Rośnie dalej znaczenie kontraktów na LNG z USA, które Polska dawno ma | Derusyfikacja i dywersyfikacja dostaw ropy w Niemczech na papierze bez przełomu w Polsce

Rośnie dalej znaczenie kontraktów na LNG z USA, które Polska dawno ma | Derusyfikacja i dywersyfikacja dostaw ropy w Niemczech na papierze bez przełomu w Polsce

:Dostawy spotowe LNG z USA do Europy mogą częściowo przenieść się do Azji, ale kontrakty terminowe z Europejczykami są rekordowo wysokie. Rośnie znaczenie umów terminowych, których Polska ma cały wachlarz od kilku lat.

:Rafineria Schwedt przeznaczona do derusyfikacji ma odbierać w całości ropę nierosyjską korzystając między innymi z polskiego naftoportu. Jednak to liczby pozostające wciąż na papierze, bo oficjalnego rozstrzygniecia nie ma. Shell ma negocjować dostawy do Schwedt w Polsce.

:Portal RBB24 ustaliłł, że tankowiec Pacific Emerald przybył do Gdańska w niedzielę, 22 stycznia. Dostarczył tam nierosyjską ropę do Rafinerii Schwedt w Niemczech, która jest przedmiotem rozmów Polaków i Niemców o derusyfikacji.

Czytaj dalej„Rośnie dalej znaczenie kontraktów na LNG z USA, które Polska dawno ma | Derusyfikacja i dywersyfikacja dostaw ropy w Niemczech na papierze bez przełomu w Polsce”

Gazprom dalej przykręca kurek z gazem na Ukrainie, ale Europa się nie przejmuje

Gazprom dalej przykręca kurek z gazem na Ukrainie, ale Europa się nie przejmuje

Rosyjski Gazprom obniża dostawy gazu do Europy dwoma pozostałymi szlakami przez Ukrainę oraz Turcję. Kommiersant sugeruje, że to skutek spadku zainteresowania Europejczyków.

Czytaj dalej„Gazprom dalej przykręca kurek z gazem na Ukrainie, ale Europa się nie przejmuje”

Chiny zamiast Rosji przesądzą o losie kryzysu energetycznego

Chiny zamiast Rosji przesądzą o losie kryzysu energetycznego

Kondycja gospodarcza Państwa Środka może przesądzić o ciągu dalszym kryzysu energetycznego. Rosja traci inicjatywę w tym zakresie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kolejny czarny łabędź w Chinach

Chiny znów otwierają granice i spodziewają się wzrostu popytu na paliwa. Walka z koronawirusem w tym kraju przechodzi do nowego etapu z mniejszymi restrykcjami oraz możliwością podróży zagranicznych, które będą szczególnie popularne w chiński Nowy Rok, kiedy – jak w pandemicznym 2020 roku – Chińczycy masowo ruszą w trasę odwiedzać krewnych w związku ze świętem. Zwiększony ruch na drogach oraz na niebie może zwiększyć zużycie ropy oraz produktów naftowych w Państwie Środka, zwiększając też presję na podwyżki cen i zmniejszając dostępność paliwa na rynku. Odbicie w Chinach może mieć także znaczenie dla rynku gazu skroplonego. Jeżeli popyt Państwa Środka wróci do poziomu sprzed pandemii, a Europa będzie notowała dalsze spadki wartości gazu na giełdzie TTF, ceny kontraktów LNG u Azjatów mogą stać się znów bardziej atrakcyjne od europejskich, wywołując odwrót z Europy, zmniejszając podaż i zwiększając presję na nowe podwyżki cen. Czarny łabędź w Chinach to postępy walki z pandemią koronawirusa oraz kondycja gospodarki. Nie wiadomo czy luzowanie restrykcji wystarczy, by Chińczycy przezwyciężyli obawy przed globalną recesją sygnalizowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jeżeli okaże się, że pomimo wolnego przepływu ludzi i kapitału, koronawirus nie daje za wygraną albo gospodarka nie wraca do formy, zapotrzebowanie na ropę, produkty naftowe oraz gaz w Chinach nie będzie rosło szybko, a ceny nie odbiją się z obecnych spadków. Będzie to zła wiadomość, bo może oznaczać recesję, ale pocieszeniem będzie fakt, że obniży ona ceny surowców, zmniejszając oddziaływanie kryzysu energetycznego na gospodarki zachodnie, w tym w Polsce.

Ropa Brent kosztuje już 79 dolarów za baryłkę i notuje spadek o ponad 7 dolarów od początku roku. Był to spadek o ponad osiem procent, najwyższy od 2016 roku, kiedy trwał kryzys cen ropy. Cena gazu na giełdzie TTF w Holandii jest najniższa od początku 2022 roku, czyli czasu sprzed inwazji Rosji na Ukrainie, sięgając poniżej 70 euro za megawatogodzinę. Zmiana wartości tych notowań będzie w nadchodzącym czasie zależała w dużej mierze od popytu w Chinach, a coraz mniej od polityki Kremla, który chciał w 2022 roku zaszantażować świat kryzysem energetycznym, ale jego plany pokrzyżowała ciepła zima oraz odwrót Europejczyków od surowców z Rosji. Rosjanie podsycali kryzys energetyczny od wakacji 2021 roku, ograniczając podaż gazu w Europie. Mogą ograniczyć ją dodatkowo poprzez zatrzymanie dostaw przez Ukrainę lub Turcję w 2023 roku, ale Europejczycy zareagowali już wprowadzeniem ceny maksymalnej gazu na giełdzie TTF w wysokości 180 euro za megawatogodzinę. Jeśli Rosja spróbuje znów wysadzić rynek gazu, ten uniezależni się od jej działań. Podobnie działa cena maksymalna dostaw ropy z Rosji. Jeżeli Kreml chce utrzymać przypływ petrodolarów ze sprzedaży baryłek na Zachód, musi sprzedawać w cenie do 60 dolarów za baryłkę wyznaczonej przez G7, Australię i Unię Europejską. Limit będzie cyklicznie rewidowany do 5 procent poniżej wartości rynkowej, a jeśli Kreml postanowi zakręcić kurek, zagrozi swej stabilności budżetowej w 2023 roku, kiedy może wyczerpać Fundusz Bogactwa Narodowego zasilany petrodolarami.

Ciąg dalszy kryzysu energetycznego nastąpi

Rosjanie tracą inicjatywę w kryzysie energetycznym po stronie podażowej, a jego los może zależeć bardziej od popytu warunkowanego przez ciąg dalszy wypadków w Chinach oraz perspektywy recesji globalnej. Najczarniejszy scenariusz zakłada połączony wpływ ograniczonej podaży gazu oraz ropy z Rosji, szczególnie po wejściu w życie embargo na produkty naftowe w Unii Europejskiej od piątego lutego oraz zwiększonego popytu w Chinach, wzmocnionego dodatkowo atakiem zimy, jak w styczniu 2022 roku. Wówczas Międzynarodowa Agencja Energii prognozuje deficyt gazu w Europie sięgający 27 mld m sześc. ENTSO-E ostrzega przed takim scenariuszem połączonym z niewystarczającą podażą mocy z europejskiego atomu i problemami z dystrybucją węgla, w którym należy liczyć się z blackoutami na kontynencie. Oznacza to, że Zachód wciąż powinien oszczędzać zasoby i gromadzić zapasy na czarną godzinę. Kryzys energetyczny trwa.

Polacy nie boją się już atomu. Rozmowa z Radio Poznań

Polacy nie boją się już atomu. Rozmowa z Radio Poznań

– Ostatnie poważne protesty przeciwko atomowi w Polsce obywały się niedługo po katastrofie w Czarnobylu, kiedy na świecie panowała obawa, że podobne zdarzenie może się pojawić gdzie indziej na świecie. Natomiast my nie mamy bałaganu sowieckiego, nie mamy technologii sowieckiej, tylko najwyższe standardy – mówił redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik w rozmowie z Radiem Poznań.

Czytaj dalej„Polacy nie boją się już atomu. Rozmowa z Radio Poznań”

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

– Jeżeli dostawy ropy z Polski do niemieckiej Rafinerii Schwedt faktycznie ruszą przed końcem stycznia, może dojść do derusyfikacji tego obiektu z pomocą Orlenu lub bez niego. Od tego rozstrzygnięcia może zależeć cena paliw na stacjach w obliczu embargo na produkty naftowe Rosji wchodzącego w życie w lutym 2023 roku – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czy Rosnieft zostanie wyrzucony z Rafinerii Schwedt?

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa powiedziała na konferencji prasowej z drugiego stycznia, że Niemcy zamierzają pozbawić Rosnieft Deutschland 54 procent udziałów Rafinerii Schwedt (PCK). Dobry gest Niemiec, czyli wyzbycie się udziałów Rosnieftu – rosyjskiej firmy, to był warunek dalszych rozmów, to się stało – powiedziała minister klimatu odmawiając szczegółów na temat ewentualnego zaangażowania PKN Orlen. – Nie mówimy, że to koniecznie musi być Orlen. Tutaj mówimy w ogóle o rozmowach biznesowych, więc to byśmy pozostawili owiane tajemnicą. Liczymy, że takie porozumienie będzie – podkreśliła w styczniu. Derusyfikacja PCK była warunkiem rozpoczęcia dostaw ropy nierosyjskiej do Schwedt przez naftoport w Gdańsku. Te według deklaracji władz Brandenburgii mają ruszyć do końca stycznia, co sugerowałoby porozumienie w sprawie Schwedt na dniach. Może ono mieć kluczowe znaczenie wobec nadchodzącego embargo G7 i Unii Europejskiej na produkty naftowe z Rosji. Wówczas będzie liczyła się już nie tylko podaż ropy na rynku, ale także produktów rafineryjnych, tymczasem moce rafinerii na świecie spadły przez pandemię koronawirusa oraz wizję rychłej transformacji energetycznej w sektorze transportowym przed atakiem Rosji na Ukrainę z lutego 2022 roku, który znów zwiększył popyt. Europejczycy ścigają się w zakupach paliw na czele z olejem napędowym, by zgromadzić zapasy przed embargo w lutym i wobec wielkiej niewiadomej odnośnie do zapotrzebowania w Chinach. Jeżeli gospodarka chińska ruszy z kopyta po zniesieniu ograniczeń pandemicznych, a sankcje na produkty naftowe wejdą efektywnie w życie w lutym 2023 roku, ceny znów mogą znacznie wzrosnąć przez presję popytową. Co z tego, że na rynku będzie ropa spoza Rosji, jeżeli moce przerobowe rafinerii nie wzrosną poza fizyczne możliwości zakładów w regionie? Podaż ze Schwedt i innych zakładów będzie zależała od efektywności dywersyfikacji dostaw. Ten efekt może zostać jednak złagodzony przez recesje i destrukcję popytu. Tak czy inaczej rynek na produkty naftowe z Rosji będzie się kurczył, a każda rafineria: Schwedt i Leuna w Niemczech, a także Gdańska i Płock w Polsce, będą miały znaczenie dla notowań na stacjach paliw w naszych krajach. Póki co jednak według danych Refinitiv Eikon dla Politico, zapotrzebowanie na diesla sięgnęło rekordowych 8,2 mln ton w grudniu 2022 roku z tego 3,51 mln ton z Rosji. Europejczycy importują na zapas przed embargo. Niemcy sprowadziły z Rosji 640 tysięcy ton diesla z Rosji w grudniu 2022 roku i są największym jego importerem na kontynencie. To najwięcej od maja 2020 roku.

Czy Polska i Niemcy porzucą ropę z Rosji?

Podaż zależy także od losu deklaracji Polski i Niemiec o porzuceniu ropy z Rosji z końcem 2022 roku. Wiadomo, że oba kraje podtrzymują te deklaracje, ale nie ma jeszcze sankcji, które wprowadzałyby je w życie. – Przepustowość w rafinerii jest, gotowość rafinerii jest, tylko kwestia dalszych szczegółów i oczywiście sankcji, bo one też będą wpływały na dalsze porozumienia – uzupełniła Anna Moskwa na cytowanej wyżej konferencji prasowej. BiznesAlert.pl jako pierwszy informował, że Berlin i Warszawa zabiegają o sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń. Według naszych informacji trwają przygotowania do wdrożenia tych przepisów i wciąż jest szansa, że wejdą w życie na początku 2023 roku po to, by dać alibi firmom jak PKN Orlen czy jego odpowiedniki działające w Niemczech, by zerwać umowy z Rosjanami bez płacenia kar. Niemcy deklarują w mediach, że porzuciły ropę rosyjską z końcem 2022 roku, ale nie ma informacji o zerwaniu jakiejkolwiek umowy tamtejszych firm z dostawcami z Rosji. Brak dostaw rosyjskich może obecnie wynikać w Polsce i Niemczech z planowanej przerwy technicznej pracy Ropociągu Przyjaźń, która ma się skończyć 16 stycznia, ale już teraz trwają spekulacje, czy będzie jak z remontem Nord Stream 1 w wakacje 2022 roku, który nigdy się nie skończył, a kurek raz zakręcony taki pozostał aż do sabotażu we wrześniu 2022 roku, windując ceny gazu do rekordowego poziomu.

Czy sankcje naftowe Zachodu działają?

Skok cen ropy w górę przydałby się Rosjanom w pierwszym kwartale 2023 roku, bo oddziaływanie inwazji na Ukrainie na cenę Brent zostało zniwelowane przez wizję recesji (kosztuje około 80 dolarów) a Rosjanie muszą przez sankcje sprzedawać mieszankę Urals jeszcze taniej. Jest notowana za około 50 dolarów, a w niektórych przypadkach trafia do klientów z rabatem ustanawiającym cenę w wysokości nawet 30 dolarów. Wyższe ceny mogłyby zwiększyć popyt, zwiększyć koszty uniezależnienia Zachodu od ropy i produktów naftowych z Rosji, zreperować budżet rosyjski zagrożony rekordowym deficytem i zachęcić część Europejczyków do dalszych zakupów u Rosjan. Póki co Kreml musi ograniczać wydobycie ropy przez to, że nie ma realnej alternatywy do rynku europejskiego. Z tego względu resort finansów przyznaje, że w 2023 roku będzie trudniej uzupełnić Fundusz Bogactwa Narodowego gromadzący środki ze sprzedaży węglowodorów. Socvombank szacuje, że deficyt w tym roku sięgnie 3,4 bln rubli, które będzie należało pokryć z wspomnianego funduszu szacowanego na 180 mld dolarów. To oznacza, że sankcje zachodnie działają, ale ich oddziaływanie na Rosję jest rozłożone w czasie. Amerykanie kalkulują, że ceny ropy mogłyby sięgnąć nawet 150 dolarów, gdyby nie wprowadzenie ceny maksymalnej baryłki przez G7, Australię i Unię Europejską od piątego grudnia 2022 roku. Fakt, że Rosjanie sprzedają ropę poniżej limitu 60 dolarów może oznaczać, że obawiają się sankcji albo wynikać z warunków rynkowych, bo Urals jest notowany niżej. W lutym ma dojść do pierwszej rewizji ceny maksymalnej, która ma następować cyklicznie co dwa miesiące do poziomu pięciu procent poniżej wartości rynkowej, a zatem obecnie powinna spaść do około 47-48 dolarów. Następne uderzenie z pomocą embargo na dostawy paliw rosyjskich nastąpi piątego lutego 2023 roku, do kiedy powinno nastąpić rozstrzygnięcie w sprawie Schwedt a także kierunków dostaw ropy oraz produktów naftowych do rafinerii w Polsce oraz Niemczech tak, aby mogły wejść w życie sankcje na północną nitkę Ropociągu Przyjaźń. Odpowiednia synchronizacja działań na Zachodzie powinna uchronić region przed szokiem, który miałby także znaczenie dla dalszego losu obrony Ukrainy, która potrzebuje oleju napędowego do skutecznego prowadzenia kontrofensywy a także walki z blackoutami wywołanymi atakami rakietowymi Rosji, bo generatory dostarczane z Zachodu są napędzane paliwem. Dlatego też Zachód liczy na to, że zróżnicowane embargo na produkty naftowe z podziałem na paliwo premium i normalne zmusi Rosjan do podporządkowania się. Musieli obniżyć wydobycie ropy przez sankcje, bo nie posiadają odpowiednich zbiorników i podobnie będzie z paliwem. Takie rozwiązanie ułatwi także poszukiwania alternatywy przez sektor prywatny w Europie. Warto cały czas monitorować temat importu ropy z Kazachstanu przez Ropociąg Przyjaźń w Rosji. Wszelkie próby dostaw surowca rosyjskiego pod fałszywą flagą, na przykład poprzez mieszanie kazachskiej KEBCO z podobną, rosyjską REBCO, spotkają się z sankcjami drugiego rzędu, a ewentualne doniesienia o takich próbach będą uderzać w wizerunek podmiotów z Zachodu angażujących się w ten proceder.

Kiedy nastąpi rozstrzygnięcie w sprawie derusyfikacji Rafinerii Schwedt i sankcji na północną Przyjaźń?

Jeszcze w styczniu możemy poznać oficjalne informacje na temat derusyfikacji Rafinerii Schwedt, ewentualnego wejścia tam PKN Orlen, a także opóźnionej rezygnacji z ropy rosyjskiej w Polsce oraz Niemczech poprzez zastosowanie sankcji wobec północnej nitki Ropociągu Przyjaźń. Rozstrzygnięcia w tej sprawie będą miały fundamentalne znaczenie dla współpracy polsko-niemieckiej, sankcji zachodnich wobec Rosji, losów inwazji rosyjskiej na Ukrainie oraz cen paliw na stacjach.

Atomowe kimchi dla Polski czeka na konkrety

Atomowe kimchi dla Polski czeka na konkrety

– Czy w Pątnowie powstanie druga, polska elektrownia jądrowa? Nowe rozstrzygnięcia mogą pojawić się w połowie stycznia – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Atomowe kimchi dla Polski czeka na konkrety”

Jądrowa ustawa odległościowa

Jądrowa ustawa odległościowa

– Trwają przygotowania do liberalizacji ustawy odległościowej blokującej wiatraki, a tymczasem podobne przepisy mogą utrudnić rozwój energetyki jądrowej w Polsce – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Jądrowa ustawa odległościowa to wyzwanie dla Pątnowa i SMR-ów

Sejm RP zajmie się 24 lub 25 stycznia liberalizacją przepisów tak zwanej ustawy odległościowej, która blokuje obecnie rozwój lądowej energetyki wiatrowej poprzez regułę 10H. Zakłada ona, że wiatraki mogą stanąć tylko w odległości dziesięciokrotnej ich wysokości w stosunku do zabudowań. Nie ma takich miejsc w Polsce. Liberalizacja ma dać możliwość rozwoju wiatraków na lądzie, na którą liczy cały rynek, ze spółkami państwowym jak Tauron czy Polska Grupa Energetyczna włącznie. Co ciekawe, podobne przepisy mogą blokować energetykę jądrową w Polsce, także tę rozproszoną pod warunkiem przełomu technologicznego obiecywanego przez zwolenników małych reaktorów jądrowych SMR. Rozporządzenie Rady Ministrów z 10 sierpnia 2012 roku o ocenie terenu pod lokalizację obiektu jądrowego w paragrafie piątym i punkcie siódmym opisuje, że teren nie może być uznany za odpowiedni do budowy atomu między innymi jeśli „w ciągu ostatnich 60 lat była lub jest prowadzona: a) działalność polegająca na wydobyciu kopalin lub b) działalność polegająca na podziemnym bezzbiornikowym magazynowaniu substancji lub podziemnym składowaniu odpadów, lub c) inna działalność mogąca spowodować zagrożenie bezpieczeństwa jądrowego obiektu jądrowego przez indukowanie wstrząsów sejsmicznych, powodowanie uaktywniania struktur uskokowych lub przemieszczanie, zapadanie lub upłynnianie gruntów lub w regionie tym wystąpiły takie skutki tych działalności, które przy wystąpieniu w trakcie eksploatacji obiektu jądrowego zagrażałyby bezpieczeństwu jądrowemu obiektu jądrowego.” To między innymi dlatego duży atom rządowy realizowany przez Polskie Elektrownie Jądrowej oraz Bechtel i Westinghouse z USA jest realizowany w odosobnieniu w nowej lokalizacji Lubiatowo-Kopalino.

Owe przepisy to swoista jądrowa ustawa odległościowa, która potencjalnie może blokować budowę nowych reaktorów jądrowych w miejscach bliskich wydobyciu kopalin, a to odbywa się na całym Śląsku, gdzie chciałby stawiać SMR miedziowy KGHM albo w Wielkopolsce, gdzie liczy na duży atom ZE PAK Zygmunta Solorz-Żaka. Warto jednak zaznaczyć, że ów przepis jest bardziej miękki niż wiatrakowa ustawa odległościowa. Przedsiębiorca pragnący budować atom duży czy mały, może udowodnić, że jego inwestycja nie będzie miała wpływu na bezpieczeństwo. – Limit obowiązuje jeśli przedsiębiorca nie udowodni braku wpływu na bezpieczeństwo – tłumaczy Maciej Lipka z Narodowego Centrum Badań Jądrowych. Jeżeli nie udowodni, limit odległości wynosi 30 km. Co ciekawe, odległość od lotniska musi wynosić minimalnie 10 km tak, aby nie można było uderzyć w reaktor samolotem, na co słusznie zwracali uwagę eksperci Nuclear.pl.

Przepisy odnoszące się do odległości atomu pochodzą z czasów reżimu komunistycznego w Polsce, kiedy nikt nie brał pod uwagę budowy reaktorów w pobliżu dużych skupisk ludzi. Technologia małych reaktorów jądrowych ma jednak sens tylko w wielkim odosobnieniu do zasilania izolowanych systemów energetycznych, na przykład na Alasce czy Syberii, albo właśnie w centrach przemysłowych na obszarach wysoko zurbanizowanych. Jądrowa ustawa odległościowa zmusi zatem promotorów SMR do udowodnienia, że ich rozwiązanie nie zagrozi bezpieczeństwu w okolicy. O ile według informacji BiznesAlert.pl problemy NuScale z certyfikacją ich technologii VOYGR w USA może utrudnić realizację programu małych reaktorów w spółce KGHM, to PKN Orlen nie zasypia gruszek w popiele i zamierza razem z GE oraz Synthosem przedstawić nowe informacje na temat małych reaktorów BWRX-300 w ramach wiosennej aktualizacji strategii całej Grupy Orlen. Prawnicy zaangażowani w promocję SMR w Polsce przekonują BiznesAlert.pl, że przy obecnych przepisach da się udowodnić, że promień oddziaływania małych reaktorów jest mniejszy niż w przypadku dużego atomu. Z kolei Polska Grupa Energetyczna, która według informacji Business Insidera chce mieć z ZE PAK i koreańskim KHNP pierwszy reaktor w Pątnowie w 2036 roku, uznała, iż lokalizacja atomu w Pątnowie spełnia wymogi bezpieczeństwa. Mówi o tym także KHNP w rozmowie z BiznesAlert.pl.

Wiosna jądrowa

Należy się zatem spodziewać, że w 2023 roku oprócz informacji o modelu finansowym Programu Polskiej Energetyki Jądrowej z atomem amerykańskim, możemy usłyszeć o kolejnych postępach małych reaktorów SMR. Będą musiały jednak spełnić wymogi prawa polskiego stojącego na straży bezpieczeństwa tak ważnego w obliczu kiełkującego ruchu nadjądrowego wspieranego z Niemiec. Państwowa Agencja Atomistyki będzie decydować o tym, który projekt jądrowy spełnia wymogi bezpieczeństwa. Przeszła w 2022 roku wzmocnienie kadrowe pod względem ilościowym, choć opuścił jej szeregi prezes Łukasz Młynarkiewicz, przechodząc do Polskich Elektrowni Jądrowych. Agencja może się spodziewać zalewu wniosków w sprawie wszelakich projektów w obliczu wiosny jądrowej w Polsce i na świecie.

Sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń do Polski i Niemiec mogą wprowadzić się same | Sankcje zachodnie mogą pozbawić Rosję połowę przychodów ze sprzedaży ropy i gazu

Sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń do Polski i Niemiec mogą wprowadzić się same | Sankcje zachodnie mogą pozbawić Rosję połowę przychodów ze sprzedaży ropy i gazu

:Ministerstwo klimatu i środowiska nie podaje nowych informacji na temat rozmów Polski i Niemiec o sankcjach na dostawy ropy z Rosji przez północną nitkę Ropociągu Przyjaźń do tych, krajów a tymczasem zbliża się cezura, w której wprowadzą się same, albo raczej za sprawą Władimira Putina.

:Financial Times przewiduje, że sankcje zachodnie przeciwko Rosji za inwazję na Ukrainie uderzą mocniej w 2023 roku. Mogą pozbawić Rosjan prawie połowy przychodów ze sprzedaży ropy i gazu.

Czytaj dalej„Sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń do Polski i Niemiec mogą wprowadzić się same | Sankcje zachodnie mogą pozbawić Rosję połowę przychodów ze sprzedaży ropy i gazu”

Polacy i Niemcy porzucają ropę z Rosji na słowo honoru | Niemiecki partner Nord Stream 2 chce wreszcie opuścić Rosję

Polacy i Niemcy porzucają ropę z Rosji na słowo honoru |  Niemiecki partner Nord Stream 2 chce wreszcie opuścić Rosję

:Polska i Niemcy zadeklarowały, że porzucą ropę z Rosji do końca 2022 roku. Jednakże po zakończeniu remontu Ropociągu Przyjaźń 16 stycznia czarny surowiec znów płynie do tych krajów, bo wciąż czekają na sankcje będące podstawą prawną porzucenia Rosjan.

:Wintershall DEA zaangażowany w przeszłości finansowo w projekt gazociągu Nord Stream 2 ma opuścić Rosję, skąd czerpał dotąd jedną piątą przychodów przed opodatkowaniem pomimo inwazji rosyjskiej na Ukrainie.

Polacy i Niemcy porzucają ropę z Rosji na słowo honoru

Polska i Niemcy zadeklarowały, że porzucą ropę z Rosji do końca 2022 roku. Jednakże po zakończeniu remontu Ropociągu Przyjaźń 16 stycznia czarny surowiec znów płynie do tych krajów, bo wciąż czekają na sankcje będące podstawą prawną porzucenia Rosjan.

– Niemiecki zakaz importu ropy rosyjskiej ropociągami od początku 2023 bazuje na stanowisku kanclerza federalnego. Nie ma statutowej ani żadnej innej podstawy prawnej. Opozycja w Bundestagu krytykuje ten stan – tłumaczy portal MDR.de. Warto zaznaczyć, że embargo unijne obejmuje dostawy morskie. Według MDR.de kanclerz Niemiec Olaf Scholz miał wpływ na ostateczny kształt tych regulacji. – Porzucenie ropy z Rosji dostarczanej ropociągami od 2023 roku wynika z deklaracji protokolarnej kanclerza federalnego w Radzie Europejskiej – przyznaje rzeczniczka resortu gospodarki Niemiec Beate Baron.

Wyzwaniem może być pozyskanie alternatyw, od którego mogą zależeć ceny paliw w Niemczech wschodnich. Jest to jednak możliwe. Jedna z dwóch rafinerii wschodnioniemieckich Leuna już porzuciła dostawy z Rosji a ważą się losy kolejnej, Rafinerii Schwedt, w której 54 procent akcji Rosnieft Deutschland mogliby potencjalnie zastąpić Polacy z PKN Orlen. Derusyfikacja Schwedt była warunkiem rozpoczęcia dostaw spoza Rosji przez naftoport w Gdańsku, a te mają ruszyć do końca stycznia. Resort klimatu zapewnił BiznesAlert.pl na konferencji prasowej, że derusyfikacja została ustalona z Niemcami. Nie jest jasne, czy Orlen zaangażuje się w Schwedt.

Według informacji BiznesAlert.pl Polska i Niemcy zabiegają o podstawę prawną porzucenia ropy z Rosji słanej przez Ropociąg Przyjaźń poprzez sankcje na jego północną nitkę tak, aby nie blokować dostaw południową do Czech, Słowacji i Węgier, które nie są gotowe na embargo. Takie sankcje mogłyby wejść w życie na przykład w korelacji z embargo na dostawy produktów naftowych Rosji piątego lutego.

Również Polska deklarowała chęć porzucenia ropy z Rosji do końca 2022 roku. Póki co jednak Orlen odbiera dostawy z tego kierunku zgodnie z harmonogramem, deklarując gotowość do podporządkowania się sankcjom.

MDR.de/Wojciech Jakóbik

Niemiecki partner Nord Stream 2 chce wreszcie opuścić Rosję

Wintershall DEA zaangażowany w przeszłości finansowo w projekt gazociągu Nord Stream 2 ma opuścić Rosję, skąd czerpał dotąd jedną piątą przychodów przed opodatkowaniem pomimo inwazji rosyjskiej na Ukrainie.

Ta spółka przekazała 17 stycznia, że zamierza opuścić projekty w Rosji w odpowiedzi na inwazję na Ukrainie. Prezes Mario Mehren uznał, ze atak Moskwy na Kijów zaprzepaścił wszelkie możliwości współpracy, a działalność na terenie Rosji stała się utrudniona.

Wyzwaniem będzie jednak konieczność uzyskania zgody Kremla na sprzedaż aktywów w Rosji usankcjonowana nowym prawem wprowadzonym po ataku na Ukrainę. Wintershall DEA należy do chemicznego giganta BASF, który ogłosił odpis wart 7,3 mld euro głównie przez wycofanie z Rosji. Chodzi o trzy spółki joint venture w Rosji, w tym jedną zajmującą się wytwarzaniem paliwa samolotowego. Media niemieckie spekulowały, że trafia ono do samolotów wojskowych wysyłanych na Ukrainę.

Mniejszościowy udziałowiec Wintershall DEA to fundusz LetterOne prowadzony w przeszłości przez rosyjskiego oligarchę Michaiła Fridmana, który jednak ustąpił przez sankcje zachodnie wobec Rosji.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Gazprom dalej podsyca kryzys energetyczny, ale jego wpływy topnieją

Z wyliczeń Reutersa wynika, że dostawy gazu od rosyjskiego Gazpromu do Europy rekordowo niskie w 2022 roku spadają dalej w 2023 roku. Spadek w pierwszej połowie stycznia sięgnął 22 procent.

Reuters policzył dostawy przez dwa ostatnie szlaki wykorzystywane przez Rosjan, czyli gazociągu Turkish Stream do Turcji oraz gazociągi na Ukrainie będącej celem inwazji od lutego 2022 roku. Wykorzystał w tym celu dane rosyjskiego Gazpromu oraz stowarzyszenia operatorów gazociągów europejskich ENTSO-G. Wynika z nich, że średnie dostawy rosyjskie wynosiły w grudniu 2022 roku 81,9 mln m sześc. dziennie, by spaść między pierwszym a 15 stycznia do 63,7 mln m sześc. na dobę.

Źródła agencji w Gazpromie potwierdzają te wyliczenia, choć ta firma nie podała ich jeszcze oficjalnie. Oznaczają one, że Rosjanie nadal ograniczają podaż gazu w Europie, pogłębiając ograniczenie eksportu widoczne w całym 2022 roku. Gazprom podał oficjalnie, że dostawy do Europy spadły w 2022 roku o 100 mld m sześc. do niewiele ponad 100 mld. Nie ma embargo na import gazu rosyjskiego w Unii Europejskiej windując jego ceny na giełdzie, ale Rosjanie pod różnymi pretekstami systematycznie zmniejszają dostawy realizując interesy polityczne Kremla wbrew interesom gospodarczym Gazpromu.

Tymczasem ciepła aura, powodzenie gromadzenia zapasów w magazynach i udana dywersyfikacja dostaw w Europie sprawiły, że ceny gazu na giełdzie TTF są najniższe od początku zeszłego roku, czyli czasu sprzed inwazji Rosji na Ukrainę. Mogą znów wzrosnąć wraz z powrotem mrozów do Europy, ale rynek jest przekonany, że nie zabraknie gazu tej zimy. Obawy o niedobory windowały ceny w wakacje 2022 roku, kiedy giełda TTF zanotowała rekordowe prawie 350 euro za megawatogodzinę gazu. Obecnie cena utrzymuje się w okolicach 60 euro.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Ropa pod wpływem historycznych problemów Chin i lepszych danych z USA

Ropa pod wpływem historycznych problemów Chin i lepszych danych z USA

Złe dane gospodarcze i demograficzne z Chin rodzą obawy o globalną recesję, ale lepsze informacje z USA podnoszą cenę ropy.

Czytaj dalej„Ropa pod wpływem historycznych problemów Chin i lepszych danych z USA”