Merkel i Biden spierają się o Nord Stream 2, ale tworzą Partnerstwo Klimatyczne w Europie

Angela Merkel i Joe Biden zgodzili się, że nie zgadzają się w sprawie Nord Stream 2 podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie. Zamierzają jednak rozwijać partnerstwo w energetyce na rzecz energetyki krajów Europy Środkowej i Ukrainy.

Biden podkreślił obawy wobec tego spornego projektu, który może zostać wykorzystany przeciwko Ukrainie. Mimo to podtrzymał decyzję o zawieszeniu najnowszych sankcji wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga. Jego zdaniem nie ma sensu ich wprowadzać, kiedy projekt jest gotów w 90 procentach. – Kiedy zostałem prezydentem ten gazociąg był w 90 procentach gotowy. Wprowadzanie sankcji wydawało się nie mieć sensu. Więcej sensu miała praca z Panią Kanclerz w celu ustalenia jak się zachowa jeśli Rosja spróbuje szantażować w jakiś sposób Ukrainę – powiedział.

Przekonywał, że razem z Merkel uznają, że Rosja nie powinna używać energetyki jako broni politycznej. – Moja opinia o Nord Stream 2 jest znana od dawna. Dobrzy przyjaciele mogą się nie zgadzać – powiedział. – Stajemy razem i będziemy nadal to robić w ramach obrony naszych sojuszników Wschodniej Flanki NATO przed agresją Rosji – dodał.

Biden zdradził, że pracuje z Merkel na rzecz znalezienia „praktycznych rozwiązań” w sprawie gazociągu. Ekipy negocjacyjne z USA i Niemiec mają je wypracować i ocenić „czy bezpieczeństwo energetyczne Europy i bezpieczeństwo Ukrainy zostanie wzmocnione czy osłabione przez działania Rosji”. – Mamy różne oceny odnośnie do tego, co niesie ze sobą ten projekt. Chcę jednak powiedzieć jasno, że nasze stanowisko było i jest, że Ukraina ma zostać krajem tranzytowym – zadeklarowała Merkel. Zapewniła, że Niemcy będą działać, jeśli Rosja będzie próbowała pozbawić Kijów „prawa do przesyłu”, który powinien trwać po 2024 roku, kiedy kończy się umowa tymczasowa Naftogaz-Gazprom. – Dla mnie Nord Stream 2 to projekt dodatkowy, a nie zamiast przesyłu przez Ukrainę. Negocjujemy teraz jak sprawić, by było to jasne – dodała.

– Mamy szereg narzędzi do dyspozycji niekoniecznie po stronie niemieckiej, ale europejskiej. To na przykład sankcje i w sprawie Krymu albo porozumień mińskich okazało się, że mamy te sankcje, te narzędzia do dyspozycji – powiedziała Merkel. – Możemy reagować. Jesteśmy w kontakcie z naszymi przyjaciółmi europejskimi w tej sprawie. Jednakże w czasie, który, mam nadzieję, nigdy nie nadejdzie, gdy będzie taka konieczność, zobaczą państwo co zrobimy – zapewniła.

USA i Niemcy mają współpracować na rzecz rozwoju zrównoważonej energetyki w Europie Środkowej oraz Ukrainie poprzez Partnerstwo Klimatyczne wspomniane przez obu przywódców. – Chcemy rozwijać technologii przyszłości: na przykład zielony wodór, Odnawialne Źródła Energii, elektromobilność. Konkurujemy z innymi na planecie i chcielibyśmy razem odnieść sukces – powiedziała Merkel.

Merkel przyznała się do różnic zdań w sprawie Nord Stream 2, ale podkreślała dzielone wartości i determinację wspólnego stawiania czoła wyzwaniom współczesności. W tym kontekście wspomniała o łamaniu praw uniwersalnych i zasad demokracji w Chinach, ale nie tylko. – Jesteśmy zjednoczeni w zobowiązaniu odniesienia się do kryzysu demokracji, korupcji, fałszywego populizmu w Unii Europejskiej albo w krajach kandydujących o członkostwo w niej albo gdziekolwiek indziej na świecie – mówił Biden. USA i Niemcy podpisały Deklarację Waszyngtońską w sprawie wspólnej obrony wartości demokratycznych.

Biały Dom/Reuters/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Gazprom osusza Europę z gazu. Presja w obronie Nord Stream 2 może się na nim zemścić

Gazprom płaci więcej za gaz z magazynów oraz giełdy i osusza Europę z surowca. Może w ten sposób próbować wywrzeć presję na rzecz obrony Nord Stream 2 przed krytyką, ale zemści się na nim, jeśli Europejczycy postanowią odejść od gazu, używając tej presji jako jednego z argumentów.

Prezes operatora gazociągów przesyłowych na Ukrainie nie ma wątpliwości. Gazprom nie korzysta wciąż z dostępnych mocy przesyłowych w Europie, ale czerpie gaz z magazynów europejskich. Kosztuje go to więcej, ale może chodzić o promocję kontrowersyjnego Nord Stream 2.

– Być może Gazprom wysyła dodatkowe sygnały, że bez uruchomienia Nord Stream 2, Europa nie otrzyma dodatkowego gazu. Tworzenie takiej presji to groźny precedens podważający bezpieczeństwo energetyczne Europy na dekady – ostrzega Sierhiy Makogon, prezes OGTSUA.

W podobnym tonie wypowiadał się Joachim Endress, prezes berlińskiej firmy consultingowej Ganexo przy publikacji raportu o rynku gazu z drugiego kwartału 202 roku. Nieoficjalnie można usłyszeć, że Gazprom zmienił strategię i realizuje dostawy do Europy korzystając z magazynów gazu i zakupów na giełdzie, dodatkowo osuszając rynek z surowca i zagrażając wysokimi podwyżkami przed sezonem grzewczym, a także niewystarczającymi zapasami na zimę.

– To całkowicie nietypowe dla Gazpromu i prosi się o interpretację polityczną- napisał Heiko Lohmann, analityk sektora gazu cytowany przez Deutsche Welle. Przypomniał, że magazyny Gazpromu w Austrii oraz Niemczech – Rehden i Haidach – są już prawie puste. Lohmann przekonuje, że działania Rosjan mogą się na nich zemścić, kiedy kraje europejskie zdecydują o szybszym odejściu od gazu, używając za jeden z argumentów działania Gazpromu.

LinkedIn/Deutsche Welle/Wojciech Jakóbik

Senatorzy uderzają w Bidena za Nord Stream 2. „Pozwala naładować broń geopolityczną Putina”

Projekt Nord Stream 2 podzielił amerykańską scenę polityczną. Republikanie krytykują administrację demokratycznego prezydenta Joe Bidena za zawieszenie nowych sankcji wobec tego projektu. Demokraci przekonują, że nie mogły go zatrzymać i stawiają na rozmowy z Niemcami.

Doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Joe Bidena powiedział na konferencji prasowej, że nowe sankcje wobec Nord Stream 2 zawieszone przez jego administrację miały uderzyć w „niemieckiego obywatela i szwajcarską firmę”. Chociaż formalnie jest to prawda, senatorzy republikańscy nie szczędzą krytyki pod adresem ekipy Bidena.

Senator John Barrasso z Wyoming z komisji spraw zagranicznych powiedział Fox News, że Nord Stream 2 AG należy w stu procentach do rosyjskiego Gazpromu, chociaż jest zarejestrowana w Szwajcarii. – Cały świat o tym wie – powiedział senator. – Żadna narracja administracji Bidena nie zmieni rzeczywistości, w której gazociąg Putina jest bronią geopolityczną wymierzoną w naszych sojuszników w Europie. Prezydent Biden i jego ekipa desperacko próbują odwrócić uwagę od faktu, że przez nieobjęcie tego gazociągu sankcjami, pozwalają na przeładowanie i odbezpieczenie tej broni – ostrzegł. Do jego głosu przyłączyli się senatorzy Ron Johnson, Marco Rubio i Ted Cruz.

Administracja USA przekonuje, że z jej danych wywiadowczych wynika, że zatrzymanie Nord Stream 2 na tym etapie konstrukcji zmierzającej do finału do końca 2021 roku nie będzie możliwe z użyciem sankcji amerykańskich. Ekipa Bidena zdecydowała o zawieszeniu sankcji wobec Nord Stream 2 AG oraz prezesa tej spółki Matthiasa Warniga z Niemiec, byłego współpracownika komunistycznych służb wschodnioniemieckich Stasi posiłkując się argumentem interesów narodowych dopuszczonym w prawie o ograniczeniach. Waszyngton podjął w zamian rozmowy z Berlinem o tym, jak zapewnić, że gotowy Nord Stream 2 nie zagrozi Ukrainie oraz sojusznikom Ameryki.

Fox News/Wojciech Jakóbik

Koniec historii na rynku gazu w Polsce nie nastąpi wraz z zakończeniem kontraktu jamalskiego

Koniec historii na rynku gazu w Polsce nie nastąpi wraz z zakończeniem kontraktu jamalskiego

Opóźnienie projektów LNG w USA może wywołać panikę podobną do tej, którą można było zaobserwować wobec problemów Baltic Pipe w Danii. Dostawy gazu do Polski spoza Rosji są bezpieczne, choć historia dywersyfikacji nie zakończy się wraz z końcem kontraktu jamalskiego. Czy to oznacza, że liberalizacja rynku gazu znów się odwlecze? – zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Problemy Baltic Pipe są do przezwyciężenia

Zakończenie budowy gazociągu Baltic Pipe trzy miesiące po pierwotnym terminie to nie problem, podobnie jak opóźnienia jednego z projektów LNG mających dać Polsce alternatywne źródło dostaw, ale w tym przypadku na rynek globalny. Jednak przez rosnące zapotrzebowanie Warszawa już teraz szuka gazu z innych źródeł, by gładko przejść przez przełomowy 2022 rok, w którym kończy się kontrakt jamalski z Rosjanami. Wiadomo już, że budowa gazociągu Baltic Pipe zakończy się w grudniu 2022 roku. W pierwotnym terminie listopada 2022 roku będzie dostępna częściowa moc magistrali planowanej na 10 mld m sześc. rocznie. PGNiG zarezerwowało 8,2 mld m sześc. z tego wolumenu i nie jest jasne czy będzie go mógł czerpać w całości od października 2022 roku. Rozwiązanie przejściowe to umowa spotowa z którą nie powinno być problemu.

Problemy LNG na dostawy krajowe i globalne

JDo problemów Baltic Pipe należy dodać kolejne, tym razem także poza obszarem odpowiedzialności Polaków. Terminal Plaquemines LNG w Luizjanie, który miał zapewnić gaz do umowy PGNiG-Venture Global LNG ma rozpocząć pracę komercyjną w 2024 roku pod warunkiem ostatecznej decyzji inwestycyjnej w połowie 2021 roku. Tymczasem umowa z PGNiG miała być realizowana od 2023 roku. Polacy zdecydowali o zwiększeniu dostaw z tego obiektu z 1 do 2,5 mln ton rocznie (1,35-3,38 mld m sześc. rocznie). Drugi terminal Venture Global LNG o nazwie Calcasieu Pass ma zapewnić milion ton LNG (1,35 mld m sześc. rocznie) od początku 2023 roku nie notuje opóźnień. W świat może pójść jednak komunikat o problemach Polaków z dostawami LNG do Polski. Jednakże umowy z Venture Global LNG zawierają klauzulę free on board przerzucającą odpowiedzialność za ładunek na Polaków, także wahania cen, a zatem z przeznaczeniem na rynek globalny w celu uzyskania premii za reeksport, a nie do Polski. Dostawy do Polski będzie zapewniał kontrakt PGNiG-Cheniere Energy na w sumie 0,52 mln ton LNG (0,7 mld m sześc.) w latach 2019-2022 oraz 1,45 mln ton LNG rocznie (1,95 mld m sześc. rocznie) od 2023 do 2042 roku. Zawiera on klauzulę delivery ex ship, czyli ładunek jest pod opieką Amerykanów aż do rozładunku, dając gwarancję ceny Polakom oczekującym konkurencyjności tych dostaw w kraju. Kolejny problem dotyczy projektu Port Arthur LNG, w sprawie którego ostateczna decyzja inwestycyjna ma zapaść dopiero w 2022 roku po kolejny opóźnieniu. Tymczasem PGNiG podpisało dwudziestoletni kontrakt na dostawy do 2 mln ton LNG rocznie (2,7 mld m sześc. po regazyfikacji) od 2023 roku. Może się okazać, że ten gaz będzie dostępny później, tymczasem zgodnie z zapowiedziami z 2018 roku miał trafić na rynek polski i europejski, nie na reeksport globalny. Warto podsumować te wieści faktem, że projekty LNG na świecie mają trudną sytuację przez wielką ich nadpodaż, niemrawe zapotrzebowanie ograniczone dodatkowo przez koronawirusa oraz trend dekarbonizacji zmniejszający atrakcyjność takich przedsięwzięć w świecie zachodnim, w którym operują firmy amerykańskie czy polskie PGNiG.

Polska ma alternatywę wobec Gazpromu

PGNiG sprowadziło w 2020 roku 3,76 mld m sześc. gazu skroplonego (25,4 procent dostaw). Gaz rosyjski docierający na mocy kontraktu jamalskiego z Gazpromem sięgnął wolumenu 9 mld m sześc. (60 procent dostaw). Pozostały gaz został sprowadzony przez połączenia z sąsiadami, czyli pozostały nieco ponad miliard metrów sześc. z całkowitego importu 14,79 mld m sześć. Polacy już teraz mogliby zmniejszać zakupy z Rosji gdyby nie klauzula take or pay w kontrakcie z Gazpromem zmuszająca do opłacenia minimalnego wolumenu szacowanego na około 80 procent z 10,2 mld m sześc. rocznie do końca 2022 roku. Koncern z ul. Kasprzaka w Warszawie planował mieć w portfelu około 9,3 mld m sześc. gazu skroplonego z USA w 2023 roku, w tym wspomniane wyżej kontrakty przeznaczone na rynek globalny. Opóźnienie jednego z nich mającego dać 3,38 mld m sześc. rocznie nie zagrozi problemami na rynku krajowym przy założeniu, że ten gaz od początku miał trafiać poza niego. Pozostanie około 6 mld m sześc. LNG z USA wspomagane przez kontrakt katarski opiewający na 2,7 mld m sześc. rocznie do czerwca 2034 roku. Razem powstaje wolumen niecałych 9 mld m sześc. gazu skroplonego dla Polski w 2023 roku. 9 mld m sześc. LNG połączone z 8,2 mld m sześć. gazu z Baltic Pipe mają dać w 2023 roku do 17,2 mld m sześc. spoza Rosji. Wydobycie krajowe powinno się utrzymać na poziomie około 4 mld m sześc. rocznie, a PGNiG pracuje nad jego utrzymaniem na tym poziomie dzięki technologii Smart Field pozwalającej zwiększyć dostępność gazu o nawet ponad 11 mld m sześc. i czas pracy poszczególnych kopalni nawet o dekadę. Obliczałem w innym tekście, że Polska będzie potrzebowała 2,1-3,8 mld m sześc. dodatkowego gazu. Wykorzysta w tym celu połączenia z sąsiadami, jak Gazociąg Polska-Litwa i dlatego rozmawia między innymi o długoterminowej rezerwacji FSRU w Kłajpedzie. Zanim rozbuduje terminal LNG i sprowadzi własne FSRU do Zatoki Gdańskiej (4-8 mld m sześc. rocznie) będzie mogła korzystać z innych połączeń, w tym rewersu Gazociągu Jamalskiego. Jednakże problem Port Arthur LNG może pozbawić Polaków kolejnych 2,7 mld m sześc. rocznie, oczywiście w razie gdyby Amerykanie nie byli w stanie zrealizować kontraktu w inny sposób, bo grożą im kary za ewentualne opóźnienia. Wówczas ten gaz będzie należało sprowadzić z innego kierunku.

Polityka dywersyfikacji nie skończy się w 2022 roku

Dywersyfikacja oznacza doprowadzenie do takiej sytuacji rynkowej, w której w żadnym momencie ani jeden metr sześcienny gazu ziemnego przesyłanego do Polski nie będzie zależał od decyzji politycznych ani polityki danego monopolisty. Zakończenie realizacji wszystkich strategicznych inwestycji Gaz-System, w tym gazociągu Baltic-Pipe, doprowadzi nasz rynek właśnie do takiego stanu – powiedział prezes Gaz-System Tomasz Stępień w rozmowie z BiznesAlert.pl. Tak będzie, ale w celu realizacji tego założenia dywersyfikacja będzie musiała być kontynuowana po 2022 roku. Dalsze zmagania o dywersyfikację po 2022 roku mogą oznaczać, że nie nastąpi koniec historii na rynku gazu w Polsce, o którym pisałem jeszcze w 2018 roku. Zwolennicy twardego kursu mogą zatem przekonywać, że liberalizacja rynku powinna nastąpić później, ze względu na konieczność zachowania strategicznej roli PGNiG, nawet po ewentualnym przejęciu przez PKN Orlen.

Czkawka po pandemii i kontratak Putina z użyciem ropy i gazu (ANALIZA)

– Gospodarka zdaje się odzyskiwać siły wraz z nowym luzowaniem ograniczeń pandemicznych, ale podaż węglowodorów ograniczona w dobie pandemii odradza się zbyt wolno. Światu grozi szczyt cen ropy i gazu, który może wykorzystać do niecnych celów prezydent Władimir Putin. Polska musi szczególnie chronić Baltic Pipe i Rafinerię Gdańską przed wyzwaniami rynkowymi, a być może i hybrydowymi – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ropa za 100 dolarów i kontruderzenie Rosjan w Europie Środkowo-Wschodniej

Ropa drożeje wobec rosnącego zapotrzebowania i niewystarczającego wydobycia w przeddzień szczytu porozumienia naftowego OPEC+. Cena ropy naftowej Brent wynosi już ponad 75 dolarów w czasie, gdy Goldman Sachs szacuje niedobór tego surowca na rynku na trzy miliony baryłek o które ma wzrosnąć w tym roku popyt. Zapotrzebowanie rośnie wraz z odrodzeniem gospodarczym po pandemii koronawirusa, ale wydobycie ograniczone w jej czasie nie nadąża. Pierwszego lipca odbędzie się szczyt OPEC+ podczas którego sygnatariusze porozumienia naftowego, w tym Arabia Saudyjska i Rosja mają zdecydować o tym czy oraz o ile poluzować ograniczenia wydobycia ropy, które zostały wprowadzone w celu windowania wartości baryłki.

Agencja Rystad Energy informuje, że OPEC+ może zwiększyć wydobycie ropy od sierpnia 2021 roku w celu usunięcia luki podaży na rynku. Wcześniej Międzynarodowa Agencja Energii zaapelowała o takie działanie, a Bank of America ostrzegł, że cena ropy może sięgnąć po raz pierwszy od 2014 roku nawet 100 dolarów za baryłkę w 2022 roku, jeżeli produkcja nie przyspieszy. Pewne nadzieje są wiązane z producentami niezależnymi w USA, którzy już teraz zwiększają wydobycie i nie są ograniczeni porozumieniem OPEC+. Według Energy Information Administration wydobycie ropy łupkowej w USA w lipcu ma sięgnąć 7,803 mln baryłek dziennie, czyli o 38 tysięcy baryłek więcej niż w czerwcu. Jednakże w niektórych obszarach wydobycia, na przykład w zagłębiach Bakken i Eagle Ford wydobycie nieznacznie spadnie. Powodem jest niedoinwestowanie prac wydobywczych wynikające z oszczędności wprowadzonych w odpowiedzi na pandemię koronawirusa. Kolejne czynniki mogące ograniczyć wzrost cen ropy to ewentualny powrót Iranu na rynek w razie powrotu USA do porozumienia nuklearnego JCPOA albo wreszcie powrót ograniczeń pandemicznych w razie pojawienia się czwartej fali koronawirusa w świecie zachodnim pomimo szczepień. Rosnące zapotrzebowanie w Chinach to częściowe rozwiązanie wielkiej niewiadomej na rynku ropy, o której pisałem w przeszłości. Ceny ropy zależą bardziej od produkcji ropy w USA oraz zapotrzebowania na nią w Państwie Środka, niż od porozumienia naftowego OPEC+. Jeżeli popyt się nie załamie, czkawka po pandemii będzie dalej windować ceny.

Jeżeli ropa będzie dalej drożała, petrostates uzależnione od jej sprzedaży jak Arabia Saudyjska czy Rosja będą miały więcej pieniędzy w skarbcu. Baryłka za około 80 dolarów jest w interesie Saudyjczyków, którzy uznali ten poziom za korzystny z punktu widzenia dalszej prywatyzacji Saudi Aramco mającej dać miliardy dolarów na transformację energetyczna kraju i jego uniezależnienie od petrodolarów. Jednakże budżet rosyjski w 2021 roku jest uzależniony od baryłki za średnio 40 dolarów, więc dodatkowy wzrost nie jest niezbędny Kremlowi. Ma przestrzeń do walki o udziały rynkowe i może poprzeć luzowanie porozumienia naftowego OPEC+ w celu zwiększenia swej produkcji na potrzeby wypierania Saudyjczyków oraz innych konkurentów z kluczowych rynków. Nic dziwnego, że Rosnieft Igora Sieczina wywiera stałą presję na Kreml w celu poluzowania układu OPEC+. Będzie być może próbował odbić rynek Europy Środkowo-Wschodniej, na którym został oflankowany dzięki współpracy PKN Orlen i Grupy Lotos z Saudi Aramco oraz Exxon Mobil.

Puste magazyny w Europie i kontratak Gazpromu z użyciem Nord Stream 2

Rosnące zapotrzebowanie na paliwa podnosi także ceny gazu. Czerwcowe ceny spotowe gazu skroplonego w Azji są windowane przez rosnące zapotrzebowanie Chin, które zaskoczyło część analityków. Wood Mackenzie przyznaje, że główna odpowiedzialność za wzrost spoczywa na sektorze wytwarzania energii napędzającego odrodzenie gospodarcze Państwa Środka. Chiny mają według tego ośrodka stać się największym importerem LNG na świecie w 2021 roku wyprzedzając Japonię. Chińczycy zasysają większość LNG z rynku, ograniczając podaż i podnosząc ceny w innych częściach świata, na przykład w Europie. Ich konsumpcja może zostać ograniczona, jeśli rosnące ceny LNG skłonią do zwiększenia importu gazociągowego Siłą Syberii z Rosji (wzrost o 5 procent rok do roku w pierwszym kwartale 2021 roku) albo dalszego wzrostu wydobycia krajowego, które wzrosło w pierwszym kwartale 2021 roku o 12 procent rok do roku.

Raport Timera Energy na temat dostaw gazu rosyjskiego do Europy w okresie rosnącego zapotrzebowanie i problemów z podażą pokazuje, że Gazprom nie zwiększa dostaw przez Ukrainę pomimo istotnego wzrostu cen spotowych powyżej 28 euro za MWh. Brak reakcji Rosjan na rosnące ceny wspiera ich dalszy wzrost. Ukraińcy oskarżyli już Rosjan o celowe windowanie cen w celu promocji Nord Stream 2, który będzie się jawił jako niezbędne narzędzie obniżki. Krótkoterminowo pomogą jedynie dostawy z innych źródeł, na przykład z pomocą terminali LNG oraz Norwegii (Baltic Pipe) oraz Afryki Północnej. Długoterminowo oddziaływanie tego trendu powinno być łagodzone przez politykę dekarbonizacji pod warunkiem, że doprowadzi ona do uniezależnienia od paliw kopalnych, a nie uzależnienia od rosyjskiego gazu jako paliwa przejściowego i wodoru jako docelowego.

Jeżeli ceny będą nadal rosły, relatywnie tanie dostawy przez Nord Stream 2 staną się atrakcyjne pomimo ryzyka wiążącego się z nasyceniem europejskiego rynku gazu dostawami z Rosji. Udział importu gazu rosyjskiego wzrósł już do 43 procent w 2020 roku. Opisywany trend może doprowadzić do dalszego wzrostu tego udziału ze względu na to, że Rosjanie mogą nadal celowo ograniczać dostawy z użyciem istniejącej infrastruktury, na czele z ukraińską. To ryzyko musi zostać uwzględnione w ewentualnych rozmowach o przedłużeniu porozumienia tymczasowego Komisja Europejska-Ukraina-Rosja o warunkach dostaw przez Ukrainę, które obowiązuje obecnie do końca 2024 roku.

Baltic Pipe i Rafineria Gdańska na celowniku?

Jeżeli rynek nie zareaguje odpowiednio na niedobór węglowodorów wywołany czkawką produkcji po pandemii, może go czekać drożyzna i wzrost uzależnienia od dostaw z Rosji. Taki scenariusz rodzi z kolei ryzyko z zakresu polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, szczególnie w obliczu szeregu tematów spornych między Zachodem a Rosją. Polska będzie odgrywać szczególną rolę w tej rozgrywce jako pośrednik dostaw ropy oraz gazu ze źródeł alternatywnych. Także Warszawa musi liczyć się z kontratakiem Putina z wykorzystaniem narzędzi rynkowych, ale kto wie czy nie hybrydowych wymierzonych w infrastrukturę dywersyfikacyjną jak Baltic Pipe czy Rafineria Gdańska.

USA będą rozmawiać z krajami jak Polska o Nord Stream 2, ale nie wierzą w skuteczność sankcji | Unia uderza w rosyjskiego oligarchę dostarczającego ropę Białorusi. Ciąg dalszy nastąpi

USA będą rozmawiać z krajami jak Polska o Nord Stream 2, ale nie wierzą w skuteczność sankcji | Unia uderza w rosyjskiego oligarchę dostarczającego ropę Białorusi. Ciąg dalszy nastąpi

: Sekretarz stanu USA Antony Blinken odwiedzi Europę. Pojawi się w Berlinie, Paryżu i Rzymie, ale ma także rozmawiać z Ukrainą oraz krajami wschodniej flanki NATO o Nord Stream 2. Administracja prezydenta Joe Bidena nie wierzy w możliwość zatrzymania tego projektu z użyciem sankcji.

: Sankcje unijne uderzają w Michaiła Guceriewa, oligarchę rosyjskiego dostarczającego ropę na Białoruś. Kolejne sankcje mogą objąć sektor ropy i nawozów.

: Rosjanie przekonują, że mogą zmniejszyć dostawy przez Gazociąg Jamalski w Polsce do miliarda metrów sześciennych z końcem 2021 roku. Będzie to jednak możliwe tylko pod warunkiem, że Nord Stream 2 będzie mógł rozpocząć dostawy, a to nie jest pewne. Polacy chcą użyć wolnej przepustowości do rozprowadzenia gazu spoza Rosji po Polsce.

USA będą rozmawiać z krajami jak Polska o Nord Stream 2, ale nie wierzą w skuteczność sankcji

Sekretarz stanu USA Antony Blinken odwiedzi Europę. Pojawi się w Berlinie, Paryżu i Rzymie, ale ma także rozmawiać z Ukrainą oraz krajami wschodniej flanki NATO o Nord Stream 2. Administracja prezydenta Joe Bidena nie wierzy w możliwość zatrzymania tego projektu z użyciem sankcji.

Biały Dom/Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

– Będziemy nadal podkreślać, że ten gazociąg jest geopolitycznym projektem Rosji, który zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Europy i na pewno podważa bezpieczeństwo Ukrainy oraz innych krajów wschodnich, w tym sojuszników wschodniej flanki NATO oraz naszych partnerów – powiedział ambasador Reeker.

Przypomniał, że poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2 o kolejne statki zaangażowane w budowę w maju 2021 roku to największa paczka ograniczeń wprowadzona do tego momentu. – Gazociąg był w ponad 90 procentach gotowy kiedy nasza administracja przejmowała władzę w styczniu i uważamy, że jest bardzo małe prawdopodobieństwo zatrzymania budowy z użyciem sankcji, ale dlatego zawiesiliśmy część z nich. Zrobiliśmy to w celu uzyskania czegoś pozytywnego z tej negatywnej sytuacji i zamiast uderzać w relacje z naszymi europejskimi sojusznikami poprzez kolejne sankcje zamierzamy wykorzystać przestrzeń powstałą dzięki zawieszeniu do zaangażowania Niemiec dyplomatycznie w podjęcie kroków na rzecz zmniejszenia zagrożenia, jakie Nord Stream 2 stanowi dla Ukrainy oraz bezpieczeństwa energetycznego Europy rozumianego szerzej – tłumaczył Reeker.

– Będziemy kontynuować dyskusję w Berlinie, a także nasze rozmowy dyplomatyczne z Ukrainą oraz krajami frontowymi Europy Środkowo-Wschodniej na temat tego gazociągu oraz szerszego wymiaru bezpieczeństwa energetycznego – zadeklarował. Odmówił odpowiedzi na pytanie dziennikarzy o to, czy Amerykanie są gotowi wdrożyć zawieszone sankcje wobec Nord Stream 2, jeżeli Niemcy nie spełnią ich oczekiwań. Chodzi o ograniczenia uderzające w operatora tego projektu Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas powiedział, że owoce rozmów USA-Niemcy będą znane w sierpniu. Odniósł się w ten sposób do wizyty delegacji niemieckiej w Waszyngtonie w czerwcu 2021 roku. Kanclerz Niemiec Angela Merkel ma odwiedzić stolicę USA w lipcu, aby rozmawiać między innymi na temat Nord Stream 2. Nieoficjalne doniesienia medialne sugerują, że ma mediować w sporze wokół niego.

Unia uderza w rosyjskiego oligarchę dostarczającego ropę Białorusi. Ciąg dalszy nastąpi

Sankcje unijne uderzają w Michaiła Guceriewa, oligarchę rosyjskiego dostarczającego ropę na Białoruś. Kolejne sankcje mogą objąć sektor ropy i nawozów.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Rada Unii Europejskiej zatwierdziła sankcje personalne wobec szeregu osób fizycznych za poważne naruszenia praw człowieka na Białorusi oraz porwanie samolotu Ryanair w maju. Guceriew znalazł się wśród nich. Nie będzie mógł odwiedzać Unii Europejskiej oraz prowadzić operacji z użyciem jej banków.

Według rosyjskiego Kommiersanta powyższe sankcje mogą także uderzyć w firmę Neftisa, w której Guceriew posiada około 75 procent akcji oraz Russnieft, nad którym posiada efektywną kontrolę. Słownictwo użyte w dokumentach unijnych opisujących nowe sankcje ma pozwalać na ograniczenia w takich przypadkach.

Warto przypomnieć, że grupa Safmar Michaiła Guceriewa była odpowiedzialna za tymczasowe dostawy ropy na Białoruś poprzedzające nową umowę długoterminową z Rosnieftem pozyskaną po ponownym zbliżeniu Mińska i Moskwy następującym po krwawej rozprawie z opozycją przy okazji sfałszowanych wyborów prezydenckich w sierpniu 2020 roku.

Unia Europejska zapowiada wdrożenie nowych sankcji gospodarczych wobec Białorusi, a wśród nich mogą się znaleźć takie obejmujące sektor ropy naftowej lub nawozów.

Rosjanie straszą osuszeniem Gazociągu Jamalskiego. Polacy wiedzą co robić z resztą mocy

Rosjanie przekonują, że mogą zmniejszyć dostawy przez Gazociąg Jamalski w Polsce do miliarda metrów sześciennych z końcem 2021 roku. Będzie to jednak możliwe tylko pod warunkiem, że Nord Stream 2 będzie mógł rozpocząć dostawy, a to nie jest pewne. Polacy chcą użyć wolnej przepustowości do rozprowadzenia gazu spoza Rosji po Polsce.

Sputnik Białoruś/Wojciech Jakóbik

Rosyjski Sputnik Białoruś informuje, że Gazprom zamierza zmniejszyć wykorzystanie Gazociągu Jamalskiego ciągnącego się przez terytorium białoruskie i polskie o 80 procent wraz z rozpoczęciem pracy alternatywnego szlaku dostaw do Europy w postaci gazociągu Nord Stream 2. Sputnik miał dotrzeć do szczegółów kontraktu przesyłowego rosyjsko-białoruskiego opublikowanego przed spotkaniem Gazpromu z udziałowcami.

Kontrakt Gazpromu z jego spółką zależną będącą operatorem gazociągów przesyłowych na Białorusi ma zakładać dostawy 29,574 mld m sześc. przez terytorium Białorusi w 2021 roku. W pierwszym kwartale ma to być 9,626 mld m sześc., w drugim – 9,183 mld m sześć, w trzecim – 8,842 mld m sześć, a w czwartym – 1,923 mld m sześc. Dostawy przez Gazociąg Jamalski w Polsce mają wynieść 8,76 mld m sześc. w pierwszym kwartale, 8,6 mld m sześc. w drugim kwartale, 8,25 mld m sześc. w trzecim kwartale i mld m sześc. w czwartym kwartale, kiedy zaczyna się nowy rok gazowy.

Sputnik Białoruś przekonuje, że poziom dostaw przez Białoruś będzie zależał także od losu umowy przesyłowej Gazpromu z Ukrainą. Póki co obowiązuje ona do końca 2024 roku i zakłada opłacenie minimum 40 mld m sześc. dostaw rocznie. Kolejny czynnik to zapotrzebowanie na gaz w Europie.

Powodem tak znacznego spadku dostaw z końcem 2021 roku ma być planowane ukończenie gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec. Sputnik Białoruś nie odnosi się jednak do faktu, że ten projekt może nie rozpocząć dostaw od razu po ukończeniu ze względu na przeszkody w postaci sankcji USA oraz konieczności dostosowania jego pracy do przepisów dyrektywy gazowej Unii Europejskiej. Warto dodać, że Nord Stream 2 ma być oficjalnie gotowy do pracy z końcem 2021 roku i będzie wówczas opóźniony o dwa lata. Możliwe są także dalsze opóźnienia.

Tymczasem Polacy mają już rozwiązanie długoterminowe w sprawie Gazociągu Jamalskiego. Planują modernizację infrastruktury przesyłowej w celu umożliwienia fizycznych dostaw LNG oraz gazu z Baltic Pipe z użyciem odcinka Jamału w Polsce na wschód i północ kraju. Ten proces ma się zakończyć w 2026 roku.

Będą nowe sankcje USA za Nawalnego, a te wobec Nord Stream 2 zostaną przedłużone | Duńczycy nie przewidują nowych przeszkód na budowie Baltic Pipe

Będą nowe sankcje USA za Nawalnego, a te wobec Nord Stream 2 zostaną przedłużone | Duńczycy nie przewidują nowych przeszkód na budowie Baltic Pipe

: Doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jack Sullivan przyznał, że Amerykanie przygotowują nowe sankcje wobec Rosji ze względu na próbę zabójstwa opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Biały Dom zamierza przedłużać obecne sankcje wobec podmiotów rosyjskich pracujących przy Nord Stream 2.

: Energinet nie jest w stanie podać jaką przepustowość gazociągu Baltic Pipe udostępni w październiku 2022 roku. Pełna ma być dostępna z końcem 2022 roku pomimo problemów środowiskowych odcinka w Danii. – Nie przewidujemy nowych przeszkód – zapewnia.

Będą nowe sankcje USA za Nawalnego, a te wobec Nord Stream 2 zostaną przedłużone

Doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jack Sullivan przyznał, że Amerykanie przygotowują nowe sankcje wobec Rosji ze względu na próbę zabójstwa opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Biały Dom zamierza przedłużać obecne sankcje wobec podmiotów rosyjskich pracujących przy Nord Stream 2.

Biały Dom/Wojciech Jakóbik

Nowe sankcje mają zostać wdrożone tak szybko, jak zostaną wymierzone w odpowiednie podmioty. – Wprowadzimy więcej sankcji za użycie broni chemicznej – zapewnił Sullivan. Pierwsze restrykcje tego typu zostały wprowadzone w kwietniu 2021 roku, ale nowe mają objąć kręgi władzy na Kremlu.

Sullivan mówił także o sankcjach wobec spornego projektu gazociągu Nord Stream 2. – Myślę, że to kolejny obszar, w którym mamy do czynienia z pewnymi nieporozumieniami – ocenił na antenie CNN. – W rzeczywistości objęliśmy sankcjami szereg podmiotów rosyjskich w odniesieniu do Nord Stream 2. Zawiesiliśmy je tylko wobec dwóch i nie były to podmioty rosyjskie. To był niemiecki obywatel oraz firma szwajcarska – zastrzegł doradca Joe Bidena do spraw bezpieczeństwa.

Przypomniał, że Nord Stream 2 był ukończony w 90 procentach po przejęciu władzy przez ekipę Bidena. – Pytanie, na które musieliśmy sobie odpowiedzieć odnosiło się do tego, czy będziemy działać bezpośrednio z wykorzystaniem siły sankcji przeciwko naszym sojusznikom europejskim i przyjaciołom – stwierdził. – Prezydent Biden powiedział: „nie jestem na to przygotowany. Będę dalej wdrażał co 90 dni sankcje przeciwko rosyjskim podmiotom zaangażowanym w budowę Nord Stream 2”. Zrobił to i będzie to nadal robił – zapewnił Sullivan.

Wspomniany obywatel Niemiec to prezes spółki Nord Stream 2 AG Matthias Warnig. Spółka szwajcarska to rzeczona NS2 AG należąca w stu procentach do Gazpromu, ale zarejestrowana w szwajcarskiej miejscowości Zug.

Wypowiedź Sullivana pojawia się niedługo po szczycie prezydentów USA i Rosji w Genewie, który nie przyniósł żadnych rozstrzygnięć. Joe Biden i Władimir Putin powtórzyli swe stanowiska na tematy międzynarodowe.

Duńczycy nie przewidują nowych przeszkód na budowie Baltic Pipe

Energinet nie jest w stanie podać jaką przepustowość gazociągu Baltic Pipe udostępni w październiku 2022 roku. Pełna ma być dostępna z końcem 2022 roku pomimo problemów środowiskowych odcinka w Danii. – Nie przewidujemy nowych przeszkód – zapewnia.

Wojciech Jakóbik

– Nie możemy w tym momencie podać informacji innych niż w komunikacie prasowym – przyznał Jesper Norskov Rasmussen z Energinetu. Duńczycy poinformowali, że będą się starać zapewnić jak największą przepustowość do października 2022 roku, kiedy pierwotnie miał być gotowy cały projekt. Pełna moc ma zostać zapewniona do 2022 roku ze względu na konieczność zatrzymania budowy na wybranych odcinkach do czasu wydania nowej decyzji środowiskowej.

– Nie przewidujemy nowych przeszkód – zapewnia Energinet w komentarzu dla BiznesAlert.pl.

Luka wytwórcza energetyki rośnie. W trzeciej dekadzie nie będzie niczego?

Luka wytwórcza energetyki rośnie. W trzeciej dekadzie nie będzie niczego?

– Polska ma za mało elektrowni i buduje zbyt wolno nowe. Może się okazać, że w energetyce lat dwudziestych „nie będzie niczego”, co uchroni ją przed wzrostem importu energii i gazu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Luka wytwórcza rośnie

Urząd Regulacji Energetyki oszacował, że potencjał wytwórczy energii elektrycznej w Polsce będzie w 2034 roku o 11 procent mniejszy niż w 2020 roku, czyli o 4,6 GW. Nowe moce mają pochodzić z sektora morskiej energetyki wiatrowej (4,8 GW), gazu ziemnego (4,4 GW) oraz fotowoltaiki (2,8 GW). W tym samym czasie zniknie 18,8 GW, głównie elektrowni opalanych węglem kamiennym i brunatnym. Zwraca uwagę fakt, że URE nie bierze pod uwagę elektrowni jądrowych, z których pierwsza miałaby stanąć jeszcze w 2033 roku osiągając moc 1-1,5 GW w zależności od wybranej technologii. Gdyby pierwotne plany budowy energetyki jądrowej się powiodły, Polska miałaby kilka GW dyspozycyjnej mocy zeroemisyjnej jeszcze w latach dwudziestych, kiedy byłaby istotnie potrzebna.

Takich jednostek będzie najbardziej brakowało. – Wytwórcy energii elektrycznej zaplanowali zwiększenie udziału źródeł niesterowalnych przy jednoczesnym zmniejszeniu mocy źródeł sterowalnych i wysoko dyspozycyjnych. Oznacza to, że biorąc pod uwagę korekcyjny współczynnik dyspozycyjności zmniejszenie mocy dyspozycyjnej w systemie energetycznym może wynieść nawet 31 procent (10,6 GW) – podaje URE. Moc dyspozycyjna, to inaczej moc szczytowa, czyli taka, która jest faktycznie do dyspozycji w określonym czasie po uwzględnieniu przerw eksploatacyjnych wynikających z różnych powodów.

Energetyka o wysokiej dyspozycyjności zapewnia bezpieczeństwo dostaw energii w obliczu transformacji ku źródłom odnawialnym, które w przyszłości będą stabilizowane dzięki elastyczności pracy sieci elektroenergetycznej oraz magazynom energii, ale póki co nadal potrzebują energetyki konwencjonalnej. – W najbliższych latach jednostki wytwórcze o wysokim współczynniku dyspozycyjności będą zastępowane jednostkami o współczynniku niskim. Przełoży się to na sposób i koszt bilansowania systemu przez operatora systemu przesyłowego. Nowa struktura źródeł w systemie wymusi wprowadzenie nowych lub ewolucję istniejących rozwiązań rynkowych dla zabezpieczenia pracy systemu, takich jak elastyczne zarządzanie popytem czy magazyny energii – podaje URE.

Lata dwudzieste upłyną pod znakiem importu energii elektrycznej uzupełniającej niedobory mocy w kraju, a fakt, że rozrośnie się energetyka gazowa potęgując zapotrzebowanie na gaz ziemny o 50 procent do 2030 roku (Gaz-System) będzie oznaczał konieczność zwiększenia importu, dzięki postępującej dywersyfikacji będzie to prawdopodobnie import z bezpiecznych źródeł. W międzyczasie będzie konieczne zastąpienie mechanizmu wsparcia w postaci rynku mocy nowym, na przykład Narodową Agencją Bezpieczeństwa Energetycznego, do której trafią bloki węglowe, a potem gazowe. W ten sposób opłacimy utrzymanie floty elektrowni konwencjonalnych niezbędnych z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw, pod warunkiem, że nowe elektrownie gazowe powstaną na czas. Jeżeli te i inne projekty z Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku się opóźnią, luka wytwórcza będzie większa, a razem z nią zależność od importu energii elektrycznej i gazu. Tymczasem nowe wyzwania regulacyjne przyspieszonej polityki klimatycznej mogą przyspieszyć wyłączenie węgla, opóźnić i skrócić okres wykorzystania gazu, a krajowe problemy prawne mogą spowolnić rozwój OZE.

– Musimy budować nowe elektrownie gazowe w takim tempie, by z jednej strony mogły one funkcjonować w podstawie. Źródła offshore muszą mieć zabezpieczenie i będzie nim gaz. To wszystko musi być skoordynowane i to jest zadanie na następną dekadę – mówił w kontekście dostarczania nowych mocy pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski w rozmowie ze mną na konferencji Nafta-Gaz-Chemia 2021 pod patronatem BiznesAlert.pl. – Sekwencja zdarzeń i dotrzymywanie harmonogramów musi być żelazne, inaczej będziemy mieć kłopot – ostrzegł. – Możemy się znaleźć w takiej sytuacji, że będziemy szukać energii poza Polską, a fundamentem naszej strategii jest samowystarczalność. Nie oznacza to, że nie chcemy budować połączeń energetycznych z sąsiadami, ale nie możemy doprowadzić do tego, że Polska będzie uzależniona od importu energii – dodał minister.

Nie będzie niczego?

W świetle powyższych wyzwań atom ma zatem nowe. Jawi się w kontekście luki wytwórczej jako kolejne, zeroemisyjne źródło energii zmniejszające zależność od importu energii, na który będzie skazana Polska, jeśli nie dostarczy odpowiednich mocy u siebie, a tak ma być według URE. Będzie także narzędziem zmniejszenia zależności od importu, na przykład ze spornego gazociągu Nord Stream 2, o czym pisałem w innym miejscu. Niektórzy przekonują zaś, że także opóźnienie atomu jest trudne do uniknięcia. Jeżeli w energetyce Polski „nie będzie niczego” import energii i gazu będzie rósł wraz z luką wytwórczą. Ten scenariusz na lata dwudzieste tego wieku jest już realizowany. W konsekwencji należy się spodziewać istotnego wzrostu cen energii, a co za tym idzie spadku konkurencyjności gospodarki. Budowa nowych elektrowni musi przyspieszyć, aby złagodzić to zjawisko.

Służby państw NATO będą razem chronić energetykę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi | Teksańska wyspa energetyczna znów jest zagrożona przerwami dostaw energii

Służby państw NATO będą razem chronić energetykę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi | Teksańska wyspa energetyczna znów jest zagrożona przerwami dostaw energii

: Sojusz Północnoatlantycki skierował nowy komunikat ze szczytu w Brukseli z 14 czerwca. Jeden z jego punktów jest poświęcony bezpieczeństwu energetycznemu. Zapowiada wymianę informacji wywiadowczej oraz obronę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi.

: Kanclerz Angela Merkel odwiedzi Waszyngton 16 lipca by rozmawiać z prezydentem USA Joe Bidenem między innymi o spornym gazociągu Nord Stream 2 bliskim ukończenia. Amerykanie nie rezygnują z sankcji i oczekują porozumienia chroniącego Ukrainę oraz inne kraje zagrożone tym projektem. Póki co Merkel uznała, że rozmowy są na dobrej drodze.

: Amerykański stan Teksas znów jest zagrożony przerwami energii po usterkach z zimy 2021 roku. Tym razem operator ERCOT wzywa firmy i gospodarstwa domowe do oszczędności energii przez dużą liczbę elektrowni wyłączoną z użytku w czerwcu.

Służby państw NATO będą razem chronić energetykę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi

Sojusz Północnoatlantycki skierował nowy komunikat ze szczytu w Brukseli z 14 czerwca. Jeden z jego punktów jest poświęcony bezpieczeństwu energetycznemu. Zapowiada wymianę informacji wywiadowczej oraz obronę przed atakami hybrydowymi i cybernetycznymi.

NATO/Wojciech Jakóbik

Punkt 59 komunikatu zawiera zapis o tym, że „bezpieczeństwo energetyczne odgrywa istotną rolę z punktu widzenia wspólnego bezpieczeństwa sojuszników” i wymaga godnych zaufania dostaw surowców, dywersyfikacji szlaków i dostawców oraz rodzajów paliw, w tym integracji zrównoważonych źródeł energii, a także łączenia sieci elektroenergetycznych. – Jest niezbędne zapewnienie, że członkowie Sojuszu nie będą wrażliwi na manipulację polityczną lub próby zastraszania z użyciem energetyki, które stanowią potencjalne zagrożenie – czytamy w komunikacie.

Z tego względu kraje NATO mają nadal dywersyfikować źródła dostaw surowców energetycznych zgodnie ze swymi potrzebami i warunkami. – Chociaż te sprawy to głównie odpowiedzialność władz państwowych, sytuacja w energetyce może mieć znaczące implikacje z zakresu polityki i bezpieczeństwa dla Sojuszników i wpłynąć na naszych partnerów – stwierdzają kraje NATO. – Będziemy dalej wzmacniać naszą czujność strategiczną, także poprzez regularne konsultacje sojusznicze i wymianę informacji wywiadowczej, a także wzmacniać nasze powiązania z określonymi organizacjami międzynarodowymi. Będziemy dalej rozwijać zdolność NATO do wspierania władz krajowych przy obronie infrastruktury krytycznej, w tym przeciwko groźnym działaniom hybrydowym i cybernetycznym. Zapewnimy stabilne dostawy energii naszym siłom zbrojnym – uznali autorzy komunikatu.

Rozmowy USA-Niemcy o Nord Stream 2 na dobrej drodze podczas tournée Bidena po Europie

Kanclerz Angela Merkel odwiedzi Waszyngton 16 lipca by rozmawiać z prezydentem USA Joe Bidenem między innymi o spornym gazociągu Nord Stream 2 bliskim ukończenia. Amerykanie nie rezygnują z sankcji i oczekują porozumienia chroniącego Ukrainę oraz inne kraje zagrożone tym projektem. Póki co Merkel uznała, że rozmowy są na dobrej drodze.

Biały Dom/Deutsche Presse Agentur/Wojciech Jakóbik

– Nasze stanowisko nie uległo zmianie – powiedział rzecznik Departamentu Stanu Ned Price. – Naszym celem pozostaje zapewnienie, że Rosja nie będzie mogła używać energetyki jako narzędzia zastraszania Ukrainy ani kogokolwiek innego w regionie – dodał w odniesieniu do sankcji przyjętych przez administrację USA. – Będziemy dalej podejmować stosowne działania przeciwko podmiotom i ludziom zaangażowanym w aktywność objętą sankcjami w celu zademonstrowania naszego dalszego sprzeciwu wobec tego gazociągu – zapewnił Price.

– Prezydent Biden będzie miał możliwość spotkać się z kanclerz Merkel i omówić naszą bliską oraz głęboką relację z Niemcami. Jednakże każda relacja tak ważna i rozległa jak nasza będzie miała obszary braku porozumienia i to jest jeden z nich – powiedział rzecznik. Jego zdaniem administracja USA Joe Bidena przejęła władze w momencie, gdy Nord Stream 2 był gotowy w 90 procentach i były małe szanse na zatrzymanie jego budowy, dlatego teraz sięga po narzędzie dyplomacji w relacjami z Niemcami i Ukraińcami, a także innymi partnerami, w celu zapewnienia, że ten gazociąg nie posłuży do nadużyć.

Amerykanie wprowadzili sankcje przeciwko Nord Stream 2, ale najnowszy pakiet uderzający w operatora tego projektu oraz jego prezesa został zawieszony na czas rozmów z Niemcami. Zwolennicy tego ruchu przekonują, że w ten sposób stał się argumentem w negocjacjach, a przeciwnicy ostrzegają, że umożliwił dokończenie gazociągu bez przeszkód. Administracja USA przekonuje, że dane wywiadowcze potwierdzają niemożliwość zatrzymania projektu Nord Stream 2 z pomocą tych sankcji.

– Rozmowy związane z gazociągiem Nord Stream 2 są na dobrej drodze – powiedziała kanclerz Angela Merkel po rozmowach z prezydentem USA przy okazji szczytu G7 w Wielkiej Brytanii. 15 czerwca Biden odwiedzi szczyt USA-Unia Europejska zorganizowany po raz pierwszy od 2014 roku, a wśród tematów będzie królowała współpraca technologiczna, taryfy na stal i aluminium z Europy, współpraca w sektorze 5G wobec zagrożenia chińskiego. Przedstawiciele Unii poinformowali, że Nord Stream 2 nie pojawi się w agendzie szczytu amerykańsko-unijnego.

Ukraińcy modernizują gazociągi, by sprowadzać gaz z Polski

Operator gazociągów przesyłowych na Ukrainie OGTSUA kontynuuje modernizację połączenia gazowego Komarno-Drozdowicze na granicy z Polską. Ma się zakończyć w połowie 2022 roku i pozwolić na dostawy gazu, na przykład z terminalu LNG lub Baltic Pipe, pod warunkiem gotowości strony polskiej.

OGTSUA/Wojciech Jakóbik

– Dzięki modernizacji główny gazociąg łączący polski i ukraiński system przesyłowy gazu będzie mógł zapewnić płynne dostawy przez 20-30 lat. Nasza firma realizuje modernizację wielkiej skali. Nasz kluczowy cel to zapewnienie nieprzerwanych dostaw gazu po 2024 roku – powiedział prezes OGTSUA Serhiy Makogon. Umowa tymczasowa Komisja Europejska-Ukraina-Rosja o warunkach dostaw gazu rosyjskiego przez terytorium ukraińskie obowiązuje do końca 2024 roku, gwarantując minimalny wolumen. Potem Ukraińcy będą potrzebowali innych źródeł zapewniających ciśnienie niezbędne do utrzymania przesyłu gazu oraz przychody z przesyłu.

OGTSUA podkreśla, że modernizacja Komarno-Drozdowicze przebiegała powoli w latach 2011-2019, kiedy doszło do wymiany 43 km gazociągów, a w ostatnim czasie przyspieszyła z 15 km ułożonymi w 2020 roku i ostatnimi 20 km do ułożenia w latach 2021-22.

Pomimo wysiłków OGTSUA rozmowy na temat umowy długoterminowej o dostawach gazu PGNiG-Naftogaz nie przyniosły rezultatów od wielu lat. Ukraińcy deklarowali, że mogliby sprowadzać z tego kierunku nawet 6 mld m sześc. rocznie. Polacy czekają z niezbędną modernizacją krajowej sieci przesyłowej na kontrakt gazowy.

Teksańska wyspa energetyczna znów jest zagrożona przerwami dostaw energii

Amerykański stan Teksas znów jest zagrożony przerwami energii po usterkach z zimy 2021 roku. Tym razem operator ERCOT wzywa firmy i gospodarstwa domowe do oszczędności energii przez dużą liczbę elektrowni wyłączoną z użytku w czerwcu.

Argus Media/Wojciech Jakóbik

Prace remontowe przy elektrowniach w Teksasie oraz ich usterki połączone z dużym zapotrzebowaniem na energię, które przekracza już 73 000 MW, a także mniejsze dostawy energii ze źródeł odnawialnych sprawiają, że ERCOT został zmuszony do apelu skierowanego do mieszkańców stanu  oszczędzanie energii. Nie jest w stanie powiedzieć, czy seria usterek elektrociepłowni ma związek z atakiem zimy z lutego 2021 roku.

Wcześniej ERCOT szacował, że szczyt zapotrzebowania latem 2021 roku sięgnie 77 144 MW przy dostępnej mocy 86 862 MW, czyli z nadwyżką przekraczającą 15 procent. Niedobory spowodowane usterkami, remontami i mniejszą generacją OZE mogą zmniejszyć tę rezerwę. Teksas nie jest zintegrowany z innymi stanami i nie może w takich sytuacjach polegać na imporcie energii.

USA nie przekonały Niemców do moratorium na Nord Stream 2. Trwają rozmowy o rekompensacie | G7 będzie rywalizować z Chinami i walczyć z węglem. Co z atomem w Polsce?

USA nie przekonały Niemców do moratorium na Nord Stream 2. Trwają rozmowy o rekompensacie | G7 będzie rywalizować z Chinami i walczyć z węglem. Co z atomem w Polsce?

: Niemieckie RND podaje, że Ukraina jest gotowa do rozmów o przekazaniu jej rekompensaty za projekt Nord Stream 2, z którego nie chcą zrezygnować Niemcy pomimo wysiłków dyplomatycznych USA, które zabiegały o moratorium.

: Międzynarodowa Agencja Energii wezwała kraje porozumienia naftowego OPEC+ do odkręcenia kurka z ropą wobec prognozy wzrostu zapotrzebowania na to paliwo o 3,1 mln baryłek dziennie w 2022 roku.

: Kraje G7 z USA na czele chcą promować inwestycję w infrastrukturę w celu rywalizacji z Chinami oraz odejście od węgla w krajach rozwijających się. Polska liczy na dekarbonizację z pomocą atomu, który może zbudować firma amerykańska.

USA nie przekonały Niemców do moratorium na Nord Stream 2. Trwają rozmowy o rekompensacie

Niemieckie RND podaje, że Ukraina jest gotowa do rozmów o przekazaniu jej rekompensaty za projekt Nord Stream 2, z którego nie chcą zrezygnować Niemcy pomimo wysiłków dyplomatycznych USA, które zabiegały o moratorium.

RND/Financial Times/Biały Dom/Wojciech Jakóbik

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba cytowany przez RND powiedział, że „jeśli pojawi się oferta rekompensat, jego kraj się jej przyjrzy. – Niekoniecznie zgodzimy się na to, co zostanie zaoferowane – zastrzegł. Odniósł się w ten sposób do propozycji Niemców, którzy mówili o inwestycjach w dostawy wodoru znad Dniepru w zamian za to, że nie porzucą spornego gazociągu z Rosji o nazwie Nord Stream 2, którego budowa dobiega końca.

– Idea zatrzymania budowy przez Niemców w zamian za zawieszenie sankcji USA byłaby pozytywnym rozstrzygnięciem dającym nam czas na przygotowanie się po to, aby budowa nie została ukończona – mówił sekretarz stanu USA Antony Blinken w Senacie 11 czerwca. – Jednak z tego co wiemy w oparciu o fakty, także te pozyskane przez wywiad, budowa ma zostać ukończona fizycznie niezależnie od kroków, które podjęliśmy w minionych kilku miesiącach – dodał. Jego zdaniem należy z tego względu włączyć Niemcy w proces pozyskania rekompensaty i ograniczenia szkód, jakie mógłby przynieść ukończony gazociąg. – Właśnie to robią obecnie Niemcy – zakończył.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała po spotkaniu z prezydentem USA Joe Bidenem w kuluarach szczytu G7, że utrzymanie dostaw gazu z Rosji przez Ukrainę to sprawa „egzystencjalna i kluczowa”. Trwają rozważania na temat możliwości przedłużenia porozumienia tymczasowego Komisja Europejska-Ukraina-Rosja o dostawach gazu przez terytorium ukraińskie, która obowiązuje do końca 2024 roku. Merkel spotka się z Bidenem w Białym Domu 15 lipca. USA nie wdrożyły nowych sankcji przeciwko Nord Stream 2, które uderzyłyby w niemieckiego prezesa operatora tego projektu. Jens Pletner z ministerstwa spraw zagranicznych Niemiec powiedział agencji RIA Novosti, że zawieszenie sankcji USA było istotnym krokiem, po którym nadszedł czas na usunięcie obaw o wpływ Nord Stream 2 i zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy. – Dla rządu federalnego było i pozostaje kluczowe, aby nawet po ukończeniu Nord Stream 2 przesył gazu przez terytorium ukraińskie był kontynuowany. Pletner przyznał, że Niemcy i Komisja Europejska podjęły wysiłek na rzecz przedłużenia umowy tymczasowej wspomnianej wyżej.

Jednakże Kijów zabiega także o ustępstwa w innym zakresie. Minister Kuleba uznał, że rośnie determinacja USA na rzecz stworzenia rekompensaty na korzyść Ukrainy. Dodał, że z Nord Stream 2 to z punktu widzenia Kijowa głównie zagrożenie z zakresu bezpieczeństwa. – Dlatego mówimy, że spór o ten gazociąg powinien stać się narzędziem nacisku na Rosję, aby przyjęła bardziej konstruktywną rolę w procesie pokojowym na wschodzie Ukrainy – powiedział.

Apel o luzowanie porozumienia naftowego wobec widma niedoborów ropy na świecie

Międzynarodowa Agencja Energii wezwała kraje porozumienia naftowego OPEC+ do odkręcenia kurka z ropą wobec prognozy wzrostu zapotrzebowania na to paliwo o 3,1 mln baryłek dziennie w 2022 roku.

S&P Global/Wojciech Jakóbik

MAE ostrzega przed luką podaży ropy w 2022 roku ze względu na fakt, że globalne zapotrzebowanie na to paliwo ma wzrosnąć o 3,1 mln baryłek dziennie w 2022 roku i wrócić do poziomu sprzed pandemii koronawirusa. Kraje spoza OPEC+ mają zwiększyć wydobycie o 1,6 mln baryłek dziennie w 2022 roku, przywracając je do poziomu sprzed pandemii.

Jednakże w drugiej połowie 2021 roku odrodzeniu popytu nie będzie towarzyszyć równie szybki wzrost podaży zmniejszonej między innymi przez porozumienie naftowe regulujące produkcję w krajach OPEC+ na czele z Arabią Saudyjską i Rosją. MAE szacuje, że wydobycie OPEC+ w maju sięgnęło 40,39 mln baryłek dziennie, a kraje paktu posiadają jeszcze wolne moce produkcyjne sięgające 10 mln baryłek dziennie. Tymczasem zapasy krajów OECD sięgają obecnie 2,93 mln baryłek, czyli o 1,6 mln mniej od średniej z lat 2015-19.

G7 będzie rywalizować z Chinami i walczyć z węglem. Co z atomem w Polsce?

Kraje G7 z USA na czele chcą promować inwestycję w infrastrukturę w celu rywalizacji z Chinami oraz odejście od węgla w krajach rozwijających się. Polska liczy na dekarbonizację z pomocą atomu, który może zbudować firma amerykańska.

Biały Dom/Wojciech Jakóbik

Biały Dom informuje, że kraje G7 poparły na szczycie w Kornwalii propozycję stworzenia inicjatywy Build Back Better World (B3W), która ma na celu wsparcie projektów infrastrukturalnych w krajach o średnich i niskich zarobkach między innymi w celu rywalizacji z Chinami. Mają także zakończyć wsparcie publiczne węgla do końca 2021 roku.

Inicjatywa zakłada wspólne działanie na rzecz mobilizacji sektora prywatnego w czterech obszarach: klimatu, zdrowia, digitalizacji oraz równości. B3W ma działać w Ameryce Południowej, Afryce oraz Azji. W tym celu mają zostać wykorzystane narzędzia finansowe, w tym EXIMBANK, który może współfinansować elektrownię jądrową w Polsce oraz nowe, które dopiero mają zostać stworzone we współpracy z Senatem. Jedno z założeń B3W to realizacja przedsięwzięć zgodnych z celami porozumienia klimatycznego z Paryża.

Kraje G7 zgodziły się co do konieczności wycofania wsparcia publicznego energetyki węglowej do końca 2021 roku. – W celu wsparcia odejścia krajów rozwijających się od węgla Kanada, Niemcy, Wielka Brytania i USA będą chciały zapewnić do 2 mld dolarów Funduszy Inwestycji Klimatycznych mających przyspieszyć odejście od węgla poprzez inwestycje w technologie, rozwój kadr i infrastrukturę. G7 uruchamiają także Agendję Dekarbonizacji Przemysłowej, która ma wesprzeć dekarbonizację sektora przemysłu, jak cementowy i stalowy.

Polska zabiega o partnera technologicznego i finansowego, który może pochodzić z USA, jeżeli wybierze Westinghouse. W grę wchodzą jeszcze EDF z Francji oraz KHNP z Korei Południowej. Nie wiadomo, czy inicjatywa G7 mogłaby wesprzeć Program Polskiej Energetyki Jądrowej, bo Polska znajduje się w gronie 25 największych gospodarek świata.