Sankcje wobec Nord Stream 2 póki co bez perspektyw

Nord Stream. Grafika: Gazprom

W senacie USA pojawiła się kolejna regulacja, która może wprowadzić sankcje wobec Nord Stream 2. Czy tym razem zostanie przyjęta? – zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Źródła Reutersa i Bloomberga przekonują, że inicjatywa Jeanne Shaheen i Teda Cruza opisywana w BiznesAlert.pl może wprowadzić sankcje finansowe i na podróże wobec firm oraz osób zaangażowanych w projekt Nord Stream 2.

Według informacji podanych przez ukraiński Naftogaz ta regulacja uderzyłaby w rosyjski Gazprom, do którego należy Nord Stream 2 AG odpowiedzialna za budowę, a nie partnerów finansowych z Europy Zachodniej: BASF/Wintershall, E.on/Uniper, Shell, OMV i Engie. – Sankcje z dokumentu nie mają uderzyć w firmy z Unii Europejskiej i są w pełni zgodne z duchem współpracy transatlantyckiej – przekonuje firma. Podkreśla, że dotknęłyby one tylko firm kluczowych dla konstrukcji gazociągu. Być może chodzi o szwajcarski Allseas odpowiedzialny za układanie rur.

Do wprowadzenia sankcji potrzebna jest jednak zgoda Senatu, Izby Reprezentantów i podpis prezydenta Donalda Trumpa. Naftogaz wysłał delegację do Waszyngtonu, aby przekonać administrację do przeforsowania ustawy. Jednak obecne działania administracji sugerują coś odwrotnego. Propozycja pojawiła się w koincydencji z wizytą sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo w Soczi, gdzie rozmawiał ze swoim odpowiednikiem, ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem. Według rosyjskiego urzędnika strony zgodziły się wznowić kanały komunikacji, które zostały zamrożone po oskarżeniu Rosjan o ingerencję w wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Do przełomu mogło dojść dzięki rozmowie telefonicznej Donald Trump-Władimir Putin dokonanej w ostatnim czasie.

Prezydenci Trump i Putin mają się spotkać w kuluarach szczytu G20 w Japonii zaplanowanym na czerwiec. Informacje ze spotkania Pompeo z Ławrowem wywołały falę komentarzy w rosyjskich mediach sugerujących bliski reset w relacjach dwustronnych. W tym kontekście kolejna propozycja sankcji USA wobec Nord Stream 2 jawi się bardziej jako karta przetargowa podsunięta przez kongresmenów prezydentowi albo kolejna próba wywarcia na niego presji, aby nie był nazbyt spolegliwy w kontaktach z Rosjanami.

Chociaż kolejna propozycja sankcji wobec Nord Stream 2 pozwoliłaby uniknąć większości negatywnych konsekwencji dla relacji transatlantyckich, to perspektywa ich wprowadzenia oddali się, jeżeli Amerykanie faktycznie zainwestują we wznowienie relacji dwustronnych z Rosjanami. Z tego względu krajom jak Polska pozostaje lobbowanie za rozwiązaniami jednoznacznie pozytywnymi, jak rozwój importu LNG z USA po dobrej cenie. Zajmują się tym m.in. polskie spółki gazowe, czego dowodem mogą być liczne komunikaty na ten temat w maju 2019 roku. Mimo to, warto – już kanonicznie – zastrzec, że nieprzewidywalność Donalda Trumpa może sprawić niespodziankę analitykom, a sankcje wobec Nord Stream 2 mogą jednak zostać wdrożone, jeżeli prezydent USA nagle zmieni nastawienie do Rosji, jak to bywało w przeszłości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s