Polska może mieć drugi gazoport szybciej

Polska może mieć drugi gazoport szybciej

– Nie tylko Niemcy przyspieszają plan rozwoju importu LNG spoza Rosji. Polska może przyspieszyć uruchomienie terminalu pływającego w Zatoce Gdańskiej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Przyspieszenie LNG

Atak Rosji na Ukrainę zmienia politykę energetyczną w całej Europie. Najbardziej jaskrawy przykład to Niemcy, które zamroziły projekt gazociągu z Rosji o nazwie Nord Stream 2 i zadeklarowały jak najszybszą budowę dwóch terminali LNG. Pierwszym z nich ma być FSRU w Brunsbuttel. Chodzi o statek do magazynowania i regazyfikacji jak te stacjonujące już w litewskiej Kłajpedzie czy na chorwackiej wyspie Krk. Obiekt dostał gwarancje rządowego banku KfW na połowę akcji. Polski odpowiednik to Bank Gospodarstwa Krajowego. RWE z Niemiec i Gasunie z Holandii mają go sprowadzić  w póki co nieznanym terminie, by zapewnił do 8 mld m sześc. gazu rocznie spoza Rosji. Minister gospodarki i klimatu Robert Habeck miał w weekend otworzyć drzwi negocjacjom firm niemieckich o dostawach z Kataru. Deklaruje, że jego kraj być może będzie potrzebował gazu rosyjskiego jeszcze w tym roku, ale później może go porzucić. – – Kto ma uszy niechaj wreszcie zacznie słuchać – powiedział w odniesieniu do Kremla. Odmówił podania szczegółów układu zawartego z emirem Kataru Tamim bin Hamad al-Tanim.

Niemcy jak Polska i Polska jak Niemcy

Niemcy naśladują politykę dywersyfikacji dostaw gazu znaną z Polski, która podpisała umowę z Katarem jeszcze w 2008 roku, by urentownić terminal LNG w Świnoujściu. Z kolei Polacy mogą powtórzyć model finansowania FSRU znany z Niemiec. Być może będzie okazja do współpracy Warszawy i Berlina przy dywersyfikacji dostaw gazu w naszym regionie, bo przykładowo niemieckie Linde zajmuje się projektami FSRU na całym świecie i teoretycznie mogłoby wesprzeć polskie przedsięwzięcie koło Trójmiasta. Polska rozważa przyspieszenie projektu w Zatoce Gdańskiej, który pierwotnie miał być gotowy do 2028 roku i zapewnić 6,1 mld m sześc. rocznie. PGNiG apelował w przyszłości o przygotowanie obiektu wcześniej. Z kolei rząd polski dofinansował domniemanego operatora FSRU, czyli Gaz-System, kwotą trzech mld złotych. Nie ma dowodów na to, że mają posłużyć dzierżawie FSRU, szczególnie, że to PGNiG posiada doświadczenie wykorzystania floty LNG i zamierza dzierżawić tankowce. Jednakże można sobie wyobrazić model finansowania na poziomie polskim lub unijnym pozwalającym sprowadzić szybciej FSRU do Zatoki Gdańskiej i domknąć plan dywersyfikacji źródeł dostaw gazu tak, aby Polska zrezygnowała z gazu rosyjskiego w ogóle z końcem 2022 roku zgodnie z deklaracją pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Turbodywersyfikacja dostaw węglowodorów do Polski otwiera drogę do dalszego forsowania embargo na gaz i ropę z Rosji w obliczu wojny na Ukrainie. Polacy byliby w stanie obyć się bez tych surowców rosyjskich dzięki zapasom oraz nowym źródłom dostaw. Jednakże brak konsensusu unijnego w tej sprawie nie zmienia planów porzucenia zależności od Rosji wskazanego ze względów bezpieczeństwa. Dlatego Warszawa zabiega w Brukseli o wspólne zakupy gazu (jeszcze od nielegalnej aneksji Krymu w 2014 roku), unijne rezerwy tego paliwa i subsydia pozwalające łagodzić kryzys energetyczny podsycany przez rosyjski Gazprom.

Niemcy rezerwują LNG z Kataru. Europa chce porzucić gaz z Rosji | Los unijnego embargo na ropę z Rosji może zostać rozstrzygnięty w Trójkącie Weimarskim

Niemcy rezerwują LNG z Kataru. Europa chce porzucić gaz z Rosji | Los unijnego embargo na ropę z Rosji może zostać rozstrzygnięty w Trójkącie Weimarskim

:Niemcy sięgają po LNG z Kataru. Europa rozważa porzucenie gazu z Rosji, wspólne zakupy spoza niej, a kolejne kraje deklarują, że nie przedłużą umowy z Gazpromem.

:Reuters donosi, że embargo unijne na ropę z Rosji zostanie rozważone jeszcze przed wizytą Joe Bidena w Brukseli oraz Warszawie. Polska jest za, Niemcy byli dotąd przeciwko, więc może rozstrzygnąć głos Francji, która nie wyklucza żadnego scenariusza.

Czytaj dalej„Niemcy rezerwują LNG z Kataru. Europa chce porzucić gaz z Rosji | Los unijnego embargo na ropę z Rosji może zostać rozstrzygnięty w Trójkącie Weimarskim”

Ropa jest najdroższa od siedmiu lat | Komisja grozi Rosji sankcjami wobec Nord Stream 2. Zapowiada szczyt energetyczny USA-UE

Ropa jest najdroższa od siedmiu lat | Komisja grozi Rosji sankcjami wobec Nord Stream 2. Zapowiada szczyt energetyczny USA-UE

:Baryłka ropy jest najdroższa od siedmiu lat i kosztuje już około  dolary. Atak zimy, rosnące zapotrzebowanie, problemy krajów OPEC+ ze zwiększeniem wydobycia oraz napięcie geopolityczne mogą dalej windować cenę.

:Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiła jak mogłyby wyglądać sankcje unijne wobec Rosji w razie jej ataku na Ukrainę. Zapowiada szczyt energetyczny USA-Unia Europejska poświęcony między innymi dostawom gazu spoza Rosji.

Czytaj dalej„Ropa jest najdroższa od siedmiu lat | Komisja grozi Rosji sankcjami wobec Nord Stream 2. Zapowiada szczyt energetyczny USA-UE”

Austria pójdzie do Trybunału z atomem w taksonomii ważnym dla Polski | Komisja i USA rozmawiają o interwencyjnych dostawach gazu na Bliskim Wschodzie oraz w Azji

Austria pójdzie do Trybunału z atomem w taksonomii ważnym dla Polski | Komisja i USA rozmawiają o interwencyjnych dostawach gazu na Bliskim Wschodzie oraz w Azji

:Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Austria ogłasza, że zaskarży wpisanie atomu do taksonomii Unii Europejskiej, które między innymi umożliwi stworzenie modelu finansowego budowy elektrowni jądrowych w Polsce.

:Bruksela zwróciła się do Kataru o interwencyjne dostawy gazu. Amerykanie zabiegają o przekierowanie tankowców LNG z Azji do Europy. Wszystko to w obawie przed utrzymaniem i pogłębieniem kryzysu energetycznego podsycanego przez Gazprom.

Czytaj dalej„Austria pójdzie do Trybunału z atomem w taksonomii ważnym dla Polski | Komisja i USA rozmawiają o interwencyjnych dostawach gazu na Bliskim Wschodzie oraz w Azji”

Lepiej negocjować z cywilizowanymi dostawcami w USA, Katarze i Norwegii zamiast z Gazpromem. Dla PR24

Lepiej negocjować z cywilizowanymi dostawcami w USA, Katarze i Norwegii zamiast z Gazpromem. Dla PR24

– Za bezpieczeństwo gazowe zapłacimy w tym roku bardzo dużo. Trzeba jednak zapłacić. Jeżeli pójdziemy drogą na skróty, jak Mołdawia, która nie miała wyjścia i podpiszemy nowy kontrakt z Gazpromem, na chwilę dostaniemy tańszy gaz, ale później zaczną się naciski polityczne – powiedział w Polskim Radiu 24 Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. – Lepiej negocjować z cywilizowanymi dostawcami w USA, Katarze, Norwegii, a nie z tymi, którzy wielokrotnie wykazali, że nie są partnerami – tłumaczył.

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl tłumaczył w Polskim Radiu 24, że znajdujemy się na etapie, który zbliża nas do zakończenia „niesławnego” kontraktu jamalskiego. – Nie jest korzystny dla Polski i mamy obecnie w tej sprawie konsensus polityczny. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to w 2023 roku będziemy mieli nowy kontrakt długoterminowy, ale z Norwegami. Będziemy mieli wydobycie własne PGNiG z ponad 60 koncesji na Szelfie Norweskim, będzie też wydobycie krajowe. Do tego umowy doraźne na giełdzie europejskiej. Wtedy okaże się, że nie będzie nam potrzebny kontrakt z rosyjskim Gazpromem. Jeśli będziemy chcieli dobrać rosyjskiego gazu, to sprowadzimy go za pośrednictwem Niemiec. To jest sytuacja wolności wyboru, która na pewno przyniesie niższą cenę odbiorcom gazu w Polsce – powiedział Wojciech Jakóbik.

Bardzo dużo zapłacimy za bezpieczeństwo gazowe

Podkreślił, że Polska ma rekordowe zapasy gazu na skalę europejską ze względu na obowiązek utrzymywania strategicznych rezerw. – Mimo to cena gazu jest tak wysoka, że rząd musiał wprowadzić daleko idące subsydia. To wielkie obciążenie dla budżetu, wielka presja inflacyjna. Bardzo dużo zapłacimy w tym roku za bezpieczeństwo gazowe. Trzeba jednak zapłacić. Jeżeli pójdziemy drogą na skróty, jak Mołdawia, która nie miała wyjścia, i podpiszemy nowy kontrakt z Gazpromem, dostaniemy chwilowo tańszy gaz, ale chwilę później zaczną się naciski polityczne. Lepiej negocjować z cywilizowanymi dostawcami w USA, Katarze, Norwegii, byle nie z tymi, którzy wielokrotnie wykazali, że nie są partnerami. Grozili i zawodzili zaufanie, nie można na nich liczyć – tłumaczył.  

Wojna gazowa o Europę dopiero się zaczyna (ANALIZA)

Wojna gazowa o Europę dopiero się zaczyna (ANALIZA)

– Gazprom zamierza zawrócić Europę z kursu na uniezależnienie od gazu z Rosji. Zachód musi się bronić. Pozew Gazpromu przeciwko PGNiG to tylko przedsmak kryzysu gazowego, który może wywołać nowa wojna na Ukrainie i narzucić Europie rosyjskie warunki dostaw gazu – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Wojna gazowa o Europę dopiero się zaczyna (ANALIZA)”

Polska rozmawia z Katarem by sprowadzić więcej gazu spoza Rosji (ANALIZA)

Polska rozmawia z Katarem by sprowadzić więcej gazu spoza Rosji (ANALIZA)

Katar to oprócz USA największe źródło gazu skroplonego w Europie. Tym samym jest ważny z punktu widzenia zmniejszenia zależności od dostaw z Rosji, na którym zależy Polsce, ale nie tylko jej. Zagrożenie rosyjskie każe patrzeć także na Ukrainę – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Polska rozmawia z Katarem by sprowadzić więcej gazu spoza Rosji (ANALIZA)”

Budowa Baltic Pipe rusza, ale czy Polska podpisze nową umowę z Gazpromem? (ANALIZA)

Budowa Baltic Pipe rusza, ale czy Polska podpisze nową umowę z Gazpromem? (ANALIZA)

Budowa Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim rusza, ale jeśli Polska chce pozostać niezależna od Gazpromu, musi kontynuować dywersyfikację z użyciem projektów, które będzie coraz trudniej finansować w obliczu zaostrzenia polityki klimatycznej. Może potrzebować z Rosji albo innego kierunku 2,1-3,8 mld m sześc. w 2023 roku a długoterminowo FSRU i być może Baltic Pipe 2 – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Rusza budowa Baltic Pipe

Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyruszy piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim. Inauguracja pracy przy bałtyckim odcinku gazociągu mającego dać gaz norweski Polsce oraz Danii będzie okraszona wystąpieniami polityków, także z Włoch. Na miejscu będą między innymi pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski oraz prezes operatora sieci przesyłowej gazu Gaz-System. Polacy liczą na to, że odcinek morski zostanie ukończony do końca 2021 roku. Cały gazociąg ma być gotowy do października 2022 roku i pozwolić na zastąpienie kontraktu długoterminowego z Gazpromem dostawami gazu norweskiego ze złóż pod kontrolą polskiego PGNiG oraz kupionych od producentów pracujących na szelfie norweskim. Tak zwany kontrakt jamalski opiewa na maksymalnie 10,2 mld m sześc. rocznie do końca 2022 roku. Baltic Pipe pozwoli importować do 10 mld m sześc. rocznie od końca przyszłego roku.

Krajowy Dziesięcioletni Plan Rozwoju (KDPR) systemu przesyłowego gazu w Polsce na lata 2022-2031 konsultowany do 12 maja 2021 roku zakłada wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce w dekadę o nawet 50 procent ze szczytami zapotrzebowania rosnącymi o nawet 100 procent względem rekordów notowanych w latach 2019-2021 roku. Jeśli Polska potrzebuje obecnie około 20 mld m sześc. gazu rocznie, to w 2030 roku może to być już 30 mld m sześc., głównie ze względu na transformację energetyczną opalaną w latach dwudziestych gazem ziemnym, bo dopiero w latach trzydziestych ma ją wesprzeć atom. Pozostanie do zapewnienia możliwość utrzymania niezależności od różnych źródeł dostaw gazu zgodnie z unijną regułą N-1, to znaczy realizacji całego zapotrzebowania nawet w razie wyłączenia z użytku jednego ze źródeł dostaw. Do tego dochodzi rozporządzenie dywersyfikacyjne, które określa maksymalny udział dostaw z jednego źródła na 70 procent w latach 2017-2022 oraz 33 procent w latach 2023-2026. Oznacza to, że dostawy z jednego źródła rozumianego jako: punkt wejścia do systemu przesyłowego w Polsce, jak połączenia z krajami spoza Unii Europejskiej, dostawy lądowe oraz morskie liczone według państwa załadunku.

Warto podsumować źródła dostępne z początkiem 2023 roku, kiedy nie będzie już obowiązywał kontrakt jamalski z Gazpromem.

  • Baltic Pipe będzie mógł zapewnić maksymalnie 33 procent dostaw do Polski, a zatem cała jego przepustowość 10 mld m sześc. rocznie będzie mogła zostać wykorzystana przy zapotrzebowaniu około 30 mld m sześc. Zapotrzebowanie w okolicach 20 mld m sześc. rocznie w 2023 roku pozwoli sprowadzać nim 6,6 mld rocznie przy rezerwacji przez PGNiG przepustowości na poziomie 8,2 mld m sześc. rocznie. To liczba orientacyjna, bo Gaz-System przewiduje w KDPR zapotrzebowanie krajowe w wysokości 19,3 mld m sześc. w 2023 roku. Skokowy wzrost zapotrzebowania na gaz ma nastąpić po 2024 roku wraz z pojawianiem się nowych jednostek gazowych.
  • Następne źródła dostępne Polakom to dostawy gazu skroplonego. Terminal LNG w Świnoujściu zostanie rozbudowany do grudnia 2023 roku z obecnych 5 do 8,3 mld m sześc. rocznie, a więc powiększona przepustowość będzie dostępna od 2024 roku. Dostawy LNG w 2023 roku będą mogły wykorzystać w pełni obecną przepustowość gazoportu, czyli 5 mld m sześc., i będą zdywersyfikowane dodatkowo przez fakt, że PGNiG posiada umowy terminowe z kilkoma firmami z USA oraz jedną z Kataru. Instalacja jednostki do magazynowania i regazyfikacji FSRU w Zatoce Gdańskiej nie posiada jeszcze ostatecznej decyzji inwestycyjnej, ale mogłaby zapewnić od 4,5 do 8,2 mld m sześc. rocznie między 2026 a 2027 rokiem.
  • Do dyspozycji będą także połączenia międzysystemowe z sąsiadami. To Gazociąg Polska-Litwa (GIPL) mający powstać do lipca 2022 roku i dawać dostęp do gazu skroplonego z FSRU w Kłajpedzie, w którym to obiekcie PGNiG jest wyłączną firmą przeładunkową do 2024 roku, dzięki czemu będzie mógł sprowadzać gaz gazociągiem i cysternami. Całkowita przepustowość FSRU na Litwie to 4 mld m sześc. roczne, z czego Polacy mogliby użyć 1,9 mld m sześc. zgodnie z mocą dostępną w GIPL w kierunku południowym oraz rozporządzeniem dywersyfikacyjnym. Ten gaz trafi między innymi do Elektrowni Ostrołęka C planowanej w Polsce północno-wschodniej. Kolejny projekt to Gazociąg Polska-Słowacja o przepustowości na północ 5,7 mld m sześć. rocznie, który ma być gotowy w 2021 roku, którego cała moc mogłaby zostać użyta w zgodzie z rozporządzeniem w 2023 roku. Następne źródło to Gazociąg Polska-Czechy o przepustowości 0,5 mld m sześć. rocznie do rozbudowy do mld m sześc. do 2027 roku zamiast projektu Stork II (do 6,5 mld m sześc. rocznie na północ) porzuconego przez czeski Net4Gas. Kolejne źródło to rewers wirtualny na Gazociągu Jamalskim dający dostęp ciągły do 5,5 mld m sześc. oraz przerywany do 2,7 mld m sześc. rocznie. Dostawy z tego kierunku będą zgodne z rozporządzeniem dywersyfikacyjnym. W 2023 roku nie będzie jeszcze zakończona modernizacja Gazociągu Jamalskiego, która pozwoli wykorzystać go do rozprowadzenia gazu z Baltic Pipe oraz LNG na północny wschód Polski, o której to możliwości pisałem w innym miejscu.

Czy Polska podpisze nową umowę z Gazpromem?

To podsumowanie oznacza, że Polska nie będzie potrzebowała umowy bezpośredniej z Gazpromem do realizacji całego zapotrzebowania na gaz w 2023 roku. Będzie mogła jednak skorzystać z takiej możliwości, jeżeli uzna ją za najbardziej opłacalną ekonomicznie. Do dyspozycji będą jednak także dostawcy europejscy w Niemczech, Czechach i Słowacji, z którymi Polacy nie mieli w przeszłości problemów politycznych, jak z dostawcą rosyjskim. Wolność wyboru dostawcy może sprawić, że również relacje z Gazpromem przybiorą charakter czysto handlowy, czego symptomem może być współpraca Rosjan po wyroku trybunału arbitrażowego na korzyść PGNiG w sporze z tą firmą oraz realizacja jego ustaleń bez problemów.

Polska będzie miała w 2023 roku 4 mld m sześc. gazu ziemnego z wydobycia krajowego, 6,6-8,2 mld m sześc. gazu z Baltic Pipe, a także 5 mld m sześc. LNG. Oznacza to, że będzie mogła zapewnić 15,6-17,2 mld m sześc. gazu z punktów wejścia nie licząc kierunku wschodniego. Reszta, czyli około 2,1-3,8 mld m sześc. będzie musiała pochodzić z pozostałych połączeń międzysystemowych. Należy się zatem spodziewać, że Polacy nie podpiszą z Rosjanami żadnej nowej umowy, wybierając dostawcę europejskiego, albo wybiorą kontrakt krótkoterminowy do 2024-27 roku z Gazpromem na mały wolumen podobny do innych zawieranych przez tę firmę w Europie w obecnych realiach.

Ciąg dalszy dywersyfikacji

Sprawozdanie z wyników monitorowania bezpieczeństwa dostaw paliw gazowych z lipca 2020 roku głosi, że „realizowane przez operatora systemu przesyłowego inwestycje dywersyfikacyjne będą nie tylko odgrywać kluczową rolę dla pokrycia rosnącego zapotrzebowania odbiorców na paliwa gazowe, ale w miarę zwiększania ilości energii elektrycznej wytwarzanej w jednostkach opartych o paliwa gazowe, będą również przyczyniać się w większym zakresie do zapewnienia stabilnych dostaw energii elektrycznej”. „Najistotniejszymi elementem rozbudowy infrastruktury pozwalającej na dywersyfikację dostaw gazu ziemnego do Polski pozostaje budowa gazociągu Baltic Pipe oraz zwiększenie dostępnych zdolności regazyfikacyjnych poprzez rozbudowę terminalu LNG w Świnoujściu i budowę pływającego terminalu regazyfikacyjnego w Zatoce Gdańskiej” – czytamy. Wzrost zapotrzebowania na gaz w Polsce w połączeniu z celem utrzymania niezależności od dostaw gazu z kierunku wschodniego będzie zatem rodził konieczność rozbudowy infrastruktury przesyłowej, a potem dalszego dostosowania jej do przepisów polityki klimatycznej Unii Europejskiej.

Zapotrzebowanie sięgające 30 mld m sześc. rocznie w 2030 roku oznaczałoby konieczność sprowadzania przy bardzo zgrubnych szacunkach do 10 mld m sześc. przez Baltic Pipe, 16,4 mld m sześc. LNG (maksymalne przepustowości gazoportu i FSRU od różnych dostawców) i 3,6 mld m sześc. przez interkonektory na granicach. Oznacza to wielomiliardowe inwestycje w kolejne moce przesyłowe pozwalające nie sięgać po gaz ze Wschodu albo korzystać z niego bez przymusu. Pierwsza opcja to FSRU, a druga do rozważenia to Baltic Pipe 2 pozwalający zmniejszyć zależność od gazu skroplonego. Kolejna fala drogich inwestycji to dostosowanie infrastruktury przesyłowej gazu do transportu gazów odnawialnych jak biometan i wodór, w celu utrzymania wsparcia unijnego oraz uzasadnienia biznesowego pracy tych magistral po 2050 roku, kiedy Unia Europejska chce osiągnąć neutralność klimatyczną, aby nie stały się aktywami osieroconymi. Administracja państwa powinna chronić regulacje pozwalające finansować modernizację infrastruktury w ten sposób w obliczu narastających dyskusji o tym, że środki unijne powinny wspierać jedynie projekty niezwiązane z paliwami kopalnymi, a zatem teoretycznie konwersja gazociągów pod gazy odnawialne może nie wchodzić kiedyś w grę, czego przykładem jest inicjatywa części państw europejskich w sprawie regulacji TEN-E opisana w BiznesAlert.pl. Gdyby zmiana regulacji poszła nie po myśli Polski, wspomniana FSRU mógłby nie zostać wpisany na nową listę Projektów Wspólnego Interesu (PCI), a co za tym idzie nie uzyskałby dofinansowania unijnego z Narzędzia „Łącząc Europę” (CEF). Póki co uzyskała taki status w 2019 roku.

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej | Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej | Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

: Prezydenci Estonii i Polski rozmawiali o współpracy na rzecz energetyki oraz klimatu. Firmy z tych krajów mogą współpracować w sektorach Odnawialnych Źródeł Energii, a dyplomacje razem tworzyć politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

: Amerykanie nadal sprzeciwiają się Nord Stream 2, ale nie skłonili Niemców do wycofania poparcia dla tego spornego projektu. USA mogą poszerzyć sankcje, które go obejmują w maju.  

: Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyrusza piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim.

Prezydenci rozmawiali o OZE z Estonii i wodorze Orlenu jako paliwach wspólnej polityki klimatycznej

Prezydenci Estonii i Polski rozmawiali o współpracy na rzecz energetyki oraz klimatu. Firmy z tych krajów mogą współpracować w sektorach Odnawialnych Źródeł Energii, a dyplomacje razem tworzyć politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

Prezydent Estonii Kersti Kaljulaid mówiła na konferencji Pol-Est Green Bridge zorganizowanej przez Polsko-Estońską Izbę Handlową o potencjale inwestycji firm estońskich w Odnawialne Źródła Energii w Polsce, ale wspominała w tym kontekście o potrzebie stworzenia niezbędnych regulacji zachęcających do inwestycji. – Estońskie firmy energetyczne mają wiele interesów w Polsce, między innymi w fotowoltaice – oceniła. Estońska firma Enefit już teraz jest obecna na rynku polskim i instaluje tam panele fotowoltaiczne. Warto dodać, że Polska zapowiada liberalizację ustawy odległościowej dającą możliwość budowy lądowych farm wiatrowych.

Polski prezydent Andrzej Duda przypominał zgodnie ze swą estońską odpowiedniczką, że energia docierająca do Unii Europejskiej powinna być produkowana przy zachowaniu standardów emisyjnych, aby produkcja nie uciekała poza jej granice. – Musimy mieć pewność, że energia w Unii Europejskiej jest produkowana zgodnie ze wszelkimi normami. Nie ma tej pewności przy imporcie. Nie wiemy, czy taka energia jest produkowana w zgodzie z naszymi normami – ocenił.

W ten sposób przywódcy odnieśli się do dyskusji o Carbon Border Adjustment Mechanism (CBAM), który ma obciążyć import towarów do Unii w zależności od emisji CO2 towarzyszącej ich produkcji, w tym surowców oraz energii. Komisja Europejska ma przedstawić założenia tego rozwiązania w czerwcu 2021 roku.

Główny partner konferencji to Orlen Eesti, oddział polskiego PKN Orlen, działający w Estonii i zapewniający 60 procent paliw temu krajowi dzięki pracy Rafinerii Możejki na Litwie. Jego prezes to Waldemar Król, członek zarządu Orlenu oraz Polsko-Estońskiej Izby Handlowej. Prezydenci mówili o potencjale współpracy Polski i Estonii przy transformacji sektora transportu, w tym z wykorzystaniem wodoru, w który chce inwestować PKN Orlen.

Wojciech Jakóbik

USA i Niemcy rozmawiały o Nord Stream 2 w kuluarach szczytu G7

Amerykanie nadal sprzeciwiają się Nord Stream 2, ale nie skłonili Niemców do wycofania poparcia dla tego spornego projektu. USA mogą poszerzyć sankcje, które go obejmują w maju.  

Rzecznik Ned Price poinformował, że sekretarz stanu USA Antony Blinken podkreślił w rozmowie z ministrem spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maasem w kuluarach szczytu G7 „silny sprzeciw” Ameryki wobec projektu Nord Stream 2. – Rozmawialiśmy o projekcie Nord Stream 2 i wymieniliśmy stanowiska znane obu stronom – przyznał Maas. – Nie ma nowych wieści na ten temat – dodał. Przedstawiciele Niemiec podkreślali, że Nord Stream 2 jest im potrzebny do realizacji polityki energetyczno-klimatycznej, ale są gotowi wesprzeć bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy, która może ucierpieć na przekierowaniu dostaw z jej terytorium do nowego gazociągu z Rosji.

USA rozważają wciąż poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy, która ma się zakończyć we wrześniu 2021 roku. Sekretarz stanu Antony Blinken przyznał w przeszłości, że los tego projektu „ostatecznie zależy od jego budowniczych”.

Biały Dom/Deutsche Presse Agentur/Wojciech Jakóbik

Budowniczy Baltic Pipe wyrusza na budowę odcinka na Morzu Bałtyckim

Statek Castoro 1 należący do włoskiego Saipemu wyrusza piątego maja z portu w Rotterdamie na budowę morskiego odcinka Baltic Pipe na Morzu Bałtyckim.

Inauguracja pracy przy bałtyckim odcinku gazociągu mającego dać gaz norweski Polsce oraz Danii będzie okraszona wystąpieniami polityków, także z Włoch. Na miejscu będą między innymi pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski oraz prezes operatora sieci przesyłowej gazu Gaz-System.

Polacy liczą na to, że odcinek morski zostanie ukończony do końca 2021 roku. Cały gazociąg ma być gotowy do października 2022 roku i pozwolić na zastąpienie kontraktu długoterminowego z Gazpromem dostawami gazu norweskiego ze złóż pod kontrolą polskiego PGNiG oraz kupionych od producentów pracujących na szelfie norweskim. Tak zwany kontrakt jamalski opiewa na maksymalnie 10,2 mld m sześc. rocznie do końca 2022 roku. Baltic Pipe pozwoli importować do 10 mld m sześc. rocznie od końca przyszłego roku.

Wojciech Jakóbik

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą | Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą | Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

: Ministerstwo energetyki Ukrainy i katarska firma Qatar Petroleum podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie współpracy energetycznej. To preludium do ewentualnych dostaw gazu skroplonego z Kataru, który mógłby docierać przez Polskę, ale Ukraińcy na razie spoglądają na pływający gazoport w Chorwacji.

: Ruchy wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą niepokoją Zachód. Ukraińcy odmawiają spotkania na żywo na Białorusi, która zdaniem Kijowa znajduje się pod wpływem Rosji. Francja i Niemcy konsultują się w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy. Rosjanie oskarżają NATO o incydenty na wodach w pobliżu prac.

: Statek Akademik Czerski mający dokończyć budowę Nord Stream 2 na wodach duńskich dotarł w okolice Bornholmu w obliczu ostrzeżeń wywiadu ukraińskiego przed katastrofą ekologiczną, którą mogą ściągnąć na Bałtyk przestarzałe statki pracującej przy tej spornej inwestycji.

: Wprowadzenie systemu handlu emisjami CO2 w Rosji mogłoby uderzyć w spółki elektroenergetyczne, których EBITDA spadłoby o 16 procent przy cenie 11 dolarów za tonę – ocenia VTB Capital. Nie wiadomo, czy Rosjanie ugną się pod presją Europy grożącej obciążeniem towarów z krajów bez aktywnej polityki klimatycznej mechanizmem CBAM.

Polska mogłaby podzielić się katarskim LNG z Ukrainą, o ile nie wygra Chorwacja

Ministerstwo energetyki Ukrainy i katarska firma Qatar Petroleum podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie współpracy energetycznej. To preludium do ewentualnych dostaw gazu skroplonego z Kataru, który mógłby docierać przez Polskę, ale Ukraińcy na razie spoglądają na pływający gazoport w Chorwacji.

Memorandum o współpracy obowiązujące przez trzy lata z opcją przedłużenia o kolejne trzy zostało podpisane przez p.o. ministra energetyki Ukrainy Jurija Witrenkę oraz prezesa Qatar Petroleum i ministra stanu do spraw energetyki Saada bin Sherida Al-Kaabiego. Strony mają współpracować na rzecz poszukiwań i wydobycia gazu na Ukrainę, a także dostaw LNG z Kataru.

Gaz skroplony z Kataru może docierać na Ukrainę przez terminal LNG w Świnoujściu. PGNiG i Naftogaz, którego pracownikiem był w przeszłości minister Witrenko, podpisały w marcu 2021 roku umowę o poszukiwaniu i eksploatacji węglowodorów na Ukrainie. Jednakże póki co ukraiński operator gazociągów przesyłowych OGTSU konsultował się w sprawie możliwości dostaw gazu przez terminal LNG w Chorwacji, czyli pływający FSRU.

Polacy dostarczają już gaz na Ukrainę, w tym dedykowane paczki z gazem skroplonym zamówionym ze Świnoujścia, ale pomimo wieloletnich rozmów nie udało się zawrzeć kontraktu terminowego PGNiG-Naftogaz. PGNiG sprzedaję gaz pośrednikowi ERU Trading, który potem rozprowadza go na ryku ukraińskim. Teoretycznie mógłby się podzielić LNG z Kataru, który odbiera od firmy Qatargas, w której Qatar Petroleum posiada 65 procent akcji.

Amerykańska USAID przedstawiła raport, w którym przekonuje, że dostawy LNG z Polski na Ukrainę mogą być rentowne, a nawet składowane w magazynach gazu nad Dnieprem.

UNIAN/Wojciech Jakóbik

Rośnie napięcie na granicy Ukrainy i Rosji oraz na budowie Nord Stream 2

Ruchy wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą niepokoją Zachód. Ukraińcy odmawiają spotkania na żywo na Białorusi, która zdaniem Kijowa znajduje się pod wpływem Rosji. Francja i Niemcy konsultują się w sprawie spornego gazociągu Nord Stream 2 znajdującego się na finiszu budowy. Rosjanie oskarżają NATO o incydenty na wodach w pobliżu prac.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) odnotowała trzeciego kwietnia skokowy wzrost przypadków naruszenia zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy w regionie Donbasu znajdującego się pod kontrolą marionetkowych republik wspieranych przez Rosję. Te informacje spowodowały, że Francja, Niemcy, USA i Wielka Brytania wyraziły zaniepokojenie. Amerykanie wezwali Rosjan do zatrzymania eskalacji.

Francja i Niemcy razem z Ukrainą oraz Rosją tworzą tak zwany format normandzki, w którym toczyły się rozmowy o deeskalacji napięcia w relacjach ukraińsko-rosyjskich po nielegalnej aneksji Krymu oraz ofensywie sił rosyjskich w Donbasie w 2014 roku. Podobna rola przypadła Trójstronnej Grupie Kontaktowej z udziałem przedstawicieli Rosji, Ukrainy oraz OBWE. Ukraińcy odmówili negocjacji na żywo w kwietniu ze względu na pandemię koronawirusa, zależność Białorusi od Rosji oraz planowaną obecność przedstawicieli nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej.

Sekretarz stanu do spraw europejskich w ministerstwie spraw zagranicznych Francji Clement Beaune znany z postulatu porzucenia spornego gazociągu Nord Stream 2 przez Niemcy poinformował media drugiego kwietnia, że prowadzi konsultacje z Berlinem w sprawie potencjalnego konsensusu na temat tego projektu. – Tak jak mówił rok temu prezydent Emmanuel Macron, mamy obawy wzglę1)dem tego projektu, który czyni nas zależnymi od Rosji – powiedział telewizji BFMTV. – Początkowo mieliśmy różne zdania, to się czasem zdarza w Europie. Podejmujemy jednak wysiłek w celu odnalezienia konsensusu – dodał. Zastrzegł, że zależy mu na tym, aby wypracować z Niemcami wspólne stanowisko pozbawione wpływu USA po to, by projekt Nord Stream 2 nie zaszkodził Ukrainie ani nie zwiększył zależności Europy od gazu rosyjskiego.

Część polityków niemieckich domagała się moratorium na budowę Nord Stream 2 w celu odbudowy współpracy transatlantyckiej. Oficjalnie jednak stanowisko Berlina nie uległo zmianie. Amerykanie rozważają poszerzenie sankcji wobec Nord Stream 2, ale sekretarz stanu USA Antony Blinken ocenił, że jego los zależy ostatecznie od budowniczych. Tymczasem Rosjanie poskarżyli się na incydenty z udziałem jednostek NATO, które ich zdaniem zagrażają bezpieczeństwu budowy na wodach duńskich, wymieniając szczególnie działania wojskowe Polski. Ta odrzuciła oskarżenia, ale ministerstwo spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej zaapelowało o niepodejmowanie działań mających zatrzymać budowę spornego gazociągu, który według planu ma być gotowy do końca roku.

TASS/BFMTV/Reuters/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Ukraińcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku przez Nord Stream 2

Statek Akademik Czerski mający dokończyć budowę Nord Stream 2 na wodach duńskich dotarł w okolice Bornholmu w obliczu ostrzeżeń wywiadu ukraińskiego przed katastrofą ekologiczną, którą mogą ściągnąć na Bałtyk przestarzałe statki pracującej przy tej spornej inwestycji.

Akademik Czerski dotarł pod koniec marca w okolice Bornholmu, w których trwa budowa gazociągu Nord Stream 2 z pomocą barki Fortuna. Czerski może przyspieszyć ten proces. Nie rozpoczął jednak jeszcze pracy, a jego los pozostaje pod znakiem zapytania ze względu na możliwość poszerzenia sankcji USA wobec tego projektu.

Kolejne wyzwanie to raport Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy ostrzegający przed katastrofą ekologiczną na Bałtyku, którą mogą spowodować przestarzałe statki towarzyszące budowie Nord Stream 2. – Wykorzystanie jednostek i sprzętu przestarzałych technologicznie zwiększy prawdopodobieństwo katastrofy z winy ludzkiej o konsekwencjach na skalę regionalną – można przeczytać w raporcie cytowanym przez Kyiv Post. Największe zagrożenie ma powodować statek Katun przechodzący obecnie naprawy w porcie Munkebo w Danii.

Wcześniej ekolodzy z Greenpeace oraz Deutsche Umwelthilfe ostrzegali, że niedotrzymanie standardów może spowodować zagrożenie dla środowiska w okolicach budowy Nord Stream 2. Greenpeace informował o wycieku toksycznego smaru na plażach niemieckich. Budowa spornego gazociągu ma zakończyć się według deklaracji Rosjan do końca 2021 roku. Pierwotnie gazociąg miał powstać do końca 2019 roku.

Kyiv Post/Wojciech Jakóbik

Jeśli Rosja ugnie się przed CBAM, jej energetyka zapłaci krocie za ochronę klimatu

Wprowadzenie systemu handlu emisjami CO2 w Rosji mogłoby uderzyć w spółki elektroenergetyczne, których EBITDA spadłoby o 16 procent przy cenie 11 dolarów za tonę – ocenia VTB Capital. Nie wiadomo, czy Rosjanie ugną się pod presją Europy grożącej obciążeniem towarów z krajów bez aktywnej polityki klimatycznej mechanizmem CBAM.

Analitycy VTB Capital postanowili oszacować koszty wprowadzenia kwot emisji CO2 w Rosji na wzór rozwiązań z zakresu polityki klimatycznej Unii Europejskiej, która domaga się naśladownictwa od partnerów zagranicznych. Zamierza włączać zapisy o klimacie do wszystkich umów międzynarodowych oraz wprowadzić podatek od śladu węglowego (CBAM) na towary docierające z krajów, które nie prowadzą aktywnej polityki klimatycznej.

VTB Capital obliczyło, że pilotażowy system handlu emisjami CO2 mógłby zostać wprowadzony pod presją CBAM już w 2022 roku na Sachalinie. Przewidywana cena uprawnienia do emisji to 150-2000 rubli (2-25 dolarów) za tonę.

Wszelkie scenariusze brane pod uwagę przez VTB Capital zakładają negatywny wpływ ekonomiczny na firmy Inter RAO, RusHydro, OGK-2, TGK-1, Mosenergo, Enel Russia i Unipro. Cena uprawnienia w wysokości 11,1 dolarów za tonę oznaczałaby koszt sektora energetycznego szacowany na 187 mld rubli rocznie oraz spadek EBITDA wymienionych firm o 16 procent poza RusHydro, które posiada istotne moce energetyki wodnej uznawanej za źródło odnawialne i pozbawionej emisji CO2. Cena energii elektrycznej dla przemysłu musiałaby wzrosnąć o około 10 procent. Jednakże eksperci Centrum Energetycznego w Moskiewskiej Szkole Zarządzania w Skołkowie cytowani przez Kommiersant nie spodziewają się wprowadzenia systemu handlu emisjami ani zielonego podatku w Rosji.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik