Jak trwoga, to do atomu. Japonia włącza kolejne reaktory, by nie zabrakło jej energii na Igrzyska

Reuters donosi, że Japonia włącza ponownie kolejne reaktory elektrowni jądrowych, aby nie zabrakło jej energii w czasie Igrzysk Olimpijskich, które ruszają w piątek 23 lipca.

Wysokie temperatury i rosnące zapotrzebowanie na energię na Wyspach Kwitnącej Wiśni rodzi groźbę powtórzenia kryzysu dostaw z zimy, który zmusił Tokio do wprowadzenia ograniczeń poboru energii przez klientów spółek energetycznych. Obecnie w Japonii pracuje dziewięć reaktorów jądrowych, których praca została wznowiona po całkowitym zatrzymaniu pracy sektora energetyki tego typu po katastrofie w Fukushimie z marca 2011 roku.

Te moce połączone z nowymi jednostkami węglowym i gazowymi mają pozwolić Japonii na bezpieczne przejście przez Igrzyska Olimpijskie. Napięcie rośnie jednak przez rosnące ceny LNG opalającego elektrownie gazowe (choć Japonia zgromadziła 2 mln ton tego paliwa w zapasie) oraz wysoką temperaturę zapowiadaną na czas zawodów. Temperatura w Tokio sięga obecnie 34 stopni Celsjusza i jest to więcej, niż zwykle o tej porze roku. Nadwyżka mocy diagnozowana przez operatora OCCTO wynosi około 5 procent. Spadek tego wskaźnika poniżej trzech procent oznaczałby ograniczenia dostaw, a być może lokalne blackouty.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Przypadek? Nie sądzę. Kryzys America First i wzmożenie antyatomowe w Polsce

W czasie gdy kolejni potencjalni partnerzy ustawiają się w kolejce do Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, a Amerykanie wykonują przełomowy ruch, w Polsce narasta wzmożenie antyatomowe i kryzys polityki zagranicznej nakierowanej na współpracę z USA. Przypadek? Nie sądzę – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny Biznesalert.pl.

Kryzys America First?

Tak zwane lex TVN, czyli rozwiązanie prawne mogące usunąć z rynku telewizję kojarzoną z opozycją, jest nierzadko interpretowane jako ruch mający wysłać sygnał ostrzegawczy do Waszyngtonu. Podobnie bywa interpretowany komunikat ZE PAK milionera Zygmunta Solorza-Żaka o gotowości do zaangażowania kapitału polskiego w projekt elektrowni jądrowej w Obwodzie Królewieckim. To pomysł szkodliwy z punktu widzenia polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ale także polskiego projektu, o czym piszemy w BiznesAlert.pl. Należy do tego dołożyć zacieśnienie współpracy w sektorze bezpieczeństwa między Polską a Turcją oskarżaną przez Komisję Europejską oraz Waszyngton o politykę zagrażającą wartościom demokratycznym. Te działania nie muszą być kursem na polexit, przed którym ostrzega opozycja, ale faktycznie mogą składać się na przekaz o tym, że Polska zamierza zbalansować współpracę z USA innymi wektorami. Problem polega na tym, że długofalowo te wektory nie są realne ani pożądane i nawet jeśli są pokazywane jako blef, może się okazać, że na którymś etapie druga strona powie: sprawdzam, zmuszając Polaków do pokazania słabych kart w ręku.

Nie ma obecnie alternatywy w sektorze bezpieczeństwa do współpracy ze Stanami Zjednoczonymi pomimo różnic zdań w sprawie polityki wewnętrznej Polski z obecną administracją w Białym Domu. Zaangażowanie Amerykanów w Program Polskiej Energetyki Jądrowej jest najbardziej zaawansowane ze wszystkich potencjalnych partnerów, co nie znaczy, że EDF czy KHNP nie są w stanie przedstawić atrakcyjnej kontroferty, która mogłaby w sposób pożądany dopingować Waszyngton do dalszego działania. Pierwszego lipca 2021 roku doszło do podpisania z pozoru nie robiącej wrażenia, ale faktycznie przełomowej umowy między amerykańską firmą Westinghouse Electric Company a Amerykańską Agencją Handlu i Rozwoju (USTDA). Dokument dotyczył finansowania prac inżynieryjnych i projektowych (Front-End Engineering and Design – FEED) we współpracy z operatorem Bechtel. Studium ma zostać zweryfikowane przez rząd polski w ramach umowy Polska-USA o współpracy przy atomie. Na jego podstawie zostanie rozpatrzona oferta Amerykanów na atom. W skrócie: USA angażują się finansowo po to, aby przekonać Polaków do technologii AP 1000 firmy Westinghouse, dając przy tym sygnał o gotowości do zaangażowania w ramach modelu finansowego mającego umożliwić powstanie 6-9 GW energetyki jądrowej w Polsce. W międzyczasie regularnie pojawiają się kolejne deklaracje konkurentów USA: francuskiego EDF oraz południowokoreańskiego KHNP, o gotowości do przedstawienia modelu finansowego i wyższości ich technologii jądrowej.

Wzmożenie antyatomowe

Dobre wieści o zaangażowaniu Amerykanów i kontynuacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, który może znaleźć rozstrzygnięcie w postaci wyboru partnera, technologii i lokalizacji w 2022 roku, spotykają się ze wzmożeniem antyatomowym widocznym w mediach oraz ośrodkach eksperckich. Środowiska wrogie atomowi przekonują na łamach prestiżowych mediów, że atom nie może się udać lub wiąże się z różnymi zagrożeniami. Argumentacja w tej sprawie jest posunięta na tyle daleko, że uwzględnia tezy kosmiczne, jak zagrożenia pogodowe dla elektrowni jądrowych przygotowanych do przyjęcia uderzenia samolotu pasażerskiego albo przedstawianie atomu (bezemisyjnego) jako nieskutecznego narzędzia polityki klimatycznej w kontraście do miksu energetyki odnawialnej i konwencjonalnej (emisyjnego). To wzmożenie może być elementem nowej kampanii przeciwko atomowi widocznej szczególnie w obliczu postępów rozmów z Amerykanami, o której rozmawialiśmy dziewiątego lipca w Sejmie na posiedzeniu podkomisji spraw zagranicznych do spraw konferencji o przyszłości Europy. Podpisuję się pod słowami koleżanki po fachu Zuzanny Nowak z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, która ostrzegała przed kampanią antyatomową inspirowaną z zagranicy, także z wykorzystaniem ruchów ekologicznych oraz organizacji kwestionujących wykorzystanie atomu w Polsce.

Być może relacje polsko-amerykańskie wymagają rekapitulacji ze względu na różnice zdań w sprawach polskiej polityki wewnętrznej. Amerykańscy ambasadorowie nie mogą pisać polskich ustaw, ale Polacy także nie powinni sekować kapitału amerykańskiego w Polsce. Te różnice zdań są do przezwyciężenia i nie kwestionują długofalowego interesu w postaci współpracy Polski i USA, także w energetyce. Należy kontynuować politykę zagraniczną America First i przezwyciężyć wzmożenie antyatomowe, które ma demobilizować Polskę na kluczowym etapie realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. Atomu w Polsce nie zbudują za nas Amerykanie, Koreańczycy ani Francuzi jeżeli Polacy oddadzą grę o ten projekt walkowerem na skutek podszeptów suflowanych z zagranicy.

Jakóbik: TSUE zastosował wobec Polski najbardziej radykalny środek

Damian Cygan: Jakie konsekwencje dla bezpieczeństwa energetycznego Polski ma decyzja TSUE ws. kopalni Turów?

Wojciech Jakóbik: Polska nie jest zagrożona blackoutem, nie grozi jej przerwa w dostawach energii, ma alternatywne źródła dostaw w kraju i za granicą. Natomiast jeśli środek zaradczy Trybunału Sprawiedliwości UE zostanie utrzymany na dłużej, to nie będziemy mogli używać Elektrowni Turów, nierozerwalnie zależnej od wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

Dlatego w perspektywie krótkoterminowej należy podjąć dialog na temat polubownego rozwiązania sporu z Czechami, po to żeby zdjąć ten bardzo radykalny środek zaradczy, najbardziej radykalny z możliwych, który ociera się wręcz o rozstrzygnięcie sporu na korzyść Czechów. Z kolei w perspektywie długofalowej Polska musi kontynuować reformę – energetyka i górnictwo węgla brunatnego mają trafić do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego i tam być subsydiowane do czasu, aż zostaną wyłączone.

Do tego potrzebny jest racjonalny, przejrzysty plan dekarbonizacji – także z uwzględnieniem tych bloków – oraz harmonogram ich wyłączenia. A w zamian za to odpowiednie wsparcie – krajowe i unijne – reform, które zapewnią bezpieczeństwo energetyczne, realizację polityki klimatycznej i poprawę warunków ekonomicznych wytwarzania energii w Polsce.

PGE podkreśla, że blisko Turowa znajduje się 9 kopalni odkrywkowych węgla brunatnego i UE pozwala na ich działalność, choć mają zdecydowanie większy wpływ na środowisko. Czy w tej sprawie należy doszukiwać się drugiego dnia?

Nie. Decyzja TSUE jest bardzo radykalna i może wynikać z różnych przyczyn, których nie jestem w stanie ustalić. Natomiast ona dotyczy procedury przedłużania koncesji na wydobycie w Polsce, a nie rozstrzyga, czy węgiel brunatny szkodzi wodom gruntowym w Czechach, czy nie. Na to przyjdzie jeszcze czas. Środek zapobiegawczy ma uchronić przed ewentualnymi negatywnymi skutkami działalności Turowa, gdyby okazało się, że Czesi mają rację. A zastosowano go dlatego, że nie ma dialogu między Polską a Czechami.

W poniedziałek w Warszawie spotykają się premierzy Grupy Wyszehradzkiej i to najlepsza okazja, aby porozmawiać o Turowie i znaleźć wspólne rozwiązanie, które zdejmie ten środek zaradczy albo uchroni polską energetykę i górnictwo węgla brunatnego przed głębokimi konsekwencjami ekonomicznymi zatrzymania Turowa. Niezależnie od tego, nie pozostaje nam nic innego jak trudna i wymagająca społecznie reforma sektora węglowego, polegająca m.in. na powołaniu Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego, do której te bloki węgla brunatnego także trafią.

We wpisie zamieszczonym na Twitterze zwrócił pan uwagę, że decyzja TSUE ws. Turowa to niejedyne ważne wydarzenie w polskiej energetyce w ciągu ostatnich kilku dni…

Służby muszą odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Polsce przytrafiło się ostatnio takie pasmo nieszczęść w sektorze węglowym. W poniedziałek mieliśmy usterkę koło Elektrowni Bełchatów. Z kolei w sobotę w kopalni Bełchatów zapalił się taśmociąg. W międzyczasie pojawiła się decyzja TSUE w sprawie Turowa. To wszystko razem stwarza wrażenie wielkiego chaosu. Dlatego trzeba ustalić, co jest przyczyną tych zdarzeń i jak najszybciej usunąć problem.

Jutrzejsze spotkanie premierów Grupy Wyszehradzkiej to najlepszy moment, żeby Polska wyszła z jakąś konstruktywną propozycją. Mamy różne kuszące postulaty związków górniczych, aby jechać do Brukseli albo blokować przejścia graniczne z Czechami. To jest absurd, w ten sposób niczego nie załatwimy. Polityka międzynarodowa to jest handel i teraz trzeba coś postawić na stole. Musi znaleźć się przestrzeń do jakiegoś konsensusu, który sprawi, że tak radykalna i niespodziewana decyzja TSUE zostanie zmieniona, albo dojdzie do porozumienia, które zakończy spór o Turów.

Źródło: dorzeczy.pl