Orlen podaje, że sprowadza już 70 procent ropy spoza Rosji | Renesans relacji USA i Arabii Saudyjskiej mógłby zakończyć drożyznę na stacjach paliw

Orlen podaje, że sprowadza już 70 procent ropy spoza Rosji | Renesans relacji USA i Arabii Saudyjskiej mógłby zakończyć drożyznę na stacjach paliw

:- Niestety, niemal wszyscy robili z Rosją biznesy. I niestety, wciąż wiele krajów robi z Rosją biznes. Trzeba to powiedzieć wprost: my również jesteśmy związani umowami na dostawy z Rosją. Dziś ten kierunek stanowi już tylko 30 procent w przypadku dostaw ropy – powiedział prezes PKN Orlen Daniel Obajtek w rozmowie z Money.pl.

:Szereg źródeł CNN informuje o możliwości spotkania prezydenta USA oraz księcia Arabii Saudyjskiej mającego zmienić pogarszające się relacje między tymi krajami w sercu kryzysu energetycznego uderzającego między innymi rekordowymi cenami paliw na stacjach.

Orlen podaje, że sprowadza już 70 procent ropy spoza Rosji

– Niestety, niemal wszyscy robili z Rosją biznesy. I niestety, wciąż wiele krajów robi z Rosją biznes. Trzeba to powiedzieć wprost: my również jesteśmy związani umowami na dostawy z Rosją. Dziś ten kierunek stanowi już tylko 30 procent w przypadku dostaw ropy – powiedział prezes PKN Orlen Daniel Obajtek w rozmowie z Money.pl.

Został także zapytany o to, czy zerwie kontrakty naftowe z Rosjanami: Rosnieftem i Tatnieftem. – Nie mamy do tego przesłanek. Niektóre umowy kończą się w tym roku, inne w późniejszym okresie – przypomniał. -Jednocześnie nasze ruchy muszą uwzględniać to, co robią inne firmy – w innych krajach. Nie możemy pozwolić, by Orlen został „zabity” biznesowo przez tani produkt, który sprzedadzą inni.

– Bez żadnych przerw, bez żadnych problemów jesteśmy w stanie dziś zabezpieczać 100 proc. dostaw do Polski z kierunków innych niż rosyjskie. Mamy to zabezpieczone – zadeklarował Daniel Obajtek. – Mamy wiążące nas umowy, więc czekamy na działania Unii Europejskiej w tym zakresie. Niestety, ale trzeba uwzględniać w biznesie to, jak inne rafinerie i inne firmy reagują na politykę wobec Rosji. Precyzyjnie – jak nie reagują.

Money.pl/Wojciech Jakóbik

Renesans relacji USA i Arabii Saudyjskiej mógłby zakończyć drożyznę na stacjach paliw

Szereg źródeł CNN informuje o możliwości spotkania prezydenta USA oraz księcia Arabii Saudyjskiej mającego zmienić pogarszające się relacje między tymi krajami w sercu kryzysu energetycznego uderzającego między innymi rekordowymi cenami paliw na stacjach.

CNN ustaliło w wielu źródłach, że Biały Dom ma już przygotowywać spotkanie Joe Bidena z Mohammedem bin Salmanem w celu poprawy relacji pogorszonych przez spór o prawa człowieka. Arabia Saudyjska jest odpowiedzialna za morderstwo dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego.

USA miałyby doprowadzić do spotkania w czerwcu, być może w korelacji z posiedzeniem Rady Współpracy Zatoki, której przewodniczy obecnie Arabia. Saudyjczycy są głównym producentem ropy w kartelu naftowym OPEC oraz jednym z krajów przewodniczących porozumieniu naftowemu OPEC+ obok Rosji. Ten układ reguluje stopniowe zwiększanie produkcji nafty w celu utrzymania wysokiej ceny. Odmawiają dodatkowego zwiększenia podaży ropy na rynku pomimo rekordowych cen baryłki oraz paliw na stacjach na całym świecie.

Doradca Białego Domu do spraw bezpieczeństwa Jake Sullivan zaprzeczył doniesieniom CNN. Amerykanie zabiegają równolegle o powrót Iranu do porozumienia nuklearnego o cywilnym rozwoju jego programu jądrowego w zamian za zniesienie sankcji i, być może, wzrost eksportu ropy na rynek. Saudyjczycy są przeciwni takiemu rozwojowi wypadków.

CNN/Wojciech Jakóbik

Pływający gazoport w Polsce będzie szybciej, jeśli pomoże polityka (ANALIZA)

Pływający gazoport w Polsce będzie szybciej, jeśli pomoże polityka (ANALIZA)

Drugi gazoport w Polsce, tym razem pływający, może być ze względu na atak Rosji na Ukrainę gotowy szybciej, ale jeszcze nie w tym roku przez wąskie gardła infrastrukturalne oraz rynkowe. Te mogą zostać ominięte przez polityków – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

FSRU na problemy z Rosją

Pływająca jednostka do magazynowania i regazyfikacji (FSRU) zwana potocznie drugim gazoportem ma stanąć w Zatoce Gdańskiej. Pierwotnie miało się to stać w latach 2027-2028. Procedura open season pokazała, że rynek jest zainteresowany wolumenem 6 mld m sześc. rocznie. Jednakże atak Rosji na Ukrainie oraz ryzyko odcinania kolejnych krajów unijnych po Bułgarii i Polsce od gazu rosyjskiego skłania do maksymalizacji dostępnych źródeł alternatywnych i w strategii energetycznej, czyli Polityce Energetycznej Polski do 2040 roku znalazł się zapis o przyspieszeniu pływającego gazoportu. Z tego względu według deklaracji polityków oraz spółek przepustowość FSRU może zostać zwiększona na potrzeby reeksportu do Czech i Słowacji, ale nie tylko, a czas do uruchomienia ma zostać skrócony. Z punktu widzenia bezpieczeństwa najlepiej byłoby zapewnić FSRU jeszcze do końca tego roku. Tak zrobią Niemcy, którzy pierwszy z czterech obiektów tego typu chcą przyłączyć do sieci do końca 2022 roku. Pierwsze FSRU ma zawinąć do portu Wilhelmshaven dzięki Uniperowi znanemu ze wsparcia finansowego spornego projektu Nord Stream 2 i rozpocząć dostawy dzięki istniejącemu nabrzeżu przeładunkowemu Umschlagsanlage Voslpapper Groden (UVG). FSRU ma posłużyć doraźnie dostawom LNG (do 7,5 mld m sześc. rocznie po regazyfikacji), a do 2025 roku projektowi zielonego Wilhelmshaven z wykorzystaniem gazów zdekarbonizowanych, jak amoniak, biometan czy wodór. To właśnie dzięki posiadaniu stosownej infrastruktury Niemcy mogą zapewnić sobie FSRU tak szybko. Muszą jeszcze dobudować tzw. układ ship-to-shore łączący FSRU z instalacjami gazowymi na lądzie oraz przyłączenie do sieci gazowej oraz magazynu Etzel. Niemcy chcą mieć docelowo także terminal stacjonarny, jak polski obiekt w Świnoujściu. Warto przypomnieć, że dokonali sprzęgnięcia polityki państwa z działaniami komercyjnymi i dofinansowali Gasunie środkami niemieckiej wersji Banku Gospodarstwa Krajowego, czyli KfW, projekt German LNG Terminal o planowanej przepustowości 8 mld m sześc. rocznie. Pisałem, że ten przykład może posłużyć Polakom jako wzór interwencji państwa w budowę dodatkowych szlaków dostaw i przyspieszenia naszego FSRU. Gaz-System nieprzypadkowo został zasilony kwotą 3 mld zł na inwestycje.

https://biznesalert.pl/jakobik-polska-moze-miec-drugi-gazoport-szybciej/embed/#?secret=bNH0LvnvrA#?secret=wSQKz2KGX6

Wąskie gardła FSRU

Są jednak obiektywne ograniczenia, które mogą nie pozwolić go sprowadzić za rok, tak jak wnioskowało PGNiG. Pierwsza bariera to ograniczenia infrastrukturalne. Zatoka Gdańska jest pozbawiona nabrzeża oraz falochrony niezbędnego do pracy FSRU, a także układu łączącego statek z lądem i przyłączenia do sieci gazowej. Ponadto, należy zbudować gazociągi lądowe pozwalające odprowadzić rzeczone 6 mld m sześc. rocznie do tłoczni w Gustorzynie, która powstała w 2022 roku by rozprowadzać gaz ze Świnoujścia, Baltic Pipe oraz Gazociągu Polska-Litwa. To około 250 km nowych gazociągów. Dlatego Polacy zabiegają w Komisji Europejskiej o uproszczenie procedur związanych z pozwoleniami środowiskowymi, aby trwały jak najkrócej. Nieoficjalnie można jednak usłyszeć o terminie 2-3 lat, które oznaczałyby, że bez nowych rozstrzygnięć, zapewne z udziałem czynnika politycznego, FSRU w Zatoce Gdańskiej stanie najwcześniej w 2025-2026 roku, nawet jeśli Polacy wydzierżawiliby statek jutro. Następna bariera to jednak dostępność statków. Kolejne firmy europejskie zgłaszają się po FSRU, jak wspomniane firmy niemieckie z dwoma jednostkami wyczarterowanymi od Hoegh LNG, dwa obiekty dla holenderskiego Gasunie od New Fortress Energy oraz Exmar mające rozpocząć pracę w tym roku (jest infrastruktura), włoski Snam ubiegający się o kolejny obiekt czy duet Estonia-Finlandia, który także chce mieć pływający gazoport posiłkujący dostawy z Kłajpedy. Tymczasem na świecie działały w 2020 roku 43 jednostki FSRU a Financial Times donosił pod koniec marca o dostępności pięciu, z których nie każdy nadaje się na zimne wody Bałtyku czy Morza Północnego. Porozumienie zawierające warunki przyszłej umowy gazowej Sempra-PGNiG zawarte w Międzyzdrojach podczas konferencji GAZTERM zakłada dostawy do 4 mld m sześc. rocznie po regazyfikacji przez FSRU w Zatoce Gdańskiej od 2027 roku. PGNiG zgłosiło się już po moc FSRU w pierwszej fazie open season. Sygnatariusze porozumienia z Międzyzdrojów sygnalizowali, że jego realizacja wymaga przygotowań po obu stronach Atlantyku, a więc nowego ciągu skraplającego w terminalu Cameron LNG w USA i jednostki FSRU koło Gdańska.

https://biznesalert.pl/pgnig-zawarlo-z-amerykanami-porozumienie-o-dlugoterminowej-umowie-na-dostawy-lng/embed/#?secret=y3ZJO7Z6fF#?secret=hJXY9odnUm

Widzialna ręka polityki

Nieoficjalnie wiadomo, że rząd zajmuje się już opracowaniem planu pozyskania pływającego gazoportu. Należy zatem przedstawić kilka rekomendacji działania przybliżających Polaków do pozyskania FSRU. Warto rozważyć różne opcje, w tym dostosowanie wydzierżawionego tankowca LNG do pracy w roli pływającego gazoportu lub opłacenia budowy takiej jednostki w polskiej stoczni. Walka Polaków o kontrakt na dzierżawę pływającego gazoportu powinna się rozpocząć już teraz, aby z wyprzedzeniem zarezerwować jednostkę do Zatoki Gdańskiej. Wskazane jest przyspieszenie budowy infrastruktury towarzyszącej i dalsza walka o zmianę przepisów europejskich na takie, które na to pozwolą. Polska będzie prawdopodobnie posiadać pływający gazoport w tej dekadzie. Stanie się to szybciej niż w 2028 roku, ale przeszkody obiektywne nie pozwolą jeszcze z niego skorzystać w tym sezonie grzewczym, kiedy może dojść do eskalacji wrogich działań rosyjskiego Gazpromu podsycającego kryzys energetyczny. Z pomocą przyjdą dostępne i planowane do końca roku inwestycje: terminal LNG w Świnoujściu, Gazociąg Polska-Litwa i inne połączenia z sąsiadami, a także gazociąg Baltic Pipe pozwalające ograniczyć niedobory gazu występujące w Europie w tym sezonie grzewczym w razie całkowitej przerwy dostaw gazu rosyjskiego.

https://biznesalert.pl/jakobik-turbodywersyfikacja-wobec-inwazji-rosji-na-ukrainie-analiza/embed/#?secret=DuK1pQyXDT#?secret=vtLCkxIh5V

Destrukcja popytu, czyli gwóźdź do trumny Putina i szansa na tańsze paliwo (ANALIZA)

Destrukcja popytu, czyli gwóźdź do trumny Putina i szansa na tańsze paliwo (ANALIZA)

Ropa może drożeć jeszcze bardziej, ale długoterminowo destrukcja popytu może zmniejszyć jej rolę w gospodarce i po długim kryzysie dać niższe ceny paliw. To gwóźdź do trumny stacji benzynowej Putina – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kryzys energetyczny trwa. Ceny surowców są rekordowe. Ropa przebiła 100 dolarów za baryłkę i może drożeć dalej przez obawy o niedobory na rynku. Tymczasem według wyliczeń Seeking Alpha zapotrzebowanie na ropę oraz paliwa w USA spadło i utrzymuje się na poziomie poniżej średniej czterotygodniowej z 2021 roku. To prawdopodobny dowód na zmianę zachowania konsumentów, którzy w obliczu cen paliw najwyższych od dwóch dekad zaczęli prawdopodobnie ograniczać popyt z powodów ekonomicznych.

Tak zaczyna się tak zwana destrukcja popytu, która może długoterminowo ograniczyć popyt na ropę oraz paliwa zmniejszając zależność gospodarek światowych od tego paliwa, na Zachodzie na trwałe, bo zaciskanie pasa wywołane kryzysem energetycznym oraz gospodarczym zostanie wzmocnione polityką na rzecz porzucenia paliw kopalnych. Seeking Alpha szacuje, że utrzymanie status quo na rynku połączone ze potencjalną destrukcją popytu da nadwyżkę ropy na rynku i niższe ceny.

Są jednak czynniki krótkoterminowe, które będą przemawiały raczej za niedoborem oraz dalszą drożyzną. Rosja zmniejsza wydobycie ropy, o którym jako pierwszy informował BiznesAlert.pl. Produkcja kondensatu gazu i ropy spadła w marcu do 11,01 mln baryłek dziennie z 11,08 mln w lutym. Refinitiv Eikon podaje, że  z końcem marca wydobycie spadło do 10,6 mln baryłek, czyli poziomu najniższego od września 2021 roku. Ograniczenie podaży ropy przez Rosję może mieć efekt analogiczny do tego wywołanego celowym zmniejszeniem eksportu gazu przez rosyjski Gazprom i będzie podnosić cenę baryłek oraz paliw. Na ten czynnik nałoży się brak chęci państw porozumienia naftowego OPEC+ do dodatkowego zwiększenia podaży pomimo apeli USA oraz Międzynarodowej Agencji Energii, którego nie równoważy w dłuższym terminie dodatkowa podaż dzięki uwolnieniu rezerw MAE, w tym amerykańskich. Brak porozumienia z Iranem nie zapewnia z kolei dodatkowej podaży możliwej dzięki jego ewentualnemu powrotowi na rynek.

Oznacza to, że Brent za 108 dolarów za baryłkę notowaną 21 kwietnia to nie koniec drożyzny na rynku ropy, która może być teraz podsycana dalej przez Rosję i to niezależnie od tego, czy klienci europejscy sami zrezygnują z jej dostaw po ataku na Ukrainę, co do pewnego stopnia już się dzieje, czy zostanie wprowadzone embargo unijne coraz bardziej prawdopodobne wraz z rozwojem wypadków nad Dnieprem. Koszty gospodarcze drogiej ropy pojawią się niezależnie od tego, ale można uniknąć kosztów braku embargo w postaci przewlekłej destabilizacji na wschodniej flance NATO oraz Unii Europejskiej.

Drożyzna już teraz zwiastuje wzrost wydobycia węglowodorów z USA, które są największym eksporterem na świecie przez rosnącą rentowność wydobycia oraz decyzje administracji USA, która pozwala sięgać po koncesje na ziemiach federalnych. Długofalowo jednak destrukcja popytu może na Zachodzie przyspieszyć proces spadku roli ropy w gospodarce, którego obawiają się petrostates zależne od sprzedaży baryłek jak Arabia Saudyjska czy Rosja. Kryzys gospodarczy i energetyczny zwiększa rentowność innowacji w postaci elektromobilności, ogniw wodorowych, a wreszcie zmusza do zmiany zachowania konsumentów, którzy chcąc nie chcąc muszą oszczędzać paliwo. Kryzys naftowy sprzed 40 lat doprowadził do uniezależnienia Zachodu od ropy bliskowschodniej, a kryzys z lat dwudziestych XXI wieku prawdopodobnie będzie gwoździem do trumny stacji benzynowej Władimira Putina, która nie potrafi uniezależnić się od przychodów stanowiących jedną trzecią budżetu rosyjskiego, a będzie jej jeszcze trudniej ze względu na sankcje zachodnie. Destrukcja popytu da tańsze paliwo, ale przede wszystkim dlatego, że będzie ono coraz mniej potrzebne.

Derusyfikacja Gazociągu Jamalskiego z przyległościami (ANALIZA)

Derusyfikacja Gazociągu Jamalskiego z przyległościami (ANALIZA)

Niezależnie od dyskusji o embargo na surowce z Rosji, która nie przyniosła dotąd rozstrzygnięcia, należy wyciągnąć wnioski z ataku rosyjskiego na Ukrainę i zderusyfikować energetykę europejską. Do rozważenia jest zgodne z prawem usunięcie kapitału rosyjskiego ze strategicznej infrastruktury energetycznej w Polsce i Niemczech. Przykład to Gazociąg Jamalski – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Sektor energetyczny Europy został spenetrowany przez Rosjan do stopnia, który pozwolił im spotęgować kryzys energetyczny poprzez ograniczenie podaży gazu, a te działania z dzisiejszej perspektywy mogą być postrzegane jako element przygotowań do inwazji na Ukrainę. Zależność od gazu rosyjskiego mogła paraliżować działania Zachodu i do pewnego stopnia hamuje część krajów europejskich przed sięgnięciem po bardziej zaawansowane sankcje gospodarcze z embargiem na surowce rosyjskie włącznie.

Najlepszy przykład penetracji energetyki europejskiej przez Rosjan to rynek niemiecki na którym głównym dostawcą jest rosyjski Gazprom. Niemcy od kilku lat nie publikują danych na temat źródeł pochodzenia gazu, które wywoływały kontrowersje w debacie publicznej. Oficjalnie sprowadziły w 2021 roku w sumie 142 mld m sześc. i zużyły 100 mld m sześc. Z tego według ICIS 32 procent gazu pochodziło z Rosji, 20 procent z Norwegii a 12 procent z Holandii, to znaczy z tamtejszego rynku gazu zaopatrywanego ze złóż krajowych oraz dostaw LNG. Rosjanie posiadają także udziały w operatorach wschodnioniemieckiego systemu przesyłowego gazu Gascade, OPAL i NEL za pośrednictwem spółki WIGA z udziałami Gazpromu z Rosji oraz niemieckiego Wintershall Dea. Gazociągi pod kontrolą tych firm rozprowadzają gaz rosyjski z Nord Stream 1 oraz Gazociągu Jamalskiego po wschodnich Niemczech i dalej, do Europy Środkowo-Wschodniej. Rosja posiada także kontrolę nad częścią magazynów gazu w Niemczech poprzez spółkę zależną Gazpromu o nazwie Astora opisaną w innym miejscu. Oficjalnie operatorzy są niezależni od Gazpromu, ale kryzys energetyczny oraz atak Rosjan na Ukrainie pokazuje ryzyko wykorzystania tej infrastruktury do manipulacji rynkiem.

Gazociągi przesyłowe w Niemczech z zaznaczeniem OPAL. Grafika: Gascade

Oznacza to, że rynek gazu w największej gospodarce Unii Europejskiej uległ stopniowej rusyfikacji i jest źródłem wpływu Federacji Rosyjskiej na politykę zagraniczną Niemiec. Zwrot Berlina widoczny po ataku Rosji na Ukrainę uwzględnia dlatego uniezależnienie od gazu rosyjskiego. Nie wystarczy jednak stopniowe zmniejszenie importu z Rosji, ale także zmiany właścicielskie chroniące wspólny rynek gazu przed nadużyciami rynkowymi Gazpromu oraz zagrożeniami płynącymi z wrogiej polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa Kremla. W interesie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa a także rozwoju rynku gazu w Unii Europejskiej będzie zatem derusyfikacja energetyki europejskiej której elementem powinno być zgodne z prawem usunięcie udziałów kapitału rosyjskiego w strategicznej infrastrukturze przesyłowej oraz magazynowej w Niemczech oraz innych krajach europejskich.

Z tego punktu widzenia do rozstrzygnięcia pozostaje los Gazociągu Jamalskiego w Polsce, który znajduje się pod kontrolą operatora Gaz-System, ale należy do spółki EuRoPol Gaz z udziałami PGNiG w wysokości 52 procent (4 procent Gas-Trading) i Gazpromu (48 procent). Tak zwana polonizacja mocy Gazociągu Jamalskiego nastąpi w drodze zmian ustawowych. Gaz-System organizuje już aukcje przepustowości na Jamale a w przyszłości będzie także wyznaczał taryfę przesyłową. Do rozważenia pozostaje przyszłość udziałów Gazpromu w tej infrastrukturze. Drugie śledztwo antymonopolowe Komisji Europejskiej prowadzone na razie w sprawie, ale nie przeciwko tej firmie z Rosji powinno także dać odpowiedź na pytanie o to, czy i w jaki sposób należy usunąć szkodliwy wpływ kapitału rosyjskiego na rynek gazu na szlaku Gazociągu Jamalskiego w Polsce oraz Niemczech.

PGNiG potwierdza, że chce czerpać LNG z drugiego gazoportu | Putin dzwoni do Niemiec i Włoch proponując układ gazowy pomimo zbrodni na Ukrainie

PGNiG potwierdza, że chce czerpać LNG z drugiego gazoportu | Putin dzwoni do Niemiec i Włoch proponując układ gazowy pomimo zbrodni na Ukrainie

:PGNiG potwierdza, że jest zainteresowane pływającym terminalem LNG w Zatoce Gdańskiej, czyli tzw. FSRU. Drugi gazoport da Polsce dodatkowy gaz spoza Rosji i ma powstać szybciej od pierwotnych planów.

:Rosjanie dalej przekonują Europę zachodnią do płatności za gaz w rublach, tym razem z udziałem kasjera Gazpromu, który może trafić na listę sankcji. Gazociąg Jamalski nie pompuje gazu do Niemiec, a ci przygotowują się na ewentualny kryzys dostaw.

:Politycy krajów porozumienia naftowego OPEC+ odmówili dodatkowego zwiększenia podaży ropy na rynku zasłaniając się chęcią unikania polityki, więc USA rozważają emisję z rezerw do 180 mln baryłek ropy w nadchodzących miesiącach. Międzynarodowa Agencja Energii rozważy skoordynowaną akcję na Zachodzie.

Czytaj dalej„PGNiG potwierdza, że chce czerpać LNG z drugiego gazoportu | Putin dzwoni do Niemiec i Włoch proponując układ gazowy pomimo zbrodni na Ukrainie”

Ukraina prosi Europę o embargo unijne na gaz i ropę z Rosji a Kreml grozi zakręceniem kurka | Ukraina wraca do eksportu energii przez Polskę a zarobek przeznaczy na naprawy szkód wojennych

Ukraina prosi Europę o embargo unijne na gaz i ropę z Rosji a Kreml grozi zakręceniem kurka | Ukraina wraca do eksportu energii przez Polskę a zarobek przeznaczy na naprawy szkód wojennych

Ukraina prosi Europę o embargo unijne na gaz i ropę z Rosji a Kreml grozi zakręceniem kurka

Prezydent Ukrainy po raz kolejny zaapelował o embargo unijne na gaz i ropę Rosji. Rosjanie grożą zaś przerwą dostaw gazu. Tymczasem rzecznik Kremla zasugerował możliwość przerwy dostaw gazu do klientów, którzy nie będą płacić w rublach.

— Czekają państwo na użycie broni chemicznej? — pytał Zełeński w nagraniu przywódców Zachodu. — Czy to, co zrobili do póki co żołnierze rosyjscy, nie skłania do nałożenia embarga na ropę i gaz z Rosji? — pytał retorycznie cytowany przez Reutersa.

— W tym tygodniu tworzymy grupę ekspertów ukraińskich i międzynarodowych, którzy będą analizowali zastosowanie sankcji przeciwko Rosji w kontekście tego, na co one realnie wpływają. Chodzi o to, żeby nie było możliwości obejścia sankcji. To jest bardzo ważne dla całego świata demokratycznego — stwierdził Zełenski.

Rozmowy o embargo unijnym na gaz i ropę Rosji trwają. Kraje jak Polska i Litwa domagają się jego wprowadzenia, ale przeciwko są Austria, Niemcy oraz Węgry.

Tymczasem Kreml ostrzega przed przerwaniem dostaw gazu do krajów europejskich, które odmówią płatności w rublach. To propozycja prezydenta Władimira Putina, która została odrzucona w Polsce oraz innych krajach europejskich, a także przez grupę G7 ustami ministra gospodarki i klimatu Niemiec Roberta Habecka, który zastrzegł, że taka zmiana byłaby naruszeniem kontraktu.

– Nie wiem co się stanie, jeśli odrzucą tę możliwość – mówił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. – Jak tylko poznamy ich ostateczną decyzję zbadamy możliwości działania. Jednakże na pewno nie zamierzamy angażować się w działalność charytatywną w tym zakresie i słać gaz do Europy Zachodniej bez opłat. Nie będzie płatności, nie będzie gazu – powiedział Pieskow w telewizji PBS. Habeck zastrzegł, że G7 jest przygotowana na każdą możliwość. Komisja Europejska podkreśla, że płatności w rublach to sposób na naruszenie sankcji wobec Rosji, bo musiałyby doprowadzić do wymiany walut z Bankiem Rosji objętym tymi restrykcjami.

Reuters/Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Ukraina wraca do eksportu energii przez Polskę a zarobek przeznaczy na naprawy szkód wojennych

Ukraińskie Ukrenergo przeprowadziło pierwszą aukcję mocy na połączeniu transgranicznym z Polską. To pierwsza taka operacja po synchronizacji elektroenergetyki ukraińskiej z kontynentalną. Środki ze sprzedaży energii do Europy posłużą odbudowie infrastruktury zniszczonej w czasie inwazji Rosji na Ukrainę.

Nie ma obecnie wymiany handlowej energii między krajami europejskimi a Ukrainą. Pierwsza aukcja odbyła się 28 marca z dostawą zaplanowaną na 30 marca i wolumen godzinowy 210 MW.

Dostawy energii do Unii Europejskiej pozwolą zebrać środki finansowe na naprawy infrastruktury energetycznej zniszczonej w dobie inwazji Rosji na Ukrainie. Zostały wznowione po tym jak w dniu inwazji 24 lutego zostały zawieszone przez atak Rosji. Ukraina przeprowadziła jednak awaryjną synchronizację z systemem europejskim 16 marca tego roku.

Ukrenergo/Wojciech Jakóbik

Francuski regulator wzywa do oszczędzania energii i gazu przed zimą

Przewodniczący Komisji Regulacji Energetyki (CRE), czyli odpowiednika francuskiego Urzędu Regulacji Energetyki pracującego w Polsce, wezwał Francuzów do oszczędzania energii przed niedoborami, które mogą nastąpić zimą.

CRE ma się zaangażować we wspólne zakupy gazu podjęte przez Unię Europejską w odpowiedzi na atak Rosji na Ukrainę oraz ryzyko przerwy dostaw od rosyjskiego Gazpromu. Ograniczenie podaży przez Rosjan obserwowane jeszcze od wakacji 2021 roku w połączeniu z problemami energetyki jądrowej we Francji spowodują niedobory zimą. – Musimy oszczędzać gaz i elektryczność we Francji teraz, bo inaczej może się zrobić niedobrze następnej zimy – ostrzega prezes CRE Jean-Francois Carenco.

– Przemysłowcy, trzeci sektor, budynki publiczne, ale także każdy z nas musi działać, czy to przez obniżenie ogrzewania czy to przez ograniczenie klimatyzacji czy świateł. Mamy kryzys i każdy musi się zaangażować – ostrzega regulator francuski.

Inwazja Rosji na Ukrainie rodzi dyskusję o embargo na gaz i ropę z Rosji. Niezależnie od decyzji Unii Europejskiej Rosjanie ograniczają podaż gazu w Europie a przerwa dostaw może nastąpić z przyczyn losowych w obliczu ataku Rosji na Ukrainę. Kryzys energetyczny może się pogłębić w nowym sezonie grzewczym do czasu, gdy Unia zamierza zebrać jak największe zapasy gazu potrzebnego w energetyce i ciepłownictwie Europy Zachodniej.

Le Figaro/Wojciech Jakóbik

Derusyfikacja albo destabilizacja energetyki w Europie

Derusyfikacja albo destabilizacja energetyki w Europie

– Prawdopodobnie nie da się uniknąć kosztów wywołanych agresją Władimira Putina na Ukrainie. Będą one tym wyższe im mniej zdecydowana będzie polityka Unii Europejskiej oraz NATO. Dlatego należy rozważyć embargo na gaz i ropę z Rosji, a do czasu konsensusu konsekwentnie obniżać dostawy z tego kierunku w celu usunięcia wpływów rosyjskich na sektor energetyczny. Alternatywa to ryzyko wysadzania rządów europejskich przez Putina z pomocą kryzysu energetycznego, który posłuży jeszcze długo do destabilizowania Europy i tym dłużej, im dłużej będziemy się wahać – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Unia Europejska chce porzucić zależność od gazu z Rosji, ale nie od razu

Atak Rosji na Ukrainie może doprowadzić w razie braku adekwatnej reakcji do powstania państwa upadłego w sercu Europy, którego niestabilność będzie oddziaływać na gospodarkę Zachodu przez nadchodzące lata. Taki scenariusz oznaczałby dalszą presję czynnika geopolitycznego na cenę surowców oraz ryzyko przerwy dostaw gazu oraz ropy z Rosji w każdej chwili. Nie ma powrotu do status quo sprzed wojny. Stabilna i niezależna Ukraina jest w interesie Unii Europejskiej i NATO także z tego powodu. Rządy zachodnie, które tak jak Berlin czy Budapeszt będą bały się stanowczej reakcji teraz, będą płacić coraz więcej w dłuższej perspektywie. Kryzys energetyczny może potrwać kilka lat i będzie czynnikiem destabilizującym politykę krajów Zachodu. Warto przypomnieć, że w przeszłości Rosjanie wykorzystywali energetykę do zmian politycznych w krajach byłego Związku Sowieckiego. Teraz będą to mogli robić także na terenie Unii Europejskiej, czego pierwsze przykłady to wahanie Budapesztu i Berlina w obawie o złe humory wyborców.

USA wprowadziły embargo na gaz i ropę z Rosji, mogąc sobie na to pozwolić ze względu na to, że stanowią kilka procent dostaw na rynek amerykański. USA są eksporterem węglowodorów dzięki rewolucji łupkowej. Unia Europejska nie poszła w ślad Ameryki pomimo jej zabiegów oraz gotowości części krajów unijnych jak Polska czy Litwa do wprowadzenia embargo. Nie oznacza to, że pogarszająca się sytuacja na Ukrainie nie skłoni przywódców europejskich do porzucenia węglowodorów z Rosji w przyszłości. Póki co jednak Komisja Europejska przedstawiła plan kompromisowy, ale nadal ambitny, który ma na celu obniżkę zależności od gazu z Rosji o dwie trzecie do końca tego roku i porzucenie go w ogóle do 2030 roku. To plan REPowerEU, który razem z pakietem Fit For 55 ma zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz w Europie o 155 mld m sześc. do 2030 roku. Rosjanie nie mają dotąd alternatywy, bo fizycznie nie są w stanie przekierować dostaw z bazy surowcowej na Jamale do Chin, chociaż przekonują o takiej możliwości co najmniej od 2014 roku. Należy uderzyć w reżim Władimira Putina sankcjami zanim znajdą alternatywę i to jest kolejny argument za szybkim działaniem, poza wzrostem ofiar wojny na Ukrainie. Do rozważenia pozostaje embargo na ropę naftową z Rosji. Rynek naftowy i infrastruktura w Europie są lepiej przygotowane do uniezależnienia od tych dostaw.

To tyle, ile sprowadziła Unia Europejska z Rosji w 2021 roku. Warto przypomnieć analizę ośrodka Bruegel, który obliczył, że w razie gotowości do poniesienia odpowiednich kosztów, Europa byłaby w stanie porzucić gaz z Rosji w tym roku. Oznaczałoby to jednak konieczność wprowadzenia ograniczeń poboru gazu, na które nie chce póki co zdecydować się bogate społeczeństwo zachodnie. Były prezes PGNiG Piotr Woźniak ocenił na spotkaniu w Klubie Ronina, że da się wprowadzić plan ograniczenia zakupów surowców energetycznych z Rosji. – Nie należy robić tego z dnia na dzień, bo to jest niemożliwe, ale rozciągnąć w czasie tak jak to się dzieje z emisjami CO2 czy metanu, na przykład co roku o 10 procent – mówił na spotkaniu. To rozwiązanie umiarkowane do wprowadzenia na poziomie unijnym. Kolejne rozwiązanie to wykluczenie firm rosyjskich ze strategicznych aktywów energetycznych w Europie, jak systemy przesyłowe gazu i ropy, magazyny gazu oraz paliw czy rafinerie. To także wdzięczny cel sankcji zachodnich.

Zależność od Rosji może wysadzać rządy w Europie

To kwestia ceny, którą i tak przyjdzie nam zapłacić na różne sposoby. – Z naszych analiz w PGNiG wyszło, że mniej więcej 20 procent z każdego rachunku za gaz trafia bezpośrednio przez budżet rosyjski na armię rosyjską i uzbrojenie. Bomby lecące na Kijów opłaciliśmy w około 20 procentach z naszych rachunków gazowych – powiedział Woźniak w Klubie Ronina. – Brytyjczycy obliczyli, że z każdego baku średniego samochodu siedem funtów idzie na zbrojenia rosyjskie. Natomiast rosyjski Kommiersant przyznaje, że USA mogłyby całkowicie zastąpić Gazprom na rynku europejskim zwiększając wydobycie gazu o 10 procent. Są do tego inni dostawcy. To kwestia ceny do zapłacenia za niezależność, na przykład na rozbudowę infrastruktury.

Jeżeli nie zatrzymamy machiny wojennej Władimira Putina dziś godząc się na drożyznę na rynku energetycznym, zapłacimy jeszcze więcej w przyszłości poprzez przedłużenie tego kryzysu, bo zależność od Rosji będzie dalej oddziaływać na rekordowe ceny surowców, a być może i szerszy kryzys militarny w Europie. Warto pamiętać, że brak embarga na gaz i ropę z Rosji oznacza także wystawienie na stałe ryzyko zatrzymania dostaw z tego kierunku i wykorzystanie tego faktu do różnych celów wrogiej polityki Kremla. Uniezależnienie to zatem także temat istotny z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa. Z tego względu istotnym komponentem działań krajowych oraz unijnych powinno być łagodzenie skutków społecznych kryzysu energetycznego. To dlatego plan REPowerEU zakłada rewizję kształtu rynku energii w celu regulacji cen. Ośrodek Bruegel przychodzi z kolejną radą, czyli powiązaniem mechanizmów regulacji cen z oszczędnością energii. – Jedyną rzeczą, jaką Europa może szybko zrobić, aby zapobiec potencjalnie trudnej zimie, jest aktywne promowanie oszczędzania energii zarówno w sektorze mieszkaniowym, jak i przemysłowym. W sektorze mieszkaniowym oszczędzanie energii można promować za pomocą polityki nakazowo-kontrolnej lub zachęt ekonomicznych – czytamy w analizie Bruegela. Propozycja to uzależnienie redukcji cen od oszczędności. Każda oszczędzona megawatogodzina to dzisiaj strata dla Putina. Póki co należy pogodzić się z utrzymaniem kryzysu energetycznego, droższą energią, gazem i paliwami. Kryzys trwa a surowce drożeją nawet bez przerw dostaw gazu oraz ropy z Rosji.

Brak stanowczej reakcji pozwoli Władimirowi Putinowi wysadzać rządy w Europie tak jak próbuje wysadzić rząd w Kijowie. Siły populistyczne będą rosnąć w siłę w oparciu o drożyznę na rynku energii i paliw co widać już w krajach europejskich jak Polska. Warto przypomnieć, że kryzys energetyczny trwa dłużej niż agresja Rosji na Ukrainie i może być postrzegany jako element przygotowań do wojny mający paraliżować Zachód. Z tego względu należy dalej pracować na rzecz embargo na gaz i ropę z Rosji. Brak konsensusu spowodował sięgnięcie przez Komisję Europejską po rozwiązanie kompromisowe warte wdrożenia. Im dłużej będziemy się wahać, tym więcej zapłacimy. Zapłacimy i tak na różne sposoby, więc próba uniknięcia kosztów awantury Władimira Putina to droga donikąd.

Turbodywersyfikacja wobec inwazji Rosji na Ukrainie (ANALIZA)

Turbodywersyfikacja wobec inwazji Rosji na Ukrainie (ANALIZA)

– Inwazja Rosji na Ukrainie trwa pomimo kolejnych sankcji wprowadzanych przez Zachód. Należy liczyć się z możliwością zatrzymania dostaw gazu z powodu nowych restrykcji, incydentów albo takiej decyzji Rosji. Europa jest w stanie porzucić błękitne paliwo przy odpowiednim wysiłku z udziałem Polski. Oszczędność energii i surowców będzie miarą patriotyzmu oraz solidarności z Ukrainą – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Turbodywersyfikacja wobec inwazji Rosji na Ukrainie (ANALIZA)”

Media ujawniają fakty o parasolu ochronnym Nord Stream 2 w Niemczech z groźbą wojny w tle | Kryzys energetyczny będzie trwał w 2023 roku przez Gazprom, więc Komisja już mu się przygląda

Media ujawniają fakty o parasolu ochronnym Nord Stream 2 w Niemczech z groźbą wojny w tle | Kryzys energetyczny będzie trwał w 2023 roku przez Gazprom, więc Komisja już mu się przygląda

:Gazeta niemiecka Welt am Sonntag ustaliła, że fundacja Stiftung Klimaschutz powołana przez rząd Meklemburgii-Pomorza Przedniego mająca teoretycznie zająć się ochroną klimatu, zakupiła 49 procent udziałów spółki z Rostocku w niejasnym celu. Można podejrzewać, że chodzi o ochronę spornego Nord Stream 2 przed sankcjami USA, które są bardziej prawdopodobne wobec groźby wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

:Portal EurActiv.com dotarł do analizy Komisji Europejskiej, z której wynika, że kryzys energetyczny może trwać jeszcze cały 2023 rok głównie z winy wysokich cen gazu windowanych przez Gazprom. Komisja bada już czy nie nadużył pozycji na rynku.

Czytaj dalej„Media ujawniają fakty o parasolu ochronnym Nord Stream 2 w Niemczech z groźbą wojny w tle | Kryzys energetyczny będzie trwał w 2023 roku przez Gazprom, więc Komisja już mu się przygląda”

Miałaś energetyko czasu w bród, ostał ci się 200+

Miałaś energetyko czasu w bród, ostał ci się 200+

– To prawda, że koszty polityki klimatycznej w Polsce są tak wysokie, bo pozostaje zależna od węgla. Gaz tego mocno nie zmieni, bo też jest na cenzurowanym. Zostaje duet atom i OZE wspierany wodorem oraz magazynami energii. Druga strona monety to fakt, że problemy z zapewnieniem nowych mocy wytwórczych w latach dwudziestych mogą zmusić Polskę do utrzymywania przy życiu węglowych trupów, czyli bloków 200 MW pamiętających czasy Gierka – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj dalej„Miałaś energetyko czasu w bród, ostał ci się 200+”