Nie należy się bać transformacji, ale warto wynegocjować jak największe wsparcie

„Transformacja już się zaczyna, jest już w strategiach poszczególnych spółek. My tę transformację już zaczęliśmy i ona zajdzie. Nie jest tak, że zostanie sfinansowana w całości ze środków unijnych, bo to jest przemiana naszej gospodarki i powinniśmy jej generalnie chcieć. To jest zmiana technologiczna na korzyść, to znaczy ku źródłom rozproszonym, tańszym, które mają dać tańszą energię Polakom czy polskiemu przemysłowi, który jej bardzo potrzebuje dla konkurencyjności. Generalnie ta transformacja już zachodzi i powinniśmy jej chcieć. Natomiast środki unijne mogą posłużyć do wsparcia tych regionów, które będą sobie radzić najgorzej w tej transformacji” – powiedział w poranku „Siódma 9” Wojciech Jakóbik z portalu BiznesAlert.pl. W rozmowie z Marcinem Fijołkiem podjął temat transformacji energetycznej.

„Wydaje mi się, że jest kilka strategii i pewien rozdźwięk w rządzie widoczny ze względu na to, że spierają się ze sobą różne frakcje Zjednoczonej Prawicy. Mamy frakcję umiarkowaną reprezentowaną przez pana premiera, ministra Szymańskiego czy ministra klimatu Michała Kurtykę i przedstawicieli Solidarnej Polski, którzy jak wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski zabiegają o bardziej ambitną politykę polską, która miałaby polegać nawet na wetowaniu całej neutralności klimatycznej czy całego budżetu, jeżeli nie będzie spełniał oczekiwań Polaków. Z tego rozdźwięku może wynikać fakt, że nie wynegocjowaliśmy więcej. Ale faktycznie te środki mniejsze mają posłużyć nie całej transformacji, tylko wspieraniu regionów pogórniczych najbardziej dotkniętych zmianami. One mają dostać mniej pieniędzy ze względu na to, że Polska nie chce poprzeć póki co celu unijnego neutralności klimatycznej. Zobaczymy, czy będą próby zmuszania Polski do tego” – mówił gość poranka.

Jak zaznaczył, transformacja będzie pozytywną zmianą gospodarki.

„Transformacja już się zaczyna, jest już w strategiach poszczególnych spółek. My tę transformację już zaczęliśmy i ona zajdzie. Nie jest tak, że zostanie sfinansowana w całości ze środków unijnych, bo to jest przemiana naszej gospodarki i powinniśmy jej generalnie chcieć. To jest zmiana technologiczna na korzyść, to znaczy ku źródłom rozproszonym, tańszym, które mają dać tańszą energię Polakom czy polskiemu przemysłowi, który jej bardzo potrzebuje dla konkurencyjności. Generalnie ta transformacja już zachodzi i powinniśmy jej chcieć. Natomiast środki unijne mogą posłużyć do wsparcia tych regionów, które będą sobie radzić najgorzej w tej transformacji”.

Zwrócił też uwagę, że Polska powinna poprzeć unijny cel neutralności klimatycznej.

„Cel unijny neutralności klimatycznej jest jak najbardziej do poparcia przez Polskę, bo to nie oznacza, że Polska będzie neutralna klimatycznie w 2050 roku, tylko Unia jako całość. Natomiast dochodzą słuchy, że były próby zmuszenia Polski do podpisania się pod celem krajowym – że Polska będzie neutralna klimatycznie w 2050 roku. To by była rewolucja, której prawdopodobnie boją się minister Ziobro czy minister Kowalski z Solidarnej Polski, która kosztowałaby dużo więcej niż te 440 mld zł szacowane przez Ministerstwo Energii, jeśli chodzi o koszty realizacji naszej strategii energetycznej. Generalnie nie możemy się bać transformacji, ona i tak już zachodzi. Warto wynegocjować jak najwięcej w zamian za poparcie celu unijnego i to się chyba dzieje”.

 

Źródło: Siódma9

Czy rekonstrukcja rządu przełamie impas w energetyce i klimacie?

Spór rządowy o neutralność klimatyczną pokazuje, że polityka energetyczno-klimatyczna rządu znajduje się w impasie, z którego może ją wydobyć dopiero rekonstrukcja zapowiedziana na jesień tego roku.

Negocjacje budżetowe w Brukseli były okraszone publicystyką polityczną przedstawicieli Solidarnej Polski wchodzącej w skład Zjednoczonej Prawicy kontrolującej obecny rząd Rzeczpospolitej. Potwierdza się teza z maja, że ta frakcja będzie chciała uczynić z własnej wizji polityki energetyczno-klimatycznej czynnik wyróżniający ją w oczach wyborców i grać w ten sposób z pozostałymi odłamami w rządzie.

Rząd RP zgodził się na zapisy po szczycie, z których wynika, że Polska nadal nie poparła celu unijnego neutralności klimatycznej, ale jeśli tego nie zrobi, nie otrzyma połowy środków na transformację energetyczną regionów najbardziej wrażliwych, jak Śląski i Wielkopolska, które zostaną zdeponowane w Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Według najnowszych informacji BiznesAlert.pl Polacy będą mogli liczyć na 3,5 mld euro wobec 8 mld rozważanych pierwotnie.

Według informacji BiznesAlert.pl wcześniejsza wersja zapisów zawierała odniesienie do celu krajowego, którego Polska nie chciała zaakceptować. Realizacja neutralności klimatycznej kraju do 2050 roku oznaczałaby rewolucję w energetyce i, szerzej, gospodarce, na którą Polacy nie chcieli się zgodzić, szczególnie, że transformacja energetyczna w obecnym, umiarkowanym kształcie, została oszacowana przez ministerstwo energii na koszt około 440 mld zł do 2040 roku. Chociaż środki FST wypadają wobec tej kwoty blado, to należy podkreślić, że nie miały one służyć sfinansowaniu transformacji, a jedynie wsparciu najbardziej potrzebujących regionów pogórniczych.

Być może Polacy negocjowaliby skuteczniej, gdyby nie spór rządowy opisany wyżej. Przedstawiciele Solidarnej Polski uznają osiągnięcia rządu premiera Mateusza Morawieckiego ze szczytu w Brukseli i deklarują zaufanie wobec niego, ale zastrzegają, że zakwestionują ustalenia niezgodne z interesem Polski. Sugerowali w czasie negocjacji, że Polska powinna wręcz zawetować budżet unijny, jeśli będzie zmuszał Polaków do zbyt ambitnej polityki energetyczno-klimatycznej.

Rozdźwięk był widoczny między resortem klimatu Michała Kurtyki kojarzonym z premierem Morawieckim i bez zaplecza politycznego oraz wiceministrem aktywów państwowych Januszem Kowalskim związanym z Solidarną Polską. Być może zakończy się on wraz z rekonstrukcją rządu, która według RMF FM zajdzie jesienią 2020 roku i skończy się połączeniem resortów klimatu oraz środowiska na niekorzyść Solidarnej Polski posiadającej rosnące wpływy w tym drugim ministerstwie.

Nieoficjalnie można jednak usłyszeć, że ta frakcja będzie zmierzać do pozbawienia stanowiska ministra Kurtyki uznawanego za zbytniego liberała polityki energetyczno-klimatycznej. Okazją do prezentacji poglądów na ten temat będzie konferencja „Europejski Zielony Ład a interes Polski” zorganizowana pod patronatem Lasów Państwowych pod kontrolą resortu środowiska. Wystąpią na niej minister środowiska Michał Woś, wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski oraz inni politycy oraz przedstawiciele rządu związani z Solidarną Polską.

Jednakże już teraz widać, że likwidacja ministerstwa energii i zastąpienie go resortem klimatu nie usprawniło realizacji polityki energetyczno-klimatycznej Polski, a jedynie wystawiło ją na nowe spory międzyresortowe. Resort energii miał swobodę realizacji tej polityki i realizował ją skutecznie, choć według części obserwatorów w nieodpowiednim kierunku, czego wyrazem był spór z ministerstwem rozwoju Jadwigi Emilewicz, w którym jednak – z racji systemowych – ostatnie słowo miał zawsze minister energii Krzysztof Tchórzewski. Nowy rozkład sił w rządzie doprowadził do powrotu sporów znanych z przepychanek resortów skarbu i gospodarki z przeszłości. Czy rekonstrukcja pozwoli przełamać impas? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Polska powinna ostatecznie poprzeć unijny cel neutralności klimatycznej w zamian za satysfakcjonujące wsparcie transformacji w regionach najbardziej tego potrzebujących. Transformacja już teraz zachodzi, czego przejawem są strategie spółek skarbu państwa stawiające na OZE. Nie należy się spodziewać, że ktoś zapłaci koszty zmian za Polskę, ale może pojawić się wsparcie łagodzące ich skutki najtrudniejsze do zaakceptowania. Warto dodać, że nowa legislacja unijna – zaostrzony cel klimatyczny i prawo klimatyczne – będą jedynie zwiększać presję regulacyjną.

How to keep LNG flowing? Guide for importers with Anna Mikulska

Prices of natural gas have fallen precipitously in recent months as the global COVID-19 pandemic deepened the already existing misalignment between growing supply and relatively sluggish demand. Post-COVID-19 recovery should increase the demand through 2022, but a soft market is expected to continue through 2025. These conditions could provide an unprecedented opportunity for natural gas buyers/importers. However, while enjoying the benefits of a buyer’s market, they should consider the deleterious effects that ultra-low gas prices can have on gas producers/exporters and the natural gas market as a whole.

According to BP, in 2019 global natural gas production grew by 132 bcm (3.4 percent). Of that, the U.S. accounted for 85 bcm, Australia for 23 bcm, China for 16 bcm, and Russia 10 bcm. The U.S. also led in LNG supply growth with 19 bcm of new capacity. Russia followed with an additional 14 bcm and Australia with 13 bcm. Qatar remained the world’s largest LNG exporter with 107.1 bcm of gas exported in 2019.

A higher share of trade in LNG should support the trend that we have seen in the recent years: an increasingly global, flexible, deeper, and more liquid natural gas market that relies more on shorter-term contracts and spot purchases and where pricing is inferred from market conditions (indexed to hub prices) rather than indexed to prices of oil. The trend is most likely to continue as, according to BP, LNG trade should overtake inter-regional pipeline shipments in late 2020s. As per McKinsey, over half of the new LNG capacity is expected to come from the U.S. while according to the recent IEA report, the U.S. could become the largest LNG seller already in 2025, surpassing Qatar. This is significant since U.S. LNG has been the driving force in the increase in flexibility of the current natural market by modeling hub-base, short-term, and flexible contracts.

According to multiple accounts and models (for example hereherehere, and here), the expected growth in gas/LNG production in the next few years would not be immediately met with a demand strong enough to significantly raise the price. In addition, in the next year or so, the effects of the COVID-19 pandemic are likely to weaken global demand for natural gas beyond what has been generally expected. The market should tighten and prices may go up, however, after 2025. In fact, natural gas seems to be the only fossil fuel that would experience significant growth over the next two decades. This growth is expected to come mainly from the developing world, most predominantly from China but also India and other countries in Southeast Asia. We could also see some growth in places such as Eastern Europe where lots of natural gas infrastructure has been recently completed, under construction or planned and where we expect an increase in coal-to-gas switching based on the European Union’s goal to decarbonize.

How can these importing countries make the most of the next five years of relatively cheap and flexible gas supply?

While significant in terms of potential benefits, five years of relatively cheap natural gas is still a short-term focus. And, if not accompanied by a longer-term strategy, the short-term benefits for importers may result in a set of long-term unintended, negative consequences:

1)    Export capacity unable to match growing demand, i.e. if some of the currently planned LNG capacity gets either cancelled or postponed due to short-term factors such as the COVID-19 pandemic, less interest by stretched investors, and/or consecutive warm winters. Meanwhile meeting additional LNG demand in 2027-28 could require more than $400 billions of investment across the LNG value chain, as reported by McKinsey. The mismatch can result in significant price hike affecting growing economies.

2)    Lower than otherwise expected liquidity, flexibility, and diversification of the global natural gas market: Coming into 2020 projects relying on market fundamentals have been expected to deliver over half of the new LNG supply into 2035. The same projects, however, are more likely to be cancelled or delayed based on inauspicious conditions such as those related to the COVID-19 pandemic. Less likely to be affected are projects that are policy/government driven, such as in Qatar or Russia. Hence, not only the next few years may be disproportionately affecting some suppliers but also negative effects are likely to be systematic, i.e. more likely to impact market-oriented additions to LNG export capacity that have provided the most flexible contracting terms such as those offered by the U.S. suppliers.

3)    Lower energy securitya. delayed and/or cancelled infrastructure can render markets less diversified, less interconnected, and less likely to balance supply and demand; b. potential spikes in prices of natural gas in the future can have negative effect on gas-importing economies, especially if they become more reliant on natural gas due to current low pricing; c. in least developed/diversified natural gas markets, dominant suppliers could use their position for economic (high prices) and/or geopolitical ends.

Current low natural gas prices can and should encourage countries to consider natural gas as part of their energy portfolio. This includes in particular coal-to-gas switching as a strategy to support emission reductions and climate goals. However, such decisions need to be strategic so they can support those countries’ goals and economies further into the future than the next five years of what looks like a buyer-friendly natural gas market. While enjoying low spot pricing and even lower contract prices (as these are related to hub and, currently very low-priced oil) importing countries should think long-term. One way to do so, is to commit to future long-term contracts that consider current and future market conditions (e.g., global balance of export and import capacity). Given the difficult situation many LNG exporters are currently in, such commitment could not only be welcomed but also provide very beneficial contract terms long into the future. From a market perspective, it could also help with:

–       Preserving competition: with contract commitments, new and planned infrastructure is more likely to attract investment and getting financed. This is particularly important for market-driven projects like those in the U.S. or Australia.

–       Moderating the long-term pricing: as more projects from variety of competing producers can be completed on time to balance expected demand growth and ensure less volatile price environment.

Surely, change in economic conditions and growth in natural gas demand should see another investment rush as higher prices will likely encourage expansion of LNG capacity. However, such expansion will not be immediate and may take five years or more to come online. And for importing economies, that would mean several years of expensive gas that could negatively impact their growth trajectory.

 

Źródło: Forbes

Stany Zjednoczone sprzedadzą Polsce atom? Komentarz dla PR24

Jakie wnioski ze spotkania prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa płyną w kontekście planu budowy elektrowni jądrowej w Polsce?

Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl tłumaczył, że komunikat, jaki płynie z Waszyngtonu, pokazuje, iż to nie prezydent USA prowadzi politykę energetyczną państwa. Że może on wspierać współpracę międzynarodową w tym sektorze, natomiast rozstrzygnięcia należą do rządu.

– Dlatego przywódcy Polski i USA mówili o umowie międzyrządowej, która prawdopodobnie jest teraz negocjowana. I to dobrze, że rozmowy prezydentów nie wywarły presji na te negocjacje, ponieważ Polacy chcą uzyskać jak najlepsze warunki kredytowania tej inwestycji – tłumaczył ekspert.

Nasz rozmówca zwrócił uwagę, że prezydent Andrzej Duda zapowiedział, iż budowa elektrowni jądrowej w Polsce może być warta 30 mld dolarów. – To jest prawie 160 mld złych, które trzeba by wydać przez co najmniej 10 lat. Dlatego rozmowy mogą się jeszcze chwilę toczyć, i to jest zrozumiałe – ocenił.

Jakóbik podkreślił ponadto, że dużo ważniejsze zadanie jest do wykonania w kraju. – Oficjalnie nie wiadomo, czy będziemy budować elektrownię jądrową, ponieważ nie przyjęliśmy założeń polityki energetycznej Polski do 2040 roku. W projekcie dokumentu jest rzeczywiście energetyka jądrowa, ale nie wiemy, czy znajdzie się ona w oficjalnym założeniu – stwierdził, dodając, że Polska nie przyjęła także aktualizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, a stary program nie przystaje do współpracy w tym zakresie z Amerykanami.

Zdaniem eksperta prezydent USA chciał wysłać pozytywny sygnał, wymienić kolejny obszar, w którym Polacy współpracują z Amerykanami i dlatego temat budowy elektrowni jądrowej pojawił się na szczycie Duda-Trump. – Natomiast rozstrzygnięcia należą do rządu w Waszyngtonie i w Warszawie – zaznaczył.

Wojciech Jakóbik mówił też o znaczeniu dostaw skroplonego gazu z USA, o których rozmawiali przywódcy. – Polacy zakontraktowali szereg umów na dostawy gazu skroplonego ze Stanów Zjednoczonych po 2022 roku. Kiedy skończy się kontrakt jamalski z Rosjanami, te dostawy ruszą na dobre – przypomniał.

Publicysta dodał, że biorąc pod uwagę szerokie trendy rynkowe, które sprawiają, iż dostawy LNG są nieraz dużo tańsze od dostaw gazociągowych nawet z Rosji, można podejrzewać, że te kontrakty będą w przyszłości dawać efekt ekonomiczny, a nie tylko polityczny, w postaci niezależności od Rosji.

Poproszony o ocenę wizyty prezydenta Polski w USA, powiedział, że miała ona charakter relacyjny i kurtuazyjny. – Nie przyniosła rozstrzygnięć, ale pozwoliła zacieśnić relacje między naszymi państwami, co także jest ważne w kontaktach międzynarodowych – podkreślił, zaznaczając, że prezydenci mieli też okazję zaprezentować się z dobrej strony przed swoimi wyborcami.

 

Źródło: Polskie Radio 24

 

Bezpieczeństwo energetyczne Polski i spór na linii PGNiG – Gazprom. Komentarz dla Łukasza Warzechy

Bezpieczeństwo energetyczne Polski, wyrok w sprawie między PGNiG a Gazpromem i pytanie, czy Rosjanie zapłacą nam 6 mld złotych? Czy rząd faktycznie powinien przypisywać sobie sukces w tej sprawie? Gościem Łukasza Warzechy w programie „Polska na serio BIZNES” jest Wojciech Jakóbik – analityk sektora energetycznego oraz redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

– Myślę, że to jest sukces litery prawa, ponieważ to dzięki wyrokowi sądu w Sztokholmie, który orzekł że Polacy powinni mieć tańszą cenę gazu w kontakcie jamalskim – krytykowanym zresztą z każdej możliwej strony, bo po prostu nie jest korzystny z polskiego punktu widzenia i nie przystaje do warunków rynkowych. Umowa obowiązuje nas do 2022 roku, czyli już niedługo. Jesteśmy w końcówce, ale spór dotyczył cen od 2014 roku. Gazprom musi oddać pieniądze, które niejako nadpłaciliśmy w przeszłości. W 2014 roku próbowaliśmy jako Polska renegocjować ceny. Rosjanie teraz mówią, że jesteśmy rusofobami, bo nie chcemy gazu z Rosji, ale chcieliśmy się z nimi porozumieć w 2014 roku. Oni nam nie ustąpili, choć ustępowali klientom w Europie Zachodniej. Musieliśmy iść do sądu i to jest zwycięstwo przede wszystkim litery prawa – mówił Wojciech Jakóbik.

– Groźby przerwy dostaw gazu na Białoruś są już formułowane w rosyjskich mediach. Strony sporu nie mogą się porozumieć. Kto wie, czy w lipcu nie będzie jakiegoś kryzysu gazowego na Białorusi, jeżeli Łukaszenka nie zrobi tego, czego oczekuje Kreml? Gazprom pozostaje tym samym podmiotem, ale jest trochę bardziej ograniczony. Na przykład w Polsce, która tym razem jest po tej „właściwej stronie „gazowej kurtyny” i ma alternatywę. Gdyby Rosjanie chcieli dzisiaj przykręcić lub zakręcić kurek z gazem, to my ten gaz sprowadzimy z innego miejsca. Czy przez terminal LNG z dowolnego miejsca na świecie, czy poprzez połączenia gazowe z sąsiadami. Damy radę – podkreślał naczelny BiznesAlert.pl.

 

Źródło: swiatrolnika.info

Neutralność klimatyczna na wyborach. Trzaskowski chce przyspieszenia

Rząd polski oficjalnie stoi na stanowisku, że choć Unia Europejska może być faktycznie neutralna klimatycznie do 2050 roku jako całość, to neutralność Polski może być niemożliwa do tego czasu. Kandydat na prezydenta RP Rafał Trzaskowski twierdzi inaczej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Neutralność klimatyczna na wyborach. Trzaskowski chce przyspieszenia”

Energetyka oraz 5G na spotkaniu Dudy i Trumpa | Dania rozstrzygnie finał budowy Nord Stream 2 do miesiąca | Porozumienie naftowe dalej nie jest przestrzegane. Nadszedł czas weryfikacji

Andrzej Duda i Donald Trump. Fot. Kancelaria Prezydenta RP
Andrzej Duda i Donald Trump. Fot. Kancelaria Prezydenta RP

:Prezydent RP Andrzej Duda spotka się ze swym odpowiednikiem amerykańskim Donaldem Trumpem 24 czerwca w Białym Domu. Będzie rozmawiał między innymi o energetyce.

:Duńska Agencja Energii przekazała, że rozpatrzy wniosek budowniczych spornego gazociągu Nord Stream 2 o zezwolenie na nowe warunki dokończenia projektu na wodach duńskich w przeciągu czterech tygodni.

:Majowy raport OPEC przynosi wieści o prawie pełnym wdrożeniu cięć porozumienia naftowego OPEC+, które zakłada cięcia wydobycia w maju, czerwcu i lipcu o 9,7 mln baryłek dziennie. W maju osiągnęły one 9,2 mln baryłek na dobę.

Gazprom informuje o liście udziałowców i zarządu Belgazprombanku w sprawie zmiany zarządu uznawanej przez Rosjan za bezprawną.
Czytaj dalej„Energetyka oraz 5G na spotkaniu Dudy i Trumpa | Dania rozstrzygnie finał budowy Nord Stream 2 do miesiąca | Porozumienie naftowe dalej nie jest przestrzegane. Nadszedł czas weryfikacji”

Niemcy przyjęli strategię wodorową. Chcą go z OZE, ale nie pogardzą Nord Stream 2 | Gazprom przekonuje, że jego gaz jest bardzie ekologiczny niż LNG z USA

PotencjPotencjalna sieć przesyłu wodoru. Grafika: FNB Gasalna sieć przesyłu wodoru. Grafika: FNB Gas
Potencjalna sieć przesyłu wodoru. Grafika: FNB Gas

:Niemcy przyjęli 11 czerwca strategię wodorową, która zmierza do wzrostu wykorzystania wodoru w celu redukcji emisji CO2. Berlin celuje w zielony wodór i eksport technologii tego typu za granicę, ale bierze pod uwagę możliwość użycia wodoru niebieskiego, na przykład z Nord Stream 2.

:Emisje gazów cieplarnianych związane z dostawami gazu rosyjskiego przez gazociągi Nord Stream i Turkish Stream są ponad trzy razy mniejsze niż te wydobywające się w całym procesie dostaw LNG z USA do Europy – przekonuje Gazprom.

:Wiceprezes PERN Rafał Miland zdradził na falach Polskiego Radio, że rozmowy z potencjalnymi odbiorcami ropy na Białorusi są na finiszu. Czytaj dalej„Niemcy przyjęli strategię wodorową. Chcą go z OZE, ale nie pogardzą Nord Stream 2 | Gazprom przekonuje, że jego gaz jest bardzie ekologiczny niż LNG z USA”

Nord Stream 2 is over? At least in theory

Nord Stream. Grafika: Gazprom

The draft version of new US sanctions against Nord Stream 2 presented on the 4th of June includes a section which had not leaked to the press before. Blocking the gas pipeline’s certification increases the odds that it won’t be completed – writes Wojciech Jakóbik, editor in chief at BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Nord Stream 2 is over? At least in theory”

Spółka Gazpromu chce tłoczyć wodór z Nord Stream 2 do Niemiec | PGNiG może zwiększyć czterokrotnie dostawy gazu na Ukrainę

Budowa Nord Stream 2 w Rugii. Fot. Flickr
Budowa Nord Stream 2 w Rugii. Fot. Flickr

:Statek Akademik Czerski mający dokończyć gazociąg Nord Stream 2 wrócił do portu w niemieckim Mukran, w którym znajduje się baza logistyczna tego przedsięwzięcia.

:Deutsche Welle pisze o pomyśle wykorzystania Nord Stream 2 do dostaw wodoru do Niemiec opisywanym w BiznesAlert.pl w 2019 roku. Spółka niemiecka Gascade z udziałami Gazpromu jest zainteresowana takim rozwiązaniem.

:Prezes PGNiG Jerzy Kwieciński podał na falach Polskiego Radio 24, że jego firma wysłała na Ukrainę 690 mln m sześc. gazu w pierwszym kwartale 2020 roku. Jeżeli ten trend się utrzyma, Polacy mogą podwoić wynik z zeszłego roku. Czytaj dalej„Spółka Gazpromu chce tłoczyć wodór z Nord Stream 2 do Niemiec | PGNiG może zwiększyć czterokrotnie dostawy gazu na Ukrainę”