Baltic Pipe skrzyżował się z Nord Stream 2

Budowa gazociągu Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim postępuje. Statek Carorone dokonał skrzyżowania z gazociągiem Nord Stream 2 i zmierza ku strefom ekonomicznym Polski oraz Danii.

Statek Saipemu budował Baltic Pipe pomimo złych warunków pogodowych, które powstrzymały barkę Fortuna układającą w pobliżu kolejne kilometry spornego Nord Stream 2. Castorone pracował od pierwszego sierpnia i następnego dnia wybudował skrzyżowanie Baltic Pipe z Nord Stream 2. Nitka A gazociągu rosyjskiego została położona w lipcu a B w marcu.

Skrzyżowanie Baltic Pipe z Nord Stream 2 zostało przeprowadzone pomimo obaw części obserwatorów o incydenty. To sprawa techniczna uregulowana w umowie międzyoperatorskiej ze spółką Nord Stream 2 AG odpowiedzialną za gazociąg z Rosji.

Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Połowa przepustowości Baltic Pipe w październiku 2022 roku i pełna moc po kontrakcie jamalskim

Wciąż nie wiadomo jak duża część przepustowości Baltic Pipe będzie dostępna w pierwotnym terminie, czyli w październiku 2022 roku, jednakże kontrakt jamalski z Gazpromem obowiązuje do końca roku, kiedy ma być już w pełni dostępna.

Planowana przepustowość gazociągu Baltic Pipe to 10 mld m sześc., z czego polska spółka PGNiG zarezerwowała 8,2 mld m sześc. rocznie w drodze aukcji. Polacy chcą wykorzystać jej część do dostaw własnego gazu wydobywanego na szelfie. Dzięki przejęciu aktywów INEOS chcą osiągnąć wydobycie 2,5 mld m sześc. rocznie.

Jednakże konieczność wydania nowego pozwolenia środowiskowego w sprawie odcinka lądowego Baltic Pipe w Danii zmusiła duńskiego inwestora tego projektu, operatora gazociągów przesyłowych Energinet, do przesunięcia terminu zakończenia prac z października na grudzień 2022 roku. W pierwotnym terminie ma być dostępna część przepustowości tego gazociągu. Według informacji BiznesAlert.pl może to być około połowa, czyli 5 mld m sześc.

Polacy zachowują spokój, ponieważ gaz norweski mający zastąpić kontrakt jamalski z Gazpromem kończy się w grudniu 2022 roku, a nie w październiku, kiedy zaczyna się nowy rok gazowy w branży. Oznacza to, że będą zmuszeni do opłacania części wolumenu zakontraktowanego w Rosji na mocy klauzuli take or pay do końca roku. Dostawy z Norwegii będą mogły ruszyć z pełną mocą po zakończeniu tej umowy.

Nie jest jasne, czy Polacy zechcą podpisać nowy kontrakt, bo zdania na ten temat są podzielone. Politycy i firmy są zgodni w jednym: nie ma mowy o podpisaniu umowy długoterminowej jak kontrakt jamalski. BiznesAlert.pl publikował obliczenia pokazujące, że Polska nie będzie zmuszona do podpisania umowy z Rosjanami, posiadając szereg alternatyw.

Będą nowe sankcje USA za Nawalnego, a te wobec Nord Stream 2 zostaną przedłużone | Duńczycy nie przewidują nowych przeszkód na budowie Baltic Pipe

Będą nowe sankcje USA za Nawalnego, a te wobec Nord Stream 2 zostaną przedłużone | Duńczycy nie przewidują nowych przeszkód na budowie Baltic Pipe

: Doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jack Sullivan przyznał, że Amerykanie przygotowują nowe sankcje wobec Rosji ze względu na próbę zabójstwa opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Biały Dom zamierza przedłużać obecne sankcje wobec podmiotów rosyjskich pracujących przy Nord Stream 2.

: Energinet nie jest w stanie podać jaką przepustowość gazociągu Baltic Pipe udostępni w październiku 2022 roku. Pełna ma być dostępna z końcem 2022 roku pomimo problemów środowiskowych odcinka w Danii. – Nie przewidujemy nowych przeszkód – zapewnia.

Będą nowe sankcje USA za Nawalnego, a te wobec Nord Stream 2 zostaną przedłużone

Doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jack Sullivan przyznał, że Amerykanie przygotowują nowe sankcje wobec Rosji ze względu na próbę zabójstwa opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Biały Dom zamierza przedłużać obecne sankcje wobec podmiotów rosyjskich pracujących przy Nord Stream 2.

Biały Dom/Wojciech Jakóbik

Nowe sankcje mają zostać wdrożone tak szybko, jak zostaną wymierzone w odpowiednie podmioty. – Wprowadzimy więcej sankcji za użycie broni chemicznej – zapewnił Sullivan. Pierwsze restrykcje tego typu zostały wprowadzone w kwietniu 2021 roku, ale nowe mają objąć kręgi władzy na Kremlu.

Sullivan mówił także o sankcjach wobec spornego projektu gazociągu Nord Stream 2. – Myślę, że to kolejny obszar, w którym mamy do czynienia z pewnymi nieporozumieniami – ocenił na antenie CNN. – W rzeczywistości objęliśmy sankcjami szereg podmiotów rosyjskich w odniesieniu do Nord Stream 2. Zawiesiliśmy je tylko wobec dwóch i nie były to podmioty rosyjskie. To był niemiecki obywatel oraz firma szwajcarska – zastrzegł doradca Joe Bidena do spraw bezpieczeństwa.

Przypomniał, że Nord Stream 2 był ukończony w 90 procentach po przejęciu władzy przez ekipę Bidena. – Pytanie, na które musieliśmy sobie odpowiedzieć odnosiło się do tego, czy będziemy działać bezpośrednio z wykorzystaniem siły sankcji przeciwko naszym sojusznikom europejskim i przyjaciołom – stwierdził. – Prezydent Biden powiedział: „nie jestem na to przygotowany. Będę dalej wdrażał co 90 dni sankcje przeciwko rosyjskim podmiotom zaangażowanym w budowę Nord Stream 2”. Zrobił to i będzie to nadal robił – zapewnił Sullivan.

Wspomniany obywatel Niemiec to prezes spółki Nord Stream 2 AG Matthias Warnig. Spółka szwajcarska to rzeczona NS2 AG należąca w stu procentach do Gazpromu, ale zarejestrowana w szwajcarskiej miejscowości Zug.

Wypowiedź Sullivana pojawia się niedługo po szczycie prezydentów USA i Rosji w Genewie, który nie przyniósł żadnych rozstrzygnięć. Joe Biden i Władimir Putin powtórzyli swe stanowiska na tematy międzynarodowe.

Duńczycy nie przewidują nowych przeszkód na budowie Baltic Pipe

Energinet nie jest w stanie podać jaką przepustowość gazociągu Baltic Pipe udostępni w październiku 2022 roku. Pełna ma być dostępna z końcem 2022 roku pomimo problemów środowiskowych odcinka w Danii. – Nie przewidujemy nowych przeszkód – zapewnia.

Wojciech Jakóbik

– Nie możemy w tym momencie podać informacji innych niż w komunikacie prasowym – przyznał Jesper Norskov Rasmussen z Energinetu. Duńczycy poinformowali, że będą się starać zapewnić jak największą przepustowość do października 2022 roku, kiedy pierwotnie miał być gotowy cały projekt. Pełna moc ma zostać zapewniona do 2022 roku ze względu na konieczność zatrzymania budowy na wybranych odcinkach do czasu wydania nowej decyzji środowiskowej.

– Nie przewidujemy nowych przeszkód – zapewnia Energinet w komentarzu dla BiznesAlert.pl.

Polska nie jest skazana na Gazprom pomimo problemów Baltic Pipe

– Problemy projektu Baltic Pipe doprowadziły część opinii publicznej do przekonania, że Polska może zostać postawiona pod ścianą i zmuszona do podpisania nowego kontraktu jamalskiego z Gazpromem. Tak nie będzie dzięki dziesiątkom lat dywersyfikacji. Plan A jest realizowany i mamy plan B – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Złota wolność wyboru dostawcy gazu

Dostawy gazu z Rosji to temat rozgrzewający komentatorów właśnie dlatego, że przez lata były sprawą polityczną ze względu na nieprzewidywalność Gazpromu możliwą głównie dlatego, że Polska aż do ukończenia terminalu LNG w Świnoujściu oraz połączeń gazowych z sąsiadami nie miała alternatywnych źródeł dostaw. Egzystencjalne zagrożenie zakręceniem kurka z gazem zniknęło po 2015 roku, kiedy ruszył gazoport i dlatego Polska jest w innej sytuacji niż Ukraina, która nadal jest zależna od tego, czy gaz rosyjski płynie przez jej terytorium, czy nie. Powodem są znaczne przychody z przesyłu oraz konieczność utrzymania ciśnienia w gazociągach przesyłowych. Polacy z kolei mogą sprowadzać gaz z innych źródeł, a jeśli Gazprom z jakichś powodów nie wywiążę się z dostaw, zapłaci karę jak w przypadku przerw dostaw z 2017 roku tłumaczonych problemami technicznymi (zawodniony gaz). Jeżeli zaś Polacy uznają, że cena rosyjska jest niesprawiedliwa, sprawa może trafić przed trybunał arbitrażowy i tak stało się w 2015 roku, by w 2020 roku mogło dojść do wiktorii PGNiG i rozstrzygnięcia, któremu Gazprom całkowicie się podporządkował, wysyłając potem ciepłe sygnały do Polski ustami prezes Gazprom Exportu Jeleny Burmistrowej, która oceniła, że Polska to „niezawodny kontrahent, wspaniały kraj”. – Wciąż prowadzimy wiele sporów z Polakami, ale jednocześnie kontynuujemy negocjacje handlowe – powiedziała wówczas. Należy postawić tezę, że takie wypowiedzi to kolejna korzyść z dywersyfikacji dostaw gazu do Polski.

Polska potrzebuje więcej gazu z importu niezależnie od postępów Baltic Pipe

Polska realizuje plan realnej dywersyfikacji, który miał być gotowy z końcem 2022 roku, kiedy kończy się kontrakt jamalski z Gazpromem. PGNiG zdecydował, że nie będzie renegocjował tej umowy. Część polityków obozu rządzącego uznała, że Polacy przestaną kupować jakikolwiek gaz z Rosji po ukończeniu Baltic Pipe i rozbudowie terminalu LNG. Pierwotne założenia rozwoju rynku gazu w Polsce rozminęły się jednak w z rzeczywistością, czego dowodzi prognoza Gaz-System zakładająca 50-procentowy wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce do 2030 roku. Z moich obliczeń publikowanych w tym roku wynika, że Polacy będą potrzebować 2,1-3,8 mld m sześć. gazu dodatkowo, nawet jeżeli nie będzie żadnego opóźnienia projektów dywersyfikacyjnych w stosunku do terminów deklarowanych do tej pory, to znaczy nawet z Baltic Pipe gotowym na czas w październiku 2022 roku. W tym świetle problemy odcinka lądowego tej infrastruktury w Danii, które mogą, ale nie muszą przełożyć się na opóźnienie całego projektu, wydają się drugorzędne wobec generalnego kursu uzależniającego Polskę od importu błękitnego paliwa. Polacy prawdopodobnie będą sprowadzać dodatkowy gaz od sąsiadów ze względu na zapotrzebowanie większe od prognoz pierwotnych. Warto na koniec dodać, że to między innymi dlatego przepustowość planowanego FSRU (tzw. drugiego gazoportu) w Zatoce Gdańskiej zakłada widełki przepustowości 4-8 mld m sześc. rocznie w zależności od potrzeb.

Dostawca ostatniego wyboru

Większe zapotrzebowanie na import gazu w Polsce nie oznacza jednak automatycznie konieczności podpisania umowy z rosyjskim Gazpromem. Należy się spodziewać, że Rosjanie pragnący maksymalizować sprzedaż w Unii Europejskiej wobec spodziewanego trendu spadku zapotrzebowania na gaz w związku z transformacją energetyczną w Unii Europejskiej, będą walczyć o każdego klienta, a zatem prawdopodobnie przedstawią atrakcyjną ofertę cenową Polakom zgodnie z oczekiwaniem prezesa PGNiG Pawła Majewskiego. Można sobie wyobrazić, że Rosjanie zaoferują kontrakt krótszy, na mniejszy wolumen i bez kontrowersyjnych klauzul kwestionowanych w Unii Europejskiej, a także z niską ceną. Staną jednak w rzędzie innych potencjalnych dostawców, a Warszawa będzie mogła decydować w oparciu o własną definicję bezpieczeństwa energetycznego. Należy przytoczyć przykład Ukrainy, która wspierana finansowo przez USA i Unię Europejską porzuciła dostawy od Gazpromu i realizuje cały import gazu z terytorium unijnego od 2015 roku. Molekuły gazu docierającego z Zachodu nad Dniepr prawdopodobnie częściowo pochodzą z Rosji, ale Kijów nie musi negocjować z Petersburgiem, gdzie znajduje się siedziba Gazpromu, ale firmami zachodnimi znanymi z innych standardów współpracy Takie rozwiązanie będzie możliwe do wykorzystania w Polsce, jeżeli uznamy, że nie chcemy korzystać z oferty rosyjskiej. Dostawy fizyczne dodatkowego gazu mogą docierać w przyszłości przez połączenia z sąsiadami: Gazociąg Polska-Litwa, Gazociąg Polska-Słowacja, połączenie z Czechami Stork, połączenie z Niemcami w Lasowie i rewers Gazociągu Jamalskiego na granicy niemieckiej. Polska ma wybór i nie jest skazana na głównego dostawcę, który utraci znaczenie strategiczne po 2022 roku, bo skończy się niekorzystny kontrakt jamalski. Doświadczenia historyczne – moim zdaniem – każą szukać gazu w pierwszej kolejności gdzie indziej. Postępy dywersyfikacji sprawią, że alternatywnych ofert będzie coraz więcej, a zatem docelowo także cena gazu na rynku będzie coraz niższa.

Da się zbudować Baltic Pipe zgodnie z normami środowiskowymi. Komentarz dla TVP3 Poznań

Niedawno Polskę obiegła wiadomość, że prace nad duńskim odcinkiem Baltic Pipe zostały wstrzymane. Powodem jest konieczność ochrony pewnych gatunków myszy i nietoperzy. Gazociąg to kluczowa inwestycja dla polskiego sektora energetycznego, mająca zapewnić bezpieczeństwo i dywersyfikację źródeł dostaw gazu. Czy budowę uda się dokończyć – o tym w rozmowie w TVP3 Poznań z Wojciechem Jakóbikiem, analitykiem sektora energetycznego, redaktorem naczelnym BiznesAlert.pl.

– Najważniejsze pytanie, które pozostaje teraz bez odpowiedzi to wpływ tego wyzwania na terminarz całego projektu Baltic Pipe, ponieważ mowa tu o odcinku lądowym w Danii, czyli jednym z pięciu elementów gazociągu. Nawet jeżeli pojawią się jakieś problemy na lądzie w Danii, to pozostałe dwa odcinki powstają już teraz bez problemu albo zaraz będą powstawały i być może jest sposób na to, by terminarz projektu pozostał niezmieniony – powiedział Jakóbik.

– W interesie Polski, Danii, Norwegii i Komisji Europejskiej jest ukończenie tego projektu, który został uznany za przedsięwzięcie o znaczeniu wspólnotowym w Unii Europejskiej. Ma on dać nie tylko bezpieczeństwo energetyczne, ale też zarobek. Pieczątka Komisji Europejskiej sprawia, że jest to także projekt unijny. Wszyscy są zainteresowani tym, aby doprowadzić projekt do szybkiego ukończenia, a ochrona przyrody jest do zapewnienia – podkreślił.

Źródło: poznan.tvp.pl

Jakóbik o Baltic Pipe: Inwestycja nie zaszkodzi przyrodzie

Według Energinetu standardy zostały zachowane, więc mam nadzieję, że skończy się na wymianie dokumentów i dojdzie do ugody, chociaż istnieje ryzyko, że tak nie będzie – mówi redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik w rozmowie z Radiem Szczecin.

Wojciech Jakóbik udzielił komentarza w Radiu Szczecin na temat losu duńskiego odcinka Baltic Pipe w kontekście ostatniej decyzji Komisji Odwoławczej Rady ds. Środowiska i Żywności. – Inwestycja nie zaszkodzi przyrodzie. Energinet, czyli duński operator gazociągów przesyłowych, który jest odpowiedzialny akurat za ten odcinek projektu korytarza norweskiego i odcinka morskiego, który zwie się Baltic Pipe – tłumaczy Jakóbik.

Energinet jest zaskoczony decyzją agencji środowiskowej

– Ten gazociąg jest kolejną z serii inwestycji tego typu, która spełnia wszystkie standardy i dlatego być może Energinet sam jest zaskoczony decyzją agencji środowiskowej, która domaga się ponownej oceny oddziaływania na środowisko. Według Energinetu standardy zostały zachowane, więc mam nadzieję, że skończy się na wymianie dokumentów i dojdzie do ugody, chociaż istnieje ryzyko, że tak nie będzie – podkreśla.

Źródło: RadioSzczecin.pl

Cofnięte pozwolenie dla Baltic Pipe. Nie jest pewne, że rurociąg się opóźni – komentarz dla PR24

Decyzja Duńczyków nie rozstrzyga o potrzebie przeprowadzenia kolejnej analizy środowiskowej dotyczącej Baltic Pipe – mówi portalowi PolskieRadio24.pl Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. – Nie jest w ogóle pewne, że BalticPipe się opóźni – przyznaje.

Duńska Komisja Odwoławcza ds. Środowiska i Żywności cofnęła pozwolenie środowiskowe dla rurociągu Baltic Pipe, którym ma płynąć gaz z Norwegii przez Danię do Polski – poinformował w czwartek duński operator systemu przesyłowego Energinet.

– To nie jest ostateczne rozstrzygnięcie – podkreśla w rozmowie z PolskieRadio24.pl Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu BiznesAlert.pl. Dodaje, że nie wiadomo, czy potrzebne będzie nowe pozwolenie, czy wystarczy rewizja istniejącego. – Oficjalne ustalenia poznamy wkrótce – przyznaje ekspert.

Niezależnie od tego, jaka będzie decyzja Duńczyków, środowiskowe wątpliwości dotyczą jednego z pięciu odcinków Baltic Pipe, a na pozostałych prace mogą toczyć się bez przeszkód. Nie jest zatem w ogóle pewne, że budowa Baltic Pipe się opóźni, a tym bardziej – o ile.

Nie wymusi umowy z Gazpromem

W ocenie gościa portalu PolskieRadio24.pl, ewentualne opóźnienie Baltic Pipe nie wymusi podpisywania długoletniego kontraktu gazowego z Gazpromem. Polska może bowiem sprowadzać gaz w formie ciekłej z całego świata i gazociągami od sąsiadów w Unii Europejskiej.

Źródło: PolskieRadio24.pl

Zostało mniej niż 100 km Nord Stream 2 do ukończenia, a USA wciąż nie poszerzają sankcji

Budowniczy Nord Stream 2 wpłynie na wody niemieckie do końca tygodnia i zostało mu do ukończenia w sumie mniej niż 100 km rur. Tymczasem nie ma informacji o nowej, czarnej liście podmiotów objętych sankcjami w związku z tym projektem.

Decyzja Federalnej Agencji Żeglugi i Hydrografii (BSH) pozwoliła Rosjanom rozpocząć prace przy Nord Stream 2 na wodach niemieckich jeszcze przed końcem maja, o czym informował BiznesAlert.pl. Do końca tego miesiąca obowiązuje zawieszenie prac związane z okresem odpoczynku ptaków. BSH uznała jednak, że prace w Niemczech zaplanowane na maj nie zaszkodzą ptakom.

Rosyjski portal Neftegaz.ru podał, że barka Fortuna mająca budować Nord Stream 2 na wodach niemieckich ma znaleźć się tam 23 maja. Póki co pracuje w wyłącznej strefie ekonomicznej Danii na południe od Bornholmu przy budowie drugiej nitki spornego gazociągu. Akademik Czerski kontynuuje prace na wodach duńskich przy pierwszej nitce.

Departament Stanu USA miał przedstawić Kongresowi propozycję aktualizacji listy podmiotów objętych sankcjami wobec spornego gazociągu Nord Stream 2 do 17 maja. Do czasu publikacji tego materiału nie było informacji na jej temat, ale lista nie musi być jawna. Mógł się na niej znaleźć operator projektu Nord Stream 2 AG zgodnie z sugestią Departamentu Sprawiedliwości.

Sekretarz stanu Antony Blinken spotka się z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem w dniach 19-20 maja w trakcie Rady Arktycznej w Rejkiawiku. Opozycja amerykańska nie szczędzi krytyki pod adresem administracji prezydenta Joe Bidena w sprawie Nord Stream 2 i porównuje jego brak działania do reakcji na cyberatak na Colonial Pipeline, o który są posądzani hakerzy z Rosji.

– Administracja Bidena trwoni czas wyłączając amerykańskie rurociągi (Keystone XL – przyp. red.), nie będąc w stanie obronić tych rurociągów, których nie wyłączyła (Colonial Pipeline – przyp. red.) i pozwalając Putinowi budować własne (Nord Stream 2 – przyp. red.) – napisał senator republikański Ted Cruz na Twitterze.

Wicepremier Rosji Aleksander Nowak zapewnił gazetę Moskiewski Komsomolec, że Nord Stream 2 zostanie ukończony późnym wrześniem i jest to przedsięwzięcie „czysto ekonomiczne” przeciwko któremu jest stosowany „amerykański protekcjonizm”. Podkreślił, że w budowę zaangażowało się konsorcjum firm europejskich. Faktycznie jednak firmy z Europy są pożyczkodawcami, a budują już tylko podmioty rosyjskie, bo europejskie wycofały się przez sankcje USA. Do ukończenia zostało poniżej 100 km tego spornego gazociągu.

Źródło: Kommiersant/Neftegaz.ru/Twitter/Wojciech Jakóbik

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej | Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej | Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

: Prezydenci Estonii i Polski rozmawiali o współpracy na rzecz energetyki oraz klimatu. Firmy z tych krajów mogą współpracować w sektorach Odnawialnych Źródeł Energii, a dyplomacje razem tworzyć politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

: Amerykanie nadal sprzeciwiają się Nord Stream 2, ale nie skłonili Niemców do wycofania poparcia dla tego spornego projektu. USA mogą poszerzyć sankcje, które go obejmują w maju.  

: Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyrusza piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim.

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej

Prezydenci Estonii i Polski rozmawiali o współpracy na rzecz energetyki oraz klimatu. Firmy z tych krajów mogą współpracować w sektorach Odnawialnych Źródeł Energii, a dyplomacje razem tworzyć politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

Prezydent Estonii Kersti Kaljulaid mówiła na konferencji Pol-Est Green Bridge zorganizowanej przez Polsko-Estońską Izbę Handlową o potencjale inwestycji firm estońskich w Odnawialne Źródła Energii w Polsce, ale wspominała w tym kontekście o potrzebie stworzenia niezbędnych regulacji zachęcających do inwestycji. – Estońskie firmy energetyczne mają wiele interesów w Polsce, między innymi w fotowoltaice – oceniła. Estońska firma Enefit już teraz jest obecna na rynku polskim i instaluje tam panele fotowoltaiczne. Warto dodać, że Polska zapowiada liberalizację ustawy odległościowej dającą możliwość budowy lądowych farm wiatrowych.

Polski prezydent Andrzej Duda przypominał zgodnie ze swą estońską odpowiedniczką, że energia docierająca do Unii Europejskiej powinna być produkowana przy zachowaniu standardów emisyjnych, aby produkcja nie uciekała poza jej granice. – Musimy mieć pewność, że energia w Unii Europejskiej jest produkowana zgodnie ze wszelkimi normami. Nie ma tej pewności przy imporcie. Nie wiemy, czy taka energia jest produkowana w zgodzie z naszymi normami – ocenił.

W ten sposób przywódcy odnieśli się do dyskusji o Carbon Border Adjustment Mechanism (CBAM), który ma obciążyć import towarów do Unii w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich produkcji, w tym surowców oraz energii. Komisja Europejska ma przedstawić założenia tego rozwiązania w czerwcu 2021 roku.

Główny partner konferencji to Orlen Eesti, oddział polskiego PKN Orlen, działający w Estonii i zapewniający 60 procent paliw temu krajowi dzięki pracy Rafinerii Możejki na Litwie. Jego prezes to Waldemar Król, członek zarządu Orlenu oraz Polsko-Estońskiej Izby Handlowej. Prezydenci mówili o potencjale współpracy Polski i Estonii przy transformacji sektora transportu, w tym z wykorzystaniem wodoru, w który chce inwestować PKN Orlen.

Wojciech Jakóbik

USA i Niemcy rozmawiały o Nord Stream 2 w kuluarach szczytu G7

Amerykanie nadal sprzeciwiają się Nord Stream 2, ale nie skłonili Niemców do wycofania poparcia dla tego spornego projektu. USA mogą poszerzyć sankcje, które go obejmują w maju.  

Rzecznik Ned Price poinformował, że sekretarz stanu USA Antony Blinken podkreślił w rozmowie z ministrem spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maasem w kuluarach szczytu G7 „silny sprzeciw” Ameryki wobec projektu Nord Stream 2. – Rozmawialiśmy o projekcie Nord Stream 2 i wymieniliśmy stanowiska znane obu stronom – przyznał Maas. – Nie ma nowych wieści na ten temat – dodał. Przedstawiciele Niemiec podkreślali, że Nord Stream 2 jest im potrzebny do realizacji polityki energetyczno-klimatycznej, ale są gotowi wesprzeć bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy, która może ucierpieć na przekierowaniu dostaw z jej terytorium do nowego gazociągu z Rosji.

USA rozważają wciąż poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy, która ma się zakończyć we wrześniu 2021 roku. Sekretarz stanu Antony Blinken przyznał w przeszłości, że los tego projektu „ostatecznie zależy od jego budowniczych”.

Biały Dom/Deutsche Presse Agentur/Wojciech Jakóbik

Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyrusza piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim.

Inauguracja pracy przy bałtyckim odcinku gazociągu mającego dać gaz norweski Polsce oraz Danii będzie okraszona wystąpieniami polityków, także z Włoch. Na miejscu będą między innymi pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski oraz prezes operatora sieci przesyłowej gazu Gaz-System.

Polacy liczą na to, że odcinek morski zostanie ukończony do końca 2021 roku. Cały gazociąg ma być gotowy do października 2022 roku i pozwolić na zastąpienie kontraktu długoterminowego z Gazpromem dostawami gazu norweskiego ze złóż pod kontrolą polskiego PGNiG oraz kupionych od producentów pracujących na szelfie norweskim. Tak zwany kontrakt jamalski opiewa na maksymalnie 10,2 mld m sześc. rocznie do końca 2022 roku. Baltic Pipe pozwoli importować do 10 mld m sześc. rocznie od końca przyszłego roku.

Wojciech Jakóbik

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu | Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu | Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

:Po tym jak eksperci Komisji uznali, że atom może pomóc chronić klimat, Greenpeace podejrzewa, że opinia ekspertów mogła powstać pod wpływem lobby atomowego. Tymczasem prawie pięćdziesiąt organizacji pozarządowych poparło uwzględnienie energetyki jądrowej w taksonomii Unii Europejskiej.

:Agencja RIA Novosti informuje, że statek Akademik Czerski przybył już na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2. USA zapowiedziały objęcie sankcjami wszystkich podmiotów zaangażowanych w te prace.

:USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

Greenpeace atakuje ekspertów Komisji za poparcie atomu

Po tym jak eksperci Komisji uznali, że atom może pomóc chronić klimat, Greenpeace podejrzewa, że opinia ekspertów mogła powstać pod wpływem lobby atomowego. Tymczasem prawie pięćdziesiąt organizacji pozarządowych poparło uwzględnienie energetyki jądrowej w taksonomii Unii Europejskiej.

Greenpeace wietrzy spisek

Połączone centrum badań przy Komisji Europejskiej (JRC) uznała, że energetyka jądrowa może przysłużyć się ochronie klimatu i powinna zostać uwzględniona w taksonomii, czyli regulacjach opisujących jakie inwestycje są zrównoważone, a przez to zasługują na wsparcie unijne. Komisja ocenia technologie pod kątem zrównoważonego rozwoju oraz „braku znaczącej szkodliwości” (do no significant harm), a także stosuje określone kryteria techniczne. Jednym z zadań JRC jest prowadzenie badań na temat bezpieczeństwa nuklearnego finansowanych przez EURATOM.

Greenpeace ostrzega, że JRC jest strukturalnie powiązane z Traktatem o EURATOM, ma relacje z przemysłem nuklearnym, a opinie wyrażane przez przedstawicieli tego centrum „podważają zdolność JRC do prowadzenia obiektywnej oceny tego, czy energetyka jądrowa jest zrównoważona”. – Komisja Europejska powinna powierzyć to badanie bezstronnym strukturom i włączyć w ich ocenę społeczeństwo obywatelskie – ocenia Greenpeace.

– Widać coraz lepiej, że przemysł jądrowy nie może stanąć na nogi bez masowego finansowania i dlatego desperacko zabiega o wsparcie unijne, bo energetyka jądrowa jest za droga, a nowe projekty znikają. JRC jest niebezpiecznie optymistyczna względem perspektywy renowacji istniejących elektrowni jądrowych. Niezależni naukowcy już mówili Unii Europejskiej, że niezrównoważone zagrożenia związane z magazynowaniem odpadów nuklearnych to wystarczający argument na rzecz porzucenia tej technologii. Zamiast pozwalać umierającej branży konsumować finansowanie, Komisja Europejska powinna poprzeć realne działania na rzecz klimatu, wykluczając wszelkie fałszywie zielone rozwiązania jak atom, gaz i biomasa – oceniła Silvia Pastorelli zajmująca się w Greenpeace polityką europejską.

Organizacje pozarządowe bronią atomu

Innego zdania są organizacje pozarządowe opowiadające się za atomem, o których informował BiznesAlert.pl. – Z ocen naukowych jasno wynika, że energia jądrowa jest niezbędna do rozwiązywania problemów oraz wyzwań związanych i wywołanych tymi zakłóceniami. Pomimo to ograniczone uznanie tego niskoemisyjnego, dyspozycyjnego źródła energii ze strony Komisji Europejskiej jest w najlepszym przypadku paradoksalne i z pewnością przyniesie efekt przeciwny do zamierzonego – czytamy w liście organizacji popierających atom. Ich zdaniem fałszywy przekaz po katastrofie w elektrowni jądrowej Fukushima w Japonii utrudnił rozwój energetyki jądrowej w Unii Europejskiej. – Społeczeństwa zaakceptowały systematyczne utrudnianie rozwoju energetyki jądrowej, ponieważ dowody naukowe są nadal przyćmiewane przez zbudowane wokół nich mity. 

– Prosimy, aby wszystkie niskoemisyjne źródła energii były traktowane jednakowo w toczących się i przyszłych dyskusjach prowadzonych na szczeblu Komisji Europejskiej, w tym na temat taksonomii zrównoważonych inwestycji. Prosimy, aby UE wspierała opartą na dowodach ocenę wszystkich dostępnych opcji. Prosimy o przedstawianie dokładnych i rzeczowych faktów wspartych naukowo na temat energii jądrowej – piszą autorzy listu. Wśród sygnatariuszy tego pisma znalazły się organizacje pozarządowe z Francji, Finlandii, Kanady, Korei Południowej, Niemiec, Norwegii, Polski, Szwecji, USA i Wielkiej Brytanii.

Greenpeace/Voix du Nucleaire/Wojciech Jakóbik

Akademik Czerski mający przyspieszyć budowę Nord Stream 2 przygotowuje się do pracy

Agencja RIA Novosti informuje, że statek Akademik Czerski przybył już na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2. USA zapowiedziały objęcie sankcjami wszystkich podmiotów zaangażowanych w te prace.

Czerski znalazł się na wodach duńskich na miejscu budowy tamtejszego odcinka gazociągu Nord Stream 2. Ma teraz przygotować się do pracy i przyłączyć się do budowy prowadzonej obecnie przez barkę Fortuna, przyspieszając proces. Gazprom przekonuje, że sporny gazociąg będzie gotowy do końca 2021 roku, dwa lata po pierwotnym terminie.

Jednak na drodze tego projektu mogą stanąć sankcje amerykańskie. Waszyngton zapowiedział, że będzie poszerzał restrykcje obejmujące podmioty wspierające budowę Nord Stream 2, ale przyznał, że jego los „ostatecznie zależy od budowniczych”. Budowa na wodach niemieckich zależy jednak także od losu skargi ekologów Deutsche Umwelthilfe, do której rozpatrzenia nie będzie mogło dojść do połączenia odcinków duńskiego i niemieckiego, a także ewentualnego moratorium na budowę postulowanego przez przedstawiciela rządu w Berlinie.

RIA Novosti/Wojciech Jakóbik

Raport: Układ Polska-Ukraina-USA o dostawach LNG może się opłacać, ale wymaga zmian

USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

Wspomniana agencja rozwoju zajmuje się promocją bezpieczeństwa narodowego oraz współpracy ekonomicznej poza granicami Stanów Zjednoczonych. Na jej zlecenie powstał raport, z którego wynika, że współpraca Polski i Ukrainy przy dostawach gazu skroplonego z USA może pozwolić na pozyskanie taniego gazu oraz większe wykorzystanie infrastruktury gazowej nad Dnieprem. Raport został opracowany przez Tetra Tech w ramach projektu USAID o nazwie bezpieczeństwo energetyczne i opublikowany 10 marca.

Wynika z niego, że rozwój rynku gazu w Polsce może spowodować nadwyżki, których póki co nie będzie gdzie składować. Analizuje zatem możliwość składowania gazu z Polski w magazynach na Ukrainie. Warto przy tym zaznaczyć, że Polacy zamierzają rozbudowywać moce magazynowe na swym terytorium, choć wynoszą one 2,7 mld m sześc. w porównaniu do 32 mld na Ukrainie. Istotny jest fakt, że badacze wykonujący raport na zlecenie USAID nie biorą pod uwagę jednego ze scenariuszy operatora gazociągów przesyłowych w Polsce, czyli Gaz-System, który zakłada wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce o 60 procent w stosunku do 2020 roku, czyli z 20 mld rocznie do ponad 31 m sześc., jako „znacznie przeszacowanego”.

Autorzy raportu oceniają, że około 2024 roku zimą będą się pojawiały nadwyżki zapasów gazu potrzebnych Polsce między innymi przez ustawę o zapasach wymuszającą utrzymywanie ich na wypadek kryzysu dostaw. Nie wspominają o zmianach tej regulacji, która będzie zmierzać do obniżki wolumenu, który będzie należało obowiązkowo utrzymywać. W raporcie można przeczytać, że w scenariuszu umiarkowanym w szczycie zapotrzebowania dostawy gazu z Ukrainy do Polski zimą mogą wynosić 2 mln m sześc. dziennie. Scenariusz zakładający szybszy rozwój rynku gazu w Polsce zakłada, że nadwyżka może wynieść ponad 1,1 mld m sześc. rocznie w 2030 roku i „nawet rozbudowa magazynów gazu w Polsce” nie pomoże jej zmagazynować. W takim scenariuszu dostawy z Polski na Ukrainę mogą sięgać 8,5 mln m sześc. dziennie latem, gdy byłyby zbierane zapasy nad Dnieprem. Tymczasem fizyczna przepustowość połączenia w Hermanowicach wynosi 5 mln m sześc. Ustalenia ekspertów są zatem argumentem za rozbudową mocy przesyłowych między Polską a Ukrainą. Przekonują, że taryfy magazynowe na Ukrainie z ulgą wprowadzoną przez operatora OGTSU będą tańsze (15,1 euro za MWh) niż w Polsce (16,5) i Niemczech (18,3).

Autorzy raportu dla USAID przyznają, że LNG docierające przez Polskę na Ukrainę jest obecnie droższe od ofert gazociągowych w Europie. Dyferencjał ten ma wynosić do 2030 roku między 2,5 a 7,5 euro za MWh. Sposobem na zwiększenia atrakcyjności dostaw LNG ze Świnoujścia nad Dniepr może być obniżka taryf na szlaku ze szczególnym uwzględnieniem taryfy w polskim gazoporcie oraz regazyfikacyjnej. Autorzy raportu przyznają, że taryfa wyznaczona przez operatora terminalu LNG w Polsce jest „racjonalna” ale niektóre obiekty w Europie mają niższe. Polacy oczekują 2,24 euro za MWh, a  FSRU na Litwie już tylko 0,15 euro.

Z raportu można się dowiedzieć, że jeśli Polska porzuci dostawy gazu z Rosji w ramach kontraktu jamalskiego wygasającego w 2022 roku, dostawy z Ukrainy w jej kierunku będą wynikały tylko z ewentualnego magazynowania gazu nad Dnieprem i mogą wówczas sięgać 0,5 mld m sześc. rocznie w 2023 roku. Jeśli uda się rozwinąć dostawy gazu z Polski na Ukrainę, mogą sięgnąć od 0,5 do 2 mld m sześć. rocznie rok po zakończeniu kontraktu jamalskiego. Później ten wolumen może wzrosnąć w zależności od rozwoju rynków w obu krajach i sięgnąć maksymalnie 5 mld m sześc. rocznie. Zainteresowanie rynku będzie zależało od odpowiedniej polityki taryfowej w USA, Polsce i na Ukrainie, a także udrożnienia rewersu na granicy polsko-ukraińskiej wymagające nowych ustaleń między operatorami Gaz-System i OGTSU.

Co ciekawe, raport nie wspomina o Gazociągu Polska-Ukraina rozważanym przez te kraje, ale wciąż bez ostatecznej decyzji inwestycyjnej.

– Polska i Ukraina mają znaczne perspektywy współpracy na rzecz bezpieczeństwa dostaw oraz rozwoju handlu gazem. Jednakże pozostaje szereg przeszkód regulacyjnych i technologicznych, które mogą zostać rozwiązany dzięki odpowiedniemu wsparciu po obu stronach – ocenił Serhij Makogon, prezes OGTSU, w komentarzu dla BiznesAlert.pl.

USAID/Wojciech Jakóbik