Polska i Litwa szykują się na rozwód z Sowietami z Harmony Link czy bez | Wojna informacyjna Rosji wokół sabotażu Nord Stream 2 trwa

Polska i Litwa szykują się na rozwód z Sowietami z Harmony Link czy bez | Wojna informacyjna Rosji wokół sabotażu Nord Stream 2 trwa

:Jeden z głównych tematów rozmów polsko-litewskich w Warszawie był kabel podmorski Harmony Link oraz synchronizacja sieci elektroenergetycznej państw bałtyckich z systemem kontynentalnym, a tym samym desynchronizacji z posowieckim BRELL. Potencjalne opóźnienie kabla nie opóźni synchronizacji.

:Rosjanie wciąż nie rozstrzygają, czy sporny gazociąg Nord Stream 2 można odbudować po sabotażu, ale obarczają winą Zachód na czele z USA.

Czytaj dalej„Polska i Litwa szykują się na rozwód z Sowietami z Harmony Link czy bez | Wojna informacyjna Rosji wokół sabotażu Nord Stream 2 trwa”

Polska będzie miała coraz więcej OZE i kłopotów z ich ujarzmieniem

Polska będzie miała coraz więcej OZE i kłopotów z ich ujarzmieniem

Pierwszego lutego o godz. 6.15 farmy wiatrowe pracowały z chwilową mocą 7 677 MW. Był to rekord. Będzie coraz więcej rekordów Odnawialnych Źródeł Energii, a Polskie Sieci Elektroenergetyczne przewidują, że razem z nimi redukcji na wezwanie operatora, dopóki sieć nie będzie w stanie przyjąć więcej OZE – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kłopotliwy rekord OZE

W styczniu tego roku PSE już dwukrotnie musiały dokonać redukcji generacji farm wiatrowych z powodu nadmiaru generacji w systemie. BiznesAlert.pl informował o nocy sylwestrowej zeszłego roku, kiedy energetyka wiatrowa w Polsce miała zapewnić tyle energii, że operator Polskie Sieci Elektroenergetyczne musiał wystąpić wyprzedzająco do wytwórców z tego sektora o ograniczenie mocy. Było to koniecznie ze względów bezpieczeństwa. Zapotrzebowanie na energię 31 grudnia 2022 roku było rekordowo niskie, a jednostki konwencjonalne pracowały na minimum blisko 5 GW, doszło do awaryjnego eksportu energii. To nie wystarczyło. PSE poleciły redukcję pracy farm wiatrowych o 1200 MWh 31 grudnia i 23400 MWh pierwszego stycznia. PSE potwierdziły, że pierwszego lutego o godz. 6.15 farmy wiatrowe pracowały z chwilową mocą 7 677 MW, poprzedni rekord padł 4 stycznia tego roku i wynosił 7600 MW. Pierwszego lutego padł także rekord godzinowej produkcji. Między godz. 6 a 7 wiatraki wyprodukowały 7603 MWh energii elektrycznej. Poprzedni rekord zarejestrowano 4 stycznia i wyniósł 7 576 MWh.

Uwzględniając obserwowany w ostatnich latach dynamiczny przyrost mocy farm wiatrowych i źródeł fotowoltaicznych, ta sytuacja będzie się powtarzać. Nadmiar OZE i okresowe potrzeby ich redukcji wiążą się jednak z kosztami rekompensat, które są pokrywane przez wszystkich krajowych odbiorców energii elektrycznej. Sam fakt redukcji generacji, na którą nie ma zbytu to nic złego, ale trzeba mieć świadomość, że takie działania powiększają koszty integracji OZE i będą one rosnąć. Rozwiązaniem może być zwiększenie elastyczności elektrowni oraz odbiorców, a także inwestycje w magazyny energii lub inne formy zagospodarowania nadwyżek. PSE wyliczyły, że generacja dobowa OZE przebijała okresowo 40 procent zapotrzebowania krajowego, czyli 174 tysiące MW w ciągu doby. Według danych PSE będzie coraz więcej OZE. Moc lądowej energetyki wiatrowej ma wzrosnąć z 7302 do 14 936 MW, morskie farmy wiatrowe mają zapewniać 8389 MW w 2030 roku, a obecnie jest to zero. Fotowoltaika ma zwiększyć moc z 7780 do aż 22123 MW w 2030 roku. Potencjał OZE ma sięgnąć według PSE 100 TWh w 2030 roku, czyli 50 procent zużycia rocznego w Polsce.

– Obecnie nie ma jak zagospodarować nadwyżek generacji OZE w systemie. Jeśli odbiorcy w kraju lub za granicą nie są zainteresowani odebraniem tej energii i nie ma żadnej innej technicznej możliwości jej wykorzystywania, nie ma innego wyjścia jak redukować generację odnawialną. Głównie dotyczy to farm wiatrowych, które są w przeciwieństwie do prosumenckiej rozproszonej fotowoltaiki znacznie większymi, lepiej opomiarowanymi i sterowalnymi instalacjami. Wraz z postępem technologii, zwłaszcza w obszarze magazynowania energii elektrycznej i jej konwersji na inne nośniki energetyczne,  sytuacja ta może ulec zmianie. Ta sytuacja będzie się z czasem zmieniać. Inwestycje w magazyny energii i gospodarkę wodorową będą otwierać nowy potencjał, pozwalający rozwijać dalej OZE i zmieniając zasady. Należy znaleźć określone optimum – podkreślają przedstawiciele PSE. – Przenoszenie ryzyka na odbiorców w ramach rozwoju OZE ma gdzieś swoje granice. Musimy być też oparci na dwóch nogach, czyli OZE i stabilnej generacji, zastępującej te źródła w odpowiednim momencie – dodają. W tym miejscu należy przypomnieć, że OZE są zależne od pogody, a elektrownie konwencjonalne muszą dostosować pracę do ich zmienności. O ile w Sylwestra został zanotowany rekord wytwarzania z wiatraków w Polsce to w styczniu 2022 roku nastąpiła Dunkelflaute i nie wiało, przez co generacja była rekordowo niska. Elektrownie węglowe nie są przygotowane na takie wahania.

System ma minimum techniczne pod względem ilości elektrowni i mocy dostarczanej w celu utrzymania parametrów technicznych, jak częstotliwość. Według PSE to minimum jest szacowane na od 9000 MW zimą do 7000 MW latem. To minimum wytwarzania w dużych źródłach systemowych (Jednostki Wytwórcze Centralnie Dysponowane) i rozproszonych elektrociepłowniach oraz jednostkach przemysłowych (NJWCD – niedysponowane). Te drugie nie podlegają poleceniom operatora, więc nie są brane pod uwagę jako pewne w zabiegach o utrzymanie niezbędnego minimum mocy. Jeśli generacja jest wysoka, a zapotrzebowanie niskie, jak na Sylwestra 2022 roku, ceny energii zaczynają spadać aż do poziomu ujemnego. To sygnał ze źródeł konwencjonalnych, że nie mogą się wyłączyć z obawy o ich żywotność. Przykładowo, PSE wyliczają, że bloki 200 MW na węgiel wymagają 7-10 godzin rozruchu i mają minimum techniczne w wysokości 20-40 procent mocy. Zmieniają też obciążenie powoli więc nie są elastyczne w odróżnieniu do OZE. Program Bloki 200+ wydłużający ich żywot ma odpowiedzieć między innymi na to wyzwanie pod warunkiem, że będzie dostępny ich wykonawca Rafako znajdujący się na progu bankructwa. Nie jest także możliwy eksport na inne rynki, jeżeli tam także są nadwyżki, a one często są ze sobą skorelowane przez podobne warunki pogodowe, na przykład w Polsce i Niemczech. Wówczas elektrownie zaczynają dopłacać za odbiór jej energii. Nadwyżka musi zatem zostać zredukowana przez operatora na koszt odbiorców energii w taryfach PSE. Im więcej będzie OZE, tym większa będzie skala tych wyzwań.

– Zbliżamy się do 20 procent udziału odnawialnych źródeł energii w produkcji energii. Do tego wzrostu przykładają się zwłaszcza farmy fotowoltaiczne, których moc z każdym miesiącem jest coraz wyższa. Obecnie w systemie mamy zainstalowanych już ok. 12 000 MW jeśli chodzi
o fotowoltaikę i ponad 9 000 MW w przypadku farm wiatrowych – wyliczał Konrad Purchała, dyrektor Departamentu Zarządzania Systemem w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych.

Maksymalna generacja PV kwadransowa przekroczyła 6700 MW. Maksymalna kwadransowa generacja z wiatru przebiła 7600 MW. Taka moc jest zazwyczaj dużym wsparciem dla systemu, uzupełniając bardzo skutecznie bilans mocy. Niemniej wyzwaniem są okresy o niskim zapotrzebowaniu odbiorców, np. weekendy i dni świąteczne, oraz godziny nocne. Elektrownie systemowe nie mogą być całkowicie wyłączone, ponieważ ich praca jest niezbędna dla zapewnienia stabilnej pracy systemu i dotrzymania jego technicznych parametrów.

Wyzwaniem są zatem okresy niskiego zapotrzebowania i wysokiej generacji wiatrowej. Generacja wiatrowa często pracuje intensywnie w nocy, kiedy zapotrzebowanie jest najniższe, a także w święta i dni wolne od pracy. – W nocy z 31 stycznia na 1 lutego, pomimo odnotowania rekordowej generacji farm wiatrowych, nie musieliśmy ograniczać ich pracy, ale konieczne było podjęcie innych działań na rzecz bilansowania systemu – przyznał Konrad Purchała z PSE w odniesieniu do rekordowej produkcji energetyki wiatrowej przekraczającej 7,6 GWh. Produkcja farm wiatrowych stanowiła wtedy jedną trzecią krajowej produkcji energii elektrycznej w owym czasie.

– Źródła odnawialne są bardzo dobrym uzupełnieniem bilansu mocy, ale ich produkcja jest zależna od warunków pogodowych. Zapewnienie ciągłości dostaw energii elektrycznej do odbiorców na poziomie wymaganym przez nowoczesne społeczeństwo wymaga dyspozycyjnych i sterowalnych mocy wytwórczych, którymi są dziś czyli elektrownie moce rezerwowe, konwencjonalne – powiedział Konrad Purchała. – Zastępowalność jednych OZE przez drugie jest niestety zbyt niska dla zachowania ciągłości dostaw. Jeśli chcemy mieć pewność  na poziomie wymaganym dla dynamicznie rozwijającej się gospodarki, musimy mieć źródła rezerwowe, gwarantujące zdolność do pokrycia zapotrzebowania nawet w okresach suszy klimatycznej, tj. kiedy nie wieje wiatr i nie świeci słońce – dodał.

Podstawowe narzędzie bilansowania systemu to rynek hurtowy. Jeśli uczestnikom rynku nie uda się zapewnić równowagi między zapotrzebowaniem na energię elektryczną z jej produkcją z rynku, na operatorze spoczywa obowiązek dostosowania bilansu mocy. W przypadku nadmiaru energii w systemie i przy braku możliwości jej wykorzystania w inny sposób, operator musi podjąć dodatkowe działania. Wśród nich jest ingerowanie w podaż energii, jak to miało miejsce w przypadku redukcji generacji wiatraków w Nowy Rok i Sylwestra. –  Uczestnicy rynku nie zawsze podejmują decyzje zgodne z potrzebami systemu, przez co często w okresach wysokiej generacji źródeł odnawialnych i niskiego zapotrzebowania zostajemy z dużym niezbilansowaniem i nadpodażą energii  – przyznaje przedstawiciel PSE. W takich sytuacjach maksymalnie zaniżamy generację. Kiedy mamy za dużo niezagospodarowanej energii w systemie, pozostaje zaniżenie generacji jednostek konwencjonalnych. Uruchamiamy pompy gromadzące energię w wodnych elektrowniach szczytowo-pompowych oraz próbujemy uzgadniać pozarynkowy eksport międzyoperatorski. Działania te mogą jednak czasem okazać się niewystarczające, ponieważ zaniżenie lub wyłączenie elektrowni nie zawsze jest możliwe z przyczyn technicznych, a w momentach wysokiej generacji wiatrowej w Polsce sąsiedzi często także borykają się z problemami nadmiaru generacji i nie chcą energii z Polski. Wtedy jedynym dostępnym narzędziem jest eksport awaryjny i ograniczenie wytwarzania generacji OZE. Zgodnie z Rozporządzeniem PE i Rady UE w sprawie rynku wewnętrznego energii elektrycznej,  zastosowanie nierynkowej redukcji OZE z powodów bilansowych podlega rekompensacie finansowej – w praktyce PSE pokrywa zredukowanym wytwórcom OZE utracone przychody z tytułu niewytworzonej energii i praw majątkowych. Środki na ten cel pochodzą z wpływów z taryfy przesyłowej operatora, a więc są ponoszone przez wszystkich krajowych odbiorców energii elektrycznej.

Czekając na rezerwę

Dopóki zatem nie wzrośnie rezerwa konwencjonalna, rozwój OZE może być ograniczany barierami systemowymi. Węgiel pracujący w podstawie i mało elastyczny ma zostać zastąpiony przez energetykę jądrową, ale dopiero w latach trzydziestych. Energetyka gazowa z większą elastycznością musi być ograniczona ze względów bezpieczeństwa. To oznacza, że dni, w których będą stawać wiatraki, będą się powtarzać coraz częściej. Jak ograniczyć te zjawiska? Operator rozwiązanie widzi w zachętach dla odbiorców zmiany zapotrzebowania na energię w zależności od cen, a także rynkowych bodźców dla wytwórców, by sami ograniczali generację w sytuacjach nadmiaru energii w systemie. Pomogłyby także elastyczne źródła konwencjonalne, nowe lub modernizowane, a także magazyny energii lub elektrolizery.

Cicha porażka naftowa Rosji | Chiny mogą wykorzystać zależność OZE z Zachodu przeciwko niemu

Cicha porażka naftowa Rosji | Chiny mogą wykorzystać zależność OZE z Zachodu przeciwko niemu

:Grupa państw porozumienia naftowego OPEC+ spotkała się, by krótko omówić politykę wydobywczą. Nie zdecydowała się na zmianę kwot wydobycia przez niepewność wobec kondycji gospodarczej Chin oraz podaż ropy z Rosji. Rosjanie ponieśli porażkę w rozmowach.

:Resorty handlu oraz nauki Chin zamierzają wprowadzić restrykcje na materiały niezbędne do budowy paneli słonecznych jak polisilikon. Będzie wymagana licencja rządu na ich eksport.

Czytaj dalej„Cicha porażka naftowa Rosji | Chiny mogą wykorzystać zależność OZE z Zachodu przeciwko niemu”

Czy Europa Środkowo-Wschodnia będzie miała swego sekretarza NATO? | Nadchodzi depresja Ropociągu Przyjaźń z którego Polska nadal korzysta

:Według źródeł Politico najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zostanie na następną kadencję, choć są głosy o potrzebie reprezentacji Europy Środkowo-Wschodniej w której znajduje się Polska.

:Dostawy ropy rosyjskiej Ropociągiem Przyjaźń mogą spaść dwa razy przez wprowadzenie ceny maksymalnej przez G7, Unię Europejską i Australię, chociaż nie ma embargo na dostawy tym szlakiem, a Polska nadal z niego korzysta.

Czy Europa Środkowo-Wschodnia będzie miała swego sekretarza NATO?

Według źródeł Politico najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zostanie na następną kadencję, choć są głosy o potrzebie reprezentacji Europy Środkowo-Wschodniej w której znajduje się Polska.

Stoltenberg miał zakończyć pracę w roli sekretarza generalnego Sojuszu Północnoatlantyckiego w październiku 2022 roku, ale liderzy tej grupy przedłużyli jego mandat do końca września 2023 roku przez inwazję Rosji na Ukrainie wymagającą stabilnej pracy. Politico ustaliło, że dalsze przedłużenie jego kadencji to najbardziej prawdopodobna opcja.

Inni kandydaci to premier Holandii Mark Rutte, premier Estonii Kaja Kallas, minister obrony Wielkiej Brytanii Ben Wallace, litewska premier Ingrida Symonyte, prezydent Słowacji Zuzanna Czaputowa i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Politico ustaliło, że część krajów NATO domaga się nowego sekretarza, którym koniecznie powinna być kobieta oraz reprezentant Europy Wschodniej rozumiejący Rosję.

Sam zainteresowany Stoltenberg informował w przeszłości, że nie chce przedłużać kadencji po wrześniu 2023 roku.

Politico/Wojciech Jakóbik

Nadchodzi depresja Ropociągu Przyjaźń z którego Polska nadal korzysta

Dostawy ropy rosyjskiej Ropociągiem Przyjaźń mogą spaść dwa razy przez wprowadzenie ceny maksymalnej przez G7, Unię Europejską i Australię, chociaż nie ma embargo na dostawy tym szlakiem, a Polska nadal z niego korzysta.

Rząd Federacji Rosyjskiej wprowadził procedurę wdrażania dekretu prezydenta Władimira Putina o blokowaniu dostaw ropy do krajów, które stosują cenę maksymalną wprowadzoną przez G7, Unię Europejską i Australię.

Dekret rządowy z 28 stycznia numer 118 opisuje środki na rzecz wdrożenia tej odpowiedzi. Początkowo miał być opublikowany z początkiem Nowego Roku. Ma wejść w życie pierwszego lutego.

Dostawcy ropy z Rosji są zobowiązani do dostarczenia celnikom informacji o ewentualnym zastosowaniu ceny maksymalnej przez klienta. Będą mieli miesiąc na „usunięcie naruszenia”. Po pięciu dniach od upłynięcia tego terminu mają przekazać informację o usunięciu problemy albo niemożliwości pozbycia się go. Federalna Służba Celna ma w razie wykrycia zastosowania ceny maksymalnej dostaw ropy z Rosji zatrzymać dostawy i zarekwirować towar, w tym przypadku ropę naftową. Koleje Rosyjskie oraz Transnieft mają otrzymać informacje o zakazie dostaw. Resorty energetyki i finansów mają tymczasem monitorować cenę ropy eksportowanej z Rosji jako punkt odniesienia. Potem ma zostać przygotowany comiesięczny raport na temat postępów. Cena maksymalna ropy z Rosji została ustalona z końcem 2022 roku w wysokości 60 dolarów za baryłkę i będzie rewidowana co dwa miesiące do poziomu pięć procent poniżej rynkowej wartości Urals, po raz pierwszy w lutym 2023 roku. Dyferencjał między Brent a Urals sięga nadal 30 dolarów, a baryłka mieszanki z Rosji kosztuje około 50 dolarów. Jest sprzedawana nieraz jeszcze taniej, przez rabaty które Rosja jest zmuszona oferować przez sankcje zachodnie.

Tymczasem ceny ropy naftowej na giełdach spadają. Brent kosztuje około 86 dolarów za baryłkę a WTI około 79 dolarów. Państwa porozumienia naftowego OPEC+ odwołały zaplanowane na 31 stycznia spotkanie połączonej komisji technicznej (JTC) składającej się z ekspertów, którzy przygotowują rekomendacje przed szczytem politycznym OPEC+ w ramach połączonej ministerialnej komisji monitorującej (JMMC) zaplanowanym na pierwszego lutego. Analitycy giełdowi czekają na nowe dane gospodarcze które przesądzą o popycie na ropę i produkty naftowe, nie spodziewając się na razie dużego wzrostu, który windowałby ceny.

OilCapital.ru podaje, że Białorusini z Homeltransnieft Drużba przewidują dwukrotny spadek dostaw przez Ropociąg Przyjaźń w 2023 roku. Przez ich terytorium ciągnie się północna nitka zaopatrująca Polskę i Niemcy. Z tego względu podnoszą taryfę na dostawy o dziewięć procent, choć wnioskowali do Transnieftu rosyjskiego o podwyżkę w wysokości 39 procent mającą kompensować straty. Dostawy tym szlakiem w 2022 roku wyniosły 49,6 mln ton. To o 7,3 procent mniej niż w 2021 roku kiedy wyniosły 53,5 mln ton. W 2021 roku było to 61,5 mln ton, a w 2019 roku – 63 mln. Oznacza to, że Białorusini mogą się spodziewać spadku dostaw przez Przyjaźń przez cenę maksymalną albo antycypują decyzję Polski i Niemiec o porzuceniu tego szlaku.

Polska i Niemcy zadeklarowały, że porzucą dostawy Ropociągiem Przyjaźń z Rosji z końcem 2022 roku, ale nie doszło do wypowiedzenia żadnych umów, przykładowo między PKN Orlen a Rosnieftem. Polacy mają importować od lutego tylko 10 procent ropy z Rosji. BiznesAlert.pl ustalił, że nie ma jeszcze rozstrzygnięcia w sprawie sposobu porzucenia ropy rosyjskiej tak, aby nie zagrozić bezpieczeństwu dostaw. Porozumienie jest jednak nadal możliwe w bliskiej przyszłości.

Neftegaz.ru/OilCapital.ru/Wojciech Jakóbik

Ukraińska energetyka jest na krawędzi, ale pomoże jej hub w polskim Komorowie | Polska poczeka z porzuceniem ropy z Rosji na sankcje unijne, które nie nadchodzą

Ukraińska energetyka jest na krawędzi, ale pomoże jej hub w polskim Komorowie | Polska poczeka z porzuceniem ropy z Rosji na sankcje unijne, które nie nadchodzą

:Ukraina ma coraz większe trudności z utrzymaniem dostaw energii w czasie inwazji rosyjskiej. Hub energetyczny w Polsce ma jej pomóc.

:Nie ma sankcji unijnych na północną nitkę Ropociągu Przyjaźń, więc Polska podobnie jak Niemcy wciąż może sprowadzać ropę z Rosji pomimo inwazji na Ukrainie. Resort klimatu przyjmuje stanowisko zbieżne z tym Orlenu.

Czytaj dalej„Ukraińska energetyka jest na krawędzi, ale pomoże jej hub w polskim Komorowie | Polska poczeka z porzuceniem ropy z Rosji na sankcje unijne, które nie nadchodzą”

Producent Leopardów z Niemiec mógłby dostarczyć nawet 139 sztuk Ukrainie | Po wybuchach Nord Stream 1 i 2 infrastruktura jest na celowniku sabotażystów Rosji

Producent Leopardów z Niemiec mógłby dostarczyć nawet 139 sztuk Ukrainie | Po wybuchach Nord Stream 1 i 2 infrastruktura jest na celowniku sabotażystów Rosji

:Niemiecki koncern Rheinmetall ogłosił, że mógłby przekazać Ukrainie do 139 czołgów Leopard. Może wysłać Leopardy 2A4 między kwietniem a majem 2023 roku, w tym 22 naprawić i udostępnić kolejne 88 sztuk Leopard 1.

:Pasmo incydentów z udziałem strategicznej infrastruktury, w tym energetycznej, w Europie rodzi obawy ekspertów, że sabotaż Nord Stream 1 i 2 to dopiero początek. Rosjanie mieli reaktywować jednostkę sabotażystów pamiętającą czasy sowieckie.

Czytaj dalej„Producent Leopardów z Niemiec mógłby dostarczyć nawet 139 sztuk Ukrainie | Po wybuchach Nord Stream 1 i 2 infrastruktura jest na celowniku sabotażystów Rosji”

Rośnie dalej znaczenie kontraktów na LNG z USA, które Polska dawno ma | Derusyfikacja i dywersyfikacja dostaw ropy w Niemczech na papierze bez przełomu w Polsce

Rośnie dalej znaczenie kontraktów na LNG z USA, które Polska dawno ma | Derusyfikacja i dywersyfikacja dostaw ropy w Niemczech na papierze bez przełomu w Polsce

:Dostawy spotowe LNG z USA do Europy mogą częściowo przenieść się do Azji, ale kontrakty terminowe z Europejczykami są rekordowo wysokie. Rośnie znaczenie umów terminowych, których Polska ma cały wachlarz od kilku lat.

:Rafineria Schwedt przeznaczona do derusyfikacji ma odbierać w całości ropę nierosyjską korzystając między innymi z polskiego naftoportu. Jednak to liczby pozostające wciąż na papierze, bo oficjalnego rozstrzygniecia nie ma. Shell ma negocjować dostawy do Schwedt w Polsce.

:Portal RBB24 ustaliłł, że tankowiec Pacific Emerald przybył do Gdańska w niedzielę, 22 stycznia. Dostarczył tam nierosyjską ropę do Rafinerii Schwedt w Niemczech, która jest przedmiotem rozmów Polaków i Niemców o derusyfikacji.

Czytaj dalej„Rośnie dalej znaczenie kontraktów na LNG z USA, które Polska dawno ma | Derusyfikacja i dywersyfikacja dostaw ropy w Niemczech na papierze bez przełomu w Polsce”

Gazprom dalej przykręca kurek z gazem na Ukrainie, ale Europa się nie przejmuje

Gazprom dalej przykręca kurek z gazem na Ukrainie, ale Europa się nie przejmuje

Rosyjski Gazprom obniża dostawy gazu do Europy dwoma pozostałymi szlakami przez Ukrainę oraz Turcję. Kommiersant sugeruje, że to skutek spadku zainteresowania Europejczyków.

Czytaj dalej„Gazprom dalej przykręca kurek z gazem na Ukrainie, ale Europa się nie przejmuje”

Czy poszukiwacze bursztynu chcieli wysadzić Gdańsk?

Czy poszukiwacze bursztynu chcieli wysadzić Gdańsk?

Tajemniczy poszukiwacze bursztynu z Hiszpanii mogli przyglądać się infrastrukturze krytycznej NATO, w tym oknom na świat z surowcami spoza Rosji. Niestety nie zostali zatrzymani, a w sieci trwają spekulacje na temat możliwych celów ich działania – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Sprzęt poszukiwaczy bursztynu. Fot. Twitter.

Sprzęt poszukiwaczy bursztynu. Fot. Twitter.

Kto i po co szuka bursztynu o drugiej w nocy?

Portal Trójmiasto.pl informuje o zatrzymaniu trzech obywateli Hiszpanii, którzy z drogim sprzętem do nurkowania mieli rzekomo szukać bursztynu w okolicy Portu Gdańsk w niedzielę 15 stycznia w okolicach godziny drugiej w nocy. Niestety wyprawa się nie udała przez usterkę układu sterowania, która według Trójmiasto.pl miała zmusić nurków do wezwania pomocy. Policjanci mieli ustalić, że wykorzystana łódź nie miała odpowiednich uprawnień, działała bez zgody na nurkowanie i brakowało jej podstawowych elementów wyposażenia, w tym oświetlenia nawigacyjnego. Nurkowie mieli spędzić sześć godzin wykorzystując skuter przyspieszający pływanie około pięć kilometrów na północ od Górek Zachodnich w niejasnym celu. Niestety nurkowie nie zostali zatrzymani, a część z nich miała już opuścić Polskę.

Dlaczego służby nie zatrzymały poszukiwaczy bursztynu?

Warto przypomnieć, że atak Rosji na Ukrainę z lutego 2022 roku skłonił rząd do wprowadzenia drugiego stopnia alarmowego BRAVO w całym kraju. To drugi w czterostopniowej skali zagrożenia, który wskazuje na większe ryzyko pojawienia się zdarzeń o charakterze terrorystycznym przeciwko nieokreślonym celom. Zagrożenie infrastruktury krytycznej jest unaocznione przez sabotaż gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 z końca września 2022 roku, po którym nastąpił szereg zagadkowych usterek w infrastrukturze energetycznej, w tym z udziałem kabla NordBalt ze Szwecji do Polski. To oznacza, że polskie służby powinny przynajmniej zatrzymać i przesłuchać naszych poszukiwaczy bursztynu, szczególnie po incydencie z innym obywatelem Hiszpanii zatrzymanym w Przemyślu z podejrzeniem pracy na rzecz Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, znalezionym z paszportem rosyjskim i obecnie zatrzymanym w areszcie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w oczekiwaniu na ciąg dalszy postępowania.

Czy cel poszukiwaczy bursztynu to infrastruktura energetyczna czy przemyt narkotyków?

Konto Markus Jonsson na Twitterze zajmujące się białym wywiadem (open source intelligence – OSINT) sugeruje jakie mogły być cele hiszpańskich turystów, gdyby okazało się, że mają jakieś związki z Rosją. W okolicy ich poszukiwań stacjonował jeden tankowiec naftowy, jeden gazowiec LPG oraz dwa statki z Republiki Południowej Afryki. Jonsson sugeruje, że te cztery statki opuściły port niedługo po poszukiwaniach Hiszpanów. – Dwa pierwsze z tych statków są bardziej interesujące. Były w pełni załadowane materiałami łatwopalnymi i stanowią integralną część infrastruktury energetycznej Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że nasze służby wywiadowcze są pewne, że nie były celami – pisze Markus Jonsson. Warto dodać, że w mediach można jeszcze przeczytać informacje o tym, iż rzeczeni Hiszpanie mieli używać fałszywych numerów telefonów i nie zostali zidentyfikowani przez służby. Jonsson sugeruje alternatywne wytłumaczenie jakoby mieli brać udział w szmuglowaniu narkotyków z udziałem dwóch pozostałych statków niezwiązanych z dostawą surowców. Należy zawsze brać poprawkę w takich historiach na możliwość zastosowania dezinformacji apagogicznej, która ma sprowadzać temat do absurdu. Przykładem takiej dezinformacji mogły być tezy nieżyjącego Andrzeja Leppera o przewozie Talibów z Afganistanu do ośrodka szkoleniowego Agencji Wywiadu w Starych Kiejkutach.

Jak wzmocnić infrastrukturę energetyczną UE i NATO?

Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Davos było okazją do ogłoszenia przez Unię Europejską oraz NATO stworzenia grupy zadaniowej, która zajmie się wzmocnieniem ochrony infrastruktury krytycznej Zachodu w odpowiedzi na sabotaż Nord Stream 1 i 2. Apelowałem o takie działanie tuż po tym zdarzeniu. Terroryzm energetyczny Rosji może się rozlać na Polskę i inne kraje zachodnie. Gdańsk mieści nasze okno na świat surowców spoza Rosji, czyli naftoport oraz Rafinerię Gdańską. Incydent z hiszpańskimi poszukiwaczami zaginionego bursztynu powinien skłonić nasze służby do jeszcze sprawniejszego działania dla dobra całego Zachodu próbującego powstrzymać Rosję na Ukrainie.

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

– Jeżeli dostawy ropy z Polski do niemieckiej Rafinerii Schwedt faktycznie ruszą przed końcem stycznia, może dojść do derusyfikacji tego obiektu z pomocą Orlenu lub bez niego. Od tego rozstrzygnięcia może zależeć cena paliw na stacjach w obliczu embargo na produkty naftowe Rosji wchodzącego w życie w lutym 2023 roku – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czy Rosnieft zostanie wyrzucony z Rafinerii Schwedt?

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa powiedziała na konferencji prasowej z drugiego stycznia, że Niemcy zamierzają pozbawić Rosnieft Deutschland 54 procent udziałów Rafinerii Schwedt (PCK). Dobry gest Niemiec, czyli wyzbycie się udziałów Rosnieftu – rosyjskiej firmy, to był warunek dalszych rozmów, to się stało – powiedziała minister klimatu odmawiając szczegółów na temat ewentualnego zaangażowania PKN Orlen. – Nie mówimy, że to koniecznie musi być Orlen. Tutaj mówimy w ogóle o rozmowach biznesowych, więc to byśmy pozostawili owiane tajemnicą. Liczymy, że takie porozumienie będzie – podkreśliła w styczniu. Derusyfikacja PCK była warunkiem rozpoczęcia dostaw ropy nierosyjskiej do Schwedt przez naftoport w Gdańsku. Te według deklaracji władz Brandenburgii mają ruszyć do końca stycznia, co sugerowałoby porozumienie w sprawie Schwedt na dniach. Może ono mieć kluczowe znaczenie wobec nadchodzącego embargo G7 i Unii Europejskiej na produkty naftowe z Rosji. Wówczas będzie liczyła się już nie tylko podaż ropy na rynku, ale także produktów rafineryjnych, tymczasem moce rafinerii na świecie spadły przez pandemię koronawirusa oraz wizję rychłej transformacji energetycznej w sektorze transportowym przed atakiem Rosji na Ukrainę z lutego 2022 roku, który znów zwiększył popyt. Europejczycy ścigają się w zakupach paliw na czele z olejem napędowym, by zgromadzić zapasy przed embargo w lutym i wobec wielkiej niewiadomej odnośnie do zapotrzebowania w Chinach. Jeżeli gospodarka chińska ruszy z kopyta po zniesieniu ograniczeń pandemicznych, a sankcje na produkty naftowe wejdą efektywnie w życie w lutym 2023 roku, ceny znów mogą znacznie wzrosnąć przez presję popytową. Co z tego, że na rynku będzie ropa spoza Rosji, jeżeli moce przerobowe rafinerii nie wzrosną poza fizyczne możliwości zakładów w regionie? Podaż ze Schwedt i innych zakładów będzie zależała od efektywności dywersyfikacji dostaw. Ten efekt może zostać jednak złagodzony przez recesje i destrukcję popytu. Tak czy inaczej rynek na produkty naftowe z Rosji będzie się kurczył, a każda rafineria: Schwedt i Leuna w Niemczech, a także Gdańska i Płock w Polsce, będą miały znaczenie dla notowań na stacjach paliw w naszych krajach. Póki co jednak według danych Refinitiv Eikon dla Politico, zapotrzebowanie na diesla sięgnęło rekordowych 8,2 mln ton w grudniu 2022 roku z tego 3,51 mln ton z Rosji. Europejczycy importują na zapas przed embargo. Niemcy sprowadziły z Rosji 640 tysięcy ton diesla z Rosji w grudniu 2022 roku i są największym jego importerem na kontynencie. To najwięcej od maja 2020 roku.

Czy Polska i Niemcy porzucą ropę z Rosji?

Podaż zależy także od losu deklaracji Polski i Niemiec o porzuceniu ropy z Rosji z końcem 2022 roku. Wiadomo, że oba kraje podtrzymują te deklaracje, ale nie ma jeszcze sankcji, które wprowadzałyby je w życie. – Przepustowość w rafinerii jest, gotowość rafinerii jest, tylko kwestia dalszych szczegółów i oczywiście sankcji, bo one też będą wpływały na dalsze porozumienia – uzupełniła Anna Moskwa na cytowanej wyżej konferencji prasowej. BiznesAlert.pl jako pierwszy informował, że Berlin i Warszawa zabiegają o sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń. Według naszych informacji trwają przygotowania do wdrożenia tych przepisów i wciąż jest szansa, że wejdą w życie na początku 2023 roku po to, by dać alibi firmom jak PKN Orlen czy jego odpowiedniki działające w Niemczech, by zerwać umowy z Rosjanami bez płacenia kar. Niemcy deklarują w mediach, że porzuciły ropę rosyjską z końcem 2022 roku, ale nie ma informacji o zerwaniu jakiejkolwiek umowy tamtejszych firm z dostawcami z Rosji. Brak dostaw rosyjskich może obecnie wynikać w Polsce i Niemczech z planowanej przerwy technicznej pracy Ropociągu Przyjaźń, która ma się skończyć 16 stycznia, ale już teraz trwają spekulacje, czy będzie jak z remontem Nord Stream 1 w wakacje 2022 roku, który nigdy się nie skończył, a kurek raz zakręcony taki pozostał aż do sabotażu we wrześniu 2022 roku, windując ceny gazu do rekordowego poziomu.

Czy sankcje naftowe Zachodu działają?

Skok cen ropy w górę przydałby się Rosjanom w pierwszym kwartale 2023 roku, bo oddziaływanie inwazji na Ukrainie na cenę Brent zostało zniwelowane przez wizję recesji (kosztuje około 80 dolarów) a Rosjanie muszą przez sankcje sprzedawać mieszankę Urals jeszcze taniej. Jest notowana za około 50 dolarów, a w niektórych przypadkach trafia do klientów z rabatem ustanawiającym cenę w wysokości nawet 30 dolarów. Wyższe ceny mogłyby zwiększyć popyt, zwiększyć koszty uniezależnienia Zachodu od ropy i produktów naftowych z Rosji, zreperować budżet rosyjski zagrożony rekordowym deficytem i zachęcić część Europejczyków do dalszych zakupów u Rosjan. Póki co Kreml musi ograniczać wydobycie ropy przez to, że nie ma realnej alternatywy do rynku europejskiego. Z tego względu resort finansów przyznaje, że w 2023 roku będzie trudniej uzupełnić Fundusz Bogactwa Narodowego gromadzący środki ze sprzedaży węglowodorów. Socvombank szacuje, że deficyt w tym roku sięgnie 3,4 bln rubli, które będzie należało pokryć z wspomnianego funduszu szacowanego na 180 mld dolarów. To oznacza, że sankcje zachodnie działają, ale ich oddziaływanie na Rosję jest rozłożone w czasie. Amerykanie kalkulują, że ceny ropy mogłyby sięgnąć nawet 150 dolarów, gdyby nie wprowadzenie ceny maksymalnej baryłki przez G7, Australię i Unię Europejską od piątego grudnia 2022 roku. Fakt, że Rosjanie sprzedają ropę poniżej limitu 60 dolarów może oznaczać, że obawiają się sankcji albo wynikać z warunków rynkowych, bo Urals jest notowany niżej. W lutym ma dojść do pierwszej rewizji ceny maksymalnej, która ma następować cyklicznie co dwa miesiące do poziomu pięciu procent poniżej wartości rynkowej, a zatem obecnie powinna spaść do około 47-48 dolarów. Następne uderzenie z pomocą embargo na dostawy paliw rosyjskich nastąpi piątego lutego 2023 roku, do kiedy powinno nastąpić rozstrzygnięcie w sprawie Schwedt a także kierunków dostaw ropy oraz produktów naftowych do rafinerii w Polsce oraz Niemczech tak, aby mogły wejść w życie sankcje na północną nitkę Ropociągu Przyjaźń. Odpowiednia synchronizacja działań na Zachodzie powinna uchronić region przed szokiem, który miałby także znaczenie dla dalszego losu obrony Ukrainy, która potrzebuje oleju napędowego do skutecznego prowadzenia kontrofensywy a także walki z blackoutami wywołanymi atakami rakietowymi Rosji, bo generatory dostarczane z Zachodu są napędzane paliwem. Dlatego też Zachód liczy na to, że zróżnicowane embargo na produkty naftowe z podziałem na paliwo premium i normalne zmusi Rosjan do podporządkowania się. Musieli obniżyć wydobycie ropy przez sankcje, bo nie posiadają odpowiednich zbiorników i podobnie będzie z paliwem. Takie rozwiązanie ułatwi także poszukiwania alternatywy przez sektor prywatny w Europie. Warto cały czas monitorować temat importu ropy z Kazachstanu przez Ropociąg Przyjaźń w Rosji. Wszelkie próby dostaw surowca rosyjskiego pod fałszywą flagą, na przykład poprzez mieszanie kazachskiej KEBCO z podobną, rosyjską REBCO, spotkają się z sankcjami drugiego rzędu, a ewentualne doniesienia o takich próbach będą uderzać w wizerunek podmiotów z Zachodu angażujących się w ten proceder.

Kiedy nastąpi rozstrzygnięcie w sprawie derusyfikacji Rafinerii Schwedt i sankcji na północną Przyjaźń?

Jeszcze w styczniu możemy poznać oficjalne informacje na temat derusyfikacji Rafinerii Schwedt, ewentualnego wejścia tam PKN Orlen, a także opóźnionej rezygnacji z ropy rosyjskiej w Polsce oraz Niemczech poprzez zastosowanie sankcji wobec północnej nitki Ropociągu Przyjaźń. Rozstrzygnięcia w tej sprawie będą miały fundamentalne znaczenie dla współpracy polsko-niemieckiej, sankcji zachodnich wobec Rosji, losów inwazji rosyjskiej na Ukrainie oraz cen paliw na stacjach.