Merkel i Biden spierają się o Nord Stream 2, ale tworzą Partnerstwo Klimatyczne w Europie

Angela Merkel i Joe Biden zgodzili się, że nie zgadzają się w sprawie Nord Stream 2 podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie. Zamierzają jednak rozwijać partnerstwo w energetyce na rzecz energetyki krajów Europy Środkowej i Ukrainy.

Biden podkreślił obawy wobec tego spornego projektu, który może zostać wykorzystany przeciwko Ukrainie. Mimo to podtrzymał decyzję o zawieszeniu najnowszych sankcji wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga. Jego zdaniem nie ma sensu ich wprowadzać, kiedy projekt jest gotów w 90 procentach. – Kiedy zostałem prezydentem ten gazociąg był w 90 procentach gotowy. Wprowadzanie sankcji wydawało się nie mieć sensu. Więcej sensu miała praca z Panią Kanclerz w celu ustalenia jak się zachowa jeśli Rosja spróbuje szantażować w jakiś sposób Ukrainę – powiedział.

Przekonywał, że razem z Merkel uznają, że Rosja nie powinna używać energetyki jako broni politycznej. – Moja opinia o Nord Stream 2 jest znana od dawna. Dobrzy przyjaciele mogą się nie zgadzać – powiedział. – Stajemy razem i będziemy nadal to robić w ramach obrony naszych sojuszników Wschodniej Flanki NATO przed agresją Rosji – dodał.

Biden zdradził, że pracuje z Merkel na rzecz znalezienia „praktycznych rozwiązań” w sprawie gazociągu. Ekipy negocjacyjne z USA i Niemiec mają je wypracować i ocenić „czy bezpieczeństwo energetyczne Europy i bezpieczeństwo Ukrainy zostanie wzmocnione czy osłabione przez działania Rosji”. – Mamy różne oceny odnośnie do tego, co niesie ze sobą ten projekt. Chcę jednak powiedzieć jasno, że nasze stanowisko było i jest, że Ukraina ma zostać krajem tranzytowym – zadeklarowała Merkel. Zapewniła, że Niemcy będą działać, jeśli Rosja będzie próbowała pozbawić Kijów „prawa do przesyłu”, który powinien trwać po 2024 roku, kiedy kończy się umowa tymczasowa Naftogaz-Gazprom. – Dla mnie Nord Stream 2 to projekt dodatkowy, a nie zamiast przesyłu przez Ukrainę. Negocjujemy teraz jak sprawić, by było to jasne – dodała.

– Mamy szereg narzędzi do dyspozycji niekoniecznie po stronie niemieckiej, ale europejskiej. To na przykład sankcje i w sprawie Krymu albo porozumień mińskich okazało się, że mamy te sankcje, te narzędzia do dyspozycji – powiedziała Merkel. – Możemy reagować. Jesteśmy w kontakcie z naszymi przyjaciółmi europejskimi w tej sprawie. Jednakże w czasie, który, mam nadzieję, nigdy nie nadejdzie, gdy będzie taka konieczność, zobaczą państwo co zrobimy – zapewniła.

USA i Niemcy mają współpracować na rzecz rozwoju zrównoważonej energetyki w Europie Środkowej oraz Ukrainie poprzez Partnerstwo Klimatyczne wspomniane przez obu przywódców. – Chcemy rozwijać technologii przyszłości: na przykład zielony wodór, Odnawialne Źródła Energii, elektromobilność. Konkurujemy z innymi na planecie i chcielibyśmy razem odnieść sukces – powiedziała Merkel.

Merkel przyznała się do różnic zdań w sprawie Nord Stream 2, ale podkreślała dzielone wartości i determinację wspólnego stawiania czoła wyzwaniom współczesności. W tym kontekście wspomniała o łamaniu praw uniwersalnych i zasad demokracji w Chinach, ale nie tylko. – Jesteśmy zjednoczeni w zobowiązaniu odniesienia się do kryzysu demokracji, korupcji, fałszywego populizmu w Unii Europejskiej albo w krajach kandydujących o członkostwo w niej albo gdziekolwiek indziej na świecie – mówił Biden. USA i Niemcy podpisały Deklarację Waszyngtońską w sprawie wspólnej obrony wartości demokratycznych.

Biały Dom/Reuters/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Gazprom osusza Europę z gazu. Presja w obronie Nord Stream 2 może się na nim zemścić

Gazprom płaci więcej za gaz z magazynów oraz giełdy i osusza Europę z surowca. Może w ten sposób próbować wywrzeć presję na rzecz obrony Nord Stream 2 przed krytyką, ale zemści się na nim, jeśli Europejczycy postanowią odejść od gazu, używając tej presji jako jednego z argumentów.

Prezes operatora gazociągów przesyłowych na Ukrainie nie ma wątpliwości. Gazprom nie korzysta wciąż z dostępnych mocy przesyłowych w Europie, ale czerpie gaz z magazynów europejskich. Kosztuje go to więcej, ale może chodzić o promocję kontrowersyjnego Nord Stream 2.

– Być może Gazprom wysyła dodatkowe sygnały, że bez uruchomienia Nord Stream 2, Europa nie otrzyma dodatkowego gazu. Tworzenie takiej presji to groźny precedens podważający bezpieczeństwo energetyczne Europy na dekady – ostrzega Sierhiy Makogon, prezes OGTSUA.

W podobnym tonie wypowiadał się Joachim Endress, prezes berlińskiej firmy consultingowej Ganexo przy publikacji raportu o rynku gazu z drugiego kwartału 202 roku. Nieoficjalnie można usłyszeć, że Gazprom zmienił strategię i realizuje dostawy do Europy korzystając z magazynów gazu i zakupów na giełdzie, dodatkowo osuszając rynek z surowca i zagrażając wysokimi podwyżkami przed sezonem grzewczym, a także niewystarczającymi zapasami na zimę.

– To całkowicie nietypowe dla Gazpromu i prosi się o interpretację polityczną- napisał Heiko Lohmann, analityk sektora gazu cytowany przez Deutsche Welle. Przypomniał, że magazyny Gazpromu w Austrii oraz Niemczech – Rehden i Haidach – są już prawie puste. Lohmann przekonuje, że działania Rosjan mogą się na nich zemścić, kiedy kraje europejskie zdecydują o szybszym odejściu od gazu, używając za jeden z argumentów działania Gazpromu.

LinkedIn/Deutsche Welle/Wojciech Jakóbik

Niemcy grają na czas w rozmowach z USA, a Rosja może użyć Nord Stream 2 do polityki z PGNiG w tle

Oficjele niemieccy przyznają, że wyczekiwane spotkanie Angeli Merkel z Joe Bidenem może nie przynieść rozstrzygnięcia w sprawie Nord Stream 2. Sankcje USA zawieszone na czas rozmów mogą wejść w życie w sierpniu, kiedy Rosjanie chcą zakończyć budowę spornego gazociągu. Rosjanie mogą znów użyć wysokich cen gazu do polityki, która może uderzyć między innymi w polskie PGNiG.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas przebywa w Waszyngtonie, by przygotować wizytę kanclerz Angeli Merkel, która ma rozmawiać z prezydentem USA Joe Bidenem o spornym projekcie gazociągu Nord Stream 2. Zdaniem Maasa stanowiska tych krajów zbliżyły się do siebie w toku negocjacji trwających już kilka tygodni, ale nie przesądza o sukcesie spotkania w stolicy Stanów. – Ważne jest, że pamiętamy o naszym celu i jestem pewien, że go osiągniemy – ocenił minister cytowany przez niemiecką agencję prasową. Jego zdaniem termin porozumienia ma znaczenie drugorzędne. – Jednakże oczywiście byłoby miło, gdyby do niego doszło podczas pobytu kanclerz w Waszyngtonie – dodał.

Maas przybył do USA we wtorek, 13 lipca. Ma tam zostać do czwartku, 14 lipca, kiedy wieczorem czasu amerykańskiego Merkel spotka się z Bidenem.

Wcześniej kanclerz Niemiec spotkała się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim. Nie ustąpiła w sprawie Nord Stream 2 i nie zgodziła się na pomysł włączenia tego tematu do rozmów Formatu Normandzkiego ani na dołączenie do niego USA. Przyznała, że rozmowy w Waszyngtonie mogą nie przynieść rozstrzygnięcia.

Kommiersant przytacza fakt, że Ukraińcy sformułowali postulat wydłużenia umowy przesyłowej z Gazpromem, która obowiązuje do 2024 roku na mocy porozumienia Komisja Europejska-Ukraina-Rosja, do piętnastu lat z gwarancją dostaw 45-50 mld m sześc. rocznie. Obecna umowa zakłada dostawy po minimum 40 mld m sześc. rocznie. Miałaby to być forma rekompensaty za to, że Nord Stream 2 jednak powstanie. Rosjanie i Niemcy są niechętni wobec takiego rozwiązania, a prezydent Władimir Putin uznał, że Ukraina myli projekt biznesowy z polityką.

Jednakże Gazprom, jak bywało wielokrotnie w przeszłości, może po raz kolejny użyć wysokich cen gazu do celów politycznych. Kommiersant przypomina, że ceny tego surowca na giełdzie europejskiej TTF osiągnęły rekordowy poziom 38,65 euro za megawatogodzinę, czyli około 493 dolarów za 1000 m sześc. Wysokie ceny gazu mogą być argumentem Rosji za uruchomieniem Nord Stream 2, który mógłby dać tańsze dostawy. Podwyżka cen wynika między innymi z faktu, że Rosjanie nie wykorzystują mocy przesyłowych i nie zwiększają dostaw do Europy pomimo korzystnych warunków rynkowych. Przyznaje to Kommiersant. – Gazprom z nadwyżkami produkcji i mocy przesyłowych zawsze był gotów zapewnić dodatkowe dostawy. Jednakże w tym roku zmienił taktykę, odmawiając dodatkowej rezerwacji mocy na Ukrainie powyżej minimum 40 mld m sześc. z kontrakt. Ponadto nie wziął udział w aukcji przepustowości Gazociągu Jamalskiego na kolejny rok gazowy, zapewniając, że może to zrobić w aukcjach krótkoterminowych – czytamy w gazecie.

Źródła Kommiersanta informują o panice na rynku w Europie, który obawia się, że Rosjanie będą teraz skupywać gaz na spocie w celu uzupełnienia dostaw, potęgując niedobory. W połączeniu z przerwami pracy Nord Stream i Gazociągu Jamalskiego związanymi z planowymi naprawami może powstać presja na dalszą podwyżkę. – Wszyscy rozmówcy Kommiersanta z sektora gazowego i rządu rosyjskiego uważają, że twarda postawa Gazpromu może być próbą wywarcia nacisku na Europę w celu przyspieszenia oddania do użytku gazociągu Nord Stream 2. Następne miesiące mogą być kluczowe w odniesieniu do tempa oddania go do pracy i sposobu jej uregulowania, a także faktycznych mocy udostępnionych Gazpromowi – czytamy w gazecie. Nacisk może mieć także znaczenie dla sporów o wykorzystanie przepustowości w Europie, a więc spór PGNiG z Komisją Europejską przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w sprawie którego wyrok ma zostać ogłoszony 13 lipca, a także o dyrektywę gazową, która ma objąć Nord Stream 2 i ograniczyć możliwość jego wykorzystania przepisami antymonopolowymi trzeciego pakietu energetycznego. Operator Nord Stream 2 AG musi zostać certyfikowany jako niezależny, aby dostawy mogły ruszyć. Te tematy mogą pojawić się w rozmowach USA-Niemcy, bo według źródeł Wall Street Journal strona amerykańska może domagać się ograniczenia wykorzystania Nord Stream 2 w celu ochrony interesów ukraińskich, na co nie chcą się zgodzić partnerzy niemieccy.

Amerykanie zdecydują w sierpniu czy odwiesić sankcje wobec operatora Nord Stream 2 oraz jego prezesa Matthiasa Warniga zawieszone na czas rozmów z Niemcami. Wtedy także według deklaracji tego podmiotu ma zostać ukończona budowa spornego gazociągu. Wcześniej deklarowany był termin września lub końca 2021 roku. Już teraz obowiązują sankcje uniemożliwiające certyfikację gazociągu niezbędną do rozpoczęcia dostaw, ale Rosjanie szukają sposobu na ich ominięcie.

Deutsche Presse Agentur/Kommiersant/Liga.net/Wojciech Jakóbik

Połowa przepustowości Baltic Pipe w październiku 2022 roku i pełna moc po kontrakcie jamalskim

Wciąż nie wiadomo jak duża część przepustowości Baltic Pipe będzie dostępna w pierwotnym terminie, czyli w październiku 2022 roku, jednakże kontrakt jamalski z Gazpromem obowiązuje do końca roku, kiedy ma być już w pełni dostępna.

Planowana przepustowość gazociągu Baltic Pipe to 10 mld m sześc., z czego polska spółka PGNiG zarezerwowała 8,2 mld m sześc. rocznie w drodze aukcji. Polacy chcą wykorzystać jej część do dostaw własnego gazu wydobywanego na szelfie. Dzięki przejęciu aktywów INEOS chcą osiągnąć wydobycie 2,5 mld m sześc. rocznie.

Jednakże konieczność wydania nowego pozwolenia środowiskowego w sprawie odcinka lądowego Baltic Pipe w Danii zmusiła duńskiego inwestora tego projektu, operatora gazociągów przesyłowych Energinet, do przesunięcia terminu zakończenia prac z października na grudzień 2022 roku. W pierwotnym terminie ma być dostępna część przepustowości tego gazociągu. Według informacji BiznesAlert.pl może to być około połowa, czyli 5 mld m sześc.

Polacy zachowują spokój, ponieważ gaz norweski mający zastąpić kontrakt jamalski z Gazpromem kończy się w grudniu 2022 roku, a nie w październiku, kiedy zaczyna się nowy rok gazowy w branży. Oznacza to, że będą zmuszeni do opłacania części wolumenu zakontraktowanego w Rosji na mocy klauzuli take or pay do końca roku. Dostawy z Norwegii będą mogły ruszyć z pełną mocą po zakończeniu tej umowy.

Nie jest jasne, czy Polacy zechcą podpisać nowy kontrakt, bo zdania na ten temat są podzielone. Politycy i firmy są zgodni w jednym: nie ma mowy o podpisaniu umowy długoterminowej jak kontrakt jamalski. BiznesAlert.pl publikował obliczenia pokazujące, że Polska nie będzie zmuszona do podpisania umowy z Rosjanami, posiadając szereg alternatyw.

Koniec historii na rynku gazu w Polsce nie nastąpi wraz z zakończeniem kontraktu jamalskiego

Koniec historii na rynku gazu w Polsce nie nastąpi wraz z zakończeniem kontraktu jamalskiego

Opóźnienie projektów LNG w USA może wywołać panikę podobną do tej, którą można było zaobserwować wobec problemów Baltic Pipe w Danii. Dostawy gazu do Polski spoza Rosji są bezpieczne, choć historia dywersyfikacji nie zakończy się wraz z końcem kontraktu jamalskiego. Czy to oznacza, że liberalizacja rynku gazu znów się odwlecze? – zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Problemy Baltic Pipe są do przezwyciężenia

Zakończenie budowy gazociągu Baltic Pipe trzy miesiące po pierwotnym terminie to nie problem, podobnie jak opóźnienia jednego z projektów LNG mających dać Polsce alternatywne źródło dostaw, ale w tym przypadku na rynek globalny. Jednak przez rosnące zapotrzebowanie Warszawa już teraz szuka gazu z innych źródeł, by gładko przejść przez przełomowy 2022 rok, w którym kończy się kontrakt jamalski z Rosjanami. Wiadomo już, że budowa gazociągu Baltic Pipe zakończy się w grudniu 2022 roku. W pierwotnym terminie listopada 2022 roku będzie dostępna częściowa moc magistrali planowanej na 10 mld m sześc. rocznie. PGNiG zarezerwowało 8,2 mld m sześc. z tego wolumenu i nie jest jasne czy będzie go mógł czerpać w całości od października 2022 roku. Rozwiązanie przejściowe to umowa spotowa z którą nie powinno być problemu.

Problemy LNG na dostawy krajowe i globalne

JDo problemów Baltic Pipe należy dodać kolejne, tym razem także poza obszarem odpowiedzialności Polaków. Terminal Plaquemines LNG w Luizjanie, który miał zapewnić gaz do umowy PGNiG-Venture Global LNG ma rozpocząć pracę komercyjną w 2024 roku pod warunkiem ostatecznej decyzji inwestycyjnej w połowie 2021 roku. Tymczasem umowa z PGNiG miała być realizowana od 2023 roku. Polacy zdecydowali o zwiększeniu dostaw z tego obiektu z 1 do 2,5 mln ton rocznie (1,35-3,38 mld m sześc. rocznie). Drugi terminal Venture Global LNG o nazwie Calcasieu Pass ma zapewnić milion ton LNG (1,35 mld m sześc. rocznie) od początku 2023 roku nie notuje opóźnień. W świat może pójść jednak komunikat o problemach Polaków z dostawami LNG do Polski. Jednakże umowy z Venture Global LNG zawierają klauzulę free on board przerzucającą odpowiedzialność za ładunek na Polaków, także wahania cen, a zatem z przeznaczeniem na rynek globalny w celu uzyskania premii za reeksport, a nie do Polski. Dostawy do Polski będzie zapewniał kontrakt PGNiG-Cheniere Energy na w sumie 0,52 mln ton LNG (0,7 mld m sześc.) w latach 2019-2022 oraz 1,45 mln ton LNG rocznie (1,95 mld m sześc. rocznie) od 2023 do 2042 roku. Zawiera on klauzulę delivery ex ship, czyli ładunek jest pod opieką Amerykanów aż do rozładunku, dając gwarancję ceny Polakom oczekującym konkurencyjności tych dostaw w kraju. Kolejny problem dotyczy projektu Port Arthur LNG, w sprawie którego ostateczna decyzja inwestycyjna ma zapaść dopiero w 2022 roku po kolejny opóźnieniu. Tymczasem PGNiG podpisało dwudziestoletni kontrakt na dostawy do 2 mln ton LNG rocznie (2,7 mld m sześc. po regazyfikacji) od 2023 roku. Może się okazać, że ten gaz będzie dostępny później, tymczasem zgodnie z zapowiedziami z 2018 roku miał trafić na rynek polski i europejski, nie na reeksport globalny. Warto podsumować te wieści faktem, że projekty LNG na świecie mają trudną sytuację przez wielką ich nadpodaż, niemrawe zapotrzebowanie ograniczone dodatkowo przez koronawirusa oraz trend dekarbonizacji zmniejszający atrakcyjność takich przedsięwzięć w świecie zachodnim, w którym operują firmy amerykańskie czy polskie PGNiG.

Polska ma alternatywę wobec Gazpromu

PGNiG sprowadziło w 2020 roku 3,76 mld m sześc. gazu skroplonego (25,4 procent dostaw). Gaz rosyjski docierający na mocy kontraktu jamalskiego z Gazpromem sięgnął wolumenu 9 mld m sześc. (60 procent dostaw). Pozostały gaz został sprowadzony przez połączenia z sąsiadami, czyli pozostały nieco ponad miliard metrów sześc. z całkowitego importu 14,79 mld m sześć. Polacy już teraz mogliby zmniejszać zakupy z Rosji gdyby nie klauzula take or pay w kontrakcie z Gazpromem zmuszająca do opłacenia minimalnego wolumenu szacowanego na około 80 procent z 10,2 mld m sześc. rocznie do końca 2022 roku. Koncern z ul. Kasprzaka w Warszawie planował mieć w portfelu około 9,3 mld m sześc. gazu skroplonego z USA w 2023 roku, w tym wspomniane wyżej kontrakty przeznaczone na rynek globalny. Opóźnienie jednego z nich mającego dać 3,38 mld m sześc. rocznie nie zagrozi problemami na rynku krajowym przy założeniu, że ten gaz od początku miał trafiać poza niego. Pozostanie około 6 mld m sześc. LNG z USA wspomagane przez kontrakt katarski opiewający na 2,7 mld m sześc. rocznie do czerwca 2034 roku. Razem powstaje wolumen niecałych 9 mld m sześc. gazu skroplonego dla Polski w 2023 roku. 9 mld m sześc. LNG połączone z 8,2 mld m sześć. gazu z Baltic Pipe mają dać w 2023 roku do 17,2 mld m sześc. spoza Rosji. Wydobycie krajowe powinno się utrzymać na poziomie około 4 mld m sześc. rocznie, a PGNiG pracuje nad jego utrzymaniem na tym poziomie dzięki technologii Smart Field pozwalającej zwiększyć dostępność gazu o nawet ponad 11 mld m sześc. i czas pracy poszczególnych kopalni nawet o dekadę. Obliczałem w innym tekście, że Polska będzie potrzebowała 2,1-3,8 mld m sześc. dodatkowego gazu. Wykorzysta w tym celu połączenia z sąsiadami, jak Gazociąg Polska-Litwa i dlatego rozmawia między innymi o długoterminowej rezerwacji FSRU w Kłajpedzie. Zanim rozbuduje terminal LNG i sprowadzi własne FSRU do Zatoki Gdańskiej (4-8 mld m sześc. rocznie) będzie mogła korzystać z innych połączeń, w tym rewersu Gazociągu Jamalskiego. Jednakże problem Port Arthur LNG może pozbawić Polaków kolejnych 2,7 mld m sześc. rocznie, oczywiście w razie gdyby Amerykanie nie byli w stanie zrealizować kontraktu w inny sposób, bo grożą im kary za ewentualne opóźnienia. Wówczas ten gaz będzie należało sprowadzić z innego kierunku.

Polityka dywersyfikacji nie skończy się w 2022 roku

Dywersyfikacja oznacza doprowadzenie do takiej sytuacji rynkowej, w której w żadnym momencie ani jeden metr sześcienny gazu ziemnego przesyłanego do Polski nie będzie zależał od decyzji politycznych ani polityki danego monopolisty. Zakończenie realizacji wszystkich strategicznych inwestycji Gaz-System, w tym gazociągu Baltic-Pipe, doprowadzi nasz rynek właśnie do takiego stanu – powiedział prezes Gaz-System Tomasz Stępień w rozmowie z BiznesAlert.pl. Tak będzie, ale w celu realizacji tego założenia dywersyfikacja będzie musiała być kontynuowana po 2022 roku. Dalsze zmagania o dywersyfikację po 2022 roku mogą oznaczać, że nie nastąpi koniec historii na rynku gazu w Polsce, o którym pisałem jeszcze w 2018 roku. Zwolennicy twardego kursu mogą zatem przekonywać, że liberalizacja rynku powinna nastąpić później, ze względu na konieczność zachowania strategicznej roli PGNiG, nawet po ewentualnym przejęciu przez PKN Orlen.

Poland is not at the mercy of Gazprom despite the issues with Baltic Pipe

The problems facing the Baltic Pipe project have led the public opinion to believe that Poland may reach a dead end, and be forced to sign a new Yamal contract with Gazprom. This will not happen thanks to decades of diversification. Plan A is being implemented and we have a plan B – Wojciech Jakóbik, editor in chief at BiznesAlert.pl writes.

Full freedom to choose a gas supplier

Gas supply from Russia is a very hot topic, because for years it was a political issue due to Gazprom’s unpredictability. The company could afford to act that way mostly because until the completion of the LNG terminal in Świnoujście and gas connections with its neighbors, Poland did not have alternative sources of supply. The existential threat of having the gas supply cut off disappeared after 2015, when the LNG terminal was opened, which is why Poland is in a different situation than Ukraine, which still depends on the flow of Russian gas via its territory. This is because the transfer brings in big profits and requires the maintenance of pressure in transmission gas pipelines. Whereas Poles are able import gas from other sources, and if for some reason Gazprom fails to deliver the gas it will pay a fine, just like in 2017 when it turned off the tap due to alleged technical problems (gas contained water). However, if Poles decide that the Russian price is unfair, the dispute may go to an arbitration court, which happened in 2015. Poland’s PGNiG won that case in 2020, Gazprom carried out the sentence, and the head of Gazprom Export Elena Burmistrova sent warm signals to Poland claiming it was an “infallible client, a great country”. “We are still embroiled in many disputes with the Poles, but at the same time we continue trade negotiations,” she said back then. One could argue that such statements are another benefit of Poland’s diversification efforts.

Poland needs more imported gas, irregardless of the progress of the Baltic Pipe

Poland is following a real diversification plan, which is supposed to be done and dusted at the end of 2022, when the Yamal contract with Gazprom will end. PGNiG decided not to renegotiate the agreement. Some politicians from the governing coalition decided that Poles would stop buying any kind of gas from Russia, once the Baltic Pipe and the expansion of the LNG terminal are done. However, the initial plans for developing Poland’s gas market have failed to respond to the country’s real needs, which is visible in Gaz-System’s forecast, according to which by 2030 the demand for gas in Poland will increase by 50 percent. This year I published my own calculations, which say that Poles will need 2.1-3.8 bcm of gas more, even if the diversification projects are not delayed, including even the Baltic Pipe that should be ready in October 2022. In this light, the problems of the pipe’s onshore section in Denmark, which may or may not delay the entire project, seem secondary in relation to the general direction that Poland is following to become less dependant on the import of gas. Probably Poles will import additional gas from their neighbors due to the fact that the demand is higher than the original forecast. Finally, it is worth adding that this is one of the reasons why the capacity of the planned FSRU (aka the second LNG terminal) in the Bay of Gdańsk is expected to reach between 4 and 8 bcm a year, depending on the demand.

Last choice provider

A higher demand for imported gas in Poland does not actually mean that we will need to automatically sign a deal with Russia’s Gazprom. One should expect that Russians, who want to maximize their sales in the European Union, in view of the energy transition in the EU, will fight for every client. This means they will probably present an attractive price offer to Poland, just like Paweł Majewski, the PGE CEO, expected. One could imagine that Russians will offer a shorter contract, for a smaller volume and without controversial clauses questioned in the EU, and with a low price. They will join the ranks of other potential providers, and Warsaw will be free to make a decision on the basis of its own definition of energy security. One could bring up the example of Ukraine, which thanks support from the US and the EU, stopped buying gas from Gazprom and has been importing gas from the EU since 2015. The gas molecules from the West that are delivered by the Dnieper River probably partially come from Russia, but Kiev does not have to negotiate with Petersburg where Gazprom’s HQ is located, and instead is in talks with western companies that are known for following cooperation standards. Poland will be able to use such a solution if it decides not to use the Russian offer. The physical supply of additional gas may in the future be delivered via the connections with our neighbors: the Polish-Lithuania gas pipeline, the Poland-Slovakia pipeline, the connection with Czechia – Stork, the connection with Germany in Lasów and the reverse flow on the Yamal pipeline on the border with Germany. Poland has a choice and is no longer at the mercy of one main provider, which will lose strategic importance after 2022, because the unfavorable Yamal contract will end. In my opinion, Poland’s historical experiences suggest that we should first look for gas somewhere else. Thanks to the ongoing diversification, the number of alternative offers will be growing, and so the gas price on the market will be going down.

USA będą rozmawiać z krajami jak Polska o Nord Stream 2, ale nie wierzą w skuteczność sankcji | Unia uderza w rosyjskiego oligarchę dostarczającego ropę Białorusi. Ciąg dalszy nastąpi

USA będą rozmawiać z krajami jak Polska o Nord Stream 2, ale nie wierzą w skuteczność sankcji | Unia uderza w rosyjskiego oligarchę dostarczającego ropę Białorusi. Ciąg dalszy nastąpi

: Sekretarz stanu USA Antony Blinken odwiedzi Europę. Pojawi się w Berlinie, Paryżu i Rzymie, ale ma także rozmawiać z Ukrainą oraz krajami wschodniej flanki NATO o Nord Stream 2. Administracja prezydenta Joe Bidena nie wierzy w możliwość zatrzymania tego projektu z użyciem sankcji.

: Sankcje unijne uderzają w Michaiła Guceriewa, oligarchę rosyjskiego dostarczającego ropę na Białoruś. Kolejne sankcje mogą objąć sektor ropy i nawozów.

: Rosjanie przekonują, że mogą zmniejszyć dostawy przez Gazociąg Jamalski w Polsce do miliarda metrów sześciennych z końcem 2021 roku. Będzie to jednak możliwe tylko pod warunkiem, że Nord Stream 2 będzie mógł rozpocząć dostawy, a to nie jest pewne. Polacy chcą użyć wolnej przepustowości do rozprowadzenia gazu spoza Rosji po Polsce.

USA będą rozmawiać z krajami jak Polska o Nord Stream 2, ale nie wierzą w skuteczność sankcji

Sekretarz stanu USA Antony Blinken odwiedzi Europę. Pojawi się w Berlinie, Paryżu i Rzymie, ale ma także rozmawiać z Ukrainą oraz krajami wschodniej flanki NATO o Nord Stream 2. Administracja prezydenta Joe Bidena nie wierzy w możliwość zatrzymania tego projektu z użyciem sankcji.

Biały Dom/Neftegaz.ru/Wojciech Jakóbik

– Będziemy nadal podkreślać, że ten gazociąg jest geopolitycznym projektem Rosji, który zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Europy i na pewno podważa bezpieczeństwo Ukrainy oraz innych krajów wschodnich, w tym sojuszników wschodniej flanki NATO oraz naszych partnerów – powiedział ambasador Reeker.

Przypomniał, że poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2 o kolejne statki zaangażowane w budowę w maju 2021 roku to największa paczka ograniczeń wprowadzona do tego momentu. – Gazociąg był w ponad 90 procentach gotowy kiedy nasza administracja przejmowała władzę w styczniu i uważamy, że jest bardzo małe prawdopodobieństwo zatrzymania budowy z użyciem sankcji, ale dlatego zawiesiliśmy część z nich. Zrobiliśmy to w celu uzyskania czegoś pozytywnego z tej negatywnej sytuacji i zamiast uderzać w relacje z naszymi europejskimi sojusznikami poprzez kolejne sankcje zamierzamy wykorzystać przestrzeń powstałą dzięki zawieszeniu do zaangażowania Niemiec dyplomatycznie w podjęcie kroków na rzecz zmniejszenia zagrożenia, jakie Nord Stream 2 stanowi dla Ukrainy oraz bezpieczeństwa energetycznego Europy rozumianego szerzej – tłumaczył Reeker.

– Będziemy kontynuować dyskusję w Berlinie, a także nasze rozmowy dyplomatyczne z Ukrainą oraz krajami frontowymi Europy Środkowo-Wschodniej na temat tego gazociągu oraz szerszego wymiaru bezpieczeństwa energetycznego – zadeklarował. Odmówił odpowiedzi na pytanie dziennikarzy o to, czy Amerykanie są gotowi wdrożyć zawieszone sankcje wobec Nord Stream 2, jeżeli Niemcy nie spełnią ich oczekiwań. Chodzi o ograniczenia uderzające w operatora tego projektu Nord Stream 2 AG oraz jego prezesa Matthiasa Warniga.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas powiedział, że owoce rozmów USA-Niemcy będą znane w sierpniu. Odniósł się w ten sposób do wizyty delegacji niemieckiej w Waszyngtonie w czerwcu 2021 roku. Kanclerz Niemiec Angela Merkel ma odwiedzić stolicę USA w lipcu, aby rozmawiać między innymi na temat Nord Stream 2. Nieoficjalne doniesienia medialne sugerują, że ma mediować w sporze wokół niego.

Unia uderza w rosyjskiego oligarchę dostarczającego ropę Białorusi. Ciąg dalszy nastąpi

Sankcje unijne uderzają w Michaiła Guceriewa, oligarchę rosyjskiego dostarczającego ropę na Białoruś. Kolejne sankcje mogą objąć sektor ropy i nawozów.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Rada Unii Europejskiej zatwierdziła sankcje personalne wobec szeregu osób fizycznych za poważne naruszenia praw człowieka na Białorusi oraz porwanie samolotu Ryanair w maju. Guceriew znalazł się wśród nich. Nie będzie mógł odwiedzać Unii Europejskiej oraz prowadzić operacji z użyciem jej banków.

Według rosyjskiego Kommiersanta powyższe sankcje mogą także uderzyć w firmę Neftisa, w której Guceriew posiada około 75 procent akcji oraz Russnieft, nad którym posiada efektywną kontrolę. Słownictwo użyte w dokumentach unijnych opisujących nowe sankcje ma pozwalać na ograniczenia w takich przypadkach.

Warto przypomnieć, że grupa Safmar Michaiła Guceriewa była odpowiedzialna za tymczasowe dostawy ropy na Białoruś poprzedzające nową umowę długoterminową z Rosnieftem pozyskaną po ponownym zbliżeniu Mińska i Moskwy następującym po krwawej rozprawie z opozycją przy okazji sfałszowanych wyborów prezydenckich w sierpniu 2020 roku.

Unia Europejska zapowiada wdrożenie nowych sankcji gospodarczych wobec Białorusi, a wśród nich mogą się znaleźć takie obejmujące sektor ropy naftowej lub nawozów.

Rosjanie straszą osuszeniem Gazociągu Jamalskiego. Polacy wiedzą co robić z resztą mocy

Rosjanie przekonują, że mogą zmniejszyć dostawy przez Gazociąg Jamalski w Polsce do miliarda metrów sześciennych z końcem 2021 roku. Będzie to jednak możliwe tylko pod warunkiem, że Nord Stream 2 będzie mógł rozpocząć dostawy, a to nie jest pewne. Polacy chcą użyć wolnej przepustowości do rozprowadzenia gazu spoza Rosji po Polsce.

Sputnik Białoruś/Wojciech Jakóbik

Rosyjski Sputnik Białoruś informuje, że Gazprom zamierza zmniejszyć wykorzystanie Gazociągu Jamalskiego ciągnącego się przez terytorium białoruskie i polskie o 80 procent wraz z rozpoczęciem pracy alternatywnego szlaku dostaw do Europy w postaci gazociągu Nord Stream 2. Sputnik miał dotrzeć do szczegółów kontraktu przesyłowego rosyjsko-białoruskiego opublikowanego przed spotkaniem Gazpromu z udziałowcami.

Kontrakt Gazpromu z jego spółką zależną będącą operatorem gazociągów przesyłowych na Białorusi ma zakładać dostawy 29,574 mld m sześc. przez terytorium Białorusi w 2021 roku. W pierwszym kwartale ma to być 9,626 mld m sześc., w drugim – 9,183 mld m sześć, w trzecim – 8,842 mld m sześć, a w czwartym – 1,923 mld m sześc. Dostawy przez Gazociąg Jamalski w Polsce mają wynieść 8,76 mld m sześc. w pierwszym kwartale, 8,6 mld m sześc. w drugim kwartale, 8,25 mld m sześc. w trzecim kwartale i mld m sześc. w czwartym kwartale, kiedy zaczyna się nowy rok gazowy.

Sputnik Białoruś przekonuje, że poziom dostaw przez Białoruś będzie zależał także od losu umowy przesyłowej Gazpromu z Ukrainą. Póki co obowiązuje ona do końca 2024 roku i zakłada opłacenie minimum 40 mld m sześc. dostaw rocznie. Kolejny czynnik to zapotrzebowanie na gaz w Europie.

Powodem tak znacznego spadku dostaw z końcem 2021 roku ma być planowane ukończenie gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec. Sputnik Białoruś nie odnosi się jednak do faktu, że ten projekt może nie rozpocząć dostaw od razu po ukończeniu ze względu na przeszkody w postaci sankcji USA oraz konieczności dostosowania jego pracy do przepisów dyrektywy gazowej Unii Europejskiej. Warto dodać, że Nord Stream 2 ma być oficjalnie gotowy do pracy z końcem 2021 roku i będzie wówczas opóźniony o dwa lata. Możliwe są także dalsze opóźnienia.

Tymczasem Polacy mają już rozwiązanie długoterminowe w sprawie Gazociągu Jamalskiego. Planują modernizację infrastruktury przesyłowej w celu umożliwienia fizycznych dostaw LNG oraz gazu z Baltic Pipe z użyciem odcinka Jamału w Polsce na wschód i północ kraju. Ten proces ma się zakończyć w 2026 roku.

Polska nie jest skazana na Gazprom pomimo problemów Baltic Pipe

– Problemy projektu Baltic Pipe doprowadziły część opinii publicznej do przekonania, że Polska może zostać postawiona pod ścianą i zmuszona do podpisania nowego kontraktu jamalskiego z Gazpromem. Tak nie będzie dzięki dziesiątkom lat dywersyfikacji. Plan A jest realizowany i mamy plan B – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Złota wolność wyboru dostawcy gazu

Dostawy gazu z Rosji to temat rozgrzewający komentatorów właśnie dlatego, że przez lata były sprawą polityczną ze względu na nieprzewidywalność Gazpromu możliwą głównie dlatego, że Polska aż do ukończenia terminalu LNG w Świnoujściu oraz połączeń gazowych z sąsiadami nie miała alternatywnych źródeł dostaw. Egzystencjalne zagrożenie zakręceniem kurka z gazem zniknęło po 2015 roku, kiedy ruszył gazoport i dlatego Polska jest w innej sytuacji niż Ukraina, która nadal jest zależna od tego, czy gaz rosyjski płynie przez jej terytorium, czy nie. Powodem są znaczne przychody z przesyłu oraz konieczność utrzymania ciśnienia w gazociągach przesyłowych. Polacy z kolei mogą sprowadzać gaz z innych źródeł, a jeśli Gazprom z jakichś powodów nie wywiążę się z dostaw, zapłaci karę jak w przypadku przerw dostaw z 2017 roku tłumaczonych problemami technicznymi (zawodniony gaz). Jeżeli zaś Polacy uznają, że cena rosyjska jest niesprawiedliwa, sprawa może trafić przed trybunał arbitrażowy i tak stało się w 2015 roku, by w 2020 roku mogło dojść do wiktorii PGNiG i rozstrzygnięcia, któremu Gazprom całkowicie się podporządkował, wysyłając potem ciepłe sygnały do Polski ustami prezes Gazprom Exportu Jeleny Burmistrowej, która oceniła, że Polska to „niezawodny kontrahent, wspaniały kraj”. – Wciąż prowadzimy wiele sporów z Polakami, ale jednocześnie kontynuujemy negocjacje handlowe – powiedziała wówczas. Należy postawić tezę, że takie wypowiedzi to kolejna korzyść z dywersyfikacji dostaw gazu do Polski.

Polska potrzebuje więcej gazu z importu niezależnie od postępów Baltic Pipe

Polska realizuje plan realnej dywersyfikacji, który miał być gotowy z końcem 2022 roku, kiedy kończy się kontrakt jamalski z Gazpromem. PGNiG zdecydował, że nie będzie renegocjował tej umowy. Część polityków obozu rządzącego uznała, że Polacy przestaną kupować jakikolwiek gaz z Rosji po ukończeniu Baltic Pipe i rozbudowie terminalu LNG. Pierwotne założenia rozwoju rynku gazu w Polsce rozminęły się jednak w z rzeczywistością, czego dowodzi prognoza Gaz-System zakładająca 50-procentowy wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce do 2030 roku. Z moich obliczeń publikowanych w tym roku wynika, że Polacy będą potrzebować 2,1-3,8 mld m sześć. gazu dodatkowo, nawet jeżeli nie będzie żadnego opóźnienia projektów dywersyfikacyjnych w stosunku do terminów deklarowanych do tej pory, to znaczy nawet z Baltic Pipe gotowym na czas w październiku 2022 roku. W tym świetle problemy odcinka lądowego tej infrastruktury w Danii, które mogą, ale nie muszą przełożyć się na opóźnienie całego projektu, wydają się drugorzędne wobec generalnego kursu uzależniającego Polskę od importu błękitnego paliwa. Polacy prawdopodobnie będą sprowadzać dodatkowy gaz od sąsiadów ze względu na zapotrzebowanie większe od prognoz pierwotnych. Warto na koniec dodać, że to między innymi dlatego przepustowość planowanego FSRU (tzw. drugiego gazoportu) w Zatoce Gdańskiej zakłada widełki przepustowości 4-8 mld m sześc. rocznie w zależności od potrzeb.

Dostawca ostatniego wyboru

Większe zapotrzebowanie na import gazu w Polsce nie oznacza jednak automatycznie konieczności podpisania umowy z rosyjskim Gazpromem. Należy się spodziewać, że Rosjanie pragnący maksymalizować sprzedaż w Unii Europejskiej wobec spodziewanego trendu spadku zapotrzebowania na gaz w związku z transformacją energetyczną w Unii Europejskiej, będą walczyć o każdego klienta, a zatem prawdopodobnie przedstawią atrakcyjną ofertę cenową Polakom zgodnie z oczekiwaniem prezesa PGNiG Pawła Majewskiego. Można sobie wyobrazić, że Rosjanie zaoferują kontrakt krótszy, na mniejszy wolumen i bez kontrowersyjnych klauzul kwestionowanych w Unii Europejskiej, a także z niską ceną. Staną jednak w rzędzie innych potencjalnych dostawców, a Warszawa będzie mogła decydować w oparciu o własną definicję bezpieczeństwa energetycznego. Należy przytoczyć przykład Ukrainy, która wspierana finansowo przez USA i Unię Europejską porzuciła dostawy od Gazpromu i realizuje cały import gazu z terytorium unijnego od 2015 roku. Molekuły gazu docierającego z Zachodu nad Dniepr prawdopodobnie częściowo pochodzą z Rosji, ale Kijów nie musi negocjować z Petersburgiem, gdzie znajduje się siedziba Gazpromu, ale firmami zachodnimi znanymi z innych standardów współpracy Takie rozwiązanie będzie możliwe do wykorzystania w Polsce, jeżeli uznamy, że nie chcemy korzystać z oferty rosyjskiej. Dostawy fizyczne dodatkowego gazu mogą docierać w przyszłości przez połączenia z sąsiadami: Gazociąg Polska-Litwa, Gazociąg Polska-Słowacja, połączenie z Czechami Stork, połączenie z Niemcami w Lasowie i rewers Gazociągu Jamalskiego na granicy niemieckiej. Polska ma wybór i nie jest skazana na głównego dostawcę, który utraci znaczenie strategiczne po 2022 roku, bo skończy się niekorzystny kontrakt jamalski. Doświadczenia historyczne – moim zdaniem – każą szukać gazu w pierwszej kolejności gdzie indziej. Postępy dywersyfikacji sprawią, że alternatywnych ofert będzie coraz więcej, a zatem docelowo także cena gazu na rynku będzie coraz niższa.

A deal on Nord Stream 2 is on the horizon

Russia wants to again use gas for political purposes and force Ukraine to make concessions in turn for maintaining gas transit across its territory, even if Nord Stream 2 is completed. The outline of the deal is now emerging before the Biden-Putin summit in Geneva. In this game Poland may become the guardian of the EU energy security – writes Wojciech Jakóbik, editor in chief at BiznesAlert.pl.

Pushing for a Nord Stream 2 deal

Vladimir Putin, the president of Russia, announced during the International Economic Forum in Petersburg that Ukraine had to “show good will” if it wanted to maintain Russian gas transit across its territory. It was his way of commenting on Kiev’s concerns about the fact that launching the contentious Nord Stream 2 would undermine gas transit from Russia, which is a source in considerable revenue. Rainer Seele the CEO of Austria’s OMV, which is financially engaged in Nord Stream 2, argued on the Russia 1 channel that Ukraine could convince Gazprom to keep sending gas via its territory. “An attractive offer should be made. If you offer good terms, Gazprom will definetely consider them,” he said. Whereas the German Frankfurter Allgemeine Zeitung quoted Steffen Seibertath, spokesman of the German government, who claimed that “the most important thing for the German government is for Ukraine to remain a transit country, even after Nord Stream 2 is launched”. In theory, this solution is guaranteed by the temporary agreement between the European Commission, Ukraine and Russia on maintaining gas transit via Ukraine signed in late 2019. The deal is binding until 2024 and was negotiated with the participation of Germany. President Putin’s words uttered in Petersburg are important in this context. He announced there that the construction of the first out of two lines of the contentious pipeline has been completed. However, in reality the Danish and German sections need to be welded together in the next two weeks. Putin stated that the first line could start delivering gas in 10 days. Earlier Deputy Prime Minister Alexander Novak was more conservative about the entire project, and assessed it could be completed by the end of 2021, two years after the original deadline.

What may the Nord Stream 2 deal include?

Frankfurter Allgemeine Zeitung suggested the temporary agreement on gas transit via Ukraine could be extended beyond 2024. If Ukraine does offer Russia a good transit deal, which is possible as it already offers discounted prices to providers from the European Union that use its infrastructure, including Poland’s PGNiG, such a scenario could take place. In such a case one could imagine that Russia would only use the pipeline’s first line (half of the 55 bcm capacity), leaving the other one free, provided it is finished, which is still up in the air, to offer supply to third parties in line with the regulations of the third energy package imposed by the revised gas directive of the European Union. This would be similar to the solution applied to Nord Stream 1 and its German leg called OPAL. If Germany doesn’t introduce a moratorium on the construction of Nord Stream 2, the parties will have to discuss the so-called shut down mechanism, which would make transit via this pipeline dependent on Russia’s conduct. One could imagine that the supply via Nord Stream 2 could be linked to a transit contract with Kiev, to allow the western clients to decide about their route. Whereas Germany could invest in natural gas and hydrogen transmission infrastructure in Ukraine to calm down Kiev. That’s when Ukraine’s idea to establish a consortium to manage its transmission network by taking over shares in the OGTSUA TSO, first formulated in the first decade of the 21st century, could reemerge. At this point Ukraine’s constitution excludes the possibility of Gazprom owning those shares, but such a variant could come into play if Kiev is pressured by Russia and its western partners that have already generally agreed on the Nord Stream 2 deal. However, the belarussisation of gas pipelines in Ukraine should be avoided. Due to its debts Belarus sold Russia’s Gazprom its gas pipelines in 2011, and consequently its gas policy lost its sovereignty. By the way, it should be said that a possible failure of the talks in Geneva could still lead to the introduction of the suspended US sanctions against the Nord Stream 2 operator and its CEO Matthias Warning. The sanctions that make certification and insurance of a ready gas pipeline impossible are still in force. Only after Americans reverse them, will it be possible to supply gas via Nord Stream 2.

What role could Poland play?

Poles could play an active role in the face of a potential deal on Nord Stream 2.

First, Poland should strive to make this dispute a European problem and make sure the European Commission plays the crucial role in the talks to decrease the impact of the visible concert of powers on the final shape of the deal. The most important element of these endeavors is to transfer the leading role in these talks from Berlin to Brussels, which would go in line with the idea of the joint climate and energy policy.

Second, Poles should include in the talks the issue of natural gas and hydrogen security in case Nord Stream 2 was to become a tool of russification of the EU climate policy. The supply of fuels via the contentious gas pipeline should be curbed by the priorities of the Union’s diversification policy and the by levy on products depending on GHG emissions with the usage of such mechanisms as CBAM.

Third, Poland should to the very end pursue a moratorium on the construction of Nord Stream 2 until the talks on the deal are over, to take the pressure off of the European negotiations, especially Ukraine.

Fourth, Poles should demand that the European Union take political responsibility and Germany business responsibility for the stability of gas transit via Ukraine, and then join the engagement in Ukraine’s gas sector in a way that will ensure fruitful cooperation, which had been already started by Poland’s PGNiG.

Fifth, they should take care of the bilateral context of the Nord Stream 2 talks and demand that Germany make concessions on the joint energy and climate policy in turn for the engagement in the deal on the contentious pipeline. For instance, Germany could show good will by supporting Polish projects, e.g. by agreeing to EU financing for new gas investments, or withdrawing their objection to the construction of nuclear power plants in Poland, or by engaging in such projects.

Gazprom może wysuszyć Gazociąg Jamalski. Polska może go zalać LNG i gazem z Baltic Pipe | USA twierdzą, że nowe sankcje nie zatrzymałyby Nord Stream 2 i proponują układ z Niemcami

Gazprom może wysuszyć Gazociąg Jamalski. Polska może go zalać LNG i gazem z Baltic Pipe | USA twierdzą, że nowe sankcje nie zatrzymałyby Nord Stream 2 i proponują układ z Niemcami

: Rosyjski Gazprom zamierza dostarczać mniej gazu do Europy przez Białoruś, zapowiadając mniejsze użycie odcinka Gazociągu Jamalskiego w Polsce. Jednakże pusty Jamał może zostać wykorzystany do dostaw z terminalu LNG i Baltic Pipe.

: Prezydent USA odpowiedział na apel swego ukraińskiego odpowiednika i konsultował się z nim przed szczytem prezydenckim Stany Zjednoczone-Rosja zaplanowanym na 16 czerwca. Sekretarz stanu USA twierdzi, że nowe sankcje nie zatrzymałyby Nord Stream 2 i proponuje układ z Niemcami.

Gazprom może wysuszyć Gazociąg Jamalski. Polska może go zalać LNG i gazem z Baltic Pipe

Rosyjski Gazprom zamierza dostarczać mniej gazu do Europy przez Białoruś, zapowiadając mniejsze użycie odcinka Gazociągu Jamalskiego w Polsce. Jednakże pusty Jamał może zostać wykorzystany do dostaw z terminalu LNG i Baltic Pipe.

Argus Media/Wojciech Jakóbik

Rezerwacja przepustowości w październiku 2021-grudniu 2022 roku ma być niższa niż rok wcześniej. Gazprom zarezerwował 109 GWh dziennie w wejściu do systemu w Kondratkach, podczas gdy w zeszłym roku w tych samych miesiącach rezerwował 1,03 TWh dziennie, czyli prawie maksymalną dostępną przepustowość, która liczy 31 mld m sześć. rocznie. Teraz jednak Gazprom nie zarezerwował w ogóle przepustowości na granicy polsko-niemieckiej. Rok wcześniej zajął tam 931 GWh na dzień.

Kolejne aukcje roczne przepustowości Gazociągu Jamalskiego są zapowiedziane na piątego lipca, a kwartalne na drugiego sierpnia. Gazprom może jeszcze zwiększyć rezerwację. Jednakże niekoniecznie zwiększy zamówienie, ponieważ zamierza skorzystać z alternatywy. Przekonuje, że zbuduje do końca 2021 roku gazociąg Nord Stream 2 pozwalający pominąć kraje przesyłowe jak Białoruś i Ukraina przy dostawach do Niemiec. Kolejny argument za zmniejszeniem dostaw przez terytorium białoruskie to spory o warunki dostaw oraz przesyłu.

Należy zaznaczyć, że przepustowość polskiego odcinka Gazociągu Jamalskiego jest oferowana na aukcjach a budżet polski nie jest zależny od przychodów z przesyłu gazu rosyjskiego. Polacy zamierzają wykorzystać przepustowość tego połączenia na potrzeby krajowego systemu przesyłowego, na przykład do dostaw rewersowych z Niemiec, LNG z terminalu oraz gazu norweskiego z Baltic Pipe na Wschód.

USA twierdzą, że nowe sankcje nie zatrzymałyby Nord Stream 2 i proponują układ z Niemcami

Prezydent USA odpowiedział na apel swego ukraińskiego odpowiednika i konsultował się z nim przed szczytem prezydenckim Stany Zjednoczone-Rosja zaplanowanym na 16 czerwca. Sekretarz stanu USA twierdzi, że nowe sankcje nie zatrzymałyby Nord Stream 2 i proponuje układ z Niemcami.

Biały Dom/Reuters/Wojciech Jakóbik

Joe Biden telefonował do Wołodymyra Zełeńskiego szóstego czerwca w odpowiedzi na apel tego drugiego w rozmowie z portalem Axios, w której Kijów wyraził ubolewanie z powodu decyzji Waszyngtonu o zawieszeniu nowych sankcji wobec gazociągu Nord Stream 2. Biden miał zadeklarować stanowcze poparcie integralności terytorialnej oraz suwerenności Ukrainy oraz zaprosić Zełeńskiego do Waszyngtonu tego lata. – Prezydent Zełeński oddzielnie wspomniał, że projekt Nord Stream 2 nie jest za bardzo ekonomiczny, jak utrzymują niektóre kraje, ale to bardzo specyficzna manifestacja globalnego szantażu – powiedział doradca prezydenta Ukrainy Michaił Podoliak w komentarzu dla prasy.

Póki co jednak odwiedzi Wielką Brytanię, szczyt NATO oraz Genewę, gdzie spotka się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Sekretarz stanu USA Antony Blinken przekonywał Senat USA, że jego administracja jest w toku rozmów z Niemcami na temat złagodzenia wpływu projektu Nord Stream 2 na Ukrainę. – Niemcy usiedli do stołu i jesteśmy aktywnie zaangażowani w rozmowy z nimi, aby ocenić co należy zrobić, aby zapewnić opłaty przesyłowe Ukrainie, które ta może stracić na rzecz nowego gazociągu – powiedział komisji spraw zagranicznych Senatu USA, która domagała się wdrożenia zawieszonych sankcji wobec tego przedsięwzięcia.

– W praktyce fizyczne ukończenie Nord Stream 2 to polityka faktów dokonanych – mówił Blinken. – Niezależnie od sankcji wobec tego podmiotu i jego prezesa, w naszym przekonaniu nie zmieniłoby się nic w odniesieniu do fizycznego ukończenia gazociągu – dodał. Departament Stanu wprowadził i zawiesił sankcje wobec operatora Nord Stream 2 AG oraz prezesa Matthiasa Warniga. – To zawieszenie może być wciąż wycofane – zastrzegł Blinken. Krytycy tego posunięcia przekonują, że mogło ono co najmniej opóźnić budowę, która ma się zakończyć dwa lata po pierwotnym terminie z końcem 2021 roku.

– Myślę, że możemy uzyskać coś dobrego ze złej sytuacji, którą odziedziczyliśmy przejmując władzę – mówił Blinken. – Mamy w mocy porozumienia z wyprzedzeniem, by reagować na wszelkie działania Rosji wymierzone w bezpieczeństwo sensu stricte albo ekonomiczne któregokolwiek z tych krajów.