Jeśli Nord Stream 2 nie zostanie zatrzymany, Gazprom może znów wykiwać Zachód

Jeśli Nord Stream 2 nie zostanie zatrzymany, Gazprom może znów wykiwać Zachód

– Jeżeli Nord Stream 2 nie zostanie zatrzymany, Gazprom może mieć już sposób na ominięcie prawa chroniącego przed jego nadużyciami. W rzeczywistości już naruszył ustalenia z Zachodem, ale nie spotkała go za to żadna kara i taki sygnał otrzymuje Władimir Putin podnoszący temperaturę na wschodzie Ukrainy – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Słowa na Zachodzie i czyny na budowie Nord Stream 2

Sekretarz Obrony USA Lloyd Austin odwiedzi Berlin 13 kwietnia po zapowiedzi, że Amerykanie zrobią wszystko, by zatrzymać sporny projekt Nord Stream 2. Tymczasem Gazprom chce zbudować ten gazociąg do końca roku i już negocjuje warunki jego pracy w reżimie dyrektywy gazowej Unii Europejskiej, która ma go ograniczyć z pożytkiem dla odbiorców gazu.

Sekretarz Stanu USA Anthony Blinken zapowiedział, że jeśli Rosja nie zaprzestanie agresji na wschodzie Ukrainy, gdzie dochodzi do kolejnych incydentów z udziałem sił kontrolowanych przez nią, spotkają ją bliżej nieokreślone konsekwencje. Wcześniej rzecznik ambasady USA w Berlinie zapowiedział, że Amerykanie zrobią wszystko, aby zablokować projekt gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec, którego budowa znajduje się w ostatniej fazie i dołączył do niej statek Akademik Czerski mający przyspieszyć proces. Ta zapowiedź padła pomimo słów Blinkena z przeszłości o tym, że los Nord Stream 2 zależy ostatecznie od jego budowniczych. Nie zdołał on także przekonać które G7 do wydania wspólnego stanowiska w tej sprawie, które jedynie zaapelowały o deeskalację na wchodzie Ukrainy.

Austin odwiedzi Berlin wobec rosnących oczekiwań krytyków Nord Stream 2 wobec USA. Opozycyjna partia Zielonych w Niemczech opowiedziała się za zatrzymaniem tego projektu. Peter Beyer z rządu niemieckiego odpowiedzialny za relacje transatlantyckie przyznał, że moratorium na budowę tego gazociągu umożliwiłoby poprawę stosunków z USA. Nie jest jasne, czy Amerykanie zdążą zareagować na czas. Ich „czarna lista” podmiotów objętych sankcjami zostanie opublikowana w maju. BiznesAlert.pl informował, że obie nitki Nord Stream 2 są już w budowie: Akademik Czerski buduję nitkę A, a barka Fortuna – nitkę B. Prace mają zakończyć się we wrześniu. Budowa obu odcinków została rozpoczęta, więc będzie je teraz trudniej zatrzymać, choć pojawiły się sugestie, że rosyjscy budowniczowie mogliby poprzestać przy jednej nitce w razie problemów.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-baltic-pipe-krzyzowanie-eskalacja-ukraina-rosja-donbas-krym-energetyka-bezpieczenstwo-gaz/embed/#?secret=kjH4buwHOQ

Gazprom może próbować ominąć prawo

W międzyczasie Rosjanie szukają rozwiązania umożliwiającego dostawy przez Nord Stream 2 pomimo prawa unijnego, który może je ograniczyć. Zrewidowana dyrektywa gazowa Unii Europejskiej narzuca na ten projekt przepisy trzeciego pakietu energetycznego chroniące rynek przed nadużyciami poprzez obowiązek rozdziału właścicielskiego, wyznaczenia niezależnego operatora i taryf. To prawo może nie być kompatybilne z rosyjskim i w razie wdrożenia na całej długości Nord Stream 2 mogłoby wymagać zmian legislacyjnych w Federacji Rosyjskiej dającej monopol na eksport gazociągowy Gazpromowi.

Ministerstwo energetyki Rosji poinformowało agencję RIA Novosti, że „prowadzi negocjacje z Komisją Europejską w celu zneutralizowania negatywnego wpływu rewizji dyrektywy gazowej na projekt Nord Stream 2”. Dyrektywa gazowa może ograniczyć Gazprom, a więc także zmniejszyć rentowność tego projektu opóźnionego już o prawie dwa lata. To dodatkowe obciążenie wobec spodziewanego spadku zapotrzebowania na gaz wywołanego transformacją energetyczną i dywersyfikacją źródeł dostaw.

Nieoficjalnie można już usłyszeć o rozwiązaniu, które pozwoliłoby przynajmniej poluzować kaganiec dyrektywy gazowej nałożony na Nord Stream 2. Operator w północnych Niemczech, czyli GASCADE, mógłby zostać właścicielem spornej rury na wodach niemieckich. Należy do niego gotowa odnoga tego gazociągu o nazwie EUGAL, która ma wstrzykiwać gaz rosyjski w serce Europy Środkowo-Wschodniej wzdłuż linii Odry do Czech. GASCADE należy do niemieckiego BASF oraz Gazpromu. Trudno zatem uznać tę firmę za w pełni niezależnego operatora, ale to Niemcy będą wdrażać dyrektywę gazową, a Komisja Europejska jedynie ją zatwierdzać.

Proces dopuszczania Nord Stream 2 do użytku może być długotrwały i nawet jeśli ten gazociąg powstanie, jeszcze długo nie będzie mógł słać gazu, o ile w ogóle rozpocznie dostawy. Jednak w scenariuszu niekorzystnym dla przeciwników rury Gazpromu rozwiązanie pozwalające ominąć dyrektywę gazową zostanie zastosowane i Rosjanie będą mogli zamienić szlak ukraiński na niemiecki oraz gruntować swą pozycję na rynku Europy Środkowo-Wschodniej podważając proces dywersyfikacji, a co za tym idzie, rentowność miliardowych inwestycji jak Baltic Pipe czy terminal LNG w Świnoujściu.

Rosjanie już wykiwali Zachód i mogą to zrobić po raz kolejny

Nagrodą pocieszenia będzie wówczas fakt, że podstawowy cel Nord Stream 2 nie został spełniony. Jeżeli ten gazociąg powstałby na czas z końcem 2019 roku, pozwoliłby zatrzymać dostawy gazu przez Ukrainę i destabilizować ten kraj zimą 2019/20 roku. Sankcje USA oraz zaangażowanie Komisji Europejskiej pozwoliło jednak wynegocjować porozumienie tymczasowe gwarantujące minimalny poziom dostaw gazu z Rosji przez terytorium ukraińskie do 2024 roku. Jednak ten układ nie został zrealizowany w 2020 roku, kiedy Gazprom miał tłoczyć przez Ukrainę minimum 65 mld m sześc. Przesłał jedynie 38 mld m sześc. i nie spotkały go za to żadne negatywne konsekwencje, bo zapłacili za zarezerwowaną przepustowość na mocy klauzuli ship or pay. Jeżeli Nord Stream 2 powstanie pomimo sankcji USA, mogą znaleźć sposób na wykiwanie Zachodu po raz kolejny, tym razem w dyskusji o dyrektywie gazowej. Tymczasem Władimir Putin spokojny o swój megaprojekt będzie mógł dalej podnosić temperaturę na wschodzie Ukrainy. Dlatego moratorium na budowę Nord Stream 2 to najlepsze rozwiązanie doraźne dające czas na ustalenia długoterminowe, które z punktu widzenia interesów bezpieczeństwa i polityki zagranicznej Zachodu powinno zakładać rezygnację z tego przedsięwzięcia lub efektywny układ ograniczający Rosję, ale taki trudno sobie wyobrazić.

Polonization of the Yamal gas pipeline capacity

Poles want to end the history of disputes with Gazprom. The gas contracts with Russia will expire soon, but the Polish section of the Yamal gas pipeline will stay. It is to be used for efficient transmission of gas around the country, including from the Baltic Pipe and the LNG terminal in Świnoujście. The Yamal is to be functionally connected to the Polish gas transmission system without the necessity to sign new contracts with Gazprom – writes Wojciech Jakóbik, editor in chief at BiznesAlert.pl.

Polonization of the Yamal gas pipeline

The Polish state has already dealt with the seemingly insoluble problem of the Yamal pipeline (officially known as the Yamal-Europe gas pipeline) by giving Gaz-System control over its capacity. In 2019 the EuRoPol Gaz company, owner of the Polish section of the Yamal pipe, and the Polish TSO – Gaz-System did not reach an agreement within the set legal timeline on a new contract to entrust the operation of the pipe (the previous one expired on the 31st of December 2019). This was caused by a permanent stalemate at the Polish-Russian company, where PGNiG and Gazprom have a 48 percent share each, and 4 percent is owned by PGNiG Gaz-Trading. However, Polish lawmakers were prepared for such a situation. In line with the Energy law, to solve the problem, the contract that governs the operation of the Polish section of the Yamal gas pipeline, was determined by the President of the Energy Regulatory Office and entered into force on the 1st of January 2020. The new agreement significantly widened Gaz-System’s rights as an operator.

The end of the Russian contracts saga

Also in 2019, Poland’s PGNiG announced it had told Gazprom it would not extend the long-term gas supply agreement called the Yamal contract, beyond the 31st of December 2022, and has consistently stayed on message by reiterating it would not sign another deal of this kind. This means that as of 2023 the biggest company on the domestic gas market would stop buying about 3 bcm of Russian gas as part of the Yamal contract, which is now delivered to Poland via two entrances to the Yamal gas pipeline in Włocławek and Lwówek. The lack of a new gas supply agreement with Gazprom means PGNiG will no longer use the Yamal pipe to purchase the Russian gas. However, this does not mean that it won’t be possible for Russian gas to travel across Poland to Western Europe.

Transmission via Poland

In May 2020 the transmission contract between EuRoPol Gaz and Gazprom expired. It determined how much Russian gas was transported across Poland. On the 31st of December 2022, the EuRoPol Gaz-PGNiG transmission contract, which is related to the Yamal agreement, will end as well. This means that today the majority, and after 2022 the entire capacity of the Yamal gas pipeline will be made available only through auctions organized by the Polish TSO Gaz-System. The auctions are open for all interested parties. Today Russians use, and will be able to continue to use the Yamal pipe, but only on the basis of Polish and EU regulations, and on equal terms with other potential companies.

The plan to expand the Transmission System

At the same time, Poland’s TSO is planning to completely take control over the Polish section of the Yamal pipeline, including investments related to the domestic natural gas transmission system, and the process of determining the transmission tariff. This will be made possible by a new entrustment agreement that will replace the one that will expire on the 31st of December 2022. According to my scoop, a kind of an investment road map into gas pipelines in Poland will determine which investments are needed for Warsaw to be able use the Polish section of the Yamal pipeline for the benefit of domestic consumers, without the risk of engaging in toxic relations with Russia’s Gazprom. The plan is called the National Ten-Year Development Plan for the Transmission System for the Years 2022-2031, and it is being prepared by Gaz-System. The draft is to be published already this month.

Yamal connections

The strategy, obtained by BiznesAlert.pl, says that Gaz-System wants to make technological updates to the Polish section of the Yamal, that will make it possible to use the pipe as part of the domestic transmission system. Reportedly the Plan includes, among others, the proposal to build a compressor station in Lwówek to pump the gas from the Baltic Pipe and the LNG terminal in Świnoujście into the Polish section of the Yamal gas pipeline. Then, if the gas transmission from Russia to Germany is halted, the imported gas will be transmitted to the eastern part of the country, where new exit points to Gaz-System’s network are planned. According to the schedule, these new points will start working once the hub and the compressor station in Lwówek are expanded. This will make it possible to transmit gas from the north via the hub in Lwówek to the Yamal pipeline to central and eastern Poland. Of course, by then the entry points to the domestic transmission system in Włocławek and Lwów will be launched. Today they are already enabling Polish companies to import gas purchased on the exchange in Germany, which is then delivered via a virtual reverse flow. If the gas transmission between Russia and Germany is maintained, it will still be possible to use the Yamal gas pipeline to cater to the needs of the domestic transmission system. The gas volume available for transmission from the Polish section of the Yamal gas pipeline will be maintained by Gaz-System at the current level, but from the point of view of the Polish system the pipeline will become more useful.

There won’t be a new long-term contract with Gazprom.

If it turns out that Russians will maintain gas transmission to Germany via Poland after 2022, it will be possible to deliver this fuel to the eastern parts of the country via the so-called virtual reverse flow. From a technical point of view, it will be possible to tap into the Yamal pipeline through the new entry points to the domestic transmission system in the east of the country, and the “shortage” that will be generated in this way, could be replenished with gas from the Northern Gateway – via the new entry point to the Yamal pipeline in Lwówek. This would make it possible to ensure that the volume on the border with Germany is the same as the gas received from Russia at Poland’s eastern border. This will be possible only if Gaz-System manages to make the necessary technical updates to the Polish transmission system without additional agreements between, e.g. PGNiG and Gazprom. By the way, it is worth reiterating that the planned Ostrołęka C power plant will receive gas in accordance with the conditions of the grid connection between Poland and Lithuania (GIPL). This means the gas for the plant will not come from the Yamal pipeline, because the GIPL will be tapped into Lithuania’s resources and Poland’s transmission system – the compressor station owned by Gaz-System in Hołowczyce.

Kij czy marchewka? Sankcje czy moratorium wobec Nord Stream 2?

Kij czy marchewka? Sankcje czy moratorium wobec Nord Stream 2?

Sankcje wobec Nord Stream 2 wprowadzone przez USA mają skłonić Rosję do zmiany zachowania, ale niekoniecznie zatrzymają budowę. Może do tego doprowadzić moratorium, które być może jest możliwe do wynegocjowania z Niemcami. Jednak czas na działanie ucieka, bo sporny gazociąg ma być niebawem ukończony – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Sankcje, czyli kij

USA mają przedstawić zaktualizowaną czarną listę sankcji wobec spornego gazociągu Nord Stream 2. Pomimo apeli administracja Joe Bidena nie zrobiła tego do teraz, ale ma czas do maja 2021 roku. Tymczasem budowa tego spornego gazociągu postępuje. Pierwsza nitka ma być gotowa do końca maja a druga do końca czerwca 2021 roku. Projekt ma zostać ukończony do końca 2021 roku. Mimo to terminarz Gazpromu wielokrotnie się wydłużał. Nord Stream 2 już teraz jest opóźniony o prawie dwa lata, bo miał powstać do końca 2019 roku, kiedy na jego drodze stanęły pierwsze sankcje amerykańskie.

Amerykanie nie będą prawdopodobnie chcieli użyć poszerzonych sankcji, jeśli administracja Joe Bidena będzie czekać do maja z przedstawieniem nowej listy sankcji wbrew apelom przeciwników Nord Stream 2 albo/i nie będzie ona zawierać nowych podmiotów związanych z tym projektem. Będzie to mogło oznaczać, że nie chcą uderzyć w firmy niemieckie, antagonizując sojusznika albo/i uznały to narzędzie za mniej skuteczne od alternatywy. Świadczą o tym słowa sekretarza stanu USA Antonego Blinkena, który stwierdził, że los Nord Stream 2 zależy ostatecznie od jego budowniczych – w domyśle – nie od sankcji. Jest to myśl zbieżna z jego podejściem do restrykcji jako narzędzi zmiany zachowania, a nie celu samego w sobie, z książki napisanej przez Blinkena jeszcze w 1987 roku opisanej w innym miejscu.

Sygnałem mogącym potwierdzać takie podejście jest poszerzenie sankcji wobec Turcji na mocy ustawy CAATSA, tej samej, która obejmuje także Nord Stream 2. Departament Sprawiedliwości USA stwierdza w dokumencie poszerzającym restrykcje wobec Ankary stwierdza, że wykorzystanie sankcji nie jest efektywną ani właściwą strategią w tym przypadku. Politico przypomina, że Departament Sprawiedliwości przedstawił dwa pakiety nowych restrykcji związanych z tym projektem przeciwko operatorowi Nord Stream 2 AG oraz prezesowi Matthiasowi Warnigowi, które nie zostały dotąd wdrożone. Nie oznacza to jednak, że Amerykanie na pewno porzucą sankcje wobec Nord Stream 2, a raczej o to, że nie będą traktować ich jako narzędzie usuwające problem. Mogą się być kijem, oprócz którego pojawi się marchewka, kierowana szczególnie w stronę sojuszników jak Niemcy, ale i Polska wymieniana co rusz przez sekretarza Blinkena jako kraj poszkodowany przez sporny gazociąg.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-sankcje-rozmowy-usa-niemcy-polska-energetyka-gaz/embed/#?secret=LKu2WIEzbv

Moratorium, czyli marchewka

Politico donosi, że Administracja USA pod wodzą Joe Bidena zamierza zatrudnić Amosa Hochsteina, który pracował jako specjalny przedstawiciel i koordynator do spraw polityki energetycznej za prezydentury Baracka Obamy. Hochstein ma poprowadzić konsultacje z Niemcami „w sprawie zatrzymania budowy”. Przeciwnicy tego projektu postulują między innymi moratorium skutkujące zamrożeniem prac znajdujących się już na finiszu na wodach duńskich.

Nie wiadomo, czy Hochstein wykorzysta kij sankcji wobec Nord Stream 2 w ewentualnych rozmowach z Niemcami. Fakt, że Amerykanie komunikują się w tej sprawie z Berlinem od dłuższego czasu, w tym z niemieckim ministerstwem finansów, może oznaczać, że rozmawiają o konsekwencjach ewentualnego zatrzymania budowy spornego gazociągu. Niemcy argumentują, że takie rozstrzygnięcie skończyłoby się miliardowymi odszkodowaniami, więc Amerykanie mogą proponować swego rodzaju marchewkę, pozwalającą uśmierzyć te negatywne konsekwencje. Trudno analizować te rozmowy ze względu na ograniczony dostęp do informacji na ten temat.

Niezmiennie jednak możliwy jest scenariusz, w którym dojdzie do układu co najmniej zamrażającego budowę Nord Stream 2 na mocy moratorium w celu spokojniejszego prowadzenia rozmów na temat rozwiązań pozwalających w końcu powstać temu gazociągowi, ale przy zabezpieczeniach chroniących interesy sojuszników USA innych, niż Niemcy, na przykład Polski czy Ukrainy.

Nieoficjalnie można usłyszeć o „wyłączniku” Nord Stream 2 pozwalającym zatrzymać jego pracę w razie zagrożenia bezpieczeństwa dostaw gazu przez Ukrainę. Przekierowanie dostaw ze szlaku ukraińskiego na niemiecki z użyciem Nord Stream 2 oraz gotowej już odnogi niemieckiej EUGAL jest bardzo prawdopodobnie, szczególnie po informacjach o tym, że Ukraińcy stracili już przesył do Mołdawii na rzecz Turkish Stream omijającego ich od południa i gazociągów europejskich, w tym rumuńskich. Nie jest pewne, czy taki „wyłącznik” działałby efektywnie wobec nieprzewidywalności Rosji.

Dlatego być może Amerykanie zabiegają o rozwiązania z udziałem Niemców, na przykład poprzez ich zaangażowanie kapitałowe w system przesyłu gazu na Ukrainie i stąd biorą się przecieki o możliwych inwestycjach niemieckich w rozwój sieci i wodór nad Dnieprem. Warto w tym kontekście przypomnieć, że Hochstein był już przedstawicielem Białego Domu zajmującym się promocją Południowego Korytarza Gazowego pozwalającego Europie zmniejszyć zależność do gazu rosyjskiego z pomocą dostaw kaspijskich, na początek z Azerbejdżanu. Możliwe też, że Amerykanie będą oczekiwali od Niemców skrupulatnej implementacji przepisów antymonopolowych trzeciego pakietu energetycznego na mocy dyrektywy gazowej obejmującej Nord Stream 2, a potem negocjacji z Rosjanami sposobu ich wdrożenia. Wówczas moratorium mogłoby obowiązywać nawet do zakończenia rozmów na ten temat, które mogłyby potrwać kilka miesięcy albo nawet kilka lat. Wówczas jednak Niemcy musieliby otrzymać kolejną marchewkę w postaci rekompensaty strat spowodowanych zamrożeniem Nord Stream 2.

https://biznesalert.pl/nord-stream-2-sankcje-usa-moratorium-niemcy-rozmowy-polska-energetyka-gaz/embed/#?secret=mNl84QaW1d

Czas ucieka

Rozważania na temat kija i marchewki mających zatrzymać Nord Stream 2 mogą stracić rację bytu, jeżeli Rosjanie ukończą budowę tego gazociągu zgodnie z ich oficjalnymi zapowiedziami, do których należy mieć oczywiście dystans ze względu na doświadczenia historyczne. Należy powtórzyć, że Nord Stream 2 był już wielokrotnie opóźniany przez różne zdarzenia, w tym te nieprzewidywalne, jak sztormy. Tak stało się na początku kwietnia i można znaleźć obliczenia sugerujące, że same sztormy opóźniły ten projekt o niecały miesiąc. Wciąż możliwy jest scenariusz, w którym Nord Stream 2 powstaje po polskim Baltic Pipe i jest on umiarkowanie optymistyczny z punktu widzenia interesów Polski wobec faktu, że jeszcze w 2019 roku ukończenie rury rosyjskiej wydawało się nieuniknione. Tymczasem jest już opóźniona o prawie dwa lata a polityka amerykańska kija i marchewki może ją dalej opóźniać, o ile administracji Joe Bidena nie zabraknie werwy przy poszerzaniu restrykcji oraz umiejętności dyplomatycznych w rozmowach z sojusznikami.

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu | Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu | Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

:Po tym jak eksperci Komisji uznali, że atom może pomóc chronić klimat, Greenpeace podejrzewa, że opinia ekspertów mogła powstać pod wpływem lobby atomowego. Tymczasem prawie pięćdziesiąt organizacji pozarządowych poparło uwzględnienie energetyki jądrowej w taksonomii Unii Europejskiej.

:Agencja RIA Novosti informuje, że statek Akademik Czerski przybył już na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2. USA zapowiedziały objęcie sankcjami wszystkich podmiotów zaangażowanych w te prace.

:USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu

Po tym jak eksperci Komisji uznali, że atom może pomóc chronić klimat, Greenpeace podejrzewa, że opinia ekspertów mogła powstać pod wpływem lobby atomowego. Tymczasem prawie pięćdziesiąt organizacji pozarządowych poparło uwzględnienie energetyki jądrowej w taksonomii Unii Europejskiej.

Greenpeace wietrzy spisek

Połączone centrum badań przy Komisji Europejskiej (JRC) uznała, że energetyka jądrowa może przysłużyć się ochronie klimatu i powinna zostać uwzględniona w taksonomii, czyli regulacjach opisujących jakie inwestycje są zrównoważone, a przez to zasługują na wsparcie unijne. Komisja ocenia technologie pod kątem zrównoważonego rozwoju oraz „braku znaczącej szkodliwości” (do no significant harm), a także stosuje określone kryteria techniczne. Jednym z zadań JRC jest prowadzenie badań na temat bezpieczeństwa nuklearnego finansowanych przez EURATOM.

Greenpeace ostrzega, że JRC jest strukturalnie powiązane z Traktatem o EURATOM, ma relacje z przemysłem nuklearnym, a opinie wyrażane przez przedstawicieli tego centrum „podważają zdolność JRC do prowadzenia obiektywnej oceny tego, czy energetyka jądrowa jest zrównoważona”. – Komisja Europejska powinna powierzyć to badanie bezstronnym strukturom i włączyć w ich ocenę społeczeństwo obywatelskie – ocenia Greenpeace.

– Widać coraz lepiej, że przemysł jądrowy nie może stanąć na nogi bez masowego finansowania i dlatego desperacko zabiega o wsparcie unijne, bo energetyka jądrowa jest za droga, a nowe projekty znikają. JRC jest niebezpiecznie optymistyczna względem perspektywy renowacji istniejących elektrowni jądrowych. Niezależni naukowcy już mówili Unii Europejskiej, że niezrównoważone zagrożenia związane z magazynowaniem odpadów nuklearnych to wystarczający argument na rzecz porzucenia tej technologii. Zamiast pozwalać umierającej branży konsumować finansowanie, Komisja Europejska powinna poprzeć realne działania na rzecz klimatu, wykluczając wszelkie fałszywie zielone rozwiązania jak atom, gaz i biomasa – oceniła Silvia Pastorelli zajmująca się w Greenpeace polityką europejską.

Organizacje pozarządowe bronią atomu

Innego zdania są organizacje pozarządowe opowiadające się za atomem, o których informował BiznesAlert.pl. – Z ocen naukowych jasno wynika, że energia jądrowa jest niezbędna do rozwiązywania problemów oraz wyzwań związanych i wywołanych tymi zakłóceniami. Pomimo to ograniczone uznanie tego niskoemisyjnego, dyspozycyjnego źródła energii ze strony Komisji Europejskiej jest w najlepszym przypadku paradoksalne i z pewnością przyniesie efekt przeciwny do zamierzonego – czytamy w liście organizacji popierających atom. Ich zdaniem fałszywy przekaz po katastrofie w elektrowni jądrowej Fukushima w Japonii utrudnił rozwój energetyki jądrowej w Unii Europejskiej. – Społeczeństwa zaakceptowały systematyczne utrudnianie rozwoju energetyki jądrowej, ponieważ dowody naukowe są nadal przyćmiewane przez zbudowane wokół nich mity. 

– Prosimy, aby wszystkie niskoemisyjne źródła energii były traktowane jednakowo w toczących się i przyszłych dyskusjach prowadzonych na szczeblu Komisji Europejskiej, w tym na temat taksonomii zrównoważonych inwestycji. Prosimy, aby UE wspierała opartą na dowodach ocenę wszystkich dostępnych opcji. Prosimy o przedstawianie dokładnych i rzeczowych faktów wspartych naukowo na temat energii jądrowej – piszą autorzy listu. Wśród sygnatariuszy tego pisma znalazły się organizacje pozarządowe z Francji, Finlandii, Kanady, Korei Południowej, Niemiec, Norwegii, Polski, Szwecji, USA i Wielkiej Brytanii.

Greenpeace/Voix du Nucleaire/Wojciech Jakóbik

Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

Agencja RIA Novosti informuje, że statek Akademik Czerski przybył już na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2. USA zapowiedziały objęcie sankcjami wszystkich podmiotów zaangażowanych w te prace.

Czerski znalazł się na wodach duńskich na miejscu budowy tamtejszego odcinka gazociągu Nord Stream 2. Ma teraz przygotować się do pracy i przyłączyć się do budowy prowadzonej obecnie przez barkę Fortuna, przyspieszając proces. Gazprom przekonuje, że sporny gazociąg będzie gotowy do końca 2021 roku, dwa lata po pierwotnym terminie.

Jednak na drodze tego projektu mogą stanąć sankcje amerykańskie. Waszyngton zapowiedział, że będzie poszerzał restrykcje obejmujące podmioty wspierające budowę Nord Stream 2, ale przyznał, że jego los „ostatecznie zależy od budowniczych”. Budowa na wodach niemieckich zależy jednak także od losu skargi ekologów Deutsche Umwelthilfe, do której rozpatrzenia nie będzie mogło dojść do połączenia odcinków duńskiego i niemieckiego, a także ewentualnego moratorium na budowę postulowanego przez przedstawiciela rządu w Berlinie.

RIA Novosti/Wojciech Jakóbik

Raport: Układ Polska-Ukraina-USA o dostawach LNG może się opłacać, ale wymaga zmian

USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

Wspomniana agencja rozwoju zajmuje się promocją bezpieczeństwa narodowego oraz współpracy ekonomicznej poza granicami Stanów Zjednoczonych. Na jej zlecenie powstał raport, z którego wynika, że współpraca Polski i Ukrainy przy dostawach gazu skroplonego z USA może pozwolić na pozyskanie taniego gazu oraz większe wykorzystanie infrastruktury gazowej nad Dnieprem. Raport został opracowany przez Tetra Tech w ramach projektu USAID o nazwie bezpieczeństwo energetyczne i opublikowany 10 marca.

Wynika z niego, że rozwój rynku gazu w Polsce może spowodować nadwyżki, których póki co nie będzie gdzie składować. Analizuje zatem możliwość składowania gazu z Polski w magazynach na Ukrainie. Warto przy tym zaznaczyć, że Polacy zamierzają rozbudowywać moce magazynowe na swym terytorium, choć wynoszą one 2,7 mld m sześc. w porównaniu do 32 mld na Ukrainie. Istotny jest fakt, że badacze wykonujący raport na zlecenie USAID nie biorą pod uwagę jednego ze scenariuszy operatora gazociągów przesyłowych w Polsce, czyli Gaz-System, który zakłada wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce o 60 procent w stosunku do 2020 roku, czyli z 20 mld rocznie do ponad 31 m sześc., jako „znacznie przeszacowanego”.

Autorzy raportu oceniają, że około 2024 roku zimą będą się pojawiały nadwyżki zapasów gazu potrzebnych Polsce między innymi przez ustawę o zapasach wymuszającą utrzymywanie ich na wypadek kryzysu dostaw. Nie wspominają o zmianach tej regulacji, która będzie zmierzać do obniżki wolumenu, który będzie należało obowiązkowo utrzymywać. W raporcie można przeczytać, że w scenariuszu umiarkowanym w szczycie zapotrzebowania dostawy gazu z Ukrainy do Polski zimą mogą wynosić 2 mln m sześc. dziennie. Scenariusz zakładający szybszy rozwój rynku gazu w Polsce zakłada, że nadwyżka może wynieść ponad 1,1 mld m sześc. rocznie w 2030 roku i „nawet rozbudowa magazynów gazu w Polsce” nie pomoże jej zmagazynować. W takim scenariuszu dostawy z Polski na Ukrainę mogą sięgać 8,5 mln m sześc. dziennie latem, gdy byłyby zbierane zapasy nad Dnieprem. Tymczasem fizyczna przepustowość połączenia w Hermanowicach wynosi 5 mln m sześc. Ustalenia ekspertów są zatem argumentem za rozbudową mocy przesyłowych między Polską a Ukrainą. Przekonują, że taryfy magazynowe na Ukrainie z ulgą wprowadzoną przez operatora OGTSU będą tańsze (15,1 euro za MWh) niż w Polsce (16,5) i Niemczech (18,3).

Autorzy raportu dla USAID przyznają, że LNG docierające przez Polskę na Ukrainę jest obecnie droższe od ofert gazociągowych w Europie. Dyferencjał ten ma wynosić do 2030 roku między 2,5 a 7,5 euro za MWh. Sposobem na zwiększenia atrakcyjności dostaw LNG ze Świnoujścia nad Dniepr może być obniżka taryf na szlaku ze szczególnym uwzględnieniem taryfy w polskim gazoporcie oraz regazyfikacyjnej. Autorzy raportu przyznają, że taryfa wyznaczona przez operatora terminalu LNG w Polsce jest „racjonalna” ale niektóre obiekty w Europie mają niższe. Polacy oczekują 2,24 euro za MWh, a  FSRU na Litwie już tylko 0,15 euro.

Z raportu można się dowiedzieć, że jeśli Polska porzuci dostawy gazu z Rosji w ramach kontraktu jamalskiego wygasającego w 2022 roku, dostawy z Ukrainy w jej kierunku będą wynikały tylko z ewentualnego magazynowania gazu nad Dnieprem i mogą wówczas sięgać 0,5 mld m sześc. rocznie w 2023 roku. Jeśli uda się rozwinąć dostawy gazu z Polski na Ukrainę, mogą sięgnąć od 0,5 do 2 mld m sześć. rocznie rok po zakończeniu kontraktu jamalskiego. Później ten wolumen może wzrosnąć w zależności od rozwoju rynków w obu krajach i sięgnąć maksymalnie 5 mld m sześc. rocznie. Zainteresowanie rynku będzie zależało od odpowiedniej polityki taryfowej w USA, Polsce i na Ukrainie, a także udrożnienia rewersu na granicy polsko-ukraińskiej wymagające nowych ustaleń między operatorami Gaz-System i OGTSU.

Co ciekawe, raport nie wspomina o Gazociągu Polska-Ukraina rozważanym przez te kraje, ale wciąż bez ostatecznej decyzji inwestycyjnej.

– Polska i Ukraina mają znaczne perspektywy współpracy na rzecz bezpieczeństwa dostaw oraz rozwoju handlu gazem. Jednakże pozostaje szereg przeszkód regulacyjnych i technologicznych, które mogą zostać rozwiązany dzięki odpowiedniemu wsparciu po obu stronach – ocenił Serhij Makogon, prezes OGTSU, w komentarzu dla BiznesAlert.pl.

USAID/Wojciech Jakóbik

Czy Polska zagra przeciwko Nord Stream 2 w pierwszej lidze?

Pioneering Spirit buduje Nord Stream 2. Fot. Allseas
Pioneering Spirit buduje Nord Stream 2. Fot. Allseas

Budowa Nord Stream 2 ma zostać wznowiona w tym tygodniu po tym, jak sztorm uniemożliwił ją w zeszłym. Jednak narastający sztorm polityczny nie pozwala uznać tego projektu za fakt dokonany pomimo sygnałów o rozmowach USA-Niemcy. W jego centrum znajduje się Polska. To okazja do testu jej mocy sprawczej oraz potencjału gry w pierwszej lidze polityki międzynarodowej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Czy Polska zagra przeciwko Nord Stream 2 w pierwszej lidze?”

Podatek od strategii energetycznej i zielony Plan Marshalla

Wszyscy Polacy zapłacą za transformację energetyczną. Rozważany jest między innymi specjalny podatek. Zapłacimy mniej, jeśli skorzystamy ze środków na zieloną przemianę gospodarki, ale jest haczyk – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Podatek od strategii energetycznej i zielony Plan Marshalla”

Powrót LNG z USA do Europy nie pozwoli Gazpromowi windować ceny gazu. Budowa Nord Stream 2 w Danii do końca kwietnia? Niemcy uderzają w Baltic Pipe

Baltic Pipe a Nord Stream

:Podczas gdy budowa spornego gazociągu Nord Stream 2 została wznowiona i może trwać do kwietnia, a zapowiadana reakcja amerykańska nie nadchodzi, Niemcy chcą skierować uwagę krytyków na polsko-duńsko-norweski projekt Baltic Pipe mający zmniejszyć zależność regionu od gazu z Rosji.

:Atak zimy i małe zapasy podniosły nieco ceny gazu w Europie, ale wpływ tych czynników jest ograniczony dostawami LNG. Kommiersant wróży nadejście fali gazu skroplonego z USA z Azji, w której spadają ceny i bardziej opłaca się go dostarczać na Stary Kontynent. Oznacza to, że wysiłki Gazpromu na rzecz utrzymania wyższej ceny gazu mogą zawieść.

:Jeżeli gaz będzie służył transformacji energetycznej, nie zostanie wykluczony z finansowania środkami unijnymi Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności. Rozstrzygnięcie jest ważne dla Polski, która używa gazu do transformacji, ale musi przedstawić konkretny plan Komisji Europejskiej. Czytaj dalej„Powrót LNG z USA do Europy nie pozwoli Gazpromowi windować ceny gazu. Budowa Nord Stream 2 w Danii do końca kwietnia? Niemcy uderzają w Baltic Pipe”

Dlaczego tym razem należy stanąć w obronie Greenpeace

Palnik gazowy. Fot.: Flickr
Palnik gazowy. Fot.: Flickr

– Wielokrotnie nie zgadzałem się z Greenpeace, ale teraz muszę stanąć w jego obronie. Czas odłożyć na bok żarty z ekologicznego gazu z jednym procentem wodoru w składzie. Greenpeace Energy to pionierzy przyszłościowej branży na których należy się wzorować, a nie wyśmiewać – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Dlaczego tym razem należy stanąć w obronie Greenpeace”

Jest nowa strategia energetyczna, ale zaraz może nie być premiera

Nowy rząd Mateusza Morawieckiego. Fot. Prezydent.pl/Jakub Szymczuk
Nowy rząd Mateusza Morawieckiego. Fot. Prezydent.pl/Jakub Szymczuk

– Polska ma wreszcie nową strategię energetyczną, ale może stracić premiera, jeśli przeciwnicy Mateusza Morawieckiego użyją sporu o energetykę do wysadzenia go ze stanowiska – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Jest nowa strategia energetyczna, ale zaraz może nie być premiera”

Polacy walczą z tęczą wodorową w grze o dostęp do skarbca unijnego

Struktura udziału w rynku wodoru w Polsce w 2020 roku. Grafika: Ministerstwo klimatu i środowiska
Struktura udziału w rynku wodoru w Polsce w 2020 roku. Grafika: Ministerstwo klimatu i środowiska

Polacy przedstawili projekt strategii wodorowej. Chcą wykorzystywać różne technologie, choć Europa chce, by priorytet miał wodór zielony pozyskiwany z pomocą Odnawialnych Źródeł Energii. W tym celu proponują bardziej neutralną klasyfikację od tęczy wodorowej znanej dotychczas, by utrzymać dostęp do skarbca unijnego – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Polacy walczą z tęczą wodorową w grze o dostęp do skarbca unijnego”