Prometeizm energetyczny, czyli jak usunąć Europę wielu prędkości w gazie

Czy Grupa Wyszehradzka może mówić o energetyce jednym głosem? A może zastąpi ją inny twór?

Kraje Europy Wschodniej mogą integrować się z Unią Europejską w sektorze gazowym. Ich wysiłki stracą jednak znaczenie, jeżeli Bruksela zgodzi się na powstanie Europy dwóch prędkości. Wówczas państwa aspirujące do Wspólnoty w energetyce zostaną skazane na utrwalenie dominacji Gazpromu.

Ucieczka przed Gazpromem

Kraje Europy Wschodniej, które zdecydowały się na integrację europejską, chociaż nadal nie wstąpiły do Unii Europejskiej, integrują się z nią za pośrednictwem dostępnych narzędzi i niejako wchodzą do Unii w wybranych obszarach. Kosztowne finansowo, politycznie i społecznie zmiany mają im dać mniejszą zależność od gazu z Rosji. Jeżeli jednak Unii Europejskiej zabraknie determinacji we wspieraniu tych dążeń, mogą zostać zaprzepaszczone. Wtedy kraje inwestujące w integrację będą skazane na powrót do zależności od rosyjskich surowców.

W interesie Polski jest promocja integracji Europy Wschodniej w ramach UE, ponieważ parasol ochronny unijnych regulacji chroni także polski sektor gazowy. Istnieje jednak ryzyko jego złożenia na Ukrainie. To razem z pozwalaniem na precedensy godzące w ten parasol, jak Nord Stream 2, może w konsekwencji doprowadzić do podważenia prawa wspólnotowego w gazie na terenie Unii Europejskiej, np. w Polsce. To z kolei może przełożyć się na większą zależność od głównego dostawcy, a zarazem wyższe ceny gazu w regionie. Z tego względu w interesie Warszawy jest krzewienie integracji energetycznej z krajami Europy Wschodniej. Tę koncepcję nazwałem prometeizmem energetycznym.

Uwikłanie Europy Zachodniej

Pośrednictwo w dostawach gazu rosyjskiego daje krajom tranzytowym zyski z opłat za tę usługę, ale i zależność polityczną od Moskwy. Za wpływem w sektorze gazowym, idą więzi personalne i udziały w akcjonariacie spółek krajowych. Przykładem może być łotewska spółka Latvijas Gaze, której 34 % należy do rosyjskiego Gazpromu, a 18,26 % do niemieckiego Uniperu. Wpływ Gazpromu w sektorze gazowym pozwala ugruntować wpływy polityczne.

Przykładem personalnych więzi polityczno-biznesowych między Rosją a Niemcami w Europie Wschodniej może być natomiast były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, który w okresie gdy piastował stanowisko kanclerza forsował projekt Nord Stream, by po zakończeniu kariery politycznej zasiąść w radzie nadzorczej konsorcjum odpowiedzialnego za realizację tego przedsięwzięcia.

Gazprom vs dywersyfikacja

Partnerzy z Niemiec i Rosji podjęli działania na rzecz zmniejszenia zależności od krajów tranzytowych i przeniesienia współpracy na nowy poziom. Gazociąg Nord Stream ukończony w 2011 roku pozwala na dostawy do Niemiec bezpośrednio przez Morze Bałtyckie z pominięciem tradycyjnych pośredników. Obniża to koszty dostaw i pozwala umacniać pozycję rynkową Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej pomimo zmieniających się trendów rynkowych.
Silna pozycja rosyjskiego koncernu jest z kolei gwarancją utrzymania wpływów politycznych idących wraz z udziałami w akcjonariacie i zależnością personalną. Pomimo oporu krajów wschodniej części Europy, gazociąg Nord Stream został zrealizowany przy poparciu rządów i firm Niemiec (E.on, Wintershall), Holandii (Gasunie), Francji (Engie).

Tradycyjne kraje tranzytowe także zmieniają swoją politykę. O ile w latach dziewięćdziesiątych nie naruszały status quo, a wręcz godziły się na umocnienie rosyjskiej pozycji w regionie (Polska-Jamał), to po wejściu Polski, Czech i Słowacji do Unii Europejskiej oraz wstąpieniu Ukrainy do Wspólnoty Energetycznej, doszło do zmian, które osłabiły wpływ Gazpromu, a co za tym idzie wpływy polityczne Rosji, na te kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

Jednocześnie kraje Unii Europejskiej mają możliwość dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego poprzez rozbudowę infrastruktury ze wsparciem finansowym Komisji Europejskiej. Projekty istotne z perspektywy bezpieczeństwa energetycznego i rozwoju rynku w Europie wpisywane są na listę Projektów Wspólnego Zainteresowania i mogą otrzymać dofinansowanie do 50% kosztów przedsięwzięcia.

W ten sposób sfinansowano terminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu, a także sieć połączeń gazowych między Polską, Czechami, Słowacją i Chorwacją. Nowe źródła dostaw, jak terminal, i połączenia transgraniczne, pozwalają zmniejszyć zależność od głównego dostawcy, czyli rosyjskiego Gazpromu, co zmniejsza także wpływ polityczny Moskwy w danym kraju.

Dwie ścieżki

Kraje Europy Wschodniej mają możliwość przyjęcia kursu na regulacje antymonopolowe i dywersyfikację – podobnie jak państwa unijne. Jest to możliwe dzięki Traktatowi o Wspólnocie Energetycznej, który pozwolił stworzyć zagraniczny wymiar polityki energetycznej Unii Europejskiej i zrzeszyć zainteresowane kraje w ramach Wspólnoty Energetycznej. Jej członkowie są zobowiązani do wdrożenia reform , ale mogą także liczyć na wsparcie polityczne i finansowe z Unii Europejskiej w tym zakresie.

Autor tego tekstu i dr Paweł Kowal w innej pracy uznali, że można śmiało postawić tezę, iż bez zmniejszenia energetycznej zależności wschodnich partnerów Unii od Rosji, nie można mówić o szansach na ich trwałą polityczną reorientację na Zachód.

Drogi Białorusi i Ukrainy w tym zakresie istotnie się rozchodzą. Oba kraje po rozpadzie Związku Sowieckiego pozostały państwami tranzytowymi. Zależność ich gospodarek od rosyjskich surowców wzmacniała zależność polityczną. Jednak w ciągu 27 lat od upadku ZSRS Ukraina wykonała szereg działań na rzecz uniezależnienia się od Rosji i upodmiotowienia w polityce energetycznej. Białoruś jedynie konserwowała status quo, wyprzedając kolejne aktywa w zamian za tanie dostawy gazu i ropy naftowej.

Trudne reformy na Ukrainie

Do pierwszych prób zmniejszenia zależności od rosyjskiego gazu doszło jeszcze przed tzw. Euromajdanem. Cena gazu z Rosji była wykorzystywana w rozgrywkach politycznych między Moskwą a Kijowem, jak i w wewnętrznych grach ukraińskich oligarchów przy okazji dwóch kryzysów gazowych w 2006 i 2009 roku. Z tego względu rząd ukraiński podjął działania na rzecz zmniejszenia zależności od rosyjskiego gazu . Od 2011 roku Ukraina jest państwem członkowskim Wspólnoty Energetycznej. Podjęła się modernizacji sektora jądrowego i rozpoczęła zwiększanie wydobycia gazu ziemnego w kraju, ze zgodą na udział zagranicznych spółek w poszukiwaniu gazu łupkowego włącznie.

Po Rewolucji Godności Ukraina podjęła współpracę z Komisją Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym na rzecz liberalizacji rynku gazu i dywersyfikacji źródeł dostaw. W zamian za wsparcie polityczne, eksperckie i finansowe wprowadzane są reformy zgodne z trzecim pakietem energetycznym Unii Europejskiej. W strategii energetycznej Ukrainy do 2050 roku zapisano, że do 2020 roku ma ona stać się niezależna od dostaw gazu ziemnego zza granicy.

Systematycznie zmniejsza się zapotrzebowanie na gaz ziemny, a od 2015 roku Ukraina nie sprowadza gazu z Rosji, bo dzięki dofinansowaniu ze strony zachodnich instytucji finansowych kupuje go na zachodnich giełdach i od klientów Gazpromu w Europie. Komisja umożliwiła także wykorzystanie rewersów wirtualnych i fizycznych na granicy zachodniej Ukrainy. Chodzi o infrastrukturę pozwalającą na obrót giełdowy i przesył gazu z Zachodu na Wschód.

Problemem jest utrzymujący się wpływ oligarchów ukraińskich na rząd w Kijowie, który hamuje realizację reform. Chociaż 1 października 2016 roku w życie weszła ustawa o rynku gazu, to nie zostały wdrożone akty wykonawcze, a zatem przepisy pozostają martwe. Nie doszło także do rozdziału właścicielskiego Naftohazu. Naftohaz jest jednocześnie operatorem i dostawcą, co jest niezgodnie z prawem antymonopolowym UE.

Kosztowna stabilizacja na Białorusi

W przeciwieństwie do gospodarki ukraińskiej, na Białorusi najważniejszym źródłem energii jest ropa naftowa. Razem z gazem ziemnym są one odpowiedzialne za wytwarzanie 90 % energii zużywanej w tym kraju. Pozostałe 10 % energii zapewniają własne źródła, czyli drewno, węgiel brunatny, torf i energetyka wodna.

Szczególnie zależny od węglowodorów jest białoruski przemysł ciężki. Pochodzą one głównie od dostawców rosyjskich. Co więcej, głównym towarem eksportowym wschodniego sąsiada Polski są produkty naftowe, wytworzone z użyciem rosyjskiej ropy. Tworzy to razem istotną zależność od Rosji, którą wzmaga subsydiowanie cen dostaw w zamian za integrację polityczną.

W przeciwieństwie do Ukrainy, Białoruś nie podjęła wysiłku modernizacyjnego. W jej gospodarce brakuje sektora innowacyjnego. Wysoka zależność od surowców z Rosji utrzymuje Mińsk w głębokim uzależnieniu od polityki Moskwy. Jednocześnie na Białorusi nie doszło do zmian politycznych analogicznych do tzw. „Rewolucji Godności” znanej z Ukrainy. Być może są to niektóre z powodów dla których Białoruś pozostała przy statusie obserwatora we Wspólnocie Energetycznej, a po kolejnych kryzysach gazowych i przesileniach w relacjach z Rosją, zgodziła się na integrację z nią w ramach wspólnego rynku gazu.

Należy zatem uznać, że białoruski rynek gazu obrał kierunek przeciwny do ukraińskiego. W przeciwieństwie do Ukrainy, Białoruś, rok po kryzysie dostaw z 2010 roku, sprzedała swe gazociągi Gazpromowi.

Jako, że Gazprom jest jedynym dostawcą i operatorem w sektorze gazowym Białorusi, oznacza to, że właśnie on – a tym samym Kreml – prowadzi politykę gazową w tym kraju. Z kolei za zniesienie ceł na ropę rosyjską Białorusini zgodzili się wstąpić do Eurazjatyckiej Unii Celnej.

Ostatnimi narzędziami niezależnej polityki energetycznej Białorusi pozostają dwie rafinerie: w Mozyrzu i Nowopołocku, które mogą jednak stać się łupem Rosji przy okazji kolejnego przesilenia w relacjach Moskwy z Mińskiem. Ze względu na to, że zabrakło wsparcia zachodniego, Białoruś pogłębia swą zależność od Rosji, zamiast ją obniżać. Był to jednak jej wybór, bo nie skorzystała ze ścieżki, na którą weszła Ukraina decydując się na trudne reformy i integrację. Z kolei Rosjanie utrzymują przywileje dla Białorusinów w postaci subsydiowanej ceny węglowodorów, ale tylko w zamian za dalsze koncesje Mińska na ich rzecz.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że Ukraina skorzystała na integracji sektora gazowego z Unią Europejską i uniknie losu Białorusi. Niekonsekwencja w polityce energetycznej Unii, wynikająca z partykularyzmów wewnątrz Rady Europejskiej, może doprowadzić do tego, że pomimo znaczącego wysiłku podjętego przez Kijów, uniezależnienie od Gazpromu w sektorze gazowym nie zostanie utrwalone, a wraz z powrotem zależności od jego dostaw, wróci zależność polityczna Ukrainy od Rosji. Wtedy wschodniego sąsiada Polski może czekać scenariusz białoruski i stopniowa rezygnacja z narzędzi suwerennej polityki energetycznej, w zamian za ustępstwa cenowe lub kolejne pożyczki.

Nord Stream 2 – sprzeczność w polityce Europy

W czerwcu 2015 roku Gazprom, BASF/Wintershall, Engie, E.on, OMV i Shell podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie budowy gazociągu Nord Stream 2. Chociaż w lipcu 2016 roku polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta zablokował powstanie konsorcjum z udziałem wyżej wymienionych spółek, to w kwietniu 2017 roku ogłosiły one, że wesprą projekt kredytami pomostowymi, które mają zostać w przyszłości pokryte poprzez udziały w przedsięwzięciu.

Projekt może dodatkowo ugruntować pozycję Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej. Dzięki poczynionej liberalizacji i dywersyfikacji w regionie nie zagraża mu jednak egzystencjalnie. Stanowi wyzwanie polityczne dla Unii Europejskiej podzielonej w jego ocenie, prawne dla Komisji Europejskiej, która musi ocenić jak zastosować prawo unijne wobec tego projektu, a także rynkowe dla sektorów gazowych krajów zależnych od gazu z Rosji, ponieważ Nord Stream 2 podważy rentowność projektów dywersyfikacyjnych jak terminal LNG w Świnoujściu czy planowany Korytarz Norweski.

Dla Ukrainy natomiast projekt Nord Stream 2 jest zagrożeniem egzystencjalnym, bo może posłużyć do porzucenia przez Rosję dostaw przez ten kraj, a tym samym do destabilizacji ukraińskiego budżetu i porządku społecznego. Tymczasem Zachód podjął kosztowne politycznie i finansowo wysiłki na rzecz stabilizowania sytuacji w tym kraju. Jednak mimo to Komisja Europejska do dzisiaj nie dokonała ostatecznej oceny prawnej projektu, a tymczasem przygotowania do jego realizacji trwają.

W oficjalnych komunikatach Niemcy podkreślają, że jest to przedsięwzięcie czysto biznesowe, w które politycy nie powinni ingerować. Pozostałe kraje, których firmy chcą wejść do konsorcjum Nord Stream 2, zachowują wstrzemięźliwość w wypowiedziach. Kraje Europy Środkowej i Wschodniej są krytyczne. Wśród nich jest Ukraina.

Ze względu na fakt, że po sukcesie Nord Stream możliwe jest doprowadzenie do realizacji projektu Nord Stream 2, powstaje uzasadniona obawa o to, czy nie powstanie Europa dwóch prędkości w sektorze gazowym na terenie Unii Europejskiej i krajów Wspólnoty Energetycznej. Zgoda na dalszą ekspansję Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej będzie oznaczała, że zostaną zachowane jego wpływy w sektorze gazowym państw regionu, a co za tym idzie – wpływy polityczne Rosji.

Byłoby to sprzeczne z polityką liberalizacji i dywersyfikacji wspieraną przez Komisję Europejską. Zamiast integrować kraje europejskie i tworzyć wspólny rynek gazu, Komisja pozwoli na powstanie Europy dwóch prędkości w sektorze gazowym. Kraje Europy Zachodniej będą, dzięki przeprowadzonej już liberalizacji i dywersyfikacji, cieszyć się rozwiniętym rynkiem gazu, na którym rosyjski Gazprom jest tylko jednym z dostawców. Z kolei państwa na Wschodzie kontynentu, pomimo zmian na rynku, pozostaną pod wpływem rosyjskiego koncernu, a co za tym idzie polityki Kremla. Godząc się na kolejne rosyjskie projekty, Europa będzie działać wbrew sobie.

Być może za takim rozwojem wypadków stoi jednak inna logika. Nord Stream 2 może być ukoronowaniem polityki zapoczątkowanej przez Willy’ego Brandta i Leonida Breżniewa. Symbioza gospodarcza wytworzona między Rosją, a Niemcami mogłaby mieć na celu „ucywilizowanie” relacji między nimi. Jednak skoro po nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję wiadomo, że próby zbliżenia poprzez relacje gospodarcze zawiodły, to być może w rozwoju tej symbiozy chodzi obecnie o obronę niemiecko-rosyjskich układów personalnych i biznesowych wytworzonych w toku tej polityki? W tym kontekście nasuwają się także pytania o agenturalny wymiar wstrzemięźliwości części Europy w sprawie szkodliwego dla niej projektu Nord Stream 2. Pierwszymi ofiarami tej polityki będą kraje Europy Wschodniej, które pragną zmniejszyć zależność energetyczną od Rosji. Alternatywą może być prometeizm energetyczny.

Źródło: Eastbook.eu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s