Polska i Ukraina mogą razem zarabiać na LNG z USA

Tankowiec LNG. Fot.: Flickr
Tankowiec LNG. Fot.: Flickr

Ukraina przygotowuje się na sezon grzewczy i zakłada z góry problemy z dostawami gazu z Rosji. W przyszłości może zarabiać z Polską na reeksporcie LNG i sprzedaży w Unii Europejskiej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kryzys gazowy to scenariusz bazowy

Rozmowy trójstronne Komisja Europejska-Ukraina-Rosja o przyszłości dostaw gazu przez Ukrainę są zaplanowane na 28 października. Można się spodziewać, że Gazprom będzie je opóźniać do czasu uruchomienia gazociągu Nord Stream 2, który pozwoliłby mu teoretycznie ominąć Ukrainę przy dostawach gazu do Unii Europejskiej. Ten wyścig z czasem opisywany w BiznesAlert.pl będzie trwał co najmniej do końca roku, kiedy dojdzie do podpisania kontraktu długoterminowego lub tymczasowego, gwarantującego dostawy przez Ukrainę trwale lub nie, w zależności od rozwoju wypadków.

Naftogaz informuje nasz portal, że zebrał w magazynach gazu 20,5 mld m sześc., czyli o 4,2 mld m sześc. więcej niż rok temu. – Z naszych kalkulacji wynika, że ta ilość wystarczy, aby zapewnić dostawy konsumentom na Ukrainie nawet, jeśli Rosja zakłóci przesył w pierwszym kwartale 2020 roku. Zapewniliśmy także dostawy dodatkowego wolumenu fizycznego w pierwszym kwartale, które zostaną dostarczone nawet, jeśli gaz rosyjski nie będzie docierał do Unii Europejskiej przez Ukrainę – zapewnia Aliona Osmołowska, rzeczniczka Naftogazu. Ukraiński koncern uznaje problemy z dostawami za „scenariusz bazowy”, a na jego realizację mają wskazywać znaczne zapasy gazu w europejskich magazynach zebrane przez Gazprom i traderów rosyjskich. – Ci sami ludzie mają kurki z gazem w rękach i nadwyżki zapasów w magazynach europejskich. Obawiamy się, że pokusa wywołania kryzysu gazowego może być zbyt wielka – mówi Osmołowska.

Rezerwa letnia na zimową wyprzedaż

Z drugiej strony istnieje kontrakt, na mocy którego Naftogaz mógłby teoretycznie wznowić dostawy od Gazpromu. Rzecznik Naftogazu przypomina, że niezależni odbiorcy na Ukrainie mogą działać według własnego uznania, ale jej firma ma kontrakt zobowiązujący ją do zakupu czterech mld m sześć. gazu ziemnego z Rosji rocznie po cenie z hubu gazowego w Niemczech. Kiedy jednak Naftogaz dokonał przedpłaty w lutym 2018 roku, w marcu okazało się, że gaz nie został dostarczony. Gazprom tłumaczył się rekordowymi mrozami tzw. Bestii ze Wschodu. – Nie ważne, czy była to decyzja polityczna przywództwa rosyjskiego, czy nie, Gazprom nie zrealizował swych zobowiązań kontraktowych – kwituje rzeczniczka. Jej zdaniem w celu powrotu na rynek ukraiński rosyjski koncern będzie musiał konkurować z innymi dostawcami i zapracować na przywrócenie reputacji.

Tymczasem sytuacja na rynku ukraińskim uległa istotnej zmianie. PGNiG zarezerwował moc tamtejszych magazynów gazu. Naftogaz odmawia komentarza na temat konkretnych dostawców, ale „jest dumny z faktu, że kolejne firmy zagraniczne składują gaz w magazynach ukraińskich”. To szansa na zarobek dzięki tanim zakupom w 2019 roku i sprzedaży po wyższych cenach zimą 2019/20. – Tego lata Europa cieszyła się przypływem taniego LNG. Giełdy futures wskazują, że zimą ceny gazu na rynku mogą wzrosnąć o 40-50 procent w stosunku do letnich. Jeżeli ten trend rynkowy powtórzy się w następnych latach, Ukraina i Polska będą miały wyjątkową szansę umożliwić Europejczykom płacenie mniej za gaz zimą – oceniła Osmołowska. Mówi w tym kontekście o dostawach LNG z Polski składowanych na Ukrainie latem i sprzedawanych zimą. – Ukraińska infrastruktura jest gotowa do przyjęcia nawet 5,3 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie z Polski od 1 stycznia 2020 roku. Istnieje jednak wąskie gardło na odcinku Tworzeń-Pogórska Wola w polskim systemie przesyłowym. Projekt rozbudowy ma zostać ukończony w 2021 roku. Ponadto, strona polska jest może zechcieć zwiększyć przepustowość jej terminala LNG, bo część tamtejszego gazu będzie potrzebna do realizacji zapotrzebowania polskiego – powiedziała rzeczniczka Naftogazu, odnosząc się do wyzwania opisanego już w BiznesAlert.pl.

– Ukraina jest gotowa zaoferować do 10 mld m sześc. wolnej przepustowości w celu stworzenia letniej rezerwy na sprzedaż w Unii Europejskiej zimą – tłumaczy nasza rozmówczyni. W razie ustabilizowania sytuacji na Ukrainie i utrzymania się korzystnych warunków rynkowych, to znaczy regularnego spadku cen LNG w Europie latem i podwyżki zimą, polsko-ukraińska współpraca gazowa przy wykorzystaniu magazynów gazu nad Dnieprem może przyczynić się do wzrostu sprzedaży gazu skroplonego ze Świnoujścia nie tylko na Ukrainę, ale także do klientów w Unii Europejskiej zainteresowanych rabatem możliwym dzięki rezerwie letniej. To rozwiązanie pozwalające ominąć fakt, że polskie magazyny gazu mają przepustowość 2,7 mld m sześc. i nie pozwalają na wykorzystanie ich do podobnej gry rynkowej, bo służą głównie gromadzeniu zapasów na wypadek kryzysu dostaw.

Hub gazowy

Wygląda na to, że układ Polska-Ukraina-USA o dostawach gazu skroplonego może doprowadzić do realizacji innego projektu, na który w przeszłości liczyły Kijów i Warszawa, czyli budowy hubu gazowego z wykorzystaniem gazu docierającego na terytorium polskie projektami Bramy Północnej oraz infrastruktury magazynowej oraz przesyłowej nad Dnieprem. Jeżeli Gazprom nie zdoła zdestabilizować Ukrainy, co w istotnym stopniu zależy od zaangażowania Unii Europejskiej w rozmowy trójstronne oraz te o przyszłości projektu Nord Stream 2, ten plan może zostać zrealizowany z powodzeniem. Do rozstrzygnięcia pozostaje, czy Europejczycy będą chcieli wykorzystać moce magazynowe na Ukrainie. Kijów wciąż liczy na zaangażowanie kapitałowe Zachodu w tamtejszą infrastrukturę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s