Nowe sankcje USA wobec Nord Stream 2 czy Gazpromu?

Nord Stream. Grafika: Gazprom

Amerykanie grożą sankcjami USA mającymi zablokować projekt Nord Stream 2. Mogą one uderzyć w dostawy gazu przez sporny gazociąg, ale prawdziwym szokiem byłoby objęcie obostrzeniami samego Gazpromu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Nowe sankcje USA na horyzoncie

Senatorzy USA mają przygotowywać nową regulację, która dotknie sporny gazociąg Nord Stream 2, jeżeli Rosjanie wrócą na budowę na wodach duńskich. Będzie to możliwe po wydaniu zgody przez Duńską Agencję Energii, która wciąż czeka na dokumenty opisujące plany Rosjan. Te pozostają nieznane i może być to sposób na utrudnienie Amerykanom projektowania sankcji.

Ustępujący ambasador USA w Niemczech Richard Grenell sugerował w przeszłości, że nowe sankcje amerykańskie mogłyby dotknąć firmy importujące gaz przez Nord Stream 2. Analityk rosyjski Igor Juszkow z Narodowego Funduszu Bezpieczeństwa Energetycznego twierdzi, że taki scenariusz uprawdopodabnia fakt, że sporny gazociąg ma zostać podporządkowany trzeciemu pakietowi energetycznemu Unii Europejskiej dzięki dyrektywie gazowej, którego regulacje sprawią, że dane na temat użytkowników gazociągu staną się przejrzyste. Również możliwość sprzedaży gazu na wejściu do Nord Stream 2 w celu spełnienia wymogów wolnego dostępu do infrastruktury sprawiłby, że gaz znajdzie się pod kontrolą klientów Gazpromu jeszcze na Bałtyku. Sankcje amerykańskie mogłyby uderzyć w import tym szlakiem, jeżeli faktycznie mierzyłyby w firmy współpracujące z Gazpromem. Mogłyby także uderzyć w nowego operatora Nord Stream 2 AG, szczególnie gdyby został nim Gascade z udziałami firmy z Petersburga.

Uderzenie w Nord Stream 2 czy Gazprom?

Jednakże w dyskusji medialnej na temat kolejnych sankcji USA pojawił się także inny pomysł. Financial Times pisze piórem Henry’ego Foya o możliwości wprowadzenia sankcji względem samego Gazpromu, który zapewnia jedną trzecią gazu na rynek europejski. Takie rozwiązanie oznaczałoby problemy ze współpracą z tą firmą na skalę całego kontynentu i mogłoby wpłynąć negatywnie na realizację kontraktów długoterminowych tej firmy, na przykład kontrakt jamalski PGNiG obowiązujący do 2022 roku. Ten trudny do wyobrażenia scenariusz mógłby doprowadzić do całkowitego przestawienia szlaków dostaw w Europie, bo dotychczasowi klienci Gazpromu musieliby sięgnąć po alternatywy. Do rozstrzygnięcia byłby los krajów najbardziej zależnych od dostaw z tego kierunku, jak Bułgaria, która czerpie większość gazu od Rosjan.

Warto jednak brać poprawkę na słowa ustępującego ambasadora USA w Niemczech i skupić się na propozycjach senackich, które do tej pory w licznych odsłonach nie zakładały sankcji wobec Gazpromu bezpośrednio. Bardziej prawdopodobny pozostaje scenariusz, w którym sankcje uniemożliwiają dostawy przez Nord Stream 2 nawet, jeżeli uda się dokończyć jego budowę do końca 2020 roku lub pierwszego kwartału 2021 roku. Rosjanie już oswajają się z tą myślą, bo media rosyjskie publikują już treści, że spadek zapotrzebowania na gaz oznacza, że Nord Stream 2 może jeszcze poczekać. Jednakże uniemożliwienie dostaw przez ten gazociąg byłoby ciosem w rentowność zmniejszającym szansę na zwrot z pożyczek udzielonych temu projektowi przez firmy zachodnie. Opóźnienie Nord Stream 2 nie może działać na korzyść projektu ani Gazpromu biorącego za niego obecnie całkowitą odpowiedzialność. Nowe problemy tego megaprojektu uderzyłyby w niego w połączeniu z coraz gorszymi wynikami eksportu.

Samotność kosztuje

Chociaż rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekonuje, że Nord Stream 2 powstanie bez względu na sankcje USA, które uznaje za dyskryminację, to Rosjanie zdają się traktować poważnie scenariusz nowych obostrzeń. Rada dyrektorów Gazpromu spotka się 11 czerwca, by omówić plan działania w odpowiedzi na sankcje zachodnie względem całej grupy, a więc także Gazprom Nieftu objętego sankcjami za nielegalną aneksję Krymu przez Rosję oraz prowadzoną przez nią operację wojskową na wschodzie Ukrainy. Jednak spotkanie ma dotyczyć działań w latach 2018-2021, czyli także przyszłości. Gazprom zamierza kontynuować substytucję importu, mającą uniezależnić go od sprzętu i pomocy technicznej firm zachodnich. Póki co ten proces nie zachodzi efektywnie, czego dowodzą problemy kolejnego megaprojektu, czyli gazociągu Siła Syberii do Chin. Substytucja na tej magistrali skończyła się zepsuciem części złoża Czajanda i zaniżeniem standardów technicznych. Rosjanie sami przyznają, że nie są w stanie trzymać odpowiedniego poziomu bez wsparcia gigantów zachodnich jak amerykański Schlumberger i inni.

Gazprom będzie prawdopodobnie próbował dokończyć Nord Stream 2 samotnie. Sankcje względem niego byłyby uderzeniem w Rosjan, ale także część ich klientów w Europie. Nie wiadomo, czy administracja Donalda Trumpa zdecydowałaby się na tak daleko idący ruch. Uderzenie w dostawy przez Nord Stream 2 jest bardziej prawdopodobne i Amerykanie mogą zastosować różne rozwiązania służące realizacji tego celu. Czas pokaże, czy groźby Waszyngtonu się sprawdzą. Kiedy potwierdziły się pod koniec 2019 roku, uniemożliwiły ukończenie Nord Stream 2 i faktycznie opóźniły go o co najmniej rok.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s