Chiny rzucają USA wyzwanie. Będą finansować transformację energetyczną a nie węgiel za granicą

Przewodniczący Xi Jinping zapowiedział, że Chiny przestaną inwestować w elektrownie węglowe za granicą. Mają za to wspierać transformację energetyczna za granicą rzucając wyzwanie USA. Wysycha zatem jedno z ostatnich źródeł finansowania węgla na które liczyli obrońcy tego paliwa między innymi w Polsce.

Xi Jinping wystąpił podczas Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych po tym jak w 2020 roku zapowiedział, że jego kraj będzie dążył do neutralności klimatycznej w 2060 roku. – Chiny zwiększą wsparcie rozwoju zielonych i niskoemisyjnych źródeł energii w krajach rozwijających się i nie zbuduje za granicą nowych projektów węglowych – zapowiedział przewodniczący Partii Komunistycznej Chin.

Bloomberg przypomina, że ponad 70 procent nowych elektrowni węglowych na świecie powstaje dzięki finansowaniu z Chin. Tymczasem inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku nie dofinansowała w tym roku jeszcze żadnego projektu tego typu.

Co ciekawe, także prezydent USA Joe Biden mówił w ONZ o wsparciu transformacji energetycznej biedniejszych krajów. Amerykanie mają przekazać środki finansowe na walkę ze zmianami klimatu. Zapowiedź Xi jest postrzegana jako odpowiedź na pomysł USA w rywalizacji o prymat na arenie międzynarodowej.

Obrońcy energetyki węglowej w Polsce przekonywali, że jedno ze źródeł jej finansowania to Chiny. Jeżeli deklaracja Xi zostanie wprowadzona w życie, to źródło także wyschnie.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

Bilion dolarów na stabilizację leży pod Afganistanem. Kto go wykopie?

– Jeszcze Sowieci odkryli bogactwo surowców pod Afganistanem. Metale ziem rzadkich będące surowcami transformacji energetycznej w tym kraju pozwoliły snuć opowieści o bilionie dolarów do wydobycia, który mógłby wesprzeć odbudowę tego kraju. Jednakże wieloletnia destabilizacja i gra mocarstw powoduje, że skarb skryty pod afgańską ziemią pozostaje w ukryciu, czekając na chętnych – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Bilion dolarów pod Afganistanem

Trwa przejęcie władzy w Afganistanie przez Talibów po tym, jak USA zdecydowały o zakończeniu obecności wojskowej w tym kraju. Amerykanie zostawiają nieustabilizowany kraj i potencjalne źródło surowców strategicznych na pastwę innych potęg, jak Chiny czy Rosja. Brytyjska Służba Geologiczna zarządzała stroną swego afgańskiego odpowiednika. Służba afgańska dostarcza pełnej informacji na temat bogactw znajdujących się pod Afganistanem. Surowce transformacji energetycznej oraz nowoczesnych technologii jak miedź i metale ziem rzadkich występują obficie w obszarze Afgańskiego Pasa Miedziowego będącego najlepiej zbadanym obszarem geologicznym, jeszcze w czasach poprzedzających interwencję Sowietów w latach osiemdziesiątych. Sowieci badali go w latach okupacji 1973-88 i odkryli około 240 mln ton rudy miedzi z czego prawie jedna czwarta mogłaby zostać wydobyta oraz przerabiana w ewentualnej kopalni odkrywkowej na miejscu. Badania z XX wieku pozwoliły odkryć pokaźne zasoby kryształów berylu w wysokości 12 tysięcy ton w złożu Darrahe-Pech oraz złoża litu w złożu Parun. Amerykanie oszacowali złoża litu w prowincji Ghazni na porównywalne do tych, które znajdują się w Boliwii, czyli u największego producenta tego surowca znanego z magazynów energii na świecie. Afgańczycy posiadają także złoża tantalu, niobu, rtęci, uranu, molibdenu, aluminium oraz manganu. Amerykańska Służba Geologiczna szacuje zasoby metali ziem rzadkich w Afganistanie na 1,4 mln ton, a także 60 mln ton miedzi, 2,2 mld ton rudy żelaza. Oszacowali wartość zasobów mineralnych w Afganistanie na bilion dolarów Nieprzypadkowo jednak strona Afgańskiej Służby Geologicznej wygląda jakby powstała kilkadziesiąt lat temu. Nieustający konflikt w Afganistanie uniemożliwia dalsze zbieranie informacji geologicznej i skuteczne wykorzystanie tych zasobów. Tymczasem według Amerykanów afgańskie surowce mogłyby uczynić z tego kraju lidera i pomóc w odbudowie po latach wojny. Jednakże wieloletnia obecność USA w tym kraju nie doprowadziła do rozwoju wydobycia, a według Specjalnego Inspektora Generalnego do Spraw Odbudowy Afganistanu nie udało się stworzyć udanej strategii sektora wydobywczego w tym kraju. Chociaż administracja Donalda Trumpa stworzyła inicjatywę wydobycia surowców strategicznych poza granicami kraju (Energy Resource Governance Initative – ERGI) na przykład w Brazylii czy Kongo, nie uwzględniła ona Afganistanu. Należy przyznać, że jedną z przyczyn jest nielegalne wydobycie surowców prowadzone pod osłoną lokalnych watażków nierzadko pracujących z Talibami. Rząd wspierany przez Amerykanów był w stanie sięgnąć jedynie po ułamek potencjalnych przychodów z wydobycia przez lokalne układy polityczno-przestępcze znane z handlu makiem na heroinę. – Mając wielkiego sojusznika jak USA potrzebujące pilnie metali ziem rzadkich i Afganistan pełny tych zasobów, przebudowa partnerstwa w sektorze bezpieczeństwa na wielką, strategiczną współpracę ekonomiczną to wielka szansa. Układ z Talibanem na rzecz ochrony i wydobycia powinien być elementem przyszłego kursu politycznego w Afganistanie – pisał Ahmad Szach Katawazai, były przedstawiciel ambasady Afganistanu w USA z Afgańskiej Akademii Nauk w The Diplomat w 2020 roku. Wycofanie się wojsk amerykańskich z Afganistanu nie wyklucza takiego układu z Talibami, o ile inna potęga nie da im więcej, szczególnie z punktu widzenia ochrony praw człowieka.

Chiny mogą wejść w próżnię po USA

Dostawy metali ziem rzadkich są niezbędne do rozwoju wysokich technologii, w tym tych związanych z transformacją energetyczną oraz energetyką odnawialną. Największy ich producent to Chiny oskarżane o celowe ograniczanie podaży w celu podniesienia ich ceny. Trwają także spory polityczne między Zachodem a Państwem Środka okresowo utrudniające dostęp do tych surowców. Z tego punktu widzenia nowa podaż z Afganistanu może stać się sposobem na stabilizację tego kraju oraz unormowanie relacji Chin z Zachodem. Może to być jednak kolejny powód zaangażowania komunistów chińskich w tym kraju poza tym, że muzułmanie afgańscy wspierają mniejszość ujgurską prześladowaną przez Państwo Środka za terroryzm, o których prawa upomina się Zachód na czele z USA. Można sobie wyobrazić karkołomny scenariusz w którym USA wspierają wydobycie metali ziem rzadkich w Afganistanie przez Talibów w celu powstrzymywania Chin. Można także przedstawić sobie scenariusz, w którym to Państwo Środka angażuje się mocniej w Afganistanie, w celu przejęcia kontroli nad tamtejszymi złożami za pomoc rozwojową wzorem z państw afrykańskich, a co za tym idzie, wzmocnienia kontroli nad rynkiem oraz wpływu na Talibów w sporze o Ujgurów, na przykład poprzez inwestycje jak lotnisko Taxkorgan w Ujgurskim Obszarze Autonomicznym Sinciangu. Wówczas jednak uzależnienie od przychodów ze sprzedaży metali ziem rzadkich może zahamować, a nie wesprzeć rozwój Afganistanu przez gospodarkę rabunkową znaną z poczynań Chin w Afryce. – Stoimy przed groźbą klęski urodzaju, klątwy zasobów – mówił prezydent Aszraf Ghani, który musiał uciekać z kraju po przejęciu władzy przez Talibów. Chińczycy mogą wypełnić pustkę po Amerykanach z na przykład z pomocą inicjatywy Pasa i Szlaku znanej w Polsce, ale w przypadku Afganistanu bardziej realnej. Korytarz Gospodarczy Chiny-Pakistan wart 62 mld dolarów będący namacalną formą współpracy w przeciwieństwie do frazesów o zaangażowaniu Chin w naszym kraju, może zostać poszerzony o Afganistan. Zakłada inwestycje infrastrukturalne w autostrady, koleje oraz rurociągi. Zaangażowanie Chin wspieranych przez Pakistan hamowane przez obecność Amerykanów może zostać teraz wzmocnione, szczególnie z użyciem korupcji jako narzędzia biznesowego stosowanego w Afganistanie i Państwie Środka. Warto przypomnieć, że Talibowie poparli już budowę Gazociągu TAPI (Turkmenistan-Afganistan-Pakistan-Indie), który może w przyszłości pozwolić na dostawy do 33 mld m sześc. gazu rocznie z Turkmenistanu, w tym 5 mld m sześc. do Afganistanu. Talibowie mogliby potencjalnie zapewnić bezpieczeństwo pracy tej instalacji.

– Afganistan czeka zbyt wiele wyzwań by myśleć o wydobyciu metali ziem rzadkich jako panaceum – pisze Alan Dowd z Fraser Institute. – Korupcja polityczna w Kabulu sięga szczytów. Odległość geograficzna tego kraju to zawsze problem, a jego sąsiedzi są złośliwe, by ująć to delikatnie – dodaje w analizie z 2014 roku poprzedzającej przejęcie kontroli nad tym krajem przez Talibów w 2021 roku. Od tego czasu niewiele się zmieniło. Opowieści o miliardzie dolarów skrytym pod powierzchnią Afganistanu nie zostaną przekute w rzeczywistość bez nowej stabilizacji, a ta krucha z okresu dwóch dekad operacji NATO nie pozwoliła poczynić w tym zakresie żadnych postępów. Skarb Afgańczyków czeka zatem dalej na odkrywcę gotowego, by go odkopać. O tym, czy się uda, zdecyduje rozkład sił w regionie, będącym kością niezgody największych potęg międzynarodowych.

Budowa Nord Stream 2 jest na finiszu, ale wciąż nie wiadomo kiedy ruszą dostawy | Ropa tanieje a największy terminal w Chinach stoi przez widmo wariantu Delta koronawirusa

Budowa Nord Stream 2 jest na finiszu, ale wciąż nie wiadomo kiedy ruszą dostawy

Prace na rzecz ukończenia Nord Stream 2 są na finiszu tuż przed serią spotkań politycznych poświęconych propozycji układu USA-Niemcy w sprawie tego gazociągu. Rosjanie prowadzą prace geodezyjne potrzebne do certyfikacji, ale nie wiadomo kiedy ona nastąpi, a bez niej nie ruszą dostawy.

Operator Nord Stream 2 poinformował, że do ukończenia tego spornego gazociągu został jeden procent prac. – Według danych z 28 lipca gazociąg Nord Stream 2 jest gotowy w 99 procentach – podało biuro prasowe operatora Nord Stream 2 AG. – Morski odcinek drugiej nitki Nord Stream 2 został ukończony w czerwcu – podaje. – Prace na rzecz wypełnienia go gazem rozpoczęte po technicznym ukończeniu tej nitki są kontynuowane – dodaje.

Rosyjski Neftegaz.ru sugeruje, że układanie rur pierwszej nitki może się zakończyć 30 sierpnia a ostatnie prace mogą zakończyć się piątego września. Portal informuje o pracach geodezyjnych rosyjskiego statku Merlin, które są niezbędne do certyfikacji technicznej gazociągu, bez której nie ruszą dostawy. Przyznaje jednak, że jej termin jest trudny do przewidzenia. Należy przypomnieć, że firmy certyfikujące Nord Stream 2 są obecnie objęte sankcjami USA i z tego powodu z projektu wycofała się norweska firma DNV GL.

Kanclerz Angela Merkel ma odwiedzić Moskwę 20 sierpnia i Kijów 22 sierpnia, by rozmawiać o przedłużeniu umowy Gazprom-Naftogaz o dostawach gazu przez terytorium ukraińskie pomimo alternatywy w postaci Nord Stream 2. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński ma odwiedzić Waszyngton 30 sierpnia, kiedy może zostać ukończone układanie rur pierwszej nitki Nord Stream 2.

Reuters/Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Ropa tanieje a największy terminal w Chinach stoi przez widmo wariantu Delta koronawirusa

Produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna w Chinach spadły znacznie w lipcu nie spełniając oczekiwań analityków. To kolejne sygnały świadczące o widmie spowolnienia gospodarczego w gospodarce, od której kondycji zależą ceny surowca na świecie. Ropa naftowa kontynuuje spadek wartości.

Gospodarka Chin wróciła do kondycji sprzed pandemii, ale ma problemy ze względu na ograniczenia wynikające z powrotu restrykcji pandemicznych wywołanych nowymi ogniskami zakażeń oraz ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi w części kraju. Doszło między innymi do zamknięcia największego terminalu przeładunkowego Ningbo ze względu na wykrycie tam przypadku zarażenia, grożąc podwyżkami cen dostaw towarów do Europy oraz Ameryki Północnej.

Produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła w lipcu rok do roku o 6,4 procent wobec szacunków państwowych na poziomie 7,8 procent i wzroście o 8,3 procent w czerwcu. Sprzedaż detaliczna wzrosła w zeszłym miesiącu o 8,5 procent, mniej od szacowanych 11,5 procent i 12,1 procent zanotowanych w czerwcu.

Ropa Brent kosztuje już mniej niż 70 dolarów za baryłkę. WTI jest warta niewiele ponad 67 dolarów. Obie mieszanki zanotowały spadek wartości ze względu na nowy wariant Delta koronawirusa rozprzestrzeniający się na świecie i złe dane gospodarcze z Chin przytoczone powyżej. Międzynarodowa Agencja Energii przewiduje, że zapotrzebowanie na ropę będzie rosło wolniej od oczekiwań w drugiej połowie 2021 roku ze względu na wariant Delta.

Reuters/South China Morning Post/Wojciech Jakóbik

Greenpeace krytykuje atom w Polsce na łamach Financial Times. Gaz i OZE w zamian?

Greenpeace krytykuje strategię energetyczną Polski na łamach Financial Times i nie wierzy w możliwość budowy pierwszego reaktora jądrowego do 2033 roku.

Polska strategia energetyczna to według Financial Times przykład trudnych wyborów, przed jakimi stają państwa unijne wobec pakietu Fit for 55 będącego przedmiotem prac przez przyspieszoną redukcję emisji CO2 z celem spadku o 55 procent do 2030 roku oraz neutralności klimatycznej do 2050 roku. Polacy chcą użyć do tego celu atomu.

Minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka mówi, że plan budowy pierwszego reaktora jądrowego w Polsce w 2033 roku jest „perfekcyjnie możliwy do zrealizowania”. Nie zgadza się z nim Joanna Flisowska z Greenpeace cytowana przez Financial Times, której zdaniem „nikt na świecie nie buduje reaktorów jądrowych tak szybko”. Gazeta cytuje także Tomasza Nowaka z Platformy Obywatelskiej, który przekonuje, że rząd nie robi nic aby przekonać mieszkańców potencjalnej lokalizacji na Pomorzu do atomu.

Kolejne działania do podjęcia wskazywane przez FT to inwestycja w gaz, który rodzi jednak zależność od paliwa z importu oraz liberalizacja przepisów ustawy odległościowej w celu szybszego rozwoju lądowej energetyki wiatrowej, która jednak wymaga zabezpieczenia mocami konwencjonalnymi.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Niemcy ślą okręt na wody sporne z Chinami. Czy to koszt układu o Nord Stream 2? | Kolejne incydenty podkopują układ z Iranem, w który mogłaby się włączyć Polska

Niemcy ślą okręt na wody sporne z Chinami. Czy to koszt układu o Nord Stream 2?

Marynarka wojenna Niemiec wysłała okręt na wody sporne w pobliżu Chin. Część komentatorów spekuluje, że większe zaangażowanie Berlina w politykę powstrzymywania Państwa Środka to koszt za układ o Nord Stream 2 z Amerykanami.

Niemiecki okręt Bayern wpłynął na Morze Południowochińskie po raz pierwszy od dwóch dekad. Te wody są przedmiotem sporu Chin z sojusznikami Niemiec oraz USA. – Chcemy się zaangażować i wziąć odpowiedzialność za utrzymanie porządku międzynarodowego opartego o zasady – powiedział minister spraw zagranicznych Heiko Maas.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer powiedziała, że „przekaz jest jasny”. – Stajemy w obronie naszych wartości i interesów razem z naszymi partnerami oraz sojusznikami – oceniła.

Ruch Niemiec to odpowiedź na apel Japonii wzywającej Berlin do wspólnych ćwiczeń na Morzu Południowochińskim. Podczas powrotu do bazy w Wilhelmshaven okręt Bayern weźmie udział w misji NATO „Sea Guardian” na Morzu Śródziemnym oraz unijnej „Atalancie” w Afryce. Pomoże także ONZ w nasłuchu Korei Północnej. Wróci do portu macierzystego dopiero w lutym 2022 roku.

Część obserwatorów polityki zagranicznej ocenia, że większe zaangażowanie Niemiec w powstrzymywanie ekspansji Chin może mieć związek ze zbliżeniem ze Stanami Zjednoczonymi, którego elementem była propozycja układu w sprawie Nord Stream 2. Został on skrytykowany jako zbyt mało konkretny przez sojuszników w Unii Europejskiej i NATO, a także Ukrainę. Zabiegają oni o konsultację i skonkretyzowanie zapisów, szczególnie tych dotyczących sankcji wobec Rosji w razie wykorzystania tego gazociągu jako broni politycznej.

AFP/Wojciech Jakóbik

Kolejne incydenty podkopują układ z Iranem, w który mogłaby się włączyć Polska

Incydenty na wodach w pobliżu Iranu podkopują rozmowy o powrocie do porozumienia nuklearnego znajdujące się w impasie. Jeżeli dostawy ropy na Stary Kontynent staną się ważnym elementem negocjacji, Polska mogłaby odegrać w nich pewną rolę.

Co najmniej cztery statki u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich straciły kontrolę nad sterami rodząc podejrzenia o wrogie działania Iranu. Rozmówcy Associated Press wiążą te działania z nowym rządem w Teheranie.

Tymczasem trwa impas rozmów o powrocie do porozumienia nuklearnego z Iranem, które pozwoliłoby zdjąć sankcje z tego kraju, rozwijać cywilną energetykę jądrową i powrócić do dostaw ropy.

European Council for Foreign Affairs przekonuje, że sukces układu zależy od skali dostaw ropy irańskiej do Europy, od której może w przyszłości zależeć potencjał wymiany handlowej, bo petrodolary dałyby Teheranowi środki do zakupów w Europie. – W optymistycznym scenariuszu deficyt handlowy po stronie Iranu zmalałby do 57 mln euro, głównie dzięki znacznemu wzrostowi importu ropy irańskiej do Europy – pisze Esfandyar Batmanghelidj w ECFR.

Warto przypomnieć, że polskie PGNiG i Grupa Lotos negocjowały długoterminowe umowy na dostawy ropy z Iranu w okresie ocieplenia relacji w 2015 roku. Te rozmowy upadły wraz z opuszczeniem porozumienia nuklearnego przez USA w czasie administracji Donalda Trumpa. Nowe zbliżenie z Iranem otworzyłoby możliwość powrotu do rozmów, szczególnie w razie wzrostu znaczenia importu ropy na Stary Kontynent dla sukcesu układu. Wówczas Polska mogłaby odegrać pewną rolę w rozmowach.

CNBC/ECFR/Wojciech Jakóbik

Ropa tanieje przez porozumienie naftowe, koronawirusa i spowolnienie Chin

Państwa porozumienia naftowego OPEC+ zdecydowały o poluzowaniu ograniczeń wydobycia ropy, tymczasem złe dane gospodarcze z Chin oraz na temat tempa szczepienia przeciwko koronawirusowi obniżają wartość baryłki.

OPEC+ zdecydowało o luzowaniu ograniczeń wydobycia ropy naftowej od sierpnia 2021 roku o 400 tysięcy baryłek dziennie. Układ ma trwać do końca 2022 roku. Ankieta Reuters pokazała, że podaż ropy z kartelu naftowego OPEC jest największa od sierpnia 2020 roku.

To czynnik obniżający cenę baryłki, który został wsparty kolejnymi informacjami, tym razem z Chin. Ceny ropy straciły na wartości ponad trzy procent w poniedziałek, drugiego sierpnia po tym, jak indeks aktywności przemysłu Chin spadł z 60,6 punktów w czerwcu do 59,5 punktów w lipcu. To najniższy poziom od stycznia 2021 roku. Obawy o spowolnienie gospodarcze w Państwie Środka są związane z widmem ograniczenia zapotrzebowania na ropę. Również USA notują drugi miesiąc spowolnienia wzrostu gospodarczego.

Kolejny czynnik obniżający wartość baryłki to obawa przed wariantem Delta koronawirusa rozprzestrzeniającego się głównie wśród niezaszczepionych obywateli USA. Niewystarczające tempo szczepień może doprowadzić do konieczności przywrócenia ograniczeń, które rzutują na działalność gospodarczą.

Baryłka Brent kosztowała przed weekendem ponad 75 dolarów. Obecnie zbliża się wartością do 72,5 dolarów. Mieszanka WTI notuje podobny spadek z około 74 do 71 dolarów.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Surowiec paneli słonecznych pozyskany pracą przymusową w Chinach jest na celowniku USA

Największy dostawca paneli słonecznych w USA ma w łańcuchu dostaw firmy, które mogły korzystać z pracy niewolniczej Ujgurów w Państwie Środka. Kongres domaga się sankcji na dostawy z regionu Sinciang, w którym dochodzi do takiego procederu.

Chodzi o firmę LONGi odpowiedzialną za co najmniej 21 procent dostaw paneli słonecznych do USA w drugim kwartale 2021 roku. Ta firma kupuje polisilikon będący kluczowym komponentem paneli od co najmniej trzech producentów czerpiących ten surowiec z Hoshine Silicon Industry w Chinach. Ten podmiot został objęty ograniczeniami USA po ustaleniu, że wykorzystuje przymusową pracę mniejszości ujgurskiej w obszarze autonomicznym Sinciang. Na liście restrykcji znalazły się także GCL-Poly Energy Holdings oraz Daqo New Energy Corporation dostarczające komponenty do paneli firmie LONGi.

Kongres domaga się zatrzymania importu polisilikonu oraz innych towarów z Sinciangu. Ustawa z 15 lipca w tej sprawie ma silne, ponadpartyjne poparcie. Jednakże administracja Joe Bidena się waha, bo 37 procent dostaw związanych z budową paneli słonecznych dociera do Ameryki z Chin i Hong Kongu. Z tego względu niektóre firmy apelują o ograniczenie dostaw z Sinciangu i kontynuację importu z innych części Chin.

S&P Global Platts/Wojciech Jakóbik

Tesla szuka surowców elektromobilności poza Chinami w trosce o klimat

Telsa będzie kupować nikiel niezbędny do budowy samochodów elektrycznych od australijskiego BHP, by nie sprowadzać go z Chin, które wydobywają go w sposób szkodliwy dla klimatu.

Prezes Tesli Elon Musk podpisał tym samym już trzecie porozumienie o imporcie niklu po umowach z Vale i Trafigurą, w poszukiwaniu „zrównoważonych źródeł”. Firmy chińskie wydobywają większość niklu w Indonezji wysoce zależnej od energetyki węglowej. Australijski BHP to najmniej emisyjny producent metali potrzebnych do baterii samochodów elektrycznych.

BHP nie zdradziło wolumenu dostaw, ale eksperci cytowani przez Financial Times szacują je na około 18 tysięcy ton niklu rocznie.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

USA mogą wprowadzić sankcje na dostawy krwawego surowca fotowoltaiki z Chin

Administracja USA rozważa wprowadzenie zakazu importu polisilikonu z chińskiego Sinciangu, który powstaje z wykorzystaniem pracy przymusowej mniejszości ujgurskiej prześladowanej w Państwie Środka.

BiznesAlert.pl informował o produkcji polisilikonu w Chinach z użyciem pracy przymusowej Ujgurów. Politico informuje, że sankcje na dostawy tego surowca mogą utrudnić transformację energetyczną, bo znajduje się on w większości paneli słonecznych na świecie. Jednak ponadpartyjna grupa senatorów USA namawia Bidena do działania. Rozważana regulacja poznana przez Politico miałaby zakładać przejmowanie podejrzanych dostaw w portach amerykańskich. Możliwe jest wprowadzenie zakazu dostaw z wybranych fabryk, w których może dochodzić do wykorzystywania pracy przymusowej.

Politico/Wojciech Jakóbik

USA wprowadzają sankcje na dostawy polisilikonu z obozów pracy w Chinach

USA wprowadziły zakaz importu części materiałów do paneli słonecznych z Chin. Chodzi o produkty wytworzone z wykorzystaniem pracy przymusowej mniejszości ujgurskiej prześladowanej w Państwie Środka, w tym polisilikon.

Biały Dom ogłosił 24 czerwca sankcje na import polisilikonu wytwarzanego w obozach pracy Ujgurów w Sinciangu. USA oskarżyły Chiny o ludobójstwo tej mniejszości muzułmańskiej.

Amerykańska służba celna ogłosiła zakaz importu produktów bazujących na silikonie od firmy Hoshine Silicion Industry Company oraz produktów wytworzonych z ich pomocą. Ta instytucja informuje, że ma potwierdzone informacje o wykorzystaniu pracy przymusowej przy wytwarzaniu tych dóbr. – Nasze cele klimatyczne nie będą realizowane kosztem istnień ludzkich wykorzystywanych do pracy przymusowej – zadeklarował sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego USA Alejandro Mayorkas.

Na czarnej liście znalazły się także Daqo New Energy Company, Xinjiang East Hope Nonferrous Metals Company, Xinjiang GCL New Energy Material Technology Company oraz Xinjiang Production and Construction Corps. Te podmioty według Departamentu Handlu USA były zaangażowane w naruszenia praw człowieka oraz organizację obozów pracy w Chinach.

Sam polisilikon z Chin wykorzystywany do produkcji paneli fotowoltaicznych został dodany na listę produktów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej, w tym pracy dzieci. Chińczycy odrzucają oskarżenia tego rodzaju.

Amerykanie rozmawiają z Unią Europejską, Kanadą i Wielką Brytanią o możliwości wprowadzenia wspólnych sankcji wobec Chin za prześladowania Ujgurów.

The New York Times/Wojciech Jakóbik

Rusza proces w sprawie afery szpiegowskiej Huawei

Reuters informuje o rozpoczęciu procesu w sprawie szpiegostwa na rzecz Chin byłego pracownika Huawei w Polsce oraz polskiego pracownika naukowego z Wojskowej Akademii Technicznej.

Dwójka ludzi została zatrzymana w styczniu 2019 roku z podejrzeniem szpiegostwa na rzecz Chin. Teraz rusza proces, który ma istotne znaczenie w dyskusji o bezpieczeństwie rozwoju sieci 5G, w którym chciałyby wziąć udział firmy chińskie jak Huawei objęta sankcjami USA.

Prokuratura w Polsce oskarża Wanga Weijinga jakoby pod przykrywką pracy w Huawei przez siedem lat szpiegował na rzecz Chin próbując wpłynąć na decyzje rządu polskiego oraz miał zwerbować byłego oficera Agencji Wywiadu Piotra D. pracującego na WAT w celu pozyskania informacji o najlepszym sposobie wpłynięcia na Warszawę. Obaj oskarżeni odrzucają te zarzuty.

Rząd polski nie zdecydował się na dopuszczenie Huawei do budowy sieci 5G proponując szkic prawa, które dopuszcza tylko firmy możliwe do zaakceptowania ze względu na politykę bezpieczeństwa narodowego. Taka formuła oznacza, że Chińczycy prawdopodobnie nie zostaną dopuszczeni do ewentualnego przetargu.

Reuters/Wojciech Jakóbik