Nord Stream 2 na celowniku komornika z Ukrainy | Chiny znów importują LNG z USA

Baltic Pipe a Nord Stream

:Naftogaz skierował nowe żądanie zajęcia aktywów Gazpromu na mocy wyroku trybunału arbitrażowego w Sztokholmie. Na celowniku jest Nord Stream 2.

:Rosnące zapotrzebowanie w sezonie grzewczym skłoniło odbiorców w Chinach do powrotu do importu gazu skroplonego ze Stanów Zjednoczonych.

:Zakład Garabogazcarbamid wyeksportował 12 tysięcy ton stężonego nawozu azotowego, z czego istotna część trafiła do Hiszpanii i Włoch – podało ministerstwo energii Turkmenistanu. Czytaj dalej„Nord Stream 2 na celowniku komornika z Ukrainy | Chiny znów importują LNG z USA”

Reklamy

Ruszyła budowa Nord Stream 2 w Szwecji | Rosjanie obawiają się potopu LNG. PGNiG może liczyć na lepsze ceny z USA

Baltic LNG. Grafika: Gazprom
Baltic LNG. Grafika: Gazprom

:Budowa Nord Stream 2 postępuje pomimo sporów. Prace ruszyły na wodach szwedzkich.

:Rosyjski ośrodek analityczny Vygon Consulting przewiduje, że w następnych siedmiu latach podaż gazu skroplonego na rynku wzrośnie półtorakrotnie. Jeżeli Rosjanom nie powiodą się wszystkie projekty LNG, będą mogli liczyć tylko na mały fragment tego rynku.

:Konserwatywna prognoza Rosnieftu zakłada, że w 2019 roku ropa będzie kosztowała 50-53 dolary. Łukoil przewiduje cenę w okolicach 60 dolarów za tę samą ilość. Czytaj dalej„Ruszyła budowa Nord Stream 2 w Szwecji | Rosjanie obawiają się potopu LNG. PGNiG może liczyć na lepsze ceny z USA”

Projekt rezolucji wzywającej do blokady Nord Stream 2 trafił do Senatu USA

Rury Nord Stream 2. Fot.: Konsorcjum Nord Stream 2
Rury Nord Stream 2. Fot.: Konsorcjum Nord Stream 2

Szkic rezolucji Senatu USA wzywa do wsparcia Ukrainy na Morzu Czarnym i blokady Nord Stream 2. To odpowiedź na agresję Rosji w Cieśninie Kerczeńskiej. Czytaj dalej„Projekt rezolucji wzywającej do blokady Nord Stream 2 trafił do Senatu USA”

Warto słuchać, o czym milczy Gazprom

Od tego co komunikuje rosyjski Gazprom ważniejsze jest to, o czym milczy. Pomimo starań Rosjan LNG z USA zdobywa kolejne udziały na rynku europejskim na czele z Polską. PGNiG ma podpisać kolejną umowę na dostawy amerykańskiego gazu skroplonego – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Warto słuchać, o czym milczy Gazprom”

Narasta krytyka Nord Stream 2 w koalicji rządzącej Niemcami

Angela Merkel i Mateusz Morawiecki. Fot.: Kancelaria Premiera
Angela Merkel i Mateusz Morawiecki. Fot.: Kancelaria Premiera

Rośnie presja na rząd Niemiec, aby porzucił sporny projekt gazociągu Nord Stream 2. Czytaj dalej„Narasta krytyka Nord Stream 2 w koalicji rządzącej Niemcami”

Apel do Komisji Europejskiej o walkę z dezinformacją

Komisja Europejska. Fot.: Flickr
Komisja Europejska. Fot.: Flickr

Ponad sześćdziesięciu ekspertów z dwudziestu krajów, zajmujących się sprawami bezpieczeństwa, zaapelowało do Komisji Europejskiej o skuteczniejszą walkę z rosyjską propagandą i dezinformacją. Eksperci napisali w tej sprawie list do szefa Komisji Europejskiej i zaproponowali konkretne rozwiązania. 

Czytaj dalej„Apel do Komisji Europejskiej o walkę z dezinformacją”

Walka o interesy nie zwalnia z etykiety klimatycznej na COP24. Komentarz dla TOK FM

COP24. Fot. BiznesAlert.pl
COP24. Fot. BiznesAlert.pl

Polska nie zachowała etykiety podczas organizacji szczytu klimatycznego w Katowicach – mówił w TOK FM Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Walka o interesy nie zwalnia z etykiety klimatycznej na COP24. Komentarz dla TOK FM”

Sankcje wobec Nord Stream 2 mogą zadziałać na Kreml. Niemcy nie są solidarne. Dla PAP

Nord Stream. Grafika: Gazprom

Niemcy ws. Nord Stream 2 nie zachowują się solidarnie, lojalnie wobec innych krajów UE – ocenił analityk energetyczny Wojciech Jakóbik, pytany o możliwość objęcia sankcjami inwestycji w obliczu konfliktu miedzy Rosją i Ukrainą na Morzu Azowskim.

Czytaj dalej„Sankcje wobec Nord Stream 2 mogą zadziałać na Kreml. Niemcy nie są solidarne. Dla PAP”

Nord Stream 2, czyli recepta na rozpad Unii Europejskiej

Angela Merkel i Mateusz Morawiecki. Fot.: Kancelaria Premiera
Angela Merkel i Mateusz Morawiecki. Fot.: Kancelaria Premiera

Niemcy nie proponują Europie nowego układu w sprawie Nord Stream 2. Odwracają zaś kota ogonem i próbują wejść w buty Komisji Europejskiej. W ten sposób szkodzą całej Unii Europejskiej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Niemcy w butach Komisji Europejskiej

Część polityków zachodnich domaga się sankcji wobec Nord Stream 2 w odpowiedzi na agresję rosyjską w Cieśninie Kerczeńskiej. Domagałem się tego w jednym z poprzednich tekstów. Jednak rząd Merkel nie zmienia stanowiska. Minister spraw zagranicznych Heiko Mass przekonuje wręcz, że w razie wycofania się Niemiec z Nord Stream 2, stracą one wpływ na projekt i nie będą mogły wprowadzić regulacji pozwalających utrzymać poziom dostaw gazu niezbędny do zachowania stabilności ekonomicznej, a co za tym idzie politycznej, Ukrainy. Będzie to szczególnie ważne przed wyborami prezydenckimi na wiosnę.

Jest to jednak nieprawda. To Komisja Europejska wespół z Ukrainą i Rosją negocjuje warunki utrzymania dostaw gazu przez terytorium ukraińskie pomimo planów uruchomienia Nord Stream 2 Służy temu tzw. proces trójstronny, w który Niemcy chciały się włączyć bez powodzenia, między innymi dzięki sprzeciwowi polskiego MSZ. Mass stawia się zatem w roli Komisji Europejskiej i próbuje negocjować w imieniu Europy warunki dostaw gazu z Rosji. Nie spodoba się to zwolennikom wspólnej polityki europejskiej i przeciwnikom koncertu mocarstw, który proponuje niemiecki minister.

Potencjalna następczyni Merkel, a obecnie sekretarz generalna CDU, Annegret Kramp-Karrenbauer przekonuje, że blokada Nord Stream 2 byłaby krokiem „kontrowersyjnym”, za to można uregulować poziom dostaw z jego użyciem. Nie jest to propozycja niczego nowego. Jeżeli wszyscy zgadzają się, że ilość gazu słana przez Nord Stream 2 będzie zależeć od poziomu dostaw przez Ukrainę, to znów, zależeć będzie od finału procesu trójstronnego, w który – warto ponownie podkreślić – próbują bezprawnie wpływać Niemcy, wywierając presję na Komisję i Ukrainę, co podkopuje ich pozycję w rozmowach z Rosjanami.

To prawdopodobnie dlatego wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. Unii Energetycznej Marosz Szefczovicz zadeklarował po spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkinem, że proces trójstronny jest „najbardziej efektywną platformą poszukiwania satysfakcjonującego rozwiązania, dlatego jej kontynuacja jest kluczowa”.

Szkodliwość niemieckich prób wchodzenia w buty Komisji jest widoczna na konkretnym przykładzie. Węgrzy od początku krytykują hipokryzję Unii Europejskiej w sprawie Nord Stream 2. Komisja zdołała zatrzymać South Stream, ale rozkłada ręce w przypadku nowego projektu. Są różnice w założeniach obu przedsięwzięć. Pierwszy miał powstać na mocy porozumień międzyrządowych, na które mogłaby wpłynąć Komisja, a drugi jest przedsięwzięciem firm. Jednak dla Budapesztu różnica polega na tym, że South Stream miał dostarczać gaz na Bałkany i do Węgier, a Nord Stream 2 uczyni z Niemiec rozdzielnię gazu rosyjskiego w Europie. Dla populistów, jak premier Wiktor Orban, to kolejny dowód na brak niezależności Komisji i nieformalne wpływy Niemiec.

Z tego względu minister energii Peter Kaderjak przekonuje dziś, że Węgry mogą naraz popierać dywersyfikację dostaw do Europy, utrzymanie dostaw gazu przez Ukrainę i angażować się w południowego brata Nord Stream 2 – gazociąg Turkish Stream. Jeżeli Niemców nikt nie zatrzyma, to kto zatrzyma Węgrów? To dobitny przykład w jaki sposób rosyjskie projekty gazowe dezintegrują politykę energetyczną Unii Europejskiej.

Jakóbik: Ukraina ma problemy, ale Nord Stream 2 też (ANALIZA)

http://biznesalert.pl/nord-stream-2-ukraina-ke-rosja-proces-trojstronny/embed/#?secret=Oses9kYBw5

Rośnie opór wobec Nord Stream 2 w Niemczech

Jednak coś w Niemczech się zmienia. Nord Stream 1 na początku tej dekady nie spotkał się z krytyką tej skali, co Nord Stream 2 u jej końca. Czołowi politycy partii Zielonych i CDU domagają się od kanclerz Angeli Merkel zablokowania budowy spornego gazociągu Nord Stream 2 ze względu na obawy o rosnącą zależność od Rosji.

Der Tagesspiegel przypomina apel posłów do Parlamentu Europejskiego, którzy wezwali do zatrzymania Nord Stream 2. Spór na ten temat miał być jednym z głównych tematów spotkania G20 w Argentynie. Prezydent USA Donald Trump miał odmówić spotkania z rosyjskim odpowiednikiem, Władimirem Putinem i wskazać Angelę Merkel, jako właściwego mediatora. Przy tym jednak pozostaje krytykiem Nord Stream 2.

Gazeta informuje, że w grupie sprzeciwu wobec Nord Stream 2 w Niemczech znajdują się Annalena Baerbock, szefowa Zielonych, a także Katrin Goring-Eckardt, Anton Hofreiter i Reinhard Butikofer z tej partii. Przedstawiciele CDU przeciwko Nord Stream 2 to przewodniczący Komisji Bundestagu ds. Polityki Zagranicznej Norbert Rottgen, Elmar Brok i Michael Gahler. Wiceprzewodniczący CDU Roderich Kiesewetter apeluje o zaostrzenie sankcji wobec Rosji. Chociaż pozostali posłowie CDU nie wypowiadali się o spornym projekcie, gazeta przekonuje, że także opowiadają się przeciwko niemu.

Projekt Nord Stream 2 mogłaby potencjalnie zatrzymać inicjatywa ustawodawcza Komisji Europejskiej w postaci rewizji Dyrektywy Gazowej, jeśli projekt nie spełniłby wymogów prawa unijnego i został odrzucony przez Parlament Europejski, o czym mówił Jerzy Buzek w BiznesAlert.pl. Jednak rewizja ugrzęzła w Radzie Unii Europejskiej przez opór partnerów finansowych Nord Stream 2 reprezentowanych przez rządy Austrii i Niemiec. Alternatywą mogłaby być decyzja polityczna Berlina o wycofaniu poparcia dla projektu. Potencjalnie Gazprom mógłby dokończyć budowę za własne pieniądze, ale miałby problem z pozyskaniem rynku na gaz z nowego gazociągu. Byłaby to przesłanka do zatrzymania inwestycji.

Buzek: Nord Stream 2 jest opóźniony o rok. Może go objąć dyrektywa gazowa

http://biznesalert.pl/buzek-nord-stream-2-opoznienie-dyrektywa-gazowa/embed/#?secret=8L8NgiE3CT

Zagrożenie dla Unii Europejskiej

Na razie jednak nadal nie ma widoków na zatrzymanie Nord Stream 2. Dalsza presja może go opóźnić, bo według szacunków projekt już teraz notuje od pół roku do roku opóźnienia. Jednak wycofanie się z tego przedsięwzięcia to kwestia wiarygodności Niemiec jako najsilniejszego kraju unijnego i Komisji Europejskiej jako reprezentanta interesu Wspólnoty w ramach wspólnej polityki energetycznej. Przez to spór o Nord Stream 2 staje się elementem dyskusji o przyszłości integracji europejskiej. Jeżeli miałaby polegać na tym, że Unia Europejska staje się narzędziem obrony interesów niemieckich kosztem innych krajów, mogą pojawić się kolejni chętni do opuszczenia Wspólnoty.

Upadek porozumienia naftowego? Umiera OPEC, niech żyje wojna cenowa!

Posiedzenie OPEC+, czyli sygnatariuszy porozumienia naftowego. Fot. Ministerstwo Energetyki FR
Posiedzenie OPEC+, czyli sygnatariuszy porozumienia naftowego. Fot. Ministerstwo Energetyki FR

Rozmowy o nowym porozumieniu naftowym wróżą problemy dla państw uzależnionych od sprzedaży ropy. Kończy się era kartelu OPEC. Ropa tanieje dalej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Spór o baryłki

Agencja Reuters podaje, że kartel naftowy OPEC doszedł do wstępnego porozumienia o przedłużeniu cięć wydobycia ropy naftowej, które ma doprowadzić do podniesienia cen baryłki. Agencja ustaliła, że cięcia mają wynieść między 0,5 a 1,5 mln baryłek dziennie. Ich wielkość będzie zależała od tego, czy do układu przyłączy się Rosja. Saudyjski minister energetyki Khalid Al-Falih przyznaje, że możliwy jest brak porozumienia. Dalsze rozmowy mają się odbyć w piątek 7 grudnia.

Polska Agencja Prasowa podaje, że analitycy sektora naftowego uważają, że jeśli Rosja przyłączy się do cięć, światowa produkcja może zostać zredukowana o 1,3-1,4 miliona baryłek dziennie. Zdaniem Neila Wilsona, głównego analityka Markets.com, którego cytuje agencja AP, cięcie w wysokości miliona baryłek to niezbędne minimum, by utrzymać cenę, a jakiekolwiek mniejsze może spowodować spadek cen o następne 10 dolarów za baryłkę.

Jednak nawet maksymalna redukcja zakładana przez OPEC to mniej, niż 1,8 mln baryłek dziennie z układu obowiązującego do końca 2018 roku. Z rozmów kartelu płynie sygnał, że układ miałby być także krótszy i nie obowiązywać pełnego roku, ale sześć lub dziewięć miesięcy. Poprzednie porozumienie naftowe zostało wprowadzone z udziałem Rosji i jedenastu innych producentów spoza organizacji. Było regularnie przedłużane.

Tymczasem rozmowy o nowym układzie poprzedziła informacja o tym, że Katar opuści OPEC, aby uwolnić swą politykę wydobycia. Za jego przykładem mogą pójść kolejne kraje, które dostrzegają koniec czasów karteli na demokratyzującym się rynku węglowodorów. Z tego względu decyzja o mniejszych cięciach wywołała szybko spadek wartości baryłki na giełdach. O 16.30 polskiego czasu w czwartek 6 grudnia Brent taniał o 3,54 procent do 59,38 dolarów, a WTI o 4,41 procent do 50,56 dolarów za baryłkę.

http://biznesalert.pl/porozumienie-naftowe-luzowanie-wojna-cenowa/embed/#?secret=hnwUniVjX8

Wojna cenowa zamiast porozumienia naftowego?

Ceny ropy spadają, ale OPEC+, czyli kartel plus kraje towarzyszące, jak Rosja, może ostatecznie nie zwiększyć ambicji. Wygląda na to, że Rosjanie zamierzają kontynuować zwiększanie wydobycia. Tłumaczą się problemami z redukcją przy niższych temperaturach i mało wydolnej infrastrukturze. Może jednak chodzić o powracającą wojnę cenową o Azję na czele z Chinami, głównym konsumentem ropy na świecie. Wall Street Journal donosi, że Arabia Saudyjska stała się obiektem krytyki pozostałych krajów OPEC za pobłażliwość wobec Moskwy. Część z nich każe Rijadowi wybierać. Decyzja Kataru może być symptomem tego niezadowolenia. Tymczasem Saudyjczycy zapowiadają, że nie zredukują unilateralnie wydobycia sięgającego już rekordowych 11,1 mln baryłek dziennie.

Jeżeli uczestnicy rozmów o porozumieniu naftowym nie zmienią kursu, mało ambitne cięcia, co gorsza dla krajów naftowych, bez udziału Rosji, zakończą się nową depresją cenową na rynku ropy, którą wróżyłem w listopadzie. Nawet jeżeli dojdzie do podpisania mniej ambitnego układu, zwanego nowym porozumieniem naftowym, straci on znaczenie dla rynku, który przestanie wierzyć w moc sprawczą kartelu. Umrze OPEC i nie wiadomo co go zastąpi poza wojną cenową napędzającą spadki. Sojusz Arabii Saudyjskiej i Rosji mający dotąd charakter taktyczny, będzie trudno przekuć na relacje strategiczne. Czas droższej ropy znów się kończy. Byłaby to dobra wiadomość dla krajów-importerów jak Polska, które czerpały premię do PKB w okresie poprzedniej depresji cenowej. Niech żyje wojna cenowa!