Niemcy zbadają, czy mogliby sprowadzić wodór z Australii do swego gazoportu | Rosjanie straszą, że Polacy wysadzą Nord Stream 2 a Ukraińcy zaatakują w Donbasie

Niemcy zbadają, czy mogliby sprowadzić wodór z Australii do swego gazoportu | Rosjanie straszą, że Polacy wysadzą Nord Stream 2 a Ukraińcy zaatakują w Donbasie

: Niemieckie RWE i australijskie H2U połączą siły w celu rozwoju dostaw wodoru z Australii do Niemiec. Mógłby do tego teoretycznie posłużyć terminal LNG planowany w Brunsbuttel, ale należy najpierw zbadać opłacalność ekonomiczną takiego rozwiązania.

: Rosjanie spekulują na temat możliwości wysadzenia Nord Stream 2 przez polskich sabotażystów oraz wywołania nowego konfliktu na wschodzie Ukrainy przez Kijów. Ta dezinformacja pojawia się wobec napięcia rosnącego przez działania Federacji Rosyjskiej.

Niemcy zbadają, czy mogliby sprowadzić wodór z Australii do swego gazoportu

Niemieckie RWE i australijskie H2U połączą siły w celu rozwoju dostaw wodoru z Australii do Niemiec. Mógłby do tego teoretycznie posłużyć terminal LNG planowany w Brunsbuttel, ale należy najpierw zbadać opłacalność ekonomiczną takiego rozwiązania.

Chodzi o wodór zielony pozyskiwany dzięki nadwyżkom energii ze źródeł odnawialnych, którego dostawy mają zostać ocenione z punktu widzenia ekonomicznego na mocy współpracy Niemieckiej Akademii Nauk i Inżynierii oraz Federacji Przemysłu Niemieckiego zapoczątkowanej w grudniu 2020 roku. RWE i H2U mają posłużyć do zbadania takiej możliwości, z opcją wykorzystania terminalu LNG w Brunsbuttel, w którym RWE chce zarezerwować przepustowość.

H2U realizuje już projekty wodorowe na Antypodach uwzględniające wytwarzanie wodoru z pomocą elektrolizerów napędzanych energią źródeł odnawialnych (OZE). Projekt Eyre Peninsula Gateway zakłada budowę elektrolizera o mocy 75 MW do wytwarzania wodoru na potrzeby produkcji amoniaku. Druga faza projektu zakłada zwiększenie tej mocy do 1,5 GW i wykorzystanie tego paliwa także w innych celach. RWE jest już obecne w Australii i buduje tam farmy fotowoltaiczne, które mogłyby posłużyć także do produkcji wodoru.

RWE/Wojciech Jakóbik

Rosjanie straszą, że Polacy wysadzą Nord Stream 2 a Ukraińcy zaatakują w Donbasie

Rosjanie spekulują na temat możliwości wysadzenia Nord Stream 2 przez polskich sabotażystów oraz wywołania nowego konfliktu na wschodzie Ukrainy przez Kijów. Ta dezinformacja pojawia się wobec napięcia rosnącego przez działania Federacji Rosyjskiej.

Publicysta rosyjskiej gazety Wzglad Dmitry Pawłow ostrzega, że sabotażyści z Polski mogliby podłożyć bombę pod gazociąg Nord Stream 2. Polska odrzuca oskarżenia Rosji o prowokacje na Morzu Bałtyckim, gdzie kończona jest budowa tej spornej magistrali.

Pawłow przekonuje, że prowokacje z udziałem floty NATO, o które Rosjanie oskarżają głównie Polskę, to argument za lepszą obroną budowy Nord Stream 2. Warszawa odrzuca te oskarżenia, ale publicysta rosyjski idzie za ciosem i przekonuje, że operator projektu powinien być przygotowany na ewentualny sabotaż. Wie nawet, jak mógłby wyglądać. Bezzałogowy pojazd podwodny sterowany kablem mógłby umieścić materiał wybuchowy na rurze. Jego zdaniem mogliby być do tego zdolni także Amerykanie lub Ukraińcy. Dlatego Pawłow proponuje stworzenie systemu obrony gazociągu Nord Stream 2 wykorzystującego sonary, helikopter z jednostką specjalną na pokładzie oraz wprowadzenie statków patrolowych Floty Bałtyckiej na teren budowy. BiznesAlert.pl sugerował, że oskarżenia wobec Polaków mogą posłużyć Rosjanom jako pretekst do wprowadzenia tej floty w okolice Bornholmu ważnego z punktu widzenia bezpieczeństwa NATO, do którego należą Dania i Polska.

Z kolei domniemany polski ekspert do spraw rynku energii Radosław Czarnecki mówi portalowi Ukraina.ru znajdującemu się pod kontrolą Rosji, że działania przeciwko Nord Stream 2 mogą być elementem prowokacji przed nowym konfliktem na wschodzie Ukrainy wywołanym…przez Kijów, który obecnie ostrzega świat przed możliwością pojawienia się agresji rosyjskiej. Zdaniem Czarneckiego to Kijów mógłby także odmrozić konflikty w Abchazji, Osetii Południowe. Jednak to siły rosyjskie na wymienionych trzech terytoriach były do tego zdolne i korzystały w przeszłości z takiej możliwości. Ekspert cytowany przez Ukraina.ru przekonuje, że Rosja powinna zareagować interwencją na terytorium ukraińskim, by nie czekać na ruch Kijowa.

Ukraiński prezydent ostrzegał na łamach Le Figaro, że Nord Stream 2 jest narzędziem wojny energetycznej. Odpowiedziała mu rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych Rosji Maria Zacharowa,  która napisała na Facebooku, że to ograniczenie dostaw energii elektrycznej na Krym okupowany przez Rosjan to „wojna energetyczna” i uznała, że to Ukraina musi wytłumaczyć jak doszło do przerwy dostaw wskutek protestów aktywistów ukraińskich i tatarskich w 2015 roku. – To wszystko wojna energetyczna reżimu w Kijowie, na który Rosja odpowiedziała zdecydowanie i pokojowo. Nord Stream 2 to biznes cywilizowany i dochodowy – oceniła Zacharowa.

Krytycy projektu Nord Stream 2 ostrzegają, że może posłużyć do realizacji celów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Rosji wrogich Unii Europejskiej oraz NATO, a także Ukrainie. Mimo to jego budowa postępuje i ma zostać zakończona w tym roku.

Wzglad/Ukraina.ru/Baltnews/Wojciech Jakóbik

Los gazu i atomu w taksonomii rozstrzygnie kolejny dokument Komisji | Biden nie poszerza sankcji wobec Nord Stream 2, ale zastrzega, że może to wciąż zrobić

: Komisja Europejska zakomunikowała, że taksonomia opisująca, które inwestycje zasługują na finansowanie ze względu na ich przydatność w polityce klimatycznej zostanie uzupełniona o dodatkowy dokument, który opisze czy atom i gaz zasługują na zielone finansowanie.

: Prezydent USA Joe Biden przyznał w rozmowie z Władimirem Putinem, że nowe sankcje przeciwko Rosji mogłyby być bardziej rozbudowane, ale zdecydował, że nie będą w nadziei na deeskalację w relacjach z tym krajem. Zapewnił dziennikarzy, że nowe sankcje wobec Nord Stream 2 „pozostają w grze”.

Los gazu i atomu w taksonomii rozstrzygnie kolejny dokument Komisji

Komisja Europejska zakomunikowała, że taksonomia opisująca, które inwestycje zasługują na finansowanie ze względu na ich przydatność w polityce klimatycznej zostanie uzupełniona o dodatkowy dokument, który opisze czy atom i gaz zasługują na zielone finansowanie.

Delegowany akt klimatyczny taksonomii Unii Europejskiej przyjęty przez Komisję i do oceny Parlamentu oraz Rady Europejskiej jest pierwszym dokumentem opisującym kryteria technicznie pozwalające określić która aktywność gospodarcza przyczynia się znacznie do ograniczenia zmian klimatu oraz przystosowania się do nich. Powstał w oparciu o zalecenia Technicznej Grupy ekspertów. Ostatecznie taksonomia nie opisuje jeszcze, jak powinny być traktowane rodzaje działalności inne niż „zielone”, które nawet poprawiają sytuację, ale nie są celem samym w sobie. Jej celem ma być jak największa przejrzystość zmuszająca podmioty gospodarcze do ujawniania informacji na temat wpływu ich działalności na klimat, a dzięki temu określenia dostępności tzw. zielonego finansowania. Firmy będą mogły jednak zdefiniować terminarz dążenia do wypełnienia kryteriów taksonomii i wpisać do niego działania pośrednie.

Komisja Europejska dostrzega zainteresowanie opinii publicznej odniesieniem taksonomii do inwestycji w gaz i energetykę jądrową. Zamierza zatem przedstawić osobną propozycję legislacyjną w czwartym kwartale 2021 roku, która opisze jak poszczególne rodzaje aktywności gospodarczej (a zatem także inwestycje energetyczne – przyp. red.) przyczyniają się do dekarbonizacji, pozwalając Komisji wnieść przejrzystość do debaty na ten temat i odnieść się do konkluzji Rady Europejskiej z 11-12 grudnia 2020 roku, która podkreśla rolę technologii przejściowych jak gaz ziemny. – Korzyścią ma być przejrzysta debata o wkładzie gazu i atomu w dekarbonizację oraz uszanowanie prawa państw członkowskich do tworzenia miksu energetycznego w odpowiedni sposób – czytamy w komunikacie Komisji. Nowy akt ma także opisać które inwestycje nie spełniają kryteriów taksonomii.

Komisja Europejska/Wojciech Jakóbik

Biden nie poszerza sankcji wobec Nord Stream 2, ale zastrzega, że może to wciąż zrobić

Prezydent USA Joe Biden przyznał w rozmowie z Władimirem Putinem, że nowe sankcje przeciwko Rosji mogłyby być bardziej rozbudowane, ale zdecydował, że nie będą w nadziei na deeskalację w relacjach z tym krajem. Zapewnił dziennikarzy, że nowe sankcje wobec Nord Stream 2 „pozostają w grze”.

Nowe sankcje USA są odpowiedzią na ingerencję Rosji w wybory parlamentarne oraz ataki hakerskie SolarWinds. Biden zastrzegł, że nie chce doprowadzić do „cyklu eskalacji w relacjach z Rosją ani konfliktu z nią” i będzie zabiegał o deeskalację, której ma posłużyć spotkanie z Władimirem Putinem. – Jasno powiedziałem prezydentowi Putinowi, że moglibyśmy iść dalej (z sankcjami – przyp. red.), ale zdecydowałem, że tego nie zrobimy. Wybrałem proporcjonalność – ocenił prezydent USA. Zdradził, że wyraził w rozmowie z Putinem głębokie zaniepokojenie gromadzeniem sił rosyjskich na granicy z Ukrainą. – Stanowczo wezwałem do powstrzymania się od jakiejkolwiek akcji militarnej. Teraz potrzebujemy obniżyć napięcia – dodał.

Dziennikarze zapytali Bidena o to, dlaczego nowe sankcje wobec Rosji nie uwzględniają projektu Nord Stream 2. – Sprawa Nord Stream 2 jest skomplikowana i dotyka naszych sojuszników w Europie. Sprzeciwiałem się Nord Stream 2 od dawna, od samego początku, nawet w czasach przed prezydenturą i przed opuszczeniem stanowiska wiceprezydenta. Ta sprawa wciąż pozostaje w grze – zapewnił prezydent Joe Biden.

Tymczasem portal EA Daily poinformował, że barka Fortuna ukończyła dwie trzecie nitki B gazociągu Nord Stream 2 na wodach duńskich, czyli 34 z 49 km jej długości ze średnią prędkością 500 metrów dziennie. Plan zakładał 400 metrów dziennie. Fortuna ma ukończyć odcinek duński do końca maja o prace na wodach niemieckich w czerwcu. W międzyczasie Akademik Czerski rozpoczął układanie nitki A na wodach duńskich, która ma osiągnąć 68,5 km na tym odcinku i 16,5 km na wodach niemieckich. Może jednak układać do 2000 metrów dziennie.

Sankcje USA wprowadzone już wobec Nord Stream 2 zmuszają budowniczych do wykorzystania jedynie rosyjskich statków. Mogłyby zostać poszerzone o operatora projektu Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga, ale Departament Stanu nie skorzystał z tej możliwości, o czym informował BiznesAlert.pl.

Biały Dom/Wojciech Jakóbik

Atak na Natanz nie zakłócił rozmów o porozumieniu naftowym | Rosja chce zdobyć nawet jedną czwartą rynku wodoru. To być albo nie być dla Nord Stream 2

: Iran oskarżył Izrael o atak na instalacje jądrowe w Natanz, ale USA nadal chcą wrócić do rozmów o powrocie do porozumienia nuklearnego.

: Rosjanie chcą zdobyć 20-25 procent udziałów światowego rynku wodoru między innymi dzięki dostawom z pomocą gazociągów. To deska ratunku dla przemysłu węglowodorowego i Nord Stream 2 wobec europejskich planów neutralności klimatycznej do 2050.

Atak na Natanz nie zakłócił rozmów o porozumieniu naftowym

Iran oskarżył Izrael o atak na instalacje jądrowe w Natanz, ale USA nadal chcą wrócić do rozmów o powrocie do porozumienia nuklearnego.

Politico/Wojciech Jakóbik

Oficjel amerykański przekazał Politico, że nie ma dowodów wywiadowczych na to, że Izrael koordynował akcję z Amerykanami ani nie poinformował o niej przed realizacją. Mógł zostać jednak przekazany nieoficjalny sygnał ostrzegawczy. Izraelczycy mają długą historię ataków na Iran mających zahamować jego program jądrowy. Irańczycy są podejrzewani o wykorzystywanie programu cywilnego do celów militarnych.

Stany Zjednoczone pod rządami prezydenta Joe Bidena chcą wrócić do porozumienia nuklearnego, czyli układu Chin, Francji, Rosji, USA, Wielkiej Brytanii oraz Iranu o ograniczeniu oraz kontroli jego cywilnego programu jądrowego w zamian za zniesienie sankcji oraz współpracę gospodarczą. USA wycofały się z tego układu w czasie prezydentury Donalda Trumpa.

Izrael zapowiedział, że nie będzie respektował tego porozumienia po ewentualnym powrocie Amerykanów, ale Iran grożący Tel-Awiwowi odwetem za atak na Natanz przyznał, że nie rezygnuje z nimi.

Rosja chce zdobyć nawet jedną czwartą rynku wodoru. To być albo nie być dla Nord Stream 2

Rosjanie chcą zdobyć 20-25 procent udziałów światowego rynku wodoru między innymi dzięki dostawom z pomocą gazociągów. To deska ratunku dla przemysłu węglowodorowego i Nord Stream 2 wobec europejskich planów neutralności klimatycznej do 2050.

Argus Media/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

– Naszym celem jest uzyskanie 20-25 procent udziałów światowego handlu wodorem – powiedział wiceminister energetyki Rosji Paweł Sorokin cytowany przez Argus Media. Wyliczał, że Rosjanie mogliby sprzedawać 1-2 mln ton wodoru w scenariuszu pesymistycznym i do siedmiu mln w optymistycznym do 2035 roku. Rządowa strategia energetyczna zakłada eksport do 200 tysięcy ton wodoru do Europy i Azji w 2024 roku i dwa mln ton do 2035 roku. Sorokin przedstawił bardziej optymistyczną prognozę zakładającą odpowiednio milion i siedem mln ton oraz 7,9-33,4 mln ton rocznie w 2050 roku w zależności od rozwoju rynku. To paliwo mogłoby docierać na rynek za pośrednictwem przystosowanych gazociągów, w postaci skroplonej lub z użyciem amoniaku jako nośnika.

Kommiersant przypomina, że opłacalność ekonomiczna eksportu wodoru jest nadal niepewna, jednakże ta technologia zyskała wsparcie krajów Europy Zachodniej: Francji, Hiszpanii, Niemiec, Portugalii i Włoch, które chcą zainwestować w wodór 44 mld dolarów środków publicznych do końca dekady. – Rosyjscy oficjele i firmy węglowodorowe wspierają rozwój wodoru, bo jest on dla nich potencjalną deską ratunku w obliczu przyspieszającej transformacji energetycznej – czytamy w gazecie, która wspomina o wytwarzaniu wodoru z węglowodorów.

Rosyjski Gazprom przyznał, że chciałby wykorzystywać Nord Stream 2 do eksportu wodoru niebieskiego. Ten gazociąg ma działać przez pięćdziesiąt lat, a więc około 20 po deklarowanej neutralności klimatycznej Unii Europejskiej, kiedy możliwości dostaw gazu na kontynent zostaną ograniczone polityką na rzecz klimatu. Również rosyjski Rosatom chciałby eksportować wodór fioletowy wytwarzany dzięki nadwyżkom energii z elektrowni jądrowych. Niemcy rozpoczęli rozmowy na temat współpracy z Rosją w sektorze tego paliwa. Mówili jednak o imporcie wodoru zielonego, wytwarzanego z pomocą nadwyżek energii ze źródeł odnawialnych, których w Rosji jest mało.

Jeszcze w tej dekadzie może powstać pierwsza elektrownia wodorowa na świecie | Teksas może ukarać OZE za blackout spowodowany atakiem zimy

Jeszcze w tej dekadzie może powstać pierwsza elektrownia wodorowa na świecie | Teksas może ukarać OZE za blackout spowodowany atakiem zimy

: Norweski Equinor i brytyjski SSE chcą razem zbudować na Wyspach Brytyjskich pierwszą elektrownię opalaną całkowicie wodorem, który byłby wytwarzany z gazu.

: Spór o winę za blackout po ataku zimy w Teksasie przenosi się na niwę regulacji stanowych. Nowe przepisy mają obciążyć lądowe farmy wiatrowe i panele fotowoltaiczne w tym stanie, ale sprzeciwiają im się grupy interesów związane z tą branżą. Ta broni się przekonując, że to nie źródła odnawialne były odpowiedzialne za te problemy.

Jeszcze w tej dekadzie może powstać pierwsza elektrownia wodorowa na świecie

Norweski Equinor i brytyjski SSE chcą razem zbudować na Wyspach Brytyjskich pierwszą elektrownię opalaną całkowicie wodorem, który byłby wytwarzany z gazu.

Elektrownia wodorowa Keadby potrzebowałaby w szczycie 1800 MW wodoru i wytwarzałaby dzięki niemu 900 MW energii elektrycznej bez emisji CO2. Equinor i SSE liczą na to, że odpowiednia polityka wsparcia pozwoliłaby zbudować ten obiekt przed końcem dekady. Oprócz tego obiektu w Keadby miałaby powstać do 2027 roku elektrownia gazowa o mocy 900 MW uzupełniona o mechanizm wychwytywania dwutlenku węgla w celu redukcji emisji.

Equinor mógłby dostarczać wodór do planowanego obiektu w Keadby z projektu H2H Saltend w pobliżu miejscowości Hull, który zakłada wytwarzanie tego paliwa z gazu i składowanie dwutlenku węgla. Wodór pochodzący z gazu jest zwany niebieskim i pozostaje emisyjny, w przeciwieństwie do zielonego, wytwarzanego z pomocą nadwyżek energii ze źródeł odnawialnych.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Teksas może ukarać OZE za blackout spowodowany atakiem zimy

Spór o winę za blackout po ataku zimy w Teksasie przenosi się na niwę regulacji stanowych. Nowe przepisy mają obciążyć lądowe farmy wiatrowe i panele fotowoltaiczne w tym stanie, ale sprzeciwiają im się grupy interesów związane z tą branżą. Ta broni się przekonując, że to nie źródła odnawialne były odpowiedzialne za te problemy.

Stanowa Izba Reprezentantów ma omówić ustawę zmuszającą właścicieli Odnawialnych Źródeł Energii do opłaty za dostęp do sieci po to, aby jej operator miał środki na równoważenie podaży i popytu na energię elektryczną, a także utrzymanie stałej częstotliwości jego pracy. Legislatorzy motywują to rozwiązanie atakiem zimy, który skończył się czasowymi przerwami dostaw energii w całym stanie, którego część mieszkańców została pozbawiona podstawowych mediów w okresie mrozów w lutym 2021 roku.

Przedstawiciele branży odnawialnej, w tym inwestorzy z Wall Street, Goldman Sachs, JPMorgan Chase, Amazon czy Google, uważają nowe obciążenia za niewłaściwie i niesprawiedliwe oraz zagrażające nowym inwestycjom w teksańskie OZE. Teksas przewodził na szlaku inwestycji odnawialnych w całych Stanach Zjednoczonych, dostarczając niecałe 5000 MW nowych mocy między 2020-2021 roku. Kalifornia zajmująca drugie miejsce w rankingu dostarczyła niewiele ponad 1000 MW, podobnie jak kolejne stany w zestawieniu.

Przeciwnicy obciążeń napisali list do gubernatora Grega Abbotta, w którym przekonują, że są próbą ukarania OZE za problemy zimowe, za które nie są całkowicie odpowiedzialne. – To próba ukarania źródeł odnawialnych w oparciu o wielokrotnie podważone założenie, że były odpowiedzialne za przerwy dostaw energii – powiedział Gregory Wtestone stojący na czele American Council on Renewable Energy cytowany przez Financial Times.

Wstępny raport operatora ERCOT informuje, że to ekstremalne warunki pogodowe wynikające z ataku zimy doprowadziły do blackoutu, nie wskazując na żadne konkretne źródła energii. Pełny raport na ten temat ma zostać opublikowany dopiero w sierpniu 2021 roku.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Czy Nord Stream 2 i Baltic Pipe będą się krzyżować, gdy w Donbasie znów skrzyżują się miecze?

Czy Nord Stream 2 i Baltic Pipe będą się krzyżować, gdy w Donbasie znów skrzyżują się miecze?

Oskarżenia Rosji o incydenty w pobliżu budowy spornego gazociągu Nord Stream 2 nabierają nowego znaczenia w obliczu eskalacji napięcia na granicach Ukrainy i Rosji, która mogłaby zagrozić Baltic Pipe na etapie krzyżowania z Nord Stream 2. To temat dla NATO stojącego na straży szlaków dostaw i argument za moratorium na budowę spornej rury Putina – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Rośnie napięcie na granicy Ukrainy i Rosji

Ruchy wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą niepokoją Zachód. Ukraińcy odmawiają spotkania na żywo na Białorusi, która zdaniem Kijowa znajduje się pod wpływem Rosji. Francja i Niemcy konsultują się w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy. Rosjanie oskarżają NATO o incydenty na wodach w pobliżu prac.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) odnotowała trzeciego kwietnia skokowy wzrost przypadków naruszenia zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy w regionie Donbasu znajdującego się pod kontrolą marionetkowych republik wspieranych przez Rosję. Te informacje spowodowały, że Francja, Niemcy, USA i Wielka Brytania wyraziły zaniepokojenie. Amerykanie wezwali Rosjan do zatrzymania eskalacji.

Francja i Niemcy razem z Ukrainą oraz Rosją tworzą tak zwany format normandzki, w którym toczyły się rozmowy o deeskalacji napięcia w relacjach ukraińsko-rosyjskich po nielegalnej aneksji Krymu oraz ofensywie sił rosyjskich w Donbasie w 2014 roku. Podobna rola przypadła Trójstronnej Grupie Kontaktowej z udziałem przedstawicieli Rosji, Ukrainy oraz OBWE. Ukraińcy odmówili negocjacji na żywo w kwietniu ze względu na pandemię koronawirusa, zależność Białorusi od Rosji oraz planowaną obecność przedstawicieli nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej.

Warto podkreślić, że prezydent Rosji Władimir Putin, który zgodnie z prawem będzie mógł rządzić tym krajem do 2037 roku może potrzebować nowej awantury do windowania spadających słupków poparcia w obliczu wyborów parlamentarnych zapowiedzianych na wrzesień 2021 roku.

https://biznesalert.pl/rosja-ruchy-wojsk-ukraina-rozmowy-obwe-budowa-nord-stream-2-incydent-francja-niemcy-usa-energetyka-gaz-bezpieczenstwo/embed/#?secret=hUqP34Pirf

Konsekwencje dla Nord Stream 2 i Baltic Pipe

W międzyczasie Rosjanie poskarżyli się na incydenty z udziałem jednostek NATO, które ich zdaniem zagrażają bezpieczeństwu budowy na wodach duńskich, wymieniając szczególnie działania wojskowe Polski, chociaż w okolicach działały także jednostki z innych krajów, na przykład Niemiec. Ta odrzuciła oskarżenia, ale ministerstwo spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej zaapelowało o niepodejmowanie działań mających zatrzymać budowę spornego gazociągu, który według planu ma być gotowy do końca roku. Mariusz Marszałkowski pisał, że działania Rosji mogą być przygotowaniem do prowokacji mających zakłócić budowę polsko-duńsko-norweskiego gazociągu Baltic Pipe.

Warto także spojrzeć na ostrzeżenia Rosji w odniesieniu do Nord Stream 2 w szerszym kontekście eskalacji na wschodzie Ukrainy. Jeżeli Zachód zdecyduje się na stanowcze działanie mające powstrzymać prezydenta Władimira Putina przed nowymi, wrogimi działaniami wobec Ukrainy, ten może sięgnąć po narzędzia wojny hybrydowej w celu obrony swych interesów. Niezdecydowanie Stanów Zjednoczonych nie oznacza automatycznego braku odpowiedzi Unii Europejskiej. Sekretarz stanu do spraw europejskich w ministerstwie spraw zagranicznych Francji Clement Beaune znany z postulatu porzucenia spornego gazociągu Nord Stream 2 przez Niemcy poinformował media drugiego kwietnia, że prowadzi konsultacje z Berlinem w sprawie potencjalnego konsensusu na temat tego projektu. – Tak jak mówił rok temu prezydent Emmanuel Macron, mamy obawy względem tego projektu, który czyni nas zależnymi od Rosji – powiedział telewizji BFMTV. – Początkowo mieliśmy różne zdania, to się czasem zdarza w Europie. Podejmujemy jednak wysiłek w celu odnalezienia konsensusu – dodał. Zastrzegł, że zależy mu na tym, aby wypracować z Niemcami wspólne stanowisko pozbawione wpływu USA po to, by projekt Nord Stream 2 nie zaszkodził Ukrainie ani nie zwiększył zależności Europy od gazu rosyjskiego. Część polityków niemieckich domagała się moratorium na budowę Nord Stream 2 w celu odbudowy współpracy transatlantyckiej. Oficjalnie jednak stanowisko Berlina nie uległo zmianie. Amerykanie rozważają poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2, ale sekretarz stanu USA Antony Blinken ocenił, że jego los zależy ostatecznie od budowniczych.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-sankcje-rozmowy-usa-niemcy-polska-energetyka-gaz/embed/#?secret=4tUp2jOmqa

Moratorium na Nord Stream 2 a eskalacja

Jeżeli faktycznie Amerykanie nie zdołaliby zatrzymać budowy z pomocą nowych sankcji, moc sprawcza pozostanie w rękach budowniczych, ale i krajów, które mogą odmówić dalszych prac na swych wodach. Odcinek duński jest prawie gotowy i ma być kończony w kwietniu 2021 roku. Duńczycy nie zdecydowali się na blokadę prac pomimo początkowej mitręgi administracyjnej je opóźniającej. Jednak po ukończeniu odcinka duńskiego będą niezbędne prace na wodach niemieckich pozwalające przyłączyć rury na wodach Danii z tymi, które już czekają na terytorium morskim Niemiec. Protesty ekologów nie zablokowały tamtejszych prac, ale mógłby to zrobić rząd niemiecki, gdyby posłuchał apelów wewnętrznej opozycji wobec Nord Stream 2 o moratorium. Być może Francja przekona Niemcy do działania tego rodzaju w celu pokazania autonomii strategicznej względem USA postulowanej przez oba te kraje. Alternatywa to układ pozwalający dokończyć Nord Stream 2 pomimo sprzeciwu Amerykanów, ale dający ochronę Ukrainie ustalony pod presją Rosjan intensyfikujących działania na jej wschodnich obrzeżach.

Gdyby jednak Rosja została zagoniona do narożnika i zmuszona do zatrzymania budowy na Bałtyku, zgodnie z modelem działania znanym z historii, mogłaby znów wywrócić stół rozmów dyplomatycznych z użyciem eskalacji, na przykład poprzez prowokacje przeciwko projektowi gazociągu Baltic Pipe, które usprawiedliwiłaby w mediach rzekomymi incydentami z udziałem Polaków przy Nord Stream 2, zgodnie z tym, co pisał Mariusz Marszałkowski z BiznesAlert.pl. Trudne do określenia działania floty rosyjskiej oraz dyplomacji rosyjskiej mogłyby spowodować zakłócenia krzyżowania gazociągu z Rosji do Niemiec z magistralą mającą zapewnić gaz norweski Polakom pomimo umowy międzyoperatorskiej między Gaz-System a Nord Stream 2 AG opisującej warunki techniczne tej operacji. Mogłoby się okazać, że te rury będą krzyżowane w obliczu nowej eskalacji w Donbasie oraz towarzyszących im działaniom Rosjan na Morzu Bałtyckim.

Ten scenariusz jest teoretycznie mało prawdopodobny, bo nie po myśli Nord Stream 2. Rosjanie apelują o przestrzeganie prawa międzynarodowego gwarantującego bezpieczną konstrukcję tego gazociągu, tego samego, które teoretycznie zapewnia teraz krzyżowanie Baltic Pipe z tym gazociągiem, które powinno być sprawą techniczną, a nie polityczną. Jednakże Kreml wielokrotnie działał na szkodę własnych firm stawiając wyżej interesy polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, czego najlepszym przykładem jest agresja na Ukrainie z 2014 roku, która skończyła się wykluczeniem Gazpromu z tamtejszego rynku w listopadzie 2015 roku. Jeżeli jednak Rosjanie zostaną zmuszeni do zatrzymania budowy Nord Stream 2 przez działania dyplomatyczne Zachodu, mogą sięgnąć po rozwiązania hybrydowe utrudniające ustalenie ich odpowiedzialności za ewentualne problemy pomimo faktu naruszenia tych samych przepisów, o których przestrzeganie apelują oskarżając NATO, na czele z Polską, o incydenty w pobliżu ich budowy.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-sankcje-usa-moratorium-niemcy-rozmowy-polska-energetyka-gaz/embed/#?secret=5Cl6ny5KLZ

NATO musi działać

Zagrożenie opisywane powyżej pokazuje, że projekt Nord Stream 2 pozostaje wyzwaniem z zakresu polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, a tym samym jest tematem właściwym do omówienia w ramach NATO, które może uchronić wschodnią flankę, w tym projekt Baltic Pipe, przed eskalacją z pomocą wspólnej reakcji ponad podziałami rysującymi się między USA, Niemcami i Rosją. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zachęcał aliantów do rozmowy o Nord Stream 2 pomimo oczywistej niechęci Berlina. Ten format obok unijnego wydaje się najwłaściwszy do ustalenia wspólnego stanowiska państw zachodnich w sprawie Nord Stream 2 oraz nowej eskalacji działań Rosji na granicy z Ukrainą. Nie można traktować tych tematów oddzielnie. NATO musi działać w celu obrony interesów aliantów, w tym bezpieczeństwa szlaków dostaw surowców jak planowany Baltic Pipe. Jeżeli budowa tego gazociągu ruszy zgodnie z planem w połowie 2021 roku, do krzyżowania z Nord Stream 2 może dojść latem lub jesienią, które przez wrogie działania Putina mogą być gorące.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-rosja-prowokacja-niemcy-polska-marynarka-wojenna-energetyka/embed/#?secret=oOIyMoCRr0

Czy atom uratuje Polskę? Najpierw Polska musi uratować atom

Czy atom uratuje Polskę? Najpierw Polska musi uratować atom

– Energetyka jądrowa może obniżyć ceny energii nawet o połowę, decydując o konkurencyjności gospodarki polskiej w dobie kryzysu. Polacy muszą jednak najpierw doprowadzić do tego, aby w ogóle powstała – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Polska czeka na oferty i zielone światło w Brukseli

Polacy nie mają wciąż wybranej technologii, modelu finansowego ani biznesowego budowy pierwszego reaktora elektrowni jądrowej, który miałby stanąć do 2033 roku. Czekają na ofertę USA, która ma zostać złożona w ciągu 18 miesięcy od 24 lutego, kiedy została parafowana umowa międzyrządowa Polski z Amerykanami o jej przygotowaniu. Chociaż Warszawa ciąży ku współpracy z USA, to piłka pozostaje w grze. Przedstawiciele rządu zapewniają, że oczekiwanie na ofertę amerykańską nie przesunie harmonogramu budowy atomu w Polsce.

– Obecna umowa polsko-amerykańska nie przesądza wyboru partnera ani technologii. Poruszamy się w tej kwestii w ramach regulacji Euratomu i Unii Europejskiej. Umowę notyfikowaliśmy w Euratomie. Z Komisją Europejską będziemy omawiali warunki wyboru technologii i one określą sposób podejmowania decyzji przez nasz rząd – powiedział pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski w wywiadzie Dziennika Gazety Prawnej.

Można podejrzewać, że gdyby nie regulacje wymienione powyżej, Polska nie wahałaby się przed wyborem partnera amerykańskiego, czyli firmy Westinghouse. Minister Naimski wymienia w DGP zalety tego oferenta i wady innych, z Francji: za dużo projektów naraz rodzące ryzyko opóźnień, i Korei Południowej: technologia jak z USA, wymagająca i tak zgody wspomnianej firmy amerykańskiej. Jednakże Polacy musieli notyfikować Euratom i czekać na jego orzeczenie oraz uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na pomoc publiczną w postaci dofinansowania atomu z budżetu państwa, które może przyjąć różne postaci.

– W Hinkley Point C przyjęto formułę kontraktu różnicowego, a w innej lokalizacji, gdzie będzie budowana druga elektrownia, inwestorzy zastanawiają się nad zmodyfikowanym modelem RAB aplikowalnym na etapie budowy. Wybierzemy ostatecznie model możliwy do przyjęcia przez nas, wybranego partnera w Programie Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) i dający perspektywę akceptowalnej ceny energii dla odbiorców – mówił Piotr Naimski w DGP.

Zgodnie z PPEJ partner technologiczny uzyska 49 procent udziałów w spółce budującej atom w Polsce, czyli PGE EJ1 należącej obecnie w stu procentach do państwa. Weźmie na siebie połowę kosztów, a resztę dopłacą Polacy z budżetu. Mogą to zrobić na różne sposoby. Rząd Donalda Tuska obstawał za kontraktem różnicowym, który jest rozwiązaniem do zaakceptowania przez Komisję Europejską, czego dowodzi wspomniany projekt Hinkley Point C, ale podnosi ceny energii, a tego nie chcą teraz Polacy. Obecna administracja krytykowała zastosowanie tego narzędzia przy finansowaniu elektrowni jądrowej. Model RAB (Regulated Asset Base) jest obecnie rozważany przez Brytyjczyków przy nowych projektach jądrowych zamiast kontraktu różnicowego. Zakłada finansowanie atomu przez rząd, na przykład z pomocą obligacji, które pozwoliłyby obniżyć koszty finansowania nawet o połowę według Davida Newberryego, dyrektora Energy Policy Research Group na Uniwersytecie Cambridge. Podobnie może być w Polsce. W tym kontekście ciekawa jest zapowiedź zaangażowania Narodowego Banku Polskiego w program jądrowy w Polsce.

Łukasz Sawicki z ministerstwa klimatu i środowiska mówił na wykładzie dla Nuclear.pl z 30 marca 2021 roku, że model RAB przypomina nieco taryfy obowiązujące obecnie w ciepłownictwie polskim. Przedsiębiorstwa zapewniające ciepło w Polsce składają wnioski taryfowe do zatwierdzenia przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) opisując poniesione koszty i inne argumenty za taką, a nie inną ceną ciepła. URE zatwierdza wnioski na określony czas, a tym samym obowiązującą taryfę dla poszczególnych grup odbiorców. Podobnie mógłby działać model taryfowy dla atomu w Polsce. Zdaniem Sawickiego odpowiedni model finansowy atomu w Polsce może obniżyć ceny energii „nawet o połowę”. Zastrzegł jednak, że realne koszty wytwarzania energii z atomu będą możliwe do oszacowania dopiero po przedstawieniu ofert przez potencjalnych partnerów programu jądrowego, a te dopiero będą spływać.

Atom ma dać ceny energii niższe o połowę, o ile Niemcy nie zdenuklearyzują Polski

Obniżka cen energii będzie miała kluczowe znaczenie z punktu widzenia konkurencyjności gospodarki polskiej w dobie kryzysu. Warszawa chce wykorzystać energetykę jądrową także z tego powodu, oprócz argumentów o stabilnych dostawach energii pozbawionej emisji CO2 ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego oraz polityki klimatycznej. Wykorzystanie energetyki jądrowej może potrwać od 60 do nawet 100 lat. Oznacza to, że w razie skutecznej obniżki cen energii pozwoli reindustrializować Polskę, ograniczyć likwidację miejsc pracy oraz szybszy rozwój po odzyskaniu tempa przez gospodarkę. Te światłe wizje spełnią się jednak tylko w razie dopuszczenia pomocy publicznej postulowanej przez Polskę. Zgoda Euratomu powinna być formalnością, skoro zgodził się na przykład na dostawy rosyjskiego paliwa jądrowego do nowych reaktorów Rosatomu w Elektrowni Paks na Węgrzech.

Polska pomoc publiczna dla atomu stała się celem ataku Niemiec, które domagają się denuklearyzacji Europy i wśród postulatów zawarły między innymi zakaz stosowania pomocy tego typu wobec elektrowni jądrowych. Kolejny spór, który może wpłynąć na polskie plany, to dyskusja o tak zwanej taksonomii, czyli zasad mających określać jakie inwestycje są zrównoważone, pomagają chronić klimat, a przez to zasługują na wsparcie finansowe. Sawicki tłumaczył, że taksonomia to problem dla instytucji finansowych i oferentów pragnących zaangażować się w atom w Polsce, ale możliwy do obejścia. Można podejrzewać, że to kolejny argument za partnerem spoza Unii Europejskiej (USA lub Korea Południowa) oraz za ewentualnym zaangażowaniem amerykańskiego EXIMPORT Banku, jak przy rumuńskim projekcie rozbudowy Elektrowni Cernavoda. To dlatego Polska i sześć krajów unijnych, w tym wspomniana Rumunia, a także Francja, wezwały Komisję Europejską do uznania atomu za narzędzie unijnej polityki energetyczno-klimatycznejMimo to eksperci przy Komisji Europejskiej uznali atom za źródło czyste i bezpieczne. Ostateczny kształt taksonomii zostanie ustalony z końcem kwietnia i okaże się, czy atom pozostanie w niej pomimo presji krajów antynuklearnych pod wodzą Niemiec. Przedstawiciele resortu klimatu przyznali, że inicjatywa denuklearyzacji podjęta przez Niemców będzie miała wpływ na wybór partnera projektu jądrowego w Polsce.

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą | Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą | Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

: Ministerstwo energetyki Ukrainy i katarska firma Qatar Petroleum podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie współpracy energetycznej. To preludium do ewentualnych dostaw gazu skroplonego z Kataru, który mógłby docierać przez Polskę, ale Ukraińcy na razie spoglądają na pływający gazoport w Chorwacji.

: Ruchy wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą niepokoją Zachód. Ukraińcy odmawiają spotkania na żywo na Białorusi, która zdaniem Kijowa znajduje się pod wpływem Rosji. Francja i Niemcy konsultują się w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy. Rosjanie oskarżają NATO o incydenty na wodach w pobliżu prac.

: Statek Akademik Czerski mający dokończyć budowę Nord Stream 2 na wodach duńskich dotarł w okolice Bornholmu w obliczu ostrzeżeń wywiadu ukraińskiego przed katastrofą ekologiczną, którą mogą ściągnąć na Bałtyk przestarzałe statki pracującej przy tej spornej inwestycji.

: Wprowadzenie systemu handlu emisjami CO2 w Rosji mogłoby uderzyć w spółki elektroenergetyczne, których EBITDA spadłoby o 16 procent przy cenie 11 dolarów za tonę – ocenia VTB Capital. Nie wiadomo, czy Rosjanie ugną się pod presją Europy grożącej obciążeniem towarów z krajów bez aktywnej polityki klimatycznej mechanizmem CBAM.

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą, o ile nie wygra Chorwacja

Ministerstwo energetyki Ukrainy i katarska firma Qatar Petroleum podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie współpracy energetycznej. To preludium do ewentualnych dostaw gazu skroplonego z Kataru, który mógłby docierać przez Polskę, ale Ukraińcy na razie spoglądają na pływający gazoport w Chorwacji.

Memorandum o współpracy obowiązujące przez trzy lata z opcją przedłużenia o kolejne trzy zostało podpisane przez p.o. ministra energetyki Ukrainy Jurija Witrenkę oraz prezesa Qatar Petroleum i ministra stanu do spraw energetyki Saada bin Sherida Al-Kaabiego. Strony mają współpracować na rzecz poszukiwań i wydobycia gazu na Ukrainę, a także dostaw LNG z Kataru.

Gaz skroplony z Kataru może docierać na Ukrainę przez terminal LNG w Świnoujściu. PGNiG i Naftogaz, którego pracownikiem był w przeszłości minister Witrenko, podpisały w marcu 2021 roku umowę o poszukiwaniu i eksploatacji węglowodorów na Ukrainie. Jednakże póki co ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSU konsultował się w sprawie możliwości dostaw gazu przez terminal LNG w Chorwacji, czyli pływający FSRU.

Polacy dostarczają już gaz na Ukrainę, w tym dedykowane paczki z gazem skroplonym zamówionym ze Świnoujścia, ale pomimo wieloletnich rozmów nie udało się zawrzeć kontraktu terminowego PGNiG-Naftogaz. PGNiG sprzedaję gaz pośrednikowi ERU Trading, który potem rozprowadza go na ryku ukraińskim. Teoretycznie mógłby się podzielić LNG z Kataru, który odbiera od firmy Qatargas, w której Qatar Petroleum posiada 65 procent akcji.

Amerykańska USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

UNIAN/Wojciech Jakóbik

Rośnie napięcie na granicy Ukrainy i Rosji oraz na budowie Nord Stream 2

Ruchy wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą niepokoją Zachód. Ukraińcy odmawiają spotkania na żywo na Białorusi, która zdaniem Kijowa znajduje się pod wpływem Rosji. Francja i Niemcy konsultują się w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy. Rosjanie oskarżają NATO o incydenty na wodach w pobliżu prac.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) odnotowała trzeciego kwietnia skokowy wzrost przypadków naruszenia zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy w regionie Donbasu znajdującego się pod kontrolą marionetkowych republik wspieranych przez Rosję. Te informacje spowodowały, że Francja, Niemcy, USA i Wielka Brytania wyraziły zaniepokojenie. Amerykanie wezwali Rosjan do zatrzymania eskalacji.

Francja i Niemcy razem z Ukrainą oraz Rosją tworzą tak zwany format normandzki, w którym toczyły się rozmowy o deeskalacji napięcia w relacjach ukraińsko-rosyjskich po nielegalnej aneksji Krymu oraz ofensywie sił rosyjskich w Donbasie w 2014 roku. Podobna rola przypadła Trójstronnej Grupie Kontaktowej z udziałem przedstawicieli Rosji, Ukrainy oraz OBWE. Ukraińcy odmówili negocjacji na żywo w kwietniu ze względu na pandemię koronawirusa, zależność Białorusi od Rosji oraz planowaną obecność przedstawicieli nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej.

Sekretarz stanu do spraw europejskich w ministerstwie spraw zagranicznych Francji Clement Beaune znany z postulatu porzucenia spornego gazociągu Nord Stream 2 przez Niemcy poinformował media drugiego kwietnia, że prowadzi konsultacje z Berlinem w sprawie potencjalnego konsensusu na temat tego projektu. – Tak jak mówił rok temu prezydent Emmanuel Macron, mamy obawy wzglę1)dem tego projektu, który czyni nas zależnymi od Rosji – powiedział telewizji BFMTV. – Początkowo mieliśmy różne zdania, to się czasem zdarza w Europie. Podejmujemy jednak wysiłek w celu odnalezienia konsensusu – dodał. Zastrzegł, że zależy mu na tym, aby wypracować z Niemcami wspólne stanowisko pozbawione wpływu USA po to, by projekt Nord Stream 2 nie zaszkodził Ukrainie ani nie zwiększył zależności Europy od gazu rosyjskiego.

Część polityków niemieckich domagała się moratorium na budowę Nord Stream 2 w celu odbudowy współpracy transatlantyckiej. Oficjalnie jednak stanowisko Berlina nie uległo zmianie. Amerykanie rozważają poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2, ale sekretarz stanu USA Antony Blinken ocenił, że jego los zależy ostatecznie od budowniczych. Tymczasem Rosjanie poskarżyli się na incydenty z udziałem jednostek NATO, które ich zdaniem zagrażają bezpieczeństwu budowy na wodach duńskich, wymieniając szczególnie działania wojskowe Polski. Ta odrzuciła oskarżenia, ale ministerstwo spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej zaapelowało o niepodejmowanie działań mających zatrzymać budowę spornego gazociągu, który według planu ma być gotowy do końca roku.

TASS/BFMTV/Reuters/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

Statek Akademik Czerski mający dokończyć budowę Nord Stream 2 na wodach duńskich dotarł w okolice Bornholmu w obliczu ostrzeżeń wywiadu ukraińskiego przed katastrofą ekologiczną, którą mogą ściągnąć na Bałtyk przestarzałe statki pracującej przy tej spornej inwestycji.

Akademik Czerski dotarł pod koniec marca w okolice Bornholmu, w których trwa budowa gazociągu Nord Stream 2 z pomocą barki Fortuna. Czerski może przyspieszyć ten proces. Nie rozpoczął jednak jeszcze pracy, a jego los pozostaje pod znakiem zapytania ze względu na możliwość poszerzenia sankcji USA wobec tego projektu.

Kolejne wyzwanie to raport Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy ostrzegający przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku, którą mogą spowodować przestarzałe statki towarzyszące budowie Nord Stream 2. – Wykorzystanie jednostek i sprzętu przestarzałych technologicznie zwiększy prawdopodobieństwo katastrofy z winy ludzkiej o konsekwencjach na skalę regionalną – można przeczytać w raporcie cytowanym przez Kyiv Post. Największe zagrożenie ma powodować statek Katun przechodzący obecnie naprawy w porcie Munkebo w Danii.

Wcześniej ekolodzy z Greenpeace oraz Deutsche Umwelthilfe ostrzegali, że niedotrzymanie standardów może spowodować zagrożenie dla środowiska w okolicach budowy Nord Stream 2. Greenpeace informował o wycieku toksycznego smaru na plażach niemieckich. Budowa spornego gazociągu ma zakończyć się według deklaracji Rosjan do końca 2021 roku. Pierwotnie gazociąg miał powstać do końca 2019 roku.

Kyiv Post/Wojciech Jakóbik

Jeśli Rosja ugnie się przed CBAM, jej energetyka zapłaci krocie za ochronę klimatu

Wprowadzenie systemu handlu emisjami CO2 w Rosji mogłoby uderzyć w spółki elektroenergetyczne, których EBITDA spadłoby o 16 procent przy cenie 11 dolarów za tonę – ocenia VTB Capital. Nie wiadomo, czy Rosjanie ugną się pod presją Europy grożącej obciążeniem towarów z krajów bez aktywnej polityki klimatycznej mechanizmem CBAM.

Analitycy VTB Capital postanowili oszacować koszty wprowadzenia kwot emisji CO2 w Rosji na wzór rozwiązań z zakresu polityki klimatycznej Unii Europejskiej, która domaga się naśladownictwa od partnerów zagranicznych. Zamierza włączać zapisy o klimacie do wszystkich umów międzynarodowych oraz wprowadzić podatek od śladu węglowego (CBAM) na towary docierające z krajów, które nie prowadzą aktywnej polityki klimatycznej.

VTB Capital obliczyło, że pilotażowy system handlu emisjami CO2 mógłby zostać wprowadzony pod presją CBAM już w 2022 roku na Sachalinie. Przewidywana cena uprawnienia do emisji to 150-2000 rubli (2-25 dolarów) za tonę.

Wszelkie scenariusze brane pod uwagę przez VTB Capital zakładają negatywny wpływ ekonomiczny na firmy Inter RAO, RusHydro, OGK-2, TGK-1, Mosenergo, Enel Russia i Unipro. Cena uprawnienia w wysokości 11,1 dolarów za tonę oznaczałaby koszt sektora energetycznego szacowany na 187 mld rubli rocznie oraz spadek EBITDA wymienionych firm o 16 procent poza RusHydro, które posiada istotne moce energetyki wodnej uznawanej za źródło odnawialne i pozbawionej emisji CO2. Cena energii elektrycznej dla przemysłu musiałaby wzrosnąć o około 10 procent. Jednakże eksperci Centrum Energetycznego w Moskiewskiej Szkole Zarządzania w Skołkowie cytowani przez Kommiersant nie spodziewają się wprowadzenia systemu handlu emisjami ani zielonego podatku w Rosji.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Trwa bój o taksonomię, od którego może zależeć to, ile Polacy zapłacą za transformację na gazie | Czy Koreańczycy powtórzą model z Barakah w Polsce? Rusza transfer technologii do ZEA

Elektrownia jądrowa Barakah. Fot. Wikimedia Commons
Elektrownia jądrowa Barakah. Fot. Wikimedia Commons

:Spotkanie ministrów spraw zagranicznych NATO może być okazją do rozmów USA-Niemcy na temat projektu Nord Stream 2. Amerykanie zapowiedzieli poszerzenie sankcji wobec niego. Duńska Agencja Energetyczna zaktualizowała terminarz budowy, z którego może wynikać, że Nord Stream 2 nie rozpocznie dostaw przed 2022 rokiem, o ile nie zatrzymają go sankcje amerykańskie.

:Komisja Europejska dopuści finansowanie gazu, ale warunki będą ostre. Koalicja z udziałem Polski się im sprzeciwia, bo jej zdaniem utrudni transformację energetyczną z pomocą tego paliwa, zmuszając do drogich inwestycji ograniczających emisję gazów cieplarnianych.

:Koreańczycy planują przekazać Zjednoczonym Emiratom Arabskim technologię po tym, jak zbudują reaktory jądrowe w Elektrowni Barakah. Są zainteresowani budową atomu w Polsce. Czytaj dalej„Trwa bój o taksonomię, od którego może zależeć to, ile Polacy zapłacą za transformację na gazie | Czy Koreańczycy powtórzą model z Barakah w Polsce? Rusza transfer technologii do ZEA”

Ropa tanieje przez wątpliwości wobec szczepionki Astra Zeneca | Niemcy ogłaszają wsparcie importu wodoru. Zaczną od biur w Rijadzie i Moskwie

Giełda w Szanghaju

:Eksperci Światowej Organizacji Handlu będą rozmawiać o bezpieczeństwie szczepionki firmy Astra Zeneca.

:Barka Fortuna zatrzymana przez sztorm wraca już do pracy przy spornym gazociągu Nord Stream 2. Nie dołączył do niej wciąż Akademik Czerski przechodzący testy w pobliżu Mierzei Kurońskiej. Amerykanie wciąż nie zdecydowali się na poszerzenie sankcji w celu zatrzymania budowy rodząc nowe spekulacje, tym razem związane z wyborami w Niemczech.

:Firma Westinghouse przekonuje Polaków do wyboru jej technologii przy budowie elektrowni jądrowych. Obiecuje miejsca pracy i inwestycje towarzyszące programowi.

:Niemcy zamierzają wspierać rozwój globalnego rynku wodoru i zaczną od współpracy z potencjalnymi dostawcami tego paliwa w Arabii Saudyjskiej oraz Rosji. Czytaj dalej„Ropa tanieje przez wątpliwości wobec szczepionki Astra Zeneca | Niemcy ogłaszają wsparcie importu wodoru. Zaczną od biur w Rijadzie i Moskwie”

Atom na styk czy OZE na 1000 procent?

Kiedy od dekad jedni liczą na atom w Polsce, inni wierzą w energetykę napędzaną w stu procentach z pomocą OZE, jak Niemcy pragnący denuklearyzacji Europy. Czyja postawa jest bardziej racjonalna? Warto się nad tym zastanowić w dziesiątą rocznicę katastrofy w Fukushimie – zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Atom na styk czy OZE na 1000 procent?”