Niemcy uderzają w Polskę, KE i USA za Nord Stream 2 | Europa już ogranicza dostawy ropy z Iranu

Tankowiec Sirius Star na Oceanie Indyjskim

:Kommiersant przeprowadził wywiad z prezesem Wintershalla, Mario Mehrenem. Firma jest zaangażowana finansowo w sporny projekt Nord Stream 2. Krytykuje Polskę, Komisję Europejską i USA za próby wpływania na budowę.

:Źródła agencji Reuters potwierdzają, że rozpoczął się spadek zakupów ropy w Iranie. Firmy obawiają się powrotu sankcji USA i w celu obniżenia ryzyka rezygnują z kupna irańskiego surowca.

Niemcy uderzają w Polskę, KE i USA za Nord Stream 2

Kommiersant przeprowadził wywiad z prezesem Wintershalla, Mario Mehrenem. Firma jest zaangażowana finansowo w sporny projekt Nord Stream 2. Krytykuje Polskę, Komisję Europejską i USA za próby wpływania na budowę.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Wintershall: Nie ma opóźnienia Nord Stream 2

Mehren odniósł się do zarzutów polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, jakoby model finansowania Nord Stream 2 był naruszeniem przepisów antymonopolowych Unii Europejskiej.

– Otrzymaliśmy informację, że polski regulator zgłasza zarzuty i rozpoczyna śledztwo, a obecnie próbujemy ocenić to, co do nas dotarło. Analizujemy te działania na gruncie prawnym. Nie rozumiem w jaki sposób struktura finansowa, której używamy przy Nord Stream 2 w jakikolwiek sposób może naruszyć prawo antymonopolowe gdziekolwiek na świecie – stwierdził Niemiec.

Jego zdaniem UOKiK nie wpłynie na przygotowania do budowy gazociągu z Rosji do Niemiec. – Polskie władze i spółki państwowe stale nas pozywają, ale póki co bez jakichkolwiek sukcesów – powiedział Kommiersantowi. Po aktualizacji planu finansowego Wintershall i pozostali udziałowcy mają przekazać kolejną transzę pożyczki na Nord Stream 2. Poprzednia dotarła w lutym.

Chociaż Mehren przyznał, że może dojść do opóźnienia przyznania zgód na budowę gazociągu na wodach terytorialnych Danii i Szwecji, to jego zdaniem póki co projekt jest realizowany zgodnie z terminarzem. – Nie ma powodu, by przesuwać datę uruchomienia gazociągu – podkreślił. Termin to koniec 2019 roku. Niemiec przekonywał, że na proces nie wpłyną rozmowy o minimalnym poziomie dostaw przez Ukrainę, ani prace nad rewizją dyrektywy gazowej. Ocenia jednak negatywnie tę propozycję legislacyjną.

– Z mojego punktu widzenia to katastrofa dla ochrony inwestycji w Europie. Istnienie jakiejkolwiek luki prawnej przy Nord Stream 2 to mit. Mamy krystalicznie jasne regulacje dla gazociągów lądowych i łączących kraje UE z tymi spoza Unii. Wiele projektów powstało w oparciu o te zapisy – wskazywał Mehren. Jego zdaniem nowe przepisy to próba zniechęcenia inwestorów do Nord Stream 2, której należałoby się spodziewać po bananowych republikach, a nie Unii Europejskiej.

LNG z USA to nie konkurencja?

Niemiecki menadżer powtórzył także tezę rosyjskich mediów o tym, że opór USA przeciwko projektowi wypływa z chęci sprzedaży LNG. – USA rozpoczęły bardzo agresywną wojnę handlową w wielu sferach. Dla gospodarki globalnej takie wojny nie są nigdy dobre. Jeszcze gorzej, jeśli kraj próbuje promować swój produkt na rynku z wykorzystaniem sankcji. Wydaje mi się całkiem jasne, że USA chcą sprzedać swe LNG na rynku europejskim, ale rozumieją, że nie mogą konkurować ceną z gazem z gazociągów. Z tego powodu muszą w jakiś sposób ograniczyć możliwość sprowadzania gazociągowego gazu do Europy.

Według prezesa Wintershalla w interesie Europy jest obrona więzi rosyjsko-europejskich w energetyce gazowej, a dostawy LNG z USA to nic pewnego, bo tej zimy, kiedy temperatury znacząco spadły, gaz skroplony został a rynku amerykańskim albo trafił do Azji, nie do Europy. Mehren przekonuje, że Komisja Europejska nie może nakazać klientom europejskim wyboru gazu z USA i przypomina mu to pomysł powołania europejskiej agencji do zakupu gazu zaproponowany przez byłego komisarza ds. energii Gunthera Oettingera.

Wypowiedzi Mehrena wpisują się w linię rządu niemieckiego. Minister spraw zagranicznych Heiko Maas przekonuje, że Nord Stream 2 to inwestycja prywatna, w którą nie powinni ingerować politycy, pomimo zaangażowania w projekt państwa rosyjskiego.

 

 

Europa już ogranicza dostawy ropy z Iranu

Źródła agencji Reuters potwierdzają, że rozpoczął się spadek zakupów ropy w Iranie. Firmy obawiają się powrotu sankcji USA i w celu obniżenia ryzyka rezygnują z kupna irańskiego surowca.

Reuters/Wojciech Jakóbik

USA zapowiedziały wycofanie się z porozumienia nuklearnego z Iranem i przywrócenie sankcji wobec tego kraju, które m.in. utrudnią handel ropą. Chociaż inne potęgi międzynarodowe nie zamierzają przywracać obostrzeń, groźba powrotu sankcji amerykańskich spowodowała, że rafinerie w Europie ograniczają już zakupy w Iranie.

Sankcje amerykańskie mają wrócić po 4 listopada, kiedy kończy się okres wycofywania USA z układu. Włoski Saras zarządzający przerobem 300 tysięcy baryłek ropy naftowej dziennie przyznaje, że nie może przeciwstawiać się Stanom Zjednoczonym. – Nie jest jasne co Amerykanie mogą zrobić, ale w praktyce możemy mieć problemy – mówi źródło Reutersa w firmie, która zamierza zakończyć zakupy w Iranie przed listopadem.

Spadek zakupów w Iranie może utrudnić zabiegi Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii o uratowanie porozumienia nuklearnego. Irańczycy domagają się gwarancji bezpieczeństwa dostaw ropy do Europy. Z informacji Reutersa wynika, że zakupy chcą zawiesić oprócz Sarasa także francuski Total, włoskie Eni, hiszpański Repsol i Cepsa, a także greckie Hellenic Petroleum. To większość odbiorców na Starym Kontynencie, który odpowiada za konsumpcję jednej piątej eksportu z Iranu. Sprzedaż z tego kraju sięgała w minionych miesiącach 2,5 mln baryłek dziennie. Większość dostaw trafia do Azji.

Możliwe jest wystąpienie do USA o wyłączenie spod sankcji. Jednak według informacji Reutersa o takie nie wystąpi Total. Rozważa to Cepsa. Z kolei grecki odbiorca musiał zakończyć import z Iranu przez to, że szwajcarski bank obsługujący transakcję zaprzestał współpracy z irańskimi podmiotami.

 

Czy Chiny zaatakowały USA tajną bronią?

Departament Stanu USA wycofuje z Chin kolejnych dyplomatów po tym, jak stwierdzono u nich problemy systemu nerwowego. Amerykanie podejrzewają Chiny o ataki wymierzone w ich oficjeli z użyciem nowej broni.

New York Times/Wojciech Jakóbik

Problem pojawił się po raz pierwszy w 2016 roku, kiedy pracownicy ambasady USA na Kubie i ich rodziny zaczęli odczuwać bóle głowy, nudności, problemy ze słuchem i zdolnościami poznawczymi. Skarżyli się na to, że słyszą dziwne dźwięki. Podejrzenia spowodowały wyrzucenie części kubańskich dyplomatów z USA, ale po pojawieniu się podobnych incydentów w chińskim Guangzhou, Amerykanie mają nowego podejrzanego.

Problemy pojawiły się u tych pracowników, którzy mieszkali w apartamencie w sąsiedztwie obywateli Chin.

Z konsulatu amerykańskiego w tym mieście ewakuowano szereg dyplomatów, którzy są teraz badani w ośrodkach Departamentu Stanu. Incydenty z dziwnymi dźwiękami powodującymi problemy zdrowotne dołożą się do listy problemów w relacjach amerykańsko-chińskich. Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia podejrzeń względem Chin.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s