Rosja oskarża Polskę o nuklearny terroryzm na Ukrainie, za który odpowiada Kreml | Rosja blokuje ucieczkę Zachodu z jej energetyki

Rosja oskarża Polskę o nuklearny terroryzm na Ukrainie, za który odpowiada Kreml | Rosja blokuje ucieczkę Zachodu z jej energetyki

:Rosjanie oskarżyli Polaków o współudział w „terroryzmie nuklearnym”, bo ich zdaniem polskie drony Warmate był jednym z źródeł ataków ukraińskich na jądrową Elektrownię Zaporoże okupowaną przez Kreml. Ukraina ostrzega, że to Rosjanie ostrzeliwują ten obiekt i grozi katastrofą jądrową.

:Dekret Władimira Putina miał uniemożliwić sprzedaż udziałów firm zachodnich w sektorze energetycznym i paliwowym Rosji.

Czytaj dalej„Rosja oskarża Polskę o nuklearny terroryzm na Ukrainie, za który odpowiada Kreml | Rosja blokuje ucieczkę Zachodu z jej energetyki”

Wiatraki mogą zakłócać pracę radarów. Finlandia odradza ich budowę przy granicy z Rosją | Groźba niedoboru gazu skłania Niemcy do węgla, ale nie do atomu

Wiatraki mogą zakłócać pracę radarów. Finlandia odradza ich budowę przy granicy z Rosją | Groźba niedoboru gazu skłania Niemcy do węgla, ale nie do atomu

:Armia fińska odradza budowę farm wiatrowych w pobliżu granicy z Rosją bo mogą zakłócić pracę radarów potrzebnych do obrony kraju.

:Niemcy otworzą ponownie część zamkniętych elektrowni węglowych w odpowiedzi na ograniczenie dostaw gazu z Rosji i obawy o jego niedobory zimą.

Wiatraki mogą zakłócać pracę radarów. Finlandia odradza ich budowę przy granicy z Rosją

Armia fińska odradza budowę farm wiatrowych w pobliżu granicy z Rosją bo mogą zakłócić pracę radarów potrzebnych do obrony kraju. Chodzi o turbiny wyższe niż 50 m. Muszą stawać co najmniej 40 km od radarów bo inaczej będą utrudniać wykrywanie zagrożenia.

EurActiv.com donosi, że większość nowych pozwoleń na farmy wiatrowe w Finlandii w tym roku została zablokowana właśnie ze względów bezpieczeństwa, tworząc nierównowagę między zachodem i wschodem kraju i skłaniając wschodnie samorządy do apeli o rekompensaty.

Finlandia czerpie około 10 procent energii z farm wiatrowych, których jest tam około tysiąca. Cel to udział 27 procent w 2025 roku.

Polska również ocenia aplikacje o budowę farm wiatrowych (póki co morskich) z punktu widzenia bezpieczeństwa. Obiekty lądowe są zablokowane przez ustawę odległościową, która jednak ma ulec liberalizacji dzięki przełomowi w rządzie z początku czerwca.

EurActiv.com/Wojciech Jakóbik

Groźba niedoboru gazu skłania Niemcy do węgla, ale nie do atomu

Niemcy otworzą ponownie część zamkniętych elektrowni węglowych w odpowiedzi na ograniczenie dostaw gazu z Rosji i obawy o jego niedobory zimą.

Niemcy mają 31,4 GW energetyki węglowej i 27,9 GW gazowej. Nowe prawo zakłada tymczasowe wznowienie pracy do 10 GW energetyki opalanej węglem na dwa lata. Moc energetyki jądrowej przeznaczonej do wyłączenia z końcem tego roku to 4 GW, ale Niemcy uznały, że nie warto ich utrzymywać przy życiu ze względów ekonomicznych i bezpieczeństwa.

Rząd niemiecki planuje redukcję zużycia gazu o jedną piątą bez konieczności wprowadzenia ograniczeń poboru przy jednoczesnym wzroście importu spoza Rosji dzięki czterem pływającym terminalom LNG, które mają być oddawane do użytku od lutego 2023 roku oraz gazowi z Norwegii. Financial Times szacuje, że zapasy gazu w Niemczech sięgające 90 procent mocy magazynowych pozwolą zapewnić dwa-trzy miesiące z użycia w czasie typowej zimy, ale bez jakichkolwiek dostaw z Rosji.

Niemcy wprowadzą także system aukcji rekompensat dla przemysłu za ograniczenie poboru gazu.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Hakerzy Anonymous znowu przejmują dane Gazpromu | Polska może mieć trzeci gazoport na potrzeby sąsiadów

Hakerzy Anonymous znowu przejmują dane Gazpromu | Polska może mieć trzeci gazoport na potrzeby sąsiadów

:Grupa hakerska Anonymous pochwaliła się w sieci przechwyceniem bazy danych Gazpromu zawierającej między innymi hasła MD5 potrzebne na przykład do podpisów cyfrowych.

:Jeżeli rozmowy z Czechami, Słowacją i Ukrainą doprowadzą do umów na dostawy LNG przez Polskę, może być potrzebny trzeci gazoport, a konkretnie drugi pływający terminal FSRU.

Hakerzy Anonymous znowu przejmują dane Gazpromu

Grupa hakerska Anonymous pochwaliła się w sieci przechwyceniem bazy danych Gazpromu zawierającej między innymi hasła MD5 potrzebne na przykład do podpisów cyfrowych.

Chodzi o klucze kryptograficzne używane do szyfrowania plików oraz oznaczania autorstwa. Wyciek ma być częścią włamania Anonymous do danych Federalnej Służby Bezpieczeństwa, czyli wywiadu cywilnego Rosji.

To nie pierwszy atak Anonymous na Gazprom. Ci hakerzy opublikowali w kwietniu 728 GB danych na temat pracowników oraz klientów Gazprom Linde Engineering, spółki-córki zajmującej się inżynierią w sektorze energetycznym i nie tylko.

Wojciech Jakóbik

Polska może mieć trzeci gazoport na potrzeby sąsiadów

Jeżeli rozmowy z Czechami, Słowacją i Ukrainą doprowadzą do umów na dostawy LNG przez Polskę, może być potrzebny trzeci gazoport, a konkretnie drugi pływający terminal FSRU.

Media obiegła informacja o rozmowach Czechów i Słowaków o dostawach gazu przez Polskę. Według informacji BiznesAlert.pl dotyczą one dostaw przez potencjalny, drugi statek FSRU mogący zacumować w Zatoce Gdańskiej.

Polska planuje mieć w latach 2025-2027 pływający terminal LNG o przepustowości 6 mld m sześc. rocznie. PGNiG podpisało już wstępne porozumienie o dostawach 4 mln ton gazu skroplonego od amerykańskiej Sempry poczynając od 2027 roku.

Jeżeli jednak rozmowy z Czechami i Słowakami, do których mogą dołączyć Ukraińcy, przyniosą rozstrzygnięcie, Polska ma rozważać zwiększenie przepustowości tego szlaku, ale nie poprzez zamówienie jednego FSRU o większej przepustowości. Plan miałby zakładać sprowadzenie drugiego o analogicznej przepustowości 6 mld m sześc. rocznie.

Czas na rozstrzygnięcie jest krótki, bo zainteresowanie FSRU na świecie rośnie przez atak Rosji na Ukrainę. Można sobie jednak wyobrazić scenariusz znany z Estonii i Finlandii, w którym klienci na LNG przez Polskę biorą udział w finansowaniu infrastruktury. Dodatkowe możliwości tworzy program REPowerEU zakładający uniezależnienie Europy od gazu z Rosji najpóźniej do 2027 roku.

Wojciech Jakóbik

Deeskalacja przez eskalację, czyli zalać Baltic Pipe do pełna (ANALIZA)

Deeskalacja przez eskalację, czyli zalać Baltic Pipe do pełna (ANALIZA)

– Rosjanom przypisywana jest doktryna deeskalacji przez eskalację. Chodzi o ograniczony atak taktyczną bronią jądrową na mało istotnym obszarze mający zniechęcić przeciwnika do dalszej walki. Ta doktryna sprawdziłaby się jako opis kolejnego etapu gry Gazpromu, której ofiarą stała się między innymi Polska. Względy bezpieczeństwa każą maksymalnie wykorzystać Baltic Pipe – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ultimatum rublowe dzieli klientów Gazpromu

Rosja ogranicza podaż gazu w Europie od połowy 2021 roku podsycając kryzys energetyczny. Dziś widać już, że mógł to być element przygotowań do ataku na Ukrainę. Ta gra weszła w drugą fazę wraz z pojawieniem się oczekiwania Rosjan, że obowiązujące kontrakty na dostawy gazu będą realizowane z pomocą nowego mechanizmu płatności, nieprzewidzianego w umowie, ale narzuconego dekretem prezydenta Władimira Putina. Kraje, które nie zechciały się podporządkować, jak Bułgaria, Polska i Finlandia, zostały odcięte od gazu. Nie jest jasna sytuacja pozostałych państw, na czele z największymi klientami jak Niemcy i Włochy, których firmy zadeklarowały włączenie się w nowy mechanizm. Zakłada on płatności w dotychczasowych walutach, które potem będą zamieniane na ruble na kontach Gazprombanku. Komisja Europejska ustąpiła z początkowo stanowczej postawy i uznała, że naruszeniem sankcji będzie samo założenie konta rublowego. Nie może jednak wprowadzić żadnych sankcji wobec firm, które mimo jej ostrzeżeń założyły takie konta, jak Uniper z Niemiec czy ENI z Włoch. Brakuje informacji na temat wpływu rządów tych krajów na postawę Komisji, ale powinien to być przedmiot badań w sprawie ewentualnego nadużycia wpływów w Brukseli przez najsilniejsze państwa unijne przeciwko interesom słabszych, jak Bułgaria czy Polska dotknięte działaniami Gazpromu, który naruszył ich kontrakty i będzie się prawdopodobnie widział z ich prawnikami w sądzie. Gra Kremla na podziały w Unii Europejskiej będzie kontynuowana.

Eskalacja na rynku gazu

Druga faza gry Gazpromu może być czymś więcej niż zagrywką taktyczną. Spór sądowy o przerwę dostaw do niektórych krajów, jak Bułgaria, Polska i Finlandia, może się ciągnąć w sądzie latami, a gaz nie będzie dalej płynął. Tak jak pisałem w przeszłości, Gazprom może grać na przyspieszenie spadku podaży gazu w Europie, na przykład w odpowiedzi na coraz bardziej udaną współpracę Zachodu na rzecz zmniejszenia zakupów w Rosji, czego dowodem może być szybkie zapewnienie dostaw LNG do Bułgarii przez Grecję czy pływającego gazoportu z USA na użytek Finlandii i Estonii jeszcze przed zimą. Ucieleśnienie tej współpracy to program REPowerEU, który zakłada porzucenie gazu z Rosji do 2027 roku. Gazprom mógł zechcieć podnieść poprzeczkę przed sezonem grzewczym. Zatrzymanie realizacji kontraktu jamalskiego w Polsce opiewającego na dostawy około 10 mld m sześc. rocznie po czterech miesiącach oznacza, że Polacy otrzymają około 7 mld m sześc. gazu mniej od planu. Bułgarzy importowali około 2,9 mld m sześc. gazu rocznie, a zatem też otrzymali około 75 procent mniej. Gaz, którego nie sprowadzą z Rosji, będą w stanie sprowadzić z innych części Europy oraz spoza niej zapewniając bezpieczeństwo dostaw, ale dodatkowo zmniejszając podaż gazu na rynku i podnosząc ceny. Podobnie zadziałało odcięcie od gazu Finlandii, która będzie bezpieczna, bo sprowadzi gaz przez gazociąg Balticconnector i Estonię, ale będzie do tego potrzebowała do czasu zapewnienia sobie pływającego gazoportu FSRU mocy terminalu w Kłajpedzie i zacznie o nią rywalizować z Polakami. Do tego dochodzi spadek przesyłu przez Ukrainę notowany pod kolejnym pretekstem po ultimatum rublowym, czyli zatrzymaniu dostaw przez tłocznię Sochraniwka przez Ukraińców, którzy obawiali się, że Gazprom będzie podkradał gaz na potrzeby państw marionetkowych na wschodzie ich kraju, a Rosjanie nie chcieli przekierować tych dostaw do dostępnego szlaku przez punkt wejścia Sudża tłumacząc się względami technicznymi podważonymi przez stronę ukraińską. Rosjanie w przeszłości przekierowywali już dostawy z Sochraniwki do Sudży bez problemu, ale teraz nie chcą, ograniczając dodatkowo podaż gazu w Europie przez spadek przesyłu przez Ukrainę. To działania poniżej progu wojny gazowej oznaczającej pełną przerwę dostaw. To ruchy taktyczne, które mają odstraszać i widać po działaniach ENI oraz Unipera, że mają taki potencjał. Rosjanie używają swoistej taktycznej broni jądrowej na europejskim rynku gazu, żeby wystraszyć przeciwników w Europie wizją pełnej, gazowej wojny nuklearnej. Tak może działać doktryna deeskalacji przez eskalację na rynku gazu.

Dostawy gazu rosyjskiego przez Ukrainę systematycznie spadają. Fot. GTSOUA

Czy Polska jest bezpieczna i co to znaczy?

Pisałem w przeszłości, że przy obecnym poziomie zaopatrzenia rynku europejskiego Polska będzie mogła w tym roku sprowadzić gaz spoza Rosji nie tylko przez terminale LNG w Świnoujściu i Kłajpedzie oraz gazociąg Baltic Pipe, ale także z giełdy niemieckiej rewersem Gazociągu Jamalskiego oraz gazociągami z Czech oraz Słowacji. Jeżeli jednak podaż dodatkowo spadnie, będą się liczyły dostawy fizyczne spoza Rosji, a wówczas niezbędne będzie maksymalne wykorzystanie LNG oraz Baltic Pipe dające obecnie licząc z dostawami przez Litwę około 18 mld m sześc. rocznie (6,3+10+2) od początku 2023 roku. Warto w tym kontekście dodać, że sankcje wobec firm objętych zarządem komisarycznym w Niemczech (Astora, Gazprom Germania) oraz sankcjami w Polsce (EuRoPol Gaz), do których należy infrastruktura przesyłowa Gazociągu Jamalskiego w tych krajach mogą uniemożliwić wykorzystanie tego gazociągu, a tym samym wykorzystanie jego rewersu w Polsce, dającego dostęp do 4,5 mld m sześc. rocznie. Nieprzypadkowo to właśnie tuż przed sankcjami jamalskimi Rosji ministerstwo gospodarki Niemiec ogłosiło stan zagrożenia na rynku gazu i zaplanowało program ograniczenia poboru gazu zimą. Warto iść za przykładem Niemiec, które liczą się z możliwością przerwy dostaw na ich rynek. To możliwy scenariusz w razie dalszej deeskalacji przez eskalację, który mógłby ograniczyć dostępność gazu także w naszym kraju. Zużycie Polski to 20 mld m sześc. Oznacza to, że będzie możliwe do zrealizowania bez przeszkód przy wyczerpaniu magazynów o pojemności 3,3 mld m sześc. Wobec niedoboru gazu na giełdzie europejskiej możliwemu w razie dalszej eskalacji działań rosyjskich, Polska nie będzie musiała wprowadzać ograniczeń poboru gazu, z którymi oficjalnie liczy się PGNiG w odniesieniu do przemysłu, jeżeli w pełni wykorzysta szlaki dostaw gazu nierosyjskiego na czele z Baltic Pipe. To argument za pełną kontraktacją tej magistrali ze względów bezpieczeństwa, nawet jeśli względy rynkowe sugerują, że destrukcja popytu wywołana kryzysem energetycznym może wręcz zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz, jak sugerowały władze tej spółki tłumacząc się z niepełnego portfolio umów na dostawy przez gazociąg z Norwegii. Jeżeli nie spełni się najczarniejszy scenariusz, Polacy bez problemu zrealizują zapotrzebowanie na gaz dostawami fizycznymi spoza Rosji oraz tymi z giełdy europejskiej. Można sobie nawet wyobrazić scenariusz, w którym kolejne państwa europejskie ulegają ultimatum rublowemu i włączają się w nowy mechanizm płatności w rublach zwiększając podaż na rynku europejskim. Jeżeli jednak czarny scenariusz się spełni, zostaną tylko źródła nierosyjskie, a ci którzy zostaną dopadnięci przez kryzys bez dodatkowego gazu w zanadrzu, poniosą konsekwencje jak Niemcy, które oddały część magazynów gazu pod kontrolę Gazprom Germania i weszły w sezon grzewczy z rekordowo niskimi zapasami przez celowe działania Rosjan na rzecz eskalacji kryzysu energetycznego. Wówczas może być konieczne ograniczenie poboru gazu, mechanizmy reglamentacji, dodatkowe subsydia regulujące ceny. Nieprzypadkowo Austria i Niemcy wprowadziły już stosowne rozwiązania legislacyjne w tej sprawie. To wciąż będzie oznaczało zachowanie bezpieczeństwa dostaw, ale przy określonych wyrzeczeniach ekonomicznych, których będzie mniej w razie pełnego wykorzystania alternatywnych szlaków dostaw na czele z Baltic Pipe. Te koszty będą prawdopodobnie mniejsze niż pozbywania się ewentualnych nadwyżek z portfolio Polaków w razie scenariusza optymistycznego.

Lać do pełna

Zatem w obliczu dalszej gry Gazpromu i próby deeskalacji przez eskalację na rynku gazu należy liczyć na najlepsze, ale spodziewać się najgorszego: przygotować rynek gazu na ewentualność zerowych dostaw gazu z Rosji do Europy po to, aby groźba takiego rozwoju wypadków nie wiązała Europejczykom rąk w odpowiedzi na ciąg dalszy inwazji rosyjskiej na Ukrainie. Polak był mądry przed szkodą zapełniając magazyny na zimę w przeciwieństwie do Niemców zostawiających ten proces Gazpromowi. Powinien być mądry przed szkodą także wobec nadchodzącego sezonu grzewczego i przygotować się na czarny scenariusz w nadziei, że nigdy się nie spełni. To jednoznaczny argument za tym, by zalać Baltic Pipe do pełna. – PGNiG cały czas prowadzi rozmowy z partnerami działającymi na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, aby efektywnie zrealizować cel pełnego wykorzystania zarezerwowanych mocy. Spółka będzie informować o wynikach tych rozmów – zadeklarowała ta spółka 20 maja.

Słowacja ulega ultimatum rublowemu, ale liczy na LNG z Polski | Finowie i Polacy spotkają się z Gazpromem w sądzie za zakręcenie kurka

Słowacja ulega ultimatum rublowemu, ale liczy na LNG z Polski | Finowie i Polacy spotkają się z Gazpromem w sądzie za zakręcenie kurka

:Ministerstwo gospodarki Słowacji podało na Facebooku, że Gazociąg Polska-Słowacja ma być gotowy w nieodległej przyszłości zapewniając alternatywne źródło dostaw gazu pomimo faktu, że Słowacy ulegli ultimatum rublowemu Rosji.

:Finowie jak Polacy pójdą do sądu z Gazpromem za zakręcenie kurka po ultimatum rublowym.

:Rząd polski wypowiedział umowę międzyrządową w sprawie dostaw gazu z Rosji. Zostaje kontrakt między firmami Gazprom i PGNiG, której Rosjanie nie realizują pod pretekstem sporu o płatności.

Słowacja ulega ultimatum rublowemu, ale liczy na LNG z Polski

Słowacja jest gotowa płacić za gaz rosyjski w rublach, ale czeka na połączenie gazowe z Polską.

Ministerstwo gospodarki Słowacji podało na Facebooku, że Gazociąg Polska-Słowacja ma być gotowy w nieodległej przyszłości zapewniając alternatywne źródło dostaw gazu pomimo faktu, że Słowacy ulegli ultimatum rublowemu Rosji.

17 maja ministerstwo gospodarki Słowacji podało, że jest gotowe do płatności za gaz rosyjski z użyciem nowego mechanizmu narzuconego dekretem prezydenta Władimira Putina. Zakłada on płatności w dotychczasowych walutach i przewalutowanie ich na ruble przez Gazprombank. Komisja Europejska uznała, że założenie konta rublowego byłoby naruszeniem sankcji unijnych wobec Rosji za atak na Ukrainę.

– Uruchomienie Gazociągu Polska-Słowacja wchodzi w ostatnią fazę, ma dojść do testów. Cała długość gazociągu to 164 km, z czego 103 km znajdują się po stronie słowackiej. Nowy gazociąg przyczyni się do dywersyfikacji źródeł i zapewni bezpieczeństwo energetyczne Słowacji – napisało ministerstwo gospodarki tego kraju. Gaz-System informował, że Gazociąg Polska-Słowacja ma być gotowy do pracy w lipcu 2022 roku. Jego planowana przepustowość to 6 mld m sześc. rocznie. W mediach pojawiły się już spekulacje na temat dostaw LNG przez Polskę do Czech i Słowacji. Polacy zadeklarowali gotowość do powiększenia przepustowości planowanego pływającego terminalu LNG, czyli jednostki FSRU, która w 2025-2027 roku ma stanąć w Zatoce Gdańskiej, na potrzeby dostaw do południowych sąsiadów.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Finowie i Polacy spotkają się z Gazpromem w sądzie za zakręcenie kurka

Finowie jak Polacy pójdą do sądu z Gazpromem za zakręcenie kurka po ultimatum rublowym.

Gazprom odciął dostawy gazu do Finlandii po tym, jak firma Gasum nie zgodziła się na płatności w nowym schemacie narzuconym dekretem prezydenta Władimira Putina. Wcześniej wykonał podobny ruch wobec Bułgarii i Polski, choć ich kontrakty kończą się dopiero z końcem roku. – W ocenie PGNiG, wstrzymanie dostaw gazu stanowi naruszenie kontraktu jamalskiego. W związku z tym spółka podejmie stosowne działania zmierzające do przywrócenia realizacji dostaw gazu ziemnego w ramach kontraktu, oraz zastrzega sobie prawo do skorzystania z wszelkich przysługujących jej uprawnień kontraktowych, jak również z uprawnień wynikających z przepisów prawa – informowało wówczas PGNiG z Polski.

Podobne działania zapowiadają Finowie. – W tej sytuacji Gasum nie ma innego wyjścia poza skierowaniem kontraktu do arbitrażu. W tej wymagającej sytuacji zrobimy wszystko, aby zapewnić fińskim konsumentom surowce, których potrzebują – zadeklarowała ta spółka w komunikacie.

Gasum/Wojciech Jakóbik

Polska wypowiedziała umowę z Rosją o Gazociągu Jamalskim. Gazprom nie realizuje kontraktu z PGNiG

Rząd polski wypowiedział umowę międzyrządową w sprawie dostaw gazu z Rosji. Zostaje kontrakt między firmami Gazprom i PGNiG, której Rosjanie nie realizują pod pretekstem sporu o płatności.

Jesteśmy w trakcie wojny prowadzonej przez Rosję przy pomocy dostaw gazu – powiedział pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. – Prowadzimy strategię oddzielenia się do rosyjskich dostaw, wyprowadzenia Polski z rosyjskiego monopolu Gazpromu. W tej sprawie mamy punkt przełomowy. 13 maja rząd premiera Mateusza Morawieckiego podjął uchwałę o rozwiązaniu porozumień między rządami RP i Federacji Rosyjskiej, zwanych jamalskimi, które były podpisane w 1993 roku – powiedział.

– Po trzydziestu latach można stwierdzić, że relacje gazowe między Polską a Rosją przestają istnieć – powiedział Naimski. – To umowa międzyrządowa. Ona została przez rząd polski wypowiedziana.

– Kilka miesięcy temu minister właściwy odpowiedzialny za energetykę Michał Kurtyka wszczął procedurę wypowiedzenia tych umów – mówił Naimski w Polskim Radio Jedynka. – Minister Moskwa dokończyła tę procedurę, rząd przyjął uchwałę, którą premier podpisał.

Polska i Rosja podpisały w 1993 roku porozumienie międzyrządowe o dostawach gazu, które było podstawą do budowy Gazociągu Jamalskiego na terytorium polskim oraz kontraktu PGNiG-Gazprom zwanego jamalskim. Ten nie jest realizowany, bo Gazprom przerwał dostawy w kwietniu pod pretekstem braku płatności w mechanizmie narzuconym dekretem prezydenta Rosji Władimira Putina, który może być formą naruszenia sankcji unijnych na Rosjan za atak na Ukrainę.

Wojciech Jakóbik

Parlament Europejski grozi byłemu kanclerzowi sankcjami, jeśli nie opuści synekur w Rosji | Ultimatum rublowe dzieli Europę. Komisja ostrzega przed kontami w rublach

:Parlament Europejski grozi byłemu kanclerzowi Niemiec a obecnie lobbyście firm rosyjskich Gerhardowi Schroederowi sankcjami jeśli nie porzuci stanowisk w Rosji, która zaatakowała Ukraine.

:Komisja Europejska ostrzega, że otwieranie kont rublowych w Gazprombanku byłoby naruszeniem sankcji wobec Rosji. Niektóre firmy europejskie zgłosiły gotowość do takiego ruchu w odpowiedzi na dekret prezydenta Władimira Putina wymagający nowej formuły płatności.

Czytaj dalej„Parlament Europejski grozi byłemu kanclerzowi sankcjami, jeśli nie opuści synekur w Rosji | Ultimatum rublowe dzieli Europę. Komisja ostrzega przed kontami w rublach”

Komisja ma uwolnić rezerwy polityki klimatycznej by mieć 20 mld euro na uniezależnienie od Rosji | Finowie idą z Gazpromem do sąd u w odpowiedzi na ultimatum rublowe

Komisja ma uwolnić rezerwy polityki klimatycznej by mieć 20 mld euro na uniezależnienie od Rosji | Finowie idą z Gazpromem do sąd u w odpowiedzi na ultimatum rublowe

:Financial Times ustalił, że Komisja Europejska chce zgromadzić około 20 mld euro ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 z rezerwy stabilności rynkowej na inwestycje uniezależniające Europę od surowców Rosji.

:Fińska firma Gasum odrzuciła oczekiwanie Gazpromu płatności rublami, podobnie jak polskie PGNiG. Zapowiedziała skierowanie sporu do arbitrażu.

Komisja ma uwolnić rezerwy polityki klimatycznej by mieć 20 mld euro na uniezależnienie od Rosji

Financial Times ustalił, że Komisja Europejska chce zgromadzić około 20 mld euro ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 z rezerwy stabilności rynkowej na inwestycje uniezależniające Europę od surowców Rosji.

Szkic programu REPowerEU dotarł do Financial Times i choć może ulec jeszcze zmianie, to zawiera konstatację, że Odnawialne Źródła Energii pomogą Europie porzucić paliwa kopalne, ale krótkoterminowo potrzebne są także nowe źródła takich paliw spoza Rosji. Europa miałaby porzucić import gazu i ropy z Rosji do 2027 roku.

Plan zakłada sprzedaż 200-250 mln uprawnień do emisji CO2 z rezerwy stabilności rynkowej (MSR), której do tej pory Komisja nie chciała uwalniać, by nie zaniżyć ceny certyfikatów do poziomu, który przestanie zachęcać energetykę do inwestycji w OZE. Anonimowi przedstawiciele Komisji przekonują, że ten ruch połączony z okresowym wzrostem użycia LNG oraz węgla spoza Rosji nie zagrozi planowi Fit for 55 i wynikającemu z niego celowi redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku.

Financial Times/Wojciech Jakóbik

Gazprom utajnia dane. Sankcje Kremla uderzyły w jego interesy

Źródło w Gazpromie przekazało Interfaxowi, że ten nie opublikuje raportu z pierwszego kwartału tego roku. Rząd rosyjski pozwolił na taki ruch firmom obawiającym się, że ujawnienie tych informacji zagrozi wprowadzeniem nowych sankcji. Faktem jest jednak, że to restrykcje rosyjskie uderzyły w jego interesy.

Gazprom ma nie publikować raportu kwartalnego. Kreml pozwolił na taki ruch, jeśli miałby chronić przed sankcjami, które mogłyby objąć na przykład obrót obligacjami. Jednakże Interfax przypomina, że dane z raportu mogłyby pokazać także wpływ kontrsankcji rosyjskich na biznes Gazpromu.

Objęcie restrykcjami 31 firm działających w Europie, w tym EuRoPol Gaz w Polsce, uderzyło w handel LNG poprzez spółkę Gazprom Marketing and Trading w Singapurze, która zajmowała się zakupami do 2,9 mln ton LNG z projektu Yamal LNG rosyjskiego Novateku oraz jego sprzedażą indyjskiemu Gail. Sankcje uderzyły także w Gazprom Global LNG sprzedający do miliona ton LNG z projektu Sachalin-2.

Interfax/Wojciech Jakóbik

Finowie idą z Gazpromem do sąd u w odpowiedzi na ultimatum rublowe

Fińska firma Gasum odrzuciła oczekiwanie Gazpromu płatności rublami, podobnie jak polskie PGNiG. Zapowiedziała skierowanie sporu do arbitrażu.

– Gasum nie akceptuje wymogu Gazpromu Exportu, aby przejść na ruble w płatnościach i w konsekwencji nie będzie płacić rublami ani za pośrednictwem mechanizmu zaproponowanego przez Gazprom Export – czytamy w komunikacie Finów.

 – To sytuacja nieakceptowalna dla Gasum, które zdecydowało o skierowaniu sporu w odniesieniu do kontraktu na dostawy gazu do arbitrażu zgodnie z umową. Ta sprawa zostanie rozstrzygnięta w arbitrażu. Gasum uznaje to za zwiększone ryzyko bezpieczeństwa dostaw gazu w związku z zawieszeniem obecnego kontraktu, bo w konsekwencji mogą zostać zatrzymane dostawy z Rosji do Finlandii. Gasum przygotowywało się na taki scenariusz z klientami i władzami krajowymi. W nadchodzącym sezonie letnim będzie zapewniać dostępność gazu ziemnego fińskim klientom przez gazociąg Balticconector (łączący Finlandię z państwami bałtyckimi – przyp. red.), choć ograniczenia mocy przesyłowej mogą to uczynić trudnym – czytamy dalej.

Gasum/Wojciech Jakóbik

Finlandia przyjrzy się atomowi z Rosji przez sytuację na Ukrainie

Finlandia przyjrzy się atomowi z Rosji przez sytuację na Ukrainie

Finowie mają jeszcze raz ocenić projekt budowy reaktora jądrowego we współpracy z Rosjanami przez sytuację na Ukrainie dotkniętej nową agresją Rosji.

Czytaj dalej„Finlandia przyjrzy się atomowi z Rosji przez sytuację na Ukrainie”

Polska zbiera koalicję w Unii, by ochrona klimatu nie przynosiła rekordów cen energii | Zielona minister mówi twardo o Nord Stream 2. Kanclerz bardziej miękko

Polska zbiera koalicję w Unii, by ochrona klimatu nie przynosiła rekordów cen energii | Zielona minister mówi twardo o Nord Stream 2. Kanclerz bardziej miękko

:Polska chce, aby tylko firmy energetyczne mogły handlować uprawnieniami do emisji CO2 w systemie EU ETS, by cena energii podnoszona przez konieczność ich wykupu spadła. Pojawia się też pomysł zamrożenia systemu. Temat będzie przedmiotem dyskusji na Radzie Europejskiej, a zdania państw członkowskich są podzielone, choć rośnie koalicja zwolenników interwencji.

:Niemcy nie dopuszczą do rozpoczęcia dostaw przez Nord Stream 2 przed certyfikacją ani w razie agresji rosyjskiej na Ukrainie – wynika z wypowiedzi minister spraw zagranicznych oraz kanclerza.

Czytaj dalej„Polska zbiera koalicję w Unii, by ochrona klimatu nie przynosiła rekordów cen energii | Zielona minister mówi twardo o Nord Stream 2. Kanclerz bardziej miękko”

LNG z USA miało się nigdy nie opłacać, a rzuca wyzwanie Rosjanom (ANALIZA)

LNG z USA miało się nigdy nie opłacać, a rzuca wyzwanie Rosjanom (ANALIZA)

– Największe źródło dostaw LNG do Europy to obecnie USA. Te dane zadają kłam tezie o tym, że gaz skroplony z Ameryki nie może się opłacać, czego najlepszym dowodem jest wejście Rosjan w LNG, którzy muszą się zmagać z konkurencją amerykańską stanowiącą alternatywę wobec projektów jak Nord Stream 2 – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

LNG z USA wygrywa z rosyjskim

Media rosyjskie a za nimi część polskich przekonują, że gaz skroplony nie jest żadną alternatywą wobec dostaw gazociągowych z Rosji. Powstało już wiele prac dowodzących, że cena LNG może być konkurencyjna do oferty Gazpromu. Międzynarodowa Agencja Energii sygnalizowała jeszcze w 2016 roku, że LNG z USA stanie się istotną konkurencją dla dostaw rosyjskich w Unii Europejskiej. Kwartalny raport Komisji Europejskiej na temat rynku gazu potwierdza ten trend.

Dane Komisji na temat importu gazu w całym 2020 roku pokazują, że rosyjski gaz dostarczany gazociągami wciąż odpowiadał za realizację 43 procent zapotrzebowania europejskiego. 23 procent gazu dotarło w zeszłym roku gazociągami z Norwegii (to stamtąd ma pochodzić gaz dla Baltic Pipe), a 23 procent w postaci skroplonej. Wśród tych dostaw przewodził jednak LNG z USA (18,8 mld m sześc.), Kataru (18 mld m sześc.) i Rosji (17 mld m sześc.). Okazuje się, że gaz skroplony jest na tyle opłacalny, że część Europejczyków wybiera dostawy z Rosji z jego użyciem zamiast gazociągów. Natomiast LNG z USA, które miało być za drogie i nierentowne, stało się w 2020 roku głównym źródłem dostaw tego typu.

Należy przyznać, że kryzys gospodarczy wywołany pandemią koronawirusa ograniczył dostawy LNG jako takiego i widać istotny spadek dostaw tego typu w drugiej połowie 2021 oraz na początku 2021 roku. Powodem było jednak kierowanie większej ilości tego paliwa do Azji, która szybciej odzyskała wzrost zapotrzebowania i daje większą marżę przez wyższe ceny gazu. Dostawy LNG z USA docierały wciąż głównie do Europy Zachodniej na czele z Hiszpanią (5,7 mld m sześc.), Francją (2,6 mld) i Holandią (503 mln). Najwięksi odbiorcy w Europie Środkowo-Wschodniej to Polska i Litwa znajdujące się odpowiednio na siódmym i dziewiątym miejscu wśród importerów LNG w Unii Europejskiej w czwartym kwartale 2020 roku.

Dostawy LNG z USA opłacają się na tyle, że stają się głównym źródłem dostaw tego typu w Europie. Ich skala zależy od różnych czynników, ale już teraz zmusza Rosjan do uelastycznienia, czego najlepszym dowodem jest ich wejście na rynek gazu skroplonego. Rosjanie byli największym dostawcami LNG do Finlandii, (94 importu tego kraju), Belgii (67 procent) i Holandii (45 procent). Dla porównania USA były największymi dostawcami do Litwy (84 procent), Grecji (48 procent) i Polski (76 procent).

Widać zatem, że sektor gazu skroplonego staje się nowym obszarem rywalizacji USA i Rosji w Europie. Te działania rynkowe muszą być postrzegane także w kontekście polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa. Amerykanie wspierają rozwój dostaw LNG do sojuszników w NATO obawiających się wpływów rosyjskich za pośrednictwem sektora gazu jak Polska i Litwa obawiające się Nord Stream 2. Przypadek grecki to z kolei wyzwanie dla dostaw gazociągowych przez Turkish Stream na Bałkany. Rosjanie odpowiadają rzutem na rynki, w których rozważania tego typu są mniej palące, do Finlandii czy krajów Beneluksu.

Gazprom nie odpuszcza

Projekty jak Nord Stream 2 czy Turkish Stream mają zatem gruntować pozycję Rosjan w Europie i kryzys pokazał, że jej zależność od dostaw gazociągowych z Rosji rośnie już prawie do połowy zapotrzebowania. Warto jednak zaznaczyć, że na tych dostawach także odcisnął się kryzys po spadły w czwartym kwartale 2020 roku o 18 procent w porównaniu z analogicznym okresem 2019 roku.

Jednakże próby ugruntowania pozycji Gazpromu w Europie pomimo korzystnych zmian na rzecz dywersyfikacji to wyzwanie, na które muszą odpowiedzieć oficjele odpowiedzialni za politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, szczególnie wobec zaostrzenia sytuacji na wschodzie Ukrainy. Widać, że spadek dostaw gazu szlakiem ukraińskim, którym przepłynęło w 2020 roku 38 mld m sześć., czyli mniej od 65 mld m sześc. ustalonych w porozumieniu tymczasowym Komisja Europejska-Ukraina-Rosja, odbywa się na korzyść istniejących Nord Stream 1 (52 mld m sześc.) i Turkish Stream (5 mld m sześc.).

Madalina Sisu Vicari zajmująca się analizą sektora gazowego tłumaczy, że spadek dostaw przez Ukrainę może być spowodowany czynnikami obiektywnymi jak mniejsze zapotrzebowanie na gaz w Europie oraz istotne rezerwy w magazynach gazu zużywane w razie potrzeby. Faktem jest jednak, że Rosjanie nie wywiązują się z układu i już teraz przenoszą ciężar dostaw na szlaki pomijające Ukrainę, spełniając scenariusz przed którym ostrzegali krytycy spornego Nord Stream 2 znajdującego się na ostatniej prostej budowy.

Warto w tym kontekście nadmienić, że doktryna Falina-Kwicińskiego to pomysł na utrzymanie wpływów po rozpadzie Związku Sowieckiego poprzez zastąpienie czołgów gazem. Temu właśnie służy Nord Stream 2 i inne projekty rosyjskie, a nie tylko zarabianiu pieniędzy.