Nowa formuła Gazpromu z Bułgarii rzuci wyzwanie LNG z USA | Rosjanie nie boją się koronawirusa. Nie chcą zwiększać ambicji porozumienia naftowego

Budowa Turkish Stream. Fot.: Gazprom
Budowa Turkish Stream. Fot.: Gazprom

:Rosyjski Gazprom może zastosować formułę cenową uzależnioną od cen na europejskich hubach gazowych. Taki indeks ma być uwzględniony w jednym z kontraktów na dostawy LNG z USA do Polski, więc Rosjanie mogą chcieć z jego pomocą rzucić wyzwanie nowej konkurencji.

:Kommiersant ustalił, że żadna firma rosyjska nie opowiada się za dodatkowymi cięciami wydobycia ropy rozważanymi w ramach porozumienia naftowego. Rosnieft opowiada się za wyjściem z układu.

:Analizy Deutsche Banku sugerują, że cel osiągnięcia neutralności klimatycznej Unii Europejskiej do 2050 roku jest niemożliwy do zrealizowania.

Nowa formuła Gazpromu z Bułgarii rzuci wyzwanie LNG z USA

Rosyjski Gazprom może zastosować formułę cenową uzależnioną od cen na europejskich hubach gazowych. Taki indeks ma być uwzględniony w jednym z kontraktów na dostawy LNG z USA do Polski, więc Rosjanie mogą chcieć z jego pomocą rzucić wyzwanie nowej konkurencji.

Kommiersant/ICIS/Wojciech Jakóbik              

 

Kommiersant dowiedział się, że nowy kontrakt na dostawy gazu do Bułgarii z Rosji może zawierać indeks giełd europejskich zamiast cen ropy naftowej. Pomimo spadającej ceny baryłki indeks do niej powoduje, że dany kontrakt jest mniej konkurencyjny do alternatyw uzależnionych od cen na giełdach europejskich. Przykładem może być polski kontrakt jamalski rzutujący na wyniki finansowe PGNiG.

Zmiana formuły ma sprawić, że cena dostaw gazu do Bułgarii spadnie nawet o 50 procent do 140 dolarów za 1000 m sześc. Będzie skutkiem negocjacji z Sofią, które według źródeł Kommiersanta w Bułgargazie mogą zakończyć się do końca lutego. Gazeta sugeruje, że indeksem mogłaby być holenderska giełda TTF. Podobny punkt odniesienia ma znajdować się w kontrakcie PGNiG-Cheniere, przez co polska spółka może utrzymywać, że jest konkurencyjny do oferty Gazpromu.

Rewizja kontraktu w Bułgarii odbywa się wskutek śledztwa antymonopolowego Komisji Europejskiej, która ustaliła, że Gazprom nadużywał pozycji dominującej na rynku Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polsce oraz Bułgarii, między innymi poprzez indeksację kontraktów do ceny ropy naftowej. Kraje te mają więc prawo domagać się zmian. Kommiersant dowiedział się w Bułgargazie, że płaci on obecnie około 265 dolarów za 1000 m sześc. Średnia cena dostaw Gazpromu do Europy to obecnie 203 dolary za tę samą ilość. W pierwszych trzech kwartałach 2019 roku ta cena była wyższa średnio dwa razy od ceny w hubach gazowych w Niemczech i Holandii. Polska nie zdecydowała się na renegocjację warunków kontraktu jamalskiego, który kończy się w 2022 roku. Gazprom będzie mógł zaoferować nowy kontrakt, który prawdopodobnie będzie przypominał ofertę dla Bułgarii i nie będzie zawierał zapisów kwestionowanych przez Komisję Europejską, jak indeksacja do ropy.

Udział kontraktów z indeksacją do hubów gazowych w portfolio Gazpromu wynosi obecnie 56,7 procent, a indeksowanych do ropy – 16,5 procent. To zmiana w stosunku do przeszłości, w której dominowały kontrakty uzależnione od ceny baryłki. Nowe kontrakty Gazpromu z formułą bułgarską to wyzwanie dla dostaw LNG przez Grecję oraz z Azerbejdżanu przez Korytarz Południowy do tego kraju. Analogiczna oferta może być także wyzwaniem dla dostaw LNG do Polski, między innymi ze Stanów Zjednoczonych. To nowa konkurencja Gazpromu w Europie, której oferta jest konkurencyjna dzięki spowolnieniu wzrostu zapotrzebowania w Azji, wzrostowi podaży i ciepłej zimie. Te czynniki spowodowały, że ceny dostaw gazu skroplonego są rekordowo niskie i według informacji BiznesAlert.pl można je szacować na około 200 dolarów za 1000 m sześc.. Według ICIS import LNG do Europy wyniósł w 2019 roku 76 mln ton z rekordowymi 2 mln ton w grudniu.

 

Rosjanie nie boją się koronawirusa. Nie chcą zwiększać ambicji porozumienia naftowego

Kommiersant ustalił, że żadna firma rosyjska nie opowiada się za dodatkowymi cięciami wydobycia ropy rozważanymi w ramach porozumienia naftowego. Rosnieft opowiada się za wyjściem z układu.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

 

Gazeta dotarła do ustaleń spotkania firm rosyhskich z ministerstwem energii. Firmy miały poprzeć w jego trakcie przedłużenie porozumienia w obecnym kształcie, który zakłada cięcia o 1,2 mln baryłek dziennie i opowiedziały się przeciwko dodatkowym cięciom o 600 tysięcy baryłek proponowanym przez komitet techniczny OPEC. Rosnieft miał opowiedzieć się za opuszczeniem układu. Firma argumentuje, że cięcia podkopują jej konkurencyjność wobec rosnącej konkurencji, np. z USA, a także proces zastępowalności złóż kluczowy dla utrzymania przypływu petrodolarów do budżetu.

Źródła Kommiersanta przekonują, że argument o wpływie koronawirusa na dodatkowy spadek cen ropy wygaśnie wraz z oddziaływaniem tego czynnika, który ma mieć charakter krótkoterminowy. Jednakże stanowisko ministerstwa energii może być odmienne od tego, które prezentują spółki. Decyzja o przyszłości porozumienia naftowego ma zapaść na spotkaniu grupy OPEC+ (kraje kartelu OPEC i dwunastu producentów spoza niego, jak Rosja) w marcu.

 

Deutsche Bank: Neutralność klimatyczna do 2050 roku to iluzja

Analizy Deutsche Banku sugerują, że cel osiągnięcia neutralności klimatycznej Unii Europejskiej do 2050 roku jest niemożliwy do zrealizowania.

Deutsche Welle/Wojciech Jakóbik

 

Deutsche Welle rozmawia z Ericiem Heymannem, który tłumaczy tę tezę banku. Jego zdaniem rozwój gospodarczy jest nadal powiązany z rosnąca konsumpcją energii. Bank ustalił, że większość gospodarek grupy G20 pozostaje intensywna węglowo, to znaczy ich rozwój wiąże się ze wzrostem zużycia energii oraz towarzyszącej jej emisji dwutlenku węgla, gazu cieplarnianego, którego emisja w Unii Europejskiej ma mieć neutralny wpływ na środowisko zgodnie z celem neutralności klimatycznej do 2050 roku. Polska negocjuje warunki poparcia tego celu do czerwca 2020 roku. Jednak emisje pochodzą nie tylko z energetyki, ale z produkcji w ogóle.

Heymann przypomina, że to Francja jest najbliżej celu neutralności klimatycznej przez duży udział atomu w miksie energetycznym. Jednak nawet ona jest daleko od realizacji tego celu. – Z obecnej perspektywy neutralność klimatyczna nie jest możliwa bez masywnych przemian w nawykach produkcji i konsumpcji, które trudno będzie osiągnąć w demokracjach. Jesteśmy dopiero na początku debaty o kosztach ochrony klimatu, która zaczyna być wykorzystywana przez różne siły polityczne. Z tego względu, biorąc pod uwagę dostępne dziś technologie i obecny poziom konsumpcji, neutralność klimatyczna jest iluzją – konkluduje analityk Deutsche Banku w oparciu o analizy tej instytucji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s