Były wiceprezes kasjera Gazpromu rekrutuje do legionu wolnej Rosji na Ukrainie | Ostrzeżenie przed eskalacją działań Gazpromu przeciwko Europie

Były wiceprezes kasjera Gazpromu rekrutuje do legionu wolnej Rosji na Ukrainie | Ostrzeżenie przed eskalacją działań Gazpromu przeciwko Europie

Były wiceprezes kasjera Gazpromu rekrutuje do legionu wolnej Rosji na Ukrainie

Białoruska telewizja niezależna Nexta TV prezentuje materiał o byłym wiceprezesie Gazprombanku Igorze Wołubujewie, który przyłączył się do legionu Wolność Rosji będącego częścią sił zbrojnych Ukrainy odpierającej atak Rosji.

Legion powstał w marcu 2022 roku i przyjmuje rosyjskich ochotników pragnących walczyć z Federacją Rosyjską prowadzącą inwazję na Ukrainie. – Jeśli nienawidzicie reżimu Putina, jeśli chcecie wolnej, demokratycznej Rosji, zapisujcie się – zaapelował Wołobujew w rozmowie z Nextą.

Były wiceprezes Gazprombanku uciekł z Rosji na Ukrainę niedługo po ataku z 24 lutego. Udzielił szeregu wywiadów mediom zachodnich, w których demaskował działanie reżimu na Kremlu oraz jego narzędzia w postaci rosyjskiego Gazpromu sprzedającego gaz w Europie.

Warto wspomnieć, że wysocy menadżerowie Gazpromu wraz z rodzinami są znajdowani coraz częściej martwi. Giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Doszło już do co najmniej czterech takich przypadków.

Sankcje zachodnie za atak Rosji na Ukrainę nie zostały dotąd wprowadzone wobec Gazprombanku. Obsługuje on przelewy na konto Gazpromu za dostawy gazu do Europy. Niektórzy klienci ulegli dyktatowi Kremla w postaci dekretu prezydenta Władimira Putina narzucającego płatności w rublach. Pozostali, jak polskie PGNiG, nie wdrożyły tego mechanizmu w obawie przed sankcjami, a Rosjanie zatrzymali im dostawy gazu.

Nexta/Wojciech Jakóbik

Ostrzeżenie przed eskalacją działań Gazpromu przeciwko Europie

Ukraińcy ostrzegają przed eskalacją Gazpromu na rynku gazu. Niemcy szykują się na trudną zimę, choć na razie są dobrze zaopatrzeni w błękitne paliwo od dostawców innych niż rosyjski monopolista.

– Jest znaczne ryzyko całkowitego zatrzymania przesyłu gazu przez Ukrainę do końca tego roku – ostrzegł Serhiy Makogon, szef operatora gazociągów ukraińskich GTSOUA. To odpowiedź na zapewnienia rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, który przekonywał media, że Rosja nie planuje dalszych przerw dostaw gazu po tym, jak odcięła od niego klientów, którzy nie zechcieli płacić w rublach wbrew kontraktom. Wśród nich jest polskie PGNiG, które podobnie jak inni klienci, skieruje sprawę do sądu.

Makogon szacuje, że Gazprom nie wywiąże się z przesyłu 110 mln m sześc. gazu dziennie i przez to klienci w Europie doświadczą niedoboru gazu sięgającego 6-7 mld m sześc. między styczniem i czerwcem 2023 roku. Gazprom wykorzystał od maja tylko 36 procent przepustowości zarezerwowanej na Ukrainie. Jest zobowiązany do jej opłacania w ramach porozumienia tymczasowego Komisja Europejska-Ukraina-Rosja z 2019 roku obowiązującego do 2024 roku. Miał opłacać 65 mld m sześc. rocznie w 2020 roku i po 40 mld m sześc. rocznie w latach 2021-24, ale nie wykorzystuje tych mocy.

– Należy jasno powiedzieć, że stoimy przed bardzo trudną jesienią i bardzo trudną zimą. Wszelkie rekompensaty przygotowane przez nasz rząd zawierają odpowiedzi na to wyzwanie – powiedział minister gospodarki i klimatu Robert Habeck. Niemcy planują całkowite porzucenie gazu z Rosji do lata 2024 roku dzięki dywersyfikacji z użyciem LNG, ale wcześniej mogą doświadczyć jeszcze wyższych cen lub niedoborów, szczególnie w sezonie grzewczym rozpoczynającym się w listopadzie i kończącym w marcu. Odpowiedź to szereg regulacji o ograniczeniu poboru, przejęcie infrastruktury strategicznej oraz wsparcie socjalne rządu.

Gazprom Germania przejęty pod zarząd komisaryczny regulatora Bundesnetzagentur realizuje kontrakty na dostawy gazu ze źródeł alternatywnych. Kontrola nad tą firmą została przejęta od rosyjskiego Gazpromu po tym jak ten nie uzupełnił zapasów gazu przed sezonem grzewczym. Wówczas Gazprom Germania został objęty sankcjami Kremla. – Póki co jesteśmy dobrze zaopatrzeni w gaz, ale przy cenach z kosmosu. Każdy powinien to wiedzieć, w przemyśle czy sektorze prywatnym – przyznał prezes Bundesnetzagentur Klaus Mueller w rozmowie z Reutersem.

Facebook/Reuters/Wojciech Jakóbik

Deeskalacja przez eskalację, czyli zalać Baltic Pipe do pełna (ANALIZA)

Deeskalacja przez eskalację, czyli zalać Baltic Pipe do pełna (ANALIZA)

– Rosjanom przypisywana jest doktryna deeskalacji przez eskalację. Chodzi o ograniczony atak taktyczną bronią jądrową na mało istotnym obszarze mający zniechęcić przeciwnika do dalszej walki. Ta doktryna sprawdziłaby się jako opis kolejnego etapu gry Gazpromu, której ofiarą stała się między innymi Polska. Względy bezpieczeństwa każą maksymalnie wykorzystać Baltic Pipe – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ultimatum rublowe dzieli klientów Gazpromu

Rosja ogranicza podaż gazu w Europie od połowy 2021 roku podsycając kryzys energetyczny. Dziś widać już, że mógł to być element przygotowań do ataku na Ukrainę. Ta gra weszła w drugą fazę wraz z pojawieniem się oczekiwania Rosjan, że obowiązujące kontrakty na dostawy gazu będą realizowane z pomocą nowego mechanizmu płatności, nieprzewidzianego w umowie, ale narzuconego dekretem prezydenta Władimira Putina. Kraje, które nie zechciały się podporządkować, jak Bułgaria, Polska i Finlandia, zostały odcięte od gazu. Nie jest jasna sytuacja pozostałych państw, na czele z największymi klientami jak Niemcy i Włochy, których firmy zadeklarowały włączenie się w nowy mechanizm. Zakłada on płatności w dotychczasowych walutach, które potem będą zamieniane na ruble na kontach Gazprombanku. Komisja Europejska ustąpiła z początkowo stanowczej postawy i uznała, że naruszeniem sankcji będzie samo założenie konta rublowego. Nie może jednak wprowadzić żadnych sankcji wobec firm, które mimo jej ostrzeżeń założyły takie konta, jak Uniper z Niemiec czy ENI z Włoch. Brakuje informacji na temat wpływu rządów tych krajów na postawę Komisji, ale powinien to być przedmiot badań w sprawie ewentualnego nadużycia wpływów w Brukseli przez najsilniejsze państwa unijne przeciwko interesom słabszych, jak Bułgaria czy Polska dotknięte działaniami Gazpromu, który naruszył ich kontrakty i będzie się prawdopodobnie widział z ich prawnikami w sądzie. Gra Kremla na podziały w Unii Europejskiej będzie kontynuowana.

Eskalacja na rynku gazu

Druga faza gry Gazpromu może być czymś więcej niż zagrywką taktyczną. Spór sądowy o przerwę dostaw do niektórych krajów, jak Bułgaria, Polska i Finlandia, może się ciągnąć w sądzie latami, a gaz nie będzie dalej płynął. Tak jak pisałem w przeszłości, Gazprom może grać na przyspieszenie spadku podaży gazu w Europie, na przykład w odpowiedzi na coraz bardziej udaną współpracę Zachodu na rzecz zmniejszenia zakupów w Rosji, czego dowodem może być szybkie zapewnienie dostaw LNG do Bułgarii przez Grecję czy pływającego gazoportu z USA na użytek Finlandii i Estonii jeszcze przed zimą. Ucieleśnienie tej współpracy to program REPowerEU, który zakłada porzucenie gazu z Rosji do 2027 roku. Gazprom mógł zechcieć podnieść poprzeczkę przed sezonem grzewczym. Zatrzymanie realizacji kontraktu jamalskiego w Polsce opiewającego na dostawy około 10 mld m sześc. rocznie po czterech miesiącach oznacza, że Polacy otrzymają około 7 mld m sześc. gazu mniej od planu. Bułgarzy importowali około 2,9 mld m sześc. gazu rocznie, a zatem też otrzymali około 75 procent mniej. Gaz, którego nie sprowadzą z Rosji, będą w stanie sprowadzić z innych części Europy oraz spoza niej zapewniając bezpieczeństwo dostaw, ale dodatkowo zmniejszając podaż gazu na rynku i podnosząc ceny. Podobnie zadziałało odcięcie od gazu Finlandii, która będzie bezpieczna, bo sprowadzi gaz przez gazociąg Balticconnector i Estonię, ale będzie do tego potrzebowała do czasu zapewnienia sobie pływającego gazoportu FSRU mocy terminalu w Kłajpedzie i zacznie o nią rywalizować z Polakami. Do tego dochodzi spadek przesyłu przez Ukrainę notowany pod kolejnym pretekstem po ultimatum rublowym, czyli zatrzymaniu dostaw przez tłocznię Sochraniwka przez Ukraińców, którzy obawiali się, że Gazprom będzie podkradał gaz na potrzeby państw marionetkowych na wschodzie ich kraju, a Rosjanie nie chcieli przekierować tych dostaw do dostępnego szlaku przez punkt wejścia Sudża tłumacząc się względami technicznymi podważonymi przez stronę ukraińską. Rosjanie w przeszłości przekierowywali już dostawy z Sochraniwki do Sudży bez problemu, ale teraz nie chcą, ograniczając dodatkowo podaż gazu w Europie przez spadek przesyłu przez Ukrainę. To działania poniżej progu wojny gazowej oznaczającej pełną przerwę dostaw. To ruchy taktyczne, które mają odstraszać i widać po działaniach ENI oraz Unipera, że mają taki potencjał. Rosjanie używają swoistej taktycznej broni jądrowej na europejskim rynku gazu, żeby wystraszyć przeciwników w Europie wizją pełnej, gazowej wojny nuklearnej. Tak może działać doktryna deeskalacji przez eskalację na rynku gazu.

Dostawy gazu rosyjskiego przez Ukrainę systematycznie spadają. Fot. GTSOUA

Czy Polska jest bezpieczna i co to znaczy?

Pisałem w przeszłości, że przy obecnym poziomie zaopatrzenia rynku europejskiego Polska będzie mogła w tym roku sprowadzić gaz spoza Rosji nie tylko przez terminale LNG w Świnoujściu i Kłajpedzie oraz gazociąg Baltic Pipe, ale także z giełdy niemieckiej rewersem Gazociągu Jamalskiego oraz gazociągami z Czech oraz Słowacji. Jeżeli jednak podaż dodatkowo spadnie, będą się liczyły dostawy fizyczne spoza Rosji, a wówczas niezbędne będzie maksymalne wykorzystanie LNG oraz Baltic Pipe dające obecnie licząc z dostawami przez Litwę około 18 mld m sześc. rocznie (6,3+10+2) od początku 2023 roku. Warto w tym kontekście dodać, że sankcje wobec firm objętych zarządem komisarycznym w Niemczech (Astora, Gazprom Germania) oraz sankcjami w Polsce (EuRoPol Gaz), do których należy infrastruktura przesyłowa Gazociągu Jamalskiego w tych krajach mogą uniemożliwić wykorzystanie tego gazociągu, a tym samym wykorzystanie jego rewersu w Polsce, dającego dostęp do 4,5 mld m sześc. rocznie. Nieprzypadkowo to właśnie tuż przed sankcjami jamalskimi Rosji ministerstwo gospodarki Niemiec ogłosiło stan zagrożenia na rynku gazu i zaplanowało program ograniczenia poboru gazu zimą. Warto iść za przykładem Niemiec, które liczą się z możliwością przerwy dostaw na ich rynek. To możliwy scenariusz w razie dalszej deeskalacji przez eskalację, który mógłby ograniczyć dostępność gazu także w naszym kraju. Zużycie Polski to 20 mld m sześc. Oznacza to, że będzie możliwe do zrealizowania bez przeszkód przy wyczerpaniu magazynów o pojemności 3,3 mld m sześc. Wobec niedoboru gazu na giełdzie europejskiej możliwemu w razie dalszej eskalacji działań rosyjskich, Polska nie będzie musiała wprowadzać ograniczeń poboru gazu, z którymi oficjalnie liczy się PGNiG w odniesieniu do przemysłu, jeżeli w pełni wykorzysta szlaki dostaw gazu nierosyjskiego na czele z Baltic Pipe. To argument za pełną kontraktacją tej magistrali ze względów bezpieczeństwa, nawet jeśli względy rynkowe sugerują, że destrukcja popytu wywołana kryzysem energetycznym może wręcz zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz, jak sugerowały władze tej spółki tłumacząc się z niepełnego portfolio umów na dostawy przez gazociąg z Norwegii. Jeżeli nie spełni się najczarniejszy scenariusz, Polacy bez problemu zrealizują zapotrzebowanie na gaz dostawami fizycznymi spoza Rosji oraz tymi z giełdy europejskiej. Można sobie nawet wyobrazić scenariusz, w którym kolejne państwa europejskie ulegają ultimatum rublowemu i włączają się w nowy mechanizm płatności w rublach zwiększając podaż na rynku europejskim. Jeżeli jednak czarny scenariusz się spełni, zostaną tylko źródła nierosyjskie, a ci którzy zostaną dopadnięci przez kryzys bez dodatkowego gazu w zanadrzu, poniosą konsekwencje jak Niemcy, które oddały część magazynów gazu pod kontrolę Gazprom Germania i weszły w sezon grzewczy z rekordowo niskimi zapasami przez celowe działania Rosjan na rzecz eskalacji kryzysu energetycznego. Wówczas może być konieczne ograniczenie poboru gazu, mechanizmy reglamentacji, dodatkowe subsydia regulujące ceny. Nieprzypadkowo Austria i Niemcy wprowadziły już stosowne rozwiązania legislacyjne w tej sprawie. To wciąż będzie oznaczało zachowanie bezpieczeństwa dostaw, ale przy określonych wyrzeczeniach ekonomicznych, których będzie mniej w razie pełnego wykorzystania alternatywnych szlaków dostaw na czele z Baltic Pipe. Te koszty będą prawdopodobnie mniejsze niż pozbywania się ewentualnych nadwyżek z portfolio Polaków w razie scenariusza optymistycznego.

Lać do pełna

Zatem w obliczu dalszej gry Gazpromu i próby deeskalacji przez eskalację na rynku gazu należy liczyć na najlepsze, ale spodziewać się najgorszego: przygotować rynek gazu na ewentualność zerowych dostaw gazu z Rosji do Europy po to, aby groźba takiego rozwoju wypadków nie wiązała Europejczykom rąk w odpowiedzi na ciąg dalszy inwazji rosyjskiej na Ukrainie. Polak był mądry przed szkodą zapełniając magazyny na zimę w przeciwieństwie do Niemców zostawiających ten proces Gazpromowi. Powinien być mądry przed szkodą także wobec nadchodzącego sezonu grzewczego i przygotować się na czarny scenariusz w nadziei, że nigdy się nie spełni. To jednoznaczny argument za tym, by zalać Baltic Pipe do pełna. – PGNiG cały czas prowadzi rozmowy z partnerami działającymi na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, aby efektywnie zrealizować cel pełnego wykorzystania zarezerwowanych mocy. Spółka będzie informować o wynikach tych rozmów – zadeklarowała ta spółka 20 maja.

Nowy appeasement? Rosjanie reklamują kontrakty z Gazpromem i Nord Stream 2

Nowy appeasement? Rosjanie reklamują kontrakty z Gazpromem i Nord Stream 2

Rosyjski Gazprom nie zarezerwował mocy przesyłowej Gazociągu Jamalskiego szósty dzień z rzędu umożliwiając dostawy z Niemiec do Polski na rewersie fizycznym. Kreml przekonuje do spornego Nord Stream 2 oraz kontraktów długoterminowych z Gazpromem. Gazeta niemiecka ostrzega przed appeasementem.

Czytaj dalej„Nowy appeasement? Rosjanie reklamują kontrakty z Gazpromem i Nord Stream 2”

Wyciek tajnego dokumentu o Nord Stream 2 to test wiarygodności Niemiec

Wyciek tajnego dokumentu o Nord Stream 2 to test wiarygodności Niemiec

Jeśli nowy rząd Niemiec będzie kontynuował politykę ochrony Nord Stream 2 za wszelką cenę, zapłaci ją po obu stronach Atlantyku na korzyść Władimira Putina. Oto co mówią tajne dokumenty – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Wyciek tajnego dokumentu o Nord Stream 2 to test wiarygodności Niemiec”

Wyciek: Atak zimy w Europie zwiększa ryzyko szantażu gazowego Rosji a Niemcy bronią Nord Stream 2 w USA | Potęgi naftowe odkładają decyzję o porozumieniu naftowym by ocenić wpływ omicrona na rynek

Wyciek: Atak zimy w Europie zwiększa ryzyko szantażu gazowego Rosji a Niemcy bronią Nord Stream 2 w USA | Potęgi naftowe odkładają decyzję o porozumieniu naftowym by ocenić wpływ omicrona na rynek

:Europa zużywa zapasy gazu w rekordowym tempie przez atak zimy na przełomie listopada i grudnia, który zwiększa możliwość wymuszania spornego gazociągu Nord Stream 2 przez Rosjan. Tymczasem według wycieku do mediów Niemcy mieli wyjść z inicjatywą obrony tej infrastruktury przed sankcjami USA w Kongresie.

:Nowy szczep koronawirusa o nazwie omicron spowodował depresję cen ropy w zeszły piątek. Potęgi porozumienia naftowego OPEC+ przekładają spotkania swych instytucji, by właściwie ocenić wpływ tego czynnika na rynek.

Czytaj dalej„Wyciek: Atak zimy w Europie zwiększa ryzyko szantażu gazowego Rosji a Niemcy bronią Nord Stream 2 w USA | Potęgi naftowe odkładają decyzję o porozumieniu naftowym by ocenić wpływ omicrona na rynek”

Depresja cen ropy przez nowy, groźniejszy szczep koronawirusa. WHO zwołuje spotkanie kryzysowe | Nowa koalicja w Berlinie może pozwolić Brukseli zatrzymać Nord Stream 2, a Warszawa może pomóc

:Ropa Brent rozpoczyna 26 października na giełdach światowych znacznym spadkiem wartości o prawie trzy procent i ceną na granicy 80 dolarów po tym jak pojawiają się informacje o nowym szczepie koronawirusa nadciągającym z Afryki oraz o restrykcjach w kolejnych krajach.

:Suddeutsche Zeitung stawia tezę, że brak zapisów o Nord Stream 2 w umowie koalicyjnej nowego rządu Niemiec nie oznacza, że będzie on przeciwny zatrzymaniu tego projektu na poziomie unijnym, które jest możliwe, jeżeli jego przeciwnicy jak polskie PGNiG przekonają odpowiednio Komisję.

Czytaj dalej„Depresja cen ropy przez nowy, groźniejszy szczep koronawirusa. WHO zwołuje spotkanie kryzysowe | Nowa koalicja w Berlinie może pozwolić Brukseli zatrzymać Nord Stream 2, a Warszawa może pomóc”

Nowe sankcje USA uderzają w Nord Stream 2, ale nie w samo serce, by nie uderzyły w Niemcy | Czarny Piątek nadciąga: drożyzna i ryzyko blackoutu. Europejczycy mogą pójść polską drogą

Nowe sankcje USA uderzają w Nord Stream 2, ale nie w samo serce, by nie uderzyły w Niemcy | Czarny Piątek nadciąga: drożyzna i ryzyko blackoutu. Europejczycy mogą pójść polską drogą

:Nowe sankcje amerykańskie wobec podmiotów zaangażowanych w budowę Nord Stream 2 nie uderzają w operatora, a tym samym dostawy szykowane z użyciem tej magistrali. Krytycy administracji USA w Waszyngtonie oczekują dalszych działań, ale Departament Stanu USA podkreśla, że zależy mu na współpracy z Niemcami.

:Die Welt podaje, że w najbliższy piątek zwany Czarnym Piątkiem ze względu na wyprzedaże przedświąteczne w sklepach regulator niemiecki jest zobowiązany przedstawić taryfy z cenami energii na 2022 rok.

:Rośnie sojusz konsumentów ropy mających uwolnić jej rezerwy w celu obniżenia cen baryłki a także paliw ropopochodnych w celu ulżenia gospodarkom. Producenci porozumienia naftowego OPEC+ odmawiają zwiększenia podaży.

Czytaj dalej„Nowe sankcje USA uderzają w Nord Stream 2, ale nie w samo serce, by nie uderzyły w Niemcy | Czarny Piątek nadciąga: drożyzna i ryzyko blackoutu. Europejczycy mogą pójść polską drogą”