Ruszają negocjacje USA-Niemcy o Nord Stream 2. Prasa ostrzega: „Gaz to narkotyk”

Niemiecka kanclerz Angela Merkel wysłała do USA zespół negocjacyjny wysokiego szczebla w celu przeprowadzenia rozmów o spornym projekcie Nord Stream 2. Tymczasem Suddeutsche Zeitung publikuje komentarz ostrzegający przed uzależnieniem od gazu z Rosji.

W zespole znalazł się doradca do spraw polityki zagranicznej Jan Hecker oraz do spraw ekonomii Lars-Hendrik Roeller, którzy będą rozmawiać z doradcą bezpieczeństwa narodowego Jackiem Sullivanem oraz specjalistką do spraw handlu Katherine Tai.

Wcześniej Amerykanie nie zdecydowali się na wdrożenie nowych sankcji wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga, zawieszając je do czasu rozstrzygnięcia sporu w tej sprawie. Budowa gazociągu postępuje i ma się zakończyć z końcem września 2021 roku. Spór o gazociąg Nord Stream 2 ma różne wymiary: polityczny, prawny, ekonomiczny i środowiskowy. Niemcy planują zrekompensować Ukrainie fakt, że nowy gazociąg pozwoli omijać ją przy dostawach gazu rosyjskiego do Europy poprzez inwestycje. Są jednak argumenty środowiskowe podnoszone już w mediach niemieckich przeciwko Nord Stream 2.

Suddeutsche Zeitung ostrzega, że „gaz ziemny to narkotyk”. – Z perspektywy klimatu Nord Stream 2 to projekt-katastrofa. Jeśli rząd federalny bierze na poważnie swe cele klimatyczne, musi zacząć się żegnać z gazem ziemnym – pisze Christoph von Eichhorn. Jego zdaniem ten projekt jest niezgodny z polityką klimatyczną Niemiec i Unii Europejskiej, ponieważ ma dostarczać gaz przez kolejne dekady, a neutralność klimatyczna będzie możliwa do osiągnięcia w 2050 roku, jeśli błękitne paliwo zniknie z energetyki za około 20 lat. Przypomina on o emisjach metanu mających 87 razy większe oddziaływanie na klimat niż CO2, których epicentrum globalne znajduje się w Rosji. Zdaniem Eichhorna wodór z Nord Stream 2 będzie konkurencją dla tego paliwa ze źródeł odnawialnych w Europie i będzie hamował wsparcie ich rozwoju.

Bloomberg/Suddeutsche Zeitung/Wojciech Jakóbik

Rusza proces w sprawie afery szpiegowskiej Huawei

Reuters informuje o rozpoczęciu procesu w sprawie szpiegostwa na rzecz Chin byłego pracownika Huawei w Polsce oraz polskiego pracownika naukowego z Wojskowej Akademii Technicznej.

Dwójka ludzi została zatrzymana w styczniu 2019 roku z podejrzeniem szpiegostwa na rzecz Chin. Teraz rusza proces, który ma istotne znaczenie w dyskusji o bezpieczeństwie rozwoju sieci 5G, w którym chciałyby wziąć udział firmy chińskie jak Huawei objęta sankcjami USA.

Prokuratura w Polsce oskarża Wanga Weijinga jakoby pod przykrywką pracy w Huawei przez siedem lat szpiegował na rzecz Chin próbując wpłynąć na decyzje rządu polskiego oraz miał zwerbować byłego oficera Agencji Wywiadu Piotra D. pracującego na WAT w celu pozyskania informacji o najlepszym sposobie wpłynięcia na Warszawę. Obaj oskarżeni odrzucają te zarzuty.

Rząd polski nie zdecydował się na dopuszczenie Huawei do budowy sieci 5G proponując szkic prawa, które dopuszcza tylko firmy możliwe do zaakceptowania ze względu na politykę bezpieczeństwa narodowego. Taka formuła oznacza, że Chińczycy prawdopodobnie nie zostaną dopuszczeni do ewentualnego przetargu.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Raport: Iran mataczy w sprawie atomu? Sygnał w sprawie porozumienia naftowego

Nowe ustalenia w sprawie irańskiego programu jądrowego mogą zahamować rozmowy o porozumieniu nuklearnym i opóźnić ewentualny powrót Iranu na rynek ropy w dniu rozmów OPEC+ o porozumieniu naftowym.

Iran nie był w stanie wytłumaczyć śladów uranu w kilku obszarach na jego terytorium niezgłoszonych Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Ten fakt może utrudnić dalsze rozmowy o porozumieniu nuklearnym i zniesieniu sankcji wobec tego kraju.

Reuters dotarł do raportu MAEA przygotowanego dla rady dyrektorów, w której znajdują się przedstawiciele 35 państw nuklearnych, w którym pojawia się krytyka Iranu za to, że nie przedstawił wyjaśnienia skąd wzięły się cząstki materiałów radioaktywnych w strefach, które nie zostały zgłoszone inspektorom MAEA.

To uderzenie w rozmowy o powrocie do porozumienia nuklearnego JCPOA prowadzonych obecnie przez Francję, Niemcy i Wielką Brytanię. USA rozważają powrót do tego układu po opuszczeniu go w 2018 roku, ale złe wieści z Teheranu mogą je odwieść od tego planu. MAEA ostrzega w raporcie, że jej ustalenia podważają wiarygodność zapewnień Iranu o cywilnym charakterze jego programu jądrowego.

Los Iranu będzie miał znaczenie między innymi dla rynku ropy. Ten kraj pragnie jak najszybciej zmaksymalizować eksport baryłek po ewentualnym zniesieniu sankcji, wywierając presję na spadek cen na stacjach na całym świecie. Irańczycy są także stroną porozumienia nuklearnego OPEC+ w sprawie którego rozmowy toczą się równolegle w Wiedniu. Pierwszego czerwca państwa układu mają zdecydować o dalszej polityce wydobywczej po lipcu 2021 roku.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Gigant naftowy z Francji zmienia oblicze i stawia na OZE oraz wodór

Francuski Total zmieni nazwę na TotalEnergies i będzie inwestował w Odnawialne Źródła Energii oraz wodór.

Udziałowcy Total zgodzili się na zmianę nazwy. 55 procent jego sprzedaży w 2019 roku stanowiły węglowodory, ale zamierza zmniejszyć ich udział do 35 procent w 2030 roku. Zainwestuje 60 mld dolarów w energetykę odnawialną, bo chce być wśród pięciu największych graczy tego sektora do końca dekady.

Część strategii Totala zakłada wykorzystanie LNG z Rosji oraz Mozambiku. Oferuje offset klimatyczny dostaw gazu skroplonego rekompensując emisje CO2 towarzyszące jego produkcji oraz transportowi poprzez sadzenie lasów w Kongo. Zamierza jednak również inwestować w zielony wodór pozyskiwany z pomocą źródeł odnawialnych.

PV-Magazine/Wojciech Jakóbik

Niemcy mogą zazielenić energetykę do 2030 roku. Musieliby wydać miliardy, które by się zwróciły

Niemiecki think tank Energy Watch Group (EWG) przekazała gazecie Der Spiegel dane, które przekonują o możliwości zapewnienia Niemcom stu procent energii ze źródeł odnawialnych już w 2030 roku, ale tylko przy masowych inwestycjach w OZE. Te jednak zwrócą się w niższych kosztach importu ropy i gazu.

Największe wyzwanie energetyki odnawialnej to stabilizacja dostaw, które są nieregularne. Potrzebne są do tego magazyny energii oraz większa elastyczność sieci przesyłowej wymagające nadal badań i miliardowych inwestycji. Jednakże EWG twierdzi, że Niemcy mogłyby realizować sto procent zapotrzebowania na energię ze źródeł odnawialnych (OZE) a nawet rozwinąć dostawy ciepła odnawialnego.

Zdaniem autorów badania, czyli trójki naukowców z Uniwersytetu Technicznego w Monachium najważniejszym narzędziem realizacji tego celu ma być rozwój lądowej energetyki wiatrowej na południu kraju poprzez zastosowanie specjalnych turbin na wzgórzach. Trzy scenariusze przedstawiają możliwy rozwój wypadków przy nikłym, umiarkowanym i znacznym rozwoju lądowych farm wiatrowych w Niemczech. Scenariusz najbardziej optymistyczny zakłada budowę 37 GW energetyki tego typu. Rozwój wiatraków na południu zmniejszy wydatki na sieć przesyłową niezbędną obecnie do doprowadzania energii z wiatru z północy. Jednak w celu osiągnięcia 100 procent OZE w miksie energetycznym Niemcy musiałyby zbudować 120 GW energetyki słonecznej do 2030 roku. W scenariuszu najbardziej optymistycznym należałoby zapewnić moc magazynów energii w wysokości około 20 TWh, w mniej optymistycznym o połowę więcej.

Naukowcy ocenili, że Niemcy będą w stanie zapewnić 80 procent energii ze źródeł odnawialnych w 2030 roku. Takie rozwiązanie utrzyma koszt zapewnienia energii na poziomie 155 mld euro rocznie, czyli taki, jak w 2018 roku pomimo nowych inwestycji, które jednak zostaną zrównoważone przez spadek kosztów importu ropy i gazu. 100 procent OZE w miksie jest możliwe, ale tylko przy dwudziestokrotnym przyspieszeniu rozbudowy takich źródeł w Niemczech.

Der Spiegel/Wojciech Jakóbik

Nowe sankcje wobec Białorusi mogą uderzyć w sektor naftowy

Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej rozmawiali o sankcjach wobec Białorusi za porwanie samolotu Ryanair z opozycjonistą na pokładzie. Nowe ograniczenia mają uderzyć między innymi w sektor ropy naftowej.

Przedstawiciele państw unijnych spotkali się w Lizbonie i prezentowali różne pomysły sankcji wobec Białorusi. Reuters podaje, że Luksemburg proponował ograniczenie importu potasu, bo Białoruś jest ważnym producentem tego surowca (20 procent światowej produkcji). Litwa proponowała sankcje wobec sektora naftowego, a Niemcy wobec finansowego. Póki co został wdrożony zakaz używania białoruskiej przestrzeni powietrznej przez linie lotnicze z Unii oraz unijnej przez samoloty z Białorusi.

Nowe sankcje wobec Białorusi mają zostać uzgodnione 21 czerwca podczas następnego spotkania ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej w Luksemburgu. Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas zadeklarował, że Unia Europejska nie może porzucić sankcji wobec Białorusi dopóki nie dojdzie do zwolnienia ponad 400 więźniów politycznych.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Luka wytwórcza energetyki rośnie. W trzeciej dekadzie nie będzie niczego?

Luka wytwórcza energetyki rośnie. W trzeciej dekadzie nie będzie niczego?

– Polska ma za mało elektrowni i buduje zbyt wolno nowe. Może się okazać, że w energetyce lat dwudziestych „nie będzie niczego”, co uchroni ją przed wzrostem importu energii i gazu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Luka wytwórcza rośnie

Urząd Regulacji Energetyki oszacował, że potencjał wytwórczy energii elektrycznej w Polsce będzie w 2034 roku o 11 procent mniejszy niż w 2020 roku, czyli o 4,6 GW. Nowe moce mają pochodzić z sektora morskiej energetyki wiatrowej (4,8 GW), gazu ziemnego (4,4 GW) oraz fotowoltaiki (2,8 GW). W tym samym czasie zniknie 18,8 GW, głównie elektrowni opalanych węglem kamiennym i brunatnym. Zwraca uwagę fakt, że URE nie bierze pod uwagę elektrowni jądrowych, z których pierwsza miałaby stanąć jeszcze w 2033 roku osiągając moc 1-1,5 GW w zależności od wybranej technologii. Gdyby pierwotne plany budowy energetyki jądrowej się powiodły, Polska miałaby kilka GW dyspozycyjnej mocy zeroemisyjnej jeszcze w latach dwudziestych, kiedy byłaby istotnie potrzebna.

Takich jednostek będzie najbardziej brakowało. – Wytwórcy energii elektrycznej zaplanowali zwiększenie udziału źródeł niesterowalnych przy jednoczesnym zmniejszeniu mocy źródeł sterowalnych i wysoko dyspozycyjnych. Oznacza to, że biorąc pod uwagę korekcyjny współczynnik dyspozycyjności zmniejszenie mocy dyspozycyjnej w systemie energetycznym może wynieść nawet 31 procent (10,6 GW) – podaje URE. Moc dyspozycyjna, to inaczej moc szczytowa, czyli taka, która jest faktycznie do dyspozycji w określonym czasie po uwzględnieniu przerw eksploatacyjnych wynikających z różnych powodów.

Energetyka o wysokiej dyspozycyjności zapewnia bezpieczeństwo dostaw energii w obliczu transformacji ku źródłom odnawialnym, które w przyszłości będą stabilizowane dzięki elastyczności pracy sieci elektroenergetycznej oraz magazynom energii, ale póki co nadal potrzebują energetyki konwencjonalnej. – W najbliższych latach jednostki wytwórcze o wysokim współczynniku dyspozycyjności będą zastępowane jednostkami o współczynniku niskim. Przełoży się to na sposób i koszt bilansowania systemu przez operatora systemu przesyłowego. Nowa struktura źródeł w systemie wymusi wprowadzenie nowych lub ewolucję istniejących rozwiązań rynkowych dla zabezpieczenia pracy systemu, takich jak elastyczne zarządzanie popytem czy magazyny energii – podaje URE.

Lata dwudzieste upłyną pod znakiem importu energii elektrycznej uzupełniającej niedobory mocy w kraju, a fakt, że rozrośnie się energetyka gazowa potęgując zapotrzebowanie na gaz ziemny o 50 procent do 2030 roku (Gaz-System) będzie oznaczał konieczność zwiększenia importu, dzięki postępującej dywersyfikacji będzie to prawdopodobnie import z bezpiecznych źródeł. W międzyczasie będzie konieczne zastąpienie mechanizmu wsparcia w postaci rynku mocy nowym, na przykład Narodową Agencją Bezpieczeństwa Energetycznego, do której trafią bloki węglowe, a potem gazowe. W ten sposób opłacimy utrzymanie floty elektrowni konwencjonalnych niezbędnych z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw, pod warunkiem, że nowe elektrownie gazowe powstaną na czas. Jeżeli te i inne projekty z Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku się opóźnią, luka wytwórcza będzie większa, a razem z nią zależność od importu energii elektrycznej i gazu. Tymczasem nowe wyzwania regulacyjne przyspieszonej polityki klimatycznej mogą przyspieszyć wyłączenie węgla, opóźnić i skrócić okres wykorzystania gazu, a krajowe problemy prawne mogą spowolnić rozwój OZE.

– Musimy budować nowe elektrownie gazowe w takim tempie, by z jednej strony mogły one funkcjonować w podstawie. Źródła offshore muszą mieć zabezpieczenie i będzie nim gaz. To wszystko musi być skoordynowane i to jest zadanie na następną dekadę – mówił w kontekście dostarczania nowych mocy pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski w rozmowie ze mną na konferencji Nafta-Gaz-Chemia 2021 pod patronatem BiznesAlert.pl. – Sekwencja zdarzeń i dotrzymywanie harmonogramów musi być żelazne, inaczej będziemy mieć kłopot – ostrzegł. – Możemy się znaleźć w takiej sytuacji, że będziemy szukać energii poza Polską, a fundamentem naszej strategii jest samowystarczalność. Nie oznacza to, że nie chcemy budować połączeń energetycznych z sąsiadami, ale nie możemy doprowadzić do tego, że Polska będzie uzależniona od importu energii – dodał minister.

Nie będzie niczego?

W świetle powyższych wyzwań atom ma zatem nowe. Jawi się w kontekście luki wytwórczej jako kolejne, zeroemisyjne źródło energii zmniejszające zależność od importu energii, na który będzie skazana Polska, jeśli nie dostarczy odpowiednich mocy u siebie, a tak ma być według URE. Będzie także narzędziem zmniejszenia zależności od importu, na przykład ze spornego gazociągu Nord Stream 2, o czym pisałem w innym miejscu. Niektórzy przekonują zaś, że także opóźnienie atomu jest trudne do uniknięcia. Jeżeli w energetyce Polski „nie będzie niczego” import energii i gazu będzie rósł wraz z luką wytwórczą. Ten scenariusz na lata dwudzieste tego wieku jest już realizowany. W konsekwencji należy się spodziewać istotnego wzrostu cen energii, a co za tym idzie spadku konkurencyjności gospodarki. Budowa nowych elektrowni musi przyspieszyć, aby złagodzić to zjawisko.

Druga nitka Nord Stream 2 w sierpniu? Dyrektywa gazowa i sankcje USA mogą opóźnić dostawy | Pierwsza giełda wodorowa w Europie ma powstać w Holandii i promować zielony wodór

Druga nitka Nord Stream 2 w sierpniu? Dyrektywa gazowa i sankcje USA mogą opóźnić dostawy | Pierwsza giełda wodorowa w Europie ma powstać w Holandii i promować zielony wodór

: Konieczność wdrożenia dyrektywy gazowej oraz obowiązujące sankcje USA mogą opóźnić dostawy przez gazociąg Nord Stream 2, choć Rosjanie przekonują, że mogą ukończyć pozostałą nitkę tego projektu do końca sierpnia 2021 roku.

: Holenderskie Gasunie zamierza uruchomić giełdę wodoru. Prowadzi już badania na ten temat i zamierza promować jak najmniej emisyjne źródła tego paliwa.

Druga nitka Nord Stream 2 w sierpniu? Dyrektywa gazowa i sankcje USA mogą opóźnić dostawy

Konieczność wdrożenia dyrektywy gazowej oraz obowiązujące sankcje USA mogą opóźnić dostawy przez gazociąg Nord Stream 2, choć Rosjanie przekonują, że mogą ukończyć pozostałą nitkę tego projektu do końca sierpnia 2021 roku.

Barka Fortuna ma budować nitkę A gazociągu Nord Stream 2 tak, aby zdążyć do sierpnia 2021 roku – informuje portal EA Daily. Nitka B została już ułożona do końca 11 czerwca. Projekt wymaga certyfikacji regulatora niemieckiego do rozpoczęcia dostaw, ale do tego celu potrzebna jest zgodność projektu z przepisami trzeciego pakietu energetycznego Unii Europejskiej z dyrektywy gazowej.

Rewizja dyrektywy gazowej wskutek inicjatywy Komisji Europejskiej wspieranej przez kraje jak Polska czy Rumunia doprowadziła do narzucenia na Nord Stream 2 obowiązku wdrożenia unijnych przepisów chroniących przed nadużyciami: rozdziału właścicielskiego, niezależnego operatora i sprawiedliwych taryf. Ten proces może być czasochłonny.

Rosjanie mogą mieć jednak sposób na wprowadzenie tych przepisów w życie, na przykład poprzez przekazanie roli operatora fundacji „klimatycznej” Stiftung Klimaschutz powołanej przez prorosyjski land Meklemburgii Pomorza-Przedniego na odcinku niemieckim. Komisja Europejska będzie weryfikować, czy niemiecki regulator poprawnie certyfikował zgodność projektu z przepisami. Nawet po pokonaniu tej przeszkody sankcje amerykańskie wykluczają jednak firmy ubezpieczające i certyfikujące gazociąg, a zatem zezwalające z punktu widzenia technicznego na dopuszczenie go do pracy.

OilCapital.ru/Wojciech Jakóbik

Pierwsza giełda wodorowa w Europie ma powstać w Holandii i promować zielony wodór

Holenderskie Gasunie zamierza uruchomić giełdę wodoru. Prowadzi już badania na ten temat i zamierza promować jak najmniej emisyjne źródła tego paliwa.

Projekt jest wciąż przedmiotem rozważań, ale zyskał już nazwę HyXChange. Wymaga jeszcze organizacji, przyznania certyfikatu i stworzenia rynku spotowego. Później miałby zostać wyznaczony indeks cenowy wodoru oraz mechanizmy bilansowania oraz magazynowania tego paliwa.

Co ciekawe, indeks cenowy HyXChange ma brać pod uwagę metodę produkcji wodoru oraz redukcję emisji CO2 towarzyszącą jego produkcji. Oznacza to, że wodór powstający przy mniejszej emisji będzie bardziej konkurencyjny na tym parkiecie, a zatem wodór zielony powstający w drodze elektrolizy zasilanej Odnawialnymi Źródłami Energii będzie najbardziej promowany z pomocą specjalnych certyfikatów.

Warto dodać, że Towarowa Giełda Energii także pracuje nad stworzeniem giełdy wodoru.

Gasunie/Wojciech Jakóbik

Da się zbudować Baltic Pipe zgodnie z normami środowiskowymi. Komentarz dla TVP3 Poznań

Niedawno Polskę obiegła wiadomość, że prace nad duńskim odcinkiem Baltic Pipe zostały wstrzymane. Powodem jest konieczność ochrony pewnych gatunków myszy i nietoperzy. Gazociąg to kluczowa inwestycja dla polskiego sektora energetycznego, mająca zapewnić bezpieczeństwo i dywersyfikację źródeł dostaw gazu. Czy budowę uda się dokończyć – o tym w rozmowie w TVP3 Poznań z Wojciechem Jakóbikiem, analitykiem sektora energetycznego, redaktorem naczelnym BiznesAlert.pl.

– Najważniejsze pytanie, które pozostaje teraz bez odpowiedzi to wpływ tego wyzwania na terminarz całego projektu Baltic Pipe, ponieważ mowa tu o odcinku lądowym w Danii, czyli jednym z pięciu elementów gazociągu. Nawet jeżeli pojawią się jakieś problemy na lądzie w Danii, to pozostałe dwa odcinki powstają już teraz bez problemu albo zaraz będą powstawały i być może jest sposób na to, by terminarz projektu pozostał niezmieniony – powiedział Jakóbik.

– W interesie Polski, Danii, Norwegii i Komisji Europejskiej jest ukończenie tego projektu, który został uznany za przedsięwzięcie o znaczeniu wspólnotowym w Unii Europejskiej. Ma on dać nie tylko bezpieczeństwo energetyczne, ale też zarobek. Pieczątka Komisji Europejskiej sprawia, że jest to także projekt unijny. Wszyscy są zainteresowani tym, aby doprowadzić projekt do szybkiego ukończenia, a ochrona przyrody jest do zapewnienia – podkreślił.

Źródło: poznan.tvp.pl

Służby państw NATO będą razem chronić energetykę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi | Teksańska wyspa energetyczna znów jest zagrożona przerwami dostaw energii

Służby państw NATO będą razem chronić energetykę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi | Teksańska wyspa energetyczna znów jest zagrożona przerwami dostaw energii

: Sojusz Północnoatlantycki skierował nowy komunikat ze szczytu w Brukseli z 14 czerwca. Jeden z jego punktów jest poświęcony bezpieczeństwu energetycznemu. Zapowiada wymianę informacji wywiadowczej oraz obronę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi.

: Kanclerz Angela Merkel odwiedzi Waszyngton 16 lipca by rozmawiać z prezydentem USA Joe Bidenem między innymi o spornym gazociągu Nord Stream 2 bliskim ukończenia. Amerykanie nie rezygnują z sankcji i oczekują porozumienia chroniącego Ukrainę oraz inne kraje zagrożone tym projektem. Póki co Merkel uznała, że rozmowy są na dobrej drodze.

: Amerykański stan Teksas znów jest zagrożony przerwami energii po usterkach z zimy 2021 roku. Tym razem operator ERCOT wzywa firmy i gospodarstwa domowe do oszczędności energii przez dużą liczbę elektrowni wyłączoną z użytku w czerwcu.

Służby państw NATO będą razem chronić energetykę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi

Sojusz Północnoatlantycki skierował nowy komunikat ze szczytu w Brukseli z 14 czerwca. Jeden z jego punktów jest poświęcony bezpieczeństwu energetycznemu. Zapowiada wymianę informacji wywiadowczej oraz obronę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi.

NATO/Wojciech Jakóbik

Punkt 59 komunikatu zawiera zapis o tym, że „bezpieczeństwo energetyczne odgrywa istotną rolę z punktu widzenia wspólnego bezpieczeństwa sojuszników” i wymaga godnych zaufania dostaw surowców, dywersyfikacji szlaków i dostawców oraz rodzajów paliw, w tym integracji zrównoważonych źródeł energii, a także łączenia sieci elektroenergetycznych. – Jest niezbędne zapewnienie, że członkowie Sojuszu nie będą wrażliwi na manipulację polityczną lub próby zastraszania z użyciem energetyki, które stanowią potencjalne zagrożenie – czytamy w komunikacie.

Z tego względu kraje NATO mają nadal dywersyfikować źródła dostaw surowców energetycznych zgodnie ze swymi potrzebami i warunkami. – Chociaż te sprawy to głównie odpowiedzialność władz państwowych, sytuacja w energetyce może mieć znaczące implikacje z zakresu polityki i bezpieczeństwa dla Sojuszników i wpłynąć na naszych partnerów – stwierdzają kraje NATO. – Będziemy dalej wzmacniać naszą czujność strategiczną, także poprzez regularne konsultacje sojusznicze i wymianę informacji wywiadowczej, a także wzmacniać nasze powiązania z określonymi organizacjami międzynarodowymi. Będziemy dalej rozwijać zdolność NATO do wspierania władz krajowych przy obronie infrastruktury krytycznej, w tym przeciwko groźnym działaniom hybrydowym i cybernetycznym. Zapewnimy stabilne dostawy energii naszym siłom zbrojnym – uznali autorzy komunikatu.

Rozmowy USA-Niemcy o Nord Stream 2 na dobrej drodze podczas tournée Bidena po Europie

Kanclerz Angela Merkel odwiedzi Waszyngton 16 lipca by rozmawiać z prezydentem USA Joe Bidenem między innymi o spornym gazociągu Nord Stream 2 bliskim ukończenia. Amerykanie nie rezygnują z sankcji i oczekują porozumienia chroniącego Ukrainę oraz inne kraje zagrożone tym projektem. Póki co Merkel uznała, że rozmowy są na dobrej drodze.

Biały Dom/Deutsche Presse Agentur/Wojciech Jakóbik

– Nasze stanowisko nie uległo zmianie – powiedział rzecznik Departamentu Stanu Ned Price. – Naszym celem pozostaje zapewnienie, że Rosja nie będzie mogła używać energetyki jako narzędzia zastraszania Ukrainy ani kogokolwiek innego w regionie – dodał w odniesieniu do sankcji przyjętych przez administrację USA. – Będziemy dalej podejmować stosowne działania przeciwko podmiotom i ludziom zaangażowanym w aktywność objętą sankcjami w celu zademonstrowania naszego dalszego sprzeciwu wobec tego gazociągu – zapewnił Price.

– Prezydent Biden będzie miał możliwość spotkać się z kanclerz Merkel i omówić naszą bliską oraz głęboką relację z Niemcami. Jednakże każda relacja tak ważna i rozległa jak nasza będzie miała obszary braku porozumienia i to jest jeden z nich – powiedział rzecznik. Jego zdaniem administracja USA Joe Bidena przejęła władze w momencie, gdy Nord Stream 2 był gotowy w 90 procentach i były małe szanse na zatrzymanie jego budowy, dlatego teraz sięga po narzędzie dyplomacji w relacjami z Niemcami i Ukraińcami, a także innymi partnerami, w celu zapewnienia, że ten gazociąg nie posłuży do nadużyć.

Amerykanie wprowadzili sankcje przeciwko Nord Stream 2, ale najnowszy pakiet uderzający w operatora tego projektu oraz jego prezesa został zawieszony na czas rozmów z Niemcami. Zwolennicy tego ruchu przekonują, że w ten sposób stał się argumentem w negocjacjach, a przeciwnicy ostrzegają, że umożliwił dokończenie gazociągu bez przeszkód. Administracja USA przekonuje, że dane wywiadowcze potwierdzają niemożliwość zatrzymania projektu Nord Stream 2 z pomocą tych sankcji.

– Rozmowy związane z gazociągiem Nord Stream 2 są na dobrej drodze – powiedziała kanclerz Angela Merkel po rozmowach z prezydentem USA przy okazji szczytu G7 w Wielkiej Brytanii. 15 czerwca Biden odwiedzi szczyt USA-Unia Europejska zorganizowany po raz pierwszy od 2014 roku, a wśród tematów będzie królowała współpraca technologiczna, taryfy na stal i aluminium z Europy, współpraca w sektorze 5G wobec zagrożenia chińskiego. Przedstawiciele Unii poinformowali, że Nord Stream 2 nie pojawi się w agendzie szczytu amerykańsko-unijnego.

Ukraińcy modernizują gazociągi, by sprowadzać gaz z Polski

Operator gazociągów przesyłowych na Ukrainie OGTSUA kontynuuje modernizację połączenia gazowego Komarno-Drozdowicze na granicy z Polską. Ma się zakończyć w połowie 2022 roku i pozwolić na dostawy gazu, na przykład z terminalu LNG lub Baltic Pipe, pod warunkiem gotowości strony polskiej.

OGTSUA/Wojciech Jakóbik

– Dzięki modernizacji główny gazociąg łączący polski i ukraiński system przesyłowy gazu będzie mógł zapewnić płynne dostawy przez 20-30 lat. Nasza firma realizuje modernizację wielkiej skali. Nasz kluczowy cel to zapewnienie nieprzerwanych dostaw gazu po 2024 roku – powiedział prezes OGTSUA Serhiy Makogon. Umowa tymczasowa Komisja Europejska-Ukraina-Rosja o warunkach dostaw gazu rosyjskiego przez terytorium ukraińskie obowiązuje do końca 2024 roku, gwarantując minimalny wolumen. Potem Ukraińcy będą potrzebowali innych źródeł zapewniających ciśnienie niezbędne do utrzymania przesyłu gazu oraz przychody z przesyłu.

OGTSUA podkreśla, że modernizacja Komarno-Drozdowicze przebiegała powoli w latach 2011-2019, kiedy doszło do wymiany 43 km gazociągów, a w ostatnim czasie przyspieszyła z 15 km ułożonymi w 2020 roku i ostatnimi 20 km do ułożenia w latach 2021-22.

Pomimo wysiłków OGTSUA rozmowy na temat umowy długoterminowej o dostawach gazu PGNiG-Naftogaz nie przyniosły rezultatów od wielu lat. Ukraińcy deklarowali, że mogliby sprowadzać z tego kierunku nawet 6 mld m sześc. rocznie. Polacy czekają z niezbędną modernizacją krajowej sieci przesyłowej na kontrakt gazowy.

Teksańska wyspa energetyczna znów jest zagrożona przerwami dostaw energii

Amerykański stan Teksas znów jest zagrożony przerwami energii po usterkach z zimy 2021 roku. Tym razem operator ERCOT wzywa firmy i gospodarstwa domowe do oszczędności energii przez dużą liczbę elektrowni wyłączoną z użytku w czerwcu.

Argus Media/Wojciech Jakóbik

Prace remontowe przy elektrowniach w Teksasie oraz ich usterki połączone z dużym zapotrzebowaniem na energię, które przekracza już 73 000 MW, a także mniejsze dostawy energii ze źródeł odnawialnych sprawiają, że ERCOT został zmuszony do apelu skierowanego do mieszkańców stanu  oszczędzanie energii. Nie jest w stanie powiedzieć, czy seria usterek elektrociepłowni ma związek z atakiem zimy z lutego 2021 roku.

Wcześniej ERCOT szacował, że szczyt zapotrzebowania latem 2021 roku sięgnie 77 144 MW przy dostępnej mocy 86 862 MW, czyli z nadwyżką przekraczającą 15 procent. Niedobory spowodowane usterkami, remontami i mniejszą generacją OZE mogą zmniejszyć tę rezerwę. Teksas nie jest zintegrowany z innymi stanami i nie może w takich sytuacjach polegać na imporcie energii.