LNG z Polski to nie kwestia życia i śmierci dla Węgier

Mateusz Morawiecki i Wiktor Orban. Fot. KPRM

Współpraca polsko-węgierska powinna wyjść ponad historyczne przysłowie o bratankach. W konkretnych sprawach możemy współpracować, ale w niektórych się nie porozumiemy. Ciężar gatunkowy naszego partnera narzuca zaś odpowiednią skalę w ocenie tych możliwości – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Orban mówi, Szijjarto działa

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził 3 stycznia Budapeszt. Podczas konferencji prasowej z udziałem premiera Wiktora Orbana powiedział, że strony rozmawiały o współpracy energetycznej, w tym o Gazociągu Polska-Słowacja, który otworzy Węgrom dostęp do terminalu LNG w Świnoujściu. – Dla nas Węgrów kwestią życia i śmierci jest to, by na Węgry tudzież z Węgier wychodziły gazociągi, za pomocą których będziemy mieli dostęp do polskiego terminala LNG i do gazu nierosyjskiego. Węgrzy i Słowacy zbudowali już swoje odcinki ( gazociągów – PAP), zachęcam polski rząd, by razem ze Słowakami zbudować odcinek polsko – słowacki (…) mamy wtedy korytarz, w którym nie będzie żadnych wpływów rosyjskich – powiedział węgierski premier podczas rozmowy z Krzysztofem Ziemcem.

http://biznesalert.pl/wegry-polska-lng/embed/#?secret=tBZxkChzi0

Rozbudowa połączeń gazowych między państwami Grupy Wyszehradzkiej a Chorwacją odbywa się w ramach unijnego programu Korytarza Północ-Południe, którego elementem jest między innymi terminal LNG w Świnoujściu. Dzięki wsparciu finansowemu z Connecting Europe Facility sięgającym 50 procent projekty składające się na Korytarz są stopniowo realizowane, ale napotkały na opóźnienia właśnie w Polsce i na Węgrzech.

Polacy zmienili harmonogram budowy Gazociągu Polska-Słowacja, który pierwotnie miał być gotowy w 2020 roku, ale ostatecznie powstanie w 21 roku. Zmianę potwierdził w rozmowie z BiznesAlert.pl przedstawiciel ministerstwa energii. Premier Węgier upomniał się zatem u Morawieckiego o przyspieszenie prac, które leżą także w interesie jego kraju. Słowa o życiu i śmierci należy uznać za element retoryczny ze względu na kontekst.

Podobny problem z gazociągiem pojawił się na granicy Węgier z Chorwacją i Rumunią. – Węgry zbudowały moce w kierunku Chorwacji i Rumuni, skąd moglibyśmy otrzymywać dodatkowe źródła dostaw. Jednak ani Chorwacja, ani Rumunia, albo jak chcecie Unia Europejska, nie przygotowały odpowiedniej infrastruktury, abyśmy mogli odbierać gaz za pomocą rewersu. Od południa Węgry są zablokowane – stwierdził Orban cytowany przez BiznesAlert.pl. Jednak interpretacje są różne. Zdaniem Rumunów to Węgrzy blokują rozwój dostaw z alternatywnych źródeł, czyli np. złoża Neptun na rumuńskich wodach terytorialnych. Węgierskie FGSZ postanowiło jedynie zwiększyć przepustowość połączenia Rumunia-Węgry z 4,4 do 5,26 mld m sześc. rocznie. Nie będzie za to odcinka do Austrii, co niweczy nadzieje Exxona i OMV na eksport rumuńskiego gazu do hubu w Baumgarten. Zrewiduje to także plany Komisji wobec złoża Neptun, które dostało już 179 mln euro dofinansowania na realizację oryginalnego planu, o czym pisałem w BiznesAlert.pl.

O tym, że Węgrzy potrafią grać cynicznie i za sloganami o życiu oraz śmierci ukrywać interesy niezgodne z racją stanu Polski może świadczyć policzek, jakiego udzielił Warszawie Budapeszt w dni szczytu Trójmorza. Minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto podpisał z prezesem Gazpromu Aleksiejem Millerem porozumienie o współpracy przy projekcie Turkish Stream. Więcej na ten temat pisał Piotr Stępiński.

Budapeszt niezmiennie wyraża poparcie dla Korytarza Południowego, czyli gazociągów ze złóż Azerbejdżanu na rynek europejski, które pozwolą na dostawy kaspijskiego surowca także do Węgier i będą stanowiły w przyszłej dekadzie alternatywę dla dostaw z Rosji. Jednakże w pierwszym etapie Gazociągu Transadriatyckiego, który ma odprowadzać surowiec Korytarza z Turcji do Grecji i Włoch, przewidziano dostawy dla firm włoskich (8 mld m sześc.) i bułgarskich (2 mld m sześc. rocznie). Dopiero po rozbudowie pojawiłyby się wolne moce, z których mogliby skorzystać Węgrzy, a ta nie jest jeszcze przesądzona. Jednak poparciem dla Turkish Stream premier Węgier podkopuje starania Europy Środkowo-Wschodniej o pozyskanie alternatywnych źródeł gazu. Uderza także w Ukrainę, bo Turkish Stream jest obliczony podobnie jak Nord Stream 2 na omijanie w przesyle tego kraju tranzytowego. Powyższe działania są niezgodne z polskim interesem.

Negatywny wydźwięk polityki Węgier wzmacnia komentarz Szijjarto dla tygodnika Figyeloe, w którym ten stwierdza, że „ze względów fizycznych i gospodarczych dostawy LNG z USA przez Polskę nie „byłyby właściwe”. To odpowiedź na propozycję prezydenta Donalda Trumpa złożoną na szczycie Trójmorza w Warszawie. Zaproponował on rozwój dostaw gazu skroplonego z USA do krajów regionu.

Polska buduje Bramę Północną, czyli Korytarz Norweski zwany Baltic Pipe i dodatkowe moce terminalu LNG w Świnoujściu po to, aby mieć możliwość zmiany struktury kontraktów na dostawy z naciskiem na zmniejszenie zależności od dostaw z Rosji. Gazem z Norwegii i innych kierunków, w tym LNG z USA, może podzielić się z sąsiadami, a według ERU Trading już zrobiła to na Ukrainie. Jednak w przypadku Węgier będzie to trudne. Zgodziły się one, aby kontrakt z Gazpromem, który kończy się w 2021 roku został zastąpiony nowa umową. Zarezerwowały także 900 mln m sześc. przepustowości swoich magazynów na potrzeby rosyjskiej firmy. Umowa o wykorzystaniu Turkish Stream pozwoli na import według różnych danych 6-9 mld m sześc. rocznie z Rosji od końca 2019 roku, jeżeli gazociąg powstanie. Węgrzy zużywają rocznie około 9 mld m sześć. Na razie import z Rosji rośnie. W pierwszych ośmiu miesiącach 2017 roku dostawy z tego kierunku do Węgier wzrosły o 26,6 procent. Pozostaje tu trochę miejsca dla dostaw z Polski, ale słowa Szijjarto o LNG z USA studzą optymizm.

– Mamy wtedy korytarz, w którym nie będzie żadnych wpływów rosyjskich – powiedział o połączeniu do polskiego gazoportu premier Wiktor Orban w TVP. Faktem jest, że bardziej zabiega on o korytarz pod całkowitą kontrolą rosyjską, czyli Turkish Stream, i nie ma z tym problemu. Być może liczy na to, że polska opinia publiczna przeoczy ten fakt. Należy się wystrzegać oceny węgierskiej polityki po sloganach wypowiadanych przez premiera Orbana.

Miej proporcje, Mocium Panie

Mimo różnic w polityce energetycznej współpraca gospodarcza Polski i Węgier zauważalnie narasta. Należy jednak trzymać się proporcji w ocenie jej perspektyw.

Produkt Krajowy Brutto naszego południowego partnera to 4,2 procent rok do roku, a po oczyszczeniu z czynników sezonowych i kalendarzowych 3,8 procent. Gospodarka przyspiesza po spowolnieniu notowanym w 2016 roku, głównie przez rozwój przemysłu. Pomogły środki unijne i wzrost konsumpcji gospodarstw domowych, a także poprawa koniunktury w Europie. W okresie styczeń-marzec 2017 roku bezrobocie na Węgrzech spadło do 4,5 procent rok do roku, czyli o 1,5 procent. Średnia płaca to 303 tysiące forintów. Według Komisji Europejskiej ten kraj zanotuje w 2017 roku wzrost gospodarczy na poziomie 3,6 procent, a rok później – 3,5 procent. OECD ocenia, że będzie to odpowiednio 3,8 i 3,4 procent. Organizacja ta twierdzi, że z powodu niższych wydatków państwowych inwestycje w ubiegłym roku spadły, lecz dzięki przyśpieszonej wypłacie środków unijnych w roku bieżącym prawdopodobnie ponownie odnotują znaczący wzrost.

Polska podpisała dotąd z Węgrami 12 umów o charakterze gospodarczym. Dotyczą arbitrażu, komunikacji samochodowej, lotniczej, współpracy sąsiedzkiej, ochrony inwestycji, unikania podwójnego opodatkowania, usług transportowych, nauki, spraw celnych i przewozów kombinowanych.

Według Głównego Urzędu Statystycznego obroty handlu Polska-Węgry w 2016 roku wyniosły 8,015 mld EUR, co oznacza wzrost o 4,6 procent w stosunku do 2015 roku. Polski eksport wyniósł 4,828 mld EUR (+1,1 procent), import – 3,186 mld EUR (+10,3 procent), a dodatnie dla Polski saldo – 1,642 mld EUR. Czy to dużo? Dla porównania w 2016 roku obroty w handlu Polska-Niemcy wzrosły o ok. 5 procent do 101 mld EUR. Eksport z Niemiec do Polski wyniósł ok. 55 mld EUR, import z Polski do Niemiec ok. 46,5 mld EUR. Oznacza to, że importujemy z Niemiec osiemnaście razy więcej niż z Węgier. Eksportujemy za Odrę ponad dziewięć razy więcej niż do kraju Świętego Stefana.

Najważniejsi partnerzy w węgierskim imporcie w 2016 roku to Niemcy (22 mld EUR, wzrost o 2,5 procent), Austria (5,3 mld EUR, spadek o 1,6 procent), Polska (4,6 mld EUR, wzrost o 2,4 procent). Jeszcze w 2015 roku Polska znajdowała się na szóstej pozycji. Ta tendencja może się utrzymać, ale należy pamiętać o odpowiedniej skali w ocenie potencjału tej współpracy.

Żadnych złudzeń, panowie

Węgry prowadzą ryzykowną politykę energetyczną, która uzależnia je od rosyjskiego gazu. Robią to ze względu na to, że prawdopodobnie negatywnie oceniają potencjał alternatyw: dostaw LNG przez Polskę i Chorwację, czy przez infrastrukturę Korytarza Południowego. Z tego powodu nie należy się spodziewać, aby rynek węgierski stał się istotnym kierunkiem dostaw gazu z Polski, jeżeli powiedzie się plan budowy Bramy Północnej. Polacy mogą razem z Węgrami walczyć o środki budżetowe z Unii Europejskiej. Jednak ze względu na ograniczone perspektywy współpracy z tym krajem, małą skalę kooperacji gospodarczej i ryzyko nadużyć wynikających z faktu, że Polska ustawiła się w roli petenta Węgier w sprawie sporu z Komisją Europejską, należy dążyć do przywrócenia tym relacjom odpowiedniej proporcji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s