowcu. Obiekt powstaje kilkadziesiąt kilometrów od Wilna i budzi niepokój na Litwie. – Kiedyś był Gazprom, teraz jest Rosatom – mówią przedstawiciele litewskiego ministerstwa energetyki.

Zdaniem litewskiego ministra energetyki Žygimantasa Vaičiūnasa fakt, że Litwa uniezależniła się od dostawy gazu od rosyjskiego Gazpromu poprzez instalację pływającego terminalu LNG (FSRU) w Kłajpedzie, Rosjanie musieli sięgnąć po nowe narzędzie i jest nim elektrownia jądrowa, którą buduje w Ostrowcu na Białorusi spółka Rosatom.

Litwini zgłaszają zastrzeżenia środowiskowe, ale obawiają się także dumpingu cenowego ze strony obiektu w Ostrowcu, który w ich przekonaniu jest przedsięwzięciem czysto eksportowym. Używając dostaw z tego kierunku Rosjanie mogliby podkopywać rentowność nowych mocy wytwórczych na Litwie i w regionie. Tego samego obawiała się Polska, która zadeklarowała, że nie chce energii z Ostrowca, a nawet, że rozmontuje linię elektroenergetyczną Białystok-Roś, która mogłaby posłużyć do dostaw. Pierwszy w Polsce informował o tym BiznesAlert.pl.

http://biznesalert.pl/polska-sprowadzi-energii-bialorusi-rozmontuje-interkonektor/

Financial Times informuje, że obawy o Ostrowiec wzmogły się wraz z rozpoczęciem ćwiczeń wojskowych Rosji i Białorusi pod nazwą Zapad 2017, w którym kraje te ćwiczą interwencję przeciwko wyimaginowanym państwom geograficznie odpowiadającym Polsce i Litwie. Litwini boją się także, że projekt w Ostrowcu może utrudnić proces synchronizacji, czyli łączenia bałtyckiej wyspy energetycznej z systemem europejskim, co ma się odbyć za pośrednictwem Polski. Tymczasem Litwa importuje dwie trzecie energii elektrycznej

Białorusini przekonują, że Elektrownia Ostrowiec jest im potrzebna i zapewni 25 procent zapotrzebowania na energię w ich kraju. Deklarują pełną otwartość na współpracę w celu udowodnienia, że obiekt będzie bezpieczny. Współpracują w tym zakresie z Komisją Europejską. Chociaż Litwini pozostają nieufni, to Polacy przekonują, że argumenty środowiskowe i z zakresu standardów bezpieczeństwa nie będą skuteczne, o czym można przeczytać w BiznesAlert.pl. Sami pozostają przy argumentacji o dumpingu cenowym, który ma zakłócić budowę nowych mocy w regionie.

http://biznesalert.pl/piotrowski-polska-chce-integracji-baltami-spory-dla-nas-przykra-niespodzianka/

Strona białoruska ubolewa na łamach Financial Times, że Litwini „nie są zainteresowani konstruktywnym dialogiem”. Wilno przypomina katastrofę w Czarnobylu, a Rosatom przypomina, że przy wyborze miejsca pod elektrownię jądrową na Białorusi brano pod uwagę 74 lokalizacje. – Obecnie to najbardziej bezpieczne rozwiązanie z możliwych – przekonuje główny inżynier budowy, Anatolij Bondar, cytowany przez Financial Times. Przekonuje, że obiekt spełni najbardziej wyśrubowane normy.

Ministerstwo spraw zagranicznych Litwy przekonuje jednak, że Białoruś przekazuje zachodnim instytucjom tylko te informacje, które chce przekazać, a „sprawy bezpieczeństwa nie mogą być oceniane przez oficjeli na poziomie politycznym albo dyplomatycznym”. Chociaż z dwóch różnych pozycji, to jednak Polska i Litwa razem krytykują projekt Elektrowni Ostrowiec. – Jesteśmy wdzięczni naszym polskim partnerom za ich postawę względem elektrowni w Ostrowcu. Jest to istotne dla przyszłej synchronizacji naszych systemów – mówi na łamach BiznesAlert.pl minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevicius.

http://biznesalert.pl/linkevicius-dzialania-rosjan-baltyku-wojskowe-chuliganstwo/

– Elektrownia w Ostrowcu to zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego i dla środowiska, dlatego będziemy ograniczać jej wpływ na nasz rynek. Oczywiście najważniejszym sojusznikiem w tej sprawie jest Polska, z którą dzielimy poglądy i snujemy wspólne plany. Naturalnie sprawa białoruskiej elektrowni atomowej jest ważka dla regionu państw bałtyckich, tym bardziej się cieszę, że zajmujemy wspólne stanowisko, które zakłada dekonstrukcję istniejących planów – mówi naszemu portalowi minister energetyki Žygimantas Vaičiūnas.

http://biznesalert.pl/minister-energetyki-litwy-polska-orlen-przelom/

 

Naftogaz chce od Rosji 5 mld dolarów za grabież na Krymie. Pomogą weterani sprawy Jukosu

Naftogaz i pięć spółek-córek: Czronomornaftogaz, Ukrntransgaz, Likwo, Ukrgazwydobywania, Ukrtransnafta i Gaz Ukrainy, domagają się od Rosji rekompensaty 5 mld dolarów za grabież aktywów na okupowanym Krymie.

Pomogą weterani sprawy Jukosu

Sprawa trafiła do Stałego Sądu przy Sądzie Arbitrażowym Trybunału w Hadze. Straty Naftogazu związane z zajęciem Krymu przez Rosję są szacowane przez jego ekspertów na około 5 mld dolarów. Decyzja Trybunału w tej sprawie ma zapaść do końca 2018 roku.
W październiku 2016 roku ukraińska spółka i jej córki rozpoczęły proces arbitrażu w ramach porozumienia rad ministrów Rosji i Ukrainy o promocji i wzajemnej ochronie inwestycji, znanej jako dwustronne porozumienie inwestycyjne Rosja-Ukraina. W tym celu Naftogaz zatrudnił kancelarię Covington and Burling. Ta sama reprezentowała udziałowców Jukosu pozbawionych udziałów przy nacjonalizacji firmy przez Rosję. Ci domagali się rekompensaty 60 mld dolarów i uzyskali taki wyrok Hagi.

Aneksja i grabież

W marcu 2014 roku odbyło się nielegalne referendum w sprawie przyłączenia ukraińskiego Krymu do terytorium Federacji Rosyjskiej. Rosja anektowała półwysep, a razem z nim zajęła aktywa ukraińskiego Naftogazu, w tym koncesje wydobywcze na Morzu Czarnym, na których byli obecni międzynarodowi giganci, jak Shell i Exxon Mobil. Między innymi za to Unia Europejska i USA wprowadziły sankcje gospodarcze wobec Rosji.

Wojciech Jakóbik

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s