Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

– Jeżeli dostawy ropy z Polski do niemieckiej Rafinerii Schwedt faktycznie ruszą przed końcem stycznia, może dojść do derusyfikacji tego obiektu z pomocą Orlenu lub bez niego. Od tego rozstrzygnięcia może zależeć cena paliw na stacjach w obliczu embargo na produkty naftowe Rosji wchodzącego w życie w lutym 2023 roku – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czy Rosnieft zostanie wyrzucony z Rafinerii Schwedt?

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa powiedziała na konferencji prasowej z drugiego stycznia, że Niemcy zamierzają pozbawić Rosnieft Deutschland 54 procent udziałów Rafinerii Schwedt (PCK). Dobry gest Niemiec, czyli wyzbycie się udziałów Rosnieftu – rosyjskiej firmy, to był warunek dalszych rozmów, to się stało – powiedziała minister klimatu odmawiając szczegółów na temat ewentualnego zaangażowania PKN Orlen. – Nie mówimy, że to koniecznie musi być Orlen. Tutaj mówimy w ogóle o rozmowach biznesowych, więc to byśmy pozostawili owiane tajemnicą. Liczymy, że takie porozumienie będzie – podkreśliła w styczniu. Derusyfikacja PCK była warunkiem rozpoczęcia dostaw ropy nierosyjskiej do Schwedt przez naftoport w Gdańsku. Te według deklaracji władz Brandenburgii mają ruszyć do końca stycznia, co sugerowałoby porozumienie w sprawie Schwedt na dniach. Może ono mieć kluczowe znaczenie wobec nadchodzącego embargo G7 i Unii Europejskiej na produkty naftowe z Rosji. Wówczas będzie liczyła się już nie tylko podaż ropy na rynku, ale także produktów rafineryjnych, tymczasem moce rafinerii na świecie spadły przez pandemię koronawirusa oraz wizję rychłej transformacji energetycznej w sektorze transportowym przed atakiem Rosji na Ukrainę z lutego 2022 roku, który znów zwiększył popyt. Europejczycy ścigają się w zakupach paliw na czele z olejem napędowym, by zgromadzić zapasy przed embargo w lutym i wobec wielkiej niewiadomej odnośnie do zapotrzebowania w Chinach. Jeżeli gospodarka chińska ruszy z kopyta po zniesieniu ograniczeń pandemicznych, a sankcje na produkty naftowe wejdą efektywnie w życie w lutym 2023 roku, ceny znów mogą znacznie wzrosnąć przez presję popytową. Co z tego, że na rynku będzie ropa spoza Rosji, jeżeli moce przerobowe rafinerii nie wzrosną poza fizyczne możliwości zakładów w regionie? Podaż ze Schwedt i innych zakładów będzie zależała od efektywności dywersyfikacji dostaw. Ten efekt może zostać jednak złagodzony przez recesje i destrukcję popytu. Tak czy inaczej rynek na produkty naftowe z Rosji będzie się kurczył, a każda rafineria: Schwedt i Leuna w Niemczech, a także Gdańska i Płock w Polsce, będą miały znaczenie dla notowań na stacjach paliw w naszych krajach. Póki co jednak według danych Refinitiv Eikon dla Politico, zapotrzebowanie na diesla sięgnęło rekordowych 8,2 mln ton w grudniu 2022 roku z tego 3,51 mln ton z Rosji. Europejczycy importują na zapas przed embargo. Niemcy sprowadziły z Rosji 640 tysięcy ton diesla z Rosji w grudniu 2022 roku i są największym jego importerem na kontynencie. To najwięcej od maja 2020 roku.

Czy Polska i Niemcy porzucą ropę z Rosji?

Podaż zależy także od losu deklaracji Polski i Niemiec o porzuceniu ropy z Rosji z końcem 2022 roku. Wiadomo, że oba kraje podtrzymują te deklaracje, ale nie ma jeszcze sankcji, które wprowadzałyby je w życie. – Przepustowość w rafinerii jest, gotowość rafinerii jest, tylko kwestia dalszych szczegółów i oczywiście sankcji, bo one też będą wpływały na dalsze porozumienia – uzupełniła Anna Moskwa na cytowanej wyżej konferencji prasowej. BiznesAlert.pl jako pierwszy informował, że Berlin i Warszawa zabiegają o sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń. Według naszych informacji trwają przygotowania do wdrożenia tych przepisów i wciąż jest szansa, że wejdą w życie na początku 2023 roku po to, by dać alibi firmom jak PKN Orlen czy jego odpowiedniki działające w Niemczech, by zerwać umowy z Rosjanami bez płacenia kar. Niemcy deklarują w mediach, że porzuciły ropę rosyjską z końcem 2022 roku, ale nie ma informacji o zerwaniu jakiejkolwiek umowy tamtejszych firm z dostawcami z Rosji. Brak dostaw rosyjskich może obecnie wynikać w Polsce i Niemczech z planowanej przerwy technicznej pracy Ropociągu Przyjaźń, która ma się skończyć 16 stycznia, ale już teraz trwają spekulacje, czy będzie jak z remontem Nord Stream 1 w wakacje 2022 roku, który nigdy się nie skończył, a kurek raz zakręcony taki pozostał aż do sabotażu we wrześniu 2022 roku, windując ceny gazu do rekordowego poziomu.

Czy sankcje naftowe Zachodu działają?

Skok cen ropy w górę przydałby się Rosjanom w pierwszym kwartale 2023 roku, bo oddziaływanie inwazji na Ukrainie na cenę Brent zostało zniwelowane przez wizję recesji (kosztuje około 80 dolarów) a Rosjanie muszą przez sankcje sprzedawać mieszankę Urals jeszcze taniej. Jest notowana za około 50 dolarów, a w niektórych przypadkach trafia do klientów z rabatem ustanawiającym cenę w wysokości nawet 30 dolarów. Wyższe ceny mogłyby zwiększyć popyt, zwiększyć koszty uniezależnienia Zachodu od ropy i produktów naftowych z Rosji, zreperować budżet rosyjski zagrożony rekordowym deficytem i zachęcić część Europejczyków do dalszych zakupów u Rosjan. Póki co Kreml musi ograniczać wydobycie ropy przez to, że nie ma realnej alternatywy do rynku europejskiego. Z tego względu resort finansów przyznaje, że w 2023 roku będzie trudniej uzupełnić Fundusz Bogactwa Narodowego gromadzący środki ze sprzedaży węglowodorów. Socvombank szacuje, że deficyt w tym roku sięgnie 3,4 bln rubli, które będzie należało pokryć z wspomnianego funduszu szacowanego na 180 mld dolarów. To oznacza, że sankcje zachodnie działają, ale ich oddziaływanie na Rosję jest rozłożone w czasie. Amerykanie kalkulują, że ceny ropy mogłyby sięgnąć nawet 150 dolarów, gdyby nie wprowadzenie ceny maksymalnej baryłki przez G7, Australię i Unię Europejską od piątego grudnia 2022 roku. Fakt, że Rosjanie sprzedają ropę poniżej limitu 60 dolarów może oznaczać, że obawiają się sankcji albo wynikać z warunków rynkowych, bo Urals jest notowany niżej. W lutym ma dojść do pierwszej rewizji ceny maksymalnej, która ma następować cyklicznie co dwa miesiące do poziomu pięciu procent poniżej wartości rynkowej, a zatem obecnie powinna spaść do około 47-48 dolarów. Następne uderzenie z pomocą embargo na dostawy paliw rosyjskich nastąpi piątego lutego 2023 roku, do kiedy powinno nastąpić rozstrzygnięcie w sprawie Schwedt a także kierunków dostaw ropy oraz produktów naftowych do rafinerii w Polsce oraz Niemczech tak, aby mogły wejść w życie sankcje na północną nitkę Ropociągu Przyjaźń. Odpowiednia synchronizacja działań na Zachodzie powinna uchronić region przed szokiem, który miałby także znaczenie dla dalszego losu obrony Ukrainy, która potrzebuje oleju napędowego do skutecznego prowadzenia kontrofensywy a także walki z blackoutami wywołanymi atakami rakietowymi Rosji, bo generatory dostarczane z Zachodu są napędzane paliwem. Dlatego też Zachód liczy na to, że zróżnicowane embargo na produkty naftowe z podziałem na paliwo premium i normalne zmusi Rosjan do podporządkowania się. Musieli obniżyć wydobycie ropy przez sankcje, bo nie posiadają odpowiednich zbiorników i podobnie będzie z paliwem. Takie rozwiązanie ułatwi także poszukiwania alternatywy przez sektor prywatny w Europie. Warto cały czas monitorować temat importu ropy z Kazachstanu przez Ropociąg Przyjaźń w Rosji. Wszelkie próby dostaw surowca rosyjskiego pod fałszywą flagą, na przykład poprzez mieszanie kazachskiej KEBCO z podobną, rosyjską REBCO, spotkają się z sankcjami drugiego rzędu, a ewentualne doniesienia o takich próbach będą uderzać w wizerunek podmiotów z Zachodu angażujących się w ten proceder.

Kiedy nastąpi rozstrzygnięcie w sprawie derusyfikacji Rafinerii Schwedt i sankcji na północną Przyjaźń?

Jeszcze w styczniu możemy poznać oficjalne informacje na temat derusyfikacji Rafinerii Schwedt, ewentualnego wejścia tam PKN Orlen, a także opóźnionej rezygnacji z ropy rosyjskiej w Polsce oraz Niemczech poprzez zastosowanie sankcji wobec północnej nitki Ropociągu Przyjaźń. Rozstrzygnięcia w tej sprawie będą miały fundamentalne znaczenie dla współpracy polsko-niemieckiej, sankcji zachodnich wobec Rosji, losów inwazji rosyjskiej na Ukrainie oraz cen paliw na stacjach.

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

– Jeżeli dostawy ropy z Polski do niemieckiej Rafinerii Schwedt faktycznie ruszą przed końcem stycznia, może dojść do derusyfikacji tego obiektu z pomocą Orlenu lub bez niego. Od tego rozstrzygnięcia może zależeć cena paliw na stacjach w obliczu embargo na produkty naftowe Rosji wchodzącego w życie w lutym 2023 roku – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czy Rosnieft zostanie wyrzucony z Rafinerii Schwedt?

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa powiedziała na konferencji prasowej z drugiego stycznia, że Niemcy zamierzają pozbawić Rosnieft Deutschland 54 procent udziałów Rafinerii Schwedt (PCK). Dobry gest Niemiec, czyli wyzbycie się udziałów Rosnieftu – rosyjskiej firmy, to był warunek dalszych rozmów, to się stało – powiedziała minister klimatu odmawiając szczegółów na temat ewentualnego zaangażowania PKN Orlen. – Nie mówimy, że to koniecznie musi być Orlen. Tutaj mówimy w ogóle o rozmowach biznesowych, więc to byśmy pozostawili owiane tajemnicą. Liczymy, że takie porozumienie będzie – podkreśliła w styczniu. Derusyfikacja PCK była warunkiem rozpoczęcia dostaw ropy nierosyjskiej do Schwedt przez naftoport w Gdańsku. Te według deklaracji władz Brandenburgii mają ruszyć do końca stycznia, co sugerowałoby porozumienie w sprawie Schwedt na dniach. Może ono mieć kluczowe znaczenie wobec nadchodzącego embargo G7 i Unii Europejskiej na produkty naftowe z Rosji. Wówczas będzie liczyła się już nie tylko podaż ropy na rynku, ale także produktów rafineryjnych, tymczasem moce rafinerii na świecie spadły przez pandemię koronawirusa oraz wizję rychłej transformacji energetycznej w sektorze transportowym przed atakiem Rosji na Ukrainę z lutego 2022 roku, który znów zwiększył popyt. Europejczycy ścigają się w zakupach paliw na czele z olejem napędowym, by zgromadzić zapasy przed embargo w lutym i wobec wielkiej niewiadomej odnośnie do zapotrzebowania w Chinach. Jeżeli gospodarka chińska ruszy z kopyta po zniesieniu ograniczeń pandemicznych, a sankcje na produkty naftowe wejdą efektywnie w życie w lutym 2023 roku, ceny znów mogą znacznie wzrosnąć przez presję popytową. Co z tego, że na rynku będzie ropa spoza Rosji, jeżeli moce przerobowe rafinerii nie wzrosną poza fizyczne możliwości zakładów w regionie? Podaż ze Schwedt i innych zakładów będzie zależała od efektywności dywersyfikacji dostaw. Ten efekt może zostać jednak złagodzony przez recesje i destrukcję popytu. Tak czy inaczej rynek na produkty naftowe z Rosji będzie się kurczył, a każda rafineria: Schwedt i Leuna w Niemczech, a także Gdańska i Płock w Polsce, będą miały znaczenie dla notowań na stacjach paliw w naszych krajach. Póki co jednak według danych Refinitiv Eikon dla Politico, zapotrzebowanie na diesla sięgnęło rekordowych 8,2 mln ton w grudniu 2022 roku z tego 3,51 mln ton z Rosji. Europejczycy importują na zapas przed embargo. Niemcy sprowadziły z Rosji 640 tysięcy ton diesla z Rosji w grudniu 2022 roku i są największym jego importerem na kontynencie. To najwięcej od maja 2020 roku.

Czy Polska i Niemcy porzucą ropę z Rosji?

Podaż zależy także od losu deklaracji Polski i Niemiec o porzuceniu ropy z Rosji z końcem 2022 roku. Wiadomo, że oba kraje podtrzymują te deklaracje, ale nie ma jeszcze sankcji, które wprowadzałyby je w życie. – Przepustowość w rafinerii jest, gotowość rafinerii jest, tylko kwestia dalszych szczegółów i oczywiście sankcji, bo one też będą wpływały na dalsze porozumienia – uzupełniła Anna Moskwa na cytowanej wyżej konferencji prasowej. BiznesAlert.pl jako pierwszy informował, że Berlin i Warszawa zabiegają o sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń. Według naszych informacji trwają przygotowania do wdrożenia tych przepisów i wciąż jest szansa, że wejdą w życie na początku 2023 roku po to, by dać alibi firmom jak PKN Orlen czy jego odpowiedniki działające w Niemczech, by zerwać umowy z Rosjanami bez płacenia kar. Niemcy deklarują w mediach, że porzuciły ropę rosyjską z końcem 2022 roku, ale nie ma informacji o zerwaniu jakiejkolwiek umowy tamtejszych firm z dostawcami z Rosji. Brak dostaw rosyjskich może obecnie wynikać w Polsce i Niemczech z planowanej przerwy technicznej pracy Ropociągu Przyjaźń, która ma się skończyć 16 stycznia, ale już teraz trwają spekulacje, czy będzie jak z remontem Nord Stream 1 w wakacje 2022 roku, który nigdy się nie skończył, a kurek raz zakręcony taki pozostał aż do sabotażu we wrześniu 2022 roku, windując ceny gazu do rekordowego poziomu.

Czy sankcje naftowe Zachodu działają?

Skok cen ropy w górę przydałby się Rosjanom w pierwszym kwartale 2023 roku, bo oddziaływanie inwazji na Ukrainie na cenę Brent zostało zniwelowane przez wizję recesji (kosztuje około 80 dolarów) a Rosjanie muszą przez sankcje sprzedawać mieszankę Urals jeszcze taniej. Jest notowana za około 50 dolarów, a w niektórych przypadkach trafia do klientów z rabatem ustanawiającym cenę w wysokości nawet 30 dolarów. Wyższe ceny mogłyby zwiększyć popyt, zwiększyć koszty uniezależnienia Zachodu od ropy i produktów naftowych z Rosji, zreperować budżet rosyjski zagrożony rekordowym deficytem i zachęcić część Europejczyków do dalszych zakupów u Rosjan. Póki co Kreml musi ograniczać wydobycie ropy przez to, że nie ma realnej alternatywy do rynku europejskiego. Z tego względu resort finansów przyznaje, że w 2023 roku będzie trudniej uzupełnić Fundusz Bogactwa Narodowego gromadzący środki ze sprzedaży węglowodorów. Socvombank szacuje, że deficyt w tym roku sięgnie 3,4 bln rubli, które będzie należało pokryć z wspomnianego funduszu szacowanego na 180 mld dolarów. To oznacza, że sankcje zachodnie działają, ale ich oddziaływanie na Rosję jest rozłożone w czasie. Amerykanie kalkulują, że ceny ropy mogłyby sięgnąć nawet 150 dolarów, gdyby nie wprowadzenie ceny maksymalnej baryłki przez G7, Australię i Unię Europejską od piątego grudnia 2022 roku. Fakt, że Rosjanie sprzedają ropę poniżej limitu 60 dolarów może oznaczać, że obawiają się sankcji albo wynikać z warunków rynkowych, bo Urals jest notowany niżej. W lutym ma dojść do pierwszej rewizji ceny maksymalnej, która ma następować cyklicznie co dwa miesiące do poziomu pięciu procent poniżej wartości rynkowej, a zatem obecnie powinna spaść do około 47-48 dolarów. Następne uderzenie z pomocą embargo na dostawy paliw rosyjskich nastąpi piątego lutego 2023 roku, do kiedy powinno nastąpić rozstrzygnięcie w sprawie Schwedt a także kierunków dostaw ropy oraz produktów naftowych do rafinerii w Polsce oraz Niemczech tak, aby mogły wejść w życie sankcje na północną nitkę Ropociągu Przyjaźń. Odpowiednia synchronizacja działań na Zachodzie powinna uchronić region przed szokiem, który miałby także znaczenie dla dalszego losu obrony Ukrainy, która potrzebuje oleju napędowego do skutecznego prowadzenia kontrofensywy a także walki z blackoutami wywołanymi atakami rakietowymi Rosji, bo generatory dostarczane z Zachodu są napędzane paliwem. Dlatego też Zachód liczy na to, że zróżnicowane embargo na produkty naftowe z podziałem na paliwo premium i normalne zmusi Rosjan do podporządkowania się. Musieli obniżyć wydobycie ropy przez sankcje, bo nie posiadają odpowiednich zbiorników i podobnie będzie z paliwem. Takie rozwiązanie ułatwi także poszukiwania alternatywy przez sektor prywatny w Europie. Warto cały czas monitorować temat importu ropy z Kazachstanu przez Ropociąg Przyjaźń w Rosji. Wszelkie próby dostaw surowca rosyjskiego pod fałszywą flagą, na przykład poprzez mieszanie kazachskiej KEBCO z podobną, rosyjską REBCO, spotkają się z sankcjami drugiego rzędu, a ewentualne doniesienia o takich próbach będą uderzać w wizerunek podmiotów z Zachodu angażujących się w ten proceder.

Kiedy nastąpi rozstrzygnięcie w sprawie derusyfikacji Rafinerii Schwedt i sankcji na północną Przyjaźń?

Jeszcze w styczniu możemy poznać oficjalne informacje na temat derusyfikacji Rafinerii Schwedt, ewentualnego wejścia tam PKN Orlen, a także opóźnionej rezygnacji z ropy rosyjskiej w Polsce oraz Niemczech poprzez zastosowanie sankcji wobec północnej nitki Ropociągu Przyjaźń. Rozstrzygnięcia w tej sprawie będą miały fundamentalne znaczenie dla współpracy polsko-niemieckiej, sankcji zachodnich wobec Rosji, losów inwazji rosyjskiej na Ukrainie oraz cen paliw na stacjach.

Ukraina świętowała Nowy Rok pod ostrzałem energetyki przez Rosję | 2023 rok z recesją, ale i kryzysem energetycznym w ryzach

:Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował o zniszczeniach infrastruktury energetycznej w stolicy Ukrainy po kolejnych atakach rakietowych Rosji notowanych w całym kraju. Mimo to bezpieczeństwo dostaw energii zostało utrzymane, a alarmy bombowe – cofnięte.

:Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego połowa krajów unijnych musi się liczyć z recesją w 2023 roku. Gospodarki USA, Unii Europejskiej i Chin mają zwolnić. Ceny gazu mają pozostać wysokie, ale w ryzach.

Czytaj dalej„Ukraina świętowała Nowy Rok pod ostrzałem energetyki przez Rosję | 2023 rok z recesją, ale i kryzysem energetycznym w ryzach”

Oto jak Polska broni się przed blackoutem

Oto jak Polska broni się przed blackoutem

– Polska może ograniczyć eksport energii w celu oszczędzania węgla, by nie zabrakło mocy zimą. Przejścia Ukrainy pokazują, że nie jest łatwo załamać system elektroenergetyczny. Póki co operator w Polsce będzie zachęcał do oszczędności w godzinach szczytu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Zima nadciąga

Wyższy obowiązek zapasów węgla w elektrowniach i elektrociepłowniach wprowadzony na mocy rozporządzenia ministra klimatu o rezerwach paliw sprawi, że udostępnią mniej energii na eksport i spalą mniej tego paliwa po to, aby było go więcej na zimę. Jeżeli sezon grzewczy będzie chłodny, będzie konieczne ograniczenie zużycia energii w Polsce poprzez narzędzia jak stopnie zasilania znane z problemów w 2017 roku. Sroga zima w dobie drożyzny kryzysu energetycznego może oznaczać, że Polacy będą się dogrzewać z użyciem energii elektrycznej, która wychodzi taniej niż gaz z ceną wywindowaną przez rosyjski Gazprom ograniczający podaż od wakacji 2021 roku. Dane z Polski sugerują, że zużycie energii nie spada pomimo widma recesji, choć widać spadek w Niemczech czy Norwegii. To znak, że energia zaczyna być używana do ogrzewania, czego kolejnym potwierdzeniem może być wypłaszczenie szczytów zużycia, to znaczy widoczne, coraz bardziej równomierne zużycie. To może być skutek rozwoju pomp ciepła oraz przestawienia ogrzewania na przysłowiowe farelki.

Polska ma mocy w elektrowniach na styk. Zużywa około 25 GW mocy w szczycie i mniej więcej tyle ma dostępnych elektrowni, z zastrzeżeniem ograniczonej podaży z Odnawialnych Źródeł Energii, gdy nie wieje i jest mniej słońca. Panele słoneczne dają najwięcej energii w miesiącach letnich a wiatrowe w zimowych. Średnio dają po 2,5 GW, ale bywają dni dunkelflaute, małej wietrzności, kiedy zapewniają jedynie po kilkadziesiąt MW, jak pod koniec listopada 2022 roku. Pomaga import energii z zagranicy. Operatorzy sieci elektroenergetycznych w Europie zrzeszeni w ENTSO-E co do zasady sobie nie odmawiają, o ile mają wolną moc do dyspozycji. Oznacza to, że pomoc awaryjna docierająca do Polski głównie z elektrowni jądrowych w Czechach i Słowacji jest dostępna w warunkach odpowiedniej podaży u sąsiadów. Kiedy jej nie będzie, system polski musi radzić sobie sam. Z kolei deficyt węgla utrudni pomaganie sąsiadom przez Polaków, a przecież to jak pomagać sobie, bo niedobory w sąsiednich systemach będą wywoływać problemy także u nas.

Każda oszczędzona megawatogodzina to strata Putina

Wówczas musi wykorzystywać własne moce wytwórcze. Wyższe zapasy węgla sprawią z jednej strony, że będzie można zapewnić 20 dni maksymalnej podaży a z drugiej nie pozwolą produkować za dużo energii na eksport ograniczony koniecznością zapewnienia górki na hałdach. Kurczenie się rezerwy na rynku mocy będzie coraz częściej wywoływał interwencję operatora, który będzie prosił producentów o realizację kontraktów mocowych zobowiązujących ich za pieniądze do zapewnienia odpowiedniej podaży. Elektrownie mogą także oszczędzać poprzez zgłaszanie konieczności gromadzenia zapasów węgla poprzez ograniczenie mocy jednostek wytwórczych, o czym informował BiznesAlert.pl, w kontekście wprowadzenia wyższego poziomu obowiązkowych zapasów. Wówczas powstaną ubytki mocy, ale operator może zmusić takie elektrownie do pracy, odrzucając wniosek o ubytki ze względu na warunki eksploatacyjne (WE), jeżeli zajdzie taka potrzeba. To wybór między zabezpieczeniem rezerw paliwa i mocy. Ubytki WE, zwane „paliwowymi”, sięgały w 2022 roku kilku tysięcy MW ze względu na chęć oszczędności węgla. Skutek uboczny to mniejszy eksport energii za granicę. Rezerwa planowana przez operatora sieci musi wynosić nie mniej niż dziewięć procent planowanego zapotrzebowania w Polsce. Polski operator PSE prognozuje okresy niewystarczającej rezerwy zależnie od podaży OZE, temperatury, dostępności paliwa i awaryjności bloków.

Chociaż mrożenie cen energii nie zachęca do oszczędzania, to taki obowiązek uderzyłby w gospodarkę. Polacy będą zachęcani do oszczędności między innymi poprzez nową kampanię informacyjną na temat godzin szczytu zapotrzebowania, w których opłaca się oszczędzać energię oraz tych, w których można ją zużywać taniej. Popołudniu każdego dnia od grudnia Polskie Sieci Elektroenergetyczne mają informować o tym, kiedy wypadają godziny szczytu zapotrzebowania, aby zachęcać Polaków do oszczędzania w tym czasie. Mniejsze zużycie to większe bezpieczeństwo dostaw, a co za tym idzie mniejsze ryzyko blackoutów po myśli Kremla, który wykorzystuje kryzys energetyczny do promocji polityki prorosyjskiej w Europie.

Nie tak łatwo sparaliżować energetykę

Eksperci branży szacują, że zapotrzebowanie na moc w Polsce zimą rośnie o niecałe 300 MW na stopień poniżej standardowej temperatury i maleje o mniej więcej tyle w okresie wyższych temperatur. Nie wiadomo jednak jaka będzie pogoda zimą. Srogie mrozy mogą spowodować konieczność wprowadzenia stopni zasilania, czyli obowiązku ograniczenia zużycia przez odbiorców przemysłowych na wniosek operatora, ale to w celu uniknięcia większego problemu w postaci blackoutu. Jeżeli stopnie zasilania nie pomogą, ryzyko blackoutu zmusi operatora do ograniczeń awaryjnych mających chronić sprzęt. Oznaczałoby to punktowe niedobory mocy zgodne z planem lub z zaskoczenia, rotacyjne ograniczenia i inne rozwiązania, a w najbardziej skrajnym scenariuszu takie znane znad Dniepru. – Blackout nam nie grozi. Ukraina pokazuje jak bardzo jest odporny system elektroenergetyczny. Jego wywrócenie wcale nie jest takie proste – kwituje menadżer od lat zajmujący się zarządzaniem polskim systemem. Sposób planowania pracy Krajowego Systemu Elektroenergetycznego jest dogłębnie wytłumaczony na stronach Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

Według stanu podanego przez Ukrenergo w listopadzie 40 procent infrastruktury energetycznej Ukrainy zostało zniszczone w atakach rakietowych Rosji. Niedobór mocy sięga 30 procent. Mimo to system działa. W międzyczasie Polacy wraz z całą Europą oferują Ukrainie pomoc sprzętową po atakach rakietowych Rosji uderzających w jej sektor elektroenergetyczny. Niezależnie od tego nowe połączenie transgraniczne Polska-Ukraina (Rzeszów-Chmielnicki) ma być gotowe do pracy na przełomie roku. Póki co posłuży do dostaw nad Dniepr, ale po zwycięstwie Kijowa na wojnie stworzy perspektywę atrakcyjnego ekonomicznie importu do Polski.

Gra Gazpromu nie działa, ale Rosjanie już straszą następną zimą bez ich gazu | Niemcy blokują w Brukseli cenę maksymalną gazu z Rosji

Gra Gazpromu nie działa, ale Rosjanie już straszą następną zimą bez ich gazu | <strong>Niemcy blokują w Brukseli cenę maksymalną gazu z Rosji</strong>

:Kommiersant przyznaje, że poziom zapełnienia magazynów gazu w Europie pozwoli jej przejść bez przeszkód przez normalną zimę, ale będzie jej trudniej zebrać zapasy przed kolejną, jeśli Rosja całkiem zatrzyma eksport na kontynent.

:Planowane wyłączenia dostaw energii dotkną Kijów i szereg największych miast Ukrainy po to, aby nie doszło do niekontrolowanych blackoutów.

:Źródła Reutersa w Komisji Europejskiej ostrzegają, że może zabraknąć konsensusu w sprawie planu wprowadzenia ceny maksymalnej gazu z Rosji ze względu na opór obozu państw pod przywództwem Niemiec.

Czytaj dalej„Gra Gazpromu nie działa, ale Rosjanie już straszą następną zimą bez ich gazu | Niemcy blokują w Brukseli cenę maksymalną gazu z Rosji

Rosja niszczy energetykę Ukrainy w przeddzień bitwy o Chersoń. Rusza szczyt unijny | Rosja może zechcieć sprzedawać gaz pod fałszywą flagą w Turcji

Rosja niszczy energetykę Ukrainy w przeddzień bitwy o Chersoń. Rusza szczyt unijny | Rosja może zechcieć sprzedawać gaz pod fałszywą flagą w Turcji

:Ukraina wprowadza na jeden dzień racjonowanie energii po kolejnych atakach rakietowych i z użyciem dronów Rosji na jej infrastrukturę energetyczną wobec informacji o możliwym ataku na okupowany Chersoń. Unia Europejska będzie rozmawiać na ten temat na kolejnym szczycie.

:Prezydent Turcji ogłosił, że jak najszybciej rozpocznie negocjacje na temat stworzenia hubu gazowego na gaz rosyjski w jego kraju. To może być przygotowanie do metkowania gazu rosyjskiego jako turecki w celu ominięcia ograniczeń w Europie.

Czytaj dalej„Rosja niszczy energetykę Ukrainy w przeddzień bitwy o Chersoń. Rusza szczyt unijny | Rosja może zechcieć sprzedawać gaz pod fałszywą flagą w Turcji”

Gazprom stracił już połowę rynku w Europie a Ukraińcy prowadzą go znów do sądu | Energetyczne oblicze kontrofensywy pod Charkowem. Blackouty na Ukrainie

Gazprom stracił już połowę rynku w Europie a Ukraińcy prowadzą go znów do sądu | Energetyczne oblicze kontrofensywy pod Charkowem. Blackouty na Ukrainie

:Rosyjski Gazprom poinformował, że stracił 48 procent rynku gazu w Unii Europejskiej od początku roku. Ukraiński Naftogaz kieruje do arbitrażu kolejny spór z Rosjanami. Nie wiadomo jak skończy się spór z Polakami.

:Ukraińcy podjęli kontrofensywę wojskową na wschód od Charkowa, odbijając kolejne tereny kraju z rąk okupanta rosyjskiego. Ataki rakietowe na infrastrukturę krytyczną pozbawiły ich w niektórych miejscach energii.

Czytaj dalej„Gazprom stracił już połowę rynku w Europie a Ukraińcy prowadzą go znów do sądu | Energetyczne oblicze kontrofensywy pod Charkowem. Blackouty na Ukrainie”

Polska buduje koalicję na rzecz embargo unijnego na ropę i gaz z Rosji przed wizytą Bidena | Gaz rosyjski płynie przez Ukrainę, ale jest szykowany plan B

Polska buduje koalicję na rzecz embargo unijnego na ropę i gaz z Rosji przed wizytą Bidena | Gaz rosyjski płynie przez Ukrainę, ale jest szykowany plan B

:Prezydent USA Joe Biden odwiedzi Europę by rozmawiać w NATO i Unii Europejskiej między innymi o embargo na dostawy ropy i gazu z Rosji w dobie jej inwazji na Ukrainę. Polska buduje grupę państw popierających te koncepcję.

:Trwają rozmowy o bezpieczeństwie dostaw gazu przez i na Ukrainę. Rosjanie rezerwują przepustowość tamtejszych gazociągów z dnia na dzień, a Unia Europejska rozważa embargo na dostawy gazu rosyjskiego. Ma być od niego całkowicie niezależna do 2030 roku.

Czytaj dalej„Polska buduje koalicję na rzecz embargo unijnego na ropę i gaz z Rosji przed wizytą Bidena | Gaz rosyjski płynie przez Ukrainę, ale jest szykowany plan B”

Europa mrożona przez Putina stoi przed widmem blackoutu. Polska ma rekordowe zapasy gazu

Europa mrożona przez Putina stoi przed widmem blackoutu. Polska ma rekordowe zapasy gazu

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz rozmawiał z prezydentem Rosji Władimirem Putinem przez telefon o polityce bezpieczeństwa z obecnością sił rosyjskich na granicy Ukrainy na czele. Nie wiadomo, czy padł temat Nord Stream 2, ale Rosjanie wciąż ograniczają dostawy gazu do Europy powodując nowe rekordy cenowe. Europejczycy obawiają się blackoutów, ale Polska ma rekordowe zapasy na skalę europejską.

Czytaj dalej„Europa mrożona przez Putina stoi przed widmem blackoutu. Polska ma rekordowe zapasy gazu”

Mniejsze rezerwy energii skłaniają Polskę do sięgnięcia po pomoc. Rozmowa z Do Rzeczy

Mniejsze rezerwy energii skłaniają Polskę do sięgnięcia po pomoc. Rozmowa z Do Rzeczy

Mamy coraz większe zapotrzebowanie na energię, coraz większe szczyty tego zapotrzebowania i nie ma reguły, kiedy one się pojawiają. Obecny wzrost związany m.in. z atakiem zimy, a z drugiej strony z planowanymi remontami i wyłączeniami bloków energetycznych w Polsce, skurczył te rezerwy do poziomu, który skłonił nas do sięgnięcia po pomoc – powiedział redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

Deficyt rezerw energii w Polsce

– Mamy określone rezerwy mocy, które muszą być do dyspozycji operatora sieci elektroenergetycznej. One spadły poniżej wyznaczonego poziomu w systemie, dlatego trzeba było je uzupełnić. Rezerwy są gromadzone na zapas właśnie po to, by w razie zwiększonego zapotrzebowania – zmniejszonej podaży przez usterki lub planowane remonty – można było dostarczyć moc. Zapas trzeba było utrzymać i w tym celu skorzystaliśmy z pomocy zagranicy kupując energię od naszych sąsiadów – podkreślił Jakóbik w rozmowie z DoRzeczy.pl.

– Mamy coraz większe zapotrzebowanie na energię, coraz większe szczyty tego zapotrzebowania i nie ma reguły, kiedy one się pojawiają. Obecny wzrost związany m.in. z atakiem zimy, a z drugiej strony z planowanymi remontami i wyłączeniami bloków energetycznych w Polsce, skurczył te rezerwy do poziomu, który skłonił nas do sięgnięcia po pomoc. Dawno nie musieliśmy korzystać z takiego rozwiązania, natomiast dobrze, że ono jest. Temu służy wspólny rynek energii w Unii Europejskiej, żeby wymieniać się dostawami – tłumaczył.

– Daleko nam jeszcze do blackoutu. Zanim zaczniemy mówić o blackoucie, jest jeszcze szereg stopni coraz trudniejszej sytuacji, która dopiero na końcu prowadzi do niekontrolowanego przerwania dostaw energii – dodał.

Polska musi inwestować w nowe moce wytwórcze

– Teraz uzupełniamy rezerwy mocy poprzez import z zagranicy. Następnym krokiem byłoby uruchamianie rezerwowych elektrowni, które są utrzymywane tylko po to, żeby w sytuacji awaryjnej dostarczyć więcej mocy do sieci. Są to zwykle stare, zapyziałe bloki energetyczne, które mają ratować nas w trudnej sytuacji. Rynek nie odczułaby tego rozwiązania, poza tym, że trzeba było te dostawy energii oczywiście opłacić uważa ekspert.

– Następnym krokiem są ograniczenia poboru mocy, które są wprowadzane przez operatora i nakazują największym konsumentom przemysłowym ograniczenie poboru energii, żeby zapobiec destabilizacji sieci. Wtedy w sposób planowy przedsiębiorcy zużywający najwięcej energii muszą zmniejszyć jej użycie, a więc np. zmniejszyć plany produkcyjne. To miałoby już wymierny skutek ekonomiczny – mówił.

– Dopiero wtedy, kiedy skorzystalibyśmy z tych wszystkich narzędzi, a i tak nie bylibyśmy w stanie zaspokoić zapotrzebowania, które przerosłoby nasze oczekiwania i plany, mogłoby dojść do tzw. blackoutu, czyli niekontrolowanej przerwy dostaw energii, która powoduje, że przedsiębiorca, albo gospodarstwo domowe nie dostaje energii elektrycznej. Takie sytuacje miały miejsce w czasie komunizmu, kiedy w Polsce często na osiedlach brakowało energii, ponieważ mieliśmy niewydolną sieć elektroenergetyczną, problemy z elektrowniami, stary system – podkreślił.

– Polska musi inwestować w nowe moce wytwórcze, czyli nowe elektrownie, które będą spełniać rygory polityki klimatycznej z jednej strony, a z drugiej strony zapewnią bezpieczeństwo dostaw. Z tego względu w latach dwudziestych Polska będzie inwestować w gaz, bo nie ma nadal atomu. W latach trzydziestych chce inwestować w atom. Rozwojowi tych źródeł będzie towarzyszyć cały czas bardziej oddolna rewolucja odnawialnych źródeł energii. Zapewniają one dostawę coraz większych podaży energii, natomiast cały czas w sposób niestabilny, bez magazynów energii. Nie możemy być pewni tych dostaw, czasami są poniżej, czasami powyżej potrzeb i konieczna jest stabilizacja tych źródeł – zapowiada.

Co gdyby została wstrzymana praca elektrowni w Turowie

– Operator patrzy z lotu ptaka na to, co się dzieje w całym systemie. Patrzy na bloki, które pracują, patrzy na te, które zostały wyłączone zgodnie z planem np. ze względu na remonty, jak i na te które wypadły z sieci wskutek usterek. Niestety nasze elektrownie węglowe mają przeważnie po kilkadziesiąt lat i one coraz częściej wypadają w sposób niekontrolowany z sieci. Do pewnego momentu operator jest w stanie swobodnie bilansować to zapotrzebowanie importem lub dostawą z innych źródeł. Często pomagają tez odnawialne źródła energii – uważa Jakóbik.

– Jeżeli jest wytwarzane duże energii np. na morzu w Niemczech, nadwyżki tej energii trafiają do nas. Jeżeli w lecie jest duże wytwarzanie z fotowoltaiki w Polsce, to bardzo nam pomagają takie dostawy. Ale najpewniejsze rozwiązanie to własne mocne wytwórcze, czyli elektrownie, na które możemy liczyć. Obecnie z punktu widzenia polityki klimatycznej, ale też polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, jest to koronny argument za energetyką jądrową, która jest bezemisyjna i jednocześnie stabilna – powiedział redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

– Kolejne usterki, takie jak problem w Bełchatowie, czy załóżmy wyłączenie wskutek decyzji regulacyjnej elektrowni w Turowie, to kolejne obciążenie dla operatora, który musi szukać alternatyw. Do pewnego momentu jest w stanie ich szukać, ale kiedy skończą mu się te możliwości, dochodzi do blackoutu. Na szczęście jesteśmy daleko od tego scenariusza, ale nie wolno spoczywać na laurach, ponieważ za wolno budujemy nowe elektrownie. Mamy mniej więcej na styk tyle mocy wytwórczej, ile średniego zapotrzebowania. Szczyty zapotrzebowania coraz częściej nas zaskakują i płacimy coraz więcej za ich łagodzenie poprzez rozwiązania inne, niż własne elektrownie – podsumował Jakóbik.

Opracowała Gabriela Cydejko