Niemcy zbadają, czy mogliby sprowadzić wodór z Australii do swego gazoportu | Rosjanie straszą, że Polacy wysadzą Nord Stream 2 a Ukraińcy zaatakują w Donbasie

Niemcy zbadają, czy mogliby sprowadzić wodór z Australii do swego gazoportu | Rosjanie straszą, że Polacy wysadzą Nord Stream 2 a Ukraińcy zaatakują w Donbasie

: Niemieckie RWE i australijskie H2U połączą siły w celu rozwoju dostaw wodoru z Australii do Niemiec. Mógłby do tego teoretycznie posłużyć terminal LNG planowany w Brunsbuttel, ale należy najpierw zbadać opłacalność ekonomiczną takiego rozwiązania.

: Rosjanie spekulują na temat możliwości wysadzenia Nord Stream 2 przez polskich sabotażystów oraz wywołania nowego konfliktu na wschodzie Ukrainy przez Kijów. Ta dezinformacja pojawia się wobec napięcia rosnącego przez działania Federacji Rosyjskiej.

Niemcy zbadają, czy mogliby sprowadzić wodór z Australii do swego gazoportu

Niemieckie RWE i australijskie H2U połączą siły w celu rozwoju dostaw wodoru z Australii do Niemiec. Mógłby do tego teoretycznie posłużyć terminal LNG planowany w Brunsbuttel, ale należy najpierw zbadać opłacalność ekonomiczną takiego rozwiązania.

Chodzi o wodór zielony pozyskiwany dzięki nadwyżkom energii ze źródeł odnawialnych, którego dostawy mają zostać ocenione z punktu widzenia ekonomicznego na mocy współpracy Niemieckiej Akademii Nauk i Inżynierii oraz Federacji Przemysłu Niemieckiego zapoczątkowanej w grudniu 2020 roku. RWE i H2U mają posłużyć do zbadania takiej możliwości, z opcją wykorzystania terminalu LNG w Brunsbuttel, w którym RWE chce zarezerwować przepustowość.

H2U realizuje już projekty wodorowe na Antypodach uwzględniające wytwarzanie wodoru z pomocą elektrolizerów napędzanych energią źródeł odnawialnych (OZE). Projekt Eyre Peninsula Gateway zakłada budowę elektrolizera o mocy 75 MW do wytwarzania wodoru na potrzeby produkcji amoniaku. Druga faza projektu zakłada zwiększenie tej mocy do 1,5 GW i wykorzystanie tego paliwa także w innych celach. RWE jest już obecne w Australii i buduje tam farmy fotowoltaiczne, które mogłyby posłużyć także do produkcji wodoru.

RWE/Wojciech Jakóbik

Rosjanie straszą, że Polacy wysadzą Nord Stream 2 a Ukraińcy zaatakują w Donbasie

Rosjanie spekulują na temat możliwości wysadzenia Nord Stream 2 przez polskich sabotażystów oraz wywołania nowego konfliktu na wschodzie Ukrainy przez Kijów. Ta dezinformacja pojawia się wobec napięcia rosnącego przez działania Federacji Rosyjskiej.

Publicysta rosyjskiej gazety Wzglad Dmitry Pawłow ostrzega, że sabotażyści z Polski mogliby podłożyć bombę pod gazociąg Nord Stream 2. Polska odrzuca oskarżenia Rosji o prowokacje na Morzu Bałtyckim, gdzie kończona jest budowa tej spornej magistrali.

Pawłow przekonuje, że prowokacje z udziałem floty NATO, o które Rosjanie oskarżają głównie Polskę, to argument za lepszą obroną budowy Nord Stream 2. Warszawa odrzuca te oskarżenia, ale publicysta rosyjski idzie za ciosem i przekonuje, że operator projektu powinien być przygotowany na ewentualny sabotaż. Wie nawet, jak mógłby wyglądać. Bezzałogowy pojazd podwodny sterowany kablem mógłby umieścić materiał wybuchowy na rurze. Jego zdaniem mogliby być do tego zdolni także Amerykanie lub Ukraińcy. Dlatego Pawłow proponuje stworzenie systemu obrony gazociągu Nord Stream 2 wykorzystującego sonary, helikopter z jednostką specjalną na pokładzie oraz wprowadzenie statków patrolowych Floty Bałtyckiej na teren budowy. BiznesAlert.pl sugerował, że oskarżenia wobec Polaków mogą posłużyć Rosjanom jako pretekst do wprowadzenia tej floty w okolice Bornholmu ważnego z punktu widzenia bezpieczeństwa NATO, do którego należą Dania i Polska.

Z kolei domniemany polski ekspert do spraw rynku energii Radosław Czarnecki mówi portalowi Ukraina.ru znajdującemu się pod kontrolą Rosji, że działania przeciwko Nord Stream 2 mogą być elementem prowokacji przed nowym konfliktem na wschodzie Ukrainy wywołanym…przez Kijów, który obecnie ostrzega świat przed możliwością pojawienia się agresji rosyjskiej. Zdaniem Czarneckiego to Kijów mógłby także odmrozić konflikty w Abchazji, Osetii Południowe. Jednak to siły rosyjskie na wymienionych trzech terytoriach były do tego zdolne i korzystały w przeszłości z takiej możliwości. Ekspert cytowany przez Ukraina.ru przekonuje, że Rosja powinna zareagować interwencją na terytorium ukraińskim, by nie czekać na ruch Kijowa.

Ukraiński prezydent ostrzegał na łamach Le Figaro, że Nord Stream 2 jest narzędziem wojny energetycznej. Odpowiedziała mu rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych Rosji Maria Zacharowa,  która napisała na Facebooku, że to ograniczenie dostaw energii elektrycznej na Krym okupowany przez Rosjan to „wojna energetyczna” i uznała, że to Ukraina musi wytłumaczyć jak doszło do przerwy dostaw wskutek protestów aktywistów ukraińskich i tatarskich w 2015 roku. – To wszystko wojna energetyczna reżimu w Kijowie, na który Rosja odpowiedziała zdecydowanie i pokojowo. Nord Stream 2 to biznes cywilizowany i dochodowy – oceniła Zacharowa.

Krytycy projektu Nord Stream 2 ostrzegają, że może posłużyć do realizacji celów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Rosji wrogich Unii Europejskiej oraz NATO, a także Ukrainie. Mimo to jego budowa postępuje i ma zostać zakończona w tym roku.

Wzglad/Ukraina.ru/Baltnews/Wojciech Jakóbik

Jeśli Nord Stream 2 nie zostanie zatrzymany, Gazprom może znów wykiwać Zachód

Jeśli Nord Stream 2 nie zostanie zatrzymany, Gazprom może znów wykiwać Zachód

– Jeżeli Nord Stream 2 nie zostanie zatrzymany, Gazprom może mieć już sposób na ominięcie prawa chroniącego przed jego nadużyciami. W rzeczywistości już naruszył ustalenia z Zachodem, ale nie spotkała go za to żadna kara i taki sygnał otrzymuje Władimir Putin podnoszący temperaturę na wschodzie Ukrainy – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Słowa na Zachodzie i czyny na budowie Nord Stream 2

Sekretarz Obrony USA Lloyd Austin odwiedzi Berlin 13 kwietnia po zapowiedzi, że Amerykanie zrobią wszystko, by zatrzymać sporny projekt Nord Stream 2. Tymczasem Gazprom chce zbudować ten gazociąg do końca roku i już negocjuje warunki jego pracy w reżimie dyrektywy gazowej Unii Europejskiej, która ma go ograniczyć z pożytkiem dla odbiorców gazu.

Sekretarz Stanu USA Anthony Blinken zapowiedział, że jeśli Rosja nie zaprzestanie agresji na wschodzie Ukrainy, gdzie dochodzi do kolejnych incydentów z udziałem sił kontrolowanych przez nią, spotkają ją bliżej nieokreślone konsekwencje. Wcześniej rzecznik ambasady USA w Berlinie zapowiedział, że Amerykanie zrobią wszystko, aby zablokować projekt gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec, którego budowa znajduje się w ostatniej fazie i dołączył do niej statek Akademik Czerski mający przyspieszyć proces. Ta zapowiedź padła pomimo słów Blinkena z przeszłości o tym, że los Nord Stream 2 zależy ostatecznie od jego budowniczych. Nie zdołał on także przekonać które G7 do wydania wspólnego stanowiska w tej sprawie, które jedynie zaapelowały o deeskalację na wchodzie Ukrainy.

Austin odwiedzi Berlin wobec rosnących oczekiwań krytyków Nord Stream 2 wobec USA. Opozycyjna partia Zielonych w Niemczech opowiedziała się za zatrzymaniem tego projektu. Peter Beyer z rządu niemieckiego odpowiedzialny za relacje transatlantyckie przyznał, że moratorium na budowę tego gazociągu umożliwiłoby poprawę stosunków z USA. Nie jest jasne, czy Amerykanie zdążą zareagować na czas. Ich „czarna lista” podmiotów objętych sankcjami zostanie opublikowana w maju. BiznesAlert.pl informował, że obie nitki Nord Stream 2 są już w budowie: Akademik Czerski buduję nitkę A, a barka Fortuna – nitkę B. Prace mają zakończyć się we wrześniu. Budowa obu odcinków została rozpoczęta, więc będzie je teraz trudniej zatrzymać, choć pojawiły się sugestie, że rosyjscy budowniczowie mogliby poprzestać przy jednej nitce w razie problemów.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-baltic-pipe-krzyzowanie-eskalacja-ukraina-rosja-donbas-krym-energetyka-bezpieczenstwo-gaz/embed/#?secret=kjH4buwHOQ

Gazprom może próbować ominąć prawo

W międzyczasie Rosjanie szukają rozwiązania umożliwiającego dostawy przez Nord Stream 2 pomimo prawa unijnego, który może je ograniczyć. Zrewidowana dyrektywa gazowa Unii Europejskiej narzuca na ten projekt przepisy trzeciego pakietu energetycznego chroniące rynek przed nadużyciami poprzez obowiązek rozdziału właścicielskiego, wyznaczenia niezależnego operatora i taryf. To prawo może nie być kompatybilne z rosyjskim i w razie wdrożenia na całej długości Nord Stream 2 mogłoby wymagać zmian legislacyjnych w Federacji Rosyjskiej dającej monopol na eksport gazociągowy Gazpromowi.

Ministerstwo energetyki Rosji poinformowało agencję RIA Novosti, że „prowadzi negocjacje z Komisją Europejską w celu zneutralizowania negatywnego wpływu rewizji dyrektywy gazowej na projekt Nord Stream 2”. Dyrektywa gazowa może ograniczyć Gazprom, a więc także zmniejszyć rentowność tego projektu opóźnionego już o prawie dwa lata. To dodatkowe obciążenie wobec spodziewanego spadku zapotrzebowania na gaz wywołanego transformacją energetyczną i dywersyfikacją źródeł dostaw.

Nieoficjalnie można już usłyszeć o rozwiązaniu, które pozwoliłoby przynajmniej poluzować kaganiec dyrektywy gazowej nałożony na Nord Stream 2. Operator w północnych Niemczech, czyli GASCADE, mógłby zostać właścicielem spornej rury na wodach niemieckich. Należy do niego gotowa odnoga tego gazociągu o nazwie EUGAL, która ma wstrzykiwać gaz rosyjski w serce Europy Środkowo-Wschodniej wzdłuż linii Odry do Czech. GASCADE należy do niemieckiego BASF oraz Gazpromu. Trudno zatem uznać tę firmę za w pełni niezależnego operatora, ale to Niemcy będą wdrażać dyrektywę gazową, a Komisja Europejska jedynie ją zatwierdzać.

Proces dopuszczania Nord Stream 2 do użytku może być długotrwały i nawet jeśli ten gazociąg powstanie, jeszcze długo nie będzie mógł słać gazu, o ile w ogóle rozpocznie dostawy. Jednak w scenariuszu niekorzystnym dla przeciwników rury Gazpromu rozwiązanie pozwalające ominąć dyrektywę gazową zostanie zastosowane i Rosjanie będą mogli zamienić szlak ukraiński na niemiecki oraz gruntować swą pozycję na rynku Europy Środkowo-Wschodniej podważając proces dywersyfikacji, a co za tym idzie, rentowność miliardowych inwestycji jak Baltic Pipe czy terminal LNG w Świnoujściu.

Rosjanie już wykiwali Zachód i mogą to zrobić po raz kolejny

Nagrodą pocieszenia będzie wówczas fakt, że podstawowy cel Nord Stream 2 nie został spełniony. Jeżeli ten gazociąg powstałby na czas z końcem 2019 roku, pozwoliłby zatrzymać dostawy gazu przez Ukrainę i destabilizować ten kraj zimą 2019/20 roku. Sankcje USA oraz zaangażowanie Komisji Europejskiej pozwoliło jednak wynegocjować porozumienie tymczasowe gwarantujące minimalny poziom dostaw gazu z Rosji przez terytorium ukraińskie do 2024 roku. Jednak ten układ nie został zrealizowany w 2020 roku, kiedy Gazprom miał tłoczyć przez Ukrainę minimum 65 mld m sześc. Przesłał jedynie 38 mld m sześc. i nie spotkały go za to żadne negatywne konsekwencje, bo zapłacili za zarezerwowaną przepustowość na mocy klauzuli ship or pay. Jeżeli Nord Stream 2 powstanie pomimo sankcji USA, mogą znaleźć sposób na wykiwanie Zachodu po raz kolejny, tym razem w dyskusji o dyrektywie gazowej. Tymczasem Władimir Putin spokojny o swój megaprojekt będzie mógł dalej podnosić temperaturę na wschodzie Ukrainy. Dlatego moratorium na budowę Nord Stream 2 to najlepsze rozwiązanie doraźne dające czas na ustalenia długoterminowe, które z punktu widzenia interesów bezpieczeństwa i polityki zagranicznej Zachodu powinno zakładać rezygnację z tego przedsięwzięcia lub efektywny układ ograniczający Rosję, ale taki trudno sobie wyobrazić.

Los gazu i atomu w taksonomii rozstrzygnie kolejny dokument Komisji | Biden nie poszerza sankcji wobec Nord Stream 2, ale zastrzega, że może to wciąż zrobić

: Komisja Europejska zakomunikowała, że taksonomia opisująca, które inwestycje zasługują na finansowanie ze względu na ich przydatność w polityce klimatycznej zostanie uzupełniona o dodatkowy dokument, który opisze czy atom i gaz zasługują na zielone finansowanie.

: Prezydent USA Joe Biden przyznał w rozmowie z Władimirem Putinem, że nowe sankcje przeciwko Rosji mogłyby być bardziej rozbudowane, ale zdecydował, że nie będą w nadziei na deeskalację w relacjach z tym krajem. Zapewnił dziennikarzy, że nowe sankcje wobec Nord Stream 2 „pozostają w grze”.

Los gazu i atomu w taksonomii rozstrzygnie kolejny dokument Komisji

Komisja Europejska zakomunikowała, że taksonomia opisująca, które inwestycje zasługują na finansowanie ze względu na ich przydatność w polityce klimatycznej zostanie uzupełniona o dodatkowy dokument, który opisze czy atom i gaz zasługują na zielone finansowanie.

Delegowany akt klimatyczny taksonomii Unii Europejskiej przyjęty przez Komisję i do oceny Parlamentu oraz Rady Europejskiej jest pierwszym dokumentem opisującym kryteria technicznie pozwalające określić która aktywność gospodarcza przyczynia się znacznie do ograniczenia zmian klimatu oraz przystosowania się do nich. Powstał w oparciu o zalecenia Technicznej Grupy ekspertów. Ostatecznie taksonomia nie opisuje jeszcze, jak powinny być traktowane rodzaje działalności inne niż „zielone”, które nawet poprawiają sytuację, ale nie są celem samym w sobie. Jej celem ma być jak największa przejrzystość zmuszająca podmioty gospodarcze do ujawniania informacji na temat wpływu ich działalności na klimat, a dzięki temu określenia dostępności tzw. zielonego finansowania. Firmy będą mogły jednak zdefiniować terminarz dążenia do wypełnienia kryteriów taksonomii i wpisać do niego działania pośrednie.

Komisja Europejska dostrzega zainteresowanie opinii publicznej odniesieniem taksonomii do inwestycji w gaz i energetykę jądrową. Zamierza zatem przedstawić osobną propozycję legislacyjną w czwartym kwartale 2021 roku, która opisze jak poszczególne rodzaje aktywności gospodarczej (a zatem także inwestycje energetyczne – przyp. red.) przyczyniają się do dekarbonizacji, pozwalając Komisji wnieść przejrzystość do debaty na ten temat i odnieść się do konkluzji Rady Europejskiej z 11-12 grudnia 2020 roku, która podkreśla rolę technologii przejściowych jak gaz ziemny. – Korzyścią ma być przejrzysta debata o wkładzie gazu i atomu w dekarbonizację oraz uszanowanie prawa państw członkowskich do tworzenia miksu energetycznego w odpowiedni sposób – czytamy w komunikacie Komisji. Nowy akt ma także opisać które inwestycje nie spełniają kryteriów taksonomii.

Komisja Europejska/Wojciech Jakóbik

Biden nie poszerza sankcji wobec Nord Stream 2, ale zastrzega, że może to wciąż zrobić

Prezydent USA Joe Biden przyznał w rozmowie z Władimirem Putinem, że nowe sankcje przeciwko Rosji mogłyby być bardziej rozbudowane, ale zdecydował, że nie będą w nadziei na deeskalację w relacjach z tym krajem. Zapewnił dziennikarzy, że nowe sankcje wobec Nord Stream 2 „pozostają w grze”.

Nowe sankcje USA są odpowiedzią na ingerencję Rosji w wybory parlamentarne oraz ataki hakerskie SolarWinds. Biden zastrzegł, że nie chce doprowadzić do „cyklu eskalacji w relacjach z Rosją ani konfliktu z nią” i będzie zabiegał o deeskalację, której ma posłużyć spotkanie z Władimirem Putinem. – Jasno powiedziałem prezydentowi Putinowi, że moglibyśmy iść dalej (z sankcjami – przyp. red.), ale zdecydowałem, że tego nie zrobimy. Wybrałem proporcjonalność – ocenił prezydent USA. Zdradził, że wyraził w rozmowie z Putinem głębokie zaniepokojenie gromadzeniem sił rosyjskich na granicy z Ukrainą. – Stanowczo wezwałem do powstrzymania się od jakiejkolwiek akcji militarnej. Teraz potrzebujemy obniżyć napięcia – dodał.

Dziennikarze zapytali Bidena o to, dlaczego nowe sankcje wobec Rosji nie uwzględniają projektu Nord Stream 2. – Sprawa Nord Stream 2 jest skomplikowana i dotyka naszych sojuszników w Europie. Sprzeciwiałem się Nord Stream 2 od dawna, od samego początku, nawet w czasach przed prezydenturą i przed opuszczeniem stanowiska wiceprezydenta. Ta sprawa wciąż pozostaje w grze – zapewnił prezydent Joe Biden.

Tymczasem portal EA Daily poinformował, że barka Fortuna ukończyła dwie trzecie nitki B gazociągu Nord Stream 2 na wodach duńskich, czyli 34 z 49 km jej długości ze średnią prędkością 500 metrów dziennie. Plan zakładał 400 metrów dziennie. Fortuna ma ukończyć odcinek duński do końca maja o prace na wodach niemieckich w czerwcu. W międzyczasie Akademik Czerski rozpoczął układanie nitki A na wodach duńskich, która ma osiągnąć 68,5 km na tym odcinku i 16,5 km na wodach niemieckich. Może jednak układać do 2000 metrów dziennie.

Sankcje USA wprowadzone już wobec Nord Stream 2 zmuszają budowniczych do wykorzystania jedynie rosyjskich statków. Mogłyby zostać poszerzone o operatora projektu Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga, ale Departament Stanu nie skorzystał z tej możliwości, o czym informował BiznesAlert.pl.

Biały Dom/Wojciech Jakóbik

Niemcy spierają się o moratorium na Nord Stream 2 a USA wahają się w sprawie sankcji | Greenpeace jest na celowniku prywatnych wywiadowni w Austrii

Niemcy spierają się o moratorium na Nord Stream 2 a USA wahają się w sprawie sankcji | Greenpeace jest na celowniku prywatnych wywiadowni w Austrii

Niemcy spierają się o moratorium na Nord Stream 2 a USA wahają się w sprawie sankcji

Jest rozdźwięk w rządzie niemieckim wokół pomysłu zatrzymania budowy spornego gazociągu Nord Stream 2 z pomocą moratorium. Natomiast Amerykanie nie zdecydowali się poszerzyć sankcji wobec tego projektu o operatora Nord Stream 2 AG oraz jego szefa.

Deutsche Presse Agentur/Politico/Wojciech Jakóbik

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas uznał, że zatrzymanie Nord Stream 2 oznaczałoby eskalację w relacjach z Rosją pomimo apeli sojuszników o wycofanie się z tego kontrowersyjnego przedsięwzięcia. Minister Maas powiedział cytowany przez niemiecką agencję prasową DPA, że jego zdaniem porzucenie Nord Stream 2 nie doprowadziłoby do deeskalacji, ale „przeciwnie”. Jego zdaniem ważniejsze jest wsparcie Ukrainy. W ten sposób odniósł się do wypowiedzi minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer, która zadeklarowała otwartość w sprawie rozmów o moratorium na budowę Nord Stream 2 albo uzależnienia dostaw z jego użyciem od zachowania Rosji.

Tymczasem Politico ustaliło, że sankcje wobec Nord Stream 2 nie znajdą się na nowej liście, którą przygotowuje Departament Stanu USA. Departament Sprawiedliwości dał zielone światło sankcjom wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz prezesa Matthiasa Warniga. Politico ustaliło, że resort stanu wycofał się z tego rozwiązania. Kongresmeni ponadpartyjnie popierający poszerzenie sankcji już przyglądają się tej sprawie.

Administracja prezydenta Joe Bidena może przedstawić nowe sankcje przeciwko Rosji w czwartek, 15 kwietnia. Jednak Departament Stanu miał według Politico uznać, że nie jest gotów na wprowadzenie nowych ograniczeń w sprawie Nord Stream 2 zaproponowanych przez jego odpowiednik zajmujący się wymiarem sprawiedliwości. Administracja Bidena musi przedstawić nową, „czarną listę” w ciągu 90 dni od przedstawienia poprzedniej, czyli w maju. Tymczasem budowa Nord Stream 2 postępuje i dołączył do niej kolejny statek, Akademik Czerski. Rosjanie chcieliby ukończyć prace we wrześniu i umożliwić dostawy od 2022 roku.

Greenpeace jest na celowniku prywatnych wywiadowni w Austrii

Greenpeace ostrzega, że austriacki OMV zatrudnił prywatne wywiadownie do śledzenia aktywistów, jak Welund.

Greenpeace/Wojciech Jakóbik

Według Greenpeace austriacki koncern węglowodorowy OMV zatrudnił firmy wywiadowcze do monitorowania działalności aktywistów. Chodzi o spółki jak międzynarodowy Welund założony przea byłych pracowników wywiadu brytyjskiego MI6, który ma przyglądać się działaniom Greenpeace oraz ruchu Fridays for Future.

– Greenpeace ostrzega przed coraz bardziej rozpowszechnioną i systematyczną inwigilacją społeczeństwa obywatelskiego przez przemysł gazowo-naftowy – czytamy na stronie Greenpeace. Z tego względu ta organizacja domaga się rezygnacji prezesa OMV Rainera Seela oraz odpowiedzi na informacje, które bazowały na raporcie magazynu Dossier donoszącego o takiej aktywności tej firmy. Greenpeace Austria opublikował dokument opisujący współpracę OMV z Welundem.

LNG z USA miało się nigdy nie opłacać, a rzuca wyzwanie Rosjanom (ANALIZA)

LNG z USA miało się nigdy nie opłacać, a rzuca wyzwanie Rosjanom (ANALIZA)

– Największe źródło dostaw LNG do Europy to obecnie USA. Te dane zadają kłam tezie o tym, że gaz skroplony z Ameryki nie może się opłacać, czego najlepszym dowodem jest wejście Rosjan w LNG, którzy muszą się zmagać z konkurencją amerykańską stanowiącą alternatywę wobec projektów jak Nord Stream 2 – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

LNG z USA wygrywa z rosyjskim

Media rosyjskie a za nimi część polskich przekonują, że gaz skroplony nie jest żadną alternatywą wobec dostaw gazociągowych z Rosji. Powstało już wiele prac dowodzących, że cena LNG może być konkurencyjna do oferty Gazpromu. Międzynarodowa Agencja Energii sygnalizowała jeszcze w 2016 roku, że LNG z USA stanie się istotną konkurencją dla dostaw rosyjskich w Unii Europejskiej. Kwartalny raport Komisji Europejskiej na temat rynku gazu potwierdza ten trend.

Dane Komisji na temat importu gazu w całym 2020 roku pokazują, że rosyjski gaz dostarczany gazociągami wciąż odpowiadał za realizację 43 procent zapotrzebowania europejskiego. 23 procent gazu dotarło w zeszłym roku gazociągami z Norwegii (to stamtąd ma pochodzić gaz dla Baltic Pipe), a 23 procent w postaci skroplonej. Wśród tych dostaw przewodził jednak LNG z USA (18,8 mld m sześc.), Kataru (18 mld m sześc.) i Rosji (17 mld m sześc.). Okazuje się, że gaz skroplony jest na tyle opłacalny, że część Europejczyków wybiera dostawy z Rosji z jego użyciem zamiast gazociągów. Natomiast LNG z USA, które miało być za drogie i nierentowne, stało się w 2020 roku głównym źródłem dostaw tego typu.

Należy przyznać, że kryzys gospodarczy wywołany pandemią koronawirusa ograniczył dostawy LNG jako takiego i widać istotny spadek dostaw tego typu w drugiej połowie 2021 oraz na początku 2021 roku. Powodem było jednak kierowanie większej ilości tego paliwa do Azji, która szybciej odzyskała wzrost zapotrzebowania i daje większą marżę przez wyższe ceny gazu. Dostawy LNG z USA docierały wciąż głównie do Europy Zachodniej na czele z Hiszpanią (5,7 mld m sześc.), Francją (2,6 mld) i Holandią (503 mln). Najwięksi odbiorcy w Europie Środkowo-Wschodniej to Polska i Litwa znajdujące się odpowiednio na siódmym i dziewiątym miejscu wśród importerów LNG w Unii Europejskiej w czwartym kwartale 2020 roku.

Dostawy LNG z USA opłacają się na tyle, że stają się głównym źródłem dostaw tego typu w Europie. Ich skala zależy od różnych czynników, ale już teraz zmusza Rosjan do uelastycznienia, czego najlepszym dowodem jest ich wejście na rynek gazu skroplonego. Rosjanie byli największym dostawcami LNG do Finlandii, (94 importu tego kraju), Belgii (67 procent) i Holandii (45 procent). Dla porównania USA były największymi dostawcami do Litwy (84 procent), Grecji (48 procent) i Polski (76 procent).

Widać zatem, że sektor gazu skroplonego staje się nowym obszarem rywalizacji USA i Rosji w Europie. Te działania rynkowe muszą być postrzegane także w kontekście polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa. Amerykanie wspierają rozwój dostaw LNG do sojuszników w NATO obawiających się wpływów rosyjskich za pośrednictwem sektora gazu jak Polska i Litwa obawiające się Nord Stream 2. Przypadek grecki to z kolei wyzwanie dla dostaw gazociągowych przez Turkish Stream na Bałkany. Rosjanie odpowiadają rzutem na rynki, w których rozważania tego typu są mniej palące, do Finlandii czy krajów Beneluksu.

Gazprom nie odpuszcza

Projekty jak Nord Stream 2 czy Turkish Stream mają zatem gruntować pozycję Rosjan w Europie i kryzys pokazał, że jej zależność od dostaw gazociągowych z Rosji rośnie już prawie do połowy zapotrzebowania. Warto jednak zaznaczyć, że na tych dostawach także odcisnął się kryzys po spadły w czwartym kwartale 2020 roku o 18 procent w porównaniu z analogicznym okresem 2019 roku.

Jednakże próby ugruntowania pozycji Gazpromu w Europie pomimo korzystnych zmian na rzecz dywersyfikacji to wyzwanie, na które muszą odpowiedzieć oficjele odpowiedzialni za politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, szczególnie wobec zaostrzenia sytuacji na wschodzie Ukrainy. Widać, że spadek dostaw gazu szlakiem ukraińskim, którym przepłynęło w 2020 roku 38 mld m sześć., czyli mniej od 65 mld m sześc. ustalonych w porozumieniu tymczasowym Komisja Europejska-Ukraina-Rosja, odbywa się na korzyść istniejących Nord Stream 1 (52 mld m sześc.) i Turkish Stream (5 mld m sześc.).

Madalina Sisu Vicari zajmująca się analizą sektora gazowego tłumaczy, że spadek dostaw przez Ukrainę może być spowodowany czynnikami obiektywnymi jak mniejsze zapotrzebowanie na gaz w Europie oraz istotne rezerwy w magazynach gazu zużywane w razie potrzeby. Faktem jest jednak, że Rosjanie nie wywiązują się z układu i już teraz przenoszą ciężar dostaw na szlaki pomijające Ukrainę, spełniając scenariusz przed którym ostrzegali krytycy spornego Nord Stream 2 znajdującego się na ostatniej prostej budowy.

Warto w tym kontekście nadmienić, że doktryna Falina-Kwicińskiego to pomysł na utrzymanie wpływów po rozpadzie Związku Sowieckiego poprzez zastąpienie czołgów gazem. Temu właśnie służy Nord Stream 2 i inne projekty rosyjskie, a nie tylko zarabianiu pieniędzy.

Niemcy chcą rozmawiać z USA o moratorium na budowę Nord Stream 2 lub układzie o dostawach

Niemcy chcą rozmawiać z USA o moratorium na budowę Nord Stream 2 lub układzie o dostawach

: Minister obrony Niemiec mówiła na spotkaniu z jej amerykańskim odpowiednikiem w Berlinie, że rozważane jest moratorium na budowę Nord Stream 2 albo mechanizm uzależniający wolumen dostaw gazu przez ten gazociąg uzależniony od postępowania Rosji.

Deutsche Presse Agentur/Berliner Zeitung/Wojciech Jakóbik

– Powstaje pytanie w odniesieniu do Nord Stream 2 czy uzasadnione byłoby wprowadzenie moratorium przed ukończeniem tego projektu. Jestem mocno przekonana, że jeśli budowa Nord Stream 2 będzie postępować, ostatecznie wolumen dostaw przez ten gazociąg będzie zależał od postępowania Rosji – powiedziała minister obrony Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer. Zapytana przez dziennikarzy o to, czy należy wprowadzić moratorium na budowę Nord Stream 2 przyznała, że „takie pytanie można sobie zadać”.

– W sprawie Nord Stream wyraziliśmy nasze stanowisko sprzeciwu wobec niego oraz wpływu, który da faktycznie Rosji, ale nie pozwolimy, aby ta sprawa stanęła na drodze wspaniałych relacji, które mamy z Niemcami, więc będziemy dalej pracować z nimi i resztą sojuszników w regionie na rzecz wzmocnienia naszych sojuszy, i będziemy ruszać naprzód – powiedział sekretarz obrony USA Lloyd Austin.

Wcześniej rzecznik ambasady USA w Niemczech zadeklarował, że Amerykanie wykorzystają wszelkie dostępne narzędzia nacisku by nie dopuścić do ukończenia Nord Stream 2. Jednak w debacie publicznej pojawiły się też głosy za układem pozwalającym dokończyć ten projekt pod pewnymi warunkami. Colin Cleary z Atlantic Council proponuje na przykład powiązanie dostaw przez Nord Stream 2 z sytuacją na wschodzie Ukrainy, gdzie dochodzi do kolejnych incydentów z udziałem sił pod kontrolą Rosji. Przeciwnicy takiego podejścia ostrzegają, że Rosjanie nie przestrzegają układów zawieranych w sprawie dostaw gazu. Przykładem może być niedopełnienie porozumienia o minimalnych dostawach gazu przez Ukrainę przez rosyjski Gazprom w 2020 roku, o którym pisał BiznesAlert.pl.

Tymczasem przed Bramą Brandenburską wyrósł obóz protestujących przeciwko uwięzieniu rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, którego stan zdrowia się pogarsza przy braku reakcji władz rosyjskich. Protestujący domagają się między innymi zatrzymania projektu Nord Stream 2. Ostrzegają, że Nawalnego może spotkać los dziennikarki Anny Politkowskiej lub opozycjonisty Borysa Niemcowa zamordowanych przez nieznanych sprawców, jeżeli Berlin nie zareaguje stanowczo na działania Rosji.

Atak na Natanz nie zakłócił rozmów o porozumieniu naftowym | Rosja chce zdobyć nawet jedną czwartą rynku wodoru. To być albo nie być dla Nord Stream 2

: Iran oskarżył Izrael o atak na instalacje jądrowe w Natanz, ale USA nadal chcą wrócić do rozmów o powrocie do porozumienia nuklearnego.

: Rosjanie chcą zdobyć 20-25 procent udziałów światowego rynku wodoru między innymi dzięki dostawom z pomocą gazociągów. To deska ratunku dla przemysłu węglowodorowego i Nord Stream 2 wobec europejskich planów neutralności klimatycznej do 2050.

Atak na Natanz nie zakłócił rozmów o porozumieniu naftowym

Iran oskarżył Izrael o atak na instalacje jądrowe w Natanz, ale USA nadal chcą wrócić do rozmów o powrocie do porozumienia nuklearnego.

Politico/Wojciech Jakóbik

Oficjel amerykański przekazał Politico, że nie ma dowodów wywiadowczych na to, że Izrael koordynował akcję z Amerykanami ani nie poinformował o niej przed realizacją. Mógł zostać jednak przekazany nieoficjalny sygnał ostrzegawczy. Izraelczycy mają długą historię ataków na Iran mających zahamować jego program jądrowy. Irańczycy są podejrzewani o wykorzystywanie programu cywilnego do celów militarnych.

Stany Zjednoczone pod rządami prezydenta Joe Bidena chcą wrócić do porozumienia nuklearnego, czyli układu Chin, Francji, Rosji, USA, Wielkiej Brytanii oraz Iranu o ograniczeniu oraz kontroli jego cywilnego programu jądrowego w zamian za zniesienie sankcji oraz współpracę gospodarczą. USA wycofały się z tego układu w czasie prezydentury Donalda Trumpa.

Izrael zapowiedział, że nie będzie respektował tego porozumienia po ewentualnym powrocie Amerykanów, ale Iran grożący Tel-Awiwowi odwetem za atak na Natanz przyznał, że nie rezygnuje z nimi.

Rosja chce zdobyć nawet jedną czwartą rynku wodoru. To być albo nie być dla Nord Stream 2

Rosjanie chcą zdobyć 20-25 procent udziałów światowego rynku wodoru między innymi dzięki dostawom z pomocą gazociągów. To deska ratunku dla przemysłu węglowodorowego i Nord Stream 2 wobec europejskich planów neutralności klimatycznej do 2050.

Argus Media/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

– Naszym celem jest uzyskanie 20-25 procent udziałów światowego handlu wodorem – powiedział wiceminister energetyki Rosji Paweł Sorokin cytowany przez Argus Media. Wyliczał, że Rosjanie mogliby sprzedawać 1-2 mln ton wodoru w scenariuszu pesymistycznym i do siedmiu mln w optymistycznym do 2035 roku. Rządowa strategia energetyczna zakłada eksport do 200 tysięcy ton wodoru do Europy i Azji w 2024 roku i dwa mln ton do 2035 roku. Sorokin przedstawił bardziej optymistyczną prognozę zakładającą odpowiednio milion i siedem mln ton oraz 7,9-33,4 mln ton rocznie w 2050 roku w zależności od rozwoju rynku. To paliwo mogłoby docierać na rynek za pośrednictwem przystosowanych gazociągów, w postaci skroplonej lub z użyciem amoniaku jako nośnika.

Kommiersant przypomina, że opłacalność ekonomiczna eksportu wodoru jest nadal niepewna, jednakże ta technologia zyskała wsparcie krajów Europy Zachodniej: Francji, Hiszpanii, Niemiec, Portugalii i Włoch, które chcą zainwestować w wodór 44 mld dolarów środków publicznych do końca dekady. – Rosyjscy oficjele i firmy węglowodorowe wspierają rozwój wodoru, bo jest on dla nich potencjalną deską ratunku w obliczu przyspieszającej transformacji energetycznej – czytamy w gazecie, która wspomina o wytwarzaniu wodoru z węglowodorów.

Rosyjski Gazprom przyznał, że chciałby wykorzystywać Nord Stream 2 do eksportu wodoru niebieskiego. Ten gazociąg ma działać przez pięćdziesiąt lat, a więc około 20 po deklarowanej neutralności klimatycznej Unii Europejskiej, kiedy możliwości dostaw gazu na kontynent zostaną ograniczone polityką na rzecz klimatu. Również rosyjski Rosatom chciałby eksportować wodór fioletowy wytwarzany dzięki nadwyżkom energii z elektrowni jądrowych. Niemcy rozpoczęli rozmowy na temat współpracy z Rosją w sektorze tego paliwa. Mówili jednak o imporcie wodoru zielonego, wytwarzanego z pomocą nadwyżek energii ze źródeł odnawialnych, których w Rosji jest mało.

Najważniejsze, by Gazprom tracił wpływy w Europie. Komentarz dla PR24

– Poszczególnym krajom zależnym od rosyjskiego gazu dyktuje się różne kwestie. Polska zna ten problem bardzo dobrze z historii. Dostrzegamy tę sytuację na Ukrainie i Białorusi – mówił na antenie Polskiego Radia 24 Wojciech Jakóbik z portalu BiznesAlert.pl.

Portal Politico donosi, że administracja USA pod wodzą Joe Bidena zamierza zatrudnić Amosa Hochsteina, który pracował jako specjalny przedstawiciel i koordynator do spraw polityki energetycznej za prezydentury Baracka Obamy. Ma on poprowadzić konsultacje z Niemcami „w sprawie zatrzymania budowy” Nord Streamu 2. Przeciwnicy tego projektu postulują między innymi moratorium skutkujące zamrożeniem prac znajdujących się już na finiszu na wodach duńskich. Nadal możliwy jest też scenariusz, w którym Nord Stream 2 powstaje po Baltic Pipe. Tymczasem jeszcze w 2019 roku ukończenie rury rosyjskiej wydawało się nieuniknione.

Gość Polskiego Radia 24 zwrócił uwagę na fakt, że Nord Stream 2 nadal nie pompuje gazu. – Już teraz jest to wielki sukces przeciwników tego projektu, w tym Polski. Z punktu widzenia polskiej polityki energetycznej najważniejsze jest to, by Gazprom tracił wpływy w Europie, za którymi stoją wpływy polityczne Kremla. Poszczególnym krajom zależnym od rosyjskiego gazu dyktuje się różne kwestie. Polska zna ten problem bardzo dobrze z historii. Dostrzegamy tę sytuację na Ukrainie i Białorusi – powiedział Wojciech Jakóbik. 

Ekspert zwrócił uwagę, że Polska jest dziś w zupełnie innym miejscu historii. – Rozwijamy rynek gazu, żeby nie oglądać się na dostawców, wybierać najtańszą ofertę i nie martwić się przy tym o politykę. Dlatego potrzebne jest osłabianie wpływów Gazpromu w naszym regionie. Nord Stream 2 je gruntuje. Nie jest to jednak dla nas zagrożenie egzystencjalne. Rosjanie nie zakręcą nam kurka z gazem – tłumaczył. 

Może się nawet okazać, że Baltic Pipe zostanie wcześniej ułożony niż druga nitka Nord Stream 2. – Nie jest ważne, który będzie pierwszy. I tak się skrzyżują, teoretycznie jest to sprawa czysto techniczna. To jednak pokazuje, jak daleko jesteśmy w sporze o Nord Stream 2. Jeszcze dwa lata temu nikt nie wierzył, że projekt uda się zatrzymać. Teraz zastanawiamy się, czy on w ogóle powstanie – podsumował Jakóbik. 

Źródło: PolskieRadio24.pl

USA nadal chcą zatrzymać Nord Stream 2, ale wciąż nie poszerzają sankcji blisko finiszu budowy | Iran oskarża Izrael o terroryzm nuklearny

USA nadal chcą zatrzymać Nord Stream 2, ale wciąż nie poszerzają sankcji blisko finiszu budowy | Iran oskarża Izrael o terroryzm nuklearny

: Niemcy liczą na układ w sprawie Nord Stream 2 z USA, które nadal grożą poszerzeniem sankcji wobec tego spornego projektu gazociągu z Rosji przez Morze Bałtyckie. Jednak Waszyngton dalej nie poszerza restrykcji, ale i drugi budowniczy Nord Stream 2 nie dołącza do prac. Rozstrzygnięcie może nastąpić niebawem.

: Iran uważa, że to Izrael stał za atakiem na wirówki w irańskim kompleksie jądrowym Natanz. Ten atak spowolnił rozwój irańskiego programu jądrowego. Szef Irańskiej Agencji Jądrowej Ali Akbar Salehi zapowiedział odwet. – Iran rezerwuje sobie prawo do podjęcia działania przeciwko sabotażystom – powiedział. Oskarżył Izrael o „terroryzm nuklearny”.

USA nadal chcą zatrzymać Nord Stream 2, ale wciąż nie poszerzają sankcji blisko finiszu budowy

Niemcy liczą na układ w sprawie Nord Stream 2 z USA, które nadal grożą poszerzeniem sankcji wobec tego spornego projektu gazociągu z Rosji przez Morze Bałtyckie. Jednak Waszyngton dalej nie poszerza restrykcji, ale i drugi budowniczy Nord Stream 2 nie dołącza do prac. Rozstrzygnięcie może nastąpić niebawem.

Der Tagesspiegel/Axios/Reuters/Marine Traffic/Wojciech Jakóbik

Rzecznik ambasady USA w Berlinie Joseph Giordono-Scholz powiedział Der Tagesspiegel, że Amerykanie są „zdeterminowani, by użyć wszelkich możliwych narzędzi nacisku, by nie dopuścić do ukończenia Nord Stream 2”. Odpowiedział na pytanie, czy jakaś propozycja Berlina mogłaby zmienić stanowisko USA.

– Będziemy nadal rejestrować podmioty, które mogą być zaangażowane w aktywność objętą sankcjami i daliśmy jasno do zrozumienia, że będą one mogły zostać ukarane za udział w Nord Stream 2 – powiedział rzecznik. Przekonywał, że jest to projekt geopolityczny zagrażający Ukrainie oraz wschodnim krajom NATO i ten pogląd jest podzielany w części krajów europejskich, a nawet „przez poważne głosy w Niemczech”.

Der Tagesspiegel ustalił, że Niemcy mogłyby zainwestować w wodór na Ukrainie i wesprzeć jej transformację oraz uniezależnienie od przesyłu gazu rosyjskiego. Jednak to rozwiązanie jest krytykowane przez zwolenników twardej linii w Niemczech. Reinhard Butikofer z partii Zielonych uznał, że to rozwiązanie „całkowicie ignoruje wymiar geostrategiczny konfliktu”. – Rząd federalny musi usiąść w końcu do rozmów nie tylko z USA, ale także Komisją Europejską i partnerami wschodnimi w Unii w celu znalezienia wspólnego rozwiązania – apelował na łamach wspomnianego dziennika.

Szanse na porozumienie w sprawie Nord Stream 2 mają maleć przez rosnące napięcie na wschodzie Ukrainy, która obawia się nowej agresji wojskowej Rosji. – USA są coraz bardziej zaniepokojone narastającą agresją Rosji na wschodzie Ukrainy, szczególnie związaną z ruchem wojsk na granicy – przyznał Giordono-Scholz cytowany przez Der Tagesspiegel. Pojawiają się jednak głosy, że nowy szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA Matthew Rojansky będzie prowadził umiarkowaną politykę wobec Rosji. Pisał w 2017 roku dla Instytutu Kennana o konieczności utrzymania relacji z Rosjanami za wszelką cenę i odradzał „zimnowojenne straszenie” tym krajem. – Pokojowa koegzystencja pozostaje głównym celem, nie ważne jak trudny do zaakceptowania jest reżim na Kremlu – pisał.

Pomimo stanowczych deklaracji USA nie poszerzają sankcji wobec Nord Stream 2. Departament Sprawiedliwości USA zaproponował resortowi stanu pod wodzą Antonego Blinkena objęcie sankcjami operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga. Amerykanie nie skorzystali dotąd z tej okazji i mają czas na przedstawienie zaktualizowanej „czarnej listy” podmiotów objętych sankcjami do maja. Jednakże sekretarz stanu USA Anthony Blinken ma wrócić do Brukseli po jej odwiedzinach w ostatnich tygodniach i razem z sekretarzem obrony Lloydem Austinem rozmawiać o działaniach Rosji na granicy z Ukrainą.

Tymczasem statek Akademik Czerski mający dołączyć do budowy Nord Stream 2 wciąż znajduje się w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm. Jego zaangażowanie mogłoby teoretycznie przyspieszyć prace, które miały doprowadzić do ukończenia pierwszej nitki w czerwcu i drugiej we wrześniu 2021 roku tak, aby ukończenie projektu było możliwe do końca roku zgodnie z deklaracjami Gazpromu. Operator Nord Stream 2 AG ma poinformować w osobnym komunikacie o dołączeniu Czerskiego do budowy. Sankcje amerykańskie mogłyby teoretycznie nadal wpłynąć na ten projekt na tym etapie. Dyskusja z w Niemczech uwzględniła także propozycję moratorium na budowę Nord Stream 2 do czasu rozstrzygnięcia sporu na jego temat.

Iran oskarża Izrael o terroryzm nuklearny

Iran uważa, że to Izrael stał za atakiem na wirówki w irańskim kompleksie jądrowym Natanz. Ten atak spowolnił rozwój irańskiego programu jądrowego. Szef Irańskiej Agencji Jądrowej Ali Akbar Salehi zapowiedział odwet. – Iran rezerwuje sobie prawo do podjęcia działania przeciwko sabotażystom – powiedział. Oskarżył Izrael o „terroryzm nuklearny”.

BBC/Wojciech Jakóbik

Zakłócenie pracy wirówek, które służyły wzbogacaniu uranu w Natanz, miało być możliwe dzięki podłożeniu materiałów wybuchowych. To nowa informacja, bo dotąd analizy sugerowały cyberatak zmieniający częstotliwość obrotu tych urządzeń do tempa, które doprowadziło do ich uszkodzenia. Służby izraelskie cytowane przez media państwowe w Tel-Awiwie wciąż przekonują, że w Natanz doszło do cyberataku. Ta instalacja ma regularne problemy z zasilaniem i pożarami, o których wywołanie jest oskarżany Izrael. Ostatni incydent wydarzył się 11 kwietnia, kiedy przerwa dostaw energii utrudniła uruchomienie wirówek w Natanz. Jednak Irańska Agencja Jądrowa przyznaje, że brakuje wystarczającej ilości informacji, by jednoznacznie wskazać źródło problemu.

Polonizacja mocy Gazociągu Jamalskiego

Polonizacja mocy Gazociągu Jamalskiego

Polacy chcą zakończyć historię sporów z Gazpromem. Umowy gazowe z Rosjanami wygasają, ale zostaje polski odcinek Gazociągu Jamalskiego, który ma zostać wykorzystany w celu skuteczniejszego rozprowadzenia gazu po kraju, w tym tego z Baltic Pipe i terminalu LNG w Świnoujściu. Jamał ma zostać funkcjonalnie włączony do polskiego systemu, bez konieczności zawierania nowych umów z Gazpromem – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Polonizacja mocy Gazociągu Jamalskiego

Wiadomo już, że państwo polskie przecięło węzeł gordyjski na tzw. Jamale lub Gazociągu Jamalskim (oficjalnie jest to gazociąg Jamał-Europa), przekazując Gaz-Systemowi kontrolę nad jego przepustowością.  W 2019 roku spółka EuRoPol Gaz, właściciel polskiego odcinka Gazociągu Jamalskiego, i Gaz-System, operator systemu przesyłowego gazowego w Polsce, nie doszły w przewidzianym prawem terminie do porozumienia w kwestii nowej umowy powierzającej operatorstwo (poprzednia kończyła się 31 grudnia 2019 roku), co było wynikiem permanentnego impasu w polsko-rosyjskiej spółce, w której po 48 procent akcji posiada PGNiG i Gazprom, a cztery procent kontrolowany przez PGNiG Gaz-Trading. Polski ustawodawca przygotował się jednak na taką sytuację. W konsekwencji, zgodnie z przepisami Prawa energetycznego, umowa regulująca warunki funkcjonowania polskiego odcinka Jamału została ustalona między stronami decyzją prezesa Urzędu Regulacji Energetyki i weszła w życie pierwszego stycznia 2020 roku. W nowej umowie znacząco poszerzone zostały uprawnienia Gaz-System jako operatora.

https://biznesalert.pl/gazociag-jamalski-kontrakty-historyczne-rosja-europol-gaz-gaz-system-energetyka-gaz/embed/#?secret=yCXj7cn2Ou

Koniec historii kontraktów z Rosjanami

W tym samym 2019 roku polski PGNiG poinformował, że przekazał Gazpromowi oświadczenie o woli zakończenia obowiązywania tzw. kontraktu jamalskiego, czyli długoterminowego kontraktu na dostawy gazu ziemnego, w dniu 31 grudnia 2022 roku i od tamtego czasu podtrzymuje deklarację, że nie będzie podpisywał kolejnej umowy tego rodzaju. Oznacza to, że od 2023 roku największy podmiot na krajowym rynku gazu przestanie odbierać około trzech mld m sześc. rosyjskiego surowca będące częścią kontraktu jamalskiego poprzez wyjścia z polskiego odcinka Gazociągu Jamalskiego we Włocławku i Lwówku. Brak nowej umowy na dostawy gazu rosyjskiego z Gazpromem zakończy wykorzystanie Jamału przez PGNiG na te potrzeby. Nie oznacza to jednak, że gaz rosyjski nie będzie mógł płynąć przez Polskę na zachód.

Przesył przez Polskę

W maju 2020 roku zakończył się kontrakt przesyłowy EuRoPol Gaz-Gazprom, określający wolumen przesyłu gazu rosyjskiego przez Polskę, a 31 grudnia 2022 roku wygaśnie kontrakt przesyłowy EuRoPol Gaz-PGNiG, powiązany z kontraktem jamalskim. Oznacza to, że już dziś ogromna większość, a po 2022 roku całość mocy Gazociągu Jamalskiego będzie udostępniana jedynie za pośrednictwem aukcji organizowanych przez polskiego operatora Gaz-System otwartych dla wszystkich zainteresowanych. Rosjanie korzystają dzisiaj, i będą mogli dalej korzystać z Jamału, ale wyłącznie na podstawie prawodawstwa polskiego i unijnego, na równych warunkach z innymi potencjalnymi firmami.

Plan Rozwoju Systemu Przesyłowego

Jednocześnie polski operator systemu przesyłowego planuje od 2023 roku przejąć całkowitą kontrolę nad funkcjonowaniem polskiej części Jamału, w tym nad procesem inwestycyjnym dotyczącym połączeń z systemem przesyłowym gazu ziemnego w kraju, a także nad procesem ustalania taryfy za przesył. Umożliwi to kolejna umowa powierzeniowa, która zastąpi tę wygasającą 31 grudnia 2022 roku. Według moich informacji swoista mapa drogowa inwestycji w gazociągi przesyłowe w Polsce opisze, jakie inwestycje są potrzebne, aby Warszawa mogła wykorzystać polski odcinek Gazociągu Jamalskiego z pożytkiem dla krajowego odbiorcy i bez ryzyka toksycznych relacji z rosyjskim Gazpromem. Chodzi o Krajowy Dziesięcioletni Plan Rozwoju Systemu Przesyłowego na lata 2022-2031 przygotowany przez Gaz-System, którego projekt ma zostać opublikowany jeszcze w tym miesiącu.

Łączniki jamalskie

Z planu, do którego dotarł BiznesAlert.pl wynika, że Gaz-System chce przeprowadzić inwestycje, które za pomocą zmian technicznych w pracy polskiej części Jamału pozwolą wykorzystać go na rzecz krajowego systemu. Plan Rozwoju Systemu Przesyłowego ma uwzględniać między innymi budowę tłoczni w Lwówku, która pozwoli wtłoczyć fizycznie gaz docierający z Baltic Pipe oraz gazoportu w Świnoujściu do polskiego odcinka Gazociągu Jamalskiego, a następnie – w razie zatrzymania przesyłu gazu z Federacji Rosyjskiej do Niemiec – przesłać go do wschodniej części kraju, w której zaplanowane zostały nowe punkty wyjścia do sieci przesyłowej Gaz-System. Harmonogram zakłada, że te nowe punkty zaczną funkcjonować po zakończeniu rozbudowy węzła i tłoczni we Lwówku. Możliwe będzie wtedy przesłanie w razie potrzeby  gazu z północy przez węzeł w Lwówku i dalej odcinkiem Gazociągu Jamalskiego do Polski środkowej i wschodniej. Do tego czasu funkcjonować będą oczywiście istniejące punkty wejścia do krajowego systemu przesyłowego we Włocławku i Lwówku, które już dziś pozwalają polskim podmiotom na import gazu zakupionego na giełdzie w Niemczech i dostarczanie go przy pomocy tzw. rewersu wirtualnego. Przy utrzymaniu przepływu gazu z Rosji do Niemiec wykorzystanie polskiego odcinka Gazociągu Jamalskiego na potrzeby krajowego systemu przesyłowego będzie też możliwe. Wolumen gazu możliwego do odebrania z polskiego odcinka Jamału będzie utrzymany przez Gaz-System na dzisiejszym poziomie, ale jego przydatność z punktu widzenia polskiego systemu zostanie zwiększona.

Platformy aukcyjne pozwalające rezerwować moc Gazociągu Jamalskiego. Grafika: Gaz-System

Nie będzie nowej umowy długoterminowej z Gazpromem

Jeżeli okaże się, że Rosjanie utrzymają po 2022 roku fizyczne dostawy gazu przez Polskę do Niemiec, dostawy tego paliwa do wschodniej części kraju będą mogły być realizowane za pomocą tzw. rewersu wirtualnego. Z technicznego punktu widzenia możliwy będzie pobór gazu znajdującego się w Jamale za pomocą nowych wyjść do systemu krajowego na wschodzie kraju, a powstały w ten sposób „niedobór” przesyłanego gazu uzupełnić dostawami z Bramy Północnej – za pomocą nowego wejścia do Gazociągu Jamalskiego w Lwówku. Ta operacja pozwoli zapewnić na granicy z Niemcami wolumen oczekiwany przez tamtejszych odbiorców tożsamy z wprowadzonym do systemu na wschodniej granicy Polski. Będzie to możliwe wyłącznie poprzez wewnętrzną operację techniczną Gaz-System z wykorzystaniem polskiego systemu przesyłowego, bez konieczności żadnych dodatkowych uzgodnień na przykład między PGNiG a Gazpromem. Przy okazji warto powtórzyć, że planowana Elektrownia Ostrołęka C będzie zaopatrywana zgodnie z wydanymi warunkami przyłączenia z Gazociągu Polska-Litwa (GIPL).  Gaz dla Ostrołęki nie będzie zatem pochodzić z Gazociągu Jamalskiego, gdyż GIPL zasilany będzie z Litwy i polskiego systemu przesyłowego – tłoczni Gaz-Systemu w Hołowczycach.