Komisja jest niechętna wobec pomysłów Polski, ale ma inne propozycje walki z kryzysem energetycznym | Rosjanie już wprost naciskają na start Nord Stream 2 z użyciem wysokich cen gazu w Europie

Komisja jest niechętna wobec pomysłów Polski, ale ma inne propozycje walki z kryzysem energetycznym

Komisja Europejska przygotowuje swoistą „skrzynkę z narzędziami” mającą pozwolić na walkę z kryzysem energetycznym bez szkodzenia wspólnemu rynkowi energii. Temat ma paść na Radzie Unii Europejskiej 21-22 października. Komisja jest niechętna wobec planów stworzenia rezerwy strategicznej gazu i reformy systemu EU ETS proponowanych przez Polskę.

Euractiv.com dotarł do szkicu propozycji Brukseli,  która zakłada wymierzone wsparcie dla najbiedniejszych gospodarstw domowych w postaci rekompensat wzrostu cen energii. Polska pracuje już nad takim rozwiązaniem na 2022 rok. Komisja sugeruje, że najlepsze rozwiązanie to ryczałt, ale brane jest także pod uwagę odroczenie płatności, ulga podatkowa od obciążeń opłat za energię dla gospodarstw domowych, które sięgają obecnie 41 procent w przypadku gospodarstw domowych i 30-34 procent w odniesieniu do przemysłu. Hiszpania już wprowadziła takie zwolnienie.

Komisja rozważa także wsparcie małej przedsiębiorczości pomocą publiczną z zastrzeżeniem, że nie może ona zaburzyć konkurencji. Chodzi na przykład o dłuższe umowy na dostawy energii, ale Komisja uważa, że nie należy ingerować w system handlu emisjami EU ETS.

Bruksela planuje również stworzyć nowe mechanizmy monitoringu sytuacji na rynku energii z pomocą władz krajowych oraz unijnego stowarzyszenia regulatorów energetycznych ACER w celu walki z ewentualnym łamaniem zasad konkurencji.

Urzędnicy Komisji są także otwarci na dyskusję o postulacie reformy rynku energii złożonym przez Francję i Hiszpanię w celu uniezależnienia ceny energii od ceny gazu, która również notuje rekordy. Proponują pogłębienie współpracy transgranicznej na rynkach detalicznych państw członkowskich oraz badanie kształtowania się cen w Europie. Chcą także przyspieszenia procedur przyznawania pozwoleń na budowę nowej energetyki odnawialnej za pośrednictwem dokumentu z wytycznymi, który ma się pojawić w 2022 roku.

Komisja Europejska ma także użyć planowanej reformy rynku gazu w celu odniesienia się do problemów z magazynowaniem i bezpieczeństwem dostaw tego paliwa zgłaszanych przez część państw członkowskich. Komisja będzie promować gaz mniej emisyjny niż kopalny w celu zmniejszenia zależności od dostawców spoza Unii Europejskiej. Część krajów unijnych, w tym Polska, uważa, że Rosja celowo ogranicza dostawy gazu do Europy w celu wykorzystania rekordowych cen do promocji spornego projektu Nord Stream 2.

Pomysł wspólnych zakupów gazu zaproponowany przez Hiszpanię znajdzie odniesienie w postaci dobrowolnych zapasów do wykorzystania w razie kryzysu. To rozwiązanie ma działać w zgodzie z zasadami konkurencji. Komisja ma jednak zastrzeżenia względem tego pomysłu, ze względu na wysoki stopień skomplikowania. Zamierza za to stworzyć transgraniczne, regionalne grupy ryzyka w regionach z małymi zapasami gazu, które miałyby analizować ryzyko przez następne pięć lat i formułować zalecenia.

Komisja sugeruje także, aby przychody narodowe z EU ETS zostały przeznaczone na bezpośrednie wsparcie gospodarstw domowych i małych przedsiębiorstw w celu walki z ubóstwem energetycznym. Długoterminowo ochroną ma być Społeczny Fundusz Klimatyczny przewidziany w pakiecie Fit for 55 przedstawionym przez Komisję. Ta jednak wyklucza jakąkolwiek reformę ETS w odpowiedzi na obecny kryzys.

Polska zasygnalizowała konieczność stworzenia strategicznej rezerwy gazu oraz reformy systemu handlu emisjami w odpowiedzi na kryzys energetyczny. Część krajów unijnych również popiera takie rozwiązania. Do rozstrzygnięcia może dojść podczas Rady Unii Europejskiej zaplanowanej na 21-22 października.

EurActiv.com/Wojciech Jakóbik

Rosjanie już wprost naciskają na start Nord Stream 2 z użyciem wysokich cen gazu w Europie

Wicepremier Rosji Aleksander Nowak powiedział, że szybka certyfikacja gazociągu Nord Stream 2 w Niemczech umożliwiająca rozpoczęcie dostaw z jego użyciem pomoże obniżyć ceny gazu w Europie.

„Szybkie ukończenie certyfikacji” pomoże jego zdaniem „uspokoić obecną sytuację”. Niemiecki regulator Bundesnetzagentur ma cztery miesiące na ten proces, który potem zostanie oceniony przez Komisję Europejską z punktu widzenia zgodności z przepisami dyrektywy gazowej, która nakłada na Rosjan obowiązek dostosowania pracy Nord Stream 2 do regulacji ograniczających monopolistów jak Gazprom.

– Myślę, że są dwa czynniki mogące uspokoić obecną sytuację. Po pierwsze oczywiście to ukończenie certyfikacji i najszybsza zgoda na dostawy gazu przez Nord Stream 2 – mówił Nowak w rozmowie z oficjelami rządowymi oraz firmami rosyjskimi. Kolejne rozwiązanie to zwiększenie dostaw przez platformę giełdową Gazpromu ESP, o której pisał BiznesAlert.pl.

– Europejski rynek spotowy jedynie odzwierciedla obecny stan popytu i podaży, ale nie jest narzędziem wyceny dającym równowagę w długim terminie – oceniła Jelena Burmistrowa, szefowa Gazprom Exportu. – Ci, którzy podpisali z nami kontrakty długoterminowe cieszą się obecnie z ich ceny – dodała.

Rosjanie kwestionują dyrektywę gazową w sądzie. Nord Stream 2 AG poinformował o apelacji w odniesieniu do decyzji sądu niemieckiego o konieczności podporządkowania spornego gazociągu tej dyrektywie. Jednak dopóki ona obowiązuje, muszą wdrażać jej przepisy względem Nord Stream 2. Pojawiają się jednak głosy z Rosji, że należy doprowadzić do rozpoczęcia dostaw tym gazociągiem mimo to w celu obniżenia cen gazu w Europie. Tymczasem Europejczycy oskarżają Rosjan o celowe ograniczanie dostaw na rynek europejski w celu wymuszenia startu tego gazociągu.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Boom SMR-owy z atakiem na strategię energetyczną w tle

Boom na ogłoszenia firm polskich o zaangażowaniu w technologię małych reaktorów jądrowych nie powtórzy losu boomu łupkowego, jeżeli szybko pojawią się konkrety. W tle komunikatów na ten temat widać krytykę polityki ministerstwa klimatu i środowiska ze strony lobby OZE oraz węglowego w Polsce. Oba bieguny sporu o strategię energetyczną są zjednoczone przeciwko jej twórcom – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kolejny boom w energetyce ze sporem politycznym w tle

KGHM dołączył do rosnącego grona spółek skarbu państwa i prywatnych, które deklarują zaangażowanie w technologię małych reaktorów jądrowych. Wcześniej państwowo-prywatny PKN Orlen i prywatny ZE PAK ogłosiły listy intencyjne z firmą Synthos Green Energy o współpracy przy SMR. Ta ostatnia firma posiada umowę z GE Hitachi na dostęp do technologii BWRX-300, która uzyskała certyfikację w USA i ma zapewnić pierwszy reaktor w Kanadzie, by potem – w razie powodzenia procesu – trafić także do Polski za sprawą Orlenu i ZE PAK. Deklaracje firmy pod wodzą Daniela Obajtka są bardziej ostrożne, niż optymistów z kompleksu wydobywczego węgla pod Koninem. – Zdajemy sobie sprawę, że GE Hitachi Nuclear Energy nie postawiło jeszcze pierwszego małego reaktora, ale proces pre-certyfikacji już trwa. Pierwsze SMRy powstają jednak w Chinach i Rosji. To nie jest technologia „z kosmosu”. Nasz partner ma porozumienie z GE Hitachi – dostawcą reaktora BWRX-300, a my współpracujemy z nim od początku i nadal będziemy współpracować. Będziemy mieć pierwszeństwo i zdobywać przez te lata know-how. Wchodząc we współpracę na samym końcu, moglibyśmy zapłacić więcej i nie zdobylibyśmy niezbędnego doświadczenia – mówił mi prezes Obajtek w wywiadzie nagranym podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. ZE PAK liczy na mały atom w Koninie w ilości 4-6 reaktorów po 300 MW każdy. Niezależnie od losu SMR w Polsce zapowiedzi spółki Zygmunta Solorza-Żaka wywindowały jej kurs i pozwoliły zakończyć pierwsze półrocze 2021 roku z zyskiem netto sięgającym 20 mln zł. Akcje ZE PAK kosztowały jeszcze niedawno niecałe 10 zł, a teraz oscylują w okolicach 20 złotych. Za gigantami idą mniejsi gracze. Już nawet paliwowy Unimot deklaruje zainteresowanie SMR-ami. Obiektywnie jest to pożądana technologia, bo pozwala wytwarzać lokalnie stabilną i zeroemisyjną energię obniżającą jej ceny przemysłowi obawiającemu się o swą konkurencyjność w dobie drożyzny. W tym zakresie KGHM poczynił krok naprzód, bo podpisał list intencyjny bezpośrednio z NuScale posiadającym technologię SMR bez pośrednictwa Synthosa Michała Sołowowa. Jednak i tutaj wszystko zależy od tempa certyfikacji tej technologii w Polsce. Warto także dodać, że jakiekolwiek SMR-y wymagają nowych przepisów zawierających między innymi standardy bezpieczeństwa, a te powstaną tylko wskutek skutecznej pracy legislacyjnej, której tempo w odniesieniu do sektora energetycznego bywa różne, vide liberalizacja ustawy odległościowej.

Mamy zatem w Polsce do czynienia z nowym boomem energetycznym po gazie łupkowym, elektromobilności oraz wodorze. Warunek sukcesu to jednak skuteczne wdrożenie tej technologii. Bariery jej rozwoju zostały już zakreślone przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, które zaoferowały konsultacje w sprawie warunków przyłączenia małych reaktorów jądrowych do sieci oraz ich udziału w certyfikacji ogólnej rynku mocy. W tle nadal jest widoczna sugestia ZE PAK, że mógłby sprowadzać energię z atomu w Obwodzie Królewieckim, która może być planem odłożonym na później lub motywatorem rządu do współpracy, w zależności od interpretacji. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, który odrzucił możliwość importu energii z Królewca, wykazuje bardziej pojednawczą postawę w sprawie SMR w Polsce. – Małe reaktory tzw. SMR one są być może przyszłością, ale przyszłością daleką. Ich zastosowanie to będzie głównie zastosowanie dla przemysłu np. chemicznego czy też w bardzo izolowanych geograficznie miejscach z ograniczonym zapotrzebowaniem na energię. Jeżeli prywatni biznesmeni decydują się na podjęcie tych badań, wdrożeń, to dobrze. To jest sytuacja, w której równolegle z tym programem rządowym, który realizujemy, dużym będzie to realizowane i tu nie ma żadnej konkurencji czy rywalizacji – powiedział Naimski w radio Siódma9. – Problem polega na tym, że tych SMR-ów jeszcze nie ma i że pierwszy z nich być może za kilkanaście lat zostanie zbudowany – dodał.

Jednak kontekst polityczny wyraźnie pokazuje, że duży i mały atom rywalizują ze sobą. Przeciwnicy polityki ministra Naimskiego promują tezę, jakoby SMR mógł powstać wcześniej, a być może zamiast dużego atomu państwowego, dzięki wysiłkowi spółek prywatnych (w domyśle ZE PAK), ale warto przypomnieć, że PKN Orlen i KGHM to spółki Skarbu Państwa kontrolowane przez ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. W resorcie wicepremiera można nieoficjalnie usłyszeć sceptycyzm wobec planów uruchomienia pierwszego, dużego reaktora jądrowego w Polsce w 2033 roku. Widać zatem jak rysuje się liberalna (umownie) linia krytyki jądrowych planów Piotra Naimskiego. Jego przeciwnicy z tej strony barykady twierdzą, że Polska za mało otworzyła się na import energii pozwalający doraźnie obniżać jej ceny i zaprogramowała strategię energetyczną (Politykę Energetyczną Polski do 2040 roku, PEP2040 – przyp. red.), która nie uwzględniła rewolucji Odnawialnych Źródeł Energii oraz istotnego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu handlu emisjami EU ETS.

Z drugiej strony barykady pojawia się podobna krytyka ekipy Naimskiego, z którym kojarzony jest również minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka. Chodzi o Solidarną Polskę reprezentowaną w sprawach polityki energetycznej przez byłego wiceministra aktywów państwowych Janusza Kowalskiego, który twierdzi, że Polska nigdy nie powinna się godzić na nowy cel redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku na bazie którego powstały kontrowersyjne regulacje Fit for 55. Jego zdaniem Polacy powinni wetować unijną politykę klimatyczną i tworzyć własny ETS na wzór rozwiązania brytyjskiego. Kowalski i inni krytycy polityki Naimskiego uważają, że niewystarczająco bronił węgla, który będzie dalej spalany przez niedobór nowych mocy wytwórczych pomimo planu postawienia na gaz uznanego przez tę frakcję za zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego, w czym z resztą nie różni się od liberałów z ośrodka Ember, który przestrzega przed pułapką gazową. Jedni proponują jednak w zamian węgiel, a drudzy – OZE.

Impas w rządzie i alternatywne ścieżki rozwoju energetyki

Umowne lobby OZE i węglowe podają sobie zatem rękę w krytyce Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku prowadzonej przez duet Naimski-Kurtyka, a wzrost temperatury politycznej towarzyszący przeciągającemu się sporowi o Kopalnię Turów może doprowadzić do nowych przetasowań w ramach obecnej ekipy rządzącej, o ile ta nie zdecyduje się na jakimś etapie na wcześniejsze wybory parlamentarne. Trudno sobie jednak wyobrazić jak mogłaby wyglądać nowa stabilizacja po ewentualnych zmianach personalnych. PEP2040 krytykowany przez obrońców węgla za zbytni radykalizm i zwolenników OZE za przesadny konserwatyzm jest kompromisem między najbardziej zaawansowanymi postulatami strony społecznej broniącej węgla a rzeczywistością przyspieszającej polityki klimatycznej. Jednakże Solidarna Polska odrzuciła go już na etapie rozmów rządowych, która obecnie łączy siły z pozarządową Konfederacją w krytyce Piotra Naimskiego i obronie węgla, co było widać w dyskusji o niewyemitowanym wywiadzie ministra udzielonego Ewie Stankiewicz z Republiki w mediach społecznościowych, gdzie Solidarna i konfederaci podali sobie ręce.

Spór o politykę energetyczno-klimatyczną Polski staje się zatem zgodnie z prognozami BiznesAlert.pl rozsadnikiem koalicji rządzącej. Trwają spekulacje na temat zastąpienia Michała Kurtyki przez Jadwigę Emilewicz (zwolenniczka OZE) albo Krzysztofa Tchórzewskiego (obrońca węgla). Nie jest jednak jasne, czy któraś z tych osobistości zagwarantowałaby poparcie całej koalicji rządzącej, a napięcia będą rosnąć wraz z podwyżkami cen energii, ciepła i gazu w 2022 roku. Obecny stan gry tworzy impas i alternatywne ścieżki rozwoju energetyki w ramach jednego sektora realizowane przez PSE i Gaz-System z jednej strony oraz PKN Orlen czy KGHM z drugiej. Nie widać na horyzoncie nowego stabilizatora, który byłby w stanie zastąpić obecną, małą stabilizację.

Nowe sankcje wobec Nord Stream 2 w projekcie budżetu obronnego USA mogą uniemożliwić dostawy | Brytyjczycy potrzebują atomu do ochrony klimatu, ale muszą przekonać ludzi do składowisk odpadów

Komisja Regulacji Izby Reprezentantów USA przyjęła szereg propozycji zapisów budżetu obronnego USA na 2022 rok. Wśród nich znalazła się propozycja nowych sankcji wobec spornego Nord Stream 2 mających uniemożliwić uruchomienie go. Musi ona jeszcze zyskać aprobatę Senatu oraz podpis prezydenta Joe Bidena.

Poprawki Izby Reprezentantów narzucają na prezydenta obowiązek wdrożenia sankcji na firmy oraz osoby fizyczne zaangażowane w planowanie, budowę i uruchomienie spornego gazociągu Nord Stream 2. Jego budowa się zakończyła, ale nie został uruchomiony.

Prawodawcy domagają się także raportu Pentagonu oraz Departamentu Stanu USA na temat korzyści finansowych Kremla z Nord Stream 2 oraz zagrożeń z zakresu bezpieczeństwa z powodu tego gazociągu dla Ukrainy oraz sojuszników w NATO.

Budżet obronny NDAA 2022 w kształcie przyjętym przez parlament będzie musiał zostać zrealizowany przez administrację Joe Bidena. W podobny sposób zostały zakomenderowane pierwsze sankcje przeciwko Nord Stream 2, do których wdrożenia został zobowiązany prezydent Donald Trump.

Co ciekawe, szkic budżetu zaproponowany przez Izbę Reprezentantów wzywa także do zwiększenia współpracy USA i Ukrainy w sektorze tytanu oraz do zwiększenia obecności sił zbrojnych Ameryki w Polsce, Rumunii oraz krajach bałtyckich.

NDAA 2022 w kształcie proponowanym przez Izbę wymaga od Białego Domu określenia, czy trzydziestu pięciu oficjeli rosyjskich zasługuje na sankcje personalne. Są wśród nich prezesi Rosnieftu oraz Gazpromu.

Dokument musi zostać przyjęty przez Senat i podpisany przez prezydenta.

Głos Ameryki/Wojciech Jakóbik

Brytyjczycy potrzebują atomu do ochrony klimatu, ale muszą przekonać ludzi do składowisk odpadów

Financial Times ostrzega, że remedium na obecny kryzys energetyczny w Wielkiej Brytanii może być tylko energetyka jądrowa. Brytyjczycy chcą przekonać społeczeństwo do składowania odpadów nuklearnych.

– Wielu uważa, że energetyka jądrowa jest niezbędna do realizacji celu rządu brytyjskiego osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Obecny kryzys energetyczny na Wyspach wywołany wzrostem cen gazu ziemnego przeniósł uwagę specjalistów na paliwa niekopalne i niezależne od pogody – czytamy w FT.

Gazeta przyznaje, że nowe reaktory jądrowe w Wielkiej Brytanii są drogie. Hinkley Point C ma kosztować 22 mld funtów i być finansowany z kontraktów różnicowych przenoszących koszty na odbiorców energii. Nieznane są też koszty wygaszania pierwszych reaktorów brytyjskich oraz usuwania odpadów nuklearnych, ale pierwsze szacunku z 2019 roku mówią o 124 mld funtów przez 120 lat czyszczenia sektora jądrowego po starych reaktorach. Jednak zwolennicy atomu jak Stowarzyszenie Przemysłu Jądrowego przekonują, że koszty będą spadać dzięki rozwojowi technologii, recyklingowi paliwa jądrowego, a także mogą być pokryte z budżetu operacyjnego reaktorów, jak w przypadku Hinkley Point C, który zarezerwował trzy procent przychodu na ten cel.

Zwolennicy atomu muszą jeszcze pokonać opór społeczny wobec składowisk odpadów nuklearnych, które znajdują się pod ziemią i muszą przechowywać niebezpieczny ładunek przez tysiące lat, jak w Trawnsfynydd na Wyspach. Jednak akceptacja społeczna rośnie w Finlandii szukającej miejsca na składowiska. Podobne plany ma Szwecja. Nawet raport Greenpeace cytowany przez Financial Times potwierdza, że nie ma naukowych dowodów na niebezpieczeństwo składowisk, ani na problemy niemożliwe do rozwiązania. Brytyjczycy zamierzają przekonać opinię publiczną do budowy składowiska na ich ziemi. Będzie niezbędne, jeżeli atom ma być zeroemisyjnym i stabilnym źródłem energii na Wyspach.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Politico ujawnia jak Chińczycy kupują media w Brukseli i przekonują do 5G od Huawei

Politico ujawnia, że Huawei przekonało uznany portal brukselski do rocznej kampanii wizerunkowej polegającej na przekonywaniu do racji Chińczyków w sporze o 5G z użyciem cytatów z informacji prasowych tej firmy przedstawianych jako niezależne opinie.

– Od początku lutego 2020 roku portal EU Reporter z Brukseli, który ma na liście sponsorów Huawei prowadził roczne działania lobbingowe na korzyść tej firmy z Chin – podaje Politico. – Kampania uwzględniała anonimowe materiały informacyjne przeniesione co do słowa z informacji prasowych Huawei, wydarzenie online promujące poglądy tej firmy na spory polityczne wokół technologii 5G, a także artykuły opiniodawcze przygotowane przez wysokich oficjeli Huawei niepodpisane jako opłacone – czytamy w portalu.

Te materiały sprzyjały Huawei i były wykorzystywane przez tę firmę w sporach o 5G. Politico przyznaje, że EU Reporter nie złamał prawa belgijskiego ani unijnego, ale jest naruszeniem standardów dziennikarskich. Huawei broni się faktem, że współpracuje także z Politico. Ta strona przekonuje jednak, że związki EU Reportera z Chinami są ścisłe i polegają między innymi na wymianie treści z Dziennikiem Ludowym Partii Komunistycznej Chin.

Politico/Wojciech Jakóbik

Budowa Nord Stream 2 jest na finiszu, ale wciąż nie wiadomo kiedy ruszą dostawy | Ropa tanieje a największy terminal w Chinach stoi przez widmo wariantu Delta koronawirusa

Budowa Nord Stream 2 jest na finiszu, ale wciąż nie wiadomo kiedy ruszą dostawy

Prace na rzecz ukończenia Nord Stream 2 są na finiszu tuż przed serią spotkań politycznych poświęconych propozycji układu USA-Niemcy w sprawie tego gazociągu. Rosjanie prowadzą prace geodezyjne potrzebne do certyfikacji, ale nie wiadomo kiedy ona nastąpi, a bez niej nie ruszą dostawy.

Operator Nord Stream 2 poinformował, że do ukończenia tego spornego gazociągu został jeden procent prac. – Według danych z 28 lipca gazociąg Nord Stream 2 jest gotowy w 99 procentach – podało biuro prasowe operatora Nord Stream 2 AG. – Morski odcinek drugiej nitki Nord Stream 2 został ukończony w czerwcu – podaje. – Prace na rzecz wypełnienia go gazem rozpoczęte po technicznym ukończeniu tej nitki są kontynuowane – dodaje.

Rosyjski Neftegaz.ru sugeruje, że układanie rur pierwszej nitki może się zakończyć 30 sierpnia a ostatnie prace mogą zakończyć się piątego września. Portal informuje o pracach geodezyjnych rosyjskiego statku Merlin, które są niezbędne do certyfikacji technicznej gazociągu, bez której nie ruszą dostawy. Przyznaje jednak, że jej termin jest trudny do przewidzenia. Należy przypomnieć, że firmy certyfikujące Nord Stream 2 są obecnie objęte sankcjami USA i z tego powodu z projektu wycofała się norweska firma DNV GL.

Kanclerz Angela Merkel ma odwiedzić Moskwę 20 sierpnia i Kijów 22 sierpnia, by rozmawiać o przedłużeniu umowy Gazprom-Naftogaz o dostawach gazu przez terytorium ukraińskie pomimo alternatywy w postaci Nord Stream 2. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński ma odwiedzić Waszyngton 30 sierpnia, kiedy może zostać ukończone układanie rur pierwszej nitki Nord Stream 2.

Reuters/Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

Ropa tanieje a największy terminal w Chinach stoi przez widmo wariantu Delta koronawirusa

Produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna w Chinach spadły znacznie w lipcu nie spełniając oczekiwań analityków. To kolejne sygnały świadczące o widmie spowolnienia gospodarczego w gospodarce, od której kondycji zależą ceny surowca na świecie. Ropa naftowa kontynuuje spadek wartości.

Gospodarka Chin wróciła do kondycji sprzed pandemii, ale ma problemy ze względu na ograniczenia wynikające z powrotu restrykcji pandemicznych wywołanych nowymi ogniskami zakażeń oraz ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi w części kraju. Doszło między innymi do zamknięcia największego terminalu przeładunkowego Ningbo ze względu na wykrycie tam przypadku zarażenia, grożąc podwyżkami cen dostaw towarów do Europy oraz Ameryki Północnej.

Produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła w lipcu rok do roku o 6,4 procent wobec szacunków państwowych na poziomie 7,8 procent i wzroście o 8,3 procent w czerwcu. Sprzedaż detaliczna wzrosła w zeszłym miesiącu o 8,5 procent, mniej od szacowanych 11,5 procent i 12,1 procent zanotowanych w czerwcu.

Ropa Brent kosztuje już mniej niż 70 dolarów za baryłkę. WTI jest warta niewiele ponad 67 dolarów. Obie mieszanki zanotowały spadek wartości ze względu na nowy wariant Delta koronawirusa rozprzestrzeniający się na świecie i złe dane gospodarcze z Chin przytoczone powyżej. Międzynarodowa Agencja Energii przewiduje, że zapotrzebowanie na ropę będzie rosło wolniej od oczekiwań w drugiej połowie 2021 roku ze względu na wariant Delta.

Reuters/South China Morning Post/Wojciech Jakóbik

Greenpeace krytykuje atom w Polsce na łamach Financial Times. Gaz i OZE w zamian?

Greenpeace krytykuje strategię energetyczną Polski na łamach Financial Times i nie wierzy w możliwość budowy pierwszego reaktora jądrowego do 2033 roku.

Polska strategia energetyczna to według Financial Times przykład trudnych wyborów, przed jakimi stają państwa unijne wobec pakietu Fit for 55 będącego przedmiotem prac przez przyspieszoną redukcję emisji CO2 z celem spadku o 55 procent do 2030 roku oraz neutralności klimatycznej do 2050 roku. Polacy chcą użyć do tego celu atomu.

Minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka mówi, że plan budowy pierwszego reaktora jądrowego w Polsce w 2033 roku jest „perfekcyjnie możliwy do zrealizowania”. Nie zgadza się z nim Joanna Flisowska z Greenpeace cytowana przez Financial Times, której zdaniem „nikt na świecie nie buduje reaktorów jądrowych tak szybko”. Gazeta cytuje także Tomasza Nowaka z Platformy Obywatelskiej, który przekonuje, że rząd nie robi nic aby przekonać mieszkańców potencjalnej lokalizacji na Pomorzu do atomu.

Kolejne działania do podjęcia wskazywane przez FT to inwestycja w gaz, który rodzi jednak zależność od paliwa z importu oraz liberalizacja przepisów ustawy odległościowej w celu szybszego rozwoju lądowej energetyki wiatrowej, która jednak wymaga zabezpieczenia mocami konwencjonalnymi.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Historyczny rekord ceny benzyny w Rosji. Czy sięgnie po opcję atomową, która uderzy w Polskę? | Wariant Delta koronawirusa hamuje wzrost ceny ropy i straszy firmy

Historyczny rekord ceny benzyny w Rosji. Czy sięgnie po opcję atomową, która uderzy w Polskę?

Rekordowe ceny paliw w Rosji mogą popchnąć ją do ograniczenia eksportu, który odczują Europejczycy. Póki co jednak ministerstwo energetyki oraz Federalna Służba Antymonopolowa przekonują, że rynek jest dobrze zaopatrzony. Resort energetyki proponuje zakaz eksportu paliw, w tym LPG, który uderzyłby w Polskę.

Obie instytucje zapewniają, że przyglądają się uważnie sytuacji, ale nie ma potrzeby dodatkowo zwiększać popytu na giełdzie. Produkcja paliw utrzymuje się na poziomie z lat 2019-20, ale nie nadąża za popytem, który przerasta ten z 2019 roku poprzedzającego pandemię o 20 procent. Z tego powodu benzyna typu AI-92 sięgnęła wartości 58 tysięcy rubli za tonę na giełdzie SPIMEX, która jest najwyższa w historii. Resort energetyki zaproponował zakaz eksportu benzyny oraz innych paliw w celu obniżki cen, ale rząd jeszcze nie zajął się takim rozwiązaniem.

Niedobór innych paliw, jak LPG, spotęgowany incydentem Gazpromu opisywanym w BiznesAlert.pl, może także prowadzić do ograniczenia eksportu tego towaru, a co za tym idzie dalszych podwyżek w Polsce uzależnionej od dostaw LPG z Rosji.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Wariant Delta koronawirusa hamuje wzrost ceny ropy i straszy firmy

Ceny ropy spadały 12 sierpnia ze względu na dane Międzynarodowej Agencji Energii o możliwości spadku zapotrzebowania na to paliwo ze względu na szybki wzrost zakażeń koronawirusem na świecie oraz widmo przywrócenia ograniczeń pandemicznych.

Brent kosztował 71 dolarów za baryłkę po wieściach o spowolnieniu odbudowy wzrostu zapotrzebowania na ropę, które wyniosło w sierpniu 98,3 mln baryłek dziennie w porównaniu z 98 mln baryłek w lipcu. MAE przewiduje spowolnienie wzrostu zapotrzebowania w lipcu i całej reszcie 2021 roku ze względu na wariant Delta koronawirusa oraz restrykcje wracające w szeregu krajów azjatyckich będących ważnymi kupcami ropy.

Kartel OPEC póki co podtrzymuje optymistyczną prognozę wzrostu zapotrzebowania na ropę w 2021 roku i później pomimo obaw o czwartą falę koronawirusa. Przewiduje także większą podaż ropy z USA oraz innych producentów niezależnych dzięki wyższej cenie baryłki. Jednakże eksperci sugerują, że OPEC może zrewidować swe prognozy w dół idąc za sygnałami o wariancie Delta i czwartej fali.

Amerykański Schlumberger wycofał już swych pracowników z konferencji poświęconej technologiom morskim w energetyce Offshore Technology Conference, która odbędzie się w Houston w Teksasie. To jedno z dziesięciu największych wydarzeń tego typu na świecie. Uargumentował swą decyzję wysoką liczbą nowych zakażeń w okolicy tej miejscowości. Schlumberger weźmie udział w tym wydarzeniu online. Houston notuje szybki wzrost zakażeń wariantem Delta sięgający 3422 przypadków 11 sierpnia. Hrabstwo Harris z największą liczbą chorych wezwało niezaszczepionych mieszkańców do pozostania w domu.

Reuters/Wojciech Jakóbik

Spór o sankcje w kongresie USA na finiszu budowy Nord Stream 2 i nowa blokada nominacji

Nie ma informacji o nowym raporcie Departamentu Stanu USA dla Senatu na temat sankcji wobec Nord Stream 2, ale opozycja republikańska wprowadziła nową blokadę nominacji Białego Domu w oczekiwaniu, że ten odwiesi sankcje wobec operatora tego spornego projektu oraz jego prezesa.

The Hill podaje, że senator Ted Cruz (Republikanin) wprowadził blokadę ponad 30 nominacji wymagających zgody Senatu. Bob Menendez (Republikanin, szef komisji spraw zagranicznych Senatu) do ostatniego momentu próbował doprowadzić do ich zatwierdzenia. Cruz domaga się najpierw odwieszenia sankcji wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga. – Władimir Putin desperacko chce ukończenia gazociągu, który da mu miliardy dolarów na wrogie działania w Europie i na świecie – ostrzegał Cruz. Starł się z Menendezem i pozostałymi Demokratami, którzy wskazują, że działania Republikanów mogą jedynie opóźnić nominacje, wśród których są stanowiska w Departamencie Stanu USA oraz ambasadorskie. Senat USA zalecił ponadpartyjnie wdrożenie nowych sankcji USA, ale Biały Dom zdecydował o ich zawieszeniu na czas rozmów z Niemcami. Układ zaproponowany przez Berlin i Waszyngton został już skrytykowany przez Polskę oraz Ukrainę. Rozmowy na jego temat będą się toczyły z udziałem kanclerz Angeli Merkel i Zełeńskiego 22 sierpnia oraz prezydenta Joe Bidena i jego ukraińskiego odpowiednika 30 sierpnia. Odbędą się już po zakończeniu ostatniej, sierpniowej sesji Kongresu. Część senatorów oskarża Biały Dom o celowe przesuwanie spotkania z Zełeńskim na czas po obradach tej izby. Departament Stanu USA miał opublikować w sierpniu nowy raport o sankcjach wobec Nord Stream 2. Do tej pory nie został upubliczniony.

Tymczasem barka Fortuna ma do ułożenia 18,5 km gazociągu Nord Stream 2. Układa je w tempie około 1400 m dziennie. Rosjanie ograniczają podaż gazu w Europie i przekonują, że jak najszybsze rozpoczęcie dostaw przez sporny gazociąg dzięki przyspieszonej certyfikacji pozwoli uzupełnić niedobór. Są oskarżani o celowe działanie, które może zostać uznane za wykorzystanie gazu do polityki, które miało być argumentem przeciwko Nord Stream 2.

The Hill/EA Daily/Wojciech Jakóbik

Służby ostrzegają, że protest Zielonych przeciwko atomowi w Polsce może mieć ten sam cel co Rosjanie

Służby ostrzegają, że protest Zielonych przeciwko atomowi w Polsce może mieć ten sam cel co Rosjanie

USA: Nie mogliśmy zatrzymać Nord Stream 2, więc mówiliśmy Niemcom o oczekiwaniach Polski i Ukrainy

Doradca Departamentu Stanu USA Derek Chollet odwiedził Polskę i Ukrainę, by rozmawiać o spornym projekcie Nord Stream 2, w sprawie którego Amerykanie oraz Niemcy przyjęli deklarację zawierającą zapewnienia wsparcia gospodarczego Europy Środkowo-Wschodniej oraz ewentualnych sankcjach wobec Rosji.

– Za kadencji Joe Bidena nałożono 19 sankcji na konsorcjum budujące Nord Stream 2. Niestety to nie wystarczyło, aby powstrzymać budowę, która dziś jest zakończona mniej więcej w 99 proc. Uznaliśmy więc, że po prostu nie jesteśmy w stanie tego zatrzymać. Oczywiście, mogliśmy nakładać jeszcze dalej idące restrykcje na Niemcy, ale nawet to nie zablokowałoby Nord Stream 2. Podcięłoby za to relacje transatlantyckie. To byłby prezent dla Władimira Putina – tłumaczy Derek Chollet, doradca Departamentu Stanu USA, w rozmowie z Rzeczpospolitą. – Chcieliśmy wprowadzić rozwiązania wzmacniające bezpieczeństwo energetyczne, w szczególności dla Ukrainy, ale też dla Polski, choć jej sytuacja pod tym względem jest znacząco lepsza. Podjęliśmy więc twarde negocjacje z Niemcami, w znacznym stopniu wychodząc od oczekiwań, jakie usłyszeliśmy od naszych ukraińskich i polskich partnerów.

– Rosja nie może użyć dostaw energii jako broni, a jeśli to zrobi, poniesie konsekwencje. Mogą to być sankcje, ograniczenie przepływu gazu. Jest tu szereg możliwości – powiedział w odniesieniu do zapowiedzi sankcji przeciwko Rosji z deklaracji USA i Niemcy. Odniósł się także do propozycji gospodarczych i przyznał, że część zapisów dotyczy Polski. – W to wpisuje się większe zaangażowanie w projekt Trójmorza, którego Polska była inicjatorem. 

Rzeczpospolita/Wojciech Jakóbik

Aktywiści z Polski walczą z „fobią antyatomową” w Niemczech

Polska inicjatywa FOTA4Climate protestowała w Niemczech przeciw decyzji o zamknięciu sześciu działających elektrowni jądrowych.

– Akcja przeciw decyzji Angeli Merkel odbyła się w  Hamelin, miasteczku nieopodal którego pracuje elektrownia jądrowa. Działacze F4C tłumaczą, że elektrownia Grohnde ma 35 lat i co najmniej jeszcze drugie tyle mogłaby dawać czysty prąd. Wyłączenie do 2022 roku wszystkich elektrowni jądrowych, uznają za złą decyzję klimatyczną i polityczną. W konsekwencji oznacza bowiem skokowy wzrost emisji gazów cieplarnianych ze spalania węgla i gazu – informuje F4C.

– Przyroda nie może być zakładnikiem anty-atomowych fobii – punktował Adam Błażowski, lider FOTA4Climate, podczas swojego przemówienia w  Hamelin. – Protestujemy w Niemczech, bo to nie jest wewnętrzna sprawa Niemiec, że zamykają przyjazne klimatowi źródła energii.  Żeby zbilansować tę stratę inne kraje, wśród nich Polska, będą musiały starać się jeszcze mocniej, żeby zredukować emisje gazów cieplarnianych. To nie jest europejska solidarność. Klimat jest ważniejszy niż polityka jednego kraju. Wiemy, że transformacja energetyczna jest trudna, ale energiewende jest po prostu szkodliwa dla nas wszystkich – tłumaczył zgromadzonym.

Podobnie Andrzej Gąsiorowski z F4C podkreślił, że elektrownia, wraz z sześcioma innymi, zostanie zamknięta w imię doraźnych interesów politycznych i ekonomicznych. – Niemiecki rząd wie, że będzie to oznaczać ogromny wzrost emisji w Niemczech, i że wyjście z atomu ma wszelki potencjał, aby ostatecznie zniszczyć wszelkie dążenia ludzkości do dekarbonizacji, o ile kiedykolwiek takie się pojawiły, bo nie jest to oczywiste.

Aktywiści z FOTA4Climate zwracają uwagę, że wyłączenie energetyki jądrowej wiąże się z przedłużeniem działania elektrowni węglowych co najmniej do 2038 roku, a to je ze względu na klimat powinniśmy zamykać w pierwszej kolejności. Dlatego podczas protestu domagali się wprowadzenia w Unii Europejskiej zakazu zamykania działających elektrowni jądrowych. 

F4C przypomina, że w proteście w Dolnej Saksonii wzięli również udział działacze Nuklearia i Mothers for Nuclear Deutschland – Österreich – Schweiz. Obok protestu przed elektrownia jądrowa Grohnde w Dolnej Saksonii, odbyły się pikiety W Polsce przed ambasadą Niemiec w Warszawie oraz konsulatem we Wrocławiu.

FOTA4CLIMATE/Wojciech Jakóbik

Rosjanie zapłacą Unii Europejskiej nawet miliard euro rocznie za CBAM

Dziennik rosyjski RBK dokonał obliczeń na temat kosztów wprowadzenia przez Unię Europejską obciążeń zależnych od emisji CO2 towarzyszących produkcji towarów eksportowanych z terytorium rosyjskiego. Moskwa może zapłacić nawet 1,1 mld euro rocznie przez ten mechanizm, w skrócie CBAM, gdy wejdzie w pełni w życie w 2035 roku.

Obliczenia resortu bazują na danych z 2020 roku oraz parametrach CBAM przedstawionych przez Komisję Europejską. Największa część obciążeń mogłaby spaść na producentów żelaza i stali (655,1 mln euro) oraz nawozów (397,9 mln), aluminium (74,8) i cementu (0,6). Ministerstwo gospodarki Rosji jest odpowiedzialne za negocjacje handlowe z Unią Europejską. Doprowadziło do wprowadzenia przepisów zobowiązujących producentów rosyjskich do publikacji danych o emisji gazów cieplarnianych towarzyszących produkcji od 2023 roku. Rosyjskie Rusal i NLMK już publikują takie informacje.

Obliczenia RBK zostały potwierdzone przez ministerstwo rozwoju gospodarczego Rosji, które dokonało wcześniej własnych szacunków cytowanych przez BiznesAlert.pl.

RBK/Wojciech Jakóbik

Służby ostrzegają, że protest Zielonych przeciwko atomowi w Polsce może mieć ten sam cel co Rosjanie

Rzecznik ministra koordynatora do spraw służb specjalnych Stanisław Żaryn ostrzega, że protesty niemieckich Zielonych przeciwko atomowi w Polsce może mieć ten sam cel co działania Rosjan przeciwko temu projektowi.

Żaryn przypomina, że niemieccy Zieloni zorganizowali protest przeciwko budowie elektrowni jądrowych w Polsce z udziałem parlamentarzysty polskiego z Partii Zielonych Tomasza Aniśko. – Protest został omówiony przez media niemieckie, które cytowały polskiego posła ostrzegającego przed zagrożeniami związanymi ze składowaniem odpadów nuklearnych. Aniśko wezwał także do przekierowania środków na atom ku inwestycjom w energetykę odnawialną – napisał Żaryn na Twitterze.

– Z kolei niemiecka polityk biorąca udział w proteście ostrzegała, że polska elektrownia jądrowa uderzy mocno w Niemcy. Wyraziła też nadzieję, że Berlin „weźmie sprawę na poważnie i będzie informował obywateli najbardziej zagrożonych tym projektem, a także sprawi, że rząd polski wycofa się ze swych planów – pisze dalej Żaryn. – Posłowie z Polski i Niemiec przekonują, że elektrownie jądrowe to rozwiązanie archaiczne i ostrzegają, że energetyka jądrowa wiąże się z wysokim ryzykiem dla przyszłych pokoleń pod względem wytwarzania oraz składowania odpadów.

– Ten niemiecki protest to ingerencja w debatę publiczną na temat pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Działalność niemieckich Zielonych w sferze informacyjnej ma na celu destabilizację tego ambitnego projektu. W ostatnich tygodniach mogliśmy zaobserwować większą intensywność skoordynowanych działań mediów rosyjskich – w tym tub Kremla – wymierzonych w Program Polskiej Energetyki Jądrowej. Działalność strony niemieckiej w tej sprawie może mieć taki sam cel jak Rosjanie – podsumował rzecznik koordynatora do spraw służb specjalnych.

Twitter/Wojciech Jakóbik

Kommiersant apeluje o aktywną politykę klimatyczną Rosji w obronie Gazpromu i nie tylko | Elektrownia Połaniec nie musi zwracać pomocy pomimo sporu o biomasę

Kommiersant apeluje o aktywną politykę klimatyczną Rosji w obronie Gazpromu i nie tylko

W odpowiedzi na nowy raport IPCC o zmianach klimatu rosyjski Kommiersant apeluje o aktywną politykę klimatyczną Rosji. – Przykładowo władze potęg nuklearnych inwestują w arsenał pocisków miliardy dolarów, chociaż wiedzą, że te nigdy nigdzie nie polecą. Takie inwestycje są uważane, za uzasadnione, bo obniżają ryzyko wielkich strat w razie wojny i można znaleźć analogię ze zmianami klimatu – pisze Juri Borsukow.

Autor apelu odnosi się do raportu Międzyrządowego Panelu do spraw Zmian Klimatu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, z którego wynika, że należy przyspieszyć działania na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych w celu ograniczenia wzrostu temperatury globalnej zgodnie z porozumieniem paryskim. – Piszę o tym w dziale ekonomicznym z prostego powodu. Rosnące napięcie w zachodnich społeczeństwach wokół ochrony klimatu osiągnęło stopień, w którym należy spodziewać się decyzji politycznych, z których część może być bardzo bolesna dla firm rosyjskich. Przykładem może być unijny podatek węglowy (CBAM – przyp. red.). Ostatecznie świat prawdopodobnie wprowadzi globalne obciążenia emisji i będzie logiczne, jeśli Rosja będzie przewodzić temu procesowi zamiast zbierać nieprzyjemne owoce w sektorze ropy i gazu – pisze Borsukow. Jego zdaniem najlepsze wyjście to inwestycja w wychwyt i składowanie CO2 w tym sektorze.

Warto przypomnieć, że Rosjanie planują wykorzystać gazociąg Nord Stream 2 do dostaw wodoru uznawanego za paliwo zeroemisyjne. Chcą w tym celu wytwarzać go ze źródeł bezemisyjnych jak OZE czy atom, ale także pozyskiwać z gazu przy jednoczesnym wychwycie i składowaniu CO2 (CCS). Operator projektu Nord Stream 2 AG zapewnia, że wodór może popłynąć nowym gazociągiem z Rosji już w 2030 roku.

Kolejne wyliczenia pokazują wysokie koszty wprowadzenia obciążeń emisji CO2 na granicy Unii Europejskiej do opłacenia przez Rosję. CBAM ma kosztować Rosjan ponad 760 mld rubli w okresie 2026-35 według badania Petromarket widzianego przez Wiedomosti. CBAM polega na opodatkowaniu produktów importowanych spoza Unii w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu. Kraje z własnym systemem handlu emisjami CO2 na wzór unijnego miałyby być zwolnione z CBAM. Petromarket szacuje, że sektor petrochemii gazowej w Rosji zapłaci ponad 175 mld rubli za emisje CO2 towarzyszące produkcji towarów docierających do Unii, jak na przykład etylen, propylen, butan i tym podobne owoce przerobu ropy oraz gazu.

Kommiersant/Wiedomosti/Wojciech Jakóbik

Elektrownia Połaniec nie musi zwracać pomocy pomimo sporu o biomasę

Ministerstwo klimatu i środowiska umorzyło podstępowania w sprawie możliwości nieprawidłowego wykorzystania pomocy publicznej w postaci darmowych uprawnień do emisji CO2 przez Eneę Elektrownia Połaniec (EEP) o wartości około 170 mln złotych. Spór dotyczył miksu paliwowego wykorzystanego w Połańcu, czyli węgla oraz biomasy.

Postępowanie ruszyło w czerwcu i dotyczyło pozwoleń otrzymanych do 2016 toku za modernizację bloków energetycznych. W razie innego rozstrzygnięcia Enea musiałaby zwrócić pomoc przeznaczoną na modernizację Elektrowni Połaniec. Zastrzeżenia dotyczyły innego miksu paliw wykorzystanego w blokach, ale mimo tego udało się osiągnąć efekt ekologiczny oczekiwany zgodny z zasadami pomocy publicznej. – W toku trwających postępowań administracyjnych EEP przedłożyła wyjaśnienia poparte opinią akredytowanej jednostki, które potwierdziły spełnienie przez EEP przesłanek uzasadniających otrzymanie pomocy publicznej – podaje Enea w komunikacie.

Enea zmodernizowała także w lipcu instalację odsiarczania spalin za 50 mln złotych w ramach dostosowania do wymogów środowiskowych konkluzji BAT. Enea informuje, że dzięki wielu modernizacjom prowadzonym od 1995 roku jest jedną z najnowocześniejszych elektrowni w Polsce. Wybudowano nowy komin, instalacje odsiarczania spalin i stację demineralizacji wody, wprowadzono komputerowy system sterowania z nastawnią centralną, najlepsze systemy przeciwpożarowe i przeciwwybuchowe oraz podniesiono sprawność bloków i wydłużono żywotność elektrowni o kolejne 20 lat, jednocześnie obniżając emisje do atmosfery. Powstał także nowoczesny system biomasy z uruchomionym w 2012 roku „Zielonym Blokiem”.  

Elektrownia Połaniec uruchomiona w latach 1979-1983 nad brzegiem Wisły w Zawadzie koło Połańca wytwarza 9 TWh energii rocznie (prawie 6 procent krajowej produkcji). Moc elektrowni została podniesiona z początkowych 1607 MW do 1882 MW obecnie, co stanowi niespełna 5 procent mocy osiągalnej w Polsce w 2018 roku. Wytwarza energię w siedmiu blokach opalanych mieszanką węgla i biomasy o mocy do 225 MW do 242 MW oraz „Zielonym Bloku” (225 MW) – największej na świecie jednostce energetycznej opalanej w 100 procentach mieszanką biomasy leśnej i agro. Ponadto w Połańcu wytwarzana jest energia cieplna, popiół, gips i popioło-żużle dla drogownictwa i budownictwa.

Enea/Wojciech Jakóbik

Komisja Europejska poinformowała także, że jest w stałym kontakcie w sprawie Nord Stream 2 z rządem Ukrainy. Kijów wysłał do Brukseli wezwanie do konsultacji odnośnie do tego spornego projektu na mocy artykułu 274 umowy stowarzyszeniowej. – Jesteśmy w stałym kontakcie z władzami ukraińskimi w wielu sprawach, w tym dotyczących energetyki. Liczymy na dyskusję z naszymi ukraińskimi odpowiednikami o tym, jak najlepiej iść naprzód w odpowiedzi na ich apel o konsultacje – mówi źródło RIA Novosti.

Rosja chce słać wodór do Europy przez Nord Stream 2. Ma być tańszy od zielonego

Rosja opublikowała koncepcję rozwoju sektora wodoru w którym zaleca neutralność technologiczną i zapowiada wytwarzanie tego paliwa z gazu ziemnego oraz sektora jądrowego. Zielony wodór, na który liczą na przykład Niemcy, ma odgrywać mniejszą rolę.

Koncepcja rozwoju sektora wodoru w Rosji ma określać priorytety, cele krótko, średnio oraz długoterminowe strategii wodorowej z 2020 roku. Wodór ma powstawać trzech lub czterech dolinach wodorowych w na północy Rosji (obszar wydobycia gazu na eksport do Europy), Sachalinie, w Arktyce i na południu kraju.

Pilotaże mają umożliwić produkcję 0,2 mln ton wodoru do 2024 roku oraz sprawdzić technologię wychwytu, składowania i użycia dwutlenku węgla (CCUS). Pierwsze komercyjne projekt wodorowe mają pojawić się w latach 2025-35 i pozwolić na produkcję do 2 mln ton wodoru w 2035 roku, a także pozwolić zlokalizować technologie wodorowe, w tym elektrolizery pozwalające wytwarzać to paliwo z wody. Rosja ma rozwinąć eksport 15 mln ton wodoru w 2050 roku i słać go na rynki w Europie oraz Azji oraz bazować w jak największym stopniu na technologiach zlokalizowanych na jej terytorium.

Rosjanie przekonują Niemców do importu wodoru przez Nord Stream 2, który według nich mógłby słać wodór do Europy już od 2030 roku. Ich zdaniem cena wodoru z Rosji będzie niższa cztery-pięć razy od tego wytwarzanego za pomocą energii ze źródeł odnawialnych (zielonego wodoru) w Unii Europejskiej.

CBAM, czyli jak sprawić by Fit for 55 nie był samobójstwem gospodarczym Europy

Pakiet Fit for 55 należy rozpatrywać jako całość regulacji, które zmienią gospodarkę europejską. Mechanizm obciążający emisje CO2 poza Unią Europejską, czyli CBAM, ma uchronić Europę przed samobójstwem gospodarczym. Może być szansą także dla Polski – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

CBAM, czyli bat na emisje poza Unią Europejską

Pisałem już o tym, że ambicje pakietu Fit for 55 pozbawione odpowiednich wyliczeń oraz mechanizmów kompensujących obciążenia paliw kopalnych w gospodarce mogą sprawić, że Europa wyleje dziecko z kąpielą i zgasi rozwój gospodarczy zamiast napędzić go poprzez przestawienie na zielone tory. Jeden z elementów Fit for 55 to z kolei CBAM, czyli rozwiązanie będące warunkiem sine qua non sukcesu gospodarczego europejskiej wizji rozwoju gospodarczego na arenie międzynarodowej. Za tym akronimem kryje się mechanizm dostosowania emisji CO2 na granicach Unii Europejskiej (Cabron Border Adjustment Mechanism). Chodzi o obciążenie importu towarów do Unii w uzależnieniu od emisji CO2 towarzyszącej ich wytworzeniu, a zatem wyrównanie szans biznesu europejskiego opłacającego unijny system handlu emisjami CO2 z tym pozaeuropejskim, który do tej pory nie musiał tego robić. CBAM ma być obciążeniem uzależnionym od ceny uprawnień od emisji CO2. Szczegółowe założenia tego rozwiązania mają zostać przedstawione do końca roku.

Pomysł zebrał już krytykę u zagranicznych partnerów Unii Europejskiej. Jest postrzegany jako narzędzie nieuczciwej konkurencji przez Australię, Chiny czy Ukrainę. Pekin już zapowiedział walkę z CBAM na łonie Światowej Organizacji Handlu. Obrońcy tego rozwiązania przekonują, że będą w stanie pogodzić je z zasadami wolnego handlu. USA i Rosja prezentują bardziej zachowawcze stanowisko i próbują negocjować z Brukselą. CBAM nie będzie obciążał gospodarek krajów, które zdecydują się na wprowadzenie własnej polityki klimatycznej wzorowanej na europejskiej i w ten sposób ma przekonywać partnerów Unii do pójścia jej, zielonym szlakiem. Scenariusz optymistyczny z punktu widzenia Brukseli zakłada, że kraje współpracujące zostaną pozbawione obciążeń CBAM, a ich produkty docierające do Unii będą powstawały przy wyższych standardach klimatycznych, a państwa odrzucające politykę klimatyczną będą płacić coraz więcej, aż przekonają się, że warto chronić klimat. Scenariusz pesymistyczny to samobójstwo gospodarcze Europy, której nikt nie będzie naśladował. Debata o CBAM może trwać do 2024 roku.

https://biznesalert.pl/niemcy-zielony-niebieski-wodor-spor-wintershall-dea-nord-strean-2-energetyka-gaz/embed/#?secret=rwAh0ofjPb

Współpraca zagranicy albo samobójstwo gospodarcze

Pierwsze pozytywne sygnały pojawiły się w USA, które za prezydentury Joe Bidena zadeklarowały cel dążenia do neutralności klimatycznej w 2050 roku, miliardowe inwestycje w zielone technologie w ramach Planu Rewolucji Czystej Energetyki i Sprawiedliwości Środowiskowej, a także własną wersję CBAM, czyli Carbon Border Adjustment. Jednakże Biden nigdy nie obiecał wprowadzenia systemu handlu emisjami CO2 na wzór EU ETS, a dopóki go nie stworzy, biznes amerykański będzie podpadał pod obciążenia CBAM. ETS funkcjonuje w jedenastu stanach Wschodniego Wybrzeża (RGGI) oraz Kalifornii, która wprowadziła własny CBA. Warto jednak podkreślić, że cena uprawnienia w Słonecznym Stanie wynosi około 18 dolarów za tonę, kiedy ceny emisji CO2 w Europie biją rekordy sięgając powyżej 50 euro, czyli około 60 dolarów, trzy razy więcej od ceny kalifornijskiej. Również Rosjanie podjęli pierwsze kroki na rzecz dostosowania własnej polityki do oczekiwań Komisji Europejskiej. Ministerstwo rozwoju gospodarczego oszacowało koszt CBAM w Rosji na 3,6 mld euro rocznie od 2035 roku, choć ta liczba została uznana za przeszacowaną przez Vygon Consulting. Rosjanie przyjęli w lipcu prawo mające obniżyć emisyjność ich gospodarki poprzez dobrowolny system handlu emisjami opisany już w BiznesAlert.pl. Rosja będzie negocjować taryfę ulgową, możliwość kompensowania emisji poprzez zielone projekty. Relacja Rosjan z polityką klimatyczną Unii Europejskiej będzie nacechowana względami polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, jak w przypadku relacji w sektorze węglowodorów, o czym pisałem obszernie w innym miejscu. Również Chiny uruchomiły pilotażowy system handlu emisjami CO2, który nie może się równać ambicją z europejskim, ale jest pierwszym krokiem na rzecz pójścia śladem Europy. Z drugiej strony Pekin zapowiada walkę z CBAM  z użyciem reguł Światowej Organizacji Handlu.

Jeżeli Europa zdoła użyć CBAM do przekonania partnerów międzynarodowych do bardziej ambitnej polityki klimatycznej, obciążenia wynikające z Fit for 55 wewnątrz Unii Europejskiej nie będą jej tak doskwierać w konkurencji z innymi potęgami globalnymi. Jeżeli jednak okaże się, że Europejczycy pozostaną ze swymi ambicjami sami, dokonają samobójstwa gospodarczego, gasząc rozwój zamiast go wspierać. Optymizm projektantów polityki Komisji Europejskiej wypływa z faktu, że wieloletnie subsydia Odnawialnych Źródeł Energii pozwoliły obniżyć koszt tej technologii do stopnia, w którym rozwija się swobodnie, a Europa jest w awangardzie ich promocji. Podobnie ma być z technologiami magazynowania energii, wodoru i innych zielonych rozwiązań, które mają być premiowanie przez Fit for 55.

CBAM a Polska

Rozwiązanie kompromisowe to wsparcie transformacji energetycznej ze środków pozyskanych przez CBAM. Nie ma mowy o dofinansowaniu status quo energetyki konwencjonalnej, ale można sobie wyobrazić, że właśnie CBAM pomoże sfinansować nowe mechanizmy solidarnościowe wspierające zmiany w krajach najbardziej potrzebujących jak Polska. Byłby to kolejny koszyk, z którego mogłyby pochodzić środki na transformację energetyczną oprócz Funduszu Modernizacyjnego i innych kieszonek EU ETS. Skala wyzwań Fit for 55 oznacza, że nowe rozwiązanie nie powinno zastępować, ale uzupełniać stare tak, abyśmy nie wylali dziecka z kąpielą.

Atom z Obwodu bez przewodu promowany z innego powodu

Dostawy energii z Bałtyckiej Elektrowni Jądrowej do Polski wymagałyby budowy połączenia elektroenergetycznego, które nie ma i prawdopodobnie nie będzie miało poparcia politycznego w Polsce. Jednak Rosjanie mogą lobbować w Europie za przewodem do Obwodu z innego powodu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Atom z Obwodu bez przewodu

Pomysł zaangażowania polskiego ZE PAK należącego do Zygmunta Solorza-Żaka w projekt atomu w Obwodzie Królewieckim jest zły z punktu widzenia bezpieczeństwa oraz polityki zagranicznej Polski, o czym pisał Mariusz Marszałkowski. Ten projekt jest jednak również mało realny z innych względów. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski tłumaczył, że polskie prawo energetyczne pozwala przyłączać do sieci jedynie elektrownie powstające w oparciu o polskie przepisy.

Nie oznacza to jednak, że nie mogłoby powstać połączenie elektroenergetyczne z Obwodu Królewieckiego pozwalające sprowadzać energię z Bałtyckiej Elektrowni Jądrowej. Do tego potrzebna byłaby jednak wola polityczna, bo tak zwany most energetyczny z Kaliningradu testowany w historii III Rzeczpospolitej kilkukrotnie, wymagałby porozumień bilateralnych Polski oraz Federacji Rosyjskiej oraz operatorów Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz rosyjskiego odpowiednika Rosseti (FGC UES. Nie ma klimatu politycznego w Warszawie dla takiego rozwiązania.

Rozmowy ZE PAK o imporcie energii mogą mieć źródło w problemach z wysokimi cenami w Polsce. Odpowiedź tej firmy to inwestycja w Odnawialne Źródła Energii ora zielony wodór. Sprowadzi pierwsze elektrolizery do Polski. Mogą być zasilane przez wspomniane źródła odnawialne, ale także atom, który może powstać w Pątnowie, jako jednej z potencjalnych lokalizacji. Program Polskiej Energetyki Jądrowej zakłada budowę do sześciu reaktorów, które mogą być zlokalizowane w dwóch lub trzech obiektach w zależności od technologii. Pierwsze ma być Pomorze, potem – być może – Bełchatów, a następnie Pątnów. Atom w Wielkopolsce mógłby także zasilać elektrolizery Solorza-Żaka. Warto nadmienić, że Rosjanie także będą promować wodór z ich atomu w Unii Europejskiej. Fioletowy wodór będzie zero lub niskoemisyjny, ale ten pochodzący z Rosji – jak zwykle w historii – rodzi zagrożenia bezpieczeństwa dostaw oraz uzależnienia od kolejnego surowca rosyjskiego. Lepsza alternatywa to polski wodór fioletowy powstający obok Programu Polskiej Energetyki Jądrowej.

Temat atomu z Obwodu Królewieckiego jest na tyle niezręczny, że mało kto chce go komentować pod nazwiskiem. Przedstawiciele rządu nie chcą przydawać znaczenia temu pomysłowi traktowanemu przez część z nich jako wrzutka niewiadomego pochodzenia. Jedno ze źródeł BiznesAlert.pl w rządzie przekonuje, że nie ma mowy o moście energetycznym z Obwodu, tym bardziej w obliczu synchronizacji państw bałtyckich z systemem kontynentalnym przez Polskę za pomocą kabla podmorskiego HVDC Harmony Link. Usunięcie bałtyckiej wyspy energetycznej może sprawić, że eksklawa rosyjska się nią stanie, okrążona europejskim systemem działającym w innej częstotliwości. Inne źródło twierdzi, że rozmowy rządu z inwestorami nie doprowadziły do żadnych ustaleń w tej sprawie. Rozmówcy z sektora prywatnego twierdzą, że być może ktoś chciał wepchnąć ZE PAK na minę.

Inna przyczyna promocji atomu z Obwodu

Zakusy Rosjan na współpracę elektroenergetyczną z Europejczykami mogą być próbą otwarcia dyskusji o przyszłości Obwodu Królewieckiego. Rosjanie mogą w przyszłości domagać się na przykład jego synchronizacji z Unią, o ile nie zdołają zapewnić mu samowystarczalności energetycznej. Ta będzie możliwa dzięki rozwojowi energetyki gazowej. Prezydent Władimir Putin przekonywał jeszcze w 2019 roku, że Elektrownia Pregolsky (gazowa) oddana wówczas do użytku da Obwodowi sumaryczną moc wytwórczą jednego gigawata, która wystarczy Kaliningradowi do samowystarczalności. Z tego względu Bałtycka Elektrownia Jądrowa jest postrzegana jako produkt eksportowy podobny do Elektrowni Ostrowiec na Białorusi, będącej przedmiotem dyskusji państw bałtyckich. Litwa oskarża Rosjan o wykorzystanie jej do utrudniania procesu synchronizacji oraz powstawania nierosyjskich źródeł energii pozwalających uniezależnić kraje bałtyckie od importu z Rosji. Warto przypomnieć, że atom z Obwodu był już promowany jako alternatywa do Elektrowni Visaginas na Litwie oraz polskiego projektu jądrowego. Pomysł obniżenia kosztów synchronizacji państw bałtyckich z systemem europejskim poprzez przyłączenie ich do elektrowni jądrowej w Obwodzie padł jeszcze w 2014 roku z ust doradcy obiektu, niemieckiego eksperta Rudolfa Dolzera. Bałtycka Elektrownia Jądrowa już była i może być ponownie narzędziem polityki Kremla.

Spór o atom w centrum wyborów prezydenckich u potencjalnego partnera Polski

Korea Times donosi, że odejście od atomu będące jednym z kluczowych postulatów urzędującego prezydenta Moon Jae-In staje w ogniu krytyki jego rywala Choe Jae-Hyeonga. To on odpowiadał za audyt w sprawie wyłączenia reaktora Wolsong-1 i wykrył zaniżanie efektywności. Potem złożył dymisję i zaczął działalność polityczną.

Moon został prezydentem w 2017 roku i zakomenderował odejście od atomu z obawy o usterki. Pierwszy reaktor Elektrowni Wolsong został wyłączony w 2019 roku, trzy lata przed pierwotnym terminem zakończenia pracy. Krytycy tego ruchu postawili oskarżenie, że doszło do manipulacji. Choe znalazł dowody w tej sprawie. Kolejny kandydat na prezydenta Korei Południowej, były prokurator generalny Yoon Seok-Youl także zajmował się sprawą Wolsong i złożył dymisję. Teraz startuje na prezydenta i krytykuje odejście od atomu jako przeciwskuteczną z punktu widzenia polityki klimatycznej oraz celu neutralności klimatycznej w 2050 roku przyjętym przez Seul.

Profesor Jerng Dong-wook z Uniwersytetu Chung-Ang przekonuje, że Korea Południowa potrzebuje atomu do realizacji celu neutralności klimatycznej, będąc w innej sytuacji niż kraje Unii Europejskiej. – Powstał raport o tym, że neutralność klimatyczna Niemiec bez energetyki jądrowej będzie kosztować więcej niż ich zjednoczenie. Jednakże Niemcy mogą importować energię od sąsiadów. Korea także ma plan importu energii z Chin oraz Rosji w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej, ale w przeciwieństwie do Europy w stanie pokoju, znajduje się w centrum trudnej sytuacji politycznej Azji Północno-Wschodniej, a import energii przez Koreę Północną może być fatalny z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa energetycznego – tłumaczy.

Korea Południowa jest jednym z największych producentów energetyki jądrowej na świecie. Jej technologia sprawdziła się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Może posłużyć do realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, bo Koreańczycy z KHNP są brani pod uwagę jako jeden z trzech potencjalnych dostawców technologii oprócz Francuzów z EDF i Amerykanów z Westinghouse.

Wybory prezydenckie w Korei Południowej odbędą się w marcu 2022 roku.

Korea Times/Wojciech Jakóbik