Tesla szuka surowców elektromobilności poza Chinami w trosce o klimat

Telsa będzie kupować nikiel niezbędny do budowy samochodów elektrycznych od australijskiego BHP, by nie sprowadzać go z Chin, które wydobywają go w sposób szkodliwy dla klimatu.

Prezes Tesli Elon Musk podpisał tym samym już trzecie porozumienie o imporcie niklu po umowach z Vale i Trafigurą, w poszukiwaniu „zrównoważonych źródeł”. Firmy chińskie wydobywają większość niklu w Indonezji wysoce zależnej od energetyki węglowej. Australijski BHP to najmniej emisyjny producent metali potrzebnych do baterii samochodów elektrycznych.

BHP nie zdradziło wolumenu dostaw, ale eksperci cytowani przez Financial Times szacują je na około 18 tysięcy ton niklu rocznie.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Ukraina apeluje do Komisji Europejskiej, a Merkel dzwoni do Putina w sprawie Nord Stream 2

Ukraina odrzuca porozumienie USA i Niemiec o Nord Stream 2 i apeluje o pomoc do Komisji Europejskiej. Angela Merkel dzwoni do Władimira Putina, a jego ambasador w USA krytykuje układ za „wrogi ton”.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba poinformował, że Ukraina skorzysta z artykułu 274 umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską w celu uruchomienia konsultacji z Komisją Europejską oraz Niemcami w sprawie Nord Stream 2, który jej zdaniem „zagraża bezpieczeństwu i narusza zasadę dywersyfikacji Unii Enrgetycznej”.

Ukraina jest krajem członkowskim Wspólnoty Energetycznej stowarzyszonym z Unią Europejską. Wdraża przepisy trzeciego pakietu energetycznego i w zamian może liczyć na wsparcie Komisji. Jednak to Niemcy i USA bilateralnie i z pominięciem Kijowa negocjowały warunki zgody na budowę spornego gazociągu Nord Stream 2 oraz porzucenia nowych sankcji przeciwko temu przedsięwzięciu, porzucając ścieżkę unijną.

Artykuł 274 umowy UE-Ukraina dotyczy współpracy w dziedzinie infrastruktury. – Strony dokładają starań w celu ułatwienia korzystania z infrastruktury przesyłowej gazu i instalacji magazynowych gazu oraz koordynują rozwój infrastruktury lub, w stosownych wypadkach, konsultują się ze sobą w tej kwestii. Strony współpracują w kwestiach dotyczących handlu gazem ziemnym oraz zrównoważenia i bezpieczeństwa dostaw – czytamy w dokumencie. – W celu dalszej integracji rynków towarów energetycznych każda ze Stron przy opracowywaniu dokumentów politycznych dotyczących scenariuszy popytu i podaży, połączeń międzysystemowych, strategii energetycznych i planów rozwoju infrastruktury uwzględnia sieci energetyczne i zdolności drugiej Strony.

Po tym jak kanclerz Angela Merkel zadzwoniła do prezydenta Rosji Władimira Putina i oboje wyrazili satysfakcję z faktu, że budowa Nord Stream 2 zmierza do finału, ambasador rosyjski w USA Anatolij Antonow wyraził się krytycznie o porozumieniu USA oraz Niemiec w sprawie Nord Stream 2, uznając, że ma „wrogi ton”. – Ten dokument rodzi poważne pytania i nawet nieporozumienia w kształcie ataków politycznych na Rosję. Wrogi ton przeciwko naszemu krajowi fundamentalnie przeczy duchowi rozmów prezydentów USA oraz Rosji z 16 czerwca w Genewie – powiedział Antonow. Jego zdaniem groźby sankcji wobec Rosjan za ewentualne użycie gazu jako broni politycznej są „bezpodstawne i bezużyteczne”, a jego kraj nie zaakceptuje nigdy „praktyki sankcji unilateralnych”.

– Nigdy nie używaliśmy surowców energetycznych jako instrumentu nacisku politycznego i nie próbowaliśmy realizować wąskich oraz oportunistycznych celów CBAM przypisywanych. Odrzucamy wszelkie oskarżenia w tej sprawie. Widzimy te działania jako nic innego niż nieuczciwa konkurencja – ocenił Rosjanin.

Chociaż USA i Niemcy doszły do porozumienia w sprawie Nord Stream 2 mającego dawać pieniądze na zmiany na Ukrainie oraz szereg niekonkretnych zapewnień, Polska i Ukraina uznały je za „niewystarczające” a Rosjanie za zbyt daleko idące.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Fit for 55, czyli jak nie wylać transformacji energetycznej z kąpielą

Plan Fit for 55 to radykalna propozycja usunięcia paliw kopalnych z gospodarki, za którą zapłacą najwięcej najbiedniejsi, jeżeli nie pojawią się dodatkowe mechanizmy wsparcia. Jeżeli polityka klimatyczna Unii Europejskiej nie rozleje się na jej partnerów zagranicznych, zabije gospodarkę Europy zamiast promować jej innowacyjność. Rewizja strategii energetycznej Polski jest zaplanowana na 2023 rok, tuż przed spodziewanym zakończeniem negocjacji Fit for 55 w 2024 roku. Być może warto skoordynować te prace – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Co zawiera pakiet Fit for 55?

  • Reformę systemu handlu emisjami EU ETS
  • Propozycję mechanizmu dostosowania śladu węglowego na granicy (CBAM)
  • Rewizję regulacji o podziale obciążeń (ESR)
  • Rewizję dyrektywy o opodatkowaniu energetyki
  • Poprawki w dyrektywie o odnawialnych źródłach energii
  • Rozwiązania na rzecz walki z emisjami metanu
  • Uwzględnienie emisji gazów cieplarnianych związanych z użytkowaniem gruntów i leśnictwem (LULUCF)
  • Rewizję dyrektywy o wykorzystaniu infrastruktury paliw alternatywnych
  • Rewizję regulacji o standardach emisji CO2 w samochodach pasażerskich i lekkich pojazdach komercyjnych

W ostatnim kwartale 2021 roku mają się także pojawić propozycje zmian dyrektywy o efektywności energetycznej budynków oraz rewizja trzeciego pakietu energetycznego w celu uregulowania dekarbonizacji sektora gazu. Strategia metanowa i rozwiązania na rzecz walki z emisjami metanu mają się pojawić w ciągu kilku miesięcy. Rozwiązania przedstawione przez Komisję Europejską zakładają między innymi nowe obciążenia podnoszące ceny energii i paliw ze źródeł kopalnych.

Taryfa ulgowa dla najuboższych

Polski Instytut Ekonomiczny z European Roundtable on Climate Change and Sustainable Transition oraz Cambridge Econometrics obliczył, że redukcja emisji CO2 o 50 procent w sektorach budownictwa i transportu będzie możliwa przy cenie uprawnień do emisji w wysokości 170 euro za tonę w 2030 roku, czyli przy dodatkowych kosztach gospodarstw domowych w wysokości 1,112 bln euro w latach 2025-2040. Opłaty związane z emisją w transporcie dla najuboższych wzrosną o 44 procent a z ogrzewaniem budynków o 50 procent. Z tego względu PIE apeluje o rozwój narzędzi na rzecz sprawiedliwej transformacji energetycznej wspierających zmiany u najuboższych oraz szybszą promocję nowych technologii za pośrednictwem Funduszu Modernizacji, Funduszu Innowacji, a także taryfy ulgowej w systemie EU ETS dla najuboższych. Fundusz Społeczno-Klimatyczny z budżetem w wysokości 72,2 mld euro w latach 2025-32, z którego Polska mogłaby otrzymać 12,7 mld euro to dobry początek, ale nie robi tak dużego wrażenia w zestawieniu z kosztami transformacji podsumowanymi przez PIE.

Niedobór odpowiednich rozwiązań mających wesprzeć gospodarki bardziej zależnie od paliw kopalnych może trwale zmniejszyć ich konkurencyjność, tworząc bariery uniemożliwiające skuteczną transformację energetyczną. Warto w tym kontekście przytoczyć przykład ograniczeń wykorzystania technologii gazowych w Fit for 55 w momencie, kiedy cała Europa Środkowo-Wschodnia i Niemcy prowadzą transformację energetyczną na gazie. Potrzebne jest rozwiązanie pośrednie umożliwiające wykorzystanie niezbędnego minimum tego paliwa i promujące szybsze przejście na technologie odnawialne. W przypadku Polski to energetyka jądrowa ma zmniejszać zależność od gazu, ale podobnie mają działać wodór, magazyny energii i efektywność energetyczna. Fit for 55 być może nie pozwoli na finansowanie gazu, ale nie wyklucza powyższych technologii.

https://biznesalert.pl/raport-pakiet-klimatyczny-fot-for-55-prawo-klimatyczne-oze-energetyka/embed/#?secret=LEdnANxm1k

Globalizacja polityki klimatycznej Unii Europejskiej

Jeżeli nowy pakiet regulacji klimatycznych Fit for 55 nie przyniesie zmian u partnerów Unii Europejskiej, obniży jej konkurencyjność w stosunku do nich, zamiast ją wspierać. Z tego względu w pakiecie znalazł się CBAM, który ma stworzyć podwaliny pod globalny podatek od emisji CO2. Bruksela zamierza przekonać do tego rozwiązania partnerów zagranicznych na czele z USA. Przychód z CBAM szacowany na 9 mld euro rocznie do 2030 roku ma finansować dalszą transformację energetyczną. Obciążenie obejmie sektory aluminiowy, cementowy, nawozowy, energetyczny, stalowe i żelazny. Koszt ma być powiązany z ceną emisji CO2 w systemie unijnym EU ETS, o ile dostawca sam nie wprowadzi własnej ambitnej polityki klimatycznej. W ten sposób rentowność przemysłu europejskiego będzie bardziej konkurencyjna do innych, choć niektórzy kwestionują zgodność takich zapisów z regułami Światowej Organizacji Handlu (WTO), szczególnie darmowe uprawnienia EU ETS rozdawane w Europie, których zwolennikiem jest między innymi Polska.

Think tank Europe Reform szacuje, że CBAM uderzy najmocniej między innymi w Chiny i Rosję, które mogą kwestionować to rozwiązanie w WTO. CBAM nie uderzy w emisje metanu, którym zostaną poświęcone odrębne regulacje, ciesząc Amerykanów. Tym będzie łatwiej poradzić sobie z CBAM, jeśli zgodnie z deklaracjami polityków zwiększą ambicje własnej polityki klimatycznej. Polityka klimatyczna Unii Europejskiej odniesie sukces, jeśli pójdą jej śladem także wspomniane Chiny i Rosja. Wall Street Journal przypomina, że rosyjski eksporter aluminium Rusal już teraz chce wydzielić najbardziej emisyjne aktywa do odrębnej spółki w celu zmniejszenia ekspozycji na regulacje klimatyczne. Chiny ogłosiły pilotażowy system handlu emisjami,  który nie może się równać skalą europejskiemu, ale jest próbą dostosowania się do nowych realiów. Jeżeli Chiny i Rosja nie wprowadzą realnych rozwiązań polityki klimatycznej, Fit for 55 z CBAM na czele będzie podnosił koszty importu ich produktów do Unii Europejskiej, a zatem wszelkiej produkcji chińskiej oraz surowców rosyjskich. Jeżeli strategia metanowa nie stanie się batem na LNG z USA, jak chcieliby lobbyści Gazpromu przekonujący do „czystego gazu” z Nord Stream 2, amerykańska polityka klimatyczna może sprawić, że nowy pakiet klimatyczny dodatkowo zbliży gospodarki europejskie z Ameryka. Jeżeli jednak docelowo unijna ochrona klimatu nie pociągnie zmian w pozostałych gospodarkach, będzie nadal obniżać konkurencyjność przemysłu europejskiego. Założenie jest takie, że wszyscy pójdą śladem Europy zgodnie z porozumieniem klimatycznym z Paryża, a Fit for 55 wypromuje zielone technologie stające się specjalnością Starego Kontynentu pozwalające mu konkurować z innymi.

Polska powinna mądrze wybierać bitwy

Polacy mogą liczyć na taryfę ulgową w toku negocjacji Fit for 55, które mają potrwać nawet do 2024 roku. Nie powinni jednak skupiać się na obronie status quo poprzez promocję sektora gazowego, ale na wykorzystaniu nowych środków do szybszej transformacji energetycznej z użyciem nowych technologii, w tym energetyki jądrowej, wodoru i magazynów energii. Jeżeli Warszawa skupi wszystkie wysiłki na obronie gazu, będzie musiała ustępować więcej w innych obszarach. Polska musi kontynuować inicjatywy na rzecz promocji jej punktu widzenia w Brukseli znane z dyskusji o EU ETS oraz atomie. Finał dyskusji o Fit for 55 może przesądzić o konkurencyjności gospodarki polskiej i europejskiej. Jeżeli unijna polityka klimatyczna nie stanie się globalna, może zabić gospodarkę Starego Kontynentu zamiast przesądzić o zwycięstwie jej innowacji. Ostateczna konstatacja jest jednak taka, że już teraz Polska powinna zrewidować dokumenty strategiczne w odniesieniu do nowych elementów polityki klimatycznej. Rewizja strategii energetycznej jest zaplanowana na 2023 rok, tuż przed spodziewanym zakończeniem negocjacji Fit for 55 w 2024 roku. Być może warto skoordynować te prace.

Układ USA-Niemcy o Nord Stream 2 na dniach. Najpierw rozmowy z Polską i Ukrainą

Amerykanie i Niemcy mają być bliscy porozumienia w sprawie Nord Stream 2, które zostanie ogłoszone na dniach. Urzędnik Departamentu Stanu USA odwiedzi wcześniej Polskę i Ukrainę, by rozmawiać o rurze z Rosji, ale także reformach i wartościach demokratycznych.

Reuters przekonuje, że na dniach ma zostać ogłoszone porozumienie USA i Niemiec w sprawie gazociągu Nord Stream 2 z Rosji. Chociaż nie było to możliwe po spotkaniu Angeli Merkel i Joe Bidena, urzędnicy obu krajów są bliscy konsensusu w tej sprawie.

Przywódcy USA i Niemiec spotkali się w Waszyngtonie i utrzymali różnice zdań na temat Nord Stream 2, zgadzając się jedynie, że nie należy pozwolić Rosji na wykorzystanie energetyki jako broni przeciwko Ukrainie.

Reuters informuje, że porozumienie tych państw w sprawie spornego gazociągu „jest w zasięgu wzroku” i miałoby pozwolić na uniknięcie konieczności wdrożenia zawieszonych sankcji USA wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga. Ma uwzględniać inwestycje amerykańskie i niemieckie na Ukrainie, a także działania mające ochronić ją przed negatywnym oddziaływaniem Nord Stream 2.

Wysoki doradca Departamentu Stanu USA Derek Chollet ma spotkać się 20 i 21 lipca z przedstawicielami rządów Polski oraz Ukrainy. Komunikat prasowy na jego wizyty zawiera wzmiankę o Nord Stream 2. – Chollet będzie kontynuował rozmowy dyplomatyczne z Ukrainą i Polską o szeregu spraw, w tym o naszych wspólnych obawach względem gazociągu Nord Stream 2 oraz o bezpieczeństwie energetycznym szerzej, a także o trwających reformach – czytamy w komunikacie.

– W Kijowie doradca Chollet spotka się z wysokimi przedstawicielami rządu, by rozmawiać o wsparciu USA wysiłków Ukrainy na rzecz odparcia agresji rosyjskiej i prowadzenia dalszych reform gospodarczych oraz antykorupcyjnych. Spotka się także z przedstawicielami środowiska biznesowego w celu omówienia perspektyw odbudowy gospodarczej Ukrainy oraz szans na intratną współpracę – informuje Departament Stanu.

– W Warszawie doradca Chollet omówi strategiczne sprawy bilateralne i regionalne, a także wspólne zaangażowanie na rzecz wartości demokratycznych i instytucji z przedstawicielami rządu oraz społeczeństwa obywatelskiego. Zaangażuje się także w rozmowy z liderami biznesu w celu wzmocnienia bilateralnych więzi gospodarczych – czytamy dalej.

Reuters/Departament Stanu USA/Wojciech Jakóbik

Koncert mocarstw w sprawie Nord Stream 2 poszerzony o wartości demokratyczne w Polsce

Jeżeli Nord Stream 2 faktycznie był niemożliwy do zatrzymania, należało wprowadzić rozwiązania konkretnie uzależniające jego użycie od postępowania Rosji. Zamiast tego zapowiada się koncert mocarstw z niepokojącymi sygnałami o uciszaniu krajów, które się na niego nie zgadzają. Polska i Ukraina muszą być zjednoczone w krytyce układu i skrócić front o reformy antykorupcyjne oraz wartości demokratyczne – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Układ o Nord Stream 2 może zostać ogłoszony 21 lipca

– Niemcy przedstawili użyteczne propozycje i mogliśmy poczynić postęp na drodze do osiągnięcia wspólnego celu, którym jest uniemożliwienie Rosji wykorzystanie dostaw surowców jako broni – zdradził rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price. – Nie mamy jeszcze ostatecznych szczegółów do ogłoszenia, ale oczekuję, że niedługo będziemy mogli powiedzieć więcej – dodał. Źródła Wall Street Journal przekonują, że układ jest bliski zawarcia, a część z nich twierdzi, że zostanie ogłoszony oficjalnie 21 lipca.

Co może zakładać porozumienie o Nord Stream 2?

–  Ogłoszenie układu i zawarcie go oraz implementacja to trzy różne sprawy – zauważył trzeźwo Reinhard Buetikofer, niemiecki Zielony i krytyk projektu gazociągu z Rosji do Niemiec o nazwie Nord Stream 2. Media obiegły informacje o porozumieniu Berlina i Waszyngtonu w sprawie tej spornej magistrali, które warto podsumować. Układ ma się składać z czterech punktów:

  1. USA i Niemcy mają zgodnie liczyć się z możliwością wprowadzenia sankcji wobec Rosji w razie wykorzystania energetyki do polityki. Amerykanie nadal rezerwują możliwość wdrożenia sankcji wobec operatora Nord Stream 2 AG i jego prezesa Matthiasa Warniga zawieszonych na czas rozmów z Niemcami, a także innych sankcji wobec firm zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Są sprzeczne informacje na temat postawy Berlina, który w jednych przekazach ma zapowiadać sankcje unijne na dostawy surowców z Rosji, a w innych ma tylko nie blokować nowych sankcji amerykańskich.
  2. Amerykanie i Niemcy mają wesprzeć inwestycje w transformację energetyczną na Ukrainie poprzez Zielony Fundusz wart miliard dolarów, z których pierwsze 175 mln dolarów ma wyłożyć Berlin. Celem inwestycji mają być rosnące sektory wodoru, magazynów energii oraz inne pozwalające zmniejszyć zależność od węglowodorów z Rosji. W niektórych przekazach pojawia się informacja o wsparciu Niemiec na rzecz inicjatywy Trójmorza promowanej przez Polskę, ale znów bez konkretów.
  3. Administracja niemiecka miała odmówić wprowadzenia rozwiązania zwanego wyłącznikiem Nord Stream 2, czyli mechanizmu uzależniającego dostawy przez sporną magistralę od postępowania Rosji. To i tak było rozwiązanie mniej radykalne niż pożądane przez Polskę i innych krytyków moratorium na budowę Nord Stream 2 do czasu zakończenia rozmów z USA czy zatrzymanie budowy w ogóle, do którego mogli doprowadzić Niemcy jedną decyzją polityczną. Przeciwnicy tego rozwiązania oraz wyłącznika przekonywali jednak, że taki ruch spotka się z koniecznością odszkodowań względem firm komercyjnych zaangażowanych w projekt. Jeżeli jednak Niemcy i USA obiecują miliard dolarów na transformację energetyczną nad Dnieprem, na której docelowo zarobią ich firmy, może mogły powiązać ze sobą te sprawy i dać zarobić tym, którzy straciliby na porzuceniu Nord Stream 2. Tak się nie stało.
  4. Układ ma także zakładać wydłużenie umowy przesyłowej Ukraina-Rosja z porozumienia tymczasowego Komisji Europejskiej, Ukrainy oraz Rosji z końca 2019 roku, które obowiązuje do końca 2024 roku. Ma ono zostać wydłużone o dekadę, czyli o pięć lat krócej od postulatu Ukraińców. Nie jest na razie znany wolumen dostaw, który obecnie jest ustalony na minimum 40 mld m sześc. rocznie, a Kijów chciałby go na poziomie 40-45 mld m sześć. rocznie. Umowa ma być jednak negocjowana od września 2021 roku, kiedy Nord Stream 2 ma być już gotowy. Negocjacje umowy zabezpieczającej dostawy przez Ukrainę przed przekierowaniem do tej magistrali ruszą już po jej ukończeniu, co z góry skazuje negocjatorów zachodnich na gorszą pozycję, dając Putinowi możliwość dalszego prowadzenia polityki faktów dokonanych.

Koncert mocarstw wokół Nord Stream 2 zagraża wspólnocie transatlantyckiej

Według Politico Amerykanie mieli zwrócić się do Ukrainy o to, by nie krytykowała faktu, że zamierzają dopuścić do ukończenia spornego gazociągu Nord Stream 2 w porozumieniu z Niemcami. Takie informacje przekazały cztery niezależne źródła. USA miały informować, że publiczna krytyka porozumienia z Niemcami o Nord Stream 2 może uderzyć w relacje bilateralne Kijowa z Waszyngtonem. Administracja Joe Bidena miała także prosić Ukraińców, aby nie dyskutowali na ten temat z Kongresem, krytycznym wobec postawy Białego Domu niezależnie od barw partyjnych.

Układ o Nord Stream 2 jest negocjowany bilateralnie przez USA i Niemcy. Szczególnie te drugie samowolnie występują w imieniu całej Unii Europejskiej, obiecując sankcje unijne w imieniu całej Wspólnoty, ale wchodząc w buty Komisji Europejskiej, na co ta pozwala bez protestu. Dochodzi także do okresowych konsultacji z Rosją. Mógł je prowadzić zakulisowo w Mokswie wysoki przedstawiciel do spraw polityki klimatycznej USA John Kerry oraz bardziej jawnie minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas. Złe wrażenie tych kontaktów nie znika po rozmowach z Polską i USA za pośrednictwem doradcy Departamentu Stanu USA Dereka Cholleta w Warszawie oraz Kijowie. Ranga jest niższa, a rozmowom o Nord Stream 2 będącym marchewką towarzyszą kije w postaci upomnień o reformach antykorupcyjnych nad Dnieprem i wartościach demokratycznych nad Wisłą. Szkoda, że Berlin i Waszyngton nie są tak zapamiętałe w walce z agresywnymi działaniami Rosji jak w upominaniu krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Takie podejście rodzi skojarzenia z koncertami mocarstw z przeszłości, appeasementem w Monachium z 1938 roku oraz zapewnieniami z Memorandum Budapesztańskiego z 1994 roku, które zbankrutowało wraz z agresją Rosji na Krymie, bo była ona jednym z gwarantów zapewnień tego układu, który zachęcił Ukrainę do zbycia posowieckiej broni jądrowej.  Koncert mocarstw wokół Nord Stream 2 będzie podkopywał współpracę transatlantycką i europejską, dawał argumenty siłom antyamerykańskim, antyniemieckim i antyunijnym w Europie Środkowo-Wschodniej. Jest zaproszeniem do dalszych, agresywnych działań Moskwy, które mogą pojawić się jeszcze tej zimy, bo wygląda na to, że specjalnie ogranicza ilość gazu na rynku europejskim przed sezonem grzewczym, aby użyć niedoborów jako argumentu za uruchomieniem dostaw przez Nord Stream 2, o które będzie toczyć się teraz spór, jeśli budowa faktycznie dojdzie do skutku w sierpniu.

Źródła medialne przekonują, że niejasne słownictwo układu o Nord Stream 2 ukryje faktyczny plan przed Władimirem Putinem, ale z drugiej strony może także pozwolić Niemcom na miganie się od odpowiedzialności za jego realizację oraz dwuznaczną interpretację zapisów. Propozycja USA oraz Niemiec nie zasługuje na poparcie Polski i Ukrainy. Powinna być krytykowana do czasów rewizji zapisów na ich korzyść: więcej pieniędzy, więcej konkretnych zobowiązań, mechanizm ograniczający Nord Stream 2, lista konkretnych sankcji w razie nadużyć Rosji.

Należy skrócić front sporu o Nord Stream 2

Spór o wartości demokratyczne w Polsce, a więc reformę sądownictwa czy ustawę mogącą uderzyć w telewizję TVN sprawia, że USA oraz Niemcy mogą rozszerzać front sporu o Nord Stream 2 o te kwestie, zdawałoby się znajdujące się poza tematem. Ten sam problem ogranicza kanał komunikacji Komisji Europejskiej, która powinna występować w rozmowach o rurze Putina w imieniu Wspólnoty zamiast samozwańczych Niemiec. Podobnie jest z problemami reform antykorupcyjnych z kontrowersjami wobec zmian w Naftogazie na Ukrainie włącznie. Kijów i Warszawa powinny dalej koordynować politykę przeciwko Nord Stream 2, aby mitygować negatywny wpływ układu w jego sprawie.

Strategia metanowa może uderzyć w LNG z USA, ale jeszcze nie z Fit for 55

Financial Times informuje, że nowy pakiet regulacji Fit for 55 uderzy w dostawy ropy i gazu ze Stanów Zjednoczonych. Nie zrobi tego poprzez CBAM, czyli obciążenia importu towarów uzależnione od emisji CO2 towarzyszącej ich produkcji, ale strategię metanową, która zostanie przedstawiona za kilka miesięcy.

Strategia może wprowadzić ograniczenia emisji metanu zachęcające Amerykanów do aktywnej polityki klimatycznej. Spełnienie standardów europejskich może uchronić ich od dodatkowych kosztów eksportu. Jednakże S&P Global Platts ostrzega, że wyższe koszty dostosowania instalacji LNG do polityki klimatycznej dodatkowo podkopie rentowność nowych projektów tego typu.

Financial Times cytuje Oxford Institute for Energy Studies, który zaleca Amerykanom dostosowanie polityki do nowych wymogów klimatycznych w Europie.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Gazprom osusza Europę z gazu. Presja w obronie Nord Stream 2 może się na nim zemścić

Gazprom płaci więcej za gaz z magazynów oraz giełdy i osusza Europę z surowca. Może w ten sposób próbować wywrzeć presję na rzecz obrony Nord Stream 2 przed krytyką, ale zemści się na nim, jeśli Europejczycy postanowią odejść od gazu, używając tej presji jako jednego z argumentów.

Prezes operatora gazociągów przesyłowych na Ukrainie nie ma wątpliwości. Gazprom nie korzysta wciąż z dostępnych mocy przesyłowych w Europie, ale czerpie gaz z magazynów europejskich. Kosztuje go to więcej, ale może chodzić o promocję kontrowersyjnego Nord Stream 2.

– Być może Gazprom wysyła dodatkowe sygnały, że bez uruchomienia Nord Stream 2, Europa nie otrzyma dodatkowego gazu. Tworzenie takiej presji to groźny precedens podważający bezpieczeństwo energetyczne Europy na dekady – ostrzega Sierhiy Makogon, prezes OGTSUA.

W podobnym tonie wypowiadał się Joachim Endress, prezes berlińskiej firmy consultingowej Ganexo przy publikacji raportu o rynku gazu z drugiego kwartału 202 roku. Nieoficjalnie można usłyszeć, że Gazprom zmienił strategię i realizuje dostawy do Europy korzystając z magazynów gazu i zakupów na giełdzie, dodatkowo osuszając rynek z surowca i zagrażając wysokimi podwyżkami przed sezonem grzewczym, a także niewystarczającymi zapasami na zimę.

– To całkowicie nietypowe dla Gazpromu i prosi się o interpretację polityczną- napisał Heiko Lohmann, analityk sektora gazu cytowany przez Deutsche Welle. Przypomniał, że magazyny Gazpromu w Austrii oraz Niemczech – Rehden i Haidach – są już prawie puste. Lohmann przekonuje, że działania Rosjan mogą się na nich zemścić, kiedy kraje europejskie zdecydują o szybszym odejściu od gazu, używając za jeden z argumentów działania Gazpromu.

LinkedIn/Deutsche Welle/Wojciech Jakóbik

Biden rysuje Putinowi czerwoną linię cyberataków na energetykę USA

Prezydenciu USA i Rosji rozmawiali na szczycie w Genewie między innymi o cyberbezpieczeństwie infrastruktury krytycznej. Joe Biden określił jaka infrastruktura powinna być chroniona przed hakerami i na którą ataki spotkają się z odpowiedzią USA.

Przywódca USA Joe Biden ocenił, że „określona infrastruktura krytyczna nie powinna być celem ataków i kropka, z użyciem środków cybernetycznych i jakichkolwiek innych”. – Przekazałem listę szesnastu określonych podmiotów uznawanych za infrastrukturę krytyczną w regulacjach amerykańskich od sektora energetycznego po instalacje wodociągowe – poinformował na konferencji prasowej po rozmowach, które trwały prawie cztery godziny. Ataki na infrastrukturę tego rodzaju mają rodzić odpowiedź na szczeblu państwowym w USA. Eksperci obu krajów mają teraz opracować sposób działania na wypadek ataków cybernetycznych z innych państw na infrastrukturę krytyczną.

Biden zareagował w ten sposób na dwa ataki ransomware przeprowadzone przez hakerów rosyjskich przeciwko ropociągowi Colonial Pipeline oraz firmie mięsnej JBS. Putin przekonywał w Genewie, że państwo rosyjskie nie miało z tymi działaniami nic wspólnego. Prezydent USA poinformował, że rozmawiał na ten temat ze swym rosyjskim odpowiednikiem. – Kiedy rozmawiałem o ataku ransomware na ropociąg w USA, spojrzałem na niego i powiedziałem: jak byś się czuł, gdyby taki atak uderzył w ropociągi z Twoich pól naftowych – powiedział prasie. Putin miał odpowiedzieć, że taki atak „miałby znaczenie”.

Szczyt w Genewie ma zapoczątkować powrót ambasadorów do Moskwy i Waszyngtonu po ich wydaleniu z obu placówek w okresie największego napięcia. Rosjanie ocenili jednak, że jest zbyt wcześnie, aby zdjąć Amerykę z listy krajów wrogich im. Prezydenci wystąpili na osobnych konferencjach prasowych, sygnalizując brak porozumienia po rozmowach.

Źródło: Biały Dom/Wojciech Jakóbik

Polska może sprowadzić miliard m sześc. gazu rocznie z Litwy do Ostrołęki i nie tylko

BiznesAlert.pl informował o rozmowach Polski i Litwy na temat dostaw LNG z Kłajpedy przez Gazociąg Polska-Litwa na terytorium polskie. Dostawy mogą opiewać nawet do dwóch mld m sześc. rocznie, które przydadzą się Polsce wobec rosnącego zapotrzebowania na gaz, będący paliwem przejściowym polskiej transformacji energetycznej.

– dyskutowaliśmy o możliwości udziału strony polskiej w długoterminowych aukcjach na wykorzystanie terminalu LNG – przyznał minister energetyki Dainius Kreivys po spotkaniu z pełnomocnikiem rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Planowana przepustowość Gazociągu Polska-Litwa w kierunku polskim to 1,9 mld m sześc. rocznie, z których połowa może zostać udostępniona w drodze aukcji. Oferty aukcyjne Litwinów mogą uwzględniać kontrakty na kilka, kilkanaście lat zgodnie z zapowiedzią ministra Keivysa.

Gazociąg ma być gotowy w grudniu 2021 roku, więc można zakładać, że posłużyłby dostawom do Polski w 2022 roku. Władze polskie przyznały, że planują wykorzystać gaz litewski do zaopatrywania Elektrowni Ostrołęka C mającej wykorzystywać nowy blok gazowy. PGNiG i Orlen podpisały w 2020 roku z Energą trójstronną umowę o współpracy przy tym projekcie. PGNiG oraz Orlen podpisały aneks do umowy na dostawy gazu, przedłużając ją o pięć lat do pierwszego stycznia 2028 roku.

Jednakże zanim będzie gotowy blok gazowy Elektrowni Ostrołęka C, gaz z Litwy może posłużyć innym celom, szczególnie wobec wzrostu zapotrzebowania na gaz w Polsce, które według Gaz-Systemu urośnie o 50 procent do 2030 roku z obecnych około 20 do 30 mld m sześc. rocznie. Gaz z Litwy jest także stawiany jako uzupełnienie dostaw spoza Rosji w razie problemów projektu Baltic Pipe, którego termin ukończenia nie został dotąd przesunięty pomimo problemów odcinka lądowego w Danii opisywanych w BiznesAlert.pl.

Przypadek? Nie sądzę. Kryzys America First i wzmożenie antyatomowe w Polsce

W czasie gdy kolejni potencjalni partnerzy ustawiają się w kolejce do Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, a Amerykanie wykonują przełomowy ruch, w Polsce narasta wzmożenie antyatomowe i kryzys polityki zagranicznej nakierowanej na współpracę z USA. Przypadek? Nie sądzę – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny Biznesalert.pl.

Kryzys America First?

Tak zwane lex TVN, czyli rozwiązanie prawne mogące usunąć z rynku telewizję kojarzoną z opozycją, jest nierzadko interpretowane jako ruch mający wysłać sygnał ostrzegawczy do Waszyngtonu. Podobnie bywa interpretowany komunikat ZE PAK milionera Zygmunta Solorza-Żaka o gotowości do zaangażowania kapitału polskiego w projekt elektrowni jądrowej w Obwodzie Królewieckim. To pomysł szkodliwy z punktu widzenia polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ale także polskiego projektu, o czym piszemy w BiznesAlert.pl. Należy do tego dołożyć zacieśnienie współpracy w sektorze bezpieczeństwa między Polską a Turcją oskarżaną przez Komisję Europejską oraz Waszyngton o politykę zagrażającą wartościom demokratycznym. Te działania nie muszą być kursem na polexit, przed którym ostrzega opozycja, ale faktycznie mogą składać się na przekaz o tym, że Polska zamierza zbalansować współpracę z USA innymi wektorami. Problem polega na tym, że długofalowo te wektory nie są realne ani pożądane i nawet jeśli są pokazywane jako blef, może się okazać, że na którymś etapie druga strona powie: sprawdzam, zmuszając Polaków do pokazania słabych kart w ręku.

Nie ma obecnie alternatywy w sektorze bezpieczeństwa do współpracy ze Stanami Zjednoczonymi pomimo różnic zdań w sprawie polityki wewnętrznej Polski z obecną administracją w Białym Domu. Zaangażowanie Amerykanów w Program Polskiej Energetyki Jądrowej jest najbardziej zaawansowane ze wszystkich potencjalnych partnerów, co nie znaczy, że EDF czy KHNP nie są w stanie przedstawić atrakcyjnej kontroferty, która mogłaby w sposób pożądany dopingować Waszyngton do dalszego działania. Pierwszego lipca 2021 roku doszło do podpisania z pozoru nie robiącej wrażenia, ale faktycznie przełomowej umowy między amerykańską firmą Westinghouse Electric Company a Amerykańską Agencją Handlu i Rozwoju (USTDA). Dokument dotyczył finansowania prac inżynieryjnych i projektowych (Front-End Engineering and Design – FEED) we współpracy z operatorem Bechtel. Studium ma zostać zweryfikowane przez rząd polski w ramach umowy Polska-USA o współpracy przy atomie. Na jego podstawie zostanie rozpatrzona oferta Amerykanów na atom. W skrócie: USA angażują się finansowo po to, aby przekonać Polaków do technologii AP 1000 firmy Westinghouse, dając przy tym sygnał o gotowości do zaangażowania w ramach modelu finansowego mającego umożliwić powstanie 6-9 GW energetyki jądrowej w Polsce. W międzyczasie regularnie pojawiają się kolejne deklaracje konkurentów USA: francuskiego EDF oraz południowokoreańskiego KHNP, o gotowości do przedstawienia modelu finansowego i wyższości ich technologii jądrowej.

Wzmożenie antyatomowe

Dobre wieści o zaangażowaniu Amerykanów i kontynuacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, który może znaleźć rozstrzygnięcie w postaci wyboru partnera, technologii i lokalizacji w 2022 roku, spotykają się ze wzmożeniem antyatomowym widocznym w mediach oraz ośrodkach eksperckich. Środowiska wrogie atomowi przekonują na łamach prestiżowych mediów, że atom nie może się udać lub wiąże się z różnymi zagrożeniami. Argumentacja w tej sprawie jest posunięta na tyle daleko, że uwzględnia tezy kosmiczne, jak zagrożenia pogodowe dla elektrowni jądrowych przygotowanych do przyjęcia uderzenia samolotu pasażerskiego albo przedstawianie atomu (bezemisyjnego) jako nieskutecznego narzędzia polityki klimatycznej w kontraście do miksu energetyki odnawialnej i konwencjonalnej (emisyjnego). To wzmożenie może być elementem nowej kampanii przeciwko atomowi widocznej szczególnie w obliczu postępów rozmów z Amerykanami, o której rozmawialiśmy dziewiątego lipca w Sejmie na posiedzeniu podkomisji spraw zagranicznych do spraw konferencji o przyszłości Europy. Podpisuję się pod słowami koleżanki po fachu Zuzanny Nowak z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, która ostrzegała przed kampanią antyatomową inspirowaną z zagranicy, także z wykorzystaniem ruchów ekologicznych oraz organizacji kwestionujących wykorzystanie atomu w Polsce.

Być może relacje polsko-amerykańskie wymagają rekapitulacji ze względu na różnice zdań w sprawach polskiej polityki wewnętrznej. Amerykańscy ambasadorowie nie mogą pisać polskich ustaw, ale Polacy także nie powinni sekować kapitału amerykańskiego w Polsce. Te różnice zdań są do przezwyciężenia i nie kwestionują długofalowego interesu w postaci współpracy Polski i USA, także w energetyce. Należy kontynuować politykę zagraniczną America First i przezwyciężyć wzmożenie antyatomowe, które ma demobilizować Polskę na kluczowym etapie realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. Atomu w Polsce nie zbudują za nas Amerykanie, Koreańczycy ani Francuzi jeżeli Polacy oddadzą grę o ten projekt walkowerem na skutek podszeptów suflowanych z zagranicy.