USA przyznają, że Gazprom naruszył sankcje w sprawie Nord Stream 2. Obiecują reakcję | Klimat na bok. Chiny będą walczyć węglem z kryzysem energetycznym

USA przyznają, że Gazprom naruszył sankcje w sprawie Nord Stream 2. Obiecują reakcję

Departament Skarbu USA ma we współpracy z kongresem amerykańskim przygotować reakcję na fakt, że Gazprom naruszył sankcje przy projekcie Nord Stream 2. Podsekretarz stanu Wally Adeyemo odpowiadał na pytania kongresmenów na posiedzeniu komisji bankowości, mieszkalnictwa i spraw miejskich 20 października.

– Pracujemy z tą komisją by pociągnąć Gazprom do odpowiedzialności za działania, które naruszają sankcje – przyznał. Nie odpowiedział jednak na pytanie senatora republikańskiego Patricka Toomeya o to, dlaczego administracja USA zrezygnowała z objęcia sankcjami operatora spornego gazociągu Nord Stream 2 AG i została tylko przy sankcjach wobec firm wykonujących usługi dla niego.

Rosjanie przeprowadzili certyfikację techniczną Nord Stream 2 pomimo sankcji USA na firmy certyfikujące. Dzięki temu mogli napełnić go gazem technicznym i przygotować się do dostaw. Jednakże te będą mogły ruszyć dopiero po certyfikacji regulacyjnej przez regulatora niemieckiego Bundesnetzagentur. Krytycy Nord Stream 2, jak Polska czy Ukraina, przekonują o niemożliwości rozpoczęcia dostaw przez ten gazociąg zgodnie z prawem unijnym.

– Operator gazociągu używa podmiotów objętych sankcjami do budowy i finansowania Nord Stream 2, co oznacza, że jego kluczowa rola polegała na odparciu sankcji – ocenił Toomey. Porównał działania Rosjan do omijania sankcji przy dostawach ropy irańskiej do Chin.

Administracja prezydenta Joe Bidena stoi na stanowisku, że nowe sankcje nie zatrzymają Nord Stream 2, a porozumienie z Niemcami wykluczające objęcie nimi operatora pozwoli znaleźć rozwiązanie polityczne gwarantujące dostawy gazu przez Ukrainę po 2024 roku, kiedy kończy się umowa tymczasowa na dostawy Gazpromu przez jej terytorium. Krytycy Bidena przekonują, że Rosja wykorzystuje kryzys energetyczny do wymuszenia startu Nord Stream 2 prezentowanego przez nią jako remedium na wysokie ceny gazu. To ich zdaniem powód do wprowadzenia nowych sankcji.

Przedstawiciel Rosji przy Unii Europejskiej Władimir Czyżow ponowił te wysiłki wzywając władze niemieckie do jak najszybszej certyfikacji Nord Stream 2 przed terminem wyznaczonym na 8 lutego. Annalena Baerbock, liderka opozycyjnej partii Zielonych, która może znaleźć się w tworzonej koalicji rządzącej w Niemczech uznała, że dopóki jedna grupa – Gazprom oraz należąca do niego Nord Stream 2 AG – jest operatorem gazociągów i odpowiada za dostawy, nie ma mowy o certyfikacji. – Nie możemy dać się szantażować – powiedziała grupie medialnej Funke.

TASS/Interfax/Funke/Wojciech Jakóbik

Klimat na bok. Chiny będą walczyć węglem z kryzysem energetycznym

Chińczycy chcą zwiększyć wydobycie węgla do 12 mln ton dziennie i dać mu priorytet dostaw przez szlaki morskie oraz kolejowe w odpowiedzi na kryzys energetyczny wywołujący niedobory energii w ich kraju. W tym celu cofną zmiany wprowadzone na potrzeby osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2060 roku.

Komisja Rozwoju Narodowego i Reformy rozważa zastosowane różnych narzędzi mających ograniczyć wzrost cen węgla. Ma także zamiar walczyć ze spekulacją i innymi działaniami zagrażającymi bezpieczeństwu energetycznemu kraju.

Wysokie ceny surowców oraz energii elektrycznej związane z kryzysem energetycznym zmusiły Chiny d racjonowania dostaw. Część miast chińskich została pozbawiona świateł, a mieszkańcy zwiększają zakupy świeczek. Tymczasem zbliża się sezon grzewczy, w którym zapotrzebowanie na surowce będzie dodatkowo windowane przez konieczność ogrzewania. Niedobory energii w Chinach skłoniły już bank Goldman Sachs do obniżki prognozy rozwoju gospodarczego tego kraju w 2021 roku w momencie, kiedy świat ocenia jego kondycję niekorzystnie przez problemy na rynku nieruchomości.

Państwo Środka ogłosiło, że zamierza być neutralne klimatycznie do 2060 roku. W tym celu ograniczyło wydobycie węgla, które teraz będzie rosło w odpowiedzi na kryzys energetyczny. Węgiel wciąż odpowiada za 70 procent energii wytworzonej w Chinach.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

Pierwszy kraj odczuwa broń gazową Rosji na własnej skórze. Mołdawia apeluje o pomoc do Europy | Droga ropa zagraża USA przed zimą. Inercja porozumienia naftowego OPEC+ uderza też w Polskę

Pierwszy kraj odczuwa broń gazową Rosji na własnej skórze. Mołdawia apeluje o pomoc do Europy

Mołdawia stowarzyszona z Unią Europejską w ramach Wspólnoty Energetycznej zwróciła się do Unii Europejskiej o pomoc po tym, jak Gazprom ograniczył dostawy gazu do tego kraju pomimo kryzysu energetycznego w Europie.

Mołdawianie liczą na nowy kontrakt na dostawy gazu przez Rumunię w celu udzielenia odpowiedzi na niedobory wywołane faktem, że stara umowa z Gazpromem się skończyła, a nowa zawiera niekorzystne warunki. Rosjanie są oskarżani o wykorzystywanie gazu do polityki oraz celowe ograniczanie podaży gazu w Europie na potrzeby promocji spornego gazociągu Nord Stream 2, który pozwoli omijać kraje przesyłowe.

Wicepremier Andrei Spinu ocenił cytowany przez Financial Times, że ceny proponowane przez Gazprom „nie są uzasadnione ani realistyczne z punktu widzenia Mołdawii”. Przyznał, że rozmawia z tą firmą oraz dostawcami alternatywnymi. W Kiszyniowie rządzi prozachodnia partia prezydent Mai Sandu. Aura Sabadus z ICIS przekonuje, że działania Gazpromu to próba „wykorzystania sytuacji do wywarcia presji na ten kraj”.

Mołdawianie rozmawiają z Unią Europejską o interwencyjnych dostawach gazu przez Rumunię, ale ta także ma problem z pokryciem zapotrzebowania u siebie przez rekordowo niskie zapasy notowane prawie w całej Europie. Polska ma rezerwy ze względu na obowiązek ich gromadzenia na mocy ustawy o zapasach. Ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSUA zaproponował Mołdawii dostawy z użyciem mocy przesyłowych używanych dotąd przez Węgry, które jednak zdecydowały się na kontrakt z Gazpromem i przekierowanie dostaw do Turkish Stream omijającego region od południa jak Nord Stream 2 od północy.

Międzynarodowa Agencja Energii uznała, że Rosja mogłaby zwiększyć dostawy gazu do Europy o 15 procent w celu obniżenia cen. Po początkowym ociąganiu Rosjanie zaproponowali kilka rozwiązań, w tym sprzedaż większej ilości surowca na platformie elektronicznej Gazpromu oraz uruchomienie Nord Stream 2. Trwa spór czy ten gazociąg po uruchomieniu wymagającym zgodności jego pracy z przepisami unijnymi faktycznie obniży czy podniesie ceny gazu w Europie Środkowo-Wschodniej. Pozwoli omijać kraje jak Mołdawia w dostawach, więc jest uznawany za narzędzie działań jak te opisywane powyżej.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Droga ropa zagraża USA przed zimą. Inercja porozumienia naftowego OPEC+ uderza też w Polskę

Baryłka Brent kosztuje już ponad 80 dolarów pomimo niewysłuchanego apelu USA o zwiększenie podaży przez sygnatariuszy porozumienia naftowego OPEC+. Polska odczuwa te megatrendy, a PKN Orlen również odnosi się do tego układu.

Brent kosztował 12 października o godz. 6.30 czasu polskiego 83 dolary za baryłkę po tym, jak staniał z około 84 dolarów. Drożeje systematycznie od końca września przez odbicie gospodarki po trzeciej fali koronawirusa, którego nie zatrzymała czwarta fala.

Droga baryłka to jeden z czynników podnoszących ceny paliw na stacjach. Analityk sektora naftowego i uznany autor książek o ropie naftowej Daniel Yergin uznał, że USA wezwą OPEC+ ponownie do zwiększenia podaży ropy. Administracja Joe Bidena zrobiła to już w sierpniu, ale kraje podpisane pod tym układem o skoordynowanym ograniczeniu wydobycia nie zaktualizowały planów i dalej zwiększają je tylko o 400 tysięcy baryłek dziennie wbrew rosnącemu popytowi oraz cenom.

– Joe Biden wie, że wysokie ceny gazu na stacjach nie są dobre dla polityków. Na pewno usłyszymy więcej na ten temat od administracji w Waszyngtonie – powiedział Yergin na łamach Boomberg TV. Ostrzegł, że sroga zima może doprowadzić do ograniczeń dostaw surowców w USA.

Pozostałe czynniki podnoszące ceny paliwa na stacjach poza USA to wysoki kurs dolara, który w przypadku Polski wzrósł o ponad 23 procent od 2012 roku w odniesieniu do złotówki. Jednakże PKN Orlen także odnosi się do OPEC+. – Nie zostało zwiększone wydobycie przez OPEC+. Liczymy na to, że konsumpcja spadnie i będzie większa stabilność cen. Zwiększona konsumpcja podnosi ceny na całym świecie – wyliczał prezes tej firmy Daniel Obajtek cytowany przez BiznesAlert.pl. – Staramy się stabilizować sytuację poprzez dywersyfikację i optymalizację, aby ceny na naszych stacjach były stabilne. Chcemy, aby podstawowe paliwa, nie mówię o Vervie ani 98, były poniżej sześciu złotych. Jesteśmy firmą giełdową i nie możemy sprzedawać na marżach ujemnych. Mamy też duże procesy inwestycyjne i akwizycyjne, które będą powodować normowanie cen – podsumował Daniel Obajtek w rozmowie z dziennikarzami.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

Nord Stream 2 szykuje dostawy z tajemniczym wsparciem. Niemcy grożą karą a NATO i UE dyskutują

Nord Stream 2 szykuje dostawy z tajemniczym wsparciem. Niemcy grożą karą a NATO i UE dyskutują

Niemcy ostrzegają, że Gazprom zapłaci karę jeśli uruchomi Nord Stream 2 niezgodnie z prawem unijnym. Wcześniej miało dojść do certyfikacji technicznej pomimo sankcji USA z pomocą tajemniczej firmy. Tymczasem NATO i Unia Europejska dyskutują o kryzysie cen gazu i działaniach Gazpromu, który może celowo ograniczać dostawy do Europy, a potwierdza to plan testów nowego gazociągu.

Federalna Agencja Sieci Niemiec (Bundesnetzagentur) oczekuje od operatora gazociągu Nord Stream 2 potwierdzenia, że jest dostosowany do przepisów unijnej dyrektywy gazowej wobec zapowiedzi, że zamierza zapełnić go gazem.

– Z tego powodu BnetzA domagała się w liście z czwartego października od operatora Nord Stream 2 AG do natychmiastowego przedstawienia certyfikatów i potwierdzenia, że wszelkie wymagania regulacyjne zostały spełnione i zgodne w ramach uruchomienia jednej z nitek – czytamy w komentarzu rzecznika agencji Fite Wulfa dla Interaxu. Wulf przekonuje, że operator przekazał już wszystkie dokumenty „niezbędne z punktu widzenia prawa landowego do uruchomienia dostaw zostały przedstawione”. – Nie można wykluczyć, że niebawem jedna z nikte gazociągu zostanie uruchomiona – podsumował. Praca Nord Stream 2 niezgodnie z przepisami unijnymi mogłaby się skończyć karą do 10 mln euro.

Nord Stream 2 AG informował, że zamierza zapełnić nitkę B gazem ziemnym w celu przeprowadzenia testów technicznych. Wcześniej Duńska Agencja Energetyczna informowała, że ten odcinek przeszedł certyfikację techniczną bez podawania firmy, która jej dokonała pomimo sankcji USA. – W zgodzie z wymogami pozwolenia na budowę Nord Stream 2 na wodach duńskich strona trzecia miała przedstawić certyfikat zgodności dokumentujący, że ta instalacja jest w pełni zgodna z stosowną legislacją, standardami, a także opisujący specyfikację techniczną Nord Stream 2 AG zanim gazociąg zostanie oddany do użytku – tłumaczy Katja Scharmann z Duńskiej Agencji Energii w komentarzu dla BiznesAlert.pl.

– Mogę potwierdzić, że Nord Stream 2 AG wypełnił wszelkie warunki niezbędne do oddania nitki B do użytku w odniesieniu do certyfikacji – dodała, odmawiając komentarza na temat nazwy firmy, która przeprowadziła certyfikację.

Prezydent RP Andrzej Duda wezwał NATO do zajęcia się zagrożeniem Nord Stream 2 podczas Warsaw Security Forum ponieważ ten gazociąg może pozwolić na zatrzymanie dostaw gazu przez Ukrainę, Słowację i Polskę, ale także służyć szantażowi „wykraczającemu daleko poza sprawy energetyki”. Prezes operatora gazociągów na Ukrainie OGTSUA Serhij Makogon rozmawiał o Nord Stream 2 w Kwaterze Generalnej NATO. Przekonywał, że to problem całej Europy dotkniętej wysokimi cenami gazu. – Widzimy, że gaz stał się narzędziem wpływu politycznego i musimy to zatrzymać – ocenił cytowany przez agencję PRIME.

Przywódcy Unii Europejskiej mogli poruszyć temat Nord Stream 2 podczas spotkania w Ljubljanie piątego października. Może także paść podczas szczytu Rady Unii Europejskiej zaplanowanego na 21-22 października. Gazprom przekonuje, że nie może słać więcej gazu do Europy bo szykuje się sroga zima i musi zapełnić własne magazyny. – Wierzę, że zima będzie zimna, bo drzewa są pełne jarzębin – mówił Sergiej Gustow, szef Gazprom Meżregiongas odpowiedzialnego za sprzedaż tego paliwa na terytorium Rosji cytowany przez Reuters. Tymczasem gaz potrzebny do zapełnienia Nord Stream 2 do testów potwierdza, że ma dodatkowy wolumen do dyspozycji.

Interfax/PRIME/Reuters/Wojciech Jakóbik

Kryzys energetyczny skłania do dyskusji o rezerwie strategicznej gazu i reformy ETS. Polska korzysta

Francja i Hiszpania przekonały Grecję, Rumunię i Czechy do podpisania stanowiska w sprawie odpowiedzi na kryzys wywołany rekordowymi cenami energii i gazu. Jeden z punktów zakłada stworzenie rezerwy strategicznej gazu. Inny to propozycja rewizji systemu handlu emisjami CO2. Polska wcześniej proponowała rozwiązania tego typu.

Francuzi zaproponowali w liście podpisanym przez ministrów finansów z wymienionych krajów, aby zbadać zagadkowy wzrost cen gazu w Europie, stan kontraktów długoterminowych i stworzyć regulacje o obowiązku magazynowania tego paliwa w celu zmniejszenia ekspozycji na wahanie cen.

Kolejny pomysł zaaprobowany przez powyższe kraje zakłada reformę rynku energii w sposób, który da przewidywalność cen emisji CO2 w ramach systemu handlu emisjami. Obecnie ceny rosną niestabilnie zagrażając inwestycjom niezbędnym do transformacji sektora energetycznego. To ryzyko dla energetyki, ale także innych branż przemysłu i odbiorców końcowych, a więc obywateli.

Hiszpania proponowała także rozmowę o europejskiej interwencji w ceny energii w celu ulżenia najuboższym. Ten temat może także paść na Radzie UE zaplanowanej na 21-22 października.

Polska proponowała w przeszłości reformę systemu handlu emisjami CO2 EU ETS i utrzymuje zapasy gazu na mocy specjalnej regulacji wprowadzonej ze względu na bezpieczeństwo energetyczne. Propozycje przedstawione przez kraje podpisane pod apelem Francji są zbieżne z jej interesami.

Wojciech Jakóbik

Jest treść układu Czechy-Polska o Turowie. Bez ugody nie będzie pieniędzy dla regionów

Hospodářské Nowiny dotarły do treści projektu umowy polsko-czeskiej w sprawie Kopalni Turów. Rozmowy na jej temat zostały zatrzymane przez brak porozumienia odnośnie do terminu jej obowiązywania oraz zakresu środków zaradczych. Jeśli rozmowy nie przyniosą ugody, sprawa skończy się karą Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Czechy i Polska nie podpisały układu przez spór o terminy. Bez niego regiony nie dostaną środków na ochronę środowiska.

Warunki wycofania skargi Czechów do Trybunału opisane w dokumencie z 30 września to przelew 15 milionów euro na konto ministerstwa środowiska Czech i 35 mln euro na konto Regionu Libereckiego. Czesi mieliby potem raportować rocznie w jaki sposób wydali te środki na ochronę środowiska przed wpływem eksploatacji Kopalni Turów. Mieliby w zamian możliwość wizytacji w Turowie, badania postępów budowy wału ziemnego oraz stanu wód gruntowych. Region Liberecki i Województwo Dolnośląskie mają stworzyć Fundusz Małych Projektów sfinansowany przez Polskę oraz Czechy kwotą po 250 tysięcy euro z udziałem Polskiej Grupy Energetycznej w celu wzmocnienia ochrony środowiska w regionie.

Polacy będą mogli pogłębić Kopalnię Turów o ponad 12 metrów i zbliżyć jej obszar do granicy z Czechami w zamian za budowę ekranu filtracyjnego oraz potwierdzenie jego skutecznej ochrony wód gruntowych, zbuduje wspomniany wał ziemny i ustanowi monitoring. Rozbudowa odkrywki w kierunku Czech ma się odbywać w ściśle określonych koordynatach geograficznych. Polacy mieliby także zatrzymać rozbudowę Kopalni Turów ku granicy w razie potwierdzenia obniżenia się wód gruntowych ponad 10 metrów w sześć miesięcy. Mają chronić Czechów przed hałasem z Turowa. Mają także zapewnić, że koncesja wydobywcza  w Turowie będzie zgodna z prawem unijnym.

Czesi mają przekazywać dane o poborze wody w punkcie Uhelna oraz żwirowni Grabsztejn, a także pozwolenie środowiskowe dla tej drugiej, a także informacje o poborze tego surowca mogącym wpłynąć na poziom wód gruntowych. Polska i Czechy mają co roku oceniać stan wód gruntowych.

Ma powstać grono niezależnych ekspertów oraz połączona komisja czuwające nad porozumieniem. W razie naruszenia układu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej miałby nałożyć karę na odpowiedzialną stronę oczekując od niej określonych środków zaradczych. Te pieniądze trafią jednak do budżetu Unii Europejskiej.

Według projektu widzianego przez Hospodářské Nowiny porozumienie miałoby wygasać pięć lat po wygaśnięciu decyzji o wydobyciu w Kopalni w Turowie (27 lipca 2044 roku) o ile nie zostanie wydana w międzyczasie nowa. Polacy mieliby informować pół roku wcześniej o ewentualnym, wcześniejszym terminie zakończenia wydobycia. Najważniejsze zapisy układu miałyby jednak wygasać dopiero dziesięć lat po zakończeniu układu.

Ten zapis podzielił Czechy i Polskę sprawiając, że premierzy obu krajów nie podpisali ostatecznie umowy. Polacy chcieli okresu dwuletniego wygasania zapisów po zakończeniu układu. Rozmowy zostały zawieszone, ale Kraj Liberecki apeluje już o powrót do nich. Jeżeli nie dojdzie do ugody, wszystkie środki opłacone przez Polskę w ramach kary trafią do budżetu unijnego zamiast wesprzeć regiony kwotami wymienionymi w porozumieniu.

Hospodářské Nowiny/Wojciech Jakóbik

Gazprom szantażuje Europę, a opór wobec Nord Stream 2 w USA i Niemczech rośnie

Opór wobec spornego gazociągu Nord Stream 2 w Niemczech i USA rośnie pomimo propozycji ugody w tej sprawie z lipca 2021 roku. Rosjanie oferują zwiększenie dostaw gazu do Europy dotkniętej drożyzną, ale pod warunkiem zawarcia nowego kontraktu długoterminowego.

Potencjalny kanclerz Niemiec Olaf Scholz z SPD mówił w poniedziałek 27 września, że Ukraina powinna pozostać krajem tranzytowym gazu ziemnego. – Po ukończeniu gazociągu Nord Stream 2 każdy powinien zapewnić, że gwarancje odnośnie do jego pracy zostaną zapewnione. Powinny one uwzględniać utrzymanie roli tranzytowej Ukrainy oraz zapewnienie, że dostawy gazu przez ten gazociąg nie stworzą ryzyka dla niektórych krajów Europy Wschodniej – powiedział na konferencji i zapewnił, że Niemcy chcą zapewnić te gwarancje. Ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSUA chce rozpocząć negocjacje nowego kontraktu przesyłowego z Gazpromem po 2024 roku niezwłocznie przed zakończeniem roku.

The Telegraph opisuje politykę Zielonych oraz Liberałów niemieckich, którzy mogą być języczkiem u wagi w nowej koalicji rządzącej w Niemczech. Obie te partie sprzeciwiają się Nord Stream 2 z powodów politycznych oraz środowiskowych. Ruszyły rozmowy koalicyjne, które mogą mieć wpływ na proces certyfikacji spornego gazociągu, która potencjalnie mogłaby się zakończyć nawet w październiku, ale musi być zgodna z prawem europejskim, a sankcje USA mogą uderzyć w firmy pragnące certyfikować tę rurę technicznie i ubezpieczyć ją.

Rosijskaja Gazieta przyznaje, że „wynik wyborów w Niemczech stanowi realne zagrożenie dla Nord Stream 2”. Zieloni zapowiedzieli walkę z nim nawet po ukończeniu budowy, a Liberałowie zapewnili, że poprą ten projekt dopiero, gdy w Rosji dojdzie do wyborów demokratycznych.

Amerykanie omówili temat Nord Stream 2 za zamkniętymi drzwiami w Senacie. Departament Stanu USA przedstawił informacje na ten temat 29 września na zamkniętym posiedzeniu z udziałem parlamentarzystów amerykańskich. Senator Jeanne Shaheen, demokratka znajdująca się wśród krytyków magistrali z Rosji do Niemiec, napisała na Twitterze, że ten projekt „stanowi poważne zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego Europy i pozwoala Rosji rozszerzać swój szkodliwy wpływ”. – Deklaruje dalsze zaangażowanie na rzecz niedopuszczenia do rozpoczęcia jego pracy – dodała. Opozycja wobec Nord Stream 2 w parlamencie USA jest ponadpartyjna. Senator republikański Ted Cruz wciąż wstrzymuje część nominacji Białego Domu oczekując, że administracja Joe Bidena wprowadzi w życie nowe sankcje wobec spornego gazociągu. Te zasądzone obejmują operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa, ale w Izbie Reprezentantów pojawił się projekt budżetu obronnego na 2022 rok, w którym pojawiły się sankcje wobec wszelkich podmiotów zaangażowanych w to przedsięwzięcie.

Tymczasem Rosjanie przekonują, że Nord Stream 2 może być sposobem na obniżenie rekordowych cen gazu w Europie. Wielka Brytania nie zamierza ulegać temu szantażowi. Przekonuje, że „nie jest wystawiona na zależność od dostaw z Rosji jak jest w przypadku wielu krajów unijnych”. – Wielka Brytania nie popiera Nord Stream 2 ani nie potrzebuje własnych magazynów gazu – zapewnił sekretarz stanu do spraw biznesu energii i strategii przemysłowej Kwasi Kwarteng na posiedzeniu komisji parlamentarnej 22 września cytowany przez S&P Global Platts. Część magazynów gazu w Europie, te pod kontrolą Gazpromu, pozostaje pusta przed sezonem grzewczym. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekonuje, że jest za późno, by znów zapełnić je gazem. Zapewnił, że Gazprom może zwiększyć dostawy do Europy pod warunkiem podpisania kontraktów długoterminowych, ale „nie można znów zapełnić magazynów na przykład w pięć dni”.

USA i Niemcy przedstawiły w lipcu propozycję układu mającego regulować funkcjonowanie Nord Stream 2. Zakładał wsparcie transformacji energetycznej i bezpieczeństwa Ukrainy w zamian za zgodę na rozpoczęcie dostaw przez ten sporny gazociąg. Układ doprowadził do dokończenia budowy, bo Amerykanie zawiesili na jego poczet sankcje wobec operatora Nord Stream 2 AG, ale został odrzucony przez Ukrainę oraz innych krytyków spornego gazociągu jak Polska.

Kommiersant/The Telegraph/S&P Global Platts/Wojciech Jakóbik

Boom SMR-owy z atakiem na strategię energetyczną w tle

Boom na ogłoszenia firm polskich o zaangażowaniu w technologię małych reaktorów jądrowych nie powtórzy losu boomu łupkowego, jeżeli szybko pojawią się konkrety. W tle komunikatów na ten temat widać krytykę polityki ministerstwa klimatu i środowiska ze strony lobby OZE oraz węglowego w Polsce. Oba bieguny sporu o strategię energetyczną są zjednoczone przeciwko jej twórcom – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kolejny boom w energetyce ze sporem politycznym w tle

KGHM dołączył do rosnącego grona spółek skarbu państwa i prywatnych, które deklarują zaangażowanie w technologię małych reaktorów jądrowych. Wcześniej państwowo-prywatny PKN Orlen i prywatny ZE PAK ogłosiły listy intencyjne z firmą Synthos Green Energy o współpracy przy SMR. Ta ostatnia firma posiada umowę z GE Hitachi na dostęp do technologii BWRX-300, która uzyskała certyfikację w USA i ma zapewnić pierwszy reaktor w Kanadzie, by potem – w razie powodzenia procesu – trafić także do Polski za sprawą Orlenu i ZE PAK. Deklaracje firmy pod wodzą Daniela Obajtka są bardziej ostrożne, niż optymistów z kompleksu wydobywczego węgla pod Koninem. – Zdajemy sobie sprawę, że GE Hitachi Nuclear Energy nie postawiło jeszcze pierwszego małego reaktora, ale proces pre-certyfikacji już trwa. Pierwsze SMRy powstają jednak w Chinach i Rosji. To nie jest technologia „z kosmosu”. Nasz partner ma porozumienie z GE Hitachi – dostawcą reaktora BWRX-300, a my współpracujemy z nim od początku i nadal będziemy współpracować. Będziemy mieć pierwszeństwo i zdobywać przez te lata know-how. Wchodząc we współpracę na samym końcu, moglibyśmy zapłacić więcej i nie zdobylibyśmy niezbędnego doświadczenia – mówił mi prezes Obajtek w wywiadzie nagranym podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. ZE PAK liczy na mały atom w Koninie w ilości 4-6 reaktorów po 300 MW każdy. Niezależnie od losu SMR w Polsce zapowiedzi spółki Zygmunta Solorza-Żaka wywindowały jej kurs i pozwoliły zakończyć pierwsze półrocze 2021 roku z zyskiem netto sięgającym 20 mln zł. Akcje ZE PAK kosztowały jeszcze niedawno niecałe 10 zł, a teraz oscylują w okolicach 20 złotych. Za gigantami idą mniejsi gracze. Już nawet paliwowy Unimot deklaruje zainteresowanie SMR-ami. Obiektywnie jest to pożądana technologia, bo pozwala wytwarzać lokalnie stabilną i zeroemisyjną energię obniżającą jej ceny przemysłowi obawiającemu się o swą konkurencyjność w dobie drożyzny. W tym zakresie KGHM poczynił krok naprzód, bo podpisał list intencyjny bezpośrednio z NuScale posiadającym technologię SMR bez pośrednictwa Synthosa Michała Sołowowa. Jednak i tutaj wszystko zależy od tempa certyfikacji tej technologii w Polsce. Warto także dodać, że jakiekolwiek SMR-y wymagają nowych przepisów zawierających między innymi standardy bezpieczeństwa, a te powstaną tylko wskutek skutecznej pracy legislacyjnej, której tempo w odniesieniu do sektora energetycznego bywa różne, vide liberalizacja ustawy odległościowej.

Mamy zatem w Polsce do czynienia z nowym boomem energetycznym po gazie łupkowym, elektromobilności oraz wodorze. Warunek sukcesu to jednak skuteczne wdrożenie tej technologii. Bariery jej rozwoju zostały już zakreślone przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, które zaoferowały konsultacje w sprawie warunków przyłączenia małych reaktorów jądrowych do sieci oraz ich udziału w certyfikacji ogólnej rynku mocy. W tle nadal jest widoczna sugestia ZE PAK, że mógłby sprowadzać energię z atomu w Obwodzie Królewieckim, która może być planem odłożonym na później lub motywatorem rządu do współpracy, w zależności od interpretacji. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, który odrzucił możliwość importu energii z Królewca, wykazuje bardziej pojednawczą postawę w sprawie SMR w Polsce. – Małe reaktory tzw. SMR one są być może przyszłością, ale przyszłością daleką. Ich zastosowanie to będzie głównie zastosowanie dla przemysłu np. chemicznego czy też w bardzo izolowanych geograficznie miejscach z ograniczonym zapotrzebowaniem na energię. Jeżeli prywatni biznesmeni decydują się na podjęcie tych badań, wdrożeń, to dobrze. To jest sytuacja, w której równolegle z tym programem rządowym, który realizujemy, dużym będzie to realizowane i tu nie ma żadnej konkurencji czy rywalizacji – powiedział Naimski w radio Siódma9. – Problem polega na tym, że tych SMR-ów jeszcze nie ma i że pierwszy z nich być może za kilkanaście lat zostanie zbudowany – dodał.

Jednak kontekst polityczny wyraźnie pokazuje, że duży i mały atom rywalizują ze sobą. Przeciwnicy polityki ministra Naimskiego promują tezę, jakoby SMR mógł powstać wcześniej, a być może zamiast dużego atomu państwowego, dzięki wysiłkowi spółek prywatnych (w domyśle ZE PAK), ale warto przypomnieć, że PKN Orlen i KGHM to spółki Skarbu Państwa kontrolowane przez ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. W resorcie wicepremiera można nieoficjalnie usłyszeć sceptycyzm wobec planów uruchomienia pierwszego, dużego reaktora jądrowego w Polsce w 2033 roku. Widać zatem jak rysuje się liberalna (umownie) linia krytyki jądrowych planów Piotra Naimskiego. Jego przeciwnicy z tej strony barykady twierdzą, że Polska za mało otworzyła się na import energii pozwalający doraźnie obniżać jej ceny i zaprogramowała strategię energetyczną (Politykę Energetyczną Polski do 2040 roku, PEP2040 – przyp. red.), która nie uwzględniła rewolucji Odnawialnych Źródeł Energii oraz istotnego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu handlu emisjami EU ETS.

Z drugiej strony barykady pojawia się podobna krytyka ekipy Naimskiego, z którym kojarzony jest również minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka. Chodzi o Solidarną Polskę reprezentowaną w sprawach polityki energetycznej przez byłego wiceministra aktywów państwowych Janusza Kowalskiego, który twierdzi, że Polska nigdy nie powinna się godzić na nowy cel redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku na bazie którego powstały kontrowersyjne regulacje Fit for 55. Jego zdaniem Polacy powinni wetować unijną politykę klimatyczną i tworzyć własny ETS na wzór rozwiązania brytyjskiego. Kowalski i inni krytycy polityki Naimskiego uważają, że niewystarczająco bronił węgla, który będzie dalej spalany przez niedobór nowych mocy wytwórczych pomimo planu postawienia na gaz uznanego przez tę frakcję za zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego, w czym z resztą nie różni się od liberałów z ośrodka Ember, który przestrzega przed pułapką gazową. Jedni proponują jednak w zamian węgiel, a drudzy – OZE.

Impas w rządzie i alternatywne ścieżki rozwoju energetyki

Umowne lobby OZE i węglowe podają sobie zatem rękę w krytyce Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku prowadzonej przez duet Naimski-Kurtyka, a wzrost temperatury politycznej towarzyszący przeciągającemu się sporowi o Kopalnię Turów może doprowadzić do nowych przetasowań w ramach obecnej ekipy rządzącej, o ile ta nie zdecyduje się na jakimś etapie na wcześniejsze wybory parlamentarne. Trudno sobie jednak wyobrazić jak mogłaby wyglądać nowa stabilizacja po ewentualnych zmianach personalnych. PEP2040 krytykowany przez obrońców węgla za zbytni radykalizm i zwolenników OZE za przesadny konserwatyzm jest kompromisem między najbardziej zaawansowanymi postulatami strony społecznej broniącej węgla a rzeczywistością przyspieszającej polityki klimatycznej. Jednakże Solidarna Polska odrzuciła go już na etapie rozmów rządowych, która obecnie łączy siły z pozarządową Konfederacją w krytyce Piotra Naimskiego i obronie węgla, co było widać w dyskusji o niewyemitowanym wywiadzie ministra udzielonego Ewie Stankiewicz z Republiki w mediach społecznościowych, gdzie Solidarna i konfederaci podali sobie ręce.

Spór o politykę energetyczno-klimatyczną Polski staje się zatem zgodnie z prognozami BiznesAlert.pl rozsadnikiem koalicji rządzącej. Trwają spekulacje na temat zastąpienia Michała Kurtyki przez Jadwigę Emilewicz (zwolenniczka OZE) albo Krzysztofa Tchórzewskiego (obrońca węgla). Nie jest jednak jasne, czy któraś z tych osobistości zagwarantowałaby poparcie całej koalicji rządzącej, a napięcia będą rosnąć wraz z podwyżkami cen energii, ciepła i gazu w 2022 roku. Obecny stan gry tworzy impas i alternatywne ścieżki rozwoju energetyki w ramach jednego sektora realizowane przez PSE i Gaz-System z jednej strony oraz PKN Orlen czy KGHM z drugiej. Nie widać na horyzoncie nowego stabilizatora, który byłby w stanie zastąpić obecną, małą stabilizację.

Gazprom chce rzucić wyzwanie Tik Tokowi z oskarżeniami o szpiegostwo Chin w tle

Koncern Gazprom Media należący do firmy o tej samej nazwie przygotowuje aplikację Yappy, która ma rzucić wyzwanie popularnemu Tik Tokowi. W przeszłości pojawiły się oskarżenia USA, że Tik Tok służy do szpiegowania użytkowników przez partię komunistyczną Chin.

Spółka-córka Gazprom Media, czyli Ritm Media, zarejestrowała już znak handlowy Yappy, a sama aplikacja jest już dostępna w App Store firmy Apple. Oficjalne uruchomienie Yappiego ma nastąpić do końca roku, a w testach beta biorą już teraz trzy setki blogerów rosyjskich.

Yappy ma być konkurencją do Tik Toka. Obie aplikacja pozwalają nagrywać wideo w ujęciu pionowym. Ta druga jest czwartą najpopularniejszą w Rosji po vkontakte, Instagramie i Odnoklasnikach.

Administracja USA oskarżała w przeszłości Tik Tok o szpiegowanie użytkowników na Zachodzie w celu zbierania danych dla rządu komunistycznego w Chinach. Właściciele TikToka odrzucają te oskarżenia i przekonują, że nie ma dowodów na ich potwierdzenie.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Nowe sankcje wobec Nord Stream 2 w projekcie budżetu obronnego USA mogą uniemożliwić dostawy | Brytyjczycy potrzebują atomu do ochrony klimatu, ale muszą przekonać ludzi do składowisk odpadów

Komisja Regulacji Izby Reprezentantów USA przyjęła szereg propozycji zapisów budżetu obronnego USA na 2022 rok. Wśród nich znalazła się propozycja nowych sankcji wobec spornego Nord Stream 2 mających uniemożliwić uruchomienie go. Musi ona jeszcze zyskać aprobatę Senatu oraz podpis prezydenta Joe Bidena.

Poprawki Izby Reprezentantów narzucają na prezydenta obowiązek wdrożenia sankcji na firmy oraz osoby fizyczne zaangażowane w planowanie, budowę i uruchomienie spornego gazociągu Nord Stream 2. Jego budowa się zakończyła, ale nie został uruchomiony.

Prawodawcy domagają się także raportu Pentagonu oraz Departamentu Stanu USA na temat korzyści finansowych Kremla z Nord Stream 2 oraz zagrożeń z zakresu bezpieczeństwa z powodu tego gazociągu dla Ukrainy oraz sojuszników w NATO.

Budżet obronny NDAA 2022 w kształcie przyjętym przez parlament będzie musiał zostać zrealizowany przez administrację Joe Bidena. W podobny sposób zostały zakomenderowane pierwsze sankcje przeciwko Nord Stream 2, do których wdrożenia został zobowiązany prezydent Donald Trump.

Co ciekawe, szkic budżetu zaproponowany przez Izbę Reprezentantów wzywa także do zwiększenia współpracy USA i Ukrainy w sektorze tytanu oraz do zwiększenia obecności sił zbrojnych Ameryki w Polsce, Rumunii oraz krajach bałtyckich.

NDAA 2022 w kształcie proponowanym przez Izbę wymaga od Białego Domu określenia, czy trzydziestu pięciu oficjeli rosyjskich zasługuje na sankcje personalne. Są wśród nich prezesi Rosnieftu oraz Gazpromu.

Dokument musi zostać przyjęty przez Senat i podpisany przez prezydenta.

Głos Ameryki/Wojciech Jakóbik

Brytyjczycy potrzebują atomu do ochrony klimatu, ale muszą przekonać ludzi do składowisk odpadów

Financial Times ostrzega, że remedium na obecny kryzys energetyczny w Wielkiej Brytanii może być tylko energetyka jądrowa. Brytyjczycy chcą przekonać społeczeństwo do składowania odpadów nuklearnych.

– Wielu uważa, że energetyka jądrowa jest niezbędna do realizacji celu rządu brytyjskiego osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Obecny kryzys energetyczny na Wyspach wywołany wzrostem cen gazu ziemnego przeniósł uwagę specjalistów na paliwa niekopalne i niezależne od pogody – czytamy w FT.

Gazeta przyznaje, że nowe reaktory jądrowe w Wielkiej Brytanii są drogie. Hinkley Point C ma kosztować 22 mld funtów i być finansowany z kontraktów różnicowych przenoszących koszty na odbiorców energii. Nieznane są też koszty wygaszania pierwszych reaktorów brytyjskich oraz usuwania odpadów nuklearnych, ale pierwsze szacunku z 2019 roku mówią o 124 mld funtów przez 120 lat czyszczenia sektora jądrowego po starych reaktorach. Jednak zwolennicy atomu jak Stowarzyszenie Przemysłu Jądrowego przekonują, że koszty będą spadać dzięki rozwojowi technologii, recyklingowi paliwa jądrowego, a także mogą być pokryte z budżetu operacyjnego reaktorów, jak w przypadku Hinkley Point C, który zarezerwował trzy procent przychodu na ten cel.

Zwolennicy atomu muszą jeszcze pokonać opór społeczny wobec składowisk odpadów nuklearnych, które znajdują się pod ziemią i muszą przechowywać niebezpieczny ładunek przez tysiące lat, jak w Trawnsfynydd na Wyspach. Jednak akceptacja społeczna rośnie w Finlandii szukającej miejsca na składowiska. Podobne plany ma Szwecja. Nawet raport Greenpeace cytowany przez Financial Times potwierdza, że nie ma naukowych dowodów na niebezpieczeństwo składowisk, ani na problemy niemożliwe do rozwiązania. Brytyjczycy zamierzają przekonać opinię publiczną do budowy składowiska na ich ziemi. Będzie niezbędne, jeżeli atom ma być zeroemisyjnym i stabilnym źródłem energii na Wyspach.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Politico ujawnia jak Chińczycy kupują media w Brukseli i przekonują do 5G od Huawei

Politico ujawnia, że Huawei przekonało uznany portal brukselski do rocznej kampanii wizerunkowej polegającej na przekonywaniu do racji Chińczyków w sporze o 5G z użyciem cytatów z informacji prasowych tej firmy przedstawianych jako niezależne opinie.

– Od początku lutego 2020 roku portal EU Reporter z Brukseli, który ma na liście sponsorów Huawei prowadził roczne działania lobbingowe na korzyść tej firmy z Chin – podaje Politico. – Kampania uwzględniała anonimowe materiały informacyjne przeniesione co do słowa z informacji prasowych Huawei, wydarzenie online promujące poglądy tej firmy na spory polityczne wokół technologii 5G, a także artykuły opiniodawcze przygotowane przez wysokich oficjeli Huawei niepodpisane jako opłacone – czytamy w portalu.

Te materiały sprzyjały Huawei i były wykorzystywane przez tę firmę w sporach o 5G. Politico przyznaje, że EU Reporter nie złamał prawa belgijskiego ani unijnego, ale jest naruszeniem standardów dziennikarskich. Huawei broni się faktem, że współpracuje także z Politico. Ta strona przekonuje jednak, że związki EU Reportera z Chinami są ścisłe i polegają między innymi na wymianie treści z Dziennikiem Ludowym Partii Komunistycznej Chin.

Politico/Wojciech Jakóbik

Chiny rzucają USA wyzwanie. Będą finansować transformację energetyczną a nie węgiel za granicą

Przewodniczący Xi Jinping zapowiedział, że Chiny przestaną inwestować w elektrownie węglowe za granicą. Mają za to wspierać transformację energetyczna za granicą rzucając wyzwanie USA. Wysycha zatem jedno z ostatnich źródeł finansowania węgla na które liczyli obrońcy tego paliwa między innymi w Polsce.

Xi Jinping wystąpił podczas Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych po tym jak w 2020 roku zapowiedział, że jego kraj będzie dążył do neutralności klimatycznej w 2060 roku. – Chiny zwiększą wsparcie rozwoju zielonych i niskoemisyjnych źródeł energii w krajach rozwijających się i nie zbuduje za granicą nowych projektów węglowych – zapowiedział przewodniczący Partii Komunistycznej Chin.

Bloomberg przypomina, że ponad 70 procent nowych elektrowni węglowych na świecie powstaje dzięki finansowaniu z Chin. Tymczasem inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku nie dofinansowała w tym roku jeszcze żadnego projektu tego typu.

Co ciekawe, także prezydent USA Joe Biden mówił w ONZ o wsparciu transformacji energetycznej biedniejszych krajów. Amerykanie mają przekazać środki finansowe na walkę ze zmianami klimatu. Zapowiedź Xi jest postrzegana jako odpowiedź na pomysł USA w rywalizacji o prymat na arenie międzynarodowej.

Obrońcy energetyki węglowej w Polsce przekonywali, że jedno ze źródeł jej finansowania to Chiny. Jeżeli deklaracja Xi zostanie wprowadzona w życie, to źródło także wyschnie.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

USA przyznają, że presja Rosji na rzecz Nord Stream 2 może się skończyć niedoborami gazu w Europie

Amerykanie przyznają, że presja Rosji na jak najszybsze rozpoczęcie dostaw przez Nord Stream 2 poprzez ograniczanie ich z użyciem gazociągów ukraińskich może się skończyć niedoborami surowca w niektórych częściach Europy.

Niskie dostawy gazu z Rosji do Europy mogą sprawić, że niektóre obszary kontynentu mogą nie mieć wystarczająco dużo surowca na ogrzewanie – ostrzega doradca prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa energetycznego Amos Hochstein. Reprezentuje Amerykę w rozmowach o Nord Stream 2, którego budowa nie została zatrzymana przez Waszyngton w celu umożliwienia negocjacji z Berlinem.

Hochstein ostrzegał w telewizji Bloomberg, że poziom zapasów gazu w Europie jest niski. – Jeśli zima będzie rzeczywiście chłodna, zimniejsza niż zwykle, obawiam się, że część Europy nie będzie miała gazu do ogrzewania i wytwarzania elektryczności – powiedział. Wówczas powstanie konieczność kryzysowych dostaw gazu w niektórych obszarach.

– Wiemy, że oficjele rosyjscy rozmawiali o tym jak wykorzystać ten kryzys do skupienia uwagi na Nord Stream 2. Jednak w rzeczywistości gazociągi o wystarczającej mocy ciągną się przez Ukrainę. Rosja wielokrotnie informowała, że posiada niezbędne rezerwy gazu by go tamtędy posłać – powiedział Hochstein.

Tymczasem Rosjanie używają obecnego kryzysu cen gazu, które sięgnęły 900 dolarów za 1000 m sześc. do promocji pomysłu uruchomienia Nord Stream 2 jak najszybciej, pomimo konieczności dostosowania go do prawa unijnego oraz ograniczenia w postaci sankcji USA na firmy ubezpieczające i certyfikujące technicznie ten gazociąg. Mimo to Amerykanie postanowili nie blokować jego budowy (ich zdaniem było to niemożliwe), ale rozmawiać z Niemcami o rozwiązaniu ograniczającym negatywny wpływ Nord Stream 2 na Ukrainę. Tymczasem Rosjanie nadal nie rezerwują dodatkowych mocy przesyłowych gazociągów nad Dnieprem.

Bloomberg/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Kontratak atomu, bo taki mamy klimat. Reaktor ekstra od USA?

Raport pod egidą ministra Naimskiego sugeruje, że atom to najlepsza opcja dla Polski. Polityka klimatyczna sprawia, że Polacy nie mogą przeinwestować w gaz. Mogłoby powstać nawet siedem reaktorów ze wskazaniem na technologię amerykańską – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kontratak atomu na OZE

Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski wraz z przedstawicielami Narodowego Centrum Badań Jądrowych oraz Polskich Sieci Elektroenergetycznych przedstawił na konferencji „Bezpieczeństwo energetyczne. Filary i perspektywy rozwoju” w Rzeszowie raport dowodzący, że energetyka jądrowa jest rozwiązaniem najtańszym z punktu widzenia kosztów systemu w Polsce. To odpowiedź na liczne opracowania na temat największej opłacalności ekonomicznej Odnawialnych Źródeł Energii.

Studium zostało opracowane przez zespół skupiony wokół Narodowego Centrum Analiz Energetycznych. To nowa instytucja rządowa mająca zapewnić niezależne dane analityczne służące podejmowaniu odpowiednich decyzji. Jej dokument zawiera analizę alternatywnych scenariuszy zapewnienia ciągłości dostaw energii elektrycznej przy minimalizacji emisji gazów cieplarnianych. Wspomniane centrum to nowa instytucja łącząca ekspertów NCBJ i PSE pod skrzydłami biura obsługi pełnomocnika Naimskiego.

Badanie zakłada znalezienie strategii energetycznej dającej stałą dyspozycyjność mocy wytwórczych przy największej redukcji emisji CO2. Powstały cztery strategie niskoemisyjne oraz jedna zeroemisyjna z użyciem różnych mieszanek źródeł konwencjonalnych, odnawialnych (OZE) oraz atomu. Centrum dokonało wybory takiego modelu, który dałby optymalne zróżnicowanie z perspektywy odbiorcy końcowego. Novum opracowania jest wskaźnik S-LCOE (System Levelized Cost of Electricity). Chodzi o średnie koszty produkcji jednostki energii wyznaczane z uwzględnieniem kosztów systemu. To różnica w stosunku do modelu LCOE nieuwzględniającego kosztów systemowych, a więc promującego energetykę, która jest tania i szybko się zwraca inwestorowi prywatnemu, a zatem przede wszystkim Odnawialne Źródła Energii.

Autorzy opracowania zdołali obliczyć, że strategia wykorzystująca energetykę jądrową jest najbardziej opłacalna ze względu na niższy średni koszt wytwarzania energii ze względu na czas pracy trwający 60 lat, który da oszczędności rzędu 100 mld złotych w tym okresie w stosunku do strategii stawiających na OZE. – Ze względu na wysokie nakłady inwestycyjne wiatr na morzu nie powstał w żadnym analizowanym scenariuszu, co wskazuje na niższą konkurencyjność tych technologii względem pozostałych OZE. W strategii morskiej optymalizator, minimalizując koszty, zdecydował o wybudowaniu i produkcji energii wyłącznie ze źródeł rezerwowych (gaz CCGT) – czytamy w podsumowaniu.

Planowane 6-9 GW atomu ma być stabilizowane przez energetykę gazową. Autorzy opracowania przewidzieli także możliwość przestojów pracy energetyki jądrowej i z tego względu nie zrezygnowali całkiem z planów inwestycji w gaz. Nie jest jednak jasne, czy nie sugerowaliby miksu całkowicie atomowego, gdyby nie istniejące plany sektora elektroenergetycznego celujące w gaz. Uczestnicy panelu poświęconego temu zagadnieniu nie chcieli odpowiedzieć na moje pytanie o to, czy atom mógłby zastąpić gaz w obecnych planach. Nie ma na pewno takiej możliwości w latach dwudziestych, bo reaktory nie powstaną tak szybko.

Autorzy raportu uznali, że strategia zakładająca rozwój źródeł odnawialnych z magazynami energii jest najdroższa przez konieczność przewymiarowania instalacji odnawialnych i magazynów. Ich moc musi być dużo wyższa od realnego zapotrzebowania ze względu na okresy przestoju produkcji zależne od pogody. Autorzy opracowania przestrzegają przed oczekiwaniem, że przestoje w Polsce zostaną uzupełnione dostawami z zagranicy, na przykład Niemiec, bo w takiej sytuacji tam wtedy też będą trwały przerwy dostaw z OZE. Koszty systemowe liczone wraz z rezerwą niezbędną do zapewnienia ciągłości dostaw przy rosnącym udziale źródeł odnawialnych skłaniają autorów raportu do przewartościowania oceny ekonomicznej OZE. Stanowią ponad połowę kosztów sumarycznych w strategiach wiatrowych analizowanych w opracowaniu. Inaczej jest w przypadku źródeł stabilnych zastępujących stare, konwencjonalne (przede wszystkim węglowe). Mogą być przyłączane do sieci w miejscach, z których będą wycofywane stare bloki, ograniczając koszty sieciowe i nie niosą za sobą kosztów bilansowania, gdyż są sterowalne.

Przełomowe ustalenie raportu pod egidą Piotra Naimskiego dotyczą polityki klimatycznej. – Strategie ze źródłami wiatrowymi wspomaganymi gazem charakteryzuje 7,5 razy większa emisja CO2 niż w przypadku energetyki jądrowej, również wspomaganej gazem. Wynika to ze znacznie większych potrzeb wykorzystania rezerw gazowych – czytamy w dokumencie. Co więcej, najtańsze rozwiązanie (ale bez rezerwy) to strategia oparta wyłącznie o atom. – Uzyskanie zerowego bilansu emisji CO2 z innymi strategiami w obecnych i obecnie przewidywanych warunkach jest bardzo kosztowne – czytamy. Autorzy raportu sygnalizują zatem, że docelowo to atom powinien zastępować źródła konwencjonalne w celu usunięcia emisji w ogóle zgodnie z celem neutralności klimatycznej Unii Europejskiej do 2050 roku.

To przyczynek do dyskusji o rozbudowie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, która zakłada budowę 6-9 GW energetyki jądrowej. Strategia J0 zakładająca nowe moce jądrowe zakłada dodatkowy gigawat w stosunku do PPEJ. – Analiza zakłada budowę siedmiu bloków jądrowych po 1 GW mocy zainstalowanej – czytamy w opracowaniu. PPEJ zakłada 6-9 GW. Dolna część widełek to 6 GW, które mogłyby powstać z użyciem sześciu lub czterech bloków w zależności od technologii różnicującej ich moc. Warto podkreślić, że autorzy opracowania założyli, że jeden reaktor będzie wytwarzał 1000 MW, a zatem odpada technologia APR z Korei o mocy 1350 MW oraz EPR z Francji o mocy 1650. Widać więc kurs America First. Amerykanie nie zostali jeszcze wybrani tylko przez prawo unijne zmuszające do przetargu technologicznego.

Uwaga na gaz

Autorzy opracowania założyli, że chcą zapewnić Polsce 6 GW nowych mocy wytwórczych o jak najniższym koszcie systemowym i największej elastyczności pracy. Z tego założenia wynika miks atomu i gazu. Gdyby jednak prymat przejęła polityka klimatyczna, to miks całkowicie jądrowy dałby największe redukcje emisji CO2. To szczególnie ważny wniosek także w świetle planów USA i Unii Europejskiej, które chcą zmniejszyć emisje metanu na świecie o 30 procent do 2030 roku w stosunku do poziomu z 2020 roku. Mają zaprezentować propozycję polityki globalnej w tej sprawie na szczycie klimatycznym COP 26 w Glasgow.

Oznacza to, że po węglu także gaz znajdzie się pod pręgierzem polityki klimatycznej. Jeśli dołożyć do tego rekordowe ceny tego paliwa podnoszące koszty wytwarzania energii i ciepła z jego pomocą, otrzymujemy silny sygnał ostrzegawczy przed przeinwestowaniem w gaz w Polsce. Polacy nie powinni przesadzić z wykorzystaniem gazu jako paliwa przejściowego ze względu na politykę klimatyczną, koszty paliwa oraz bezpieczeństwo dostaw. Nie po to inwestowaliśmy w dywersyfikację źródeł dostaw, żeby potem podnieść zapotrzebowanie do poziomu, który zmusi nas do ponownego sięgnięcia po niepewnego dostawcę rosyjskiego