Chiny zamiast Rosji przesądzą o losie kryzysu energetycznego

Chiny zamiast Rosji przesądzą o losie kryzysu energetycznego

Kondycja gospodarcza Państwa Środka może przesądzić o ciągu dalszym kryzysu energetycznego. Rosja traci inicjatywę w tym zakresie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kolejny czarny łabędź w Chinach

Chiny znów otwierają granice i spodziewają się wzrostu popytu na paliwa. Walka z koronawirusem w tym kraju przechodzi do nowego etapu z mniejszymi restrykcjami oraz możliwością podróży zagranicznych, które będą szczególnie popularne w chiński Nowy Rok, kiedy – jak w pandemicznym 2020 roku – Chińczycy masowo ruszą w trasę odwiedzać krewnych w związku ze świętem. Zwiększony ruch na drogach oraz na niebie może zwiększyć zużycie ropy oraz produktów naftowych w Państwie Środka, zwiększając też presję na podwyżki cen i zmniejszając dostępność paliwa na rynku. Odbicie w Chinach może mieć także znaczenie dla rynku gazu skroplonego. Jeżeli popyt Państwa Środka wróci do poziomu sprzed pandemii, a Europa będzie notowała dalsze spadki wartości gazu na giełdzie TTF, ceny kontraktów LNG u Azjatów mogą stać się znów bardziej atrakcyjne od europejskich, wywołując odwrót z Europy, zmniejszając podaż i zwiększając presję na nowe podwyżki cen. Czarny łabędź w Chinach to postępy walki z pandemią koronawirusa oraz kondycja gospodarki. Nie wiadomo czy luzowanie restrykcji wystarczy, by Chińczycy przezwyciężyli obawy przed globalną recesją sygnalizowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jeżeli okaże się, że pomimo wolnego przepływu ludzi i kapitału, koronawirus nie daje za wygraną albo gospodarka nie wraca do formy, zapotrzebowanie na ropę, produkty naftowe oraz gaz w Chinach nie będzie rosło szybko, a ceny nie odbiją się z obecnych spadków. Będzie to zła wiadomość, bo może oznaczać recesję, ale pocieszeniem będzie fakt, że obniży ona ceny surowców, zmniejszając oddziaływanie kryzysu energetycznego na gospodarki zachodnie, w tym w Polsce.

Ropa Brent kosztuje już 79 dolarów za baryłkę i notuje spadek o ponad 7 dolarów od początku roku. Był to spadek o ponad osiem procent, najwyższy od 2016 roku, kiedy trwał kryzys cen ropy. Cena gazu na giełdzie TTF w Holandii jest najniższa od początku 2022 roku, czyli czasu sprzed inwazji Rosji na Ukrainie, sięgając poniżej 70 euro za megawatogodzinę. Zmiana wartości tych notowań będzie w nadchodzącym czasie zależała w dużej mierze od popytu w Chinach, a coraz mniej od polityki Kremla, który chciał w 2022 roku zaszantażować świat kryzysem energetycznym, ale jego plany pokrzyżowała ciepła zima oraz odwrót Europejczyków od surowców z Rosji. Rosjanie podsycali kryzys energetyczny od wakacji 2021 roku, ograniczając podaż gazu w Europie. Mogą ograniczyć ją dodatkowo poprzez zatrzymanie dostaw przez Ukrainę lub Turcję w 2023 roku, ale Europejczycy zareagowali już wprowadzeniem ceny maksymalnej gazu na giełdzie TTF w wysokości 180 euro za megawatogodzinę. Jeśli Rosja spróbuje znów wysadzić rynek gazu, ten uniezależni się od jej działań. Podobnie działa cena maksymalna dostaw ropy z Rosji. Jeżeli Kreml chce utrzymać przypływ petrodolarów ze sprzedaży baryłek na Zachód, musi sprzedawać w cenie do 60 dolarów za baryłkę wyznaczonej przez G7, Australię i Unię Europejską. Limit będzie cyklicznie rewidowany do 5 procent poniżej wartości rynkowej, a jeśli Kreml postanowi zakręcić kurek, zagrozi swej stabilności budżetowej w 2023 roku, kiedy może wyczerpać Fundusz Bogactwa Narodowego zasilany petrodolarami.

Ciąg dalszy kryzysu energetycznego nastąpi

Rosjanie tracą inicjatywę w kryzysie energetycznym po stronie podażowej, a jego los może zależeć bardziej od popytu warunkowanego przez ciąg dalszy wypadków w Chinach oraz perspektywy recesji globalnej. Najczarniejszy scenariusz zakłada połączony wpływ ograniczonej podaży gazu oraz ropy z Rosji, szczególnie po wejściu w życie embargo na produkty naftowe w Unii Europejskiej od piątego lutego oraz zwiększonego popytu w Chinach, wzmocnionego dodatkowo atakiem zimy, jak w styczniu 2022 roku. Wówczas Międzynarodowa Agencja Energii prognozuje deficyt gazu w Europie sięgający 27 mld m sześc. ENTSO-E ostrzega przed takim scenariuszem połączonym z niewystarczającą podażą mocy z europejskiego atomu i problemami z dystrybucją węgla, w którym należy liczyć się z blackoutami na kontynencie. Oznacza to, że Zachód wciąż powinien oszczędzać zasoby i gromadzić zapasy na czarną godzinę. Kryzys energetyczny trwa.

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

– Jeżeli dostawy ropy z Polski do niemieckiej Rafinerii Schwedt faktycznie ruszą przed końcem stycznia, może dojść do derusyfikacji tego obiektu z pomocą Orlenu lub bez niego. Od tego rozstrzygnięcia może zależeć cena paliw na stacjach w obliczu embargo na produkty naftowe Rosji wchodzącego w życie w lutym 2023 roku – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czy Rosnieft zostanie wyrzucony z Rafinerii Schwedt?

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa powiedziała na konferencji prasowej z drugiego stycznia, że Niemcy zamierzają pozbawić Rosnieft Deutschland 54 procent udziałów Rafinerii Schwedt (PCK). Dobry gest Niemiec, czyli wyzbycie się udziałów Rosnieftu – rosyjskiej firmy, to był warunek dalszych rozmów, to się stało – powiedziała minister klimatu odmawiając szczegółów na temat ewentualnego zaangażowania PKN Orlen. – Nie mówimy, że to koniecznie musi być Orlen. Tutaj mówimy w ogóle o rozmowach biznesowych, więc to byśmy pozostawili owiane tajemnicą. Liczymy, że takie porozumienie będzie – podkreśliła w styczniu. Derusyfikacja PCK była warunkiem rozpoczęcia dostaw ropy nierosyjskiej do Schwedt przez naftoport w Gdańsku. Te według deklaracji władz Brandenburgii mają ruszyć do końca stycznia, co sugerowałoby porozumienie w sprawie Schwedt na dniach. Może ono mieć kluczowe znaczenie wobec nadchodzącego embargo G7 i Unii Europejskiej na produkty naftowe z Rosji. Wówczas będzie liczyła się już nie tylko podaż ropy na rynku, ale także produktów rafineryjnych, tymczasem moce rafinerii na świecie spadły przez pandemię koronawirusa oraz wizję rychłej transformacji energetycznej w sektorze transportowym przed atakiem Rosji na Ukrainę z lutego 2022 roku, który znów zwiększył popyt. Europejczycy ścigają się w zakupach paliw na czele z olejem napędowym, by zgromadzić zapasy przed embargo w lutym i wobec wielkiej niewiadomej odnośnie do zapotrzebowania w Chinach. Jeżeli gospodarka chińska ruszy z kopyta po zniesieniu ograniczeń pandemicznych, a sankcje na produkty naftowe wejdą efektywnie w życie w lutym 2023 roku, ceny znów mogą znacznie wzrosnąć przez presję popytową. Co z tego, że na rynku będzie ropa spoza Rosji, jeżeli moce przerobowe rafinerii nie wzrosną poza fizyczne możliwości zakładów w regionie? Podaż ze Schwedt i innych zakładów będzie zależała od efektywności dywersyfikacji dostaw. Ten efekt może zostać jednak złagodzony przez recesje i destrukcję popytu. Tak czy inaczej rynek na produkty naftowe z Rosji będzie się kurczył, a każda rafineria: Schwedt i Leuna w Niemczech, a także Gdańska i Płock w Polsce, będą miały znaczenie dla notowań na stacjach paliw w naszych krajach. Póki co jednak według danych Refinitiv Eikon dla Politico, zapotrzebowanie na diesla sięgnęło rekordowych 8,2 mln ton w grudniu 2022 roku z tego 3,51 mln ton z Rosji. Europejczycy importują na zapas przed embargo. Niemcy sprowadziły z Rosji 640 tysięcy ton diesla z Rosji w grudniu 2022 roku i są największym jego importerem na kontynencie. To najwięcej od maja 2020 roku.

Czy Polska i Niemcy porzucą ropę z Rosji?

Podaż zależy także od losu deklaracji Polski i Niemiec o porzuceniu ropy z Rosji z końcem 2022 roku. Wiadomo, że oba kraje podtrzymują te deklaracje, ale nie ma jeszcze sankcji, które wprowadzałyby je w życie. – Przepustowość w rafinerii jest, gotowość rafinerii jest, tylko kwestia dalszych szczegółów i oczywiście sankcji, bo one też będą wpływały na dalsze porozumienia – uzupełniła Anna Moskwa na cytowanej wyżej konferencji prasowej. BiznesAlert.pl jako pierwszy informował, że Berlin i Warszawa zabiegają o sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń. Według naszych informacji trwają przygotowania do wdrożenia tych przepisów i wciąż jest szansa, że wejdą w życie na początku 2023 roku po to, by dać alibi firmom jak PKN Orlen czy jego odpowiedniki działające w Niemczech, by zerwać umowy z Rosjanami bez płacenia kar. Niemcy deklarują w mediach, że porzuciły ropę rosyjską z końcem 2022 roku, ale nie ma informacji o zerwaniu jakiejkolwiek umowy tamtejszych firm z dostawcami z Rosji. Brak dostaw rosyjskich może obecnie wynikać w Polsce i Niemczech z planowanej przerwy technicznej pracy Ropociągu Przyjaźń, która ma się skończyć 16 stycznia, ale już teraz trwają spekulacje, czy będzie jak z remontem Nord Stream 1 w wakacje 2022 roku, który nigdy się nie skończył, a kurek raz zakręcony taki pozostał aż do sabotażu we wrześniu 2022 roku, windując ceny gazu do rekordowego poziomu.

Czy sankcje naftowe Zachodu działają?

Skok cen ropy w górę przydałby się Rosjanom w pierwszym kwartale 2023 roku, bo oddziaływanie inwazji na Ukrainie na cenę Brent zostało zniwelowane przez wizję recesji (kosztuje około 80 dolarów) a Rosjanie muszą przez sankcje sprzedawać mieszankę Urals jeszcze taniej. Jest notowana za około 50 dolarów, a w niektórych przypadkach trafia do klientów z rabatem ustanawiającym cenę w wysokości nawet 30 dolarów. Wyższe ceny mogłyby zwiększyć popyt, zwiększyć koszty uniezależnienia Zachodu od ropy i produktów naftowych z Rosji, zreperować budżet rosyjski zagrożony rekordowym deficytem i zachęcić część Europejczyków do dalszych zakupów u Rosjan. Póki co Kreml musi ograniczać wydobycie ropy przez to, że nie ma realnej alternatywy do rynku europejskiego. Z tego względu resort finansów przyznaje, że w 2023 roku będzie trudniej uzupełnić Fundusz Bogactwa Narodowego gromadzący środki ze sprzedaży węglowodorów. Socvombank szacuje, że deficyt w tym roku sięgnie 3,4 bln rubli, które będzie należało pokryć z wspomnianego funduszu szacowanego na 180 mld dolarów. To oznacza, że sankcje zachodnie działają, ale ich oddziaływanie na Rosję jest rozłożone w czasie. Amerykanie kalkulują, że ceny ropy mogłyby sięgnąć nawet 150 dolarów, gdyby nie wprowadzenie ceny maksymalnej baryłki przez G7, Australię i Unię Europejską od piątego grudnia 2022 roku. Fakt, że Rosjanie sprzedają ropę poniżej limitu 60 dolarów może oznaczać, że obawiają się sankcji albo wynikać z warunków rynkowych, bo Urals jest notowany niżej. W lutym ma dojść do pierwszej rewizji ceny maksymalnej, która ma następować cyklicznie co dwa miesiące do poziomu pięciu procent poniżej wartości rynkowej, a zatem obecnie powinna spaść do około 47-48 dolarów. Następne uderzenie z pomocą embargo na dostawy paliw rosyjskich nastąpi piątego lutego 2023 roku, do kiedy powinno nastąpić rozstrzygnięcie w sprawie Schwedt a także kierunków dostaw ropy oraz produktów naftowych do rafinerii w Polsce oraz Niemczech tak, aby mogły wejść w życie sankcje na północną nitkę Ropociągu Przyjaźń. Odpowiednia synchronizacja działań na Zachodzie powinna uchronić region przed szokiem, który miałby także znaczenie dla dalszego losu obrony Ukrainy, która potrzebuje oleju napędowego do skutecznego prowadzenia kontrofensywy a także walki z blackoutami wywołanymi atakami rakietowymi Rosji, bo generatory dostarczane z Zachodu są napędzane paliwem. Dlatego też Zachód liczy na to, że zróżnicowane embargo na produkty naftowe z podziałem na paliwo premium i normalne zmusi Rosjan do podporządkowania się. Musieli obniżyć wydobycie ropy przez sankcje, bo nie posiadają odpowiednich zbiorników i podobnie będzie z paliwem. Takie rozwiązanie ułatwi także poszukiwania alternatywy przez sektor prywatny w Europie. Warto cały czas monitorować temat importu ropy z Kazachstanu przez Ropociąg Przyjaźń w Rosji. Wszelkie próby dostaw surowca rosyjskiego pod fałszywą flagą, na przykład poprzez mieszanie kazachskiej KEBCO z podobną, rosyjską REBCO, spotkają się z sankcjami drugiego rzędu, a ewentualne doniesienia o takich próbach będą uderzać w wizerunek podmiotów z Zachodu angażujących się w ten proceder.

Kiedy nastąpi rozstrzygnięcie w sprawie derusyfikacji Rafinerii Schwedt i sankcji na północną Przyjaźń?

Jeszcze w styczniu możemy poznać oficjalne informacje na temat derusyfikacji Rafinerii Schwedt, ewentualnego wejścia tam PKN Orlen, a także opóźnionej rezygnacji z ropy rosyjskiej w Polsce oraz Niemczech poprzez zastosowanie sankcji wobec północnej nitki Ropociągu Przyjaźń. Rozstrzygnięcia w tej sprawie będą miały fundamentalne znaczenie dla współpracy polsko-niemieckiej, sankcji zachodnich wobec Rosji, losów inwazji rosyjskiej na Ukrainie oraz cen paliw na stacjach.

Sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń do Polski i Niemiec mogą wprowadzić się same | Sankcje zachodnie mogą pozbawić Rosję połowę przychodów ze sprzedaży ropy i gazu

Sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń do Polski i Niemiec mogą wprowadzić się same | Sankcje zachodnie mogą pozbawić Rosję połowę przychodów ze sprzedaży ropy i gazu

:Ministerstwo klimatu i środowiska nie podaje nowych informacji na temat rozmów Polski i Niemiec o sankcjach na dostawy ropy z Rosji przez północną nitkę Ropociągu Przyjaźń do tych, krajów a tymczasem zbliża się cezura, w której wprowadzą się same, albo raczej za sprawą Władimira Putina.

:Financial Times przewiduje, że sankcje zachodnie przeciwko Rosji za inwazję na Ukrainie uderzą mocniej w 2023 roku. Mogą pozbawić Rosjan prawie połowy przychodów ze sprzedaży ropy i gazu.

Czytaj dalej„Sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń do Polski i Niemiec mogą wprowadzić się same | Sankcje zachodnie mogą pozbawić Rosję połowę przychodów ze sprzedaży ropy i gazu”

Ukraińcy liczą na obronę atomu przez inspektorów przez groźbę ataku z Białorusi | Europejczycy importują diesla na potęgę przed embargo

Ukraińcy liczą na obronę atomu przez inspektorów przez groźbę ataku z Białorusi | Europejczycy importują diesla na potęgę przed embargo

:Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej ma rozmieścić inspektorów we wszystkich elektrowniach jądrowych na Ukrainie po licznych incydentach na Zaporożu.

:Stary Kontynent importuje rekordowe ilości oleju napędowego, w dużej mierze z Rosji, szykując się na embargo wobec produktów naftowych tego kierunku, a Rystad Energy wróży niedobór sięgający pół miliona ton.

Ukraińcy liczą na obronę atomu przez inspektorów przez groźbę ataku z Białorusi

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej ma rozmieścić inspektorów we wszystkich elektrowniach jądrowych na Ukrainie po licznych incydentach na Zaporożu.

Zaporoska Elektrownia Jądrowa jest nadal okupowana przez Rosjan, którzy dokonali inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Pozostałe cztery działające elektrownie jądrowe znajdują się pod kontrolą Ukrainy.

Ukraińcy liczą na to, że obecność inspektorów zniechęci Rosjan do bombardowania Zaporoża, do którego doszło już kilkukrotnie. Obawiają się przy tym nowego ataku z terytorium Białorusi, który mógłby zagrozić Elektrowni Równe. Należy jednak zaznaczyć, że ataki na elektrownię zaporoską trwały pomimo obecności inspektorów MAEA jesienią 2022 roku.

Szef MAEA Rafael Grossi ma odwiedzić Kijów 19 stycznia. Rozmawiał już z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w Moskwie, ale wciąż nie uzyskał deklaracji w sprawie demilitaryzacji Zaporoża. Załoga tego obiektu pracuje pod nadzorem sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Ukraińcy ostrzegają o przypadkach nadużyć i tajemniczych zgonów. Pracownicy ukraińskiego Energoatomu są zmuszani do przejścia do Rosatomu.

Wall Street Journal/Wojciech Jakóbik

Europejczycy importują diesla na potęgę przed embargo

Stary Kontynent importuje rekordowe ilości oleju napędowego, w dużej mierze z Rosji, szykując się na embargo wobec produktów naftowych tego kierunku, a Rystad Energy wróży niedobór sięgający pół miliona ton.

Według danych Refinitiv Eikon dla Politico, zapotrzebowanie na diesla sięgnęło rekordowych 8,2 mln ton w grudniu 2022 roku z tego 3,51 mln ton z Rosji. Europejczycy importują na zapas przed embargo. Niemcy sprowadziły z Rosji 640 tysięcy ton diesla z Rosji w grudniu 2022 roku i są największym jego importerem na kontynencie. To najwięcej od maja 2020 roku.

Piątego lutego wchodzi w życie embargo na dostawy morskie i cena maksymalna G7, Australii i Unii Europejskiej produktów naftowych z Rosji, w tym paliwo diesla. Politico sugeruje za Rystad Energy, że najważniejsze alternatywne źródła dostaw to Kuwejt i Arabia Saudyjska. Warto nadmienić, że Polska rozpoczęła dostawy paliwa z Arabii Saudyjskiej przez naftoport w Gdańsku po inwazji Rosji na Ukrainie. Rystad przewiduje jednak niedobór na rynku europejskim sięgający pół miliona ton.

Politico/Wojciech Jakóbik

Chiny zamiast Rosji przesądzą o losie kryzysu energetycznego

Chiny zamiast Rosji przesądzą o losie kryzysu energetycznego

Kondycja gospodarcza Państwa Środka może przesądzić o ciągu dalszym kryzysu energetycznego. Rosja traci inicjatywę w tym zakresie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Władimir Putin i Xi Jinping. Fot. Kancelaria Prezydenta Federacji Rosyjskiej

Władimir Putin i Xi Jinping. Fot. Kancelaria Prezydenta Federacji Rosyjskiej

Kolejny czarny łabędź w Chinach

Chiny znów otwierają granice i spodziewają się wzrostu popytu na paliwa. Walka z koronawirusem w tym kraju przechodzi do nowego etapu z mniejszymi restrykcjami oraz możliwością podróży zagranicznych, które będą szczególnie popularne w chiński Nowy Rok, kiedy – jak w pandemicznym 2020 roku – Chińczycy masowo ruszą w trasę odwiedzać krewnych w związku ze świętem. Zwiększony ruch na drogach oraz na niebie może zwiększyć zużycie ropy oraz produktów naftowych w Państwie Środka, zwiększając też presję na podwyżki cen i zmniejszając dostępność paliwa na rynku. Odbicie w Chinach może mieć także znaczenie dla rynku gazu skroplonego. Jeżeli popyt Państwa Środka wróci do poziomu sprzed pandemii, a Europa będzie notowała dalsze spadki wartości gazu na giełdzie TTF, ceny kontraktów LNG u Azjatów mogą stać się znów bardziej atrakcyjne od europejskich, wywołując odwrót z Europy, zmniejszając podaż i zwiększając presję na nowe podwyżki cen. Czarny łabędź w Chinach to postępy walki z pandemią koronawirusa oraz kondycja gospodarki. Nie wiadomo czy luzowanie restrykcji wystarczy, by Chińczycy przezwyciężyli obawy przed globalną recesją sygnalizowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jeżeli okaże się, że pomimo wolnego przepływu ludzi i kapitału, koronawirus nie daje za wygraną albo gospodarka nie wraca do formy, zapotrzebowanie na ropę, produkty naftowe oraz gaz w Chinach nie będzie rosło szybko, a ceny nie odbiją się z obecnych spadków. Będzie to zła wiadomość, bo może oznaczać recesję, ale pocieszeniem będzie fakt, że obniży ona ceny surowców, zmniejszając oddziaływanie kryzysu energetycznego na gospodarki zachodnie, w tym w Polsce.

Ropa Brent kosztuje już 79 dolarów za baryłkę i notuje spadek o ponad 7 dolarów od początku roku. Był to spadek o ponad osiem procent, najwyższy od 2016 roku, kiedy trwał kryzys cen ropy. Cena gazu na giełdzie TTF w Holandii jest najniższa od początku 2022 roku, czyli czasu sprzed inwazji Rosji na Ukrainie, sięgając poniżej 70 euro za megawatogodzinę. Zmiana wartości tych notowań będzie w nadchodzącym czasie zależała w dużej mierze od popytu w Chinach, a coraz mniej od polityki Kremla, który chciał w 2022 roku zaszantażować świat kryzysem energetycznym, ale jego plany pokrzyżowała ciepła zima oraz odwrót Europejczyków od surowców z Rosji. Rosjanie podsycali kryzys energetyczny od wakacji 2021 roku, ograniczając podaż gazu w Europie. Mogą ograniczyć ją dodatkowo poprzez zatrzymanie dostaw przez Ukrainę lub Turcję w 2023 roku, ale Europejczycy zareagowali już wprowadzeniem ceny maksymalnej gazu na giełdzie TTF w wysokości 180 euro za megawatogodzinę. Jeśli Rosja spróbuje znów wysadzić rynek gazu, ten uniezależni się od jej działań. Podobnie działa cena maksymalna dostaw ropy z Rosji. Jeżeli Kreml chce utrzymać przypływ petrodolarów ze sprzedaży baryłek na Zachód, musi sprzedawać w cenie do 60 dolarów za baryłkę wyznaczonej przez G7, Australię i Unię Europejską. Limit będzie cyklicznie rewidowany do 5 procent poniżej wartości rynkowej, a jeśli Kreml postanowi zakręcić kurek, zagrozi swej stabilności budżetowej w 2023 roku, kiedy może wyczerpać Fundusz Bogactwa Narodowego zasilany petrodolarami.

Ciąg dalszy kryzysu energetycznego nastąpi

Rosjanie tracą inicjatywę w kryzysie energetycznym po stronie podażowej, a jego los może zależeć bardziej od popytu warunkowanego przez ciąg dalszy wypadków w Chinach oraz perspektywy recesji globalnej. Najczarniejszy scenariusz zakłada połączony wpływ ograniczonej podaży gazu oraz ropy z Rosji, szczególnie po wejściu w życie embargo na produkty naftowe w Unii Europejskiej od piątego lutego oraz zwiększonego popytu w Chinach, wzmocnionego dodatkowo atakiem zimy, jak w styczniu 2022 roku. Wówczas Międzynarodowa Agencja Energii prognozuje deficyt gazu w Europie sięgający 27 mld m sześc. ENTSO-E ostrzega przed takim scenariuszem połączonym z niewystarczającą podażą mocy z europejskiego atomu i problemami z dystrybucją węgla, w którym należy liczyć się z blackoutami na kontynencie. Oznacza to, że Zachód wciąż powinien oszczędzać zasoby i gromadzić zapasy na czarną godzinę. Kryzys energetyczny trwa.

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

Polsko-niemiecka derusyfikacja rozstrzygnie o cenach na stacjach

– Jeżeli dostawy ropy z Polski do niemieckiej Rafinerii Schwedt faktycznie ruszą przed końcem stycznia, może dojść do derusyfikacji tego obiektu z pomocą Orlenu lub bez niego. Od tego rozstrzygnięcia może zależeć cena paliw na stacjach w obliczu embargo na produkty naftowe Rosji wchodzącego w życie w lutym 2023 roku – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czy Rosnieft zostanie wyrzucony z Rafinerii Schwedt?

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa powiedziała na konferencji prasowej z drugiego stycznia, że Niemcy zamierzają pozbawić Rosnieft Deutschland 54 procent udziałów Rafinerii Schwedt (PCK). Dobry gest Niemiec, czyli wyzbycie się udziałów Rosnieftu – rosyjskiej firmy, to był warunek dalszych rozmów, to się stało – powiedziała minister klimatu odmawiając szczegółów na temat ewentualnego zaangażowania PKN Orlen. – Nie mówimy, że to koniecznie musi być Orlen. Tutaj mówimy w ogóle o rozmowach biznesowych, więc to byśmy pozostawili owiane tajemnicą. Liczymy, że takie porozumienie będzie – podkreśliła w styczniu. Derusyfikacja PCK była warunkiem rozpoczęcia dostaw ropy nierosyjskiej do Schwedt przez naftoport w Gdańsku. Te według deklaracji władz Brandenburgii mają ruszyć do końca stycznia, co sugerowałoby porozumienie w sprawie Schwedt na dniach. Może ono mieć kluczowe znaczenie wobec nadchodzącego embargo G7 i Unii Europejskiej na produkty naftowe z Rosji. Wówczas będzie liczyła się już nie tylko podaż ropy na rynku, ale także produktów rafineryjnych, tymczasem moce rafinerii na świecie spadły przez pandemię koronawirusa oraz wizję rychłej transformacji energetycznej w sektorze transportowym przed atakiem Rosji na Ukrainę z lutego 2022 roku, który znów zwiększył popyt. Europejczycy ścigają się w zakupach paliw na czele z olejem napędowym, by zgromadzić zapasy przed embargo w lutym i wobec wielkiej niewiadomej odnośnie do zapotrzebowania w Chinach. Jeżeli gospodarka chińska ruszy z kopyta po zniesieniu ograniczeń pandemicznych, a sankcje na produkty naftowe wejdą efektywnie w życie w lutym 2023 roku, ceny znów mogą znacznie wzrosnąć przez presję popytową. Co z tego, że na rynku będzie ropa spoza Rosji, jeżeli moce przerobowe rafinerii nie wzrosną poza fizyczne możliwości zakładów w regionie? Podaż ze Schwedt i innych zakładów będzie zależała od efektywności dywersyfikacji dostaw. Ten efekt może zostać jednak złagodzony przez recesje i destrukcję popytu. Tak czy inaczej rynek na produkty naftowe z Rosji będzie się kurczył, a każda rafineria: Schwedt i Leuna w Niemczech, a także Gdańska i Płock w Polsce, będą miały znaczenie dla notowań na stacjach paliw w naszych krajach. Póki co jednak według danych Refinitiv Eikon dla Politico, zapotrzebowanie na diesla sięgnęło rekordowych 8,2 mln ton w grudniu 2022 roku z tego 3,51 mln ton z Rosji. Europejczycy importują na zapas przed embargo. Niemcy sprowadziły z Rosji 640 tysięcy ton diesla z Rosji w grudniu 2022 roku i są największym jego importerem na kontynencie. To najwięcej od maja 2020 roku.

Czy Polska i Niemcy porzucą ropę z Rosji?

Podaż zależy także od losu deklaracji Polski i Niemiec o porzuceniu ropy z Rosji z końcem 2022 roku. Wiadomo, że oba kraje podtrzymują te deklaracje, ale nie ma jeszcze sankcji, które wprowadzałyby je w życie. – Przepustowość w rafinerii jest, gotowość rafinerii jest, tylko kwestia dalszych szczegółów i oczywiście sankcji, bo one też będą wpływały na dalsze porozumienia – uzupełniła Anna Moskwa na cytowanej wyżej konferencji prasowej. BiznesAlert.pl jako pierwszy informował, że Berlin i Warszawa zabiegają o sankcje na dostawy ropy przez Ropociąg Przyjaźń. Według naszych informacji trwają przygotowania do wdrożenia tych przepisów i wciąż jest szansa, że wejdą w życie na początku 2023 roku po to, by dać alibi firmom jak PKN Orlen czy jego odpowiedniki działające w Niemczech, by zerwać umowy z Rosjanami bez płacenia kar. Niemcy deklarują w mediach, że porzuciły ropę rosyjską z końcem 2022 roku, ale nie ma informacji o zerwaniu jakiejkolwiek umowy tamtejszych firm z dostawcami z Rosji. Brak dostaw rosyjskich może obecnie wynikać w Polsce i Niemczech z planowanej przerwy technicznej pracy Ropociągu Przyjaźń, która ma się skończyć 16 stycznia, ale już teraz trwają spekulacje, czy będzie jak z remontem Nord Stream 1 w wakacje 2022 roku, który nigdy się nie skończył, a kurek raz zakręcony taki pozostał aż do sabotażu we wrześniu 2022 roku, windując ceny gazu do rekordowego poziomu.

Czy sankcje naftowe Zachodu działają?

Skok cen ropy w górę przydałby się Rosjanom w pierwszym kwartale 2023 roku, bo oddziaływanie inwazji na Ukrainie na cenę Brent zostało zniwelowane przez wizję recesji (kosztuje około 80 dolarów) a Rosjanie muszą przez sankcje sprzedawać mieszankę Urals jeszcze taniej. Jest notowana za około 50 dolarów, a w niektórych przypadkach trafia do klientów z rabatem ustanawiającym cenę w wysokości nawet 30 dolarów. Wyższe ceny mogłyby zwiększyć popyt, zwiększyć koszty uniezależnienia Zachodu od ropy i produktów naftowych z Rosji, zreperować budżet rosyjski zagrożony rekordowym deficytem i zachęcić część Europejczyków do dalszych zakupów u Rosjan. Póki co Kreml musi ograniczać wydobycie ropy przez to, że nie ma realnej alternatywy do rynku europejskiego. Z tego względu resort finansów przyznaje, że w 2023 roku będzie trudniej uzupełnić Fundusz Bogactwa Narodowego gromadzący środki ze sprzedaży węglowodorów. Socvombank szacuje, że deficyt w tym roku sięgnie 3,4 bln rubli, które będzie należało pokryć z wspomnianego funduszu szacowanego na 180 mld dolarów. To oznacza, że sankcje zachodnie działają, ale ich oddziaływanie na Rosję jest rozłożone w czasie. Amerykanie kalkulują, że ceny ropy mogłyby sięgnąć nawet 150 dolarów, gdyby nie wprowadzenie ceny maksymalnej baryłki przez G7, Australię i Unię Europejską od piątego grudnia 2022 roku. Fakt, że Rosjanie sprzedają ropę poniżej limitu 60 dolarów może oznaczać, że obawiają się sankcji albo wynikać z warunków rynkowych, bo Urals jest notowany niżej. W lutym ma dojść do pierwszej rewizji ceny maksymalnej, która ma następować cyklicznie co dwa miesiące do poziomu pięciu procent poniżej wartości rynkowej, a zatem obecnie powinna spaść do około 47-48 dolarów. Następne uderzenie z pomocą embargo na dostawy paliw rosyjskich nastąpi piątego lutego 2023 roku, do kiedy powinno nastąpić rozstrzygnięcie w sprawie Schwedt a także kierunków dostaw ropy oraz produktów naftowych do rafinerii w Polsce oraz Niemczech tak, aby mogły wejść w życie sankcje na północną nitkę Ropociągu Przyjaźń. Odpowiednia synchronizacja działań na Zachodzie powinna uchronić region przed szokiem, który miałby także znaczenie dla dalszego losu obrony Ukrainy, która potrzebuje oleju napędowego do skutecznego prowadzenia kontrofensywy a także walki z blackoutami wywołanymi atakami rakietowymi Rosji, bo generatory dostarczane z Zachodu są napędzane paliwem. Dlatego też Zachód liczy na to, że zróżnicowane embargo na produkty naftowe z podziałem na paliwo premium i normalne zmusi Rosjan do podporządkowania się. Musieli obniżyć wydobycie ropy przez sankcje, bo nie posiadają odpowiednich zbiorników i podobnie będzie z paliwem. Takie rozwiązanie ułatwi także poszukiwania alternatywy przez sektor prywatny w Europie. Warto cały czas monitorować temat importu ropy z Kazachstanu przez Ropociąg Przyjaźń w Rosji. Wszelkie próby dostaw surowca rosyjskiego pod fałszywą flagą, na przykład poprzez mieszanie kazachskiej KEBCO z podobną, rosyjską REBCO, spotkają się z sankcjami drugiego rzędu, a ewentualne doniesienia o takich próbach będą uderzać w wizerunek podmiotów z Zachodu angażujących się w ten proceder.

Kiedy nastąpi rozstrzygnięcie w sprawie derusyfikacji Rafinerii Schwedt i sankcji na północną Przyjaźń?

Jeszcze w styczniu możemy poznać oficjalne informacje na temat derusyfikacji Rafinerii Schwedt, ewentualnego wejścia tam PKN Orlen, a także opóźnionej rezygnacji z ropy rosyjskiej w Polsce oraz Niemczech poprzez zastosowanie sankcji wobec północnej nitki Ropociągu Przyjaźń. Rozstrzygnięcia w tej sprawie będą miały fundamentalne znaczenie dla współpracy polsko-niemieckiej, sankcji zachodnich wobec Rosji, losów inwazji rosyjskiej na Ukrainie oraz cen paliw na stacjach.

Saudyjczycy robią przecenę, ale Chiny mogą zatrzymać rekordowy spadek cen ropy | Europa importuje LNG na potęgę, ale musi oszczędzać, by uniknąć najczarniejszego scenariusza

:Saudyjczycy obniżają ceny ropy słanej do Europy przez rekordowy spadek wartości baryłki na giełdzie, ale to może nie być koniec drożyzny, która zależy także od kondycji światowej gospodarki na czele z Chinami.

:Europa sprowadza najwięcej LNG w historii przez kryzys energetyczny podsycany przez Rosję, ale musi zaciskać pasa, by uniknąć najczarniejszego scenariusza.

Czytaj dalej„Saudyjczycy robią przecenę, ale Chiny mogą zatrzymać rekordowy spadek cen ropy | Europa importuje LNG na potęgę, ale musi oszczędzać, by uniknąć najczarniejszego scenariusza”

Czy Europejczycy przez Gazprom zaczną jeść chomiki?

Czy Europejczycy przez Gazprom zaczną jeść chomiki?

– Film z Europejczykami zjadającymi chomika na Święta Bożego Narodzenia 2023 roku był chyba apogeum propagandy rosyjskiej na temat kryzysu energetycznego w mijającym roku. Jednak dane z sektora energetycznego pokazują, że gra Gazpromu mająca sparaliżować Europę została pokpiona, ale ciąg dalszy nastąpi – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Pokpiona gra Gazpromu

W analizie pt. „Nowa gra Gazpromu” z 27 grudnia 2021 roku postawiłem tezę, że Rosjanie celowo ograniczają podaż, żeby skłonić Europejczyków do odblokowania spornej magistrali Nord Stream 2. Od tego czasu kryzys energetyczny podsycany przez Gazprom osiągnął apogeum po ataku na Ukrainę z lutego 2022 roku, który paradoksalnie nie przerwał dostaw przez terytorium ukraińskie. To jeden z dwóch ostatnich szlaków dostaw gazu z Rosji do Europy oprócz Turcji. Być może dlatego, że Nord Stream 2 nie został dopuszczony do pracy, a potem stał się celem sabotażu w wykonaniu dotąd nieznanych sprawców. Inwazja Rosji na Ukrainie, do której przygotowaniem mogła być również gra Gazpromu. skłoniła państwa unijne do przyjęcia planu REPowerEU, który zakłada porzucenie gazu rosyjskiego najpóźniej w 2027 roku. Wysiłek państw europejskich sprawił, że udział rosyjskiego Gazpromu na rynku europejskim spadł z ponad 40 procent w 2021 roku do kilku procent w 2022 roku. Dane tego koncernu pozyskane przez Reutersa sugerują, że eksport poza kraje byłego Związku Sowieckiego, a zatem do Unii Europejskiej, Chin oraz Turcji sięgnie w 2022 roku 100,9 mld m sześc. rocznie. To najniższy poziom od upadku Sowietów. Warto podkreślić, że te dane podkreślają jak nikłą alternatywą wobec Europy jest w tym momencie rynek Państwa Środka, bo eksport do niego ma wynieść w 2022 roku 10,39 mld m sześc., to znaczy niewiele więcej niż importowali tylko Polacy na mocy tzw. kontraktu jamalskiego Gazprom-PGNiG zanim Rosjanie zakręcili kurek z gazem. Polska nie podpisała w 2022 roku drugiego kontraktu jamalskiego, choć komentarze przekonujące do takiego rozwiązania były publikowane jeszcze miesiąc przed atakiem Rosji na Ukrainie. Przeciwnie, Polacy stali się celem gry Gazpromu, a kontrakt jamalski został zerwany w kwietniu 2022 roku pod pozorem braku woli płatności w rublach nieprzewidzianej w umowie, ale zarządzonej dekretem prezydenta Władimira Putina. Przyspieszona realizacja planu odejścia od gazu z Rosji wyznaczonego pierwotnie na koniec kontraktu z Gazpromem, pozwoliła poradzić sobie bez tego źródła wcześniej. To zjawisko, które nazwałem turbodywersyfikacją z użyciem przyspieszonych gazociągów Polska-Litwa, Polska-Słowacja, a także wzrostem przepustowości terminalu LNG w Świnoujściu. Te możliwości połączone ze spadkiem zapotrzebowania wywołanym destrukcją popytu przez kryzys (-17 procent w 2022 roku według szacunków resortu klimatu) pozwoliły Polakom zapewnić bezpieczeństwo dostaw w minionym roku.

Gazprom ustępuje miejsca innym

2023 rok może nie być końcem kryzysu energetycznego, jeżeli popyt na gaz będzie zbyt wolno spadał pomimo recesji. Gra Gazpromu może być kontynuowana, jeśli ten zdecyduje się na domknięcie ostatnich szlaków przez Ukrainę czy Turcję. Mógłby to zrobić na przykład za pośrednictwem kolejnego dekretu w odpowiedzi na cenę maksymalną gazu na giełdzie TTF wyznaczoną przez Komisję Europejską wzorem takiego dekretu o cenie maksymalnej ropy. Gra Rosjan będzie także do pewnego stopnia możliwa, jeśli niektóre kraje europejskie będą nadal chętne do importu rosyjskiego gazu, idąc w zamian na koncesje polityczne, jak robiły to do tej pory Węgry Wiktora Orbana. Należy przytoczyć dane Międzynarodowej Agencji Energii, która szacuje niedobór gazu na rynku europejskim w 2023 roku na 30 mld m sześc. Te szacunki skłoniły rosyjski Gazprom do publikacji kontrowersyjnego filmu pokazującego zamarzniętą Europą bez jego gazu. To kolejna porażka wizerunkowa tej firmy będąca ofiarą na ołtarzu polityki zagranicznej Kremla. O ile zima 2022/23 przebiega do momentu publikacji tego tekstu bez problemów z bezpieczeństwem dostaw gazu, to należy pamiętać, że rekordowe zapasy były gromadzone z udziałem dostaw z Rosji, a ostrzeżenie MAE dotyczy sytuacji, w której Rosjanie lub Europejczycy zakręcą kurek do zera. To z tego powodu niektóre kraje europejskie, korzystając z cieplejszej aury drugiej połowy grudnia 2022 roku, zaczęły zatłaczać na nowo gaz do magazynów jeszcze w grudniu 2022 roku, aby maksymalnie je zapełnić przed sezonem grzewczym 2023/24 już teraz. Jest to duże osiągnięcie organizacyjne, które będzie możliwe do naśladowania przy odpowiednim reżimie ograniczającym zużycie. Warto rozważyć urzędowe ograniczenia zużycia gazu także w Polsce, do czego nie są póki co przekonane władze spoglądające na kalendarz wyborczy z głosowaniem parlamentarnym jesienią 2023 roku. Należy przy tym zadbać o dalszą dywersyfikację źródeł dostaw i maksymalną kontraktację z kierunków innych niż rosyjski. Tak stało się w przypadku gazociągu Baltic Pipe po miesiącach obaw. Jego przepustowość ma zostać wykorzystana do 6,5 z 10 mld m sześc. rocznie przez PGNiG w 2023 roku i 7,7 mld m sześc. w 2024 roku. Kontrakty na dostawy LNG pozwolą zwiększyć dostawy do Polski do przepustowości gazoportu w wysokości 6,1 mld m sześc., a przy odpowiedniej organizacji pracy do jeszcze większego stopnia. To wystarczająca ilość w razie spełnienia się szacunków resortu klimatu i spadku zapotrzebowania na gaz w Polsce z 19 mld m sześc. w 2021 do około 16 mld m sześc. w 2022 roku, zsumowane dostawy Baltic Pipe, LNG oraz wydobycie krajowe w wysokości 4,5 mld m sześc. rocznie powinno zaspokoić potrzeby polskie w przyszłym roku. Te możliwości mogą zostać zwiększone o terminal pływający FSRU, który mógłby stanąć w 2026 roku, o ile nowe władze Gaz-Systemu, operatora gazociągów w Polsce nie doprowadzą do jego przyspieszenia, bo warto przypomnieć, że pominięcie niektórych procedur w Niemczech pozwoliło sprowadzić FSRU w kilka miesięcy. W Polsce potrzebna jest dodatkowo rozbudowa gazociągów, ale ta już ruszyła. Dzięki polskiemu pływającemu gazoportowi pojawi się możliwość importu dodatkowych 6-12 mld m sześc. rocznie w zależności od zapotrzebowania rynkowego. W zaczynającym się roku mogą się pojawić nowe możliwości rozwoju dostaw spoza Rosji poza Polską. Wyłączenie Nord Stream 1 i 2 z użytku oznacza, że odnogi tych gazociągów staną w 2023 roku otworem do dostaw z innych kierunków z szczególnym uwzględnieniem terminali LNG w Polsce i Niemczech oraz gazociągu Baltic Pipe z Norwegii. Ośrodek ICIS ustalił, że operator gazociągów wschodnioniemieckich GASCADE ma zwolnić w styczniu 2023 roku większość przepustowości zarezerwowanej na dostawy przez gazociągi Nord Stream 1 i 2 zniszczone w wyniku sabotażu. Jeżeli nie będzie woli wykorzystania rzekomo ocalałej nitki B gazociągu Nord Stream 2, te moce mogą posłużyć do dostaw spoza Rosji, a należy przypomnieć, że gazociąg EUGAL będący odnogą rury z Rosji ma przepustowość 54 mld m sześć., której większość została zarezerwowana na poczet dostaw do Europy Środkowo-Wschodniej. Oznacza to, że w 2023 roku będą mogły tamtędy płynąc dostawy LNG z German LNG Terminal w Brunsbuttel (8 mld m sześc. rocznie), Wilhelmshaven FSRU (5 mld m sześc. rocznie) oraz Lubmin FSRU (4,5 mld m sześc.). To wszystko pod warunkiem uruchomienia tych projektów, wśród których w momencie ukończenia tego tekstu ruszył do pracy jeden, w Wilhelmshaven. Docelowo Niemcy chcą mieć pięć gazoportów i 30 mld m sześc. przepustowości. Dodatkowo można sobie wyobrazić dostawy z użyciem EUGAL przez terminal LNG w Świnoujściu albo Baltic Pipe w razie takiej potrzeby. Z kolei dostawy z terminali niemieckich mogłyby docierać do Polski. Póki co jednak to Polacy mają zakontraktowane odpowiednie mocy, a Niemcy tylko część w postaci kontraktu QatarEnergy z ConocoPhillips na dotawy w sumie 2 mln ton LNG rocznie przez 15 lat od 2026 roku oraz niepodanych wolumenów od tradera Trafigura o wartości 3 mld dolarów pożyczonych dzięki gwarancji rządu federalnego. Paradoksalnie więc spadek nasycenia rynku Europy Środkowo-Wschodniej gazem z Rosji tworzy podstawy ekonomiczne do dalszej dywersyfikacji z użyciem innych źródeł pod warunkiem braku zwrotu ku staremu dostawcy, który jest proponowany przez siły prorosyjskie używające argumentu kryzysu energetycznego.

To będzie trudna zima, a potem następna

Należy spojrzeć na wyzwania rynku gazu w Europie w szerszym kontekście. Zapotrzebowanie na gaz może wzrosnąć ze względu na czynniki spoza sektora, o których wspominają w raporcie operatorzy gazowy i elektroenergetyczni zrzeszeni w europejskich ETNSO-E oraz ENTSO-G. ENTSO-E ostrzega w Winter Outlook 2022 roku przed scenariuszem pt. „Combined Sensitivity”, czyli powiązanej wrażliwości, że jeśli w Europie wystąpią naraz ograniczenia mocy wytwórczej energetyki jądrowej (widoczne w momencie publikacji tego tekstu we Francji i Szwecji), problemy z dystrybucją węgla (obecnie niewidoczne) między innymi w Polsce, a przy tym pojawi się atak zimy jak w styczniu 2021 roku, może znacznie wzrosnąć zapotrzebowanie na gaz, a tego może zabraknąć. ENTSO-G szacuje, że w razie srogiej zimy zakończenie sezonu grzewczego z średnimi zapasami w magazynach europejskich w wysokości 30 procent ich pojemności będzie możliwe tylko przy ograniczeniu zużycia w Europie o 10-15 procent zalecane, ale nie narzucane dotąd przez Komisję Europejską. Ta może narzucić obowiązek redukcji zużycia o 15 procent dopiero w razie ogłoszenia alertu na rynku gazu, kiedy może być już za późno. ENTSO-G ostrzega, że w najczarniejszym scenariuszu południe Europy będzie miało zapełnione magazyny gazu przed zimą 2023/24 jedynie w 15 procentach wobec celu unijnego w wysokości 90 procent. To kolejny argument za administracyjnym ograniczeniem zużycia nawet pomimo mrożenia cen energii oraz gazu w 2023 roku wprowadzonego w Polsce oraz innych krajach unijnych. Kolejny czynnik ryzyka to dostępność LNG, która może zależeć od kondycji gospodarczej Chin. Jeżeli popyt na gaz w Państwie Środka przyspieszy, będzie go mniej do dyspozycji w Europie. Moce przesyłowe rosnące w szybkim tempie to jedno, a drugie to kontraktacja. Głośny spot propagandowy Kremla z końca 2022 roku straszy Zachód widmem jeszcze głębszego kryzysu energetycznego w 2023 roku. Póki co jednak gra Gazpromu nie przyniosła oczekiwanych efektów. Rosjanie straszyli Zachód widmem zamarzniętych miast, ale póki co odmrażają uszy własnemu sektorowi energetycznemu. Głośny spot z jedzeniem chomika na Święta wciąż bardziej przypomina rosyjską codzienność poza nielicznymi centrami dobrobytu, niż życie na Zachodzie doby kryzysu energetycznego. – Monitorujemy szoki energetyczne w Europie podczas gdy ta wyswabadza się od Rosji. To będzie trudna zima, a następna jeszcze trudniejsza, ale wolność od zależności od Rosji nadchodzi – oceniła Kristalina Georgijewa, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w podsumowaniu noworocznym.

Kryzys energetyczny wywołał stagnację polityki klimatycznej w Niemczech | Kryzys zmiótł prawie jedną trzecią zużycia gazu w przemyśle

Kryzys energetyczny wywołał stagnację polityki klimatycznej w Niemczech | Kryzys zmiótł prawie jedną trzecią zużycia gazu w przemyśle

:2022 rok upłynął w Niemczech pod znakiem zatrzymania polityki klimatycznej pod presją kryzysu energetycznego. Zwiększały użycie węgla kosztem gazu i przez to nie spadła ich emisja CO2, przez co znów nie zrealizowały celu redukcji wyznaczonego przez rząd.

:Przemysł zużył o 30 procent mniej gazu w 2022 roku przez kryzys energetyczny wywołujący destrukcję popytu.

Czytaj dalej„Kryzys energetyczny wywołał stagnację polityki klimatycznej w Niemczech | Kryzys zmiótł prawie jedną trzecią zużycia gazu w przemyśle”

Ukraina stawia na OZE i zapasy gazu ze względów bezpieczeństwa | Śledztwo dziennikarskie ujawnia sieć agentów wpływu Rosji w Niemczech

Ukraina stawia na OZE i zapasy gazu ze względów bezpieczeństwa | Śledztwo dziennikarskie ujawnia sieć agentów wpływu Rosji w Niemczech

:Premier Ukrainy Denys Szmyhal mówił na posiedzeniu rządu, że rozwój Odnawialnych Źródeł Energii zmniejszy wrażliwość jego kraju na ataki Rosji, która kontynuuje uderzenia rakietowe na strategiczną infrastrukturę energetyczną nad Dnieprem. Zamierza też gromadzić zapasy gazu i ropy.

:Reuters określił kluczowych uczestników debaty publicznej promujących kurs prorosyjski w Niemczech. Okazuje się, że mają związki z Rosją oraz ekstremistami na prawicy oraz lewicy.

Ukraina stawia na OZE i zapasy gazu ze względów bezpieczeństwa

Premier Ukrainy Denys Szmyhal mówił na posiedzeniu rządu, że rozwój Odnawialnych Źródeł Energii zmniejszy wrażliwość jego kraju na ataki Rosji, która kontynuuje uderzenia rakietowe na strategiczną infrastrukturę energetyczną nad Dnieprem. Zamierza też gromadzić zapasy gazu i ropy.

– Plany dekarbonizacji i zielonej transformacji pozostają aktualne. Wojna uczyniła je jeszcze bardziej pilnymi. Aktywnie wykorzystamy potencjał OZE: fotowoltaiki, wiatru, energetyki wodnej i technologii wodorowych – wyliczał Szmyhal na posiedzeniu rządu. – Rozmawiamy o stworzeniu małych elektrowni jądrowych i instalacji wytwórczych do integracji z istniejącym systemem – dodał.

Agencja Rezerw Państwowych ma zostać przekształcona ustawą tak, by gromadziła rezerwy węglowodorów w celu zapewnienia bezpieczeństwa dostaw. Szmyhal powtórzył postulat rozwoju wydobycia gazu na Ukrainie, aby nie musiała polegać na jego imporcie. Nie podał dat. Prezydent Petro Poroszenko chciał osiągnięcia niezależności od importu gazu w 2020 roku, ale jego plan się nie powiódł. Ukraińcy dysponują największym systemem magazynów gazu w Europie o pojemności 31 mld m sześc. Korzystają z niego między innymi Polacy z PGNiG.

Wojciech Jakóbik

Śledztwo dziennikarskie ujawnia sieć agentów wpływu Rosji w Niemczech

Reuters określił kluczowych uczestników debaty publicznej promujących kurs prorosyjski w Niemczech. Okazuje się, że mają związki z Rosją oraz ekstremistami na prawicy oraz lewicy.

Przykład to Max Schlund z Kolonii. Dekadę temu przybył d Niemiec jako Rostislaw Teslyuk. To były oficer sił lotniczych Rosji. Miał związek z protestami prorosyjskimi w Kolonii z 2022 roku. Reuters podaje, że otrzymał od rządu rosyjskiego pieniądze na lot do Moskwy na konferencję z udziałem Władimira Putina. Agencja Rossotrudniczestwo z którym jest związany Teslyuk, została objęta sankcjami Unii Europejskiej za tworzenie sieci agentów wpływu promujących narrację Kremla. Kolejny przypadek opisany przez Reutersa to Andrej Charkowski przedstawiający się jako reprezentant kozaków z Ukrainy wschodniej, który popiera działania Rosji.

Reuters ustalił, że zwolennicy kursu prorosyjskiego w Niemczech zazwyczaj mają dwie twarze: wykorzystują fałszywe imiona posiadając związki z Rosją albo angażują się w organizacje ekstremistyczne na prawicy. Jeden z oskarżonych o próbę zamachu stanu w Niemczech opisywaną w BiznesAlert.pl miał prowadzić fanpage „Putin Fanclub” w mediach społecznościowych. Kolejny to fan motocykli który zbierał środki na rajd motocyklistów popierających Putina po Europie zwanych Nocnymi Wilkami.

Między 1992 a 2002 rokiem około 1,5 mln potomków osadników w Rosji z czasów Katarzyny Wielkiej wróciło do Niemiec mogąc liczyć na obywatelstwo. Ustalenia rządu niemieckiego pokazują według Reutersa, że ta społeczność wspiera skrajną prawicę jak Alternative fur Deutschland bardziej niż inne partie. Jednak również Partia Komunistyczna w Niemczech znalazła się pod wpływem takich ludzi, kiedy Oleg Eremenko, biznesmen rosyjsko-niemiecki wziął udział w panelu pod tytułem Pokój z Rosją. Co ciekawe, sześć lat temu wziął udział w show randkowym w Rosji i miał spotkania z Igorem Girkinem współodpowiedzialnym za atak na Ukrainę wschodnią w 2014 roku.  Eremenko potwierdził Reutersowi, że pracował dla wywiadu wojskowego GRU, ale obecnie zajmuje się promocją rosyjskiej kultury w Niemczech.

Reuters/Wojciech Jakóbik