Chiny rzucają USA wyzwanie. Będą finansować transformację energetyczną a nie węgiel za granicą

Przewodniczący Xi Jinping zapowiedział, że Chiny przestaną inwestować w elektrownie węglowe za granicą. Mają za to wspierać transformację energetyczna za granicą rzucając wyzwanie USA. Wysycha zatem jedno z ostatnich źródeł finansowania węgla na które liczyli obrońcy tego paliwa między innymi w Polsce.

Xi Jinping wystąpił podczas Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych po tym jak w 2020 roku zapowiedział, że jego kraj będzie dążył do neutralności klimatycznej w 2060 roku. – Chiny zwiększą wsparcie rozwoju zielonych i niskoemisyjnych źródeł energii w krajach rozwijających się i nie zbuduje za granicą nowych projektów węglowych – zapowiedział przewodniczący Partii Komunistycznej Chin.

Bloomberg przypomina, że ponad 70 procent nowych elektrowni węglowych na świecie powstaje dzięki finansowaniu z Chin. Tymczasem inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku nie dofinansowała w tym roku jeszcze żadnego projektu tego typu.

Co ciekawe, także prezydent USA Joe Biden mówił w ONZ o wsparciu transformacji energetycznej biedniejszych krajów. Amerykanie mają przekazać środki finansowe na walkę ze zmianami klimatu. Zapowiedź Xi jest postrzegana jako odpowiedź na pomysł USA w rywalizacji o prymat na arenie międzynarodowej.

Obrońcy energetyki węglowej w Polsce przekonywali, że jedno ze źródeł jej finansowania to Chiny. Jeżeli deklaracja Xi zostanie wprowadzona w życie, to źródło także wyschnie.

Bloomberg/Wojciech Jakóbik

USA i Unia Europejska zaapelują o redukcję emisji metanu. Wyzwanie dla Polski

Plan redukcji emisji metanu forsowany przez Brukselę i Waszyngton może przyprawić o ból głowy Warszawę, która chce prowadzić transformację energetyczną z użyciem gazu jako paliwa przejściowego.

USA i Unia Europejska zgodziły się, że będą walczyć z emisjami metanu i zachęcą do tego innego gospodarki świata. Reuters dotarł do dokumentu, z którego wynika, że będą apelować o redukcję emisji metanu o 30 procent do 2030 roku i wezwą do tego kraje świata, w tym Rosję, Chiny, Indie, Brazylię oraz Arabię Saudyjską.

Punktem odniesienia ma być emisja metanu towarzysząca działalności człowieka z 2020 roku. Autorzy apelu widzianego przez Reutersa przekonują, że metan utrzymuje się krótko w atmosferze i dlatego redukcja emisji powinna przynieść szybki, pożądany efekt środowiskowy. Propozycja układu w tej sprawie ma zostać przedstawiona 17 września i oficjalnie ujawniona na COP 26 w Glasgow.

Polska planuje transformację energetyczną przy pomocy energetyki gazowej. Konieczność budowy elektrowni i elektrociepłowni gazowych, które zastąpią węglowe, pociągnie za sobą wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce o 50 procent do 2030 roku, czyli z 20 do około 30 mld m sześc. rocznie. Emisje metanu towarzyszą wydobyciu, transportowi i spalaniu gazu.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę | CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

: Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

: Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosjanie używają rekordu ceny gazu by wymusić Nord Stream 2. Minister podgrzewa atmosferę

Gazprom znów zmniejsza dostawy przez Gazociąg Jamalski i nie rezerwuje dodatkowych mocy gazociągów na Ukrainie pomimo rekordowej ceny gazu sięgającej 660 dolarów za 1000 m sześc. Rosyjski Kommiersant przekonuje, że ceny powinny spaść wraz z uruchomieniem spornego Nord Stream 2 oraz powrotem LNG z Azji do Europy. Minister spraw zagranicznych Rosji dodatkowo podgrzewa atmosferę.

Szóstego września gaz kosztował na giełdzie ICE w Londynie prawie 53,7 euro za kilowatogodzinę, czyli 659 dolarów za 1000 m sześc. Gazprom ograniczył znów dostawy przez Gazociąg Jamalski tłumacząc się usterką powstałą wskutek pożaru instalacji Urengoj w sierpniu. Dostawy tym szlakiem spadły trzy razy do średnio 0,8 mln m sześc. na godzinę okresowo rosnąc powyżej poziomu sprzed incydentu. Uzupełnił niedobory z magazynów gazu w Europie Zachodniej wypróżniając je przed sezonem grzewczym. Niskie zapasy także podwyższają cenę gazu.

Ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSUA oskarża Rosjan o celową rezygnację ze zwiększenia dostaw przez Ukrainę. Gazprom nie zarezerwował dodatkowych mocy na wrzesień i zmniejszył dostawy przez terytorium ukraińskie do 109 mln m sześc. dziennie, czyli minimum zagwarantowanego w umowie przesyłowej obowiązującej do 2024 roku, która opiewa na minimum 40 mld m sześc. rocznie.

– W ten sposób monopolista z jednej strony utrzymuje wysokie ceny gazu surowców, a z drugiej demonstruje fundamentalne znaczenie nowego gazociągu do Europy, czyli Nord Stream 2, który miałby zostać uruchomiony tej jesieni – mówi anonimowe źródło Kommiersanta, pośrednio przyznając, że Rosjanie manipulują ceną gazu w celach politycznych. Zdaniem Siergieja Kapitanowa z Moskiewskiej Szkoły Zarządzania Skołkowo koszt tego paliwa powinien spaść wiosną, kiedy być może ruszą dostawy przez Nord Stream 2 z pełną mocą. Kommiersant nie rozwija wątku dostaw LNG, które przy wysokich cenach w Europie znów opłacają się dostawcom, którzy skierowali się do Azji w okresie niżu cenowego.

Atmosfera została dodatkowo podgrzana przez ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, który mówił o rychłym ukończeniu budowy Nord Stream 2 i rozpoczęciu dostaw. Nie sprecyzował kiedy nastąpią, ale perspektywa szybkiego uruchomienia tego spornego gazociągu obniżyła okresowo cenę gazu na giełdzie TTF. Rosjanie promują jak najszybsze uruchomienie dostaw, ale stoi przed nimi szereg przeszkód jak sankcje USA oraz konieczność wdrożenia przepisów unijnej dyrektywy gazowej.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

CBAM: Chiny i Rosja mogą stworzyć sojusz przeciwników zielonego bata Europy

Rosjanie nie wkraczają jeszcze na ścieżkę sądową sporu o mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (CBAM), ale mogą stworzyć z Chinami oraz innymi krajami obawiającymi się tego rozwiązania sojusz, który będzie próbował je zablokować.

Rosja oczekuje wyjaśnień Komisji Europejskiej w sprawie obciążeń emisji CO2 towarzyszących produkcji towarów dostarczanych do Unii, czyli tzw. CBAM. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oczekuje wyjaśnienia na jakich zasadach ma działać ten mechanizm, który jego zdaniem jest niezgodny z zasadami Światowej Organizacji Handlu.

Komisja Europejska planuje wprowadzić CBAM w 2026 roku i obciążyć opłatą towary docierające do Unii z obszarów bez polityki klimatycznej w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu. Taki „zielony podatek” uderzyłby w dostawy węglowodorów oraz innych surowców z Rosji, jak stal czy aluminium. Rosjanie obliczyli, że zapłacą za CBAM około 1,8-3,4 mld dolarów w 2026 roku i 6,4 mld dolarów w 2030 roku.

Chiny orzekły w lipcu 2021 roku, że CBAM narusza zasady WTO jako forma protekcjonizmu i zapowiedziały działanie w sądzie. Minister rozwoju gospodarczego Rosji MAxym Reszetnikow powiedział agencji TASS, że Rosja na razie chce uniknąć sporu w WTO, ale zbiera przeciwników tego rozwiązania, do których jego zdaniem należą kraje BRICS (Brazylia, Chiny, Indie i RPA), ale także Australia, USA, Arabia Saudyjska.

Neftegaz.ru/TASS/Wojciech Jakóbik

To nie Nord Stream 2 obniża ceny gazu, ale koronawirus. Benzyna będzie tańsza? (ANALIZA)

To nie Nord Stream 2 obniża ceny gazu, ale koronawirus. Benzyna będzie tańsza? (ANALIZA)

– Rosjanie przekonują, że już same niepotwierdzone wieści o uruchomieniu Nord Stream 2 obniżają cenę gazu, agitując za jego startem jesienią wbrew przeszkodom. Ceny gazu faktycznie drgnęły przez tę plotkę, ale węglowodory tanieją dłużej i mocniej przez inny czynnik, czyli powracające obawy o koronawirusa. Jakiś plus to wizja obniżek cen na stacjach paliw – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Szantaż gazowy w szatach rynkowych

Machina propagandowa Gazpromu działa. Błąd systemu u operatora niemieckiego GASCADE sprawił, że na stronie informującej o przepływach gazu w jego gazociągach pojawiła się informacja o dostawach przez punkt Lubmin 2, czyli miejsce przyszłego wyjścia Nord Stream 2 na ląd. GASCADE należący do niemieckiego BASF i Gazpromu jest operatorem odnogi tego spornego gazociągu w Niemczech o nazwie EUGAL. Szybko zdementował informacje o rozpoczęciu dostaw przez Nord Stream 2, które w sposób oczywisty nie mogły ruszyć przez fakt, że gazociąg nie jest ukończony. Rosjanie poszli jednak za ciosem, przekonując, że nowa rura obniży ceny gazu i liczą na jej uruchomienie w październiku i dostawy 5,6 mld m sześc. do końca 2021 roku.

To nowy element polityki faktów dokonanych, która próbuje przekonać świat, że nie da się już zatrzymać Nord Stream 2. Budowa jest już na finiszu i tylko niespodziewane działanie USA lub sztormów mogłoby jeszcze na nią wpłynąć. Deutsche Welle informuje o ceremonii ukończenia budowy 23 sierpnia, podsycając napięcie przez korelację czasową z rocznicą paktu Ribbentrop-Mołotow. Jednak i ta data nie jest pewna przez czynniki ryzyka mogące opóźnić budowę do września. Tak powstaje przekaz o nieuchronności Nord Stream 2, który czeka jeszcze przeprawa z obowiązującymi sankcjami USA uderzającymi w firmy próbujące dokonać certyfikacji technicznej oraz przepisami unijnymi dyrektywy gazowej, które muszą zostać wdrożone przed rozpoczęciem dostaw. Rosjanie chcą przekonać Europę Zachodnią, że nie warto czekać na te rozstrzygnięcia i należy jak najszybciej uruchomić Nord Stream 2, aby wysokie ceny gazu nie uderzały po kieszeniach. Wykorzystuje do tego nowego szantażu gazowego magazyny w Austrii, Niemczech i Holandii z udziałami Gazpromu, o czym pisał Mariusz Marszałkowski.

https://biznesalert.pl/pandemia-wysokie-ceny-ropa-gaz-bron-putina-nord-stream-2-rafineria-gdanska-baltic-pipe-energetyka-gaz/embed/#?secret=4SFRvqXpyY

Faktyczna przyczyna obniżki cen gazu i nie tylko

Fakty jednak są takie, że ten gazociąg podniesie ceny gazu w Europie Środkowo-Wschodniej i utrudni rozwój rynku. Natomiast ceny gazu bardziej długoterminowo spadają z innego powodu. Na wykresach wartości tego paliwa oraz ropy naftowej widać systematyczny spadek od początku sierpnia. Baryłka Brent kosztowała w pierwszych dniach tego miesiąca 77 dolarów, by spaść do 66 dolarów w jego połowie. Gaz ziemny, który kosztował na giełdzie amerykańskiej trudnej do powiązania z Nord Stream 2 na początku sierpnia ponad 4 dolary za mmbtu, w połowie sierpnia staniał już do 3,7 dolarów. To spadek niezależny od nowej rury Władimira Putina, a nawet od porozumienia naftowego OPEC+ luzowanego przez potęgi wydobywcze z Arabią Saudyjską i Rosją na czele, które jak widać słusznie nie luzowały go dalej pomimo apelu USA.

Ceny gazu i ropy spadają od początku sierpnia po złych danych gospodarczych z Chin oraz nowych ograniczeniach wprowadzonych w odpowiedzi na rosnącą liczbę przypadków zakażeń koronawirusem. Gospodarka Chin wróciła do kondycji sprzed pandemii, ale ma problemy ze względu na ograniczenia wynikające z powrotu restrykcji pandemicznych wywołanych nowymi ogniskami zakażeń oraz ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi w części kraju. Doszło między innymi do zamknięcia największego terminalu przeładunkowego Ningbo ze względu na wykrycie tam przypadku zarażenia, grożąc podwyżkami cen dostaw towarów do Europy oraz Ameryki Północnej. Produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła w lipcu rok do roku o 6,4 procent wobec szacunków państwowych na poziomie 7,8 procent i wzroście o 8,3 procent w czerwcu. Sprzedaż detaliczna wzrosła w zeszłym miesiącu o 8,5 procent, mniej od szacowanych 11,5 procent i 12,1 procent zanotowanych w czerwcu. Bank Goldman Sachs oszacował, że spowolnienie gospodarcze Państwa Środka spowoduje, że popyt na ropę w tym kraju będzie w tym roku niższy o 2,1 mln baryłek dziennie. To olbrzymia ilość biorąc pod uwagę fakt, że OPEC+ zamierza wypuszczać na rynek dodatkowe 400 tysięcy baryłek na miesiąc, a więc licząc od sierpnia wypuści do końca roku mniej więcej 2 mln, czyli tyle, ile Chińczycy nie będą potrzebować. Z tego względu może dojść do rewizji układu i nowych cięć, bo koronawirus już zbiera żniwo na rynku. Cena baryłki coraz bardziej zależy od popytu uzależnionego od stanu pandemii, a coraz mniej od decyzji OPEC+.

Benzyna będzie tańsza?

Pozytywny aspekt tej przykrej sytuacji to wizja obniżek cen paliw na stacjach w Polsce i na świecie. Nowe spowolnienie gospodarcze i restrykcje pandemiczne mogą obniżyć popyt na paliwa, a co za tym idzie obniżyć rekordowe ceny na stacjach, dając premię do wzrostu Produktu Krajowego Brutto, jak w zeszłym roku. Średnia cena litra benzyny 95 wynosi obecnie 5,71 złotych i jest to już nieznaczna obniżka. Najwyższa cena została zanotowana na początku sierpnia, sięgając średnio 5,72 złotych za litr, ale trudno ocenić czy obecny spadek to już odzwierciedlenie trendu spadkowego na rynku węglowodorów ani jak długo się utrzyma. Należy dalej obserwować wpływ stanu pandemii na świecie na popyt w gospodarce.

https://biznesalert.pl/ropa-porozumienie-naftowe-opec-energetyka-ropa/embed/#?secret=t0Doa0l0TG

Bilion dolarów na stabilizację leży pod Afganistanem. Kto go wykopie?

– Jeszcze Sowieci odkryli bogactwo surowców pod Afganistanem. Metale ziem rzadkich będące surowcami transformacji energetycznej w tym kraju pozwoliły snuć opowieści o bilionie dolarów do wydobycia, który mógłby wesprzeć odbudowę tego kraju. Jednakże wieloletnia destabilizacja i gra mocarstw powoduje, że skarb skryty pod afgańską ziemią pozostaje w ukryciu, czekając na chętnych – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Bilion dolarów pod Afganistanem

Trwa przejęcie władzy w Afganistanie przez Talibów po tym, jak USA zdecydowały o zakończeniu obecności wojskowej w tym kraju. Amerykanie zostawiają nieustabilizowany kraj i potencjalne źródło surowców strategicznych na pastwę innych potęg, jak Chiny czy Rosja. Brytyjska Służba Geologiczna zarządzała stroną swego afgańskiego odpowiednika. Służba afgańska dostarcza pełnej informacji na temat bogactw znajdujących się pod Afganistanem. Surowce transformacji energetycznej oraz nowoczesnych technologii jak miedź i metale ziem rzadkich występują obficie w obszarze Afgańskiego Pasa Miedziowego będącego najlepiej zbadanym obszarem geologicznym, jeszcze w czasach poprzedzających interwencję Sowietów w latach osiemdziesiątych. Sowieci badali go w latach okupacji 1973-88 i odkryli około 240 mln ton rudy miedzi z czego prawie jedna czwarta mogłaby zostać wydobyta oraz przerabiana w ewentualnej kopalni odkrywkowej na miejscu. Badania z XX wieku pozwoliły odkryć pokaźne zasoby kryształów berylu w wysokości 12 tysięcy ton w złożu Darrahe-Pech oraz złoża litu w złożu Parun. Amerykanie oszacowali złoża litu w prowincji Ghazni na porównywalne do tych, które znajdują się w Boliwii, czyli u największego producenta tego surowca znanego z magazynów energii na świecie. Afgańczycy posiadają także złoża tantalu, niobu, rtęci, uranu, molibdenu, aluminium oraz manganu. Amerykańska Służba Geologiczna szacuje zasoby metali ziem rzadkich w Afganistanie na 1,4 mln ton, a także 60 mln ton miedzi, 2,2 mld ton rudy żelaza. Oszacowali wartość zasobów mineralnych w Afganistanie na bilion dolarów Nieprzypadkowo jednak strona Afgańskiej Służby Geologicznej wygląda jakby powstała kilkadziesiąt lat temu. Nieustający konflikt w Afganistanie uniemożliwia dalsze zbieranie informacji geologicznej i skuteczne wykorzystanie tych zasobów. Tymczasem według Amerykanów afgańskie surowce mogłyby uczynić z tego kraju lidera i pomóc w odbudowie po latach wojny. Jednakże wieloletnia obecność USA w tym kraju nie doprowadziła do rozwoju wydobycia, a według Specjalnego Inspektora Generalnego do Spraw Odbudowy Afganistanu nie udało się stworzyć udanej strategii sektora wydobywczego w tym kraju. Chociaż administracja Donalda Trumpa stworzyła inicjatywę wydobycia surowców strategicznych poza granicami kraju (Energy Resource Governance Initative – ERGI) na przykład w Brazylii czy Kongo, nie uwzględniła ona Afganistanu. Należy przyznać, że jedną z przyczyn jest nielegalne wydobycie surowców prowadzone pod osłoną lokalnych watażków nierzadko pracujących z Talibami. Rząd wspierany przez Amerykanów był w stanie sięgnąć jedynie po ułamek potencjalnych przychodów z wydobycia przez lokalne układy polityczno-przestępcze znane z handlu makiem na heroinę. – Mając wielkiego sojusznika jak USA potrzebujące pilnie metali ziem rzadkich i Afganistan pełny tych zasobów, przebudowa partnerstwa w sektorze bezpieczeństwa na wielką, strategiczną współpracę ekonomiczną to wielka szansa. Układ z Talibanem na rzecz ochrony i wydobycia powinien być elementem przyszłego kursu politycznego w Afganistanie – pisał Ahmad Szach Katawazai, były przedstawiciel ambasady Afganistanu w USA z Afgańskiej Akademii Nauk w The Diplomat w 2020 roku. Wycofanie się wojsk amerykańskich z Afganistanu nie wyklucza takiego układu z Talibami, o ile inna potęga nie da im więcej, szczególnie z punktu widzenia ochrony praw człowieka.

Chiny mogą wejść w próżnię po USA

Dostawy metali ziem rzadkich są niezbędne do rozwoju wysokich technologii, w tym tych związanych z transformacją energetyczną oraz energetyką odnawialną. Największy ich producent to Chiny oskarżane o celowe ograniczanie podaży w celu podniesienia ich ceny. Trwają także spory polityczne między Zachodem a Państwem Środka okresowo utrudniające dostęp do tych surowców. Z tego punktu widzenia nowa podaż z Afganistanu może stać się sposobem na stabilizację tego kraju oraz unormowanie relacji Chin z Zachodem. Może to być jednak kolejny powód zaangażowania komunistów chińskich w tym kraju poza tym, że muzułmanie afgańscy wspierają mniejszość ujgurską prześladowaną przez Państwo Środka za terroryzm, o których prawa upomina się Zachód na czele z USA. Można sobie wyobrazić karkołomny scenariusz w którym USA wspierają wydobycie metali ziem rzadkich w Afganistanie przez Talibów w celu powstrzymywania Chin. Można także przedstawić sobie scenariusz, w którym to Państwo Środka angażuje się mocniej w Afganistanie, w celu przejęcia kontroli nad tamtejszymi złożami za pomoc rozwojową wzorem z państw afrykańskich, a co za tym idzie, wzmocnienia kontroli nad rynkiem oraz wpływu na Talibów w sporze o Ujgurów, na przykład poprzez inwestycje jak lotnisko Taxkorgan w Ujgurskim Obszarze Autonomicznym Sinciangu. Wówczas jednak uzależnienie od przychodów ze sprzedaży metali ziem rzadkich może zahamować, a nie wesprzeć rozwój Afganistanu przez gospodarkę rabunkową znaną z poczynań Chin w Afryce. – Stoimy przed groźbą klęski urodzaju, klątwy zasobów – mówił prezydent Aszraf Ghani, który musiał uciekać z kraju po przejęciu władzy przez Talibów. Chińczycy mogą wypełnić pustkę po Amerykanach z na przykład z pomocą inicjatywy Pasa i Szlaku znanej w Polsce, ale w przypadku Afganistanu bardziej realnej. Korytarz Gospodarczy Chiny-Pakistan wart 62 mld dolarów będący namacalną formą współpracy w przeciwieństwie do frazesów o zaangażowaniu Chin w naszym kraju, może zostać poszerzony o Afganistan. Zakłada inwestycje infrastrukturalne w autostrady, koleje oraz rurociągi. Zaangażowanie Chin wspieranych przez Pakistan hamowane przez obecność Amerykanów może zostać teraz wzmocnione, szczególnie z użyciem korupcji jako narzędzia biznesowego stosowanego w Afganistanie i Państwie Środka. Warto przypomnieć, że Talibowie poparli już budowę Gazociągu TAPI (Turkmenistan-Afganistan-Pakistan-Indie), który może w przyszłości pozwolić na dostawy do 33 mld m sześc. gazu rocznie z Turkmenistanu, w tym 5 mld m sześc. do Afganistanu. Talibowie mogliby potencjalnie zapewnić bezpieczeństwo pracy tej instalacji.

– Afganistan czeka zbyt wiele wyzwań by myśleć o wydobyciu metali ziem rzadkich jako panaceum – pisze Alan Dowd z Fraser Institute. – Korupcja polityczna w Kabulu sięga szczytów. Odległość geograficzna tego kraju to zawsze problem, a jego sąsiedzi są złośliwe, by ująć to delikatnie – dodaje w analizie z 2014 roku poprzedzającej przejęcie kontroli nad tym krajem przez Talibów w 2021 roku. Od tego czasu niewiele się zmieniło. Opowieści o miliardzie dolarów skrytym pod powierzchnią Afganistanu nie zostaną przekute w rzeczywistość bez nowej stabilizacji, a ta krucha z okresu dwóch dekad operacji NATO nie pozwoliła poczynić w tym zakresie żadnych postępów. Skarb Afgańczyków czeka zatem dalej na odkrywcę gotowego, by go odkopać. O tym, czy się uda, zdecyduje rozkład sił w regionie, będącym kością niezgody największych potęg międzynarodowych.

Budowa Nord Stream 2 jest na finiszu, ale wciąż nie wiadomo kiedy ruszą dostawy | Ropa tanieje a największy terminal w Chinach stoi przez widmo wariantu Delta koronawirusa

Budowa Nord Stream 2 jest na finiszu, ale wciąż nie wiadomo kiedy ruszą dostawy

Prace na rzecz ukończenia Nord Stream 2 są na finiszu tuż przed serią spotkań politycznych poświęconych propozycji układu USA-Niemcy w sprawie tego gazociągu. Rosjanie prowadzą prace geodezyjne potrzebne do certyfikacji, ale nie wiadomo kiedy ona nastąpi, a bez niej nie ruszą dostawy.

Operator Nord Stream 2 poinformował, że do ukończenia tego spornego gazociągu został jeden procent prac. – Według danych z 28 lipca gazociąg Nord Stream 2 jest gotowy w 99 procentach – podało biuro prasowe operatora Nord Stream 2 AG. – Morski odcinek drugiej nitki Nord Stream 2 został ukończony w czerwcu – podaje. – Prace na rzecz wypełnienia go gazem rozpoczęte po technicznym ukończeniu tej nitki są kontynuowane – dodaje.

Rosyjski Neftegaz.ru sugeruje, że układanie rur pierwszej nitki może się zakończyć 30 sierpnia a ostatnie prace mogą zakończyć się piątego września. Portal informuje o pracach geodezyjnych rosyjskiego statku Merlin, które są niezbędne do certyfikacji technicznej gazociągu, bez której nie ruszą dostawy. Przyznaje jednak, że jej termin jest trudny do przewidzenia. Należy przypomnieć, że firmy certyfikujące Nord Stream 2 są obecnie objęte sankcjami USA i z tego powodu z projektu wycofała się norweska firma DNV GL.

Kanclerz Angela Merkel ma odwiedzić Moskwę 20 sierpnia i Kijów 22 sierpnia, by rozmawiać o przedłużeniu umowy Gazprom-Naftogaz o dostawach gazu przez terytorium ukraińskie pomimo alternatywy w postaci Nord Stream 2. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński ma odwiedzić Waszyngton 30 sierpnia, kiedy może zostać ukończone układanie rur pierwszej nitki Nord Stream 2.

Reuters/Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Ropa tanieje a największy terminal w Chinach stoi przez widmo wariantu Delta koronawirusa

Produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna w Chinach spadły znacznie w lipcu nie spełniając oczekiwań analityków. To kolejne sygnały świadczące o widmie spowolnienia gospodarczego w gospodarce, od której kondycji zależą ceny surowca na świecie. Ropa naftowa kontynuuje spadek wartości.

Gospodarka Chin wróciła do kondycji sprzed pandemii, ale ma problemy ze względu na ograniczenia wynikające z powrotu restrykcji pandemicznych wywołanych nowymi ogniskami zakażeń oraz ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi w części kraju. Doszło między innymi do zamknięcia największego terminalu przeładunkowego Ningbo ze względu na wykrycie tam przypadku zarażenia, grożąc podwyżkami cen dostaw towarów do Europy oraz Ameryki Północnej.

Produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła w lipcu rok do roku o 6,4 procent wobec szacunków państwowych na poziomie 7,8 procent i wzroście o 8,3 procent w czerwcu. Sprzedaż detaliczna wzrosła w zeszłym miesiącu o 8,5 procent, mniej od szacowanych 11,5 procent i 12,1 procent zanotowanych w czerwcu.

Ropa Brent kosztuje już mniej niż 70 dolarów za baryłkę. WTI jest warta niewiele ponad 67 dolarów. Obie mieszanki zanotowały spadek wartości ze względu na nowy wariant Delta koronawirusa rozprzestrzeniający się na świecie i złe dane gospodarcze z Chin przytoczone powyżej. Międzynarodowa Agencja Energii przewiduje, że zapotrzebowanie na ropę będzie rosło wolniej od oczekiwań w drugiej połowie 2021 roku ze względu na wariant Delta.

Reuters/South China Morning Post/Wojciech Jakóbik

Greenpeace krytykuje atom w Polsce na łamach Financial Times. Gaz i OZE w zamian?

Greenpeace krytykuje strategię energetyczną Polski na łamach Financial Times i nie wierzy w możliwość budowy pierwszego reaktora jądrowego do 2033 roku.

Polska strategia energetyczna to według Financial Times przykład trudnych wyborów, przed jakimi stają państwa unijne wobec pakietu Fit for 55 będącego przedmiotem prac przez przyspieszoną redukcję emisji CO2 z celem spadku o 55 procent do 2030 roku oraz neutralności klimatycznej do 2050 roku. Polacy chcą użyć do tego celu atomu.

Minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka mówi, że plan budowy pierwszego reaktora jądrowego w Polsce w 2033 roku jest „perfekcyjnie możliwy do zrealizowania”. Nie zgadza się z nim Joanna Flisowska z Greenpeace cytowana przez Financial Times, której zdaniem „nikt na świecie nie buduje reaktorów jądrowych tak szybko”. Gazeta cytuje także Tomasza Nowaka z Platformy Obywatelskiej, który przekonuje, że rząd nie robi nic aby przekonać mieszkańców potencjalnej lokalizacji na Pomorzu do atomu.

Kolejne działania do podjęcia wskazywane przez FT to inwestycja w gaz, który rodzi jednak zależność od paliwa z importu oraz liberalizacja przepisów ustawy odległościowej w celu szybszego rozwoju lądowej energetyki wiatrowej, która jednak wymaga zabezpieczenia mocami konwencjonalnymi.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Gaz płynie normalnie po incydencie Gazpromu. Przyczyna pozostaje nieznana | Chiny znów wydobywają węgiel na potęgę

Gaz płynie normalnie po incydencie Gazpromu. Przyczyna pozostaje nieznana

Zakład przerobu kondensatu Urengoj należący do Gazpromu wrócił do normalnej pracy po pożarze, który ograniczył dostawy przez Gazociąg Jamalski między innymi przez Polskę.

Gazprom Pererabotka poinformował media, że wspomniany incydent z piątego sierpnia zmusił tę spółkę-córkę petersburskiego Gazpromu do wstrzymania odbioru gazu, a co za tym idzie zmniejszenia przerobu o dziesiątki milionów metrów sześciennych dziennie. W konsekwencji Rosjanie musieli zmniejszyć dostawy przez gazociąg Jamał-Europa oraz zwiększyć pobór gazu z magazynów w Europie.

– Dostawy surowca do zakładu Urengoj zostały przywrócone siódmego sierpnia. Kondensat zostanie przekazany po deetanizacji do zakładu Surgut w celu dalszego przerobu i wytworzenia produktów rynkowych – podaje Gazprom Pererabotka.

Pożar spowodował uszkodzenie jeden z dwóch ciągów deetanizacji. To proces chemiczny niezbędny do wydzielenia LPG, czyli gazu używanego jako paliwa w samochodach i nie tylko. Obie wspomniane instalacje zostały zatrzymane na czas usuwania problemu. Dostawy zostały przywrócone, ale nie wiadomo na jaką skalę. Rozmówcy Kommiersanta przekonują, że wolumen LPG docierający z Urengoj spadnie o połowę i może doprowadzić do niedoborów tego paliwa w Rosji. Naprawa instalacji potrzebnych do dostaw LPG może zająć kilka miesięcy.

Gazprom nadal nie podał przyczyny pożaru. Bada je komisja powołana specjalnie w tym celu. Kolejny problem z dostawami gazu z Rosji stał się pretekstem do spekulacji na temat celowego działania mającego wymusić jak najszybsze uruchomienie spornego gazociągu Nord Stream 2.

Interfax/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Chiny znów wydobywają węgiel na potęgę

Odbicie gospodarki sprawiło, że władze chińskie zaczęły się obawiać niedoboru węgla i zdecydowały o przywróceniu jego wydobycia w prowincjach północnych. Państwo Środka będzie wydobywać oraz spalać coraz więcej tego paliwa pomimo ambitnych deklaracji o polityce klimatycznej.

Narodowa Komisja Rozwoju i Reform zdecydowała o powrocie do pracy 15 kopalni węgla w prowincjach północnych na rok. Mają zapewnić około 44 mln tony surowca. To odpowiedź Pekinu na wzrost ceny węgla energetycznego o 1/3 w stosunku do 2020 roku. Powodem było połączenie ograniczenia dostaw z maja 2021 roku oraz szybkiego wzrostu zapotrzebowania w sektorze ciepłowniczym.

Chiny wydobyły w pierwszej połowie 2021 roku 1,94 mld ton węgla. Zużyły w 2020 roku 4,04 mld ton. Władze obawiają się niedoborów tego paliwa. Zużycie węgla wzrosło w czerwcu o 6,4 procent, a wytwórstwo energii z tego paliwa o 13,7 procent rok do roku ze względu na odbicie gospodarki po spowolnieniu wywołanym pandemią koronawirusa. W pierwszej połowie 2021 roku zużycie węgla wzrosło o 10,7 procent a zużycie energii o 16,2 procent.

Wspomniana komisja zakomunikowała, że musi zapewnić ciągłość dostaw węgla elektrowniom i nie może sobie pozwolić na ich wyłączenie. Zleciła dużym producentom energii gromadzenie zapasów węgla na co najmniej tydzień do 21 sierpnia. Zapowiedziała wypuszczenie na rynek 10 mln ton węgla z rezerw sięgających obecnie 40 mln ton. Chińczycy przywrócili już wcześniej do pracy 38 kopalni w Mongolii Wewnętrznej.

Państwo Środka deklaruje, że będzie neutralne klimatycznie w 2060 roku i wprowadzi własną politykę na rzecz ochrony klimatu.

Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Niemcy ślą okręt na wody sporne z Chinami. Czy to koszt układu o Nord Stream 2? | Kolejne incydenty podkopują układ z Iranem, w który mogłaby się włączyć Polska

Niemcy ślą okręt na wody sporne z Chinami. Czy to koszt układu o Nord Stream 2?

Marynarka wojenna Niemiec wysłała okręt na wody sporne w pobliżu Chin. Część komentatorów spekuluje, że większe zaangażowanie Berlina w politykę powstrzymywania Państwa Środka to koszt za układ o Nord Stream 2 z Amerykanami.

Niemiecki okręt Bayern wpłynął na Morze Południowochińskie po raz pierwszy od dwóch dekad. Te wody są przedmiotem sporu Chin z sojusznikami Niemiec oraz USA. – Chcemy się zaangażować i wziąć odpowiedzialność za utrzymanie porządku międzynarodowego opartego o zasady – powiedział minister spraw zagranicznych Heiko Maas.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer powiedziała, że „przekaz jest jasny”. – Stajemy w obronie naszych wartości i interesów razem z naszymi partnerami oraz sojusznikami – oceniła.

Ruch Niemiec to odpowiedź na apel Japonii wzywającej Berlin do wspólnych ćwiczeń na Morzu Południowochińskim. Podczas powrotu do bazy w Wilhelmshaven okręt Bayern weźmie udział w misji NATO „Sea Guardian” na Morzu Śródziemnym oraz unijnej „Atalancie” w Afryce. Pomoże także ONZ w nasłuchu Korei Północnej. Wróci do portu macierzystego dopiero w lutym 2022 roku.

Część obserwatorów polityki zagranicznej ocenia, że większe zaangażowanie Niemiec w powstrzymywanie ekspansji Chin może mieć związek ze zbliżeniem ze Stanami Zjednoczonymi, którego elementem była propozycja układu w sprawie Nord Stream 2. Został on skrytykowany jako zbyt mało konkretny przez sojuszników w Unii Europejskiej i NATO, a także Ukrainę. Zabiegają oni o konsultację i skonkretyzowanie zapisów, szczególnie tych dotyczących sankcji wobec Rosji w razie wykorzystania tego gazociągu jako broni politycznej.

AFP/Wojciech Jakóbik

Kolejne incydenty podkopują układ z Iranem, w który mogłaby się włączyć Polska

Incydenty na wodach w pobliżu Iranu podkopują rozmowy o powrocie do porozumienia nuklearnego znajdujące się w impasie. Jeżeli dostawy ropy na Stary Kontynent staną się ważnym elementem negocjacji, Polska mogłaby odegrać w nich pewną rolę.

Co najmniej cztery statki u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich straciły kontrolę nad sterami rodząc podejrzenia o wrogie działania Iranu. Rozmówcy Associated Press wiążą te działania z nowym rządem w Teheranie.

Tymczasem trwa impas rozmów o powrocie do porozumienia nuklearnego z Iranem, które pozwoliłoby zdjąć sankcje z tego kraju, rozwijać cywilną energetykę jądrową i powrócić do dostaw ropy.

European Council for Foreign Affairs przekonuje, że sukces układu zależy od skali dostaw ropy irańskiej do Europy, od której może w przyszłości zależeć potencjał wymiany handlowej, bo petrodolary dałyby Teheranowi środki do zakupów w Europie. – W optymistycznym scenariuszu deficyt handlowy po stronie Iranu zmalałby do 57 mln euro, głównie dzięki znacznemu wzrostowi importu ropy irańskiej do Europy – pisze Esfandyar Batmanghelidj w ECFR.

Warto przypomnieć, że polskie PGNiG i Grupa Lotos negocjowały długoterminowe umowy na dostawy ropy z Iranu w okresie ocieplenia relacji w 2015 roku. Te rozmowy upadły wraz z opuszczeniem porozumienia nuklearnego przez USA w czasie administracji Donalda Trumpa. Nowe zbliżenie z Iranem otworzyłoby możliwość powrotu do rozmów, szczególnie w razie wzrostu znaczenia importu ropy na Stary Kontynent dla sukcesu układu. Wówczas Polska mogłaby odegrać pewną rolę w rozmowach.

CNBC/ECFR/Wojciech Jakóbik

Ropa tanieje przez porozumienie naftowe, koronawirusa i spowolnienie Chin

Państwa porozumienia naftowego OPEC+ zdecydowały o poluzowaniu ograniczeń wydobycia ropy, tymczasem złe dane gospodarcze z Chin oraz na temat tempa szczepienia przeciwko koronawirusowi obniżają wartość baryłki.

OPEC+ zdecydowało o luzowaniu ograniczeń wydobycia ropy naftowej od sierpnia 2021 roku o 400 tysięcy baryłek dziennie. Układ ma trwać do końca 2022 roku. Ankieta Reuters pokazała, że podaż ropy z kartelu naftowego OPEC jest największa od sierpnia 2020 roku.

To czynnik obniżający cenę baryłki, który został wsparty kolejnymi informacjami, tym razem z Chin. Ceny ropy straciły na wartości ponad trzy procent w poniedziałek, drugiego sierpnia po tym, jak indeks aktywności przemysłu Chin spadł z 60,6 punktów w czerwcu do 59,5 punktów w lipcu. To najniższy poziom od stycznia 2021 roku. Obawy o spowolnienie gospodarcze w Państwie Środka są związane z widmem ograniczenia zapotrzebowania na ropę. Również USA notują drugi miesiąc spowolnienia wzrostu gospodarczego.

Kolejny czynnik obniżający wartość baryłki to obawa przed wariantem Delta koronawirusa rozprzestrzeniającego się głównie wśród niezaszczepionych obywateli USA. Niewystarczające tempo szczepień może doprowadzić do konieczności przywrócenia ograniczeń, które rzutują na działalność gospodarczą.

Baryłka Brent kosztowała przed weekendem ponad 75 dolarów. Obecnie zbliża się wartością do 72,5 dolarów. Mieszanka WTI notuje podobny spadek z około 74 do 71 dolarów.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Ropa wróży powrót koronawirusa

Ceny ropy spadają wobec wieści o rozprzestrzenianiu się czwartej fali koronawirusa na świecie oraz innych czynników, które mogłyby wywołać nowy kryzys cen baryłki, gdyby nie czkawka produkcji wywołana przez pandemię.

Ropa Brent kosztuje już około 74 dolary, a WTI – 72. Obie notują spadki o około dolara. Niektóre kraje świata notują rekordowe wzrosty zakażeń koronawirusem, a inne ogłaszają nowe ograniczenia. Ilość chorych na COVID-19 rośnie także w Chinach, w których znajdowało się źródło pandemii.

Kolejny czynnik to prognoza niemrawego wzrostu importu ropy do Chin o maksymalnie 2 procent w 2021 roku przedstawione przez Energy Aspects, Rystad Energy oraz ICIS. To znacznie mniej od średniego wzrostu o 9,7 procent od 2015 roku. Ten poziom byłby najniższy od 2001 roku, czyli dwudziestu lat.

Czynniki ograniczające spadek cen to szybki wzrost zapotrzebowania na ropę w USA oraz ograniczony dostęp do surowca na Zachodzie. Globalny rynek ropy ma utrzymać deficyt nawet pomimo decyzji państw OPEC+ o poluzowaniu porozumienia naftowego i stopniowym zwiększaniu podaży baryłki. Producenci ropy na świecie znacznie ograniczyli podaż surowca w odpowiedzi na kryzys cen ropy wiosną 2020 roku, kiedy wybuch pandemii spotęgował spadki wywołane brakiem porozumienia OPEC+. Nie zdążyli odbudować produkcji w czasie, kiedy zapotrzebowanie szybko wzrosło po zakończeniu trzeciej fali koronawirusa. Wizja czwartej fali już obniża ceny baryłki.

Reuters/Wojciech Jakóbik