Gazprom chce pognębić PGNiG?

PGNiG poinformowało, że Sąd Apelacyjny w Sztokholmie poinformował, iż Gazprom złożył skargę o uchylenie orzeczenia częściowego Trybunału Arbitrażowego z 30 czerwca br., w którym orzekł on, że spełniona została przesłanka kontraktowa uprawniająca PGNiG do żądania zmiany ceny za gaz dostarczany do Polski w ramach Kontraktu Jamalskiego – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Gazprom chce pognębić PGNiG?”

Reklamy

ME: Polska ma czas na decyzję o kontrakcie jamalskim | Budowa Nord Stream 2 nie ruszyła, ale może ruszyć bez zgody Danii

Gazociąg Jamalski

:Polska nie zdecydowała jeszcze o przedłużeniu bądź nieprzedłużeniu kontraktu na dostawy gazu rosyjskiego po 2022 roku – miał powiedzieć agencji RIA Novosti minister energii Krzysztof Tchórzewski w kuluarach Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju.

:Gazprom niebawem rozpocznie budowę podmorskiej części gazociągu Nord Stream 2 – podaje gazeta Wiedomosti. Dowodzi to, że budowa jeszcze nie ruszyła, wbrew doniesieniom Financial Times. Jednak według dziennika Rosjanie są gotowi rozpocząć prace bez zgody Danii.

ME: Polska ma czas na decyzję o kontrakcie jamalskim

Polska nie zdecydowała jeszcze o przedłużeniu bądź nieprzedłużeniu kontraktu na dostawy gazu rosyjskiego po 2022 roku – miał powiedzieć agencji RIA Novosti minister energii Krzysztof Tchórzewski w kuluarach Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju.

RIA Novosti/Wojciech Jakóbik

Warszawa komunikowała, że istniejący kontrakt jest nieatrakcyjny ekonomicznie i zamierza go porzucić, zastępując go ewentualnie nowym. Minister uspokaja jednak, że „jest jeszcze dużo czasu do 2022 roku”. Obecnie Polska sprowadza do 10 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie od Gazpromu.

BiznesAlert.pl zgłaszał zastrzeżenia do materiału RIA Novosti, o czym można przeczytać więcej w naszym tekście.

 

Budowa Nord Stream 2 nie ruszyła, ale może ruszyć bez zgody Danii

Gazprom niebawem rozpocznie budowę podmorskiej części gazociągu Nord Stream 2 – podaje gazeta Wiedomosti. Dowodzi to, że budowa jeszcze nie ruszyła, wbrew doniesieniom Financial Times. Jednak według dziennika Rosjanie są gotowi rozpocząć prace bez zgody Danii.

Wiedomosti/Wojciech Jakóbik

Gazociąg Nord Stream 2 czeka na zgodę wszystkich krajów, przez których terytorium miałby przebiegać. Do tej pory nie wyraziła jej Dania. Rozważa ona zgodę na budowę odcinka przez jej wyłączne wody terytorialne. Tymczasem według informacji BiznesAlert.pl ocena przez Kopenhagę alternatywnego szlaku przez strefę ekonomiczną zasugerowanego przez Nord Stream 2 AG może zająć nawet rok.

Wiedomosti podają, że spółka Nord Stream 2 AG należąca do Gazpromu nie będzie czekać na zgodę Duńczyków i zacznie prace na terytorium Finlandii. Wiedomosti podają jednak, że trwają prace przygotowawcze w Niemczech, wbrew wcześniejszym doniesieniom Financial Times, który informował o rozpoczęciu budowy.

Nord Stream 2 to projekt budowy gazociągu z Rosji do Niemiec o przepustowości 55 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie. Ma być ukończony do końca 2019 roku. Grozi mu opóźnienie przez oczekiwanie na decyzję Danii, zagrożenie sankcjami USA i inne czynniki, zwiększające ryzyko zaangażowania w to przedsięwzięcie. Zwolennicy przekonują, że zapewni więcej taniego gazu z Rosji. Przeciwnicy ostrzegają przed ugruntowaniem pozycji rosyjskiego Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej, a co za tym idzie, wpływów politycznych Rosji w regionie.

 

Więcej w przeglądzie informacji BiznesAlert.pl

To nie koniec sprawy kontraktu jamalskiego. Co z mostem energetycznym?

Posiedzenie sejmowej komisji ds. energetyki i skarbu państwa z 19 lipca było okazją do zapoznania się z historycznymi faktami na temat polskiej polityki gazowej sięgającej początku tego wieku. Okazuje się jednak, że mają one nadal wpływ na bieżące bezpieczeństwo energetyczne Polski.

BiznesAlert.pl opublikował sążnistą relacje z posiedzenia. Warto zatem wyłuszczyć najważniejsze fakty, które pojawiły się na posiedzeniu poświęconym raportowi Najwyższej Izby Kontroli na temat negocjacji gazowych z 2010 roku oraz budowy terminalu LNG w Świnoujściu.

http://biznesalert.pl/sejm-raport-nik-putin-gaz-pgnig/

Historia się nie skończyła

Dyrektor Sławomir Grzelak stojący na czele departamentu gospodarki Najwyższej Izby Kontroli podsumował najważniejsze ustalenia raportu: negocjacje gazowe pod wodzą wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka były prowadzone nierzetelnie. Nie wiadomo dlaczego instrukcja z marca 2009 roku zakładająca przygotowanie się do zmniejszenia zakupów z Rosji na korzyść importu LNG z planowanego gazoportu, została zastąpiona w lipcu przez ugodową wersję, nakierowaną na utrzymanie zależności od rosyjskiego Gazpromu. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski zasugerował, że coś musiało się stać po drodze i „tym zajmuje się obecnie prokuratura”. To do niej należy rozstrzygnięcie ewentualnej odpowiedzialności prawnej.

Niestety zaszłości z 2010 roku mają wpływ na funkcjonowanie polskiego sektora gazowego obecnie. Ustalenia odnośnie EuroPol Gazu mszczą się na Polakach do dziś. To spółka zarządzająca polskim odcinkiem Gazociągu Jamalskiego, którego formalnym operatorem jest Gaz-System. Mimo to nadal nie doszło do certyfikacji i przejęcia aktywów przez polskiego operatora w zgodzie z trzecim pakietem energetycznym, bo zmiany blokuje rosyjska część zarządu spółki, w której udziały PGNiG i Gazpromu są obecnie rozłożone po równo. NIK wskazuje, że polscy negocjatorzy mogli w 2010 roku żądać podobnych ustępstw od Rosjan w zamian za umorzenie długu Gazpromu na 358 mln dolarów, czyli ponad miliard złotych według ówczesnego kursu (ok. 3 złote za dolara). Posłowie partii rządzącej sugerowali, że te środki Gazprom mógł przeznaczyć między innymi na gazociąg Nord Stream 1, który omija Polskę i Ukrainę. Choć trudno to stwierdzić, to równie trudne jest ustalenie skąd wzięła się taka uległość polskiej delegacji w sprawie EuroPol Gaz. Reprezentanci PGNiG sprzeciwiający się wówczas takiemu rozstrzygnięciu zostali zawieszeni i tym zjawiskiem także może zająć się prokuratura.

Opóźnienie gazoportu

Istotnym aspektem dyskusji było opóźnienie budowy terminalu LNG w Świnoujściu. Z ustaleń NIK wynika, że realizacja projektu zatrzymała się jesienią 2007 roku na kilkanaście miesięcy. Dopiero po problemach z dostawami rosyjskiego gazu przez Ukrainę w 2009 roku rząd powrócił do przygotowań i zajął się projektowaniem specustawy poświęconej polskiemu terminalowi LNG, która pierwotnie miała być gotowa jesienią 2007 roku. Posłowie opozycji kwestionowali plany rządu z lat 2005-07 domagając się dowodów na to, że przygotowywał faktycznie specustawę, ale ich argumenty odrzucił NIK.

Uczestnicy dyskusji zwracali także uwagę na nieprawidłowe wykonanie umowy przez Generalnego Wykonawcę, czyli włoski Saipem. Tysiące usterek zdiagnozowane przez Towarowy Dozór Technicznych to dziedzictwo, z którym Polska zmaga się do dzisiaj, bo z informacji ministra Naimskiego wynika, że nadal zostało ich „kilkanaście”, a spór w tej sprawie przeniósł się na deski arbitrażu między operatorem Polskie LNG a Włochami.

Warto przypomnieć, że będący w centrum zainteresowania inspektorów wicepremier Waldemar Pawlak wypowiadał się krytycznie o tym projekcie. 22 grudnia 2009 roku w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną stwierdził, że zaangażowanie w gazoport przyniosło Polsce jedynie 700 mln złotych, bo nie mając obiektu Polska musiała zgodzić się na podwyżkę cen gazu w 2006 roku. To koronny argument Pawlaka przeciwko jego krytykom w partii rządzącej.

Tymczasem NIK udzielił wyjaśnienia także w tej sprawie. Nie zajął się negocjacjami ministra skarbu państwa Wojciecha Jasińskiego z 2006 roku, bo te były prowadzone zgodnie z instrukcją negocjacyjną rządu, a tymczasem w okresie, gdy wicepremierem i ministrem gospodarki był Waldemar Pawlak, instrukcji brakowało lub były spisywane już po negocjacjach, co skłoniło inspektorów do badań.

NIK przypomniał też, że ujawnienie niejawnej części raportów zależało od zdjęcia klauzul niejawności ze stosownych dokumentów przez ministrów odpowiedzialnych za tę materię. W 2013 roku, gdy spisano raport, odpowiadał za to minister gospodarki Janusz Piechociński, kolega partyjny Pawlaka. Dopiero w 2018 roku klauzule zdjął jego następca prawny, minister energii Krzysztof Tchórzewski. Być może prokuratura mogłaby przyjrzeć się wpływowi nieprawidłowości przy negocjacjach gazowych na realizację projektu gazoportu, któremu był niechętny czołowy negocjator. Negocjacje były prowadzone tak, jakby terminal miał nie powstać, a Polska nie miała na horyzoncie alternatywy dla dostaw z Rosji.

Most energetyczny

To jest prawdopodobne. Piotr Naimski przypomniał o kolejnym aspekcie. Równolegle do umów na dostawy i tranzyt gazu z Rosji negocjowane było porozumienie o współpracy polsko-rosyjskiej w sektorze elektroenergetycznym, które według niego uwzględniało budowę mostu elektroenergetycznego do Obwodu Kaliningradzkiego. Prezes PSE Operator Stefania Kasprzyk, która informowała o zagrożeniach związanych z takim scenariuszem zmarła 2 stycznia 2011 roku. Rzeczpospolita informowała wtedy o „kampanii oszczerstw” przeciwko prezes, którą zwolnił ze stanowiska…Waldemar Pawlak. Minister Naimski zapowiedział ujawnienie dokumentów na temat negocjacji, które mogłyby być powiązane z rozmowami gazowymi, co byłoby niezgodne z interesem Polski.

Widać zatem, że choć NIK przyjrzała się zdarzeniom sprzed około dekady, to jednak nadal mają one istotne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju i jego polityki gazowej. Istotne jest, aby wyciągnąć z nich lekcję. Przed Polską stoi zadanie przygotowania Bramy Północnej na 2022 rok, kiedy kończy się niesławny kontrakt jamalski. Zgodna współpraca polityków ułatwi rozbudowę terminalu LNG i budowę gazociągu Baltic Pipe. Prokuratura zajmie się resztą.

Odtajnienie raportu NIK to test dla polityków

Palnik gazowy. Fot.: Flickr
Palnik gazowy. Fot.: Flickr

Od 2014 roku apelowałem o ujawnienie zastrzeżonej części raportu Najwyższej Izby Kontroli na temat negocjacji warunków kontraktu jamalskiego między Polską a Rosją z 2010 roku. 2 lipca doszło do zdjęcia klauzuli z pozostałości dokumentów, które dotąd pozostawały ukryte przed opinią publiczną – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Odtajnienie raportu NIK to test dla polityków”

Czemu drewno ciągnie do lasu, czyli LNG z Rosji w USA (ANALIZA)

Tankowiec LNG Christoph de Margerie. Fot. Novatek
Tankowiec LNG Christoph de Margerie. Fot. Novatek

Czy Amerykanie wożą drewno do lasu? Media spekulują na temat możliwości dostarczenia LNG z projektu Yamal LNG do USA. Chociaż wolumen i znaczenie takiej transakcji są jednostkowe, to świadczy o rozwoju rynku LNG, który za perspektywiczny uznają również Polacy – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Czemu drewno ciągnie do lasu, czyli LNG z Rosji w USA (ANALIZA)”

Polska buduje Bramę Północną. Konkurencja przyznaje się do obaw

Brama Północna. Grafika: BiznesAlert.pl

– Polski terminal LNG zostanie rozbudowany o trzeci zbiornik i nowe funkcjonalności. Jeżeli nie uda się Baltic Pipe, powstanie pływający terminal LNG. Te projekty składające się na Bramę Północną są zagrożeniem dla pozycji dotychczasowego dominatora w regionie, czyli Gazpromu, co ten już sam przyznaje. W międzyczasie chce renegocjować cenę z PGNiG – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Polska buduje Bramę Północną. Konkurencja przyznaje się do obaw”

Gazprom sprawdza karty PGNiG

Gazprom informuje Polaków o woli renegocjacji cen dostaw w ramach kontraktu jamalskiego. Według PGNiG jego wniosek nie spełnia wymogów formalnych. Rosjanie sprawdzają karty w dyspozycji polskiej spółki – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Gazprom sprawdza karty PGNiG”

Afera jamalska. Temat dla prokuratury, a nie polityków

Otwiera się nowe okno negocjacji PGNiG-Gazprom, tymczasem choroba arbitra opóźnia wyrok w sporze cenowym między tymi firmami. Polską może niebawem wstrząsnąć afera jamalska, którą zechcą wykorzystać politycy – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Gra na zwłokę?

– PGNiG SA kontynuuje udział w postępowaniu arbitrażowym przed Trybunałem w Sztokholmie przeciwko PAO Gazprom i OOO Gazprom Export, w sprawie renegocjacji ceny dostarczanego gazu ziemnego obowiązującej od 1 listopada 2014 r. w ramach kontraktu kupna – sprzedaży gazu ziemnego do Rzeczypospolitej Polskiej zawartego w roku 1996 – czytamy w oświadczeniu PGNiG.

PGNiG SA oczekuje rozstrzygnięcia postępowania arbitrażowego w nadchodzących miesiącach. Harmonogram postępowania arbitrażowego wydłużył się w związku z chorobą arbitra wskazanego przez PAO Gazprom i OOO Gazprom Export – podaje spółka. Niezależnie od powyższego postępowania arbitrażowego, PGNiG SA złożyło w dniu 1 listopada 2017 r. do PAO Gazprom i OOO Gazprom Export wniosek o rozpoczęcie nowego, kolejnego procesu renegocjacji ceny gazu ziemnego dostarczanego od 1 listopada 2017 r. w ramach ww. kontraktu długoterminowego.

PGNiG podkreśla, że oba procesy są od siebie niezależne. Chociaż formalnie polska spółka gazowa rozpoczyna negocjacje cenowe z Rosjanami, to ze względu na wielokrotnie podkreślany przez jej przedstawicieli brak elastyczności Gazpromu może sprawić, że jedyną szansą na uzyskanie rewizji formuły cenowej na korzyść Polaków będzie zwycięstwo w arbitrażu. Wyrok miał zostać opublikowany do końca października, ale choroba arbitra wydłużyła proces. We wrześniu prezes PGNiG Piotr Woźniak przyznał w rozmowie z BiznesAlert.pl, że „pojawiają się kolejne głosy, żechodzi o grę na zwłokę”. – Tak czy inaczej nie mamy na to wpływu, bo nasz partner ma prawo do wyboru reprezentanta – ocenił.

PGNiG zaskarżył w arbitrażu warunki cenowe kontraktu jamalskiego, czyli umowy długoterminowej PGNiG-Gazprom z 1996 roku, rewidowanej w 2010 roku. Podobną sprawę wygrało m.in. RWE. Polska spółka nie wykluczyła porozumienia poza sądem, ale podkreśla brak woli współpracy w tym zakresie po stronie rosyjskiej.

Dlatego arbitraż jest tak ważny i być może ze względu na precedensowe zwycięstwa partnerów Gazpromu, dochodzi do gry na zwłokę. – Rozstrzygnięcie przesunie się więc w czasie, ale o wynik jesteśmy spokojni, bo argumenty mamy nie do zbicia – mówi Woźniak Pulsowi Biznesu.

Pawlak na celowniku prokuratury

Jest jednak specyficzny kontekst dla tego okienka negocjacyjnego. TVN 24 podaje, że prokuratura zainteresowała się procesem negocjacji aneksu do kontraktu jamalskiego z 2010 roku. Śledczy sprawdzają, czy umowa mogła być niekorzystna dla Polski i czy przy negocjacjach doszło do korupcji. Prokurator Łukasz Łapczyński poinformował TVN24, że Postępowanie zostało wszczęte 19 września. Prowadzone jest w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych w związku z negocjowaniem i podpisaniem niekorzystnej dla Polski oraz sprzecznej z prawem Unii Europejskiej umowy międzynarodowej na dostawy do Polski rosyjskiego gazu, czym działano na szkodę interesu publicznego – czytamy w portalu TVN24.

Bardziej konkretne informacje są zawarte w zawiadomieniu o rozpoczęciu śledztwa, do którego dotarł BiznesAlert.pl. Toczy się ono w sprawie „przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w 2010 roku, przez ówczesnego Wicepremiera – Ministra Gospodarki i innych funkcjonariuszy publicznych”, czego TVN24 nie wspomniał. Chodzi o Art. 231 par. 2, czyli przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.

Oznacza to, że prokuratura bada czy m.in. ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak przyjął korzyść materialną lub osobistą za negocjacje gazowe niezgodne z interesem Polski. Jeszcze we wrześniu pojawiły się pomysły, aby sprawą zajęła się komisja śledcza, ale przekonywałem wtedy w rozmowie z PAP, że warto zostawić ją prokuraturze. Powtórzyłem także aktualny od kilku lat apel o ujawnienie treści raportu Najwyższej Izby Kontroli na temat negocjacji aneksu do kontraktu jamalskiego.

http://biznesalert.pl/jakobik-ujawnic-raport-nik-i-inne-dokumenty-dot-umowy-gazowej-z-rosja/embed/#?secret=7hXutnDMhR

Niezgodność z prawem unijnym

Przedłużenie kontraktu jamalskiego przez ekipę Pawlaka budzi kontrowersje, bo uwzględniło umorzenie długu Gazpromu za tranzyt przez Gazociąg Jamalski na 1,2 mld złotych za – jak wynika z doniesień medialnych – obniżkę ceny dostaw o około 1 procent. Eksperci dziennika RBK obliczyli wówczas, że owa obniżka kosztowałaby Gazprom około 15 mln dolarów, czyli ułamek umorzonego długu.

Główne zastrzeżenia do kontraktu jamalskiego nie dotyczą jednak ceny, ale jej niezgodności z prawem europejskim. To interwencja Komisji Europejskiej pozwoliła poprawić zapisy umowy na korzyść Polski. To kolejny dowód na celowość obrony wspólnej polityki energetycznej jako parasola ochronnego przed nadużyciami wielkich graczy, takich jak Gazprom. Więcej o potrzebie obrony tego parasola piszę w koncepcji prometeizmu energetycznego oraz raporcie dla Kolegium Europy Wschodniej.

Uwagi MSZ do aneksu uwzględniały trzy aspekty:

  1. Rozdział właścicielski
  2. TPA
  3. Stawki taryfowe

Zastrzeżenia do procesu negocjacji zgłosił 9 marca 2010 roku minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który od początku był członkiem zespołu negocjacyjnego, ale po liście Komisji Europejskiej i artykułach Andrzeja Kublika z Gazety Wyborczej zwracających uwagę na to, że renegocjowany kontrakt może być niezgodny z przepisami Unii Europejskiej, zaczął bić na alarm.

Zmusiło to Pawlaka do renegocjacji kontraktu, co pozwoliło znieść zakaz reeksportu i ustalić, że zgodnie z zasadą rozdziału właścicielskiego nadzór nad polskim odcinkiem Gazociągu Jamalskiego zostanie przekazany niezależnemu operatorowi, którym formalnie jest już obecnie Gaz-System. Ponadto, w odpowiedzi na zarzuty Sikorskiego wicepremier Pawlak przyznał w piśmie z 26 marca 2010 roku, że „w chwili obecnej zasada TPA w odniesieniu do Gazociągu Jamalskiego nie jest faktycznie realizowana”. Zapewnił, że podjął działania na rzecz zmiany tego stanu rzeczy.

Z moich informacji wynika, że ze względu na impas w EuRoPol Gaz, czyli spółce z udziałami PGNiG i Gazpromu, która faktycznie zarządza infrastrukturą Jamału w imieniu Gaz-System, ten problem nadal nie zniknął, o czym pisałem w BiznesAlert.pl. Może być to kolejny, poza niesatysfakcjonującymi warunkami cenowymi, owoc nieprawidłowych negocjacji z 2010 roku.

Problemem dla Sikorskiego był także mechanizm ustalania stawek tranzytowych za dostawy przez Gazociąg Jamalski. To uderzenie w tak zwane przeze mnie „kłamstwo jamalskie” jakoby Polska zarabiała krocie na tranzycie rosyjskiego gazu. Tymczasem są one równe corocznemu zyskowi netto EuroPolGazu na poziomie 21 mln złotych. Polska nie ma istotnych korzyści z tranzytu rosyjskiego gazu przez jej terytorium, a jego utrzymanie nie powinno być celem naszej polityki energetycznej, choć taką tezę można znaleźć w rosyjskich mediach i powtarzających za nimi ośrodkach w Polsce.

Wicepremier odrzuca zarzuty Sikorskiego. Zdaniem Pawlaka zastrzeżenia co do zgodności porozumienia z Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej są nieuzasadnione, bo wspomniany przez Sikorskiego artykuł 101 o tym, że nie wolno podpisywać umów ograniczających konkurencję nie ma zastosowania do umów międzyrządowych, a taką jest kontrakt jamalski. Wicepremier twierdzi ponadto, że aneks do kontraktu nie zaszkodzi konkurencji.

http://biznesalert.pl/jakobik-komisja-kleka-gazpromem-gazociagu-jamalskim/embed/#?secret=A5MpiJTOak

Zmiana instrukcji negocjacyjnej

Warto spojrzeć na sprawę w szerszym kontekście. Tygodnik „Sieci” ujawnił w sierpniu, że rząd, w którym Waldemar Pawlak był wicepremierem i ministrem gospodarki nagle zmienił instrukcję negocjacyjną na mniej ambitną. PAP przypomina, że tygodnik, opisując okoliczności podpisania umowy z 2010 roku z Gazpromem na dostawy gazu, napisał m.in., że z niejawnych instrukcji negocjacyjnych rządu PO-PSL wynika, że pierwsza instrukcja negocjacyjna z marca 2009 roku zakładała obronę polskich interesów. Jednak, jak twierdzi tygodnik, w kolejnej instrukcji, zatwierdzonej przez rząd Donalda Tuska w lipcu 2009 roku, Polska zrezygnowała „ze wszystkich najważniejszych postulatów gwarantujących bezpieczeństwo energetyczne”.

Analitycy pominęli fakt, że pomiędzy pierwszą a drugą instrukcją doszło do podpisania umowy na dostawy gazu z Kataru. Doszło do tego 29 czerwca 2009 roku. Umowa na 20 lat do 2034 roku opiewała na dostawy o wolumenie 1,5 mld m sześc. rocznie. Była warunkiem uzyskania dofinansowania Komisji Europejskiej do budowy terminalu LNG w Świnoujściu. Jej warunki były zgodne z ówczesnymi trendami rynkowymi i można uznać za prawdopodobne, że nie przystają do obecnych, kiedy cena LNG spada przez rosnącą nadpodaż na rynku.

Zmiana instrukcji negocjacyjnej na mniej ambitną mogła wynikać z faktu, że Polacy – moim zdaniem niesłusznie – uznali za bezcelowe dalsze spory z Rosjanami, skoro podpisali kontrakt katarski przed renegocjacją umowy jamalskiej, a zatem poprawili swą pozycję negocjacyjną i zapewnili wsparcie unijne dla gazoportu, więc zakończyli starania o bezpieczeństwo dostaw. Tymczasem one nie powinny nigdy się kończyć. Osłabiona instrukcja negocjacyjna dała zielone światło ekipie Pawlaka w ministerstwie gospodarki oraz jego poplecznikom w PGNiG do łagodnych rozmów zakładających maksymalizację dostaw z tego kierunku. Prokuratura bada obecnie, czy za tę łagodność nie została przyjęta korzyść majątkowa lub osobista.

Ekipa Pawlaka argumentowała łagodne negocjacje koniecznością zapewnienia Polsce brakujących dostaw po usunięciu pośrednika RosUkrEnergo oraz zwiększeniem elastyczności Gazpromu, czego miała dowodzić zgoda na tymczasowe dostawy przez trzy miesiące w okresie przejściowym poprzedzającym asygnatę aneksu do kontraktu jamalskiego. Jednak w kontekście umowy z Katarczykami i możliwości sięgnięcia po kolejne z kierunków inny, niż rosyjski, powstaje pytanie o to, dlaczego zakontraktowano tak dużo gazu z Rosji, czyli ponad 10 mld m sześc. rocznie. Od marca 2010 roku do negocjacji dołączyli do ekipy Pawlaka przedstawiciele premiera Donalda Tuska, czyli Mikołaj Budzanowski i Marcin Korolec, którzy zapewne mieli pilnować twardszej postawy wicepremiera. Podpis umowy został wstrzymany do rozstrzygnięcia wątpliwości i ostatecznie doszło do dostosowania jej do wymogów Komisji Europejskiej. Szczegółowy opis tej sprawy sporządziłem z Kamilem Zającem we wrześniu 2010 roku.

Polowanie na Polskie Stronnictwo Ludowe

Do refleksji skłania fakt, że pomimo dwóch lat rządów ekipy, która od lat konsekwentnie domaga się ujawnienia prawdy o kontrakcie jamalskim nadal nie doszło do ujawnienia raportów Najwyższej Izby Kontroli o umowach na dostawy i tranzyt gazu z Rosji. Posłowie partii rządzącej mówią za to o potrzebie powołania komisji śledczej w tej sprawie. Byłaby to kolejna komisja zajmująca się polityką energetyczną poprzedniej ekipy rządowej, po komisji ds. OZE postulowanej przez prezesa Energi Daniela Obajtka. Domaga się on zbadania, czy przy umowach na zielone certyfikaty doszło do korupcji. Tak się składa, że informacje na ten temat także zostały przedstawione w raporcie Najwyższej Izby Kontroli. Według informacji BiznesAlert.pl mogą one również obciążać środowisko byłego wicepremiera Waldemara Pawlaka.

Dlaczego jednak nie dochodzi do publikacji tych dokumentów, a zamiast tego proponowane są komisje śledcze? Być może dla ekipy będą bardziej atrakcyjną areną rozstrzygnięcia sporu o kontrakt jamalski, szczególnie w obliczu zbliżających się wyborów samorządowych, w których istotnym przeciwnikiem partii rządzącej może być właśnie Polskie Stronnictwo Ludowe, kuszące wiejski elektorat Prawa i Sprawiedliwości postulatami, jak usunięcie zmiany czasu poparte przez wszystkie frakcje parlamentarne.

Prokuratura słusznie bada nadużycia przy negocjacji aneksu do kontraktu jamalskiego. Należy zbadać wątpliwości od lat sygnalizowane przez polityków z całkowicie różnych środowisk politycznych, jak wspomniany Radosław Sikorski, czy pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, który domaga się ujawnienia raportów NIK. Te wątpliwości wiernie odnotowują także media, z których szczególną rolę odgrywa Andrzej Kublik z Gazety Wyborczej, na którego tekstach sam uczyłem się tematu. Istnieje jednak ryzyko, że merytoryczna analiza faktów na temat kontraktu jamalskiego może zamienić się w polowanie na Pawlaka po to, aby PSL nie zaszkodził PiS w wyborach samorządowych. Wtedy słusznie sygnalizowana od lat afera jamalska może zamienić się w wojnę polityczną w światłach fleszy, i co często zdarzało się w przeszłości, utrudnić dojście do prawdy. Natomiast fakty o Jamale muszą wyjść na światło dzienne w sposób kontrolowany.

Afera jamalska nie powinna destabilizować polityki, bo Polska potrzebuje stabilności w sektorze gazowym. 31 października zakończyła się druga faza procedury open season dla projektu gazociągu Baltic Pipe, w której zarezerwowano moce przesyłowe gazociągu. W procedurze wzięło udział PGNiG, co oznacza, że zobowiązało się do odbierania gazu z Norwegii przez piętnaście lat. Wiążące deklaracje z drugiej fazy open season są podstawą do ostatecznej decyzji inwestycyjnej o budowie gazociągu. To trzecie podejście Polski do Korytarza Norweskiego. Wojna polityczna o gaz może zaszkodzić projektowi, który może sprawić, że kontrakt jamalski wygaśnie w 2022 roku i nie będzie potrzebny kolejny, ani kolejne negocjacje, z którymi wiążą się ryzyka badane obecnie przez prokuraturę. Sprawę negocjacji z 2010 roku należy zostawić prokuraturze. Możemy mieć do czynienia z aferą, ale komisja śledcza nie pomoże w jej wyjaśnieniu. Aby uniknąć manipulacji, należy jak najszybciej ujawnić nadal niejawne fragmenty raportu Najwyższej Izby Kontroli o kontrakcie jamalskim.

Sieci: Pawlak promował interkonektor z Kaliningradu. Paradise Papers: Gazprom zainwestował miliard w Fejsa. Dał Kremlowi wpływ na wybory?

:Dziennik „Sieci” ujawnia nowe fakty mogące świadczyć o tym, że za łagodną politykę energetyczną wobec Rosji ktoś w Polsce mógł wziąć łapówkę. Po kontrakcie jamalskim dziennikarze biorą pod lupę rozmowy o interkonektorze do Kaliningradu.

:W rankingu dziesięciu największych emitentów CO2 Unii Europejskiej w 2016 roku znalazło się siedem elektrowni węglowych z Niemiec i dwie polskie. Dołączyła do nich jedna elektrownia włoska. Czytaj dalej„Sieci: Pawlak promował interkonektor z Kaliningradu. Paradise Papers: Gazprom zainwestował miliard w Fejsa. Dał Kremlowi wpływ na wybory?”

Dekada PGNiG w Norwegii. W 2022 roku Polacy mogą mieć gaz tańszy od Niemców

Baltic Pipe a Nord Stream

PGNiG od 10 lat jest obecne w Norwegii. Ukoronowaniem tej obecności ma być rozpoczęcie bezpośrednich dostaw z tamtejszych złóż do Polski. W założeniu mają dać większe bezpieczeństwo energetyczne, ale i cenę, która pozwoli konkurować polskiej firmie na liberalizującym się rynku – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. Czytaj dalej„Dekada PGNiG w Norwegii. W 2022 roku Polacy mogą mieć gaz tańszy od Niemców”