Chiny rzucają USA wyzwanie. Będą finansować transformację energetyczną a nie węgiel za granicą

Przewodniczący Xi Jinping zapowiedział, że Chiny przestaną inwestować w elektrownie węglowe za granicą. Mają za to wspierać transformację energetyczna za granicą rzucając wyzwanie USA. Wysycha zatem jedno z ostatnich źródeł finansowania węgla na które liczyli obrońcy tego paliwa między innymi w Polsce.

Xi Jinping wystąpił podczas Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych po tym jak w 2020 roku zapowiedział, że jego kraj będzie dążył do neutralności klimatycznej w 2060 roku. – Chiny zwiększą wsparcie rozwoju zielonych i niskoemisyjnych źródeł energii w krajach rozwijających się i nie zbuduje za granicą nowych projektów węglowych – zapowiedział przewodniczący Partii Komunistycznej Chin.

Bloomberg przypomina, że ponad 70 procent nowych elektrowni węglowych na świecie powstaje dzięki finansowaniu z Chin. Tymczasem inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku nie dofinansowała w tym roku jeszcze żadnego projektu tego typu.

Co ciekawe, także prezydent USA Joe Biden mówił w ONZ o wsparciu transformacji energetycznej biedniejszych krajów. Amerykanie mają przekazać środki finansowe na walkę ze zmianami klimatu. Zapowiedź Xi jest postrzegana jako odpowiedź na pomysł USA w rywalizacji o prymat na arenie międzynarodowej.

Obrońcy energetyki węglowej w Polsce przekonywali, że jedno ze źródeł jej finansowania to Chiny. Jeżeli deklaracja Xi zostanie wprowadzona w życie, to źródło także wyschnie.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

USA przyznają, że presja Rosji na rzecz Nord Stream 2 może się skończyć niedoborami gazu w Europie

Amerykanie przyznają, że presja Rosji na jak najszybsze rozpoczęcie dostaw przez Nord Stream 2 poprzez ograniczanie ich z użyciem gazociągów ukraińskich może się skończyć niedoborami surowca w niektórych częściach Europy.

Niskie dostawy gazu z Rosji do Europy mogą sprawić, że niektóre obszary kontynentu mogą nie mieć wystarczająco dużo surowca na ogrzewanie – ostrzega doradca prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa energetycznego Amos Hochstein. Reprezentuje Amerykę w rozmowach o Nord Stream 2, którego budowa nie została zatrzymana przez Waszyngton w celu umożliwienia negocjacji z Berlinem.

Hochstein ostrzegał w telewizji Bloomberg, że poziom zapasów gazu w Europie jest niski. – Jeśli zima będzie rzeczywiście chłodna, zimniejsza niż zwykle, obawiam się, że część Europy nie będzie miała gazu do ogrzewania i wytwarzania elektryczności – powiedział. Wówczas powstanie konieczność kryzysowych dostaw gazu w niektórych obszarach.

– Wiemy, że oficjele rosyjscy rozmawiali o tym jak wykorzystać ten kryzys do skupienia uwagi na Nord Stream 2. Jednak w rzeczywistości gazociągi o wystarczającej mocy ciągną się przez Ukrainę. Rosja wielokrotnie informowała, że posiada niezbędne rezerwy gazu by go tamtędy posłać – powiedział Hochstein.

Tymczasem Rosjanie używają obecnego kryzysu cen gazu, które sięgnęły 900 dolarów za 1000 m sześc. do promocji pomysłu uruchomienia Nord Stream 2 jak najszybciej, pomimo konieczności dostosowania go do prawa unijnego oraz ograniczenia w postaci sankcji USA na firmy ubezpieczające i certyfikujące technicznie ten gazociąg. Mimo to Amerykanie postanowili nie blokować jego budowy (ich zdaniem było to niemożliwe), ale rozmawiać z Niemcami o rozwiązaniu ograniczającym negatywny wpływ Nord Stream 2 na Ukrainę. Tymczasem Rosjanie nadal nie rezerwują dodatkowych mocy przesyłowych gazociągów nad Dnieprem.

Bloomberg/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Wzrost cen energii może uderzyć w odrodzenie gospodarcze i promować Nord Stream 2 | Gazociąg może ruszyć w maju 2022 roku. Polska przygląda się certyfikacji

Wzrost cen energii może uderzyć w odrodzenie gospodarcze i promować Nord Stream 2

Financial Times ostrzega, że wzrost cen energii w Europie może podnieść inflację oraz spowolnić odrodzenie gospodarcze po pandemii koronawirusa. Trwają spekulacje na temat celowego działania Gazpromu, które mogło przyczynić się do pogorszenia sytuacji w celu promocji spornego Nord Stream 2.

Norweski Equinor przewiduje, że istotny wzrost cen gazu będzie przekładał się na wyższe ceny energii jeszcze w 2022 roku. Ceny rosną także przez politykę klimatyczną i obciążenie emisji CO2 dodatkowymi opłatami, wzrost zużycia paliw oraz przyspieszenie gospodarcze.

Przedłużony okres wysokich cen energii może podnieść inflację dużo powyżej 2 procent planowanych w tym roku przez Europejski Bank Centralny. Może także uderzyć w budżety domowe i pewność konsumentów, podkopując odrodzenie gospodarcze. Rozmówcy Financial Times z największych banków europejskich ostrzegają, że jeśli powtórzy się atak zimy z zeszłego sezonu grzewczego, sytuacja może ulec dodatkowemu pogorszeniu.

Rosyjski Gazprom przewiduje, że wówczas ceny gazu wzrosną dodatkowo, a wraz z nimi ceny energii w krajach zależnych od jego surowca. Posłowie do Parlamentu Europejskiego wezwali do zbadania, czy Rosjanie nie podnoszą cen celowo, by wymusić sporny gazociąg Nord Stream 2.

Z tego względu niektóre kraje, jak Hiszpania czy Włochy, subsydiują już ceny energii. Polska pracuje nad rekompensatami wzrostu cen energii dla najuboższych.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Nord Stream 2 może ruszyć w maju 2022 roku. Polska przygląda się certyfikacji

Certyfikacja regulacyjna gazociągu Nord Stream 2 może zająć do ośmiu miesięcy, co oznaczałoby możliwość rozpoczęcia dostaw w maju 2022 roku o ile nie pojawią się kolejne przeszkody. Proces może się wtedy wydłużyć. Polacy chcą wziąć w nim udział.

Sekretarz Komisji Europejskiej ocenia, że niemiecki regulator będzie musiał przedstawić szkic decyzji o certyfikacji spornego gazociągu Nord Stream 2. Komisja oceni, czy jest zgodna z przepisami trzeciego pakietu energetycznego. Dostawy przez ten gazociąg z Rosji do Niemiec nie będą mogły ruszyć bez jej zgody, na którą Komisja rezerwuje sobie co najmniej dwa miesiące.

Sekretarz Vivienne Lunela cytowana przez agencję PRIME przypomniała, że Federalna Agencja Sieci (Bundesnetzagentur) ma cztery miesiące na przygotowanie szkicu decyzji o zastosowaniu trzeciego pakietu energetycznego względem Nord Stream 2. – Najpierw zostanie przedstawiony szkic, potem nastąpi ciąg dalszy procedury. Kiedy Komisja Europejska otrzyma go, będziemy mieli dwa miesiące na odpowiedź z możliwością przedłużenia terminu – dodała.

Prezes Gazpromu przyznał już, że dostawy przez Nord Stream 2 nie ruszą pierwszego października, wbrew sugestiom w mediach zachodnich. Z tego względu Ukraina nie spodziewa się problemów z dostawami gazu przez jej terytorium w sezonie grzewczym 2021-22, bo proces certyfikacji regulacyjnej Nord Stream 2 zajmie według jej szacunków około ośmiu miesięcy. Doradca ministra energii Lana Zerkal oceniła, że przygotowanie decyzji przez Bundesnetzagentur zajmie cztery miesiące, a potem Komisja będzie podejmować decyzję kolejne dwa z możliwością przedłużeniem o dwa następne miesiące. Maksymalny czas certyfikacji może zatem liczyć osiem miesięcy. Bundesnetzagentur rozpoczęło procedurę certyfikacji w dniu ósmego września 2021 roku.

Warto przypomnieć, że polski PGNiG czeka na decyzję Bundesnetzagentur w sprawie wglądu do certyfikacji Nord Stream 2. Ukraińskie Naftogaz oraz OGTSUA rozważają złożenie podobnego wniosku. Budowa tego spornego gazociągu zakończyła się we wrześniu, ale dostawy nie ruszą bez certyfikacji regulacyjnej, ale także technicznej. W tym zakresie pojawia się kolejna przeszkoda w postaci sankcji USA uderzających w firmy ubezpieczające i certyfikujące technicznie tę magistralę.

Rosjanie sugerują jednak, że Nord Stream 2 mógłby wcześniej przesłać gaz techniczny niezbędny do testów w ciągu miesiąca-dwóch. Rosjanie rozważają także dopuszczenie rosyjskiego Rosnieftu do przepustowości spornego gazociągu w celu wypełnienia jednej z regulacji trzeciego pakietu energetycznego wymuszającej dostęp stron trzecich do przepustowości infrastruktury przesyłowej.

Część obserwatorów ostrzega, że Rosjanie wpływają na podwyżkę cen gazu w Europie aby wymusić rozpoczęcie dostaw przez Nord Stream 2 pomimo przeszkód. Bundesnetzagentur zapewnia, że będzie działać w pełnej zgodności z przepisami europejskimi.

Kommiersant/Neftegaz.ru/PRIME/Wojciech Jakóbik

Ukraina tworzy zespół reagowania na zagrożenia Nord Stream 2. Cena gazu bije kolejne rekordy

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński podpisał dekret o stworzeniu grupy na rzecz minimalizacji ryzyka związanego z powstaniem gazociągu Nord Stream 2, który jego zdaniem jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa jego kraju oraz całego regionu. Cena gazu w Europie bije kolejne rekordy m.in. przez Gazprom.

Nowy zespół ma szukać rozwiązań zmniejszających ryzyko towarzyszące Nord Stream 2 w sektorze energetyki i bezpieczeństwa. Na jego czele ma stanąć Andrij Jermak, szef Kancelarii Prezydenta. W jej skład wejdą szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Iwan Bakanow, przewodniczący Naftogazu Jurij Witrenko, minister energetyki German Galuszczenko, a także sekretarz Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Obrony Aleksiej Daniłow.

Gazociąg Nord Stream 2 został ukończony we wrześniu 2021 roku po dwóch latach opóźnień. Nie wiadomo kiedy ruszą dostawy bo musi przejść certyfikację techniczną oraz regulacyjną, a także poradzić sobie z sankcjami wobec firm ubezpieczających i certyfikujących.

Ceny gazu w Europie sięgnęły 15 września 970 dolarów za 1000 m sześc. przez niewystarczające zapełnienie magazynów gazu w jej zachodniej części. Gazprom jest częściowo odpowiedzialny za ten stan rzeczy, bo ogranicza podaż na rynku pomimo dostępnych mocy przesyłowych na Ukrainie. Kijów uważa, że jest to działanie celowe mające wymusić rozpoczęcie pracy Nord Stream 2.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Przyspieszenie offshore, czyli co zawiera umowa sektorowa

15 września zostanie podpisane porozumienie sektorowe na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Zakłada przyspieszenie rozwoju morskich farm wiatrowych z jak największym udziałem przemysłu polskiego, ale także rozwiązania na rzecz uczynienia z nich infrastruktury krytycznej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Udział komponentu krajowego na 20-30 procent

Przedstawiciele rządu oraz inwestorzy w morskie farmy wiatrowe podpiszą tak zwany „sector deal” mający gwarantować jak największy udział komponentu krajowego (tzw. local content) w rozwoju tej nowej branży przemysłu. Wskaźnik ten ma wynieść minimalnie 20-30 procent, choć przedstawiciele firm offshore przekonują, że mógłby być dużo wyższy. Powód takiego zapisu to zachowawczość albo chęć pochwalenia się wynikiem lepszym od założeń w przyszłości.

Umowa sektorowa to platforma do kontaktu między rządem, inwestorami a samorządami. Ma koordynować działania rzecz szybkiego rozwoju morskich farm wiatrowych w Polsce. Polacy chcą mieć 5,9 GW offshore w 2030 roku i 11 GW do końca 2040 roku dzięki systemowi wsparcia z tak zwanej ustawy offshore z budżetem sięgającym 22,5 mld euro. Udział tzw. local content przy pierwszych projektach ma wynieść wspomniane 20-30 procent, przy tych realizowanych do 2030 roku – 45 procent i co najmniej 50 procent przy tych, które będą powstawać po 2030 roku. Eksport produktów i usług sektora offshore ma być wart odpowiednio 2 i 5 mld zł, a zatrudnienie – 30 i 60 tysięcy.

Umowa zakłada, że terminal instalacyjny w porcie Gdynia będzie gotowy od 2025 roku, a drugi ma zostać przygotowany w 2026-2030. Mają powstać co najmniej dwa porty serwisowe (w Łebie i Ustce) pozwalające obsługiwać budowę morskich farm wiatrowych, a potem je serwisować. Dedykowane programy badawczo-rozwojowe mają od 2022 roku wspierać rozwój innowacyjności branży oraz transfer technologii do Polski. Docelowo ma powstać całe zaplecze logistyczne i portowe mające wpływ na rozwój regionów nadmorskich. Minister odpowiedzialny za gospodarkę morską ma przygotować takie zaplecze dzięki środkom zarezerwowanym w budżecie. Mogą pochodzić między innymi z Krajowego Planu Odbudowy, w którym Polska zapisała inwestycje w port instalacyjny.

Inwestorzy mają przygotować konkurencyjne oferty pozwalające przynajmniej częściowo zaopatrzyć budowę  morskich farm wiatrowych w latach 2024-26 i rozwinąć pełny potencjał dostaw w latach 2027-30. Mają zostać powołani krajowi operatorzy floty instalacyjnej i/lub serwisowej, którzy mają rozwinąć skrzydła do 2030 roku. Sygnatariusze listu chcieliby zapewnić do 50 procent dostaw z rynku krajowego do końca tej dekady.

Umowa sektorowa przewiduje także współpracę na rzecz wytwarzania wodoru z nadwyżek energii wytworzonej w morskich farmach wiatrowych. To szczególnie ważne, bo dolina wodorowa rozumiana jako centrum wytwarzania tego paliwa, może powstać póki co tylko na Pomorzu właśnie wobec perspektywy istotnych nadwyżek energii z morskich farm wiatrowych, a kiedyś z atomu, które mogą posłużyć do zasilenia elektrolizerów i wytwarzania wodoru bezemisyjnego.

Offshore będzie infrastrukturą krytyczną

Do rozwiązania pozostaje wyzwanie w postaci legislacji pozwalającej transportować olbrzymie komponenty morskich farm wiatrowych, współpracę na rzecz oceny wpływu offshore na funkcje obronne państwa oraz ochronę granicy poprzez zmianę charakterystyki obszarów morskich we współpracy z resortami siłowymi. Chodzi między innymi o radiolokację oraz komunikację Sił Zbrojnych w pobliżu farm. Offshore ma się stać infrastrukturą krytyczną, którego wpływ na politykę obronną państwa ma zostać jasno określony po to, żeby Warszawa mogła przeprogramować ją z uwzględnieniem nowej charakterystyki terenów morskich po powstaniu farm. Chodzi o pracę sił zbrojnych, ale także Straży Granicznej. To szczególnie istotne wobec faktu, że na etapie prac nad ustawą offshore zainteresowały się nią resorty siłowe oraz służby pragnące zapewnić bezpieczeństwo kraju. Odpowiednie ekspertyzy mają zbadać wpływ morskich farm wiatrowych na bezpieczeństwo oraz obronność państwa, systemy zobrazowania radiolokacyjnego, obserwacji technicznej, morskiej łączności radiowej, systemy kontroli ruchu lotniczego oraz łączności radiowej Marynarki Wojennej i Straży Granicznej. Operatorzy farm wiatrowych mają współpracować z tymi podmiotami na każdym etapie projektów, a w zamian zyskać ochronę w ramach przepisów o infrastrukturze krytycznej z ustawy o zarządzaniu kryzysowym oraz Narodowego Programu Ochrony Infrastruktury Krytycznej.

Koordynacja polityki wobec morskich farm wiatrowych

Jednakże najważniejszy skutek umowy sektorowej to regularne konsultacje zmian legislacyjnych w Polsce z branżą morskich farm wiatrowych. Przewidywalność prawa to podstawowy warunek rozwoju nowych inwestycji, tymczasem pojawiają się różne spekulacje na temat planów podporządkowania wszystkich nowych koncesji offshore polskim spółkom Skarbu Państwa. Z punktu widzenia państwa jest to rozwiązanie gwarantujące kontrolę, ale inwestorzy obawiają się, że nie będą mogli rozwinąć skrzydeł, a bez nich nie dojdzie do transferu technologii. Bez tego będzie z kolei trudno o zebranie minimum trzech podmiotów niezbędnych do uruchomienia aukcji offshore w następnym rozdaniu koncesji. Te i inne niejasności będą mogły być regularnie rozstrzygane za pomocą nowej platformy komunikacji w postaci Rady Koordynacyjnej mającej obradować nie rzadziej niż raz na pół roku.

Kontratak atomu, bo taki mamy klimat. Reaktor ekstra od USA?

Raport pod egidą ministra Naimskiego sugeruje, że atom to najlepsza opcja dla Polski. Polityka klimatyczna sprawia, że Polacy nie mogą przeinwestować w gaz. Mogłoby powstać nawet siedem reaktorów ze wskazaniem na technologię amerykańską – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kontratak atomu na OZE

Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski wraz z przedstawicielami Narodowego Centrum Badań Jądrowych oraz Polskich Sieci Elektroenergetycznych przedstawił na konferencji „Bezpieczeństwo energetyczne. Filary i perspektywy rozwoju” w Rzeszowie raport dowodzący, że energetyka jądrowa jest rozwiązaniem najtańszym z punktu widzenia kosztów systemu w Polsce. To odpowiedź na liczne opracowania na temat największej opłacalności ekonomicznej Odnawialnych Źródeł Energii.

Studium zostało opracowane przez zespół skupiony wokół Narodowego Centrum Analiz Energetycznych. To nowa instytucja rządowa mająca zapewnić niezależne dane analityczne służące podejmowaniu odpowiednich decyzji. Jej dokument zawiera analizę alternatywnych scenariuszy zapewnienia ciągłości dostaw energii elektrycznej przy minimalizacji emisji gazów cieplarnianych. Wspomniane centrum to nowa instytucja łącząca ekspertów NCBJ i PSE pod skrzydłami biura obsługi pełnomocnika Naimskiego.

Badanie zakłada znalezienie strategii energetycznej dającej stałą dyspozycyjność mocy wytwórczych przy największej redukcji emisji CO2. Powstały cztery strategie niskoemisyjne oraz jedna zeroemisyjna z użyciem różnych mieszanek źródeł konwencjonalnych, odnawialnych (OZE) oraz atomu. Centrum dokonało wybory takiego modelu, który dałby optymalne zróżnicowanie z perspektywy odbiorcy końcowego. Novum opracowania jest wskaźnik S-LCOE (System Levelized Cost of Electricity). Chodzi o średnie koszty produkcji jednostki energii wyznaczane z uwzględnieniem kosztów systemu. To różnica w stosunku do modelu LCOE nieuwzględniającego kosztów systemowych, a więc promującego energetykę, która jest tania i szybko się zwraca inwestorowi prywatnemu, a zatem przede wszystkim Odnawialne Źródła Energii.

Autorzy opracowania zdołali obliczyć, że strategia wykorzystująca energetykę jądrową jest najbardziej opłacalna ze względu na niższy średni koszt wytwarzania energii ze względu na czas pracy trwający 60 lat, który da oszczędności rzędu 100 mld złotych w tym okresie w stosunku do strategii stawiających na OZE. – Ze względu na wysokie nakłady inwestycyjne wiatr na morzu nie powstał w żadnym analizowanym scenariuszu, co wskazuje na niższą konkurencyjność tych technologii względem pozostałych OZE. W strategii morskiej optymalizator, minimalizując koszty, zdecydował o wybudowaniu i produkcji energii wyłącznie ze źródeł rezerwowych (gaz CCGT) – czytamy w podsumowaniu.

Planowane 6-9 GW atomu ma być stabilizowane przez energetykę gazową. Autorzy opracowania przewidzieli także możliwość przestojów pracy energetyki jądrowej i z tego względu nie zrezygnowali całkiem z planów inwestycji w gaz. Nie jest jednak jasne, czy nie sugerowaliby miksu całkowicie atomowego, gdyby nie istniejące plany sektora elektroenergetycznego celujące w gaz. Uczestnicy panelu poświęconego temu zagadnieniu nie chcieli odpowiedzieć na moje pytanie o to, czy atom mógłby zastąpić gaz w obecnych planach. Nie ma na pewno takiej możliwości w latach dwudziestych, bo reaktory nie powstaną tak szybko.

Autorzy raportu uznali, że strategia zakładająca rozwój źródeł odnawialnych z magazynami energii jest najdroższa przez konieczność przewymiarowania instalacji odnawialnych i magazynów. Ich moc musi być dużo wyższa od realnego zapotrzebowania ze względu na okresy przestoju produkcji zależne od pogody. Autorzy opracowania przestrzegają przed oczekiwaniem, że przestoje w Polsce zostaną uzupełnione dostawami z zagranicy, na przykład Niemiec, bo w takiej sytuacji tam wtedy też będą trwały przerwy dostaw z OZE. Koszty systemowe liczone wraz z rezerwą niezbędną do zapewnienia ciągłości dostaw przy rosnącym udziale źródeł odnawialnych skłaniają autorów raportu do przewartościowania oceny ekonomicznej OZE. Stanowią ponad połowę kosztów sumarycznych w strategiach wiatrowych analizowanych w opracowaniu. Inaczej jest w przypadku źródeł stabilnych zastępujących stare, konwencjonalne (przede wszystkim węglowe). Mogą być przyłączane do sieci w miejscach, z których będą wycofywane stare bloki, ograniczając koszty sieciowe i nie niosą za sobą kosztów bilansowania, gdyż są sterowalne.

Przełomowe ustalenie raportu pod egidą Piotra Naimskiego dotyczą polityki klimatycznej. – Strategie ze źródłami wiatrowymi wspomaganymi gazem charakteryzuje 7,5 razy większa emisja CO2 niż w przypadku energetyki jądrowej, również wspomaganej gazem. Wynika to ze znacznie większych potrzeb wykorzystania rezerw gazowych – czytamy w dokumencie. Co więcej, najtańsze rozwiązanie (ale bez rezerwy) to strategia oparta wyłącznie o atom. – Uzyskanie zerowego bilansu emisji CO2 z innymi strategiami w obecnych i obecnie przewidywanych warunkach jest bardzo kosztowne – czytamy. Autorzy raportu sygnalizują zatem, że docelowo to atom powinien zastępować źródła konwencjonalne w celu usunięcia emisji w ogóle zgodnie z celem neutralności klimatycznej Unii Europejskiej do 2050 roku.

To przyczynek do dyskusji o rozbudowie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, która zakłada budowę 6-9 GW energetyki jądrowej. Strategia J0 zakładająca nowe moce jądrowe zakłada dodatkowy gigawat w stosunku do PPEJ. – Analiza zakłada budowę siedmiu bloków jądrowych po 1 GW mocy zainstalowanej – czytamy w opracowaniu. PPEJ zakłada 6-9 GW. Dolna część widełek to 6 GW, które mogłyby powstać z użyciem sześciu lub czterech bloków w zależności od technologii różnicującej ich moc. Warto podkreślić, że autorzy opracowania założyli, że jeden reaktor będzie wytwarzał 1000 MW, a zatem odpada technologia APR z Korei o mocy 1350 MW oraz EPR z Francji o mocy 1650. Widać więc kurs America First. Amerykanie nie zostali jeszcze wybrani tylko przez prawo unijne zmuszające do przetargu technologicznego.

Uwaga na gaz

Autorzy opracowania założyli, że chcą zapewnić Polsce 6 GW nowych mocy wytwórczych o jak najniższym koszcie systemowym i największej elastyczności pracy. Z tego założenia wynika miks atomu i gazu. Gdyby jednak prymat przejęła polityka klimatyczna, to miks całkowicie jądrowy dałby największe redukcje emisji CO2. To szczególnie ważny wniosek także w świetle planów USA i Unii Europejskiej, które chcą zmniejszyć emisje metanu na świecie o 30 procent do 2030 roku w stosunku do poziomu z 2020 roku. Mają zaprezentować propozycję polityki globalnej w tej sprawie na szczycie klimatycznym COP 26 w Glasgow.

Oznacza to, że po węglu także gaz znajdzie się pod pręgierzem polityki klimatycznej. Jeśli dołożyć do tego rekordowe ceny tego paliwa podnoszące koszty wytwarzania energii i ciepła z jego pomocą, otrzymujemy silny sygnał ostrzegawczy przed przeinwestowaniem w gaz w Polsce. Polacy nie powinni przesadzić z wykorzystaniem gazu jako paliwa przejściowego ze względu na politykę klimatyczną, koszty paliwa oraz bezpieczeństwo dostaw. Nie po to inwestowaliśmy w dywersyfikację źródeł dostaw, żeby potem podnieść zapotrzebowanie do poziomu, który zmusi nas do ponownego sięgnięcia po niepewnego dostawcę rosyjskiego

To będzie sroga zima. Gazowa wojna hybrydowa Rosji już trwa

– Ta zima ma być sroga przez wir polarny. To wspaniała okazja do użycia gazowej broni hybrydowej przeciwko Europie przez Rosjan, którzy chcą wymusić rozpoczęcie pracy Nord Stream 2 i zagrożenie nowym konfliktem na Ukrainie. Polska może pomóc zmniejszyć to ryzyko z użyciem gazu i atomu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Sroga zima a wir polarny

Wir polarny to swoisty cyklon formujący się nad biegunem północnym przynoszący okresowe ochłodzenie w sezonie zimowym na tej półkuli. Wielki niż nad Arktyką powstały przez wir tworzy presję na obszary obejmujące Amerykę Północną, Europę i Północną Azję. Jeżeli zdoła zepchnąć zimne powietrze na południe, zima może być sroga. Temperatury na półkuli północnej oraz ciśnienie spadają już teraz i meteorolodzy spodziewają się takiego zjawiska w sezonie zimowym 2021/2022.

To zła wiadomość dla sektora gazowego dotkniętego rekordem wysokich cen gazu, które sięgają już około 700 dolarów za 1000 m sześc. na giełdach europejskich. To poziom najwyższy w historii, który będzie wzmagany przez ewentualny atak zimy i jego konsekwencję w postaci wyższego zapotrzebowania na to paliwo. Celowa obniżka podaży gazu w Europie Zachodniej przez Gazpromu dodatkowo pogłębi ten problem, a co za tym idzie, wzrośnie presja na uruchomienie gazociągu Nord Stream 2 pomimo przeszkód w postaci prawa dyrektywy gazowej Unii Europejskiej zobowiązującej do wdrożenia przepisów antymonopolowych względem tej magistrali Gazpromu oraz sankcji amerykańskich, póki co uniemożliwiających certyfikację techniczną.

Sektor gazowy Ukrainy przyznaje nieoficjalnie, że chociaż Naftogaz zgromadził w magazynach gazu nad Dnieprem niezbędne 20 mld m sześc. pozwalające przetrwać sezon zimowy bez niedoborów, to możliwe są niespodziewane incydenty, jak pożar instalacji Urengoj na Syberii, które ograniczą lub zatrzymają dostawy gazu rosyjskiego przez terytorium ukraińskie. Taki problem oznaczałby dalszy wzrost cen paliwa, zagrożenie bezpieczeństwa dostaw do Europy, a co za tym idzie jeszcze większą presję na uruchomienie Nord Stream 2. Rozmówcy BiznesAlert.pl pragnący pozostać anonimowi nie mają złudzeń. – Istnieje wielkie ryzyko działań hybrydowych przeciwko sieci przesyłu gazu na Ukrainie. Jeden incydent może zatrzymać całe dostawy – ostrzega wysoki przedstawiciel sektora gazowego na Ukrainie. To także ryzyko podniesienia cen gazu nad Dnieprem, a te mają wysokie znaczenie polityczne.

Dostawy gazu na Ukrainę, w przeciwieństwie do Polski, nie mają istotnego znaczenia dla elektroenergetyki, ale sektora ciepłownictwa komunalnego. Wszelkie wahania cen ciepła będą miały znaczenie polityczne. Ewentualny kryzys gazowy w okresie występowania wiru polarnego zagraża zatem drożyzną i problemami z dostawami ciepła nad Dnieprem, a co za tym idzie może się przerodzić w kryzys polityczny. Ten połączony z rozczarowaniem działaniami Zachodu w sprawie agresji rosyjskiej na Krymie i w Donbasie, a także w sporze o Nord Stream 2, może przerodzić się na wzmocnienie sił antyzachodnich w Kijowie pomimo pozornej siły obozu prozachodniego skupionego wokół prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego. Warto przypomnieć, że nie posiada on zaplecza niezbędnego do budowy samodzielnej pozycji politycznej. Jeżeli nowy kryzys gazowy w sezonie grzewczym 2020/21 doprowadziłby do zainstalowania sił prorosyjskich w Kijowie, Moskwa odniosłaby sukces polityki gazowej nakierowanej na osiągnięcie właśnie takich celów, a nie jak najwyższego dochody ze sprzedaży gazu.

Kryzys cen gazu połączony z ewentualnymi niedoborami na Ukrainie jest tym bardziej prawdopodobny przez fakt, że gazociąg Nord Stream 2 został już ukończony. Istnieją dwa możliwe scenariusze. Rosjanie mogą wywołać kryzys po to, by argumentować za uruchomieniem tego gazociągu bez oglądania się na prawo europejskie. To scenariusz bardziej ekstremalny. Mogą także poczekać na uruchomienie Nord Stream 2 i wywołać kryzys wtedy, mając świadomość, że nie odbije się on na klientach Europy Zachodniej mających alternatywę do szlaku ukraińskiego. To argumenty za tym, aby przygotować się na ewentualny kryzys dostaw tej zimy oraz opóźnić uruchomienie Nord Stream 2 do czasu zakończenia rozmów o przyszłości dostaw gazu przez Ukrainę po zakończeniu kontraktu przesyłowego z Gazpromem, który obowiązuje do 2024 roku.

Perspektywa następnych trzech lat zabezpieczonych pozornie kontraktem przesyłowym nad Dnieprem nie powinna uspokajać. Klauzula ship or pay w nim zawarta zobowiązuje Gazprom do opłacenia dostaw przez Ukrainę, ale nie fizycznego transportu gazu. Rosjanie mogliby teoretycznie jutro zakręcić kurek z gazem, opłacając ship or pay zgodnie z prawem, ale obniżając jednocześnie ciśnienie gazu w systemie Ukrainy do stopnia, który zagrozi stabilności przesyłu do Europy. Ukraińcy muszą utrzymywać niezbędny poziom technicznego gazu w celu umożliwienia pracy swych gazociągów. Pozbawieni przesyłu z Rosji nie będą w stanie tego zagwarantować, stając przed widmem destabilizacji, a dodatkowo także powrotu propagandy rosyjskiej o tym, że Ukraina nie jest wiarygodnym krajem tranzytowym. W międzyczasie Rosjanie mogliby uruchomić Nord Stream 2 bez certyfikacji, nawet jeżeli musieliby zapłacić za to karę. Będzie to swoiste duszenie sektora gazowego nad Dnieprem, które może posłużyć do szantażowania Europy i wymuszania zmian politycznych po myśli Kremla. Byłby to także najlepszy moment do nowych działań wojskowych na Ukrainie, a z moich rozmów z przedstawicielami tamtejszego sektora gazowego wynika, że to ryzyko jest brane poważnie pod uwagę. Niestety sektor gazowy nad Dnieprem nie przygotował się dotąd na zmniejszenie zależności od przesyłu gazu z Rosji.

Układ Polska-Ukraina-USA o LNG i atomie

Odpowiedź to zdecydowana polityka Zachodu nakierowana na wsparcie Ukrainy jeszcze przed tym sezonem grzewczym, bo rośnie bezpośrednie zagrożenie destabilizacją polityczną oraz agresją militarną przeciwko temu krajowi. W tym świetle rozmowy o nieformalnej propozycji USA i Niemiec w sprawie Nord Stream 2, czyli pomysłach wsparcia transformacji energetycznej Ukrainy oraz rozwoju rynku wodoru w tym kraju, jawią się jako temat poboczny. Kijów potrzebuje formalnych gwarancji bezpieczeństwa militarnego oraz wsparcia na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa dostaw gazu. W innym wypadku nawet jeśli ruszy nowa ofensywa Rosji nad Dnieprem, kraje zachodnie nie będą zdeterminowane do działania, mając gotowy szlak alternatywny w postaci Nord Stream 2.

Rozwiązanie proponowane przez Ukraińców to umowy na przepustowość gazociągów ukraińskich z udziałem firm z Niemiec i nie tylko. Jeżeli Europejczycy zainwestują środki w tamtejszą infrastrukturę, będą zainteresowani jej stabilnością. Będzie to także argument dla Gazpromu za utrzymaniem przesyłu przez Ukrainę, bo taka będzie wola jego klientów. Nie ma na razie widoków na stworzenie konsorcjum do zarządzania gazociągami na Ukrainie z udziałem kapitału zachodniego, więc umowy na przepustowość tamtejszych rur i magazynów to rozwiązanie kompromisowe. Warto dalej zabiegać o rozwój dostaw LNG z USA przez Polskę na Ukrainę w ramach układu opisywanego wielokrotnie na BiznesAlert.pl. Działania zaproponowane przez amerykańskiego przedstawiciela do Nord Stream 2 Amosa Hochsteina w rozmowie z dziennikarzami z Polski są niewystarczające. Należy wykorzystać trójstronny format polityczny Polska-Ukraina-USA stworzony jeszcze w czasach administracji Donalda Trumpa do sformułowania realnych rozwiązań, jak dofinansowanie Gazociągu Polska-Ukraina lub innego projektu pozwalającego rozwinąć dostawy gazu ze Świnoujścia (a kiedyś Baltic Pipe) nad Dniepr, a także zmniejszenia zależności od gazu w Polsce oraz na Ukrainie poprzez dalszą aktywizację współpracy w sektorze jądrowym z udziałem Westinghouse. Ta firma jest zaangażowana nad Wisłą i Dnieprem w promocję jej technologii jądrowej. Wola polityczna powinna sprawić, że dojdzie jak najszybciej do rozstrzygnięć.

Należy także wykorzystać Wspólnotę Energetyczną do konsultacji z Komisją Europejską, która powinna brać udział we wszelkich rozmowach zamiast Niemiec, które nie są bezstronne. Jednak nawet Berlin przychylił się do pomysłu konsultacji Nord Stream 2 w ramach Wspólnoty wysuniętego przez Kijów. Kolejny obszar działania to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej który wydał już szereg wyroków na korzyść klientów Gazpromu, które ograniczają Nord Stream 2, jak konieczność wdrożenia przepisów dyrektywy gazowej względem tego przedsięwzięcia. Należy także odnieść się do zagrożeń z zakresu twardego bezpieczeństwa tworzonych przez ten koncern rosyjski. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w świetle przytoczonych faktów, zależność od gazu z Rosji nie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa militarnego Unii Europejskiej i NATO. Negocjacje nowego porządku nie powinny się odbywać pod presją gazową Rosjan, którzy najwyraźniej już rozpoczęli gazową wojnę hybrydową przeciwko całemu światu zachodniemu.

Rosjanie używają wysokich cen gazu do wymuszenia Nord Stream 2 | Ostatnia szarża w parlamencie USA

Rosjanie używają wysokich cen gazu do wymuszenia Nord Stream 2

Rosjanie wykorzystują rekordowe ceny gazu w Europie – za które są częściowo odpowiedzialni – do promocji spornego Nord Stream 2.

– Szybkie uruchomienie gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec zrównoważyłoby wysokie ceny gazu w Europie, także na rynku spotowym – zapewnił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Rosjanie są oskarżani o celowe ograniczanie dostaw gazu do Europy mające podnieść dodatkowo rosnące ceny tego surowca i przekonywać do uruchomienia Nord Stream 2 pomimo przeszkód jak prawo unijne i sankcje USA.

Pieskow uznał, że uruchomienie Nord Stream 2 obniżyłoby ceny. Wcześniej Gazprom sugerował, że ten gazociąg mógłby rozpocząć pracę w październiku 2021 wbrew sankcjom USA wobec firm ubezpieczających i certyfikujących technicznie, a także prawu unijnemu zobowiązującego do wdrożenia przepisów antymonopolowych trzeciego pakietu energetycznego na mocy dyrektywy gazowej jeszcze przed certyfikacją Nord Stream 2 AG w roli regulatora i rozpoczęciem dostaw.

– Należy się spodziewać, że strona rosyjska spróbuje wywrzeć nacisk na władze w Europie wykorzystując kontekst nadciągającego kryzysu gazowego w Europie tej zimy. Jednakże na ten moment nie wygląda na to, że będzie jej łatwo odnieść sukces – pisał Mateusz Kubiak w Jamestown Foundation.

Cena gazu ziemnego na spocie na giełdzie TTF przekroczyła 900 dolarów za 1000 m sześc.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Ostatnia szarża na Nord Stream 2 w parlamencie USA

Ponadpartyjna grupa kongresmenów chce cofnąć zawieszenie sankcji wobec operatora Nord Stream 2 i jego prezesa w ostatnim wysiłku na rzecz zatrzymania dostaw przez ten sporny gazociąg z Rosji do Niemiec. Rozstrzygnięcie ma nastąpić w przyszłym tygodniu.

Poprawka z Izby Reprezentantów przedstawiona 14 września przez Michaela McCaula (Republikanina), Marcy Kaptur (Demokratkę) oraz ośmiu innych polityków wzywa prezydenta USA do wprowadzenia sankcji na podmioty projektujące, budujące albo zarządzające gazociągiem Nord Stream 2. Daje także zielone światło nowym, obowiązkowym sankcjom wobec podmiotów oraz osób z zagranicy odpowiedzialnych za te czynności.

Poprawka McCaula i Kaptur trafiła do ustawy budżetu obronnego NAtional Defense Authorisation Act (NDAA). W ten sam sposób zostały wdrożone pierwsze sankcje wobec Nord Stream 2, zamrażając jego budowę na ponad rok. Komisja Regulacji spotka się 20 września, aby ocenić, czy poprawka zaproponowana przez kongresmenów powinna trafić do NDAA. Ma też możliwość przekazać sprawę komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów.

Pomimo ponadpartyjnej zgody w parlamencie USA prezydent Joe Biden zdecydował o zawieszeniu tych sankcji w celu utrzymania kontaktów dyplomatycznych z Niemcami w sprawie Nord Stream 2. Jednakże razem z kanclerz Angelą Merkel obiecał, że jeśli gaz zostanie użyty przez Rosję jako broń, zostaną wprowadzone nowe sankcje. Tymczasem Rosja celowo ogranicza podaż gazu w Europie, by podnieść ceny i wymusić rozpoczęcie pracy Nord Stream 2.

Radio Wolna Europa/Wojciech Jakóbik

Europa nie radzi sobie z drożyzną na rynku gazu bo porzuca węgiel. Polska zaskakuje

Wielki paradoks: Europa nie radzi sobie z drożyzną na rynku gazu bo porzuca węgiel. Polska zaskakuje

Ceny gazu w Europie przebiły już 800 dolarów za 1000 m sześc. i nawet większe użycie węgla nie pomoże ich obniżyć, bo na zachodzie kontynentu jest zbyt mało elektrowni opalanych czarnym paliwem. Polska ma w ostatnim czasie jedne z najniższych cen w Europie – paradoksalnie – dzięki węglowi.

Rosyjski Kommiersant przypomina, że szczyty cenowe na rynku gazu w przeszłości były ograniczane na rynku europejskim poprzez zamianę paliwa na węgiel. Jednak obecnie w Europie Zachodniej jest zbyt mało wytwórstwa tego typu. Cena gazu na giełdzie TTF sięgnęła 14 września 66,41 euro za MWh, czyli 845 dolarów za 1000 m sześc.

Ceny spotowe przebiły 785 dolarów za 1000 m sześc. (61,5 euro za MWh). Ostatni taki szczyt został zanotowany w marcu 2018 roku, kiedy sroga zima podniosła ceny do 943 dolarów za 1000 m sześc. Podwyżka wynika głównie z niskiego zapełnienia magazynów gazu w Europie Zachodniej wypróżnianych przez Gazprom, który nie dostarcza dodatkowego surowca przez Ukrainę oraz tłumaczy spadek podaży usterką w instalacji Urengoj na Syberii. – Gazprom nie chce zwiększy ć dostaw przed uruchomieniem Nord Stream 2 – przyznaje Kommiersant.

Tymczasem LNG będące alternatywą nadal płynie głównie do Azji. Cena według indeksu Platts JKM wynosiła na spocie 14 września 23,19 dolarów za MMBtu (830 dolarów za 1000 m sześc.). W pierwszej połowie 2021 roku dostawy LNG do Azji wzrosły o 22 mld m sześc. i spadły do Europy o 16 mld m sześc. Jednak ceny futures na dostawy LNG na rynek europejski są już wyższe niż w Azji i wynoszą 22 dolary za MMBtu w porównaniu z 18,8 dolarów na rynku azjatyckim. Oznacza to, że Europejczycy mogą spodziewać się w październiku większych dostaw gazu skroplonego.

Wzrost cen gazu podnosi ceny elektryczności tam, gdzie sektor wytwarzania energii jest od niego zależny. Z tego powodu Wielka Brytania posiadająca dużo elektrowni gazowych notuje rekord cen energii. Mogłaby je zbić wykorzystując elektrownie węglowe, ale pozostawiła sobie tylko dwie w ramach dekarbonizacji.

Te wyjątkowe warunki sprawiają, że Polska notuje w ostatnim czasie najniższe ceny energii na giełdzie. Węgiel daje niższe ceny energii ze względu na rekordowe ceny gazu nawet pomimo rosnących kosztów emisji CO2 uderzających w oba te paliwa. Jednak bardziej długofalowo, kiedy błękitny płomyk będzie tańszy, Polska znów wróci do trendu, w którym ma jedne z najwyższych cen energii na kontynencie.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Zachód odcina Łukaszenkę od pieniędzy. Banki jak PKO BP zamykają konta

PKO BP i inne banki zachodnie zamykają konta na Białorusi przez sankcje USA i Unii Europejskiej wprowadzone w odpowiedzi na uprowadzenie samolotu Ryanair z opozycyjnym dziennikarzem na pokładzie.

Portal Nasza Niwa podaje, że rząd białoruski będzie miał problem z finansowanie. Banki zachodnie zamykają konta w euro i dolarach, pozbawiając go dostępu do tych walut. Belarusbank, Belinvestbank i Belagroprombank straciły konta w Deutsche Banku, Commerzbanku, DZ Banku, Unione di Banche Italiane oraz PKO BP z Polski. Nawet rosyjskie Sbierbank, VTB i Rosselchozbank odmówiły transakcji z Belagroprombankiem.

Ta zmiana powoduje opóźnienia pracy sektora bankowego na Białorusi. Przelewy są realizowane w dwa tygodnie zamiast kilku godzin. Dyktator Aleksandr Łukaszenka nazywa działania Zachodu „piractwem”, ale jest to odpowiedź na porwanie samolotu Ryanair nad Białorusią w celu uwięzienia dziennikarza Ramana Protasiewicza, który obecnie został zaangażowany w promocję władzy w Mińsku za pośrednictwem mediów państwowych i nie może opuścić tego kraju.

Nasza Niwa/Wojciech Jakóbik

USA i Unia Europejska zaapelują o redukcję emisji metanu. Wyzwanie dla Polski

Plan redukcji emisji metanu forsowany przez Brukselę i Waszyngton może przyprawić o ból głowy Warszawę, która chce prowadzić transformację energetyczną z użyciem gazu jako paliwa przejściowego.

USA i Unia Europejska zgodziły się, że będą walczyć z emisjami metanu i zachęcą do tego innego gospodarki świata. Reuters dotarł do dokumentu, z którego wynika, że będą apelować o redukcję emisji metanu o 30 procent do 2030 roku i wezwą do tego kraje świata, w tym Rosję, Chiny, Indie, Brazylię oraz Arabię Saudyjską.

Punktem odniesienia ma być emisja metanu towarzysząca działalności człowieka z 2020 roku. Autorzy apelu widzianego przez Reutersa przekonują, że metan utrzymuje się krótko w atmosferze i dlatego redukcja emisji powinna przynieść szybki, pożądany efekt środowiskowy. Propozycja układu w tej sprawie ma zostać przedstawiona 17 września i oficjalnie ujawniona na COP 26 w Glasgow.

Polska planuje transformację energetyczną przy pomocy energetyki gazowej. Konieczność budowy elektrowni i elektrociepłowni gazowych, które zastąpią węglowe, pociągnie za sobą wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce o 50 procent do 2030 roku, czyli z 20 do około 30 mld m sześc. rocznie. Emisje metanu towarzyszą wydobyciu, transportowi i spalaniu gazu.

Reuters/Wojciech Jakóbik